Mentionsy

Podcast Muzeum Historii Polski
04.12.2024 09:00

Reakcja pogańska. Pierwszy kryzys w historii Polski?

Jest czwarta dekada XI wieku. Niewiele lat minęło od śmierci pierwszego króla Polski Bolesława Chrobrego. To czas poważnego kryzysu dynastycznego. Na arenę dziejów wchodzą synowie niedawno zmarłego monarchy - Mieszko II, Bezprym i Otto. Piastowskim ziemiom grozi wielkie niebezpieczeństwo. Dochodzi do czegoś, co historycy nazywają reakcją pogańską.

Na czym polegała? Dlaczego wybuchła? Czy rzeczywiście powrócono do wierzeń i praktyk pogańskich? A może pogański bunt był odpowiedzią na twardą politykę Bolesława Chrobrego? Czy doszło wtedy do upadku młodego królestwa, które na nogi postawił dopiero Kazimierz Odnowiciel?

Przenosimy się tysiąc lat wstecz, aby przyjrzeć się być może najbardziej tajemniczemu rozdziałowi Polski Piastów.

O tym wszystkim w Podcaście Muzeum Historii Polski z serii "Inne historie Polski" rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, prof. Paweł Żmudzki z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 330 wyników dla "Mieszkiem I"

Mamy początek XI wieku, raptem kilka lat po śmierci pierwszego króla Polski Bolesława Chrobrego.

Jeszcze niedawno łomotał do bram Kijowa, a teraz gdy go zabrakło w królestwie hula wiatr.

Mieszko II stracił władzę, a rządy bez pryma to czas mroku, kryzysu dynastii, wręcz upadku państwowości.

Wkrótce przez Młode Królestwo przetoczą się bunty.

Kronikarze będą pisać o kamieniowaniu duchownych i możnych przez pogański lud.

Część historyków nazwie później ten czas reakcją pogańską.

Czy nasi przodkowie już na początku historii Polski odrzucili chrześcijaństwo?

Czy może był to tylko jeden z wielu w naszych dziejach epizodów walki o władzę?

Przenieśmy się tysiąc lat wstecz, aby przyjrzeć się najbardziej tajemniczemu rozdziałowi historii Polski Piastów.

Z tej strony Cezary Korycki.

Zapraszam na kolejny odcinek podcastu Muzeum Historii Polski z serii Inne historie Polski.

Część pierwsza.

Gdy zabrakło pierwszych piastów.

Dzień dobry Państwu.

Państwem moim gościem jest profesor Paweł Żmucki z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

Dzień dobry.

W poprzednim naszym spotkaniu, zresztą bardzo interesującym, zachęcam, żeby odnaleźć ten odcinek, bardzo interesującym spotkaniu, mieliśmy okazję rozmawiać o najważniejszych polskich kronikach, o tym jak w średniowieczu opisywano wspaniałe rozdziały początków Polski.

Ile relacjonowano, ile kreowano, ale dziś dla odmiany wydarzenia owiane raczej mgiełką tajemnicy.

Wydarzenia ważne, ale takie, które są dość ostrożnie wymieniane przez naszych i obcych kronikarzy.

A mianowicie są to wydarzenia związane z pierwszym wewnętrznym kryzysem politycznym Polski.

No właśnie, czy tak można nazwać to, co działo się w latach 30.

XI wieku?

Wszystko i to całe zamieszanie zaczyna się jeszcze za życia Mieszka II w roku 1032.

Co się wtedy dzieje?

Mieszko II niestety poniósł konsekwencje polityki swojego ojca, polityki bardzo ekspansywnej i brutalnej i też można mówić w ogóle, że na przykład Czesi mścili się za oślepienie swojego księcia, tak właśnie o tym opowiadał Galanonim.

I wedle Gala Anonima Mieszko II w ogóle, schwytany przez Czechów podstępnie, miał zostać wykastrowany.

A więc ta zemsta była nie tylko polityczna, ale dotykała zupełnie osobiście Mieszka II, jeśli oczywiście wierzyć temu przekazowi i tej tradycji, którą Gala Anonim notuje.

Ale niestety, po prostu Bolesław Chrobry doprowadził do sytuacji, w której zarówno cesarstwo, jak i Czechy, które zresztą były częścią cesarstwa, ale czasem prowadziły osobną politykę,

jak i Ruś były wrogo nastawione do Polski, no i w związku z tym do tego dołożył się jeszcze konflikt wewnątrz dynastii, to znaczy prawdopodobnie była to decyzja Bolesława Chrobrego i Bolesław Chrobrek zdecydował o tym, że tylko jeden z jego synów będzie po nim dziedziczył, natomiast dwaj pozostali, Besprem i Otto,

zostali pozbawieni dziedzictwa, no i szukali oni możliwości walki o swoje prawa i z tego, co wiemy ze źródeł spisywanych na terenie cesarstwa, doszło do ataku, być może równoczesnego, być może z niewielkim dystansem czasowym, ale ataku zarówno samego cesarza Konrada II, który postanowił zemścić się za

ataki na Saksonię, które sam Mieszko II przeprowadzał w trakcie swojego panowania.

No i następnie do tego doszedł atak księcia kijowskiego, księcia ruskiego Jarosława Mądrego, który też się miał za co mścić na Mieszku II.

Wiemy zresztą, że w tym właśnie najeździe ruskim brali udział wikingowie, między innymi taki jeden z najsłynniejszych jedenastowiecznych wikingów, to znaczy Harald, późniejszy król Norwegii, Harald Hardrada, który jako bardzo młody

Człowiek właśnie brał udział w tej wyprawie w 1032 roku, a potem szlakiem świetnie znanym wszystkim wikingom udał się do Konstantynopola i tam służył już cesarzowi, później był aktywny także w basenie Morza Śródziemnego, na przykład na Sycylii.

Ale wracając do Mieszka II, niestety tutaj katastrofa była całkowita.

Jeszcze póki żył Mieszko II, to można było prowadzić jakieś działania i wiemy o tym, że

Interwencja cesarska i najazd ruski doprowadził do tego, że Mieszko II musiał uchodzić z kraju i właśnie uciekł do Czech i tam dostał się w ręce księcia czeskiego.

Natomiast władzę w Polsce objął Besprym, który odesłał insygnia koronacyjne Mieszka II cesarzowi.

