Mentionsy
Trzypisy | Nasłuch
W dzisiejszym odcinku Andrzej Bobiński i Wojciech Szacki dyskutują o sytuacji wewnętrznej PiS, o stagnacji sondażowej oraz o koteriach i frakcjach w partii Jarosława Kaczyńskiego. Zapraszamy!
Szukaj w treści odcinka
Wracamy do niekończącej się rozmowy o PiS-ie.
Zastanowimy się, co wynika z podziału PiS na frakcję Morawieckiego i Antymorawieckiego.
Porozmawiamy o tym, dlaczego PiS-owi nie urosło poparcie po wygranej Karola Nawrockiego.
I o tym, co PiS zamierza zrobić w październiku, żeby jednak urosło.
Tuż po zwycięstwie Karola Nawrockiego część polityków PiSu uważała, że teraz do ich partii czeka wzrost sondażowy, taki bonus, plus 5 punktów, powrót do notowań w okolice 35, a może nawet ciut więcej procent.
Czy to wrześniowe, czy trochę wcześniejsze, to widać jakiś taki mikrotrend wzrostowy PiSu.
te preferencje wyborcze są coraz bardziej utrwalone, to niespecjalnie mogą też się dziać ciekawe rzeczy w sondażach i te przedziały poparcia dla poszczególnych partii są w miarę stałe i PiS nie ma za bardzo jak rosnąć, zwłaszcza, że jest tak nie tylko na linii PiS-obóz rządowy, ale również na linii PiS-Konfederacja, zwłaszcza odkąd Jarosław Kaczyński zarządził ten ostrzejszy kurs wobec mniejszej prawicowej partii.
No i wreszcie PiS nie jest
No i wreszcie na koniec PiS ma wciąż parę lekcji do odrobienia.
Nie wiadomo, czy ten program, z którym szedł Karol Nawrocki do wyborów prezydenckich, to jest program PiSu.
Teraz PiS przedstawi własny program w końcówce miesiąca na konwencji w Katowicach.
Czy nie jest tak przypadkiem, że też po prostu nadal w społeczeństwie jest dosyć silne wspomnienie, pamięć o rządach PiSu i że to nie jest coś, co blokuje i tworzy ten sufit dla PiSu?
To znaczy, że ci ludzie, którzy zostali z PiSem, cały czas PiS popierają i są bliscy temu ugrupowaniu.
Natomiast, że bardzo ciężko jest wyjść poza tą grupę, dlatego że jednak Polacy nie byli zachwyceni rządami PiSu.
No to niewątpliwie blokuje transfery do PiSu ze strony innych partii, zwłaszcza tych rządowych, nawet pewnie PSL-u i Polski 2050, które teraz bardzo osłabły.
Natomiast dla PiSu chyba największą barierą wzrostu to jest brak poparcia wśród młodych wyborców.
I tutaj nie wiem, czy ten argument z pamięcią o ośmiu latach rządów PiSu ma decydujące znaczenie, czy to jest raczej po prostu niechęć do głosowania na partię establishmentu.
Trochę się to wiąże, no bo PiS był partią władzy, ale partią starą, partią okopaną, partią kojarzącą się z tymi już bardziej dojrzałymi i politykami, i wyborcami.
On przegrał nawet z Adrianem Zandbergiem w tej grupie i prawdopodobnie poparcie dla PiSu w tej grupie jest zbliżone, czyli bardzo niewielkie, a to jest jednak parę milionów wyborców.
Więc dopóki PiS nie zdobędzie jakichś przyczółków większych w tych grupach do 30, do 40 roku życia, no to będzie trudno o jakieś większe wzrosty.
ośmiu lat rządów PiSu.
No dobrze, no to prowadzi mnie do pytania, czy Jarosław Kaczyński i władze PiSu powinny się tym martwić.
Myślę, że PiS jest na tyle sam alt-rightowy, że jakoś uniknie tego najgorszego losu i tutaj Jarosław Kaczyński już zrobił tyle kroków...
