Mentionsy
Jak Etiopia walczy o wodę [Strona Świata #88]
W ostatnim w tym roku odcinku podcastu Strona Świata wybierzemy się do rogu Afryki, gdzie najostrzejsze polityczne spory i wojny, na razie wyłącznie słowne, toczy się o wodę.
O tę słodką, którą Etiopia zatrzymuje w nowej, wielkiej tamie na Nilu i o tę słoną - dostęp do wschodniego wybrzeża i portów morskich. A to sprawa na tyle poważna, że Etiopia nie waha się otwarcie grozić sąsiadom interwencją zbrojną. Czy do niej dojdzie? I jaka może być alternatywa?
Na wyprawę do Rogu Afryki zapraszają: Wojciech Jagielski i Krzysztof Story
STRONA ŚWIATA: JAGIELSKI & STORY | W tym cyklu podkastów przyglądamy się światu z bliska. Co dwa tygodnie informacje o najważniejszych wydarzeniach przeplatają się tu z historiami i anegdotami z podróży i pracy jednego z najwybitniejszych polskich reporterów i korespondentów wojennych.
Okładka: Grażyna Makara. Montaż: Michał Woźniak
Podkast Tygodnika Powszechnego jest otwartym dla wszystkich formatem dziennikarskim, który współfinansowany jest przez naszych Patronów. Nasza działalność podkastowa jest w 100% działalnością non-profit i wszystkie datki przeznaczane są na tworzenie i rozwijanie treści. Dołącz do grona Patronów https://patronite.pl/TygodnikPowszechny
Jeśli podobają Ci się nasze tematy, zapraszamy po więcej na serwis www.tygodnikpowszechny.pl. Dostęp do serwisu online „Tygodnika Powszechnego” to wartościowe artykuły tworzone przez najlepsze i nagradzane autorki i autorów, a nie przez algorytmy. To bieżące i ponadczasowe treści o społeczeństwie, kulturze, świecie i duchowości, opisujące rzeczywistość z wielu perspektyw, unikające uproszczeń i krzykliwych narracji. Wierzymy, że w ten sposób świat można zrozumieć – i naprawić. Dlatego piszemy odpowiedzialnie, z szacunkiem i nadzieją. TygodnikPowszechny.pl to miejsce w sieci, które Cię szanuje.
Szukaj w treści odcinka
Tak, no rzeczywiście Abiy Ahmed premier nominalnie, a w rzeczywistości faktycznie władca Etiopii, bo Etiopia ma też prezydenta, ale prezydent pełni funkcje wyłącznie ceremonialne, a cała władza spoczywa w rękach premiera.
Abiy Ahmed rządzi Etiopią szósty rok.
Etiopia zanim nastał Abiy Ahmed pogranżała się w kryzysie politycznym
Mieszkańcy wsi protestowali przeciwko takiej nieograniczonej władzy wielkich miast, a zwłaszcza stołecznej Addis Abeby, a przede wszystkim umarł poprzednik Abija Ahmeda, Melez Zenawi, były komendant partyzancki.
No i wybrano właśnie Abija Ahmeda.
Tata Abija Ahmeda wywodzi się z Oromów.
A mama Abija Ahmeda wywodziła się z Amcharów, a Amcharowie uważają się za takich najprawdziwszych z prawdziwych Etiopczyków.
Tata był muzułmaninem, mama była chrześcijanką, po ślubie przeszła na islam, ale swojego syna Abija Ahmeda wychowała w takim kulcie etiopskości, amcharskości i chrześcijaństwa.
No więc wydawał się ten Abija Ahmed postacią po prostu doskonałą.
Tak, na Abijo mówiono, że to jest etiopski Obama.
Myślę, że politycznie był i jest wciąż, no bo w przeciwieństwie do Baracka Obamy, Abij Ahmed wciąż sprawuje władzę i dopiero się rozkręca.
Mówiono o nim, że właśnie to hasło, możemy to zrobić, że Abiej Ahmed będzie symbolizował takie odrzucenie tej religii niemożności, że się nie da zrobić.
A jednocześnie ci starzy towarzyszy uważali, że Abiej Ahmed jako taki młokos będzie od nich uzależniony, że po prostu będzie robił to, co oni mu każą.
Oni będą sobie siedzieć wygodnie i rządzić z tego tylnego siedzenia, manipulując Abijem Ahmedem, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności, a zbierając tylko i wyłącznie owoce, same korzyści z rządów Abija Ahmeda.
No i faktycznie chyba mogliśmy, czy Abi Ahmed mógł, to znaczy z tego takiego marazmu, o którym opowiadałeś jeszcze po śmierci Zenałiego, to był taki właśnie marazm etiopski.
Abi Ahmed nawet dzisiaj, kiedy rozmawiamy, nie ma jeszcze 50 lat, co w peletonie afrykańskich przywódców naprawdę jest młodziakiem.
