Mentionsy
#247 TOP 5 tras rowerowych w Polsce - Alicja Cieloch
W tym odcinku naszym gościem jest Alicja Cieloch, podróżniczka i autorka przewodnika rowerowego po Polsce, znana jako "She Travels". To opowieść o tym, jak codzienna jazda po mieście zamieniła się w wyprawy przez całą Europę i doprowadziła do napisania rowerowego przewodnika po Polsce.
Odcinek napakowany jest poradami i inspiracjami, więc jeśli zastanawialiście się się, jak spakować się na wielodniową wyprawę, w jaki sposób polączyć styl z funkcjonalnością i jak wybrać odpowiednią trasę, to ten odcinek jest dla Was.
Alicja zdradza swoje patenty na podróżniczy ubiór, dzieli się swoją TOP 5 rowerowych tras w Polsce i opowiada o tym, jak pokonuje wewnętrzne lęki, podróżując solo. Posłuchajcie, jak pasja do dwóch kółek staje się sposobem na odkrywanie świata, ludzi i samego siebie.
Zdjęcia i linki: https://www.podcastrowerowy.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/PodkastRowerowy
Instagram: https://www.instagram.com/podkastrowerowy/
Produkcja Oryginalna Earborne Media
Szukaj w treści odcinka
No tak, ta influencerka to taka czasem jest kująca, natomiast jakby nie było, działam w tych mediach społecznościowych.
Proszę mi tutaj wyjaśnić, bo jak już mówimy o markach i mówimy o tym, że jakaś marka się z tobą może komuś kojarzyć, to na stopach wansy.
o twój pomysł na to podróżowanie, bo ono jest trochę mi bliskie.
Ja o tym czasami wspominałem.
To jest rower touringowy z bagażnikiem, sakwy i to jest coś, co gdzieś mi przypomina moje początki przygód rowerowych.
I jakby mam ogromny sentyment i ciągle mam taki rower touringowy na sakwy, nie?
do wszystkiego, czyli właśnie do trasy i po mieście, bo codziennie jeżdżę tylko rowerem i do tych dalszych podróży, czyli tam jednym rowerem przyjechałam przez całą Europę do Portugalii, na kraniec Europy, po Maroku, po Roztoczu, po Podlasiu, po Polsce i tak dalej, więc jakby to jest to wyjście i wracając jeszcze do tych wansów, bo to się w sumie wszystko łączy, aż tak w historię głęboko wansów nie wchodziłam i zapomniałam, rzeczywiście teraz mi przypomniałeś, że te wansy mają taką historię, tą deskę rolkową.
Natomiast u mnie to jest taki prozaiczny powód, po prostu wyglądają spoko i ja jako kobieta jednak właśnie dbam w tych podróżach, żeby nie chodziło tylko o rower.
Natomiast moja zasada jest taka, że no właśnie te wansy, wygodne buty po prostu na wszystkie warunki.
Jak już mówimy o jeżdżeniu, to wspomniałaś już o tym, że właśnie ja skreśliłem ze swojej bucket listy trasę wokół Tatr.
No, trasa, o której wspomniałeś, szlak wokół Tatro, na pewno jest w tej top 5.
Natomiast to są widoki, które są absolutnie fantastyczne i też tutaj może zachęćmy tych, którzy się trochę boją tego, bo to nie jest tak, że przejeżdża się przez góry i to jest trasa wybitnie techniczna, czy coś, albo bardzo trudna.
żeby mieć te momenty, cieszyć się tym i po prostu dostrzegać najfajniejsze rzeczy, a przy okazji to, co zrobiłam w tamtym roku i czego efektem jest książka, jakby poznać po prostu nasz kraj i zobaczyć piękne miejsca, które mamy, bo podróżowałam za granicą i w wielu krajach, natomiast Polska niczym nie odstaje od wielu miejsc pięknych na świecie i mamy naprawdę fajne miejsca do zobaczenia.