No i zaczął sprawać rządy, które chyba wywoływały niezadowolenie, ponieważ wiemy, że jacyś ludzie samego Bespryma zamordowali go, jak stwierdza autor tej zapiski w roczniku, nie bez udziału jego braci, czyli Mieszka II i Ottona.

I następnie wiemy również, że cesarz zmusił Mieszka II, który powrócił z Czech do tego, by podzielił się władzą z bratem i jeszcze z jakimś dalszym kuzynem, prawdopodobnie bratem stryjecznym, czyli jednym z wnuków Mieszka I, niejakim kiedrykiem.

No i w ten sposób właśnie doszło do podziału Polski.

Tyle tylko, że Mieszkowi II udało się ten podział zlikwidować.

Wiemy też właśnie z tych źródeł z terenu cesarstwa, że Mieszko pod koniec życia objął władzę samodzielnie, ale w momencie, kiedy umarł w 1034 roku, to właściwie mówienie o kryzysie państwa jest szukaniem takiego eufemistycznego określenia, ponieważ tak naprawdę doszło do całkowitego upadku monarchii.

Ten bunt, który my nazywamy pogańskim, ponieważ najbardziej znamy jego właśnie antykościelny i antychrześcijański wymiar, choć może nazywanie go buntem pogańskim jest trochę na wyrost, bo my nic właściwie nie wiemy o tym, żeby reaktywowano jakiś kult pogański, nic nie wiemy na czym by ten kult pogański miał polegać.

Natomiast z całą pewnością atak na Kościół i to zabijanie biskupów, o którym pisał latopisarz, czyli kijowski kronikarz, było może przede wszystkim wymierzone w państwo.

W czasach Bolesława Chrobrego i w czasach Mieszka II z całą pewnością Kościół był agendą państwa.

Kościół był jednym z elementów władzy Piastów i ten bunt...

Chyba bardziej powinniśmy sobie, choć oczywiście są to wyłącznie domysły, bardziej powinniśmy go sobie tłumaczyć jako wystąpienie przeciwko państwu ze wszystkimi jego przejawami, niż akurat konkretnie atak na chrześcijaństwo.

Tak mi się wydaje.

Te wydarzenia nazywa się reakcją pogańską.

Dzisiaj zaczyna się o nich mówić, jako o takim wystąpieniu właśnie pogańskim, co pan profesor kwestionuje.

No ale skoro nazwane zostało reakcją, no to może powiedzmy o tym, czym była akcja.

Kilka lat temu donośnie obchodziliśmy święto państwowe związane z 1050 rocznicą Chrztu Polski.

Często spotykam się z takimi komentarzami odbiorców czy na swoim kanale, czy na kanale Muzeum Historii Polski, kiedy ten temat troszkę się, temat przyjęcia chrztu przez Polskę troszkę się podważa.

Są jakieś komentarze, że to mieszko, że to nie był żaden chrzest.

Też oczywiście są komentarze, które mówią o tym wydarzeniu w tonie negatywnym.

Samo słowo chrzest też wzbudza sprzeciw.

Oczywiście, no wiemy, że wtedy ochrzcił się Mieszko, wiemy, że pojawił się biskup Jordan, pojawił się Unger, ale tak naprawdę co dalej?

Jak wyglądało to chrześcijaństwo, czyli jak wyglądała ta akcja przed reakcją od 966 roku?

Gdybyśmy mogli to odpisać, co się wtedy dzieje?

Jak wygląda ta wielka rewolucja religijna, zdaje się też ekonomiczna, polityczna, jakaś rewolucja także kulturowa w tym czasie?

Tu rzeczywiście my niewiele wiemy, możemy się tylko domyślać.

Rzeczywiście sam ten chrzest Mieszka I w tym roku 966, który też bywa kwestionowany, choć raczej mamy tutaj możliwość, jeśli już to przesunięcie o jeden rok czy dwa lata trochę to...

Prawdę mówiąc bez znaczenia.

Możemy się umówić, że trzymamy się roku 966, bo przesłanki do tego innego datowania są w gruncie rzeczy bardzo wątpliwe.

Ale rzeczywiście my nie bardzo wiemy, co się wówczas stało.

Dysponujemy tradycją bardzo lakoniczną, to znaczy to, co możemy wiązać z czasami pierwszych piastów, czyli te zapiski rocznikarskie polskie informują po prostu o samym tylko chrzcie Mieszka, wcześniej o przyjeździe Dąbrówki, co nadaje znany powszechnie kontekst właśnie temu.

Wiemy, że oba wydarzenia są ze sobą powiązane.

małżeństwo z Dąbrówką jest bezpośrednim kontekstem dla chrztu.

No i znamy, jeśli chodzi o w miarę współczesne relacje, no to znamy opowieść Tittmara o tych wydarzeniach, która jest mocno skonwencjonalizowana, to znaczy jest ubrana w taką...

szatę literackiego opowiadania, dość anegdotycznego i powiedziałbym nawet trochę plotkarskiego, o tym, jak pogański książę pod wpływem żony chrześcijanki, która działa trochę podstępnie, trochę właśnie uwodzicielsko,

skłania się do tego, żeby przyjąć chrzest.

Ale o żadnym społecznym wymiarze tego chrztu, to znaczy kto na przykład ochrzcił się razem z księciem, no to tutaj nic bezpośrednio nie wiemy, możemy się tylko domyślać.

Trudno sobie wyobrazić sytuację, żeby razem z Mieszkiem I nie ochrzciło się jego otoczenie najbliższe.

Myślę tutaj o drużynie, czy w ogóle dworze.

Więc to wydaje się w miarę prawdopodobne i właściwie oczywiste.

Natomiast ponieważ my nie bardzo wiemy jak funkcjonowała władza Mieszka I w terenie, to znaczy jak konkretnie wyglądały relacje z jakimiś

ludźmi, którzy uznawali władzę, takimi zwyczajnymi ludźmi, którzy uznawali władzę Mieszka I, to tutaj rzeczywiście musimy szukać kolejnych czynników, które umożliwiają jakieś domysły.

Bo o ile bardzo prawdopodobne jest to, że albo w momencie chrztu Mieszka I, albo niedługo potem ochrzciła się cała elita, która zresztą przecież nie musiała być bardzo liczna.

elita tego państwa Mieszka I, o tyle informacją, która daje nam jednak jakiś asumpt, jakąś drogę do tego, by wyobrażać sobie, jak wyglądała taka nieco powszechniejsza chrystianizacja, jest właśnie ta wiadomość, o której Pan wspomniał, to znaczy wiemy z tych najstarszych zapisek rocznikarskich, że w 968 roku pojawił się w Polsce pierwszy biskup.

