Mentionsy

Podcast Muzeum Historii Polski
03.04.2025 08:00

Jak zdobyliśmy Gdańsk? Wojna trzynastoletnia

Wojna trzynastoletnia to było starcie, o którego losach bardziej niż bitewne zwycięstwa zdecydowały pieniądze. Za nie kupowało się wierność najemników, przychylność postronnych i społeczny spokój. To one pozwoliły bez walki zająć jedną z najpotężniejszych twierdz ówczesnej Europy ‒ Malbork!

Jak wyglądała ta wojna i dlaczego do niej doszło? Czym był Związek Pruski i jak wpłynął na losy tego konfliktu? Dlaczego Kazimierz Jagiellończyk, mając niemal wszystkie asy w rękawie, nie skończył konfliktu w kilka miesięcy? Czy dzięki tej wojnie Królestwo Polskie stało się europejską potęgą?

Wspomnimy o wielkiej bitwie morskiej, pospolitym ruszeniu i najemnikach. Będzie też o o królu na krawędzi finansowej zapaści i wielkim mistrzu bankrucie.

O wojnie na wyczerpanie z zakonem krzyżackim w podcaście z serii „1000 lat. Prześwietlenie” opowie Łukasz Starowieyski. Jego gościem jest Michał Bąk z Muzeum Historii Polski.

Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 32 wyników dla "Kazimierz Jagiellończyk"

Tym razem wraz z królem Kazimierzem Jagiellończykiem ruszymy odzyskać Pomorze Gdańskie i dać podwaliny pod stworzenie z polsko-litewskiego państwa europejskiego mocarstwa.

Czemu Kazimierz Jagiellończyk, mając niemal wszystkie asy w ręku, nie skończył wojny w kilka miesięcy?

Kazimierz, z Bożej łaski Król Polski, Wielki Książę Litewski i Dziedziczny Pan Rusi.

A dwaj kolejni królowie, synowie Jagieły, Władysław Warneńczyk i Kazimierz Jagiellończyk, zajęci innymi sprawami, odsuwali ją od siebie.

Jego syn, Kazimierz Wielki, próbował Pomorze odzyskać.

Kazimierz, który już rok wcześniej podczas narady wyraźnie opowiedział się za wsparciem Związku, tym razem grał na zwłokę.

Jagiellończyk zwołał Radę Królewską.

Już pod koniec maja Jagiellończyk wkroczył uroczyście do Torunia i odebrał przysięgę wierności od panów ziemi chełmińskiej.

Wreszcie pod koniec lata Jagiellończyk wysyła pod Chojnicę pospolite ruszenie z Pomorza i Kujaw, a później na czele Wielkopolan sam przyjeżdża pod zamek.

Do tego Kazimierz ma miernych dowódców.

Kazimierz staje dzielnie.

Jagiellończyk uspokaja poselstwo i przystępuje do działań.

Jagiellończyk, choć też był w sytuacji dalekiej od finansowego komfortu, przynajmniej miał gdzie szukać funduszy.

Kazimierz przy pomocy portowych miast najął więc korsarzy.

Kazimierz był gotowy do wojny w połowie listopada.

Był 28 listopada, gdy Kazimierz ruszył na czele wojska.

Jagiellończyk, który w tym czasie zajęty był sprawami litewskimi, odłożył je i zapowiedział powrót do Korony.

Kazimierz zrozumiał to bardzo dobrze.

Ciągnęły się na tyle długo, że pod koniec lata Kazimierz zwołał pospolite ruszenie.

Kazimierz gdzie mógł, pożyczał.

Dla Jagiellończyka, jak zresztą dla całej ówczesnej Polski, morska rywalizacja to zupełnie nowa dziedzina.

Dobrze o tym wiedział Kazimierz.

Kiedy król Kazimierz przedłużał pobyt pod Chojnicami do 15 dni, ciężki, ale słuszny gniew ogarnął rycerzy, którzy się skarżyli, że ich poprowadzono na gnuśną bezczynność, nie na wyprawę wojenną.

Kazimierz ostatecznie przekonuje się, że wojnę mogą wygrać tylko zawodowcy.

Miał Kazimierz i pomysł, i środki, i człowieka, by zmienić losy wojennej gry.

Miał też wreszcie Kazimierz odpowiedniego dowódcę.

Obawiając się o swoje zamki, aby nie przystąpiono do nich z oblężeniem, gdy zwłaszcza widział, jak słabe były siły mistrza, zażądał sojusz z królem Kazimierzem, na który zgodzono się pod tymi warunkami.

Kazimierz i jego armia gotowi byli do wojny dopiero w połowie 1466 roku.

Kazimierz zezwala więc na przybycie do Torunia Wielkiego Mistrza.

Po wzajemnych serdecznych powitaniach i uściskach, najpierw mistrza przez króla i wzajemnie, po nakazaniu milczenia, legat apostolski ogłasza pomyślnie poczęty, zatwierdzony i zawarty we wszystkich szczegółach pokój między królem Polski Kazimierzem i jego ludźmi z jednej strony, a mistrzem Ludwikiem, zakonem i ich ludźmi z drugiej.

Kiedy obydwie strony zgodnie je zatwierdziły, najpierw król polski Kazimierz, a potem mistrz Ludwik na klęczkach złożył przysięgę.

Bez wątpienia zakończenie wojny trzynastoletniej, nawet jeśli Kazimierz nie wykorzystał w pełni swojej przewagi, dało Polsce ogromny impuls rozwojowy.