Nie jest tam wielu rowerzystów, oczywiście w trakcie weekendu można tam cały czas kogoś się mija, natomiast jeśli się na chwilkę zatrzymamy... To Wyspa Sowieszewska, to tutaj w tej okolicy?
Tak, promem, promem, w sezonie promem, a poza sezonem trzeba tam objechać to mostem, natomiast właśnie cała Mierzeja Wiślana jest magiczna, bo tam są przepiękne lasy, jest taki specyficzny klimat.
Tak, jadę pierwszy raz na Podlasie, nie byłem w życiu na Podlasiu i jadę teraz retro rowerem na taką 75-kilometrową pętelkę, więc...
I to widać właśnie z perspektywy roweru najlepiej, bo tam jest i ta kraina otwartych okiennic, czyli takie wioseczki z kolorowymi domkami i okiennicami.
Natomiast te tereny są niesamowite, bo bardzo zaskakują.
Natomiast to jest też szlak, który zainspirował okładkę mojej książki.
A wiem, to jest trasa, która nie do końca oficjalnie istnieje, natomiast ona jest w książce i to jest jeden wyjątek, który opisałam, która nie jest oficjalną trasą, jakby, wiesz, oznakowaną, z numerkami, z GPX-em, który znajdziesz łatwo w internecie.
To jest taka plama wiślanej trasy rowerowej, która prowadzi od Sandomierza bądź Baranowa Sandomierskiego do Kazimierza Dolnego.
No Jarek to właśnie jest prowadzący profil Velomo Opolska i człowiek, który dba o te wszystkie rzeczy.
W każdym razie, wy macie o to super zadbane w Krakowie, a w tym wyższym odcinku niestety nie, natomiast tam są gotowe wały, na których można by spokojnie po prostu wylać asfalt i jechać.
Ja tam zaproponowałam swojego GPX-a, sprawdziłam te trasy, gdzie jest bezpiecznie, gdzie można swobodnie jechać komfortowo, nie wiem, touringowym właśnie rowerem, czy gravelem, czy no powiedzmy, że na jakichś krótkich fragmentach nawet rowerem miejskim.
Ale to jest taka fajna trasa, bo jednak jak już ktoś się przyzwyczaił do tych oznaczeń, do tego, że wszędzie mamy pomarańczowe tabliczki, tu skręć, tu zawróć, tu za 300 metrów góra, to to jest taka fajna okazja do tego, żeby siebie sprawdzić i trochę właśnie na takiej bardziej dzikiej trasie, która jest jednak dosyć prosta, no bo cały czas prowadzi nas Wisła i na szczęście jest ona na tym fragmencie dosyć dobrze widoczna.
Tłumaczę dla różnych firm, mam różne zlecenia, uczę też francuskiego, bo tłumaczę pomiędzy angielskim a francuskim.
Natomiast dzięki książce i też dzięki Instagramowi udało mi się trochę na tym rowerze, powiedzmy na tym zarabiać.
Chociaż kto wie, może kiedyś się uda, bo mam szeroko zakrojone plany i pomysłów dużo w głowie.
Natomiast nie będę ukrywać, że nie da się pojechać miesiąc przez Europę i jednocześnie pracować.
Natomiast na pewno, jeśli będą jakieś głosy, że gdzieś tam książka może się przyjąć, to myślę, że będziemy działać.
Pomysłów mam dużo, także zobaczymy, co będzie, co przyniosą kolejne lata.
i sobie tam powoli realizuje kolejne trasy i kolejne pomysły, więc to się trochę tak napędza, że jak już masz jakiś jeden pomysł albo coś udaje się i widzę, że odbiór tej książki jest bardzo pozytywny.
Mnóstwo osób napisało mi, że ona jest super inspiracją, że ktoś ruszył na jakąś trasę dzięki tej książce, bo właśnie nie miał pomysłu.
Natomiast nie każdy tak ma.
Więc tych pomysłów na to, co ja mogę robić dalej jest dużo, natomiast powolutku, ja też jestem tą entuzjastką małych kroków, czyli nie od razu skaczemy na głęboką wodę, tylko powolutku i w swoim tempie i też w zgodzie ze sobą, bo w mediach społecznościowych często jest tak, że...
