Mentionsy
Wywiad #33 Czy komisja ds. badania wpływów rosyjskich wykonała swoje zadanie? Rozmawiamy z Adamem Leszczyńskim
Donald Tusk rozwiązał komisję ds. badania rosyjskich wpływów. Rodzi to naturalne pytania. Czemu teraz? Czemu w ogóle? Czy komisja jest już niepotrzebna? Czy wiemy już wszystko? Czy rosyjskie wpływy zniknęły? Czy komisja spełniła swoje zadanie? Czy coś po sobie zostawiła?
Od początku działania komisję krytykowano jako kolejne narzędzie do politycznej młócki. Niektórzy komentatorzy śmiało porównywali ją do pisowskiego potworka, którego jedynym zadaniem było “udowodnić”, że Tusk to zdrajca. Albo do macierewiczowej podkomisji smoleńskiej. Tymczasem minął rok pracy komisji i poza jedną konferencją dotyczącą Macierewicza (który obecnie ma w temacie zarzuty i właśnie stracił immunitet), nie bardzo widać tę rzekomą młóckę i pisanie pod tezę, że PiS to ruska agentura. W ogóle niewiele było widać, bo komisja działała przede wszystkim niejawnie, publikując tylko część jeszcze jednego raportu, za to utajniając cały raport końcowy. Przeciętny Polak nie wiedział co komisja robi, jaki ma charakter, jakie ma cele i czy je realizuje. Można było odnieść wrażenie, że niewiele się dzieje.
Ale coś się działo. Celem komisji było przede wszystkim zagregowanie wiedzy na temat problemu. Wiedza ta była rozproszona po około stu instytucjach (przy okazji wyszło na jaw, że państwo polskie ma niską “kulturę archiwalną” i w efekcie krótką pamięć instytucjonalną - co jest bardzo cennym wnioskiem), które często robiły tę samą pracę w sposób nieskoordynowany, w rzeczywistości dublując swój wysiłek i marnując cenne zasoby. Siłą rzeczy, znaczna część pracy polegała na czytaniu tysięcy stron dokumentów, często niejawnych. Następnie dokonywano ich syntezy i przekuwano tę rozproszoną, chaotyczną wiedzę w jedno “body of knowledge”. Na tej podstawie pisano kolejne raporty, w których są setki nazwisk i dziesiątki rekomendacji dla państwowej administracji. Na koniec przedstawiono to wszystko na całodniowej konferencji ministrom, którzy te rekomendacje powinni wdrażać.
Praca komisji od początku była rozpisana na rok i trwała rok. Tę pracę wykonano. Tyle że nie była to praca, która dobrze sprzedaje się w studio TVN-u czy kolejnej analizie wiadomo którego redaktora Onetu. A że media interesowały się pracami komisji tylko ten jeden raz, gdy mówiono o Macierewiczu (media niepisowskie) lub gdy “odkrywano skandaliczną aferę skandalicznie” (pisowskie), to przeciętny obywatel rzeczywiście mógł nie wiedzieć czy w tym temacie stało się COKOLWIEK. To dowód na wyraźne braki w strategii komunikacyjnej, nawiasem mówiąc. Oraz, ponownie, na żenująco niską jakość polskich mediów.
A skąd to wszystko wiem? Ano stąd, że w odróżnieniu od wielu zadaliśmy sobie trud porozmawiania z Adamem Leszczyńskim - jednym z członków komisji. Dowiecie się z niego jak wyglądały jej prace, ile zrobiono, co z tego zostało, jakie napotykano trudności, gdzie państwo polskie działa sprawnie, a gdzie nie, czego brakuje oraz jaka jest w tym wszystkim odpowiedzialność państwa, mediów, polityków.
Zachęcamy do wspierania nas na Patronite:
https://patronite.pl/Podkast_Dezinformacyjny
Szukaj w treści odcinka
Natomiast mogły nam nie odpowiadać i czasami to robiły.
Natomiast komisja nie była powołana
Natomiast nie jestem specjalistą kontrwywiadu, prawda?
Natomiast gorzej jest na przykład, jeśli chodzi o wpływy gospodarcze, dużo gorzej i ja się zastanawiałem, dlaczego tak jest i moim zdaniem odpowiedź wynika, najbardziej banalna odpowiedź wynika z tego, że śledzenie wpływów gospodarczych, po pierwsze, no wyobraźcie sobie, że macie skończone zasoby, tak, powiedzmy macie, nie wiem, 100 milionów
Natomiast śledzenie firm gospodarczych jest super trudne, ponieważ to są spółki rozsiane po całym świecie, jedne na Kajmanach, drugie na Cyprze.
A dodajmy, że okazało się ostatnio, że koordynatorką polskiego Citizen Go jest córka Roberta Bąkiewicza, pani Blanka bodajże Bąkiewicza, albo Bianka, nie pamiętam.
Natomiast mogę powiedzieć o swoich przemyśleniach dotyczących, czy wnioskach właściwie dotyczących tego, jak wygląda kwestia walki z dezinformacją rosyjską w Polsce.