No i to jest sprawa bardzo poważna, bo po pierwsze wcale nie było to takie oczywiste.

Znamy takie przypadki, kiedy książę się chrystianizuje, a organizacja episkopalna pojawia się dużo później.

Takim najlepszym przykładem są Czechy, gdzie chrzest Bożywoja następuje, też ta data jest dyskusyjna, ale właściwie jest to sam koniec IX wieku.

Natomiast organizacja episkopalna w Czechach pojawia się później niż w Polsce.

To jest uderzające, że Mieszko I funduje biskupstwo i to jest właściwie dowód na to.

Oczywiście nie mamy źródeł, które pozwoliłyby nam oszacować skuteczność tego przedsięwzięcia, ale to, że Mieszko I poważnie podchodził do...

do zadania, jakim była chrystianizacja kraju i dlatego sprowadził biskupa, bo z całą pewnością Jordan był kimś z zewnątrz.

My nie wiemy, kim on był.

Tutaj różne dywagacje na podstawie imienia pojawiały się w literaturze naukowej, ale możemy to sobie zostawić.

Natomiast samo ufundowanie biskupstwa i przybycie biskupa, o którym Kitmer pisał, że strasznie się musiał napracować, żeby to

chrystianizację przeprowadzić w Polsce, to jest bardzo poważna sprawa.

I też z takiego badania porównawczego my wiemy, na czym to mogło polegać.

Oczywiście mogło polegać, czy musiało wręcz nawet polegać na głoszeniu Ewangelii ludności wszelakiej.

Pewnie począwszy od tych właśnie najważniejszych grodów i skupisk osadniczych, po ewentualne jakieś wyprawy do mniejszych miejscowości.

My tutaj możemy się posłużyć całkiem dobrze nam znaną historią wypraw chrystianizacyjnych przeprowadzanych przez św.

Thomas Bambergu na Pomorze, wprawdzie już w pierwszej połowie XII wieku, ale możemy sobie wyobrazić, że ta działalność Jordana wcale nie wyglądała jakoś zasadniczo inaczej.

Oczywiście organizowanie jakichś chrztów, chociaż archeolodzy starali się znaleźć takie relikty jakichś urządzeń służących do masowych chrztów i to właściwie spaliło na panewce.

Okazało się, że chyba wszystkie te rzekome emisy chrzcielne okazały się być takim urządzeniami do mieszania wapna przy budowie wielkich kościołów.

No ale spokojnie możemy sobie wyobrażać, i tu znowuż przykład działalności Ottona S. Bambergu jest instruktywny, jest pouczający, że oczywiście takie masowe chrzty można organizować na przykład przy rzece, czy przy jakimś jeziorze.

W Wielkopolsce nie brakuje ani jednych, ani drugich.

I wiemy też na przykład z tej cytowanej już tutaj powieści milionych lat, czyli tej najstarszej kijowskiej kroniki, że Dniepr był znakomitym miejscem, gdzie można było chrzcić masowo ludność Kijowa.

Więc te masowe chrzty, czy mniej lub bardziej masowe, możemy sobie wyobrazić, że Jordan nie zmuszał nikogo, że to się początkowo odbywało na zasadzie dobrowolności.

No i kolejna rzecz, może najbardziej warta wymienienia w kontekście buntu przeciwko Kościołowi, to jest dziesięcina.

Bo właściwie, mimo znowuż braku bezpośrednich przesłanek źródłowych, właściwie trudno sobie wyobrazić, żeby zaprowadzane było chrześcijaństwo bez wymogu dziesięciny.

To jest mniej więcej tak jak zaprowadzanie władzy państwowej, czy monarszej po prostu.

Trudno sobie wyobrazić, żeby Mieszko I uzależniał od siebie tylko na zasadzie jakiegoś uznania słównego.

Raczej wymagał danin, raczej wymagał jakichś bogactw, które miały być materialnym dowodem uznania jego władzy.

No i dziesięcina, oczywiście, która ma umocowanie biblijne, jest oczywiście pewnym wymogiem wynikającym po prostu z prawa kanonicznego, z prawa chrześcijańskiego, prawa, którym kierował się Kościół.

Jest też takim bardzo wyraźnym dowodem bycia chrześcijaninem.

Ten, kto płaci dziesięcinę, ten...

dowodzi, że uznaje Kościół, wierzy w Boga i to jest sprawa, którą też od samego początku chrystianizacji możemy sobie wyobrażać i powinniśmy zakładać, że na tym też polegała działalność Jordana, wspieranego oczywiście przez księcia, bo to pewnie ten wymiar jakiegoś nadzoru książęcego i tego aparatu siłowego, którym dysponował książę, tutaj jest jak najbardziej do pomyślenia.

Jeśli stwierdzono, iż ktoś jadł po siedemdziesiątnicy mięso, karano go surowo przez wyłamanie zębów.

Prawo Boże bowiem, świeżo w tym kraju wprowadzone, więcej nabiera mocy przez taki przymus niż przez post ustanowiony przez biskupów – titmar.

Panie profesorze, moim zdaniem, jak sobie czytam polskie strony internetowe czy portale poświęcone historii, to wychodzi na to, że po tysiącu lat powielają one jakiś ciekawy, bardzo fake news, bo wierzą w to, co nawypisywał o Słowianach i ich władcy, królu Bolesławie.

Jakiś nieprzychylny Niemiec, a oni bezrefleksyjnie w dobie internetu powtarzają to i rzeczywiście te artykuły o tym, jakoby w Polsce w czasie postu, za złamanie tego postu decyzją króla Bolesława wyłamywano ludziom zęby, pojawia się średnio raz do roku, na pewno przed Wielkanocą.

To jest taki artykuł ulubiony przez twórców treści internetowych.

No to ja zapytam, czy ja mam rację, że to Tidmar troszkę koloryzował, czy rzeczywiście tak to mogło tutaj wyglądać?

A jeżeli tak miało wyglądać, to dlaczego?

Pierwsze sprawstwowanie jest takie, że Tidmar był sasem.

Ta niemieckość to jest zjawisko późniejsze.

Tidmar czuł się sasem i tak się deklarował i właśnie ta saska, część cesarstwa najbardziej go interesowała, najbardziej się z nią właśnie identyfikował.

