Mentionsy

Podróż bez Paszportu
29.08.2025 13:12

Kenijska ofensywa antyalkoholowa | Komentarz w Podróży

Analiza: Patrycja Mizera. Czytał: Sebastian Filipowicz.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 66 wyników dla "Nadużywaniem Alkoholu i Narkotyków"

To będzie szybki komentarz w podróży.

Patrycja Mizera.

Kenia zaostrza kontrolę dotyczące alkoholu.

W środę 30 lipca kenijski rząd wdrożył szeroko zakrojony restrykcyjny plan przeciwdziałania problemom związanym z alkoholem.

Decyzja, podyktowana troską o zdrowie publiczne, wywołała opór całej branży i konsumentów.

Ciekawi szczegółów?

To posłuchajcie.

Na początek tradycyjnie garść informacji o kraju.

Kenia leży w Afryce Wschodniej, na równiku, granicząc m.in.

z Etiopią, Somalią, Tanzanią i Ugandą.

Kraj ma dostęp do Oceanu Indyjskiego i zajmuje powierzchnię nieco ponad 580 tys.

Według Kenijskiego Urzędu Statystycznego liczba mieszkańców wynosi około 53 miliony ludzi.

Kenia uzyskała niepodległość od Brytyjczyków w 1963 roku, a obecna sytuacja polityczna jest określana jako umiarkowanie stabilna.

Kenia ma jedną z najbardziej zdywersyfikowanych gospodarek w Afryce Wschodniej i jest liderem w regionie.

Filarem gospodarki jest turystyka.

Kenia słynie z parków narodowych i rezerwatów, które przyciągają turystów z całego świata na safari.

Rolnictwo zatrudnia około 60-65% mieszkańców, choć jego udział w PKB wynosi około 20%.

Lokalne uprawy obejmują między innymi kukurydzę, która stanowi podstawę żywienia, trzciny cukrowe, pszenicę oraz banany.

Kenia jest jednym z największych eksporterów czarnej herbaty na świecie, wysyłając ją między innymi do Pakistanu, Egiptu i Wielkiej Brytanii.

Ważnymi towarami eksportowymi są także owoce tropikalne oraz kwiaty.

Warto zaznaczyć, że produkcja rolnicza jest bardzo wrażliwa na zmiany klimatyczne,

Susze i powodzie w ostatnich latach wywoływały niemałe straty i wzrost cen żywności.

Jakie są szczegóły nowego antyalkoholowego planu?

Z końcem lipca Krajowa Agencja do Spraw Walki z Nadużywaniem Alkoholu i Narkotyków, NAKADA, ogłosiła pakiet zmian, które w istotny sposób ograniczają zarówno dostępność, jak i promocję napojów alkoholowych w całym kraju.

Najważniejsze z nich to podniesienie minimalnego wieku uprawniającego do spożywania alkoholu z 18 do 21 lat oraz zakaz wstępu osób poniżej tego wieku do lokali, w których sprzedawany jest alkohol.

Regulacje obejmują również zakaz sprzedaży alkoholu w supermarketach, restauracjach, transporcie publicznym, na stacjach benzynowych czy w promieniu 300 metrów od szkół i uczelni, a także przez internet.

Konsumpcja nie będzie też możliwa na plażach, w parkach, obiektach sportowych czy placówkach medycznych, czyli wszędzie tam, gdzie mogą przebywać dzieci i młodzież.

Alkohol pozostanie dostępny jedynie w pubach, barach i specjalnie licencjonowanych punktach.

Zmiany dotykają również sferę reklamy.

Zakazane zostają promocje prowadzone przez celebrytów, influencerów i sportowców, a osoby występujące w przekazach marketingowych będą musiały mieć ukończone 25 lat.

Reklamy nie będą mogły już gloryfikować alkoholu ani zachęcać do jego konsumpcji, ograniczając się do neutralnych informacji.

Wprowadzono też wymóg umieszczania na opakowaniach ostrzeżeń zdrowotnych i pełnej listy składników, a sprzedaż najmniejszych butelek ma zostać wycofana.

Minimalna objętość ma wynosić 250 ml, by ograniczyć dostępność tanich i mocnych trunków.

Co więcej, nowe przepisy przewidują również zmiany w zakresie bezpieczeństwa drogowego, obniżone limicy alkoholu we krwi dla kierowców zawodowych i młodych, obowiązkowe testy oddechowe oraz możliwość zawieszania prawa jazdy i kierowania na przymusowe programy terapeutyczne.

Dlaczego rząd zdecydował się na ten krok?

Otóż władze tłumaczą te działania przede wszystkim troską o zdrowie publiczne.

Według badań aż 13% Kenijczyków w wieku od 15 do 65 lat regularnie pije alkohol.

Przy czym najwyższa konsumpcja występuje w grupie 18-24 lata.