Mamy za chwilę ten marsz antyimigrancki organizowany przez PiS.
Temat teoretycznie kojarzący się bardziej z alt-rightową konfederacją niż z PiS-em, ale to rzeczywiście jest takie zagrożenie.
Natomiast jeśli wróciłbym do początku twojego pytania, czyli o źródła nadziei dla PiS-u i na ile ja uważam za zasadne, no to pierwsze źródło nadziei to jest to, że przybywa powoli wyborców niezdecydowanych, przynajmniej w badaniach CBOS-u to widać,
W tym momencie to jest 11% i można się zastanawiać, czy nie są to po pierwsze ukryci wyborcy PiSu, czy szerzej prawicy, którzy później się ujawnią w dniu głosowania.
Rozmawiałem teraz z jednym ze strategów PiSu, który był mocno zaangażowany w kampanię Karola Nawrockiego, a wcześniej był sztabowcem w licznych kampaniach parlamentarnych i innych.
No i on twierdzi, że to, co może zaprowadzić PiS do samodzielnej nawet większości, a w każdym razie do wyników w okolicach 38-40%,
Młodzi wyborcy, którzy nie będą głosowali na PiS, choćby nie wiem co, ale być może wystarczy nie tyle zwiększyć liczbę własnych wyborców, która jest...
I tutaj PiS ma nadzieję, że będzie jak w 2015 roku i że odtworzone zostaną te procesy, które wówczas dały PiS samodzielną większość przy wyniku 37% i mniej więcej 6 milionach głosów, czyli słabość obozu rządowego, czyli demobilizacja wyborców przede wszystkim po trzeciej drodze.
którzy nie znajdą dla siebie reprezentacji, przestaną chcieć głosować i wówczas ta sama liczba wyborców PiSu stanie się procentowo okazalsza w podziale tortów, w podziale mandatów późniejszych.
Jeżeli PiS liczy na to, że sytuacja kampanijna nakręci poparcie dla PiSu, to też myślę, że muszą zdawać sobie sprawę, że jednak kampania też może nakręcić wyborców antypisowskich, ponieważ może powrócić strach przed rządami PiSu i np.
hasła polexitowe, które mogą się pojawić, mogą też nastraszyć jednak wyborców antypisowskich.
Zakładając jednak, że jest to jakiś tam problem, albo przynajmniej, że jest to wyzwanie dla Prawa i Sprawiedliwości, chętnie bym przeszedł teraz przez działania i pomysły PiSu na to, żeby jednak spróbować zwiększyć poparcie, wygenerować energię, pokazać, że PiS dąży ku zwycięstwu, że ma pomysł na to, jak odzyskać władzę.
To chyba są dwa wydarzenia w październiku, które mają właśnie jakoś tak rozruszać i wzmocnić poparcie dla PiSu, czyli z jednej strony ten marsz antyimigrancki, o którym wspomniałeś, a z drugiej strony ten kongres programowy 26 października w Katowicach.
Zdaje się, że ty nie spodziewasz się, żeby to było jakieś wielkie wydarzenie i coś, co bardzo wzmocni PiS i pozwoli jakoś tak wyjść z tego marazmu sondażowego.
Cóż, ja zacznę od mikrodygresji, bo właśnie bieda z tymi działaniami, o których ty mówisz, naprawczymi PiSu, jest taka, że mamy teraz w zasadzie trzy Pisy, czyli ten główny sterowany przez Jarosława Kaczyńskiego oraz dwa mniejsze Pisy, czyli frakcję Mateusza Morawieckiego oraz frakcję antymorawiecką i każda z tych grup ma trochę inne pomysły, a jest jeszcze ośrodek prezydencki, który się dopiero...
tworzy i zobaczymy, jakie będzie miał relacje zarówno z PiS-em, jak i z Konfederacją i jaką rolę będzie chciał odgrywać w polityce, ale mamy pewien bałagan po tej stronie PiS-owskiej i on niewątpliwie też wpływa na to, co się dzieje i z niego też pewnie wynika ten zastój sondażowy.
