Mentionsy

Podcast Wojenne Historie
20.10.2025 05:00

Brytyjskie stocznie idą na wojnę

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 

🔶PATRONITE.PL🔶

https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie

Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie

🔷BUYCOFFEE.TO🔷

https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 55 wyników dla "US Navy"

No i tu właśnie chciałbym Cię o to zapytać, bo jak duży był ten rzeczywisty wysiłek inwestycyjny Brytyjczyków w Royal Navy podczas II wojny światowej?

Jednym słowem, jak bardzo Royal Navy rozwinęła się w trakcie II wojny światowej?

Nakierowany z jednej strony na podtrzymanie, budowę kolejnych statków handlowych, a z drugiej strony nakierowany na rozbudowę Royal Navy.

Ta potęga US Navy, wyrażana tymi najnowocześniejszymi okrętami, czy też potęga amerykańskiego przemysłu.

Co jest przecież zaskakującą konstatacją, bo mówimy o Royal Navy, mówimy o obok US Navy w 1939 roku najpotężniejszej marynarce wojennej świata, która inaczej niż US Navy.

miała na morzu interesy wtedy zgoła globalne, była odpowiedzialna za kontrolę szlaków morskich, za ich bezpieczeństwo, co było poniekąd powiązane z koniecznością utrzymania szlaków morskich do swoich kolonii, do państw stowarzyszonych, do Kanady przez Atlantyk, do południowej Afryki, wreszcie do Indii, Australii czy Nowej Zelandii.

A zatem Brytyjczycy musieli mieć potężną flotę i posiadali taką.

No ale przecież Royal Navy prowadziła także bitwy morskie, sławne bitwy morskie, jak chociażby polowanie na Bismarcka.

Niemniej chodzi o to, że Brytyjczycy w II wojnie światowej musieli się dostosować do nowej sytuacji.

W 1914 roku niemiecka flota była tak potężna, że mogła rzucić Royal Navy wyzwanie w walnej bitwie morskiej.

No i dla Brytyjczyków było to wyzwanie, bo jak powiedziałem Brytyjczycy musieli przyjąć strategię budowy floty, rozbudowy floty, skalowania potęgi floty, przede wszystkim pod kątem wojny z Niemcami, ale z racji globalnego charakteru interesów brytyjskiego imperium nie tylko z Niemcami.

Nie tylko w Hongkongu czy Singapurze musieli chronić Malaję, Birmę i perłę w koronie Indie.

Musieli tak zaplanować strukturę rozbudowy swojej floty, aby ona była adekwatna do wszystkich tych wyzwań.

Stąd w historii rozwoju Royal Navy.

Brytyjczycy kojarzą nam się z użyciem jednostek typu Ilastrius, ale faktycznie z niczym więcej, co jest dla Royal Navy w jakimś sensie krzywdzące, bo oni, jak powiedziałem, od roku 1942 wzmogli wysiłki właśnie w kierunku potężnej rozbudowy floty lotniskowców.

No i wreszcie musimy mieć także tego pełną świadomość, że rozwój brytyjskiej floty wojennej w II wojnie światowej nie tylko musiał uwzględniać różne teatry wojny i różnych przeciwników, ale opierał się co oczywiste także na doktrynie i na taktyce.

Rosnący udział lotnictwa w działaniach morskich, rosnące zagrożenie ze strony okrętów podwodnych wymuszało priorytety dla takich, a nie innych typów i klas okrętów kosztem innych, wcześniej dominujących.

Czyli zobaczmy jak bardzo te wielkie okręty, pancerniki, takie jak okręty typ Jerzy V, czy lotniskowce z serii Znakomity, Ilastrius,

Brytyjczycy, podobnie zresztą jak każde innemu carstwo, ale Brytyjczycy szczególnie, przystępując do II wojny światowej, mieli świadomość, że muszą podtrzymać budowę okrętów praktycznie wszystkich klas.

Musieli to jakoś sprzęgnąć z utrzymaniem produkcji statków handlowych, które były niezbędne dla funkcjonowania ich gospodarki i musieli to jeszcze jakoś sprzęgnąć z naturalnym procesem konserwacji i napraw już użytkowanych, już wyprodukowanych jednostek.

A więc ich przemysł stoczniowy, ich doki, ich infrastruktura nadbrzeżna, wreszcie cały ich przemysł, ich gospodarka wytwarzająca części zamienne czy całe okręty i statki, no musiało to wszystko zostać odpowiednio zbalansowane.

Pamiętajmy, że sama Royal Navy, gdy zaczynała się wojna, posiadała 15 pancerników i krążowników liniowych, 7 lotniskowców, ponad 60 krążowników, ponad 160 niszczycieli.

A nadchodząca wojna oznaczała straty także bezpowrotne, co wymuszało podjęcie produkcji nowych statków.

Bo Brytyjczycy, jak powiedziałem, ograniczyli jedno, a gospodarka wymusiła na nich drugie.

I ostatecznie w czasie II wojny światowej Wielka Brytania stopniowo odzyska czy uzyska ten poziom produkcji nowych jednostek morskich na poziomie tysiąca, tysiąca dwustu, tysiąca czterystu jednostek.