No duma, no bo to jest jednak coś, co wiesz, ruszasz rowerem bez powodu i celu na początku, bo u mnie zaczęło się to tak, że jeździłam rowerem po prostu po mieście i któregoś razu w mojej rodzinnej miejscowości przejechałam się gdzieś tam po okolicach z bratem, wyszło 60 kilometrów.
Więc stąd się wziął pomysł.
Przejechałam w ciągu dnia 220 kilometrów.
Natomiast robiłam inne rzeczy w międzyczasie i tak jak ty wspomniałeś o tej pracy, no nie zawsze ona mi umożliwia to, że mogę sobie po prostu wyjechać na miesiąc.
Ja dążę do tej wolności, natomiast to się wiąże z wieloma wyrzeczeniami i wiesz, no jakby to jest właśnie to, że czasami albo się mniej zarabia, albo się nie zarabia, bo ta praca jest jakaś tam tymczasowa, albo czasami jest jej więcej, czasami jest jej mniej.
No ale z pełną świadomością, że dzięki temu, no wiesz, jestem dzisiaj na przykład tutaj sobie gadamy, bo mam spotkania autorskie, bo no co dzisiaj jest wtorek, tak?
I powiedzmy, czy to jest tylko takie moje wrażenie, czy ty jednak jakby świadomie dążysz do tego, ej, to potrzebuję, a z tego rezygnuję?
Tak, no to powiem ci, że fajnie to zjaknozowałeś, bo jakby to ja trochę świadomie do tego dążę, właśnie do tego minimalizmu i w ogóle ja też nie lubię otaczać się rzeczami, nie lubię otaczać się takimi pozornymi sukcesami, tak?
Lubię przewodniki rowerowe, bo ja wychodzę z założenia, że ktoś odrobił zadanie domowe za mnie.
o Jezu, to było bardzo długie, skomplikowane i pracochłonne zadanie na mowę.
Tak, no i wiesz, ja wiem, że to jest jakby tak 10, 10 do 15 kilometrów, to bailando, tak?
To zawsze powtarzam, że właśnie widać to w ogóle w Polsce, że mamy takie dwa województwa, które najlepiej zaopatrują rowerzystów i to jest Małopolskie i Zachodniopomorskie.
Tam te trasy są naprawdę rozwinięte, jest ich dużo, infrastruktura jest świetna i tak jak ty powiedziałeś, nawet dla dzieci są jakieś atrakcje po drodze, typu wywiadki, place zabaw, no też wiadomo zabytki, jakieś takie okraszone, wiesz, budką z lodami i tak dalej.
Czyli w przewodniku chciałam, żeby każdy właśnie dostał taki kompleks informacji, tak jak ty powiedziałeś.
Czyli w przewodniku, oprócz tego, że sobie opisuję coś, że jest pięknie, że jest taka atmosfera, że są takie zabytki, to skomponowałam taki niezbędnik.
Więc w tym przewodniku właśnie są informacje takie kompleksowe o tym, jak dojechać na dany szlak.
I chodzi o to, że ja po prostu właśnie a propos tej pracy domowej, to fajnie ująłeś, że naprawdę uważam, że ją solidnie odrobiłam, bo to są godziny researchu, to są godziny wyszukiwania, czytania, to są godziny spędzone na tych szlakach, zjeżdżania z tych szlaków, bo to, że ja zrobiłam jakiś szlak i on jest w miarę prosty, to jakby zobaczyć tam rejestrację mojego GPX-u na Astrawie czy tam na jakimś Garminie,
Ja rekomenduję je w takiej wersji touringowej podzielić je na dwa noclegi, trzy dni.
Ale no różnie ludzie robią, natomiast są wskazówki takie właśnie, w którym mieście albo w okolicy którego miasta jest najwięcej tych noclegów i po prostu jest łatwo je znaleźć.