Rozumiem, że w tym tygodniu PiS grzeje dwa inne tematy, czyli umowę Mercosur i pomysły w sądach Waldemara Żurka, ministra na zrezygnowanie z tym ulosowania spraw
Nie wiem, czy pisowskie, ale niewątpliwie atmosfera w mediach społecznościowych jest niezmiennie prawicowa, więc możliwe, że tu może być jakaś większa nośność tego wydarzenia.
To jest w nomenklaturze pisowskiej istotne rozróżnienie.
Natomiast to jest konwencja, którą PiS od czasu do czasu organizuje.
Będzie to impreza, która na znajomym dla PiSu gruncie w Katowicach, gdzie już takie dwie imprezy były.
Teraz PiS chce z jednej strony postawić na tę nóżkę bezpieczeństwa, z drugiej strony na programy socjalne.
Będzie też pewnie osobny wątek dotyczący zmiany konstytucji, bo PiS zaczyna coraz częściej mówić o tym, że ta zmiana konstytucji jest potrzebna.
Więc to też będzie przegląd struktur, przegląd ciekawych ludzi, którzy tworzą to intelektualne zaplecze prawicy, przegląd potencjalnych kadr wiceministerialnych przyszłego rządu, gdyby PiS miał rządzić.
PiS ma z jednej strony duży talent do opakowywania swoich pomysłów programowych i później sprzedawania ich wyborcom.
PiSowi również chodzi o, tak sądzę przynajmniej, stworzenie pewnego wrażenia, że jest to partia przygotowana do rządzenia, że wyciągnęła lekcje ze swojego ośmiolecia u władzy, że...
Chcę pokazać, będzie parę gwiazd tego wydarzenia, politycy, którzy mają odgrywać najważniejszą rolę, być twarzami PiSu przez najbliższe miesiące.
I wreszcie chodzi też o wytworzenie takiego kontrastu między PiS-em, który pracuje, tworzy jakieś projekty, zaprasza ekspertów, rozmawia, a rządem, który zdaniem PiS-u niczego takiego nie robi i nie spełnia swoich obietnic.
Natomiast to, co mnie zastanawia, ty mówisz o tym, że te różne frakcje, i tutaj bym przeszedł do tej twojej dygresji sprzed paru minut, że te trzy pisy na marszu mogą ze sobą nie zagrać.
Ja myślę, że szczerze mówiąc, że nawet siedem pisów na marszu nie jest większym problemem, bo ktoś powie coś ze sceny, a potem ludzie przemaszerują.
I tutaj przeszedłbym do tej części bieżącej naszej rozmowy i właśnie z jednej strony do trochę pójścia głębiej w opis tych trzech pisów, a z drugiej strony do opowiedzenia sobie, co z tego wynika i na ile to jest problem dla Prawa i Sprawiedliwości.
Później, gdy to przywództwo troszeczkę jego osłabło, pozwalał na działalność frakcji, ale one były wypchnięte poza sam PiS i Zbigniew Ziobro miał taką frakcję, ale właśnie w ramach swojej osobnej partii i Jarosław Gowin wierzył, że ma własną frakcję w porozumieniu.
W tym momencie jest kilkunastu wiceprezesów PiSu.
I objawiły się już dwie frakcje wewnątrz samego PiSu.
I jest pewnie też bliżej Morawieckiego zdecydowanie Marcin Ociepa, opolski poseł i lider takiego małego środowiska Odnowa, które funkcjonuje w ramach PiSu, ale jest takie troszkę bardziej centrowe.
Ja pamiętam, że chyba w dziewiętnastym roku, jak się śmiano z Matusza Morawieckiego, że jego frakcja ma półtora posła, czyli ktoś, już nie pamiętam kto, i pół Sobonia, więc to naprawdę Morawiecki potem, że napisze, długą drogę.
No i poza tym, że tutaj jest pogląd, że Zbigniew Ziobro szkodził i ogólnie rzecz biorąc ta prawa część PiSu to jest... To jest, ja bym powiedział, taki personogląd, w sensie, że to są poglądy, które bardzo silnie się wiążą z personaliami wynikającymi z niechęci.
