Mentionsy

Podkast Rowerowy
27.01.2026 09:50

#261 Camino na rowerze: jak to ogarnąć (i czemu to działa)

W drodze — pieszo czy rowerem — wszyscy nagle grają w tę samą grę: deszcz jest dla wszystkich, podjazd jest dla wszystkich, zmęczenie jest dla wszystkich. Status, zawód i codzienne „ważne sprawy” schodzą na drugi plan, bo liczy się prosta logika: dojechać, zjeść, odpocząć, ogarnąć jutro

Czy zastanawiasz się czasami, czy Camino de Santiago to jeszcze pielgrzymka, czy już po prostu świetna trasa na pierwszą zagraniczną wyprawę rowerową — także z dziećmi?

W tym odcinku rozmawiam z Jakubem Pigórą — przewodnikiem Camino, współtwórcą MyPielgrzymi i Camino Polska, który od lat chodzi, jeździ i pracuje na szlakach prowadzących do Santiago de Compostela. Rozmawiamy o Camino bez patosu, bez presji religijnej i bez mitów — za to z bardzo praktycznej, rowerowej perspektywy.

W sekcji Extra, w której gości Jakub Rybicki znajdziesz informacje o:

tzw. Kaminozie — stanie wspólnoty i „zawieszenia codziennych problemów”,tym, czy Camino ma sens bez aspektu religijnego (i dlaczego tak),doświadczeniu długiej drogi jako formie medytacji w ruchu,tym, co naprawdę daje odcięcie się od bodźców i uproszczenie życia,porównaniu Camino do innych długodystansowych wypraw (pieszych i rowerowych), tym, co zostaje w głowie po powrocie — i dlaczego wiele osób na Camino wraca.

Zaparz herbatę, załóż słuchawki i rusz w drogę — nawet jeśli na razie tylko w wyobraźni.


Zdjęcia i linki: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.podcastrowerowy.pl/⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

Facebook: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.facebook.com/PodkastRowerowy⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

Instagram: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.instagram.com/podkastrowerowy/⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠


Produkcja Oryginalna Earborne Media

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 288 wyników dla "AM Cycling"

Cześć, z tej strony mikrofonu Piotr Peszko i jak co wtorek witam Cię w nowym odcinku podcastu rowerowego.

Dzisiaj jak zwykle odcinek standardowy i odcinek ekstra, ale dzięki temu, że mamy odcinek ekstra udało mi się w jednym tygodniu zaprosić dwóch gości.

Ale tak, dobrze myślicie, nie jest to ten sam Jakub.

Będziemy mówić też o kamieniu, będziemy mówić o tych muszelkach, tych znakach, które możecie naprawdę znaleźć w całej Europie, a które oznaczają trasę skądś, gdzie widzicie tę muszelkę żółtą na niebieskim tle do

No a wszystkich tych, którzy subskrybują i serdecznie zachęcam Was do tego, żeby subskrybować, bo za 9,99 miesięcznie, naprawdę, zastanówcie się, co możecie dla siebie zrobić za 9,99.

No ale zachęcam was do tego, jeżeli macie taką możliwość, zasubskrybujcie, bo w części ekstra Jakub Rybicki.

Jakub Rybicki, który razem z swoją partnerką i dzieckiem i jeszcze osobami towarzyszącymi wybrał się na kamino z właśnie wózkiem i trochę rozmawiamy z Jakubem właśnie

o tej jego wyprawie, o tej jego pielgrzymce, o tym sposobie spędzania wolnego czasu i trochę w taki, jak to bywa w tym formacie ekstra, w taki trochę luźny sposób rozmawiamy sobie też o tym, czym jest droga, czym jest bycie w drodze, dlaczego

No, ale ja już nie przedłużam.

Pamiętajcie, 9,99 miesięcznie klikacie.

Oprócz tego, pewnie zauważyliście, ale co czwartek reklamujemy odzież AM Cycling.

Jeżeli jesteście w trybie poszukiwania ciekawej, trwałej, dobrej odzieży kolarskiej, rowerowej, to zerknijcie sobie na AM Cycling.

korzystając z kodu rowerowy 11, macie 11% zniżki, więc myślę, że to jest fajna rzecz i naprawdę dobre ubrania, które sam testowałem, a trochę też czekam na dostawę nowych, bo już się zbliżają nowe wydanie męskich bipsów, damskie już są dawno z nowymi wkładkami, na męskie czekamy.

Ale hej ho, co czwartek ta reklama się będzie pojawiała.

Wspieramy się mocno, reklamujemy i wszystko jest super.

A tymczasem zapraszam Was do tego, żebyśmy się przenieśli.

Tymczasem ja już się nie odzywam.

Cześć, dzień dobry, z tej strony mikrofony Piotr Peszko, to jest podcast rowerowy, a dzisiaj słuchajcie, mamy wyjątkowego gościa, Jakub Pigura, który, jak rozumiem, jak udało mi się to znaleźć, jak udało mi się wyszukać, jest profesjonalnym organizatorem pielgrzymek.

Dobrze mnie przedstawiłeś, chociaż w świetle twoich odbiorców to może słabo brzmieć, ale porozmawiamy o rowerach, mam nadzieję.

Na pewno tak, bo jedną z inspiracji, bardzo mnie to urzekło, była twoja wyprawa rowerowa właśnie z synami, z tego co pamiętam, mieli tam ledwo około 10 lat, albo tam 10+, tak?

Jeżeli mówisz o Camino w Portugalii, w Hiszpanii, to tak.

chciałbym porozmawiać w takim właśnie kontekście rowerowym, podróżniczym i tak dalej, to powiem Ci, zacząłem wszędzie widzieć znaki związane z Kamino.

Tak, tak, ale to jest standard właściwie dla osób, które gdzieś tam się dowiadują o Kamino, to później już gdzieś tam ci kiełkuje.

No i wiesz, właśnie nie wiem, jechałem ostatnio przez Beskid Wyspowy, patrzę, o, ja jechałem gdzieś koło Wieliczki jakąś trasą rowerową i patrzę, o. I tak zacząłem i takie pierwsze pytanie, które przyszło mi do głowy, to jest z mojej perspektywy, bo ja mam wrażenie, że dużo tras rowerowych, które gdzieś są w Polsce, może to jest moje tylko połączenie, ale może tak jest, że one często biegną po trasie tej pielgrzymkowej do Santiago.

Tak, bardzo często w ogóle Polska, jeżeli chodzi o kraje europejskie, ma jeden z największych takich odsetków kamino wyznakowanego w terenie, bo generalnie Camino de Santiago to jest szlak, który prowadzi do Santiago de Compostela w Hiszpanii i on jest szlakiem oznakowanym normalnie w terenie, tak jak szlaki turystyczne.

I w Polsce rzeczywiście mamy ponad 7 tysięcy kilometrów już kamino, ale w znacznej większości to są szlaki wyznakowane już po istniejących szlakach turystycznych.

Natomiast jak widziałeś szlak gdzieś tam w Beskidzie, to jakby widziałeś jego tą lepszą część, mi się wydaje, bo tam pewnie był w jakimś fajnym krajobrazie i był jakoś sensownie może poprowadzony.

i z takim środowiskiem tym kaminowym polskim właściwie rozpoczynaliśmy znakowanie tutaj kamino w Polsce.