Są też trasy, na których tych noclegów brakuje, więc o tym informuję, żeby na przykład jakiś tam etap sobie zaplanować tak, żeby nie robić dziury pomiędzy jakimiś miejscowościami, bo po prostu nie znajdziemy tam spania.
I jak następuje ten moment opisania tego?
Ja kocham pisać ręcznie i też podczas tej podróży, gdzie jechałam przez Europę, próbowałam wprowadzić zwyczaj prowadzenia pamiętnika, natomiast zatrzymałam się gdzieś w Szwajcarii.
W pewnym momencie zaczęłam nagrywać sobie notatki głosowe, natomiast już na takich trasach polskich, właśnie jak ty mówisz o jakiejś perełce, czy o jakimś miejscu, które mnie tam wyjątkowo zachwyca, no to po prostu zaznaczam sobie je na mapie punkcikiem.
To jest super ciekawe, dlatego że ja kiedyś kilku podróżnikom zaoferowałem, mówię, słuchaj, jeżeli chcesz nagrać podcast w drodze, ja żyłem w takim przekonaniu, że jeżeli ktoś tak jedzie, to on jeszcze będzie po drodze nagrywał podcast.
Ja teraz jakby jestem w takim challenge'u tutaj ze współpracującym z nami OM System, który nas tutaj wspiera z perspektywy aparatów, wideo i tak dalej.
Fajnie, że powiedziałeś, że to jest spójne, bo ja często właśnie mam wrażenie, że w podróży tyle się dzieje, że ja często poruszam jeden wątek, drugi, trzeci i nie zawsze to się składa w całość, natomiast no staram się, bo no to jest jakiś taki mój imperatyw nadrzędny, żeby...
Jeśli chcę o czymś opowiedzieć, to muszę to też pokazać, bo nie wszystko się odbędzie na poziomie wyobraźni.
To są urywki, to są momenty, ale żeby opowiedzieć o tych większych sytuacjach, o tym, nie wiem, jak wygląda miasto, jak wygląda droga przez 80 kilometrów, jakie są moje wrażenia, wiesz, jak jadę solo właśnie przez jakieś tam w cudzysłowie odludzie, no to ja muszę to odludzie pokazać.
Te zdjęcia szczególnie u mnie mają taką dużą rolę, bo uważam, że to są moje najpiękniejsze pamiątki i to są rzeczy, które ja chcę pamiętać i jestem chyba wzrokowcem, więc jak zrobię sobie te zdjęcia, to mi jest łatwiej wrócić do danych momentów.
To już świadomie podjęłam tę decyzję kilka lat temu.
Natomiast są pewne rzeczy, z którymi jest trudniej, bo na przykład nie wszędzie wejdziesz, bo nie możesz tego roweru gdzieś tam zostawić, czy bagażu.
Wielokrotnie tak miałam, na wielu szlakach właśnie oficjalnych, albo ostatnio sobie jeździłam po Roztoczu i spotkałam, wiesz, dwóch chłopaków i tam razem się zaczęliśmy zgadywać i przejechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów razem.
Natomiast jeśli chodzi o zwiedzanie solo i takie podróżowanie, no to przyznam, że chyba z wiekiem mi się coś takiego robi, że zaczyna mi się tęsknić za innymi osobami, z którymi można się podzielić tymi doświadczeniami.
Niekoniecznie nawet to jest czasami w podróży, bo często jest tak, że przynajmniej u mnie, że ta refleksja przychodzi potem, bo w podróży jest tyle do ogarnięcia, wiesz, ogarnianie noclegu, składanie namiotu, a tu trzeba zjeść, a tu trzeba wypić, trzeba skombinować wodę, tu muszę zahaczyć, tu jeszcze jest otwarte do 18, to muszę zdążyć, to muszę pocisnąć szybciej jechać.
Jeśli nocuję na coachsurfingu, to muszę wysłać wiadomość, tu się spóźnię, tu ok, tu będę o której i tak dalej.
I to nie jest tak, że jak się jedzie rowerem, to się nie wiadomo ile wniosków w ogóle wyciąga i całe życie możesz sobie przemyśleć i skonfrontować.