Więc tutaj myślę, że to środowisko wokół Morawieckiego ukrywa część swoich prawdziwych poglądów, maskuje je tymi wszystkimi zdaniami zaczerpniętymi z programu PiSu i z języka środka nowogrodzkiej.
Zasadniczo chyba bym się z tobą zgodził z tą polemiką ze mną, ale dodałbym, że jednak nawet jeśli, a tak sądzę, przywództwo Jarosława Kaczyńskiego w ogóle osłabło nad PiS-em i to, że teraz ujawniły się te frakcje i toczą ze sobą jakąś tam walkę.
Jest kilka stanowisk, szef klubu, sekretarz generalny partii, jakieś stanowiska w tych województwach, w których PiS rządzi.
Po drugie jest też ten horyzont czasowy i coraz częściej politycy PiSu uświadamiają sobie, że Jarosław Kaczyński za dwa lata może jeszcze będzie o tych listach decydował on, ale w kolejnym rozdaniu to już raczej nie.
No poza tym istnieje życie poza PiSem.
To znaczy, że kiedyś wychodząc z PiSu, tak naprawdę było wiadomo, że nic więcej już siebie nie czeka.
Natomiast w tym momencie, no wychodząc z PiSu, możesz sobie wyobrazić jakąś przyszłość.
Tak, tylko że nie wiem, czy Konfederacja by przytuliła chętnie takich zbłąkanych PiS-owców.
No przecież Zbigniew Ziobro, który był bardzo popularnym ministrem sprawiedliwości, jak odszedł z PiS i nawet bardzo unikał ataków na Jarosława Kaczyńskiego.
A miał w 2011 roku, gdy PiS był w kryzysie, Ziobro wyciągnął grupę dynamicznych młodych w większości polityków i utonął w ciągu kilku następnych lat.
Myślę, że tak naprawdę taki wniosek, który moglibyśmy spróbować z tego wyciągnąć, to jest, że pojawia się dużo większa przestrzeń i możliwość do budowania swojej autonomii w ramach PiSu, natomiast to nie oznacza, że w tym momencie wszystko wolno i że można zaatakować lidera.
No ale tak, to jest chyba trochę jak z PiSem i antyPiSem, że w tym momencie w PiSie, rozumiem, pomijając Jarosława Kaczyńskiego i Mariusza Błaszczaka,
Tak, no i właśnie ten trzeci PiS to jest ten PiS nowogrodzki właśnie z emblematyczną postacią szefa klubu Mariusza Błaszczaka.
No ale to szkodzi to PiSowi, czy nie szkodzi?
Znaczy po pierwsze, jeśli spojrzymy na te powiedzmy 6 milionów wyborców PiSu, to oni raczej w większości nie słuchają naszego podcastu, czego żałujemy, ale trudno, ale też nie oglądają raczej nałogowo TVN-u, nie oglądają tych mediów liberalnych, nie czytają portali, które donoszą o tych sporach.
Po drugie, nawet jak zwracają na to uwagę, no to wciąż traktują to jako taki folklor trochę i dopóki się nie wydarzy nic a la rozłam, no to dlaczego miałoby to ich zdrażać do PiSu?
Mateusz Morawiecki wychodzi z PiSu, że może nie wychodzi, ale pomaga stworzyć jakąś partię satelicką, która będzie grała na wejście do Sejmu i stworzenie koalicji z PiS-em, że próbuje osłabić Konfederację.
Dosyć dużo jest różnych jakichś takich pomysłów na to właśnie kto lub co mogłoby powstać, jak mogłaby wyglądać propisowska trzecia droga, co można by zrobić, żeby dać Jarosławowi Kaczyńskiemu przestrzeń negocjacyjną, koalicyjną w przyszłym Sejmie, żeby nie był skazany na konfederację i rozmowę ze Sławomirem Mancenem i tak dalej i tak dalej.