Natomiast jest kilka kłopotów związanych z tą walką z dezinformacją.
Ja nie mam dobrej odpowiedzi na pytanie, jak to robić, natomiast jest oczywiście pewne to, co państwo polskie może robić, no to jak śledzić te wpływy i jakoś, powiedzmy, przeciwdziałać mediach społecznościowych.
Natomiast to, co można robić, no to na pewno informować publiczność o tym, kto takie poglądy, na szczęście, kto taką ideologię sprzedaje.
One nie są tajne, na przykład nie mają klauzuli, raporty służb mają klauzulę, natomiast raporty NASK z tego co mi wiadomo nie mają klauzuli, tylko po prostu nie są publikowane.
Jeżeli mnie pytasz, czy to jest wykonalne, to po pierwsze wydaje mi się to bardzo trudne, zgadzam się, natomiast jest to temat, którego w mojej ocenie nie można się bać, gdyż jeżeli się o tym nie mówi, to pozwala się kłamstwu rozprzestrzeniać.
No i teraz polityka ma swoje prawa, ja je rozumiem, natomiast mam wrażenie, no chciałbym, ale tu mamy do czynienia z pewnym wyborem dotyczącym bezpieczeństwa, więc albo pozwalamy bez przeciwdziałania, nie robimy nic, bo nam jest wygodniej,
Natomiast de facto trudności z prowadzeniem archiwów w instytucji powodują, że państwo polskie traci część pamięci instytucjonalnej.
Jest zaplanowana, pomyślana też na wiele, wiele lat do przodu, no bo mówimy o próbie destabilizacji państwa polskiego, na przykład dezintegracji Unii Europejskiej, no pewnie najlepiej jeszcze NATO.
Natomiast mieliśmy przerwę w ciągłości i ta przerwa w ciągłości to jest coś, co jeszcze nie było we Francji, Wielkiej Brytanii, czy nawet w Niemczech, czy w Rosji.
Natomiast to dla państwa to jest oczywiste oczywistość, że coś takiego powinniśmy mieć i że teraz się w sumie dowiadujemy, że nikt tego nie badał tak na dobrą sprawę.
Natomiast tutaj jest to kolejny budynek biurowy, gdzie jacyś ludzie przepalają nasze publiczne pieniądze.
Natomiast teraz wydaje mi się, jesteśmy w sytuacji jako kraj, gdzie mamy bez porównania większe zasoby, jesteśmy znacznie bogatszym krajem niż kiedykolwiek.
Natomiast to oczywiście nie znaczy, że
Ja uważam natomiast, że oczywiście działalność komisji powinna być lepiej komunikowana.
Natomiast to, co mógłbym powiedzieć, to jest to, bo widziałem takie myślenie na Twitterze, że pani Glementyna Suchanow była członkiem komisji.
Natomiast najciekawsza sprawa dotyczy pana Eksena,
Natomiast to, czego bym się spodziewał na przyszłość, to lepszego podejścia do komunikacji ze strony specjalistów od komunikacji pracujących w administracji państwowej, którzy mogliby wiedzieć, a przynajmniej spodziewać się, że tego rodzaju sytuacja się wydarzy, bo ona się z pewnością wydarzy jeszcze wielokrotnie.
Natomiast kwestia przeciwdziałania dezinformacji jest oczywiście niesłychanie polityczna.
Natomiast jednym ze strategicznych celów rosyjskich jest poróżnienie Polski i Ukrainy oraz Polaków i Ukraińców.
narastania niechęci wzajemnej, niestety, nad czym wolewam, myślę, że strategicznym celem jest, znaczy myślę, wiem, jest budowanie niechęci do Unii Europejskiej i NATO w dalszej kolejności.
Myślę, że NATO jest jeszcze poza zasięgiem, ale myślę, że Unia Europejska jest absolutnie w zasięgu już, zmniejszanie poparcia dla Unii Europejskiej i jest absolutnie w zasięgu już w tej chwili.
Ostatnie odcinki
-
Cebule na Torcie #77 (27-01-2026)
01.02.2026 18:55
-
#27 W Krainie Brunatnej Amnezji
27.01.2026 18:36
-
Cebule na Torcie #76 (14-01-2026)
18.01.2026 15:40
-
Cebule na Torcie #75 (02-01-2026)
07.01.2026 16:36
-
#26 Czy Trump i prawica pomogą Putinowi rozwali...
30.12.2025 13:43
-
#25 Dwa lata "Koalicji 15 października"
22.12.2025 21:16
-
Wywiad #36 "Oślizgłe macki, wiadome siły" - o t...
15.12.2025 09:47
-
Cebule na Torcie #74 (02/05-12-2025)
07.12.2025 23:56
-
Wywiad #35 Transformacja energetyczna mimo hist...
25.11.2025 11:03
-
#24 W OKOWACH GNOZY - na główkę w obłęd "najbar...
12.11.2025 13:08