Mentionsy
Nie takie pospolite ruszenie. Jak wojowano w Rzeczypospolitej
Historia Polski od zawsze kojarzy nam się z nazwiskami wielkich wodzów i datami militarnych zwycięstw. Termin pospolite ruszenie wszedł do polszczyzny, jako synonim powszechnego udziału społeczeństwa w bitwach w obronie Rzeczypospolitej. Co dziś znaczy ten mit i czy pospolitym ruszeniem wygraliśmy nim jakąkolwiek znaczącą bitwę lub wojnę? Czy nie mamy przypadkiem do czynienia z romantyczną wizją historii wykształconą ku pokrzepieniu serc w okresie rozbiorów? Jan Dobrogost Krasiński dowodził mazowieckim pospolitym ruszeniem w czasie potopu szwedzkiego. W bitwie pod Nowym Dworem Mazowieckim przeciwko naszej formacji wojskowej zginęło… pięciu Szwedów - wspomina w podcaście „Prześwietlenie. Inne historie Polski” profesor Michał Kopczyński. - Wiek XVII był wiekiem profesjonalizacji armii i tu Rzeczpospolita już nie dawała rady. Mieliśmy złudne poczucie bezpieczeństwa. W tym odcinku podcastu zastanowimy się dlaczego, gdy europejskie mocarstwa rozbudowywały i profesjonalizowały wojsko, a armie zyskiwały liczbę kilkuset tysięcy żołnierzy, Rzeczpospolita Obojga Narodów będąca jednym najliczniejszych europejskich państw dysponowała armią wielkości księstwa Sardynii albo Bawarii. Aż do utraty niepodległości. Dlaczego przez wieki wojna była w Rzeczpospolitej domeną tylko jednego stanu, a chłopi i mieszczanie nie brali udziału w bitwach, nie stanowili powszechnego poboru w czasach gdy był on podstawą w wielu XVIII-wiecznych armiach w tym przyszłych zaborców? Dziś nie będziemy rozmawiali o szarżach i wygranych bitwach, ale o tym jak przez wieki było zorganizowane i finansowane Ministerstwo Obrony Narodowej naszej Rzeczypospolitej. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
Szukaj w treści odcinka
To zresztą byli Czesi, a na czele takiego, można by powiedzieć, związku zawodowego najemników stanął niejaki Ulryk Czerwionka, który zaczął negocjować.
To nie jest prawda, że uciekł, to znaczy myśmy wynegocjowali jednak pewien dyskunt od Ulryka Czerwionki i Ulryk Czerwionka uznał, że za dużo dał nam dyskuntu, a w ogóle w interesie najemników było to, żeby ta wojna trwała dalej, no bo w ten sposób mogli zarabiać, a nie, że wydadzą wielkiego mistrza Polsce.
Ostatnie odcinki
-
Czy bitwa pod Wiedniem była błędem? Jan III Sob...
29.01.2026 15:00
-
Niekorzystne sojusze i zdrada magnatów? Sobiesk...
22.01.2026 18:00
-
Pierwszy kryzys klimatyczny? Mała epoka lodowco...
15.01.2026 18:00
-
Czy Jan Sobieski był ratunkiem dla Rzeczpospoli...
08.01.2026 18:00
-
Jan Sobieski. Cienie młodości — ambicja i klęsk...
01.01.2026 18:00
-
Wojsko na ulicach. Polska 1981 między strachem ...
18.12.2025 18:00
-
Jak komunistyczna partia zniewoliła Polskę?
11.12.2025 18:00
-
Koniec węgla? Jego polska historia
04.12.2025 18:00
-
Rosyjski kolonializm, czyli podbój bez mapy?
27.11.2025 18:00
-
Krzyżacy przejmują Gdańsk. Nowe rozdanie
20.11.2025 18:00