Okej, to po pierwsze powiem, że rzeczywiście było sporo nagłówków, że Morawiecki liczy szable, Morawiecki idzie na swoje, jest wypychany z PiSu.
Wyjście Mateusza Morawieckiego z PiSu byłoby naprawdę głupim pomysłem z punktu widzenia człowieka, który chce być liderem prawicy i premierem, ponieważ rozłam w żaden sposób nie przybliżyłby go do osiągnięcia tego celu.
Mateusz Morawiecki mógłby wyrwać 25 strzelam posłów z klubu PiS, mógłby założyć swoją partię.
Ale dla PiSu to byłby kłopot, ponieważ partia z udziałem Morawieckiego i byłych posłów PiSu by zabierała wyborców PiSu, a nie jakichś innych wyborców.
Morawiecki miał okazję, a raczej miałby okazję do takiego ruchu, gdyby Karol Nawrocki przegrał wybory, gdyby tuż po wyborach okazało się, że PiS nagle spada w sondażach, że już znikąd nadziei, znikąd ratunku i wtedy Mateusz Morawiecki mógłby wystartować na prezesa PiSu, przegrałby te wybory, ale wtedy by powstała taka masa krytyczna, która mogłaby sprawić, że Mateusz Morawiecki zostałby liderem prawicy, stanąłby na czele jakiejś nowej partii.
Natomiast i tu zmierzamy się z innym podziałem w PiS-ie, czyli na marzycieli realistów.
Marzyciele uważają, że za dwa lata sytuacja będzie na tyle dobra dla PiS-u, że jest szansa na samodzielną większość, ewentualnie dotransferuje się jakieś pojedyncze sztuki z Konfederacji.
nie wiem, z sześcioma procentami, które by uskładała z tych różnych źródeł, nie ruszając notowań PiSu, dałaby jakby dodatkowy zasób mandatów i siły politycznej dla Jarosława Kaczyńskiego po wyborach.
Taka trzecia droga tylko a la PiS.
Problem jest taki, że w sytuacji, w której PiS zaczyna montować jakąś partię lub
Na przykład przecież bezpartyjni samorządowcy to była partia, która miała być w założeniu czymś, co odbiera wyborców właśnie trzeciej drodze, właśnie tej stronie antypisowskiej.
Wojtku, podsumowując, porozmawialiśmy o PiS-ie, jak to mamy w zwyczaju i zastanawiam się, czy cokolwiek z tego wynika, bo to, co ja chyba zapamiętam z tej rozmowy, to jest, że PiS ma mniej więcej 6 milionów wyborców, prawdopodobnie mniej więcej te 6 milionów wyborców będzie miał.
wykończy z dziobrą, czy się nie będzie próbował wykończyć, to tak naprawdę koń z końców 6 milionów wyborców PiS będzie miał i to, czy przejmie władzę, czy nie, będzie zależne od tego, ile tych pozostałych będzie.
I czy z tych 21, powiedzmy, milionów w 2023 roku zostanie 18 i wtedy to 6 milionów PiS-u wygląda bardziej imponująco.
W pole wyszukiwania wpiszcie po prostu Polityka Insight.
Ostatnie odcinki
-
Katowice pracują nad strefą | Miasta bez smogu
03.02.2026 14:25
-
W połowie drogi | Impuls
02.02.2026 13:25
-
NATO na zakręcie | Z dystansu
30.01.2026 16:41
-
Kopernikański przewrót w kosmosie | Wartość dodana
29.01.2026 14:09
-
PiS szuka premiera, kto tworzy front Brauna | N...
28.01.2026 15:17
-
Jak silna jest Hennig-Kloska? | Energia do zmiany
27.01.2026 13:34
-
Czy Europa uwierzyła w siebie? | Z dystansu
23.01.2026 14:46
-
Davos, gospodarka i przyszłość technologii | Wa...
22.01.2026 14:06
-
Aaaa krzesło oddam | Nasłuch
21.01.2026 14:48
-
Roszady w PGE | Energia do zmiany
20.01.2026 13:03