Ale nie ulega najniższej wątpliwości, że Tytmar był nieprzychylny Bolesławowi, nie znosił go.

Był to rzeczywiście wróg jego ukochanego władcy, czyli króla, a potem cesarza Henryka II.

I z tego względu rzeczywiście pisało o Chrobrym najczęściej źle.

Ale to jest akurat fragment, gdzie pisze, można by powiedzieć, w sposób ambiwalenty.

To znaczy w słowach Tittmara pewne zrozumienie dla działalności Chrobrego można znaleźć.

To znaczy Tittmar przede wszystkim popiera zaprowadzanie prawa chrześcijańskiego każdą metodą.

A ponieważ zdaniem Tittmara lud, którym rządzi Bolesław jest ludem bardzo krnąbrnym, właściwie Tittmarno w sposób taki bardzo obcesowy nazywa ten lud bydłem po prostu i to jest taka generalna opinia Tittmara o Słowianach.

No to nie da się inaczej, tak stwierdza Tittmar.

Bolesław Chrobry musi działać brutalnie, bo od tego zależy i jego zbawienie, i zbawienie jego ludu, więc musi stosować kary, które zdaniem Tittmara są obrzydliwe.

I Tittmar tutaj bardzo wyraźnie stwierdza, że jest to straszne, jest to zdecydowana przesada, ale Bolesław nie ma wyjścia.

Więc w ten sposób przedstawia się ta tendencja wypowiedzi Tittmara, natomiast co do wiarygodności tej wypowiedzi, to sprawa jest bardzo trudna do oceny, ponieważ z jednej strony teoretycznie jest to możliwe, że chrobry mógł

takie drakońskie kary zaprowadzać.

I o ciężkiej ręce Chrobrego wiemy, oczywiście wiemy także o Tittmara, ale znamy na przykład tę sytuację, która pojawia się na samym początku panowania Bolesława Chrobrego, kiedy

kiedy Chobry decyduje się złamać ostatnią wolę Mieszka I, wyrzucić swoich przyrodnych braci i macochę i objąć samodzielnie władzę w tym państwie Mieszka I.

W tej okazji, jak informuje nas Tittmar, oślepił dwóch własnych ludzi.

Takich Tittmar określa i podaje ich imiona.

A więc oni wyraźnie, nie wiemy na czym polegał ich protest, ale najwyraźniej uważali, że nie można ostatniej woli Mieszka I tak łatwo pogwałcić.

A Chrobry uważał, że można i bardzo surowo ukarał tych, którzy wystąpili przeciwko niemu.

Trochę trudno się dziwić.

Ale to jest właśnie ta zasadnicza różnica.

Tego przywołuję tak dokładnie ten przekaz informujący nas o okolicznościach, w jakich Bolesław Chrobry objął władzę w Polsce, bo tu zachodzi zasadnicza różnica.

Co innego, gdy mamy przekaz, gdzie pojawiają się jakiimiona i takie bardzo konkretne okoliczności historyczne.

Umiera Mieszko, jest jakaś decyzja spadkowa, jest ona złamana i znamy imiona bohaterów, którzy uczestniczą w wydarzeniu.

Ta historia wybijania zębów, a także druga część, która opowiada o karach za cudzołóstwo, która właściwie ta kara polega na takim brutalnym zmuszaniu tego mężczyzny przestępcy do właściwie autokastracji albo skazującego na śmierć.

Natomiast te dwie historie o poście i cudzołóstwie i okrutnych karach za te grzechy są trochę pozbawione tych okoliczności historycznych.

My nie wiemy, gdzie te kary były wymierzane, nie znamy żadnych imion ludzi ukaranych w ten sposób.

To oczywiście może świadczyć, że karani byli przedstawicieli ludu jakichś najniższych warstw, ale jest to trochę takie opowiadanie umieszczone w miejscu ubi leones i trochę przez tą swoją niekonkretność trochę rzeczywiście budzi to wątpliwości.

Może Tittmar coś słyszał, a może chciał, żeby takie rzeczy o Bolesławie Chrobrym sądzić, więc tutaj pozostaje pewna doza niepewności.

Ale oczywiście jest to możliwe.

Jest to możliwe, że Chobry brutalnie zaprowadzał prawo chrześcijańskie.

Sama dążność do tego, żeby prawo chrześcijańskie zaprowadzać jest nam dobrze znana.

Pewnie w tej części Europy najbardziej przydaje nam się cała ta tradycja hagiograficzna związana ze świętym Wojciechem.

Wiemy przecież, że święty Wojciech najbardziej bolał nad tym, że Czesi

Jego diecezjanie w biskupstwie praskim nie przestrzegają prawa małżeńskiego, że mają konkubiny albo nawet więcej niż jedno, mają dwie kobiety i obie je uważają za żony, więc tutaj nie spełniają podstawowego kryterium prawa chrześcijańskiego.

I Wojciech nie podejmował żadnych brutalnych środków.

Wiemy tylko, że czasem ratował na przykład kobiety, które kłóciły się z mężami i starał się korzystać z jakiegoś prawa azylu, którym zwyczajowo cieszyły się świątynie.

Natomiast Wojciech, nie mogąc z tym nic zrobić, w końcu opuścił swoje biskupstwo.

Więc widzimy tutaj rzeczywiście daleko idącą desperację, ale też biskup nie ma takich możliwości jak książę.

Więc co do tego, że prawo chrześcijańskie szło zdecydowanie na zderzenie czołowe z obyczajami przedchrześcijańskimi, to nie ulega najmniejszej wątpliwości.

To, że ci, którzy chcieli to, ci, którzy chrystianizowali kraje w ogóle w Europie Środkowej, chcieli to prawo zaprowadzić, to też nie ulega wątpliwości.

Ale jest możliwe, że Chrobr również takimi brutalnymi metodami chciał te właśnie poszczególne paragrafy, mówiąc to już w pewnym uproszczeniu, prawa chrześcijańskich zaprowadzić, ale pewna doza wątpliwości pozostaje.

Konflikt polityczny czy religijny?

I choć tak wielkie krzywdy i klęski znosiła Polska od obcych, to jeszcze nierozsądniej i sromotniej dręczoną była przez własnych mieszkańców.

Albowiem niewolnicy powstali na panów, wyzwoleńcy przeciw szlachetnie urodzonym, sami się do rządów wynosząc.

Jednych z nich na odwrót zatrzymali u siebie w niewoli, drugich pozabijali, a żony ich pobrali sobie w sprośny sposób i zbrodniczo rozdrapali dostojeństwa.