Szczególnie niepokojący jest łatwy dostęp młodych ludzi do alkoholu poprzez sprzedaż internetową, która często nie posiada skutecznych narzędzi weryfikacji wieku.

Władze uważają, że tak szeroki pakiet ograniczeń jest konieczny, by przeciwdziałać rosnącemu problemowi uzależnii zmniejszyć społeczne koszty nadużywania alkoholu.

Branża alkoholowa, handlowcy i przedstawiciele sektora turystycznego ostrzegają, że drastyczne ograniczenia mogą spowodować utratę tysięcy miejsc pracy, obniżyć atrakcyjność turystyczną kraju i jednocześnie zwiększyć ryzyko rozwoju nielegalnego rynku alkoholu, który już dziś stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia i życia.

Kenijskie Stowarzyszenie Producentów Napojów Alkoholowych, ABAC, oceniło, że projekt powstał bez konsultacji z branżą i określiło go jako nierealistyczny i wykluczający.

Przedsiębiorcy ostrzegają też, że konsumenci przeniosą się w stronę nielegalnego rynku, który dotychczas był źródłem licznych tragedii.

Dziesiątki osób straciło życie po spożyciu szkodliwego alkoholu.

Do dyskusji włączyli się także przedstawiciele sektora turystycznego i prawnicy.

Znany adwokat Donald Kipkorir ostrzegł, że zakaz sprzedaży alkoholu w hotelach, restauracjach, na plażach czy w stacjach benzynowych podważy atrakcyjność Kenii dla turystów.

W jego opinii kenijska turystyka w dużej mierze opiera się na dobrym jedzeniu, alkoholu i rozrywce.

Dlatego tak drastyczne regulacje mogą poważnie uderzyć w branżę hotelarsko-gastronomiczną.

Warto dodać, że nie jest to pierwsza próba radykalnego ograniczenia dostępu do alkoholu.

Już w 2023 roku ówczesny wiceprezydent Kenii postulował, by w każdym miasteczku funkcjonował tylko jeden pub, co miało zmniejszyć skalę nadużyć w najbardziej dotkniętym regionie kraju.

Plan upadł po ostrej krytyce ze strony właśnie właścicieli barów i restauracji, którzy oskarżali władzę o atakowanie legalnych biznesów zamiast walki z niebezpiecznym, nielegalnym alkoholem.

A skoro o nim mowa, to w połowie sierpnia rząd Kenii ogłosił drugą kampanię, a mianowicie walkę ze wspomnianym nielegalnym handlem alkoholem.

Minister Spraw Wewnętrznych Kipczumba Murkomen zapowiedział studniową inicjatywę Szybkiego Rezultatu RRI, której celem jest wyeliminowanie produkcji, sprzedaży i konsumpcji takich napojów, stanowiących obok narkotyków poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Murkomen podkreślił, że problem nie ogranicza się do zwykłych handlarzy, lecz sięga także wysoko postawionych urzędników państwowych, policjantów i polityków, którzy często są właścicielami lub protektorami nielegalnych biznesów.

Ostrzegł, że wszyscy zamieszani w proceder, niezależnie od pozycji, będą pociągnięci do odpowiedzialności prawnej.

Szczególnie trudna sytuacja występuje w hrabstwie Kijambu i w środkowej Kenii, gdzie bary i małe sklepy alkoholowe stały się głównymi punktami sprzedaży nielegalnych trunków.

Minister skrytykował także lokalne władze za nadmierne wydawanie licencji barom i sklepom działającym całą dobę, nierzadko w pobliżu szkół czy osiedli mieszkalnych.

Zapowiedział, że władze centralne będą ściślej współpracować z władzami powiatowymi, liderami religijnymi, środowiskiem akademickim i lokalnymi przedsiębiorcami, by wzmocnić kontrolę.

Co ciekawe, aby ograniczyć korupcję i zmowę funkcjonariuszy z nielegalnymi handlarzami, planowane są też częstsze rotacje w policji oraz konsekwencje dyscyplinarne wobec osób łamiących przepisy.

Podsumowując, zarówno nowa polityka dostępu do alkoholu, motywowana troską o zdrowie publiczne, jak i ogłoszona inicjatywa szybkiego rezultatu RRI,

która uderza nie tylko w samą produkcję i sprzedaż nielegalnych trunków, ale również w sieć powiązań politycznych i policyjnych, które umożliwiają rozwój tego procederu, wpisują się w szerszą próbę zaprowadzenia porządku w kraju.

Z jednej strony rząd stawia na radykalne rozwiązania.

Z drugiej zaś rośnie obawa, że cena gospodarcza i społeczna takich działań może być zbyt wysoka.

Zatem kenijski spór o politykę alkoholową staje się więc pytaniem o równowagę między troską o dobro wspólne, a ochroną miejsc pracy i dochodów kluczowych sektorów gospodarki, takich jak turystyka czy gastronomia.

Dziękuję za odsłuchanie materiału.

Czytał Sebastian Filipowicz.