Ale często po nagromadzeniu, tak jakby chłoniesz jak gąbka te obrazy, te doświadczenia.
porównać pewne rzeczy, poczytać jeszcze więcej, jeszcze się doedukować, bo oczywiście wcześniej jest ten etap przygotowania do każdej podróży, kiedy czytasz, właśnie zaznaczasz punkty na mapie, wyznaczasz trasę, pakujesz się i tak dalej, ale super cenny jest ten czas po i fajnie sobie znaleźć jakby ten moment, żeby przemyśleć już po podróży, żeby to wszystko, żeby ta gąbka nasiąknięta miała szansę tak ujść trochę, nie?
I to, jak opowiadasz o tym, to przypomniałem sobie taki moment, kiedy jechałem właśnie sam, w tej kilkunastoosobowej grupie jechałem sam przez pewnie, może to były dwie godziny, może to było tylko moje wrażenie, że to były dwie godziny, bo ja trochę w podróży trudno mi jest ten czas tak jakby łapać dokładnie.
I był taki moment, kiedy jechałem sobie wzdłuż jakiegoś potoku i tam wystartował taki czarny bocian i on sobie tak poleciał.
I to był taki właśnie moment, kiedy sobie zastanawiasz się, a to był taki magiczny moment, taka fajna chwila, taką, którą gdzieś tam chcę, żeby ona w głowie została, no nie?
Jak jest dobry zjazd, to wtedy tak naprawdę myślę o tym, żeby pojechać go fajnie, szybko i mam z tego ogromną frajdę.
To jest taki moment, kiedy i to jest trochę w takich medytacjach prowadzonych.
Ja uwielbiam ten moment, kiedy
I mam taki moment, kiedy zaczynam sobie, kiedy jest ten podjazd taki trochę trudniejszy i zaczynam sobie liczyć.
I po tym liczeniu przychodzi taki moment, kiedy mojej głowy nie zaprząta żadna myśl.
I to jest taki moment, jeżeli miałbym wybrać z tych wszystkich ekscytacji i tych ochów i achów i z podróży najbardziej wartościowy moment, to myślę, że...
Jest ten moment takiego zmęczenia, kiedy właśnie trochę...
Nie wiem, że niektórzy są jakby zaznajomieni z tym.
Natomiast wymyślałam sobie trochę taką mantrę, że jakby po polsku to średnio brzmi, ale po angielsku ja sobie mówię I am more than this.
żebyś mi pomogła teraz odważyć te, nie nawadzę, ale odważyć te dziewczyny i chłopaków, którzy chcieliby pojechać, ale się boją.
Ja też miałam to, takie głosy i ze strony rodziny, i znajomych, jak ruszałam, nie wiem, na przykład do Kenii.
Natomiast żyjemy w tym świecie takich przeświadczeń, stereotypów, że gdzieś jak jest daleko, to jest niebezpiecznie.
Ja bardzo dużo czytam przed podróżą, więc warto się po prostu wspomagać doświadczeniem innych.
No po to się ludzie dzielą tym, żebyśmy się wzajemnie wspomagali.
Czy są to szlaki rowerowe, czy to jest podróż jakaś taka bardziej skomplikowana, zaawansowana.
Jeszcze to w ogóle w przyszłości na pewno będę opowiadać nawet niedługo na Instagramie, bo mam taki plan, żeby poruszyć ten temat jakby od A do Z szczegółowo, żeby pomóc innym zrealizować takie marzenia.
Natomiast, no jest kilka takich podstaw, które warto zachować na przykład przy nocowaniu na dziko.
A jeśli boimy się zwierząt, no to omijajmy lasy, no bo tam rzeczywiście będą te sarny szczekać.
Ostatnio spałam na roztoczu i dosłownie trzy metry od mojego namiotu zaczął nadawać jakiś taki, no nie wiem, syrena, jakiś taki dziwny dźwięk i mogłabym się oczywiście przestraszyć, ale pomyślałam, no nie, no to jest jakiś ptak po prostu.