Porzucając wiarę katolicką, czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu, podnieśli bunt przeciw biskupom i kapłanom bożym.

I niektórych z nich, jakoby w zaszczytniejszy sposób, mieczem zgładzili, a innych, jakoby rzekomo godnych lichszej śmierci, ukamienowali.

No tak właśnie te wydarzenia, o których dzisiaj rozmawiamy, relacjonował Galanonim, więc, tak jak to rozumiem, w jakiś pokrętny sposób próbował dopasować te niepokoje polityczne, ten wstrząs polityczny do jakiegoś tematu związanego z wystąpieniem przeciwko chrześcijaństwu.

Czy tak to dobrze rozumiem?

A jeżeli to dobrze rozumiem, to dlaczego?

O co mu chodziło, że tak akcentował to wystąpienie przeciwko biskupom?

Jeszcze raz podkreślam, że z tego, że możemy zakładać, że niechęć, którą żywili poddani Mieszka II, w ogóle poddani Piastów przeciwko państwu, to wydaje się prawdopodobniejszą motywacją owego buntu.

Wcale nie wynika, że on nie był skierowany przeciwko kościołowi.

Jeśli kościół był elementem państwa, no to wystąpienie przeciwko kościołowi religii chrześcijańskiej było jednocześnie wystąpieniem przeciwko państwu.

I to, że ten bunt miał taki antykościelny i antychrześcijański charakter, to my wiemy nawet ze źródeł znacznie lepszych, bardziej współczesnych wydarzeniom niż...

niż Kronika Galla Anonima, ponieważ tą zapiskę z powieści minionych lat możemy rzeczywiście uważać za zapiskę, która mniej więcej na bieżąco była spisana.

Do powieści został inkorporowany taki rocznik, który był prowadzony może już nawet od czasów Włodzimierza Wielkiego w Kijowie i pewnie w tym roczniku została ta krótka zapiska o zabijaniu popów i biskupów wprowadzona.

Natomiast najciekawszym takim właśnie świadectwem źródłowym, wyraźnie potwierdzającym to, że doszło do ewidentnie wystąpienia przeciwko chrześcijaństwu, przeciwko Kościołowi, jest taka zapiska o śmierci Mieszka II w rocznikach z Hildesheim, a więc w źródle napisanym na terenie cesarstwa.

w szeroko rozumianym kręgu monarchy, kręgu cesarza i źródle generalnie bardzo nieprzychylne Mieszkowi II.

I tam pojawia się całkowicie jednoznaczne potępianie, pojawia się potępianie Mieszka II na najazdy na Saksonię, gdzie w ogóle Mieszko II jest w nieco zawodach,

ale właściwie nazywany diabłem i wyraźnie potępiany za okrucieństwa, za zamordowanie ludzi.

I potem z pełną satysfakcją, oczywiście to źródło informuje o tym triumfie cesarza nad Mieszkiem II i o tym, że Mieszko II został zmuszony do tego, żeby podporządkować się cesarzowi.

A na zakończenie pojawia się taki właśnie w odniesieniu do Mieszka II, którego to źródło, czy autorzy tego źródła bardzo nie lubili, pojawia się takie westchnienie, że niestety jak umarł, to zakotwiczone przez niego i jego poprzedników chrześcijaństwo w Polsce uległo całkowitemu wykorzenieniu i zostało po prostu zniszczone.

Co wyraźnie jest dowodem, że ten antykościelny bunt musiał nastąpić.

Moja wątpliwość dotyczyła tego, czy rzeczywiście bunt przeciwko Kościołowi musi oznaczać powrót do pogaństwa.

I jak sobie ten powrót do pogaństwa wyobrażać, skoro my nic nie wiemy o pogaństwie przed Mieszkiem I, czy w początkowych okresie rządów Mieszka I.

W związku z tym, tym trudniej sobie wyobrazić powrót po jednak kilkudziesięciu latach zaprowadzenia chrześcijaństwa do jakiegoś pogaństwa, które nawet w tym wcześniejszym okresie nie rysuje się jakoś wyraźnie w źródłach.

Więc z tym jest kłopot, że my nie wiemy, czy to był bunt tylko przeciwko Kościołowi przy jednak jakimś tam pozostawaniu przy wierze chrześcijańskiej.

My takie przypadki znamy, znamy znowu z tego Pomorza.

chrystianizowanego w XII wieku przez Ottona z Bambergu, że wiemy, że na przykład w momentach, gdy Otto znikał na przykład z jakiegoś Szczecina, czy wyjeżdżał ze Szczecina, czy z Wolina, na przykład dochodziło do takiej dwuwiary, że i kult pogański, i chrześcijaństwo naraz.

I to się jakoś mieściło.

w głowach owych ludzi świeżo systenizowanych.

Więc tu różne rozwiązania możemy sobie wyobrażać, ale to, że reakcja, ta tak zwana reakcja pogańska doprowadziła do tego, że Kościół w Polsce właściwie przestał istnieć, tak jak i państwo przestało istnieć, to nie była wątpliwość.

Ile w tym całym zamieszaniu mogło być inspiracji z zewnątrz?

Czy tutaj można to odbierać tak, że te niepokoje w jakiś sposób mogą być inspirowane?

Spotkałem się z taką teorią, że to właśnie Słowianie Zachodni tam gdziinicjowali te wystąpienia.

Nic o tym nie wiemy.

Oczywiście możemy sobie teoretycznie wyobrazić to, że jacyś Lucice czy inni właśnie słowianie połapscy, którzy z całą pewnością w tym czasie pozostawali poganami jeszcze, choć byli już silnie naciskani przez różne czynniki w cesarstwie, to nie zawsze był sam cesarz,

częściej byli magrabiowie, czy po prostu jakieś akcje chrystianizacyjne przez saski kościół przeprowadzane.

ale tutaj nie mamy najmniejszego śladu źródłowego, które by to potwierdzało.

No i też nie widzimy żadnej korzyści.

To jest dość istotne, że o ile wiemy doskonale, jak bardzo na tych wydarzeniach w Polsce skorzystał książę czeski, Bratysław I,

Wiemy, że jakieś korzyści odniosło i cesarstwo, nawet terytorialne i Ruś.