I moim zdaniem zaczynanie przygody z kamino tutaj na terenie naszego kraju to jest raczej zły pomysł.

Raczej spróbowałbym zobaczyć, jak to powinno wyglądać właśnie gdzieś tam w Hiszpanii, w Portugalii i później ewentualnie w ramach jakiegoś tam wolnego czasu, jeżeli już się złapie tego bakcyla kamino, to może próbować tutaj w Polsce.

No, ale to jest, wiesz, takie, dla mnie to było takie po prostu trochę, trochę taki po prostu sygnalizator, z tym się, oho, no nie, i myślę sobie czasami, tak nawet popatrzyłem w telefonie, że czasami lubię robić tym znakom zdjęcie i nie wiem dlaczego, tak samo jak, wiesz, lubię sobie fotografować czasami kapliczki, tak samo lubię sobie fotografować znaki, wiesz, oprzeć rower o słupek betonowy ze znakiem, wiesz, kamieniem, wiesz,

No fajne, jest to jakieś, wiesz, jest to jakieś takie coś, co gdzieś mi jakby uruchamia, mi takie może być okej, czyli ten szlak idzie aż tak daleko.

No i to jest też fajne, że właściwie tymi szlakami rzeczywiście gdzieś tam ludzie chodzą i jeżdżą aż do Hiszpanii, bo i z Polski każdego roku mamy kilkadziesiąt osób, przynajmniej kilkadziesiąt, które rozpoczynają swoją pielgrzymkę, czy wędrówkę, czy wyprawę właśnie szlakiem Kamino i docierają do Hiszpanii.

Także duża szansa, szczególnie tutaj na południu Polski, że tymi szlakami rzeczywiście ludzie, no że tam, gdzie ty robiłeś sobie to zdjęcie tego znaczku, że rzeczywiście ktoś

Tak, wiesz co, ja miałem taką sytuację nawet w Wieliczce, jechałem sobie tam jakąś taką trasą przed Polskim Tour de Pologne, jechałem sobie tam taką małą wycieczkę zobaczyć jak trasa Tour de Pologne idzie i zatrzymałem się przy tym miejscu i właściciel domu akurat tam sobie chodził i mówię, że nie, przepraszam, nie chcę tutaj prywatności pana, a on mówi, nie, nie,

nie, proszę pana, to się tyle ludzi zatrzymuje przy tym znaku i tak dalej, zaczynamy te rozmowy, w ogóle co to jest.

Mówi, a to wie pan, sam się zainteresowałem, o co chodzi w ogóle z tym, bo jakby dom tutaj był, a ten znaczek się pojawił na jakimś tam etapie, no nie?

Tam było kilkaset kilometrów na tych rowerach.

To nasze kamino tam w Hiszpanii, w Portugalii, to nie była ich pierwsza wyprawa rowerowa, bo tutaj w Polsce właściwie od kiedy oni się nauczyli jeździć na rowerach, zaczęli jeździć na dwóch kółkach, no to najpierw mój starszy syn ze mną jeździł na wyprawy też po kamino tutaj w Polsce, robiliśmy...

wspólnie w Elodunajec, robiliśmy szlak wokół Tatr, robiliśmy jakieś tam kamino na północy Polski, także co roku my wyjeżdżamy na taką wyprawę, która no zwykle ma powiedzmy około 200 kilometrów, 200-300 różnie i wtedy moja żona zostaje w domu, a ja poświęcam swój czas, bo tego czasu mam mało, bardzo często wyjeżdżam jakby za pracą, za granicę w ciągu roku, także zawsze mam jakąś część roku zaplanowaną właśnie po to, żeby spędzić z moimi synami i

Jakoś taki rodzaj spędzania czasu nam odpowiada, mi odpowiada.

I naturalnie z tego względu, że ja pracuję na Kamino, że prowadzę tam firmę, że tam jesteśmy tour operatorem, to zaproponowałem synom, słuchajcie, to teraz może gdzieś dalej, no to jedźmy w końcu do tego Santiago.

Myślę, że z tych naszych wypraw dotychczasowych, myślę, że to była najlepsza i taka, którą oni przede wszystkim najbardziej zapamiętają, bo dla mnie to już jest jakby takie powtarzanie, któryś raz... Byłeś w pracy prawie.

W pracy nie, byłem z moimi synami, spędzałem fajnie czas, nie miałem grupy pod opieką.

Natomiast ten czas był naprawdę super i wydaje mi się, że jeżeli ktoś lubi jakieś takie formy bikepackingu, wyprawy rowerowe, no to Kamino tutaj mi się wydaje, że jest takim naturalnym kierunkiem.

Wiadomo tych tras tutaj w Europie i w ogóle po świecie mamy już coraz więcej.

Mamy infrastrukturę, no wiesz, ludzie na rowery jeżdżą i do Nepalu, i do Australii, i do Stanów, do Ameryki Południowej, gdzieś tam do Patagonii, ale Kamino jest tutaj od nas jakby bardzo dostępne, ma super infrastrukturę, dla rowerów idealną mi się wydaje, także...

No właśnie o to chciałem zapytać, bo chciałem zapytać, prosić Cię o porównanie tego, bo miałeś Velo Czorsztyn, tak, czy Velo Dunajec i to są takie trasy, które nie są bliskie geograficznie i też je po prostu lubię, nie, i też właśnie z dzieciakami się wybieram, nie wiem, na Velo Dunajec, na Velo Czorsztyn, trochę, wiesz, Słowację można zahaczyć, trochę po górkach.

A z drugiej strony to jest takie, wiesz, jakby pełne atrakcji, bo nie wiem, przepłynięcie łódką od jednego zamku do drugiego przez Jezioro Czorztyńskie z rowerami na tej łódce, to jest dla dzieci, wiesz, jakby niesamowita przygoda, no nie?

I chciałbym zapytać Cię o porównanie tych tras, no bo ja uważam, że one są dobrej jakości, tak?

Welo Dunaj jest tutaj, Jarka pozdrawiamy z Welo Małopolska.

Uważam, że mamy się czym pochwalić i że to jest świetna trasa,

nawet taka do zaoferowania ludziom, którzy, nie wiem, z zagranicy przyjeżdżają, a z drugiej strony ja nie mam doświadczenia z tą trasą, nie wiem, portugalską, hiszpańską, o której mówisz.

To znaczy, wiesz, szlaki w Małopolsce, ja też jestem jakby z nich bardzo zadowolony i też podziwiam w ogóle ten cały projekt, jak on się rozwija, bardzo mi się to podoba.

Natomiast Camino w Hiszpanii to nie jest szlak stworzony jako szlak rowerowy.

Camino jest szlakiem pieszym w dalszym ciągu.

Ponad 90% ludzi, którzy docierają do Santiago, to dochodzą tam pieszo z plecakami, a gdzieś tam pomiędzy nimi poruszają się rowerzyści.

To nie będzie jakaś kolumna pielgrzymów, no ale cały czas kogoś tam będziesz mijał.

I tak jak na Velo Dunajec raczej rzadko się zdarza, że ktoś tam wchodzi tutaj na ten pas rowerowy, w sensie piesi, raczej tamtędy się nie poruszają, wybierają inne drogi.

I dlatego te trasy są może takie fajne właśnie, że tam jedziemy sobie bez obawy, że wpadniemy na jakiegoś pieszego.