No ja zawsze pilnuję też tego, żeby mieć zasięg w danym miejscu, czyli jak się rozkładam, no to nie rozkładam się w miejscu bez zasięgu, żebym mogła zawsze wezwać pomoc.
Natomiast strach fajnie wykorzystać po to, żeby on nas motywował i właśnie zabezpieczał te lęki, które mamy.
osoby, której wcześniej nie znaliśmy, ale ktoś, kto udostępnił nam swój dom, na przykład, nie wiem, w Paryżu, czy w Nicei, czy w Hamburgu.
Czytam czasami na, nie lubię tego czytać, że na przykład jakieś tam, no nie wiem, nie jeżdżę jakoś strasznie dużo, no ale te parę tysięcy kilometrów w roku zrobię.
przyjaźni rowerzystom.
A sakwiarzom to szczególnie.
To nie jest tak, że ja tam śpię i w ogóle zasypiam od razu, momentalnie i jest mi super wygodnie.
Znaczy już ludzi w sensie mieszkańców, domów, tak?
Tak, ale że zawsze ktoś ci pomoże, że można poprosić o wodę, bo często nawet ludzie pytają, skąd biorę wodę.
Natomiast naprawdę nie wiem, gdzie trzeba by pojechać teraz na świecie, może na Antarktydę, żeby odnaleźć takie prawdziwe odludzie.
I my często o tym zapominamy, bo u nas się straszy innymi, straszy się imigrantami, straszy się, wiesz, innym, obcym, no bo to też jest takie narzędzie polityczne, żeby nastawić siebie, bo najłatwiej jakby działać na tym, że mamy jakiegoś wroga wspólnego.
Natomiast no fajnie pamiętać o tym, że ludzie są raczej życzliwi i jakby pomagamy sobie i człowieczeństwo polega na tym, że w pierwszym odruchu chcesz komuś pomóc, a nie, nie wiem, go skrzywdzić.
To są właśnie ci ludzie, którzy mają inaczej, natomiast no spokojnie, ich jest mniej.
Ta największa frajda się dla mnie za chwilę skończy, a potem ta frajda jest powtórzona, jak ja to publikuję, widzę komentarze, widzę, że coś się dzieje.
Wydaje mi się, że ja jeszcze aż tak może się nie otaczałam tymi treściami, natomiast jak ruszałam te parę lat temu na tą wyprawę, to to było takie, o Jezu, szalona, ale to jest ten... Ale teraz, kurde...
Polska też zostaje w moim sercu, bo ta książka jest poświęcona oficjalnym szlakom rowerowym, ale jest dużo takich, wspomniałam wcześniej, takich plam, które chciałabym jeszcze jakby odkryć i jeszcze głębiej się jakby wjechać, zagłębić właśnie w te miejsca, które są może mniej znane, albo w ogóle nieznane, albo potencjalnie nie ma w nich nic ciekawego, a może się okazać, że jest zupełnie inaczej.
Ostatnie odcinki
-
#262 Silne ciało to nie przypadek: Szymon Kujawiak
03.02.2026 10:35
-
#261 Camino na rowerze: jak to ogarnąć (i czemu...
27.01.2026 09:50
-
#260 Bikepacking - sprawdzony przepis. Piotr Kw...
20.01.2026 09:35
-
#259 Mama z Podhala - o życiu na własnych zasadach
13.01.2026 13:01
-
#258 Rzeczy, które trzymają mnie przy życiu
23.12.2025 18:26
-
#257 Off-Season #2: Jak przejechać zimę? Wapnie...
16.12.2025 08:45
-
#256 Przewodnik prezentowy - 30 pomysłów na pod...
09.12.2025 13:26
-
#255 SAPANA - himalajska droga do marzeń. Kamil...
02.12.2025 11:51
-
#254 Śledzik, kot Mundek i pomysły na prezent [...
25.11.2025 16:21
-
#253 SAPANA - himalajska droga do marzeń. Kamil...
18.11.2025 07:00