Podobnie pancerniki miały ustąpić flocie lotniskowców.

Niemniej to było oczywiste, że posiadając już flotę kilkunastu okrętów tej klasy, Brytyjczycy nie muszą iść w masową produkcję okrętów pancernych, pancerników.

Brytyjczycy jeszcze przed II wojną światową wprowadzili sobie do służby pierwszy nowoczesny lotniskowiec, Ark Royal, który w jakimś zakresie stanowił punkt wyjścia dla całej serii nowych lotniskowców floty typu Illustrious, czyli znakomity.

Postęp, doświadczenia wojenne i uświadomienie sobie przez Brytyjczyków, że ich koncepcja lotniskowca przed wojną była błędna, wymuszała zmiany.

A zatem dwa poprawione, zmodyfikowane okręty typu Ilastrius stanowiące jakby własny podtyp.

To już będą te dwa lotniskowce floty ostatnie, będą mogły zabierać nawet 80 samolotów, dwa razy więcej niż pierwotnie Ilastrius.

Otóż w roku 1942 rusza budowa całej serii lotniskowców lekkich, które są pierwotnie zaplanowane jako okręty o wyporności kilkunastu tysięcy ton.

Chodzi o to, żeby nie skupiać się na pojedynczych lotniskowcach floty, tylko wzorem przyjętej alianckiej strategii zalać przeciwnika masą średniaków, okrętów średniej wielkości, które są lepsze, wyraźnie lepsze niż tylko przebudowane na lotniskowce eskortowe statki handlowe, ale nie muszą spełniać aż tak wyśrubowanych norm jak najpotężniejsze, najszybsze, najlepiej opancerzone lotniskowce floty.

Okrętów wyraźnie większych i lepszych niż lotniskowce eskortowe, ale ustępującym lotniskowcom flot.

I tutaj na plan pierwszy wysuwa się cała seria okrętów typu Kolossus, których zamówiono aż 10.

Te okręty po wojnie, kolosusy przecież trafiały na wyposażenie takich marynarek wojennych, które niekoniecznie kojarzymy dzisiaj z posiadaniem lotniskowców, jak chociażby flota kanadyjska, australijska czy holenderska.

A zupełnie w tle tego wysiłku była oczywiście przeróbka statków handlowych na lotniskowce eskortowe i masowa produkcja takich jednostek w Stanach Zjednoczonych także na rzecz Royal Navy.

Ale przecież nie każdy przeciwnik będzie przyjmował bitwę walną z Royal Navy.

A zatem musiała się też zmieniać specyfika krążowników, okrętów osłaniających statki handlowe, okręty transportowe, wreszcie lotniskowce czy pancerniki.

Ale w warunkach, kiedy Niemcy rzucili do walki okręty podwodne, to właśnie fregaty i korwety musiały przyjąć na siebie główny ciężar nieprzyjacielskiego uderzenia.

Mała fregata mająca jedną armatę 100 mm była pod względem siły ognia, ona ustępowała czasami artylerii okrętowej okrętu podwodnego.

A jeszcze dochodzi Lend-Lease, który rozkręca się dopiero w kolejnych latach, dlatego Brytyjczycy w 1941-1942 roku muszą przede wszystkim liczyć na samych siebie.

To był dwustronny wysiłek, niemiecko-brytyjska walka stoczni, walka przemysłów, walka gospodarek.

Jedno z drugim musi współgrać, jedno i od drugiego jest całkowicie zależne.

A jednocześnie stocznie doki musiały obsłużyć już istniejącą flotę.

I rzecz charakterystyczna, że absolutna większość tych statków musiała przejść remont z powodu zużycia, a nie działań bojowych.

Liczba statków remontowanych bądź czekających na remont w brytyjskich portach to było 2600 jednostek, z czego tylko lub aż 450 uległo uszkodzeniu z powodu działań bojowych, podczas gdy inne przyczyny to było 4-5 razy więcej.

Ale zobaczmy, samych statków uszkodzonych w wyniku działań bojowych nieprzyjaciela było ponad 450, a w szczytowym okresie wiosną 1941 roku takich statków było ponad 600.

I doszli do poniekąd słusznego wniosku, że kolejne pancerniki nie będą już im potrzebne.

A lotniskowce muszą zaplanować z głową, bo to co do tej pory robili, do końca z głową robione nie było.

zdążą na okres powojenny, zwłaszcza kolosusy, jak powiedziałem, na całe dekady będące okrętami lotniczymi wielu państw.

I było to właśnie możliwe dzięki potędze brytyjskiego przemysłu stoczniowego, który dał Royal Navy w czasie II wojny światowej ponad tysiąc okrętów podstawowych klas.

Norbert, dziękuję Ci ślicznie za pokazanie tego, że jednak Anglicy nie byli takimi kopciuszkami na morzu, nawet w towarzystwie potężnej Ameryki.

Także dziękuję Ci ślicznie za ten odcinek i do usłyszenia w kolejnym.

Do usłyszenia.

0:00
0:00