No chyba, że to będzie jakiś tam park w Łącku na przykład.

Tak, czy jakieś tam erki, jak ktoś jedzie wzdłuż Bałtyku, no to w ogóle właściwie tam jest jeszcze gorzej niż na Kamino, bym powiedział, bo cały czas wpadasz do tych wiosek nadmorskich.

że tam bym, ja myślałem o tym, żeby parę lat temu, żeby tak sobie po prostu przejechać, wiesz, nie wiem, pojechać pociągiem do Świnoujścia i przejechać to, ale mówię, dobra, to musi być jakiś taki, nie wiem, początek czerwca, koniec maja, to musi być coś takiego, żeby tam jeszcze nie było tak strasznie, nie wyobrażam sobie tamtędy jechać w lipcu, średnio przyjechać.

No, ale wracając do głównego pytania, no to generalnie infrastruktura na Kamino jest bardzo rozwinięta.

Tak jak na Welo Dunajec, na szlaku wokół Tatry, tutaj na południu Polski mamy tam jakieś pensjonaty, schroniska, no miejsca noclegowe, które możemy sobie znaleźć gdzieś na bookingu, czy podzwonić i zarezerwować, to na Kamino jest z tym jeszcze lepiej, no bo tych pielgrzymów tam, jakby pielgrzymi po Kamino chodzą przez cały rok.

Sezon właściwie nam się rozpoczyna zwykle w końcówce marca, na początku kwietnia kończy z końcem października, ale to nie znaczy, że później po sezonie...

Można jeździć właściwie po całej długości tam, gdzie chodzą piesi pielgrzymi.

Jeżeli szlak pieszy gdzieś odbiega w jakieś górki, w jakieś skałki, czy gdzieś się pojawiają schody, to zwykle mamy objazd dla rowerzystów.

Także bez żadnego problemu, czy szlakami portugalskimi, czy szlakami tam gdzieś, które prowadzą z południa Hiszpanii czy z północy Hiszpanii, spokojnie każdy rowerzysta do Santiago dojedzie.

rowerem z szerszymi oponami spokojnie można się poruszać.

Nie ma problemu z zakupami, nie ma problemu z serwisami rowerowymi.

Logistyka taka dostania się tam, to rozumiem, że to jest kwestia takiej wyprawy, jak ty zrobiłeś, bo chciałbym ją trochę, trochę chciałbym ją sprzedać, bo wydaje mi się, że to jest fajna z perspektywy i Santiago, ale też z perspektywy na przykład Finisterra, tak?

Bo jakby tam pojechaliście jeszcze dalej na północ, nie?

Tak, z synami my przejechaliśmy szlak z Porto, to jakby logistycznie to było bardzo proste do ogarnięcia, bo polecieliśmy z rowerami do Porto, rowery zabraliśmy do samolotu.

No i stamtąd z Santiago jeszcze pojechaliśmy do Finisterry, jakieś dodatkowe tam 80-85, zależy jak tam liczymy, czyli jakby finalnie nam wyszło około 350 na licznikach prawdopodobnie.

Ale tych szlaków tam jest więcej.

A wracaliście potem tak samo?

Czy jakimś tam pociągiem?

Wiesz co, polecieliśmy z rowerami.

To jakby mogę tutaj zrobić taki krótki tutorial, nie będę swoich usług sprzedawał Tur Operatora, tylko mogę to powiedzieć na przykład ty, jakbyś sam leciał, czy twoi słuchacze, jak ja to ogarnąłem i mi się wydaje, to jest dobra opcja właśnie.

Polecieliśmy z rowerami, czyli zapłaciliśmy za transport tych rowerów w jedną stronę do Hiszpanii.

jak lądujesz w Porto, to tam jest miejsce, wiesz, o czym się dowiedziałem już jak skręciłem te rowery i nie wiedziałem, co zrobić z kartonami.

I jest miejsce, gdzie możesz te kartony zostawić i dzięki temu też osoby, które wracają ze swoimi rowerami, mogą skorzystać z tego, nie muszą iść do sklepu rowerowego.

Tak, po karton gdzieś tam szukać tego po sklepach rowerowych, tylko może się zdarzyć, że na lotnisku akurat będą stały jakieś kartony ludzi, którzy dzisiaj albo wczoraj przylecieli z rowerami i te kartony zostawili.

Nie zawsze tam te kartony stoją, ale

Można najpierw na lotnisku się zorientować, są kartony, skręcamy.

Jak nie, no to jedziemy tam 2-3 kilometry do sklepu rowerowego, przywozimy sobie kartony.

Ale my to załatwiliśmy inaczej z rowerami w drodze powrotnej, bo ja już też miałem doświadczanie trochę naszych wyjazdów, tych, które organizujemy, i mojego kamino też z Polski, bo ja jechałem też z Sobótki, z Dolnego Śląska kilka lat wcześniej do Santiago jakby od siebie z domu, tą całą drogę przez Europę.

I poczta hiszpańska od wielu lat, tak jak w Polsce, zresztą na całym świecie to się dzieje, usługi pocztowe, no już coraz rzadziej ludzie wysyłają listy, kartki do siebie, no i w Hiszpanii był ten sam problem, że jakby ludzie nagle zaczęli sobie maile wysyłać zamiast kartki pocztowe, no i oni mieli do zagospodarowania tam jakąś ogromną ilość samochodów i tych kurierów.

i wpadli na taki pomysł, że będą pielgrzymom, którzy chodzą z plecakami, transportować te plecaki, wiesz, od schroniska do schroniska.

To jest niesamowite, co ty opowiadasz, bo to jest taki, wiesz, protip, że jedziesz sobie dowolną trasę w Hiszpanii, zostawiasz, wchodzisz na pocztę, zostawiasz i masz to w domu.

Nie jest przerażająca, tym bardziej, że wiesz, szczególnie jeżeli wracasz gdzieś z przesiadką, no to wracasz z przesiadką, to już ci się wtedy przestaje kalkulować zabieranie tego roweru do samolotu, a inna rzecz, że w Hiszpanii możesz mieć problem na przykład jak z tym rowerem na lotnisko dojechać, jeżeli nie masz czasu, nie?

Jeżeli to lotnisko rzeczywiście jest gdzieś tam w Porto, w Lizbonie, w Madrycie, no to i nie masz już czasu, żeby tam dojechać przez kolejne kilka dni, musisz po prostu jechać na to lotnisko, no to

I masz kolejne dopłaty, które ci się tam zaczynają kumulować.

nadajesz ten rower i kolejna rzecz, która tutaj też jest fajna, że zawsze do tego roweru coś tam, wiesz, masz jakąś torbę rowerową, no może nie zapakowane sakwy boczne, ale jeżeli masz tam jakąś torbę w ramie, torbę na kierownicy, torbę podsiodłową, no to ja zawsze w niej tam upycham po prostu to, co mi jest niepotrzebne, żeby później nie zabierać tego do samolotu.

I do samolotu z moimi chłopakami też właściwie wracaliśmy tylko z podręcznym, bo w tych naszych kartonach tam

I rzeczywiście po kilku dniach ty sobie wracasz spokojnie do Polski, za trzy dni dzwoni kurier, że jest pod bramą.

