Mentionsy

Pokój Zbrodni
10.09.2025 18:10

Kamilek z Częstochowy. Trwa proces oprawców chłopca | Pokój ZBRODNI

Śmierć 8-letniego Kamila z Częstochowy wstrząsnęła całą Polską. Chłopiec był brutalnie bity i poparzony – mimo sygnałów o przemocy instytucje nie zareagowały. Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie urzędników, ale rodzina złożyła zażalenia. Teraz to sąd zdecyduje, czy winni zaniedbań odpowiedzą za tragedię. Cały kraj pyta: kto zawinił i czy sprawiedliwości stanie się zadość?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 38 wyników dla "Kamil"

Kamilek z Częstochowy miał zaledwie 8 lat.

Kamilek umierał w straszliwych męczarniach.

Sprawa Kamilka z Częstochowy, opublikowana nakładem wydawnictwa Harde.

Kamilek przyszedł na świat 19 lutego 2015 roku.

Zdaniem prokuratury to właśnie 27 listopada 2020 roku rozpoczęła się gehenna dzieci zamieszkujących z Magdaleną i Dawidem B. Ona jest matką Kamilka, on ojczymem, nowym partnerem kobiety, z którym postanowiła kroczyć przez życie.

W obu mieszkaniach miało dochodzić do maltretowania Kamilka i jego rodzeństwa, ale to przy ulicy Kosynierskiej w częstochowskiej dzielnicy Stradom rozgrywały się najbardziej dramatyczne sceny.

W niewielkim mieszkaniu gnieździło się wówczas kilkanaście osób, pięcioro dorosłych, matka Kamilka Magdalena B. i ojczym chłopca Dawid B. oraz ciocia Aneta J. i wujek Wojciech J., a także ich pełnoletnie już dziecko Artur J.

Dawid B. zwracał uwagę Kamilkowi na najdrobniejsze zachowania, które mu się nie podobały.

Raz denerwował go zagłośnym płaczem, innym razem miał się wściec, bo Kamilek popuścił w majtki na widok wzburzonego mężczyzny.

Obrywało się zresztą nie tylko Kamilkowi, lecz również młodszemu o rok bratu, Fabianowi.

Jak wynika z dokumentacji zgromadzonej przez prokuraturę, na krótko przed szóstymi urodzinami Kamilka, oprawca przeszedł ze słów do czynów.

W przypadku Kamilka doprowadził również do złamania kości prawego i lewego przedramienia oraz prawego podłudzia.

Prokuratura zarzuca mężczyźnie, że w tym samym okresie znęcał się także nad własnym synem, Mateuszem B., jeszcze młodszym od Kamilka, niemowlęciem.

29 marca 2023 roku Kamilek doznał z jego strony najpoważniejszych obrażeń.

Upadając, Kamilek doznał ponadto stłuczenia głowy i złamania lewej kości ramiennej.

Za tę znieczulicę przed sądem prokuratura postawiła także matkę Kamilka, Magdalenę B. Zdaniem służb kobieta w tym samym okresie miała pomagać swojemu mężowi Dawidowi w znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem nad synami, Fabianem i Kamilem.

Jak podkreślono, miała też udzielić mężczyźnie pomocy w zabójstwie Kamilka.

To wtedy, gdy Dawid B. rzucił Kamilkiem na rozgrzany piec.

3 kwietnia stał się datą graniczną wyznaczoną w okresie zarzutów wobec opiekunów dziecka, bo to właśnie wtedy do mieszkania przyszedł biologiczny tata Kamilka, Artur Topul.

Kamilka nie udało się uratować.

Kamilek miał ubranie przyklejone do ran.

Zanim jednak ratownicy zabrali Kamilka do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, odwodniony i niedożywiony chłopiec resztkami sił opowiedział tacie, co go spotkało.

Kamilek umiał jeszcze mówić, wszystko mi powiedział.

Była żona pisała mu czasem, że Kamil nie pójdzie do szkoły, bo źle się czuje.

Kamilek nie mógł zamieszkać z ojcem, ponieważ ten został pozbawiony praw rodzicielskich przez sąd w 2017 roku przy okazji rozwodu z Magdaleną.

Stan Kamilka wprawiał w osłupienie nawet najbardziej doświadczonych lekarzy.

Kiedy Kamilek wielokrotnie uciekał z domu, policjanci za każdym razem oddawali go z powrotem w ręce oprawców.

Kamilek padł ofiarą także bezduszności systemu, rutyny i braku pochylenia się nad jego konkretnym przypadkiem.

Śmierć Kamilka rozpoczęła wielki ruch społeczny i doprowadziła do licznych zmian, m.in.

Ustawy Kamilka, choć jeszcze dużo pracy przed nami.

Zdjęcie, na którym poparzony Kamilek siedzi w karetce, obiegło media w całej Polsce i stało się symbolem.

Kochałam Kamilka i gdybym mogła, powiedziałabym mu w twarz, że kocham go nadal.

Sprawa Kamilka z Częstochowy to reportaż o tym, jak bardzo zawiedliśmy instytucjonalnie, ale też jako społeczeństwo.

Piszę nie tylko o samej sprawie Kamilka, lecz szerzej o problemie przemocy wobec najmłodszych w Polsce.

Kamilka Mrowska, której założyciel i prezes Piotr Kucharczyk, ogromnie zaangażowany w sprawę, w rozmowie ze mną zgodził się skomentować te wstrząsające wydarzenia.

Oprawcy Kamilka z Częstochowy po ponad dwóch latach od śmierci chłopca stanęli wreszcie przed sądem.

W sprawie oskarżeni są matka i ojczym Kamilka, a także ich krewni.

Zgodnie z aktem oskarżenia Dawidowi i Magdalenie B. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności, a pozostałym bliskim Kamilka, którzy nie reagowali na jego cierpienie, do trzech lat więzienia.