O tyle o tym, żeby na tym skorzystali jakoś Słowianie połapscy, czy nawet Pomorzanie chociażby, bo pamiętajmy przecież, że Pomorze też jest takim krajem, który pozostał przy pogaństwie, po tej próbie chrystianizacji przeprowadzonej przez Bolesława Chrobrego, próbie...

zorganizowania biskupstwa w Kołobrzegu.

To biskupstwo przetrwało parę lat, upadło, biskup kołobrzewski Reinberg musiał uciekać z Pomorza i z tego możemy wnioskować właściwie na pewno, że Bolesław Chrobry po prostu utracił władzę nad Pomorzem.

to też nie widzimy tutaj żadnej ani korzyści, ani śladów wpływu, ani też korzyści.

Więc jeśli zastanawiać się, czy tych działań ktoś nie inspirował z zewnątrz, to raczej, mimo że to dość przewrotne myślenie, bo wskazywalibyśmy tutaj wtedy na

chrześcijańskich władców, czy jakieś chrześcijańskie czynniki, które namawiają do buntu przeciwko Kościołowi Polskiemu, to jest dość trudne do wyobrażenia sobie w pierwszej połowie XI wieku nawet.

W związku z tym chyba najbardziej prawdopodobne założenie jest jednak takie, że mamy do czynienia z takim wewnętrznym załamaniem się monarchii Piastów, że właśnie ta upadek autorytetu dynastii w konsekwencji kłótni między braćmi i wojny między braćmi,

Te wszystkie właśnie, mamy informację, że Bespröm rządził bardzo okrutnie, że był tyranem, tak go nazywa właśnie ten wspominany już tu parokrotnie rocznik z Hildesheim, że właśnie bracia dbali na swoje życie.

To wszystko prowadzi do wniosku, że w takiej sytuacji, kiedy dynastia zaczyna przegrywać jakieś wojny i konflikty zewnętrzne.

a wewnątrz bracia kłócą się między sobą, to wszystko pozwala założyć, że właściwie tutaj chyba żadnego czynnika zewnętrznego nie trzeba zakładać, nie trzeba zakładać jego udziału.

Zapytam jeszcze o fenomen tej pojawiającej się na ziemiach dzisiejszej polskiej religii.

Tak jak mówiłem na początku, prowadzenie chrześcijaństwa było postawieniem wielu rzeczy, trzeba to powiedzieć, wprost na głowie.

Nagle powiedziano ludziom, że nie mogą kontynuować swoich zwyczajów pogrzebowych i swoich zmarłych.

Nie mogą palić, tylko muszą ich pochować w ziemi.

Moim zdaniem rewolucyjna zmiana, która może powodować ogromny opór.

Nagle powiedziano ludziom, i to tym najważniejszym ludziom, że nie mogą mieć wielu żon.

Wydaje się, że to było odbranie dość jednak atrakcyjnego elementu bycia poganinem dla takiego możnego.

Nagle kazano ludziom odprowadzać podatki na rzecz jakiejś obcej elity, która pojawiła się tutaj i zaczęła mówić w dziwnym języku, niezrozumiałym.

No i to jest zastanawiające, że mimo tego to chrześcijaństwo nie zostało odrzucone.

I tak samo było w Skandynawii, i tak samo było w Polsce i w Czechach.

Znaczy nie zostało odrzucone, czy były jednak takie przypadki, że było w jakiś sposób kwestionowane, odrzucane?

Właściwie każda z tych płaszczyzn czy z tych kwestii związanych właśnie z tristianizacją zasługuje na osobny komentarz, ale trudno ocenić tempo, bo w ogóle życie toczy się inaczej w naszych czasach.

My jesteśmy jednak przyzwyczajeni do szybkiego życia, szybkiego obiegu informacji, zwłaszcza zupełnie współcześnie.

proces błyskawiczny.

Natomiast w X czy XI wieku wszystko toczy się w zupełnie innym tempie, inna jest gęstość zaludnienia, więc intensywność kontaktów międzyludzkich jest znacznie, znacznie mniejsza.

Jeśli chodzi o tą obcość misjonarzy, to też właśnie z tych przełowanych już tu parokrotnie żywotów św.

Ottona z Bambergu wiemy, że misjonarze działają przez tłumaczy.

To nawet ci, którzy znają słowiańskie.

Oto z Bambergu długie

lata i właśnie początek jego kariery to jest pobyt w Polsce.

I on funkcjonował na dworze Władysława Hermana, potem właściwie dworze królowej, czyli tej drugiej znanej nam żony Władysława Hermana, czyli siostry cesarza Judyty.

I nauczył się tego języka słowiańskiego, polskiej może wersji, ale wszystko wskazują na to, że Pomorzanie posługiwali się prawie dokładnie tym samym językiem.

A mimo to Otto woli, jak już przemawia do tłumu jakiś tam Szczycina, woli mieć tłumacza i woli mieć kogoś, kto sprawniej, jeszcze sprawniej niż on, będzie przekładał to, co on sam mówi.

Nie wiadomo, co źródła nie wynika, czy mówił po łacinie, czy po niemiecku.

W każdym razie tłumaczem się posługuje i tych tłumaczy z tych żywotów znamy.

Więc tego samego możemy się spodziewać, jeśli chodzi o Jordana, że on też ma jakiegoś tłumacza i

I to poparcie księcia tutaj zapewnia mu najlepszą logistykę, jeśli można tak powiedzieć.

Więc misjonarze umieją sobie radzić, natomiast jeśli chodzi o te poszczególne elementy rewolucji w życiu ludzkim, jakim jest wprowadzanie chrześcijaństwa, no to my mamy różne informacje źródłowe.

Jeśli chodzi o pochówki, no to rzeczywiście tak na...

Na nasze wyczucie wydawałoby się, że to sprawa bardzo ostre wkroczenie w życie ludzi, zabranianie jakiegoś dotychczasowego obyczaju pogrzebowego.

Nic nie wiemy ze źródeł o jakichś protestach, czy przykładach potajemnego palenia, albo jakichś właśnie napomnieniach, bo my w ogóle tego procesu wprowadzenia chrześcijaństwa w Polsce nie znamy dobrze.

Ale archeolodzy spierają się, jak datować te najstarsze pochówki szkieletowe tak zwane, czyli to już zgodne z chrześcijańskim obyczajem.

Bardziej sceptycznie archeolodzy stawiają tutaj, że właściwie dopiero na przełomie X i XI wieku, ci bardziej optymistyczni nastawieni widzą już jednak, że pod koniec X wieku te cmentarzyska powstają.