Tak samo zareagowano na niego w Etiopii, bo kiedy Abiy Ahmed został wyniesiony na stanowisko premiera, te wszystkie ruchy buntownicze w prowincjach ogłosiły zawieszenie broni.
przeprowadzka z powrotem do ojczyzny i działalność polityczna wolna, wolność słowa, tak jak obiecywał Abiy Ahmed.
Świat przyznał pokojową nagrodę, tak jak przyznał pokojową nagrodę Barackowi Obamie, zanim Obama czy Abiy Ahmed zdążyli cokolwiek zrobić.
Abiy Ahmed jeszcze coś zrobił, bo podpisał rzeczywiście układ pokojowy z sąsiednią Erytreą.
Tylko ta pokojowa nagroda, która miała być takim niezbitym dowodem, że Abiy Ahmed jest kimś nowym, nową jakością w polityce, nie tylko etiopskiej, ale światowej, okazała się wielkim nieporozumieniem, bo Abiy Ahmed porozumiał się z Erytreą nie tylko po to, żeby zawrzeć z nią pokój, ale żeby wspólnie zaatakować zbuntowaną prowincję Tigra i Słowacji.
Z której wywodzili się ci wszyscy starzy przywódcy, którzy Abija Ahmeda wynieśli na tron, a potem nie mogli się pogodzić, że on próbuje ich od koryta odepchnąć.
No więc wybuchła mu ta rebelia w Tigraju i do stłumienia rebelii w Tigraju Abiy Ahmed potrzebował sąsiadki Erytrei, a Erytrejczycy mieli też napieńku z Tigrajem, bo kiedyś byli towarzyszami broni, kiedy walczyli z Czerwonym Sądem.
No więc potrzebował Abij Ahmed sojusznika na nową wojnę i za pokój z tym sojusznikiem przyznano mu pokojową nagrodę Nobla.
Abiy Ahmed może nie musi się obawiać, bo on będzie premierem jeszcze może długie, długie lata, a prezydentura Trumpa
Po drugie, Trump jest starszy niż ojciec pewnie Abiy Ahmeda, więc i życia doczesnego zostało by znacznie mniej.
Trumpa już nie będzie, a Abiy Ahmed pewnie dalej będzie rządził.
Abiy Ahmed też lubi się przyznawać do wielu sukcesów.
To zresztą ich łączy chyba Donalda Trumpa i Abiy Ahmeda w pewien sposób.
Co się Abijowi Ahmedowi udało?
No trudno powiedzieć, czy to już jest koniec tego trudnego czasu, dlatego że Ahmed okazał się przywódcą bardzo zręcznym.
W prowincjach dalej trwają bunty, natomiast te etiopskie intrygi dworskie uprawiane przez Abija Ahmeda sprawiają, że rebelianci toczą samodzielne wojny i nie są w stanie skrzyknąć się w jakiś jeden zgodny front odmowy, który by wystąpił przeciwko Abijowi.
Kiedy Abij najechał na północną prowincję Tigraj,
Amcharowie ruszyli na Tygraj tak ochoczo, że dopuścili się tam więcej zbrodni wojennych niż armia rządowa Abija Ahmeda i sąsiedni Erytrejczycy.
Oromowie z południa dali kredyt zaufania Abijowi Ahmedowi, ale ten ich ruch partyzancki zramarł albo stracił impet.
Ta wojna w Tygraju nie zakończyła się wielkim zwycięstwem Abija Ahmeda, raczej porażką, by powiedziała armia rządowa.
Pokój z Tigrajczykami oznaczał, że ci Amharowie, którzy pomagali Abijowi walczyć z Tigrajczykami, poczuli się oszukani, bo jak to, ruszyli na wojnę, żeby odebrać Tigrajczykom te ziemie, które uważali, że ich własne.
No więc dzisiaj Amharowie walczą z Abijem Ahmedem, a z Tigrajczykami jest zgoda.
Też tak nie do końca, bo ci Tigrajczycy podzielili się między sobą i to jest też właśnie mistrzostwo intryganckie Abija Ahmeda.
Tigrajczycy podpisali pokój, a Abija Ahmed zgodził się, żeby oni sami wyznaczyli sobie przywódcę.
Ale jak wyznaczyli, to Abi powiedział, ale nie tego.
Dziś ruch tigrajski jest rozbity, więc to jest sukces Abija Ahmeda.
Abija Ahmed stosuje ją w sposób absolutnie mistrzowski i myślę, że miał okazję, znaczy nie on, etiopczycy w tym ostatnim wcieleniu tej reguły dzieli rządź, uczyli się tego od absolutnych mistrzów, od Brytyjczyków, którzy tak właśnie zarządzali swoim...
I żeby ten prąd zdobyć, Abiy Ahmed na początku swojej prezydentury, już tym zapisał się w dziejach etiopskich jako władca wybitny, postanowił zbudować na błękitnym Nilu największą w Afryce zaporę, pewnie jedną z największych zapor na świecie.