A powiedz mi z perspektywy, jakby odwrócę teraz to, co powiedziałeś, żeby nie reklamować, rozumiem, że ty jako taki tour operator też się zajmujesz takimi ogarnianiem takich rowerowych wycieczek, czy tylko piesze?

My nie pracujemy raczej z indywidualnymi klientami.

My organizujemy wyjazdy grupowe, częściej znacznie piesze, rowerowe sporadycznie, ale też, ale jakby nie ogarniamy klientów indywidualnych.

Czyli jakbyś ty, nie wiem, chciał zadzwonić do nas, żebyśmy coś takiego zorganizowali, to się raczej nie podejmujemy tego, mamy jakby...

dużo pracy w innych tam... Inny biznes po prostu, nie?

Ale okej, powiedz mi teraz taką rzecz, bo mówisz o tym, że ty wsiadłeś na rower i pojechałeś sam taki bikepacking, bo to nie jest już blisko.

Ja rozumiem, że tutaj mamy wideo, słuchacze tego nie zobaczą, ale widzisz taką myśl, nie no spoko w ogóle, ale jak ty wspominasz tę podróż?

Ja na kamino jestem od prawie 20 lat i chodzę pieszo kamino i zawodowo i hobbystycznie.

Wiesz jak życie wygląda zawodowo, jak mamy rodziny, mamy dzieci, mamy pracę i dom na utrzymaniu, no to jakby nie mogłem sobie pozwolić, żeby 3-4 miesiące iść do Santiago, bo tyle taka piesza wędrówka by trwała.

Ale mieliśmy taki okres w życiu z moją żoną, że spółki, które prowadziliśmy jakby nam padły, jakby zrobiło się miejsce w naszym życiu.

takim zawodowym, że ja mogłem poświęcić trochę czasu właśnie, żeby to marzenie zrealizować i moja żona sama jakby powiedziała, no słuchaj, ty zawsze chciałeś tam iść do tego Santiago, to może jedź na rowerze, to tam zajmie miesiąc czasu, bo po prostu wiedziała, że ja gdzieś w tyle głowy mam takie marzenie.

No kurczę, słaby pomysł, bo jakby jesteśmy zakredytowani, nie wiadomo skąd brać pieniądze na życie, no ale z drugiej strony nigdy nie miałem czasu, bo cały czas gdzieś tam byłem w dużym biegu.

I słuchaj, ja pojechałem do Wrocławia, kupiłem ten rower gdzieś tam w jakimś sklepie i dwa tygodnie później wsiadłem, zamówiłem torby w ogóle bikepackingowe gdzieś przez internet.

Jak pamiętam, jak wygląda Santiago jako miasto, to tam jest niezły podjazd.

No to zależy od której... No są tam podjazdy.

Także tam jakby z której strony by nie podjeżdżać to... To jest pod górkę.

Tak, to końcówka tam jest pod górkę zwykle.

No i jakby dla mnie to też było coś nowego, bo ja tych wypraw pieszych miałem bardzo dużo już tam i też takich miesięcznych, no miałem kilka już w portfolio i różnych wyjazdów po całym świecie, ale rowerowa to była właściwie moja pierwsza, to była pierwsza w ogóle moja wyprawa rowerowa, jakakolwiek ever.

I polecam generalnie, ale to nie jest też łatwa wyprawa, bo wiesz, jedziesz przez całą Europę, jedziesz przez różne kraje, gdzie niekoniecznie masz szlak rowerowy cały czas.

Czasem jedziesz poboczem drogi w ogóle, gdzie mijają cię samochody i bywają dni, gdzie to w ogóle nie sprawia żadnej przyjemności.

Chcę zapytać o coś innego, bo mówisz, że na samym kamieniu, na tej trasie z portem i tak dalej, to jakby tam jest logistycznie łatwo, ale ja mam takie wrażenie, że czasami jak się jezie tak rowerem trochę dłużej, to przeceniamy polską dostępność żabek i orlenów.

no to albo wiejskie sklepy, które są otwarte bardzo często w takich godzinach, w których mniej więcej pokrywają się z żabkami, czyli są otwarte prawie że non-stop, no plus u nas stacje benzynowe, tak śmieją się orleny, ale stacje benzynowe, na których można kupić wszystko.

Im bliżej Santiago, to już mniejszy problem będzie z tym, ze zrobieniem zakupów i z kawiarniami, z jedzeniem, ale generalnie Camino de Santiago jest europejskim szlakiem kulturowym, objętym ochroną, w dużej części objęty ochroną UNESCO i bardzo często jest tak, że szlak jest specjalnie tak prowadzony, żeby omijał właśnie, tak jak ty mówisz, stacje benzynowe, taką infrastrukturę typową.

Natomiast rowerzyście mi się wydaje na Camino de Santiago jest zdecydowanie łatwiej niż takiemu pieszemu pielgrzymowi czy turyście.

Czyli każdego dnia przynajmniej ze trzy, cztery razy przyjeżdżasz przez miejscowość, w której są noclegi, w której zawsze będzie sklep, o ile to nie jest niedziela oczywiście, bo w niedzielę mamy jakby w Hiszpanii też sklepy pozamykane i tam będzie ciężej z tym.

Ale możesz zrobić zakupy, możesz sobie uzupełnić wodę, jakieś tam napoje, czy poszukać jakiegoś serwisu rowerowego.

Z serwisem to tak może być ciężko, może nie co 20-30 kilometrów, ale tam... Raz w dziennie się trafi.

raz dziennie tam coś się trafi, albo trzeba zjechać po prostu ze szlaku, nie?

I trzeba myśleć też o tym, że szlak Kamino jest tak specjalnie prowadzony, żeby właśnie omijać taką infrastrukturę, w sensie ruchliwe drogi, stacje benzynowe, czy czasem specjalnie nawet bokiem jakiegoś miasteczka szlak przechodzi i wtedy wystarczy Google Map sobie odpalić i rowerzyście jest łatwiej tam 2-3 kilometry zjechać ze szlaku, zrobić zakupy.

Nawet na tych długich szlakach, jeżeli ktoś by planował taki wyjazd na 500 czy 1000 kilometrów, gdzieś tam na terenie Hiszpanii, Portugalii, to bez żadnego problemu to można logistycznie sobie zaplanować, nawet z domu jeszcze, czy w ogóle już później w trakcie drogi do przodu planować i zakupy, i noclegi.

jakby ja tak już szczególnie jak mam to doświadczenie, no to wydaje mi się, że to jest bardzo proste.

są świetnie przygotowane, zawsze będzie coś zjeść, zawsze będzie gdzie się przespać, pewnie czasami może miejscowość dalej, albo miejscowość bliżej, ale będzie ta możliwość.

albo nie był na kamieniu, albo nie jeździł takiej wyprawy.

Wiesz, chodzimy takie w pigułce trochę sprzedanie tego, że tymi trasami można pojechać po prostu turystycznie.

Tak, one są kulturowo-turystycznie ciekawe, są przygotowane pod ten rower i nie każda trasa oczywiście jest może tak dostępna rowerowo jak Velo Dunajec, ale tych szlaków rzeczywiście w Portugalii, w Hiszpanii, szlaków Camino,

które prowadzą do Santiago, jest na tyle dużo, że ja nawet mówię, że ja wszystkich szlaków do końca życia prawdopodobnie w Hiszpanii, tych kaminowych, nie uda mi się schodzić, chociaż staram się co roku jakieś nowe szlaki zaliczać.