Więc tutaj z jakimś pewnie opóźnieniem ta chrystianizacja dotycząca właśnie obrządku pogrzebowego została zrealizowana, ale my też nie jesteśmy w stanie precyzyjnie powiedzieć, kiedy dokładnie ten obyczaj się przyjmuje i na ile on jest powszechny.

Nie znając ilości tych ciałopalnych pochówków, które się nie zachowują, jeśli nie są opatrzone jakimś ceremoniałem, budową kurhanu, jakimś depozytem, to my nic o nich nie wiemy.

W związku z tym jesteśmy tutaj trochę bezradni w tym badaniu, jak akurat obyczaj związany z pochówkiem się upowszechnia w Polsce.

Natomiast co do tej właśnie mentalności seksualnej i obyczajów małżeńskich, czy w ogóle obyczajów seksualnych, no to tutaj trochę wiemy.

I wspominany już święty Wojciech i jego przygody z właśnie tym aspektem chrystianizacji Czechów doskonale pokazują, że można stosować bierny obrót.

Ktoś jest możnym Czechem, to po prostu może nie przyjmować do wiadomości, że nie może mieć konkubiny i dalej ją mieć.

Okazuje się, że nawet biskup nie jest w stanie go w sposób taki bardzo kategoryczny do tego porzucenia konkubiny przekonać.

Wiemy, że tak robią książęta.

Tutaj wspomniany Brzecysław I przecież jest synem...

konkubiny.

Jego ojciec spłodził go z Bożeną, która była żoną kogoś innego.

Ale tak się spodobała księciu, że książę ją sobie wziął i w związku z tym okazuje się, że jest to możliwe.

Okazuje się, że ten bastard może odziedziczyć władzę książęcą po swoim ojcu i to po prostu działa.

Jeszcze lepszym przypadkiem jest Bolesław Chrobry.

Bolesław Chrobry, co wiemy od Tittmara, ale to jest zaskakujący taki fragment Tittmara, bo Tittmar, mimo że właściwie, moglibyśmy powiedzieć, że oczekiwalibyśmy, że skrytykuje bardzo dosadnie Chrobrygo za to, to Tittmar tylko o tym informuje, to oczywiście...

pod piórem biskupa, no to jest oczywiście informacja, która ma swój wymiar, ale Tittmar nie stawia kropki na D, nie przeprowadza jakiejś trady, jakiegoś kazania, które by nam pokazywało, jak złe jest postawanie Chrobrego.

Natomiast z informacji Tittmara wiemy, że Chrobreg bierze sobie najpierw jedną żonę.

Ona jest Węgierką, to jest matka bez... Nie, przepraszam, pierwsza żona jest córką Margrabiego, jednego z margrabiów pogranicznych.

którą sobie odsyła pewnie bardzo szybko i nie ma z tym najmniejszego problemu.

Bierze sobie następną żonę, nie znamy jej imienia, Tittmar tego imienia nie podaje, ale wiemy, że to jest matka bez pryma.

Ją też odsyła i to mimo, że urodziła syna Bolesławowi.

I dopiero trzecie małżeństwo z Emnildą,

Okazuje się być małżeństwem długotrwałym, do śmierci Nildy, ona jest żoną Bolesława.

No i okazuje się, że jak ktoś chce, to może.

Jak jest wystarczająco możny, to może bez jakichś uchwytnych konsekwencji odsyłać sobie żonę, która przestała mu się podobać, brać następną, znowu ją odesłać i dopiero trzecia mu się tak spodobała, że jest na stałe.

Widać tutaj, że w tych organizmach państwowych, czy tych społecznościach, tak chyba lepiej powiedzieć, świeżo schisternizowanych, jest jednak pewna swoboda działania.

I to pewnie więcej, na pewno na więcej sobie mogą pozwolić możni.

na więcej sobie mogą pozwolić mężczyźni niż kobiety, ale ten zakres swobody i właśnie najbardziej zagadkowe jest to, że nawet Titmar tak wprost i otwarcie za to odsyłanie żon Bolesława Chobry'ego nie krytykuje.

Część trzecia.

Królestwo nad krawędzią.

Już na początku naszego spotkania wspomniał Pan Profesor, że w latach 30.

XI wieku państwo polskie, młode państwo polskie znalazło się nad krawędzią.

Jakie jest uzasadnienie dla takiego podejścia?

Faktycznie było aż tak niebezpiecznie dla naszej przyszłości?

A jeśli było niebezpiecznie, to jaki mógł być najgorszy scenariusz?

Znalazł się za krawędzią.

Moim zdaniem doszło do całkowitego upadku.

To jest przede wszystkim efekt działań Brzecława I, bo może właśnie ten najazd czeski, który właściwie wszedł jak w masło, nastąpił w momencie, kiedy państwo się już wywróciło i właśnie nie było komu bronić Polski, nikt chyba nawet nie miał na to specjalnej ochoty.

Więc ten najazd czeski okazuje się chyba najbardziej takim destruktywnym działaniem, destrukcyjnym, które właśnie doprowadza już do całkowitego upadku Piastów i ich państwa.

No i my nawet jesteśmy w stanie wskazać te czynniki, które stanowią wyraz właśnie całkowitego upadku.

A więc jest to zupełne zlikwidowanie hierarchii kościelnej.

Gal Anonim używa tutaj takiej bardzo obrazowej metafory, a może to tak rzeczywiście ktoś to stwierdził, że dzikie zwierzęta się zagnieździły w ruinach tych dwóch najważniejszych wielkopolskich katedr, czyli właśnie w kościele Najświętszej Marii Panny w Gnieźnie i w kościele Świętego Piotra w Poznaniu.

Ale wiemy na pewno, że i Arcybiskupstwo, i Biskupstwo Poznańskie po prostu przestaje funkcjonować i następuje zupełny upadek organizacji kościelnej w tym najważniejszym centrum państwa Piastów.

I to wszystko połączone z fizycznymi zniszczeniami zarówno owych kościołów, jak i w ogóle grodów, czyli tych najważniejszych miejsc władzy, w których Piastowie rządzili swoim państwem, to wszystko przestaje istnieć.

Brzetysław doprowadza do zniszczeń, rabuje to, co jest najcenniejsze, a chyba oprócz oczywiście złota i jakichś kosztowności, najcenniejsze jest tutaj ciało św.