Stołeczni Etiopczycy również, natomiast Etiopska prowincja biednieje właśnie z powodu tej dysproporcji wydatków, bo Abiy Ahmed buduje nowoczesną stolicę, wydaje mnóstwo pieniędzy na gigantyczne projekty logistyczne, infrastrukturalne, bez których nie zbuduje się nowoczesnego państwa i nowoczesnej gospodarki.
W każdym razie ta Tama była budowana i Abiy Ahmed nie przestraszył się Egipcjan, którzy grozili, że mu tę Tamę zbombardują i zniszczą.
Nie przestraszył się fochów amerykańskiego prezydenta, który przyjaźniąc się z Egipcjaninem i mając za złe abiejowie, że mu ukradł pokojowego Nobla, coraz niechętniej o Etiopii się wypowiadał.
Już samo to, że Abi Ahmed jako
No więc Abi Ahmed, mama, ale także jego Abia Ahmeda, która mówiła, że taką właśnie przyszłość go czeka.
Abi Ahmed dosyć szybko uwierzył, że tak, że właśnie...
którą zwołała Arabia Saudyjska i wobec groźby piratów z Somalii, ataków partyzantów, huti w Jemenie, no takiego chaosu i wyznaczenia tego szlaku handlowego wiodącego przez kanał sueski Morze Czerwone do Zatoki Adeńskiej i dalej,
Arabia Saudyjska postanowiła zorganizować konferencję albo wręcz jakąś organizację międzynarodową zrzeszającą państwa mające dostęp do, jakby to powiedzieć, z wybrzeży.
No i Etiopia i premier Abiy Ahmed mówi, że to jest być albo nie być.
Ale Etiopczycy zdają sobie sprawę z tego, że tak ostentacyjne zabieganie o port i chyba może od samego początku taki przyświecał im zamysł, że dogadujemy się z Somalilandem, który dzierżawi nam wybrzeże i port, a my budujemy tam bazę wojenną i uznajemy Somaliland jako niepodległe państwo, że to wszystko miało być tylko straszakiem na Somalię.
No więc ten Somaliland jest takim ryzykownym obszarem i Etiopia znów skupiła się na Erytrei i na tym Asabie.
Zresztą Etiopczycy od jesieni 2023 roku, to już dwa lata, odkąd Abiy Ahmed mówi, że Etiopia musi mieć dostęp do morza.
Więc Abiy Ahmed, jego generałowie, jego dyplomaci mówią, że to nie jest kwestia, czy Etiopia ma mieć dostęp do morza.
Ten port musi być czymś stabilnym, przewidywalnym.
może okazać się zbyt kosztowna i dla Abija Ahmeda, i dla samej Erytrei, bo gdyby Erytra straciła port Wasabie, no to mogłoby to oznaczać upadek dyktatora, który panuje od pierwszych dni istnienia erytrejskiego państwa.
I jak Abiy Ahmed powiedział, że chce odzyskać Asab, to wielu Afarów mówią, brawo, hura, to super, najlepiej podbić całą Erytreę.
Jeżeli Etiopia najedzie, żeby zabierać Erytrei Asab, to oni najadą jeszcze dalej i w ogóle cały ten teren wokół Asabu zajmie, bo przecież to są nasze afarskie...
No właśnie, bo musimy, wiesz co, podsumować jakoś ten Galimatias, który oczywiście będzie się toczył i on się nie rozwiąże dzisiaj, ani tym bardziej my go nie rozwiążemy w tym podcaście, ale premier Abiy Ahmed stawia sprawę dość kategorycznie, to znaczy on mówi, że Etiopia po prostu będzie miała dostęp do morza.
Ale poza tym kijem potężnym, Abiy Ahmed ma jeszcze większą marchewkę.
ale myślę, że tą marchewką skusi w końcu kogoś Abi i Achmed i ktoś mu ten port za światło, bo to właśnie będzie, że więcej światła, a tu on sobie uzyska wtedy więcej dostępu do morza.
Ostatnie odcinki
-
Mateusz Janicki: Nie można przestań walczyć o w...
30.01.2026 13:53
-
Nie umiemy się starzeć. Co czeka polskich senio...
29.01.2026 18:30
-
Rafał Dziwisz: Dla aktora ciekawsze jest zło | ...
23.01.2026 20:15
-
Jak Etiopia walczy o wodę [Strona Świata #88]
23.12.2025 11:59
-
Katarzyna Kasia: Miłość jest ważna, ale wolność...
19.12.2025 13:20
-
Pierwsze narkopaństwo w Afryce [Strona Świata #87]
12.12.2025 14:51
-
Joanna Ostrowska: W szafach pochowaliśmy rodzin...
03.12.2025 10:05
-
Co łączyło Karola Wojtyłę z Anną Teresą Tymieni...
05.11.2025 14:09
-
Ks. Adam Boniecki: „Tygodnik” jest po to, żeby ...
03.11.2025 11:00
-
Ewa Woydyłło: Rozpamiętywanie to sabotaż życia
24.10.2025 06:44