Ale no wiesz, właściwie dla każdej osoby coś tam się fajnego znajdzie.

Nawet jeżeli będziesz traktować takie kamino rowerowe jako po prostu taki challenge nawet sportowy,

lubisz jeździć powiedzmy gravelem i lubisz każdego dnia tam 100 czy 150 kilometrów przejechać i jakby nic innego po drodze cię nie interesuje, ewentualnie włączasz sobie kamerkę i nagrywasz, co tam się dzieje, to dla takiej osoby ten szlak też będzie ciekawy.

Hiszpania i Portugalia, no nam się wydaje, że Półwysep Iberyjski, no to jest...

właściwie Polakom kojarzy się głównie gdzieś tam z Wybrzeżem, bo my tam lubimy tam te tereny, wielu Polaków jeździ w ogóle na wakacje gdzieś do Hiszpanii i dopiero jak oni się pojawiają gdzieś, jak byłeś w Santiago, no to wiesz, że Galicja, no wiesz, jakby ktoś cię tam teleportował w życiu, byś nie powiedział, że jesteś w Hiszpanii, póki byś gdzieś tam języka na ulicy nie usłyszał.

W sensie takim, wiesz, oczywiście to budownictwo jest trochę inne, kultura, życie i tak dalej jest inne, ale akurat byłem tam, z tego co pamiętam, wiosną i temperaturowo też było bardzo podobnie.

Tak, i właściwie jeżeli założysz sobie tam pokonanie jakiegoś szlaku powiedzmy 500 kilometrów czy 800 kilometrów po camino, jakiś tam nie wiem, tydzień, dwa tygodnie,

no to będziesz pokonywał tak zróżnicowane krajobrazy, że tutaj właściwie w naszej części Europy nie masz na to szans, bo powiedzmy, że chciałbyś północną Hiszpanię pokonać gdzieś tam od granicy z Francją do Santiago de Compostela.

nie wiem, Beskidy może, nasze troszkę kulturowo bardzo ciekawy obszar historyczny, gdzie będziemy mieli, wiesz, kościoły, kaplice z XII wieku właściwie na każdym zakręcie, gdzie w Polsce to byłby jakiś tam zabytek wpisany na jakąś listę, nie wiadomo czego.

I moim zdaniem, no Kamino naprawdę pod kątem rowerowym jest bardzo, bardzo niedoceniane.

Tak jak śledzę gdzieś tam moich znajomych, którzy co roku jeżdżą gdzieś do Włoch i tam, wiesz, kolejne kółka wokół Como zaliczają, czy gdzieś tam jeżdżą na Sycylię, no to właściwie jesteś cały czas w tym samym krajobrazie.

Ja wiem, że tam jest ładnie, że pogoda się zgadza, że temperatura się zgadza.

Tak, ja wiem, jakby no każdy ma coś takiego, co lubi, ale jednak, wiesz, jadąc na Kamino, no to podczas tego wyjazdu...

powiedzmy tygodniowego, półtora tygodniowego, więcej zobaczysz różnych krajobrazów, więcej takich obszarów kulturowych, więcej miast ciekawych, które się różnią od siebie, bo jakby sama Hiszpania, poza tym, że jest podzielona na te prowincje, na te wspólnoty autonomiczne,

Także kulturowo mi się wydaje, Kamino jest bardzo ciekawym szlakiem, nawet jeżeli zupełnie na bok w ogóle odsuwamy te wątki religijne takie i takie pierwotne, skąd Kamino w ogóle się wywodzi.

cała masa stron i aplikacji, które dokładnie cię poprowadzą po Camino de Santiago.

Nawet takie najprostsze, które my gdzieś na szlakach używamy, jak mapy.cz, jak teraz chyba mapy.com, oni tam zmienili to chyba, ale wiemy o co chodzi.

Ale poza tym, tak naprawdę, powiem ci szczerze, że Kamino jest takim szlakiem, że możesz po prostu wylądować z Porto i wychodzisz z lotniska w Porto

I my tak nasze pierwsze kamino przeszliśmy, że w ogóle nie mieliśmy ze sobą, jakby to była jeszcze era przed smartfonami, ale nie było internetu, nie było żadnych stron internetowych.

Mieliśmy papierowy przewodnik, z którego tam strony wyrywaliśmy każdego dnia, żeby już ich nie nosić ze sobą.

Ale tak naprawdę szliśmy po żółtych strzałkach i każdego dnia zastanawialiśmy się, gdzie tam możemy dalej nocować, a na rowerze jest o tyle łatwiej, że po prostu nawet możesz zapytać.

Widzisz, używam słowa wyprawa, mówimy o tym w kontekście turystycznym, a ja pamiętam czasy, kiedy wybrałem się w życiu kilka razy na pielgrzymkę.

I teraz właśnie chciałbym poruszyć ten temat, no bo Camino, jak rozumiem, jest trasą pielgrzymkową.

Ale chodzi mi o to, jakie są podejścia do kamienia.

Ja chciałbym to trochę odczarować, no bo możemy powiedzieć, dobra, traktujemy te szlaki jako czystą turystykę, jedziemy w tamto miejsce i okej.

No bo prowadzisz stronę pielgrzymi i tam o tym mówisz.

No najpierw pozdrowię Kubę i Kasię, bo Kuba pracuje z nami jako przewodnik u nas w firmie.

Bardzo często ja też byłem u Kuby, w podcaście też opowiadałem o Kamino, także pozdrowienia dla Kuby.

Słuchaj, no to jakby niestety braknie nam czasu na to.

z zupełnie innego środowiska, z trochę innej rodziny i moje pierwsze kamino to była moja droga nawrócenia.

Ja się nawróciłem na tym kamino.

Wtedy z moją żoną przeszliśmy właśnie to kamino na północy Hiszpanii, kamino francuskie tak zwane, czyli też przez miesiąc szliśmy z granicy francusko-hiszpańskiej tam przez Pireneję i później do Santiago, co nam też miesiąc zajęło.

No i po tym Kamino...

Ja zacząłem się kamino właściwie zajmować, czyli założyliśmy, to znaczy tą stronę my pielgrzymi, my założyliśmy w ogóle, idąc na to kamino, właśnie dlatego, żeby nasi rodzice, którzy zostali w Polsce, którzy się bardzo bali o tą podróż, żeby mieli z nami jakiś kontakt.

I co drugi, trzeci dzień wejść do kafejki internetowej, wrzucić jeden euro za dziesięć minut i tam zaplodować dwa zdjęcia i napisać, okej, żyjemy, jesteśmy tu i tu.

I ja bym powiedział, że to znaczy nie ma przypadków, ale to, że my teraz jakby prowadzimy duży, można powiedzieć, biznes i nasze życie wokół Kamino się obraca, no to jest taki trochę przypadek, trochę można powiedzieć ręka Boża, czy wiesz, różnie to sobie można nazywać.

Tak, ja to nazywam może przeznaczeniem i jakby ja otwarcie mówię, że jestem osobą nawróconą na kamino.

Ja się stałem w ogóle religijny i wróciłem do kościoła właśnie przez kamino.