Wojciecha,

Też Czesi wywożą pierwszego arcybiskupa, jego brata Gaudentego, wywożą też pięciu braci męczenników, a więc cały ten zespół relikwii, na którym został ufundowany, oczywiście najważniejsze są relikwie św.

Wojciecha, na którym to ciele właściwie zostało ufundowane arcybiskupstwo gnieźnieńskie,

To wszystko jest przewiezione do Pragi, co właściwie jest takim w zamiarze Brzezysława zamknięciem możliwości kontynuowania arcybiskupstwa gnieźnieńskiego.

Więc jest takim ciosem szczególnie dotkliwym.

No a do tego dochodzi także, to znamy z przykładu Giecza, czyli jednego z tych najważniejszych grodów wielkopolskich, że Gieczanie postanowili poddać się Brzezysławowi.

Wyszli

przed bramę grodu, oddali mu symboliczny klucz do grodu i podjęli negocjacje, w konsekwencji których Brzecysław I przesiedlił ich do Czech, nadał im pewną autonomię w Czechach i wiemy nawet, gdzie oni się przesiedlili, bo do dziś ta nazwa miejscowa Gieczany funkcjonuje i w ten sposób ta ludność i to jakaś taka ludność w miarę elitarna, bo

w nagrodach mieszkali ci najważniejsi poddani Mieszka II.

Tutaj mamy pewien problem z chronologizacją.

Galanoni twierdzi, że ten bunt, a potem najazd Bratysława następuje już na początku panowania Kazimierza, syna Mieszka II, późniejszego odnowiciela.

Więc ta ludność, te elity poddanych Piastów Brzecysłowi służą jako właśnie taka ludność, którą on będzie kolonizował jakieś tereny w Czechach i dzięki tym przesiedleniom zyskuje na tym Brzecysław jeszcze bardziej, jeszcze umniejszając możliwości odbudowania tego państwa.

Zresztą ten wymiar depopulacji jest chyba bardzo dotkliwy i Galan o nim wspomina, ale możemy się go tutaj domyślać także nie tylko w kontekście przesiedleń zorganizowanych przez Bratysława, ale także na jakiejś śmierci, ucieczki ludności gdzieś w inne strony.

No więc właściwie państwo zupełnie upadło.

To, że się odrodziło i oczywiście możliwy był najczarniejszy scenariusz, że się nigdy władza Piastów już nie odrodzi, że dojdzie do takiego ściślejszego związania tej Polski Południowej, czyli Śląska i Małopolski, choć ta nazwa jest anachroniczna dla XI wieku,

z Czechami, z Księstwem Czeskim.

Natomiast wiemy, że na Mazowszu próbę zorganizowania takiego właśnie nowego i osobnego ośrodka politycznego, powiedzmy sobie państwowego, podjął Miecław, czyli dawny

dawny Cześnik Mieszka II, a więc człowiek bardzo bliski królowi Mieszkowi II i zapewne przedstawiciel jego drużyny, członek jego drużyny, który właśnie wykorzystując ten chaos buduje jakieś własne władztwo na Mazowszu, które potem Kazimierz Odnowiciel z wielkim trudem musi

musiał właśnie podbijać i pokonał, tylko z dużym wysiłkiem.

Więc mogło dojść do potoczenia się sytuacji w zupełnie innym kierunku, natomiast okazało się, że ta tradycja władztwa Piastów

Jednak do jakiegoś stopnia jest korzystna dla najważniejszych sąsiadów.

I właściwie to, że Kazimierz Odnowiciel mógł wrócić i mógł państwo Piastów odbudować, to jest największa zasługa cesarza.

My do końca nie wiemy, czy to jeszcze Konrad II robił, czy już jego syn i następca, czyli Henryk III.

Może i jeden i drugi, to też nie jest wykluczone.

W każdym razie pomoc cesarska okazuje się tutaj

absolutnie trzeba ją bardzo mocno docenić, bo rzeczywiście bez udziału cesarza i bez udziału wspominanego już księcia kijowskiego Jarosława Mądrego,

który też doprowadził, wydał swoją siostrę za Kazimierza Odnowiciela i też pomagał Kazimierzowi Odnowicielowi na przykład właśnie w walkach z Miecławem, no to właściwie to władztwo Piastów by się nie odrodziło, a więc sąsiedzi docenili.

ten wzrost potęgi Czech, który nastąpił po najeździe Brzetysława I na ten właściwie niebroniący się kraj na północy, to jednak i cesarz, i książę ruski zaczęli dostrzegać w tym jakieś niebezpieczeństwo, jakieś zaburzenie równowagi.

Więc zainstalowanie Kazimierza Nowiciela było takim remedium, takim przywróceniem jakiejś sytuacji, która oznacza właśnie powrót do status quo.

A więc odradza się państwo Piastów, które okazuje się być trochę niezbędnym czynnikiem politycznym w ocach sąsiadów.

No tu jeszcze trzeba wspomnieć o pomocy, o której informuje Gala Anonima, to są akurat najlepsze, najbardziej wiarygodne wiadomości Gala Anonima, to znaczy o pomocy króla Węgie.

Piotra Orseolo, który był synem Dorzy Weneckiego i przez pokądzieli spokrewniony z arpadami obejmuje władzę i wiemy, że o ile Stefan Święty trzymał

Kazimierza Odnowiciela w więzieniu, o tyle po śmierci Stefana i objęciu władzy przez Piotra Orseolo, Kazimierz Odnowiciel został uwolniony z węgierskiego więzienia i odesłany z wojskiem do cesarstwa, gdzie właśnie zbierał dalsze siły.

Więc tutaj także pomoc węgierska, to zresztą jest dość ciekawe, że Węgry, to było poprzednie pytanie związane z analogiami, no to Węgry są tutaj najciekawszym przykładem właśnie takiej reakcji pogańskiej, która następuje po klęsce i śmierci Piotra Orseolo właśnie.

I też dochodzi do takiego właśnie odrodzenia pogaństwa, przy czym tutaj trochę więcej wiemy, bo znamy przedstawicieli elity, a nawet późniejszych arpadów, którzy odrodzili władze arpadów na Węgrzach, którzy wtedy są poganami.

XI wieku i w związku z tym tutaj ten przykład właśnie węgierskiej reakcji pogańskich jest taką najbliższą analogią dla polskiej reakcji pogańskiej.

Dziękujemy za wysłuchanie podcastu.

Zapraszamy do subskrypcji kanału Muzeum Historii Polski, tak aby nie ominęły Państwa kolejne odcinki.