Mentionsy

RACE PACE - podcasty o bieganiu
23.01.2026 20:51

Bez karbonu, bez litości! Nienawiść, która napędzała rekordy | Michał Hasik

Czy nienawiść może być w sporcie lepszym paliwem niż najdroższy sprzęt i suplementy? W dzisiejszym odcinku cofamy się do czasów, gdy o zwycięstwie decydował czysty talent i hart ducha.

Naszym gościem jest Michał Hasik, dziennikarz, historyk sportu i autor głośnej książki opisującej jeden z najbardziej fascynujących konfliktów w historii polskiego sportu: rywalizację Janusza Kusocińskiego ze Stanisławem Petkiewiczem.

***

Partnerem odcinka jest ⁠⁠⁠⁠BeMore5K⁠⁠⁠⁠ {reklama}

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 12 wyników dla "Józefa Noi"

A przypomnę, że on był też trenerem i mentorem Józefa Noi, który w 1936 roku na igrzyskach w Berlinie zajął świetne piąte miejsce na dystansie 5000 metrów.

Kiedyś po powrocie Kudyku Socińskiego do już tej pełnej formy startował z Józefem Noim, który był takim oczkiem w głowę Petkiewicza.

Ja Państwu wspominałem, że oczkiem w głowie Petkiewicza był Józef Noi i to był też zawodnik, który troszkę zmotywował Kusocińskiego, żeby jednak do tej wielkiej formy wrócić.

Natomiast nagle pojawił się ni stąd, ni zowąd Józef Noi, który był nazywany Samoukiem z Pęckowa.

No Józef Noi nie dosyć, że był trenowany przez Petkiewicza, był takim jego pupilkiem, to jeszcze nazywany był Nowym Kusocińskim, co już...

No i według Kosocińskiego, który rozpowszechnił tą plotkę, wszystkiemu winien był Bewsztyk, krwisty Bewsztyk, który Józef Noiz jadł przed startem.

Więc o tym krwistym Bewsztyku chciał troszkę wykazać taką niekompetencję trenerską Petkiewicza, który zgodził się, żeby Józef Noiz jadł ten Bewsztyk.

No i też wskazać winnego w postaci samego Józefa Noi, który znając w Jorganis zaryzykował zjedzenie potrawy, której nigdy wcześniej tuż przed startem nie jadł.

Rzeczywiście to była historia, która była przez Kusocińskiego mocno podkoloryzowana, ponieważ rzeczywiście Józef Noi zjadł ten bewsztyk, natomiast nie tuż przed startem, tylko pięć godzin wcześniej.

To nie było tak, jak twierdził Kusociński, że Józef Noi nie wiedział, jak jego organizm na ten bewsztyk zareaguje, ponieważ kilka tygodni wcześniej Józef Noi startował w międzynarodowych mistrzostwach Anglii, gdzie również przed startem zjadł ten bewsztyk.

Więc troszkę taka historia kaczka dziennikarska, którą rozpowszechnił Józef Noi, żeby zdyskredytować w oczach prasy, w oczach mediów zarówno warsztat trenerski Petkiewiczak i samego Józefa Noi.

Wykrzyk jeden i drugi, czyli Noip i Kusuciński wykrzyczyli niech żyje Polska.