Przez to moje doświadczenie tej pierwszej wędrówki, przez to, że przez wiele wydarzeń, które tam się wydarzyły po drodze, które wiesz, jak po latach sobie analizuję, bo nie wszystko do ciebie dociera od razu w drodze.

Wiesz, to ci się tam zbiera, zbiera, zbiera, a później wracasz do Polski po takiej wyprawie czy pielgrzymce i ten cukierek ci się tam powoli rozpakowuje, zaczyna ci się rozpuszczać w ustach i dopiero zaczynasz sobie łączyć różne fakty, różne wydarzenia, różne rzeczy, które po drodze cię spotkały i nabierasz najpierw podejrzenia, że no to nie mogło być.

I dla mnie, Kamino, tak osobiście, jak już pytasz o takie osobiste rzeczy, no to jest taka... To jest... Ja tam jeżdżę ciągle na lekcje, tak jakbym chodził do szkoły i później po tych lekcjach w domu odrabiam pracę domową.

No to, że wiesz, jeżeli czegoś się nauczę na kamino, coś zaobserwuję, na przykład jak ludzie między sobą prowadzą interakcje, dla przykładu jak małżeństwa potrafią ze sobą rozmawiać, jak ludzie w trudnych sytuacjach, którzy na przykład nie mają doświadczenia na kamino, ale jest im bardzo ciężko, ale jak potrafią te trudności przezwyciężyć.

No później wracam do Polski i jakby moje problemy nagle maleją, stają się znacznie mniejsze i mi jest łatwiej później żyć tutaj na miejscu.

W trudnych sytuacjach, w jakimś tam wysiłku, wiesz, kryzysach, kontuzjach, ile potrafią z siebie jeszcze wykrzesać dla innych, wiesz, jak ludzie są pomocni dla siebie.

Gdzie w codzienności, no wiesz, my jedziemy sobie samochodem gdzieś tam po ulicy, czy jedziemy w tramwaju i widzimy tam kogoś...

Gdzieś tam dojdzie sobie.

A po takim kamino, wiesz, no widzisz ludzi, którzy w schronisku jakby nagle lądują w schronisku w sali wieloosobowej, gdzie jest 20 łóżek piętrowych.

I nagle my jesteśmy tutaj wszyscy tak samo ubrani w jakieś sportowe ciuszki, wszyscy upoceni po całym dniu wędrówki i mamy nagle takie same potrzeby.

Rozmawiamy dokładnie tym samym głosem, bo nagle ludzie nie opowiadają sobie

Mówią, słuchajcie, no tam szliśmy, tam było to trudne podejście.

Dzisiaj niedziela, wiesz, sklepy pozamykane.

żeby coś tam kupić z tej knajpy, jakieś pieczywo.

Ktoś tam mówi, że nie ma siły iść.

No i później, wiesz, wiadomo, wracamy do Polski po takiej pielgrzymce czy wędrówce i to się trochę rozpływa, bo to się musi rozpływać, to nie zostaje na zawsze w tobie, ale jednak jakiś tam zalążek...

Gdzieś tam ciągle w tobie jest i im częściej chodzisz na to kamino, niektórzy mówią, że na kamino przynajmniej raz na dwa lata powinno się iść, żeby to do ciebie wracało.

Zresztą prawda jest taka, że jak ktoś raz pójdzie na kamino, to 90% ludzi wraca później.

Dlatego te statystyki na Kamino tak nam rosną z roku na rok, no bo ciągle wracają coraz to nowi ludzie w kolejnych latach.

Pozwolę sobie krótko podsumować, bo dla mnie bardzo ważną obserwacją jest tego, co powiedziałeś i to jest pewnie w kontekście pielgrzymkowym również, ale w kontekście drogi i w kontekście bycia razem w drodze, tak, właśnie czy pieszo, czy rowerem, czy czasami motocyklem, to zobacz, że

Ja sobie to tak nazywam, że ludzie są sprowadzeni do wspólnego mianownika.

I obojętne, czy to idziesz pieszo, czy jedziesz rowerem, no to nawet jeżeli będziesz miał jeden, nawet dwóch ludzi będzie na dwóch różnych rowerach, jeden będzie turbo super wypasiony, drugi będzie taki sobie, to ten deszcz jednemu i drugiemu da tak samo w kość.

potraktuje cię tak samo i pokaże ci, co jest ważne w tym momencie.

Tak, i tu jest też taka kwestia, mi się wydaje, my trochę z Kubą Rybickim też u niego w podcaście, jak rozmawialiśmy o Kamino, mówiliśmy o tym, że my trochę dotykamy chyba takich pierwotnych jakichś uczuć, które tutaj w tym codziennym życiu, tak jak my sobie teraz ty w swoim studiu, ja w swoim siedzimy, mamy jakby dom wokół siebie, mamy firmy, które prowadzimy,

My nie mamy tutaj styku z takim pierwotnym jakimś zaspokajaniem takich instynktów, trudności, jakie mieliśmy kiedyś.

Na kamino raczej nikt po ciebie nie przyjedzie, czy w ogóle na takiej wyprawie.

Ale też właśnie, tak jak mówiliśmy o tych pielgrzymach, którzy w tym schronisku się spotykają, oni tam wtedy odkrywają czasem bardzo często po raz pierwszy w swoim życiu takie trudności właśnie, jak to, że jestem przemoczony z góry na dół.

I no kurczę, muszę wysuszyć te rzeczy, bo nie mam na przykład drugiej zmiany na jutro, bo chciałem na ultralekko iść albo jechać.

Nikt mi nie poda jedzenia, bo nie mam swojej lodówki.

W domu to wiesz, zawsze coś tam z lodówki wyjmiesz, nawet jak wszyscy mówią, że jest pusto.

Tam jest pusto, ale wiesz, dwa jogurty i dżem jest.

Tak, że tam jeszcze zwykle cała rodzina przez trzy dni by się najadła.

W codziennym życiu nam się wydaje, że my mamy jakiś wachlarz umiejętności, który zwykle dopasowujemy właśnie do pracy zawodowej, do tego, jak rozmawiamy z naszą żoną, z naszymi dziećmi.

Natomiast nie odkrywamy tego, co gdzieś tam głęboko w nas siedzi, o czym my po prostu nie mamy pojęcia, bo nikt tego nie sprawdził jeszcze w nas.

I to mi się wydaje jest ogromna wartość i Kamino, ale też innych wypraw takich, o których też z kolei z Kubą rozmawialiśmy, że my jesteśmy trochę takimi dziadersami, że już nas denerwują właśnie te wszystkie aplikacje, tę dostępność tego wszystkiego, czy wiesz, tego, że noclegi bookujesz na Bookingu, że jak się zgubisz, odpalasz Google Maps.

Ja dlatego ludziom polecam często rajdy rowerowe na orientację.

Właśnie z racji tego, że tam jest zasada nie korzystamy z GPS-u.

Wiesz, to było, to miało ten taki, taki może już dzisiaj dziaderski, ale z drugiej strony taki bardzo przygodowy charakter i to było w tym fajne, no nie, że właśnie, że właśnie ta przygoda, to zgubienie się było ciekawe, gdzie potem, wiesz, po kilku latach sobie przypominam, ej, ej, ja tutaj w tym miejscu byłem, tylko właśnie, wiesz, wyjechałem tam ze środku lasu i w ogóle nie byłem sobie w stanie przypomnieć tego, gdzie to było, no bo

Na pewno to będą pamiętały.

Ja jak z moimi synami przypominam sobie różne historie gdzieś tam właśnie ze szlaku wokół teatr, z pierwszego kamina mojego syna, który bardzo mało pamięta, bo on miał wtedy 8 czy 9 lat, już nie pamiętam, jechał na takim małym rowerku, a ja cwaniaczek, wiesz, na kołach 28 cali.

no to oni to pamiętają.

I on to będzie pamiętał do końca życia.

Mąż z żoną czasem powinien gdzieś wyjechać na, no, może niekoniecznie nad basen gdzieś, wiesz, do Egiptu czy do Turcji, ale szczególnie z dzieciakami, nie?

Ale wiesz co, powiem ci, że nawet na takich, ja powiem ci, co staram się robić, nawet jeżeli jedziemy na takie wakacje all inclusive, to...

to czasami robię tak, że dostarczam taką wolną rękę.

No, pożyczmy samochód i pojedźmy gdzieś.

No i wiesz, wyciągamy mapę, tak fizycznie mapę.

A tu jest na przykład najstarsza wioska i coś tam.

Mówię, dobra, to robimy mały research i jedźmy tam.

Właśnie, żeby nie tylko siedzieć przy tym basenie, tylko właśnie, a jedźmy, a zobaczmy, co tam się będzie działo.

I czasami to jest taka, wiesz, to jest właśnie taka fajna przygoda.

Zwłaszcza, że mamy dostęp do tej technologii, mamy dostęp do usług, mamy dostęp do tanich lotów, bo podejrzewam, że do takiego portu pewnie można za kilkaset złotych dolecieć.

Czasami są, wiesz, więcej przeszkód sobie znajdziemy w życiu, niż otworzymy dróg takich.

Ciesz się, że o tym tak otwarcie mówisz, ale chciałem jeszcze zapytać na sam koniec, tak jakby podsumowując, jak ty jako człowiek będący na tej drodze przez dużą część roku, jak obserwujesz ludzi, którzy tam są, bo ja myślę, że bardzo dużo płynie z tego...

Czy widzisz jakieś takie, wiesz, czasami w memach widzimy takie before, after, przed i po.

Bo wiesz, dla mnie na przykład dużym zaskoczeniem było, że Kuba, Kasia z dzieckiem wybrali się na kamion, nie?

Ja bardzo dużo pielgrzymów obserwuję ze względu na charakter mojej pracy, bo też pracuję jako przewodnik, zdarza mi się jeszcze, przez wiele lat pracowałem właśnie jako przewodnik na kamino i prowadziłem kilkanaście grup w roku, zdarzało mi się.

i ja ci powiem, że po dojściu do Santiago zwykle nic się nie wydarza i wiele razy jak będziesz czytał o Kamino

czy to w internecie, czy w jakichś książkach, no to zwykle ludzie mówią tak, że wchodzisz na Placo Bradoiro w Santiago i tam właściwie nic, to znaczy poza tym, że cieszysz się z ukończonej wędrówki, to właściwie nic się w tobie nie dzieje.

To znaczy może, wiesz, ja jakby w Santiago, Santiago jest moim drugim domem, można powiedzieć, ja tam lubię

Lubię przebywać, jakby znam wiele zakątków i bardzo dużo czasu mojego życia tam spędzam, ale w kontekście samego Kamino, no to wiesz, to co najważniejsze, to jest to, o czym mówiliśmy.

To, co najważniejsze, wydarza się rzeczywiście w drodze między tobą a innymi pielgrzymami, wydarza się w tobie przez to, co obserwujesz wokół siebie, przez te trudności, które udało ci się pokonać.

To nie jest zawsze tak, że każde kamino to jest jakaś przełomowa wędrówka czy przełomowa podróż, która nagle odmieni twoje życie.

Ja miałem może takie szczęście, że akurat to pierwsze moje kamino rzeczywiście było dla mnie przełomowe, ale są ludzie, którzy na przykład co roku z nami chodzą...

chodzą z nami na kamino od wielu lat.

Mamy takich klientów pielgrzymów, którzy od 7-8 lat co roku wracają z nami na różne inne trasy po prostu.

I my już, można powiedzieć, jesteśmy przyjaciółmi, przyjaźnijmy się, poza wyjazdami też rozmawiamy ze sobą, wysyłamy życzenia i po prostu jesteśmy w stanie szczerze sobie powiedzieć, że słuchaj, że któreś tam kamino, na przykład dwa lata temu jak szliśmy, to dla mnie to było takie...

że no ładnie było, ale tam właściwie nic z tego kamino nie wyciągnąłem, nie?

My zawsze naszym uczestnikom wysyłamy taką listę, taki można powiedzieć dekalog.

Jak dobrze przeżyć Camino de Santiago?

Myślę, że jakbyś w Google wpisał, jak dobrze przeżyć Camino de Santiago, to ta nasza strona, myślę, wyskoczy.

I nawet jak nie jesteś osobą religijną, a ja podkreślam po raz kolejny, że ja jak szedłem pierwszy raz na Camino, byłem bardzo daleko od kościoła.

przygotowujesz torby, pakujesz się, dbasz o to, co tam w środku będzie w tych torbach, to tak samo powinieneś zadbać o to, jak ty mentalnie się przygotowujesz, nie?

Albo nie jeden, który wie, co się jakby w życiu tego danego kolarza dzieje, przez co on tam może przechodzić.

No to tak jakby skoro zawodowcy wiedzą, że to jest ważne, dlaczego my, chociaż w takim podstawowym zakresie, wyjeżdżając w ogóle na wyprawę jakąś w świat, czy jadąc gdzieś w góry do Nepalu, tak jak my często teraz wyjeżdżamy,

czy właśnie na kamino szczególnie, no to powinieneś trochę zadbać o to, żeby pomyśleć sobie, nawet pomedytować sobie trochę w domu.

Jeżeli nie jesteś osobą rozmodloną, nie modlisz się, to po prostu zamknąć sobie oczy i pomyśleć.

Ty, po co mi to kamino jest potrzebne?

Co ja mógłbym tam się nauczyć na przykład?

na wkurwie, za przeproszeniem, podchodził do tej sytuacji, czy ja wtedy właśnie sobie przypomnę to, co teraz przed wyjazdem sobie obiecam, że podejdę do tego spokojnie, że będę spokojnie szukał rozwiązania.

Jak takie trudne kamino, które może być jakąś taką trudną wycieczką, wyprawą, dobrze przeżyjesz, no to później automatycznie wracasz do domu

I dociera do ciebie, że ty po prostu niepotrzebnie w stresowych sytuacjach wybuchasz na przykład w firmie, że niepotrzebnie przy relacji ze swoją żoną robisz tam jakieś głupoty.

Bo mi chodzi o to, że jakby ja mam takie wrażenie, że trochę jest taki religiowstręt.

Nie wiem, czy dobrze to nazywam, no nie, ale wiesz, ja myślę, że każdy sobie i tutaj nie chcę być tak, że ojejku, w podcaście rowerowym mówimy o jakichś tam aspektach religijnych, nie, jakby w ogóle mi to, w ogóle nie o to chodzi, żeby tym, żeby wiesz, pod ten religii off-strand się podpinać, tak, bo nie wiem, ja, mnie się zdarzyło w życiu pójść na pielgrzymkę do Częstochowy, którą akurat było daleko i szedłem prawie dwa tygodnie, no nie,

Więc jakby pewnie jakieś różne motywacje ludzie do tego mają i jakby nie mnie to oceniać, ale tak jak mówisz, to jest trochę taki czas, bo nam się łatwo mówi, że to jest taki czas medytacyjny, że to jest taki czas dla siebie i tak dalej, ale ja myślę, że każdemu, czy w kontekście religijnym, czy w kontekście nie religijnym,

I tak jak właśnie w tym, tak jak powiedziałeś, w tym dekalogu, no właśnie tam jest, że i tu i teraz.

Od tamtego czasu nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Spróbuj w czasie pielgrzymki zmierzyć się ze słowami, które wypowiadasz.

stary, no to to jest uniwersalne, to jest wszędzie, jasne, byłem w Indiach i mówię coś tam ponarzekałem, a ktoś tam mówi tak, nie, nie, nie, tak nie narzekaj, bo wiesz, bo to jest taka zła energia, która z ciebie wychodzi i nam jest wtedy trudno tą złą energię przyjąć i my wszyscy palimy wysiłek, no nie wiesz, zupełnie inna kultura, no nie?

Zupełnie inne wierzenia, a dokładnie ten sam mianownik i myślę, że...

Że wiesz, jakby jeżeli ten sobie, ten religii of strength sobie wyłączymy albo, wiesz, albo go sobie przetłumaczymy na jakąś duchowość, medytacyjność, bycie ze sobą, bycie uważnym i tak dalej, to to jest ciekawe, że to są wszystko wspólne mianowniki dojścia do tej samej rzeczy, nie?

Jak byłeś w Indiach, no to zauważyłeś na pewno, że dla nich takie kwestie, o jakich my rozmawiamy właśnie, kwestie uważności, właśnie nieszemrania, zwracania uwagi na to, co się mówi, kiedy się mówi, są jakby naturalne.

U nas, jak mówisz o tym, o tam nieszemraj, nie ten...

Wiesz co, tak, tak, ale jak ubierzesz to w słowa, wiesz co, wysyłasz taką złą energię, to ktoś mówi, a, energię wysyła, coś tam, wiesz, jakby, że to jest okej.

Ale ja myślę, że mamy taki etap takiego religiowstrętu trochę.

Ja nikogo do Boga nie przekonuję, mimo że my nasze wyjazdy staramy się prowadzić w taki sposób, żeby to była forma ewangelizacji, mimo że my nikogo nie namawiamy do niczego.

nie zmuszamy do chodzenia na mszę, do modlenia się codziennie, absolutnie.

Nasze kamino, mimo że my jesteśmy pielgrzymami, prowadzimy stronę pielgrzymi, nasze kamino wygląda dokładnie tak samo, jak ty byś poszedł sam na kamino, ale jednak ja jestem zdania, że...

Jeżeli ktoś ma w sobie jakiś tam zalążek, jakieś małe ziarenko, które poszukuje gdzieś tam Boga w swoim życiu, no to na kamino ono w końcu wykiełkuje.

Jeżeli dobrze do tego kamina się przygotujesz, jeżeli sobie przeczytasz taki dekalog, przemyślisz to i idziesz z jakimś konkretnym nastawieniem, to że zwykle ja jestem na to najlepszym przykładem, mi się wydaje, że Bóg tam znajdzie sobie drogę w twoim życiu.

A nawet pomijając to, to jeżeli ktoś nie ma takich chęci i w ogóle takiego nastawienia, to i tak mi się wydaje, pomijając te wszystkie kwestie religijne, duchowe i tak dalej, że Kamino i tak jest warte tego, żeby przynajmniej raz tam pójść albo pojechać i po prostu zobaczyć.

No i super, myślę, jak uważa teraz mowa, że ona będzie niezłą reklamą tego, no bo jeżeli ktoś chce zrobić to tylko turystycznie, no to może, tak?

Jasne, także my pielgrzymikom to jest nasza strona, tam gdzie mamy dosyć dużo informacji takich praktycznych też odnośnie pakowania i tras i jakby podsunięte oczywiście pod nos gotowe wyjazdy, na których my zarabiamy i z których żyjemy.

Ale jeżeli to kogoś nie zainteresuje, to my też prowadzimy od wielu lat stronę na Facebooku, też ją można znaleźć albo przez My Pielgrzymi, albo Kamino Polska, ona gdzieś tam wyskoczy i prowadzimy też największą grupę na Facebooku Kaminowiczów.

gdzie mamy ponad 50 tysięcy osób, które chodzą na kamino nie tylko z nami w grupach, ale też pielgrzymów indywidualnych.

Właściwie wszyscy, myślę, w Polsce, jeżeli gdzieś ci to kamino kiełkuje i jesteś na Facebooku, to w końcu i tak trafisz do tej grupy.

I tam po prostu każdego dnia pojawiają się wątki takie praktyczne.

w który autobus wsiąść, którym samolotem polecieć, gdzie na szlaku jest jaki nocleg i tam spokojnie można sobie dołączyć do tej grupy i śledzić wątki, zadawać pytania.

Tam też moderatorami są nasi przewodnicy, przewodnicy, którzy dla mnie pracują

i my też tam odpowiadamy na pytania zupełnie jakby free, dzielimy się swoją wiedzą dla tych, którzy po prostu chcą pójść na kamino, bo my wierzymy, że na kamino każdy powinien pójść, czy to z nami, dając nam zarobić, czy indywidualnie, to jakby wierzymy, że każda droga jest dobra.

Jakub, ja ci bardzo dziękuję, bo widzisz, nawet mnie podczas tej rozmowy w głowie, jak przeglądam jeszcze w międzyczasie tę stronę, to myślę sobie tak, a może ja bym podrzucił dzieci do teściów i zabrał, i wybrał się z żoną na taką chociażby krótką.

na takie krótkie kaminy.

perspektywy tego, słuchaj, tego, tego fro-tipu na, na to, że można zabrać dzieciaki na kilkudniową, na kilkudniowy bikepacking właśnie po tej trasie i to jest super bezpieczne, bo właśnie, miejsca do spania, miejsca do jedzenia, serwisy, wszystko jest na miejscu i oprócz tego są też, słuchajcie, co jest moim zdaniem niedoceniane tego, ale są tam ludzie, ludzie, którzy po prostu, myślę, że będąc na, na swojej kamino będą wam w stanie też na pewno po drodze, po drodze pomóc i też was zainspirować.

Super, ja Tobie dziękuję za zaproszenie, mam nadzieję, że gdzieś tam na szlaku uda nam się spotkać, a do Twoich słuchaczy jeszcze tylko jedna przypominajka, żeby nie zapomnieli dzisiaj wyjść na trening.

Jeżeli zasubskrybujesz, to możesz usłyszeć jeszcze opowieść, która jest trochę komentarzem, trochę uzupełnieniem, a trochę inną perspektywą doświadczonego podróżnika na to, jak właśnie z perspektywy podróży drogi wygląda Kamino.

Więc tych, którzy nie subskrybują, żegnam.

Do usłyszenia za tydzień, a tych, którzy subskrybują, no to bez przerwy i zbędnego gadania zapraszam do reszty tego odcinka.