Mentionsy

RACE PACE - podcasty o bieganiu
23.01.2026 20:51

Bez karbonu, bez litości! Nienawiść, która napędzała rekordy | Michał Hasik

Czy nienawiść może być w sporcie lepszym paliwem niż najdroższy sprzęt i suplementy? W dzisiejszym odcinku cofamy się do czasów, gdy o zwycięstwie decydował czysty talent i hart ducha.

Naszym gościem jest Michał Hasik, dziennikarz, historyk sportu i autor głośnej książki opisującej jeden z najbardziej fascynujących konfliktów w historii polskiego sportu: rywalizację Janusza Kusocińskiego ze Stanisławem Petkiewiczem.

***

Partnerem odcinka jest ⁠⁠⁠⁠BeMore5K⁠⁠⁠⁠ {reklama}

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 31 wyników dla "Stanisława Petkiewicza"

Czy w ten sposób również dalibyśmy radę właśnie zaszufladkować ten polski duet, o którym zaczęliśmy mówić, czyli Kusocińskiego i Petkiewicza?

I na przeciwległym biegunie mamy Stanisława Petkiewicza, którego dziś z pewnością nazwalibyśmy celebrytą.

Więc to pojawienie się Petkiewicza w 1928 roku, który z takich samych powodów zdecydował się przyjechać do kraju, było troszkę takim darem z nieba dla Kusocińskiego.

Co było takim największym sportowym osiągnięciem Petkiewicza?

Sportu kim jest Stanisław Petkiewicz, to jest duża szansa, że żaden by Petkiewicza nie znał.

I to jeszcze wydaje mi się, że miało szczególny smaczek, dlatego że pokonanie Nurmiego przez Petkiewicza miało miejsce tutaj w Warszawie.

Natomiast jeżeli mówimy jeszcze o sukcesach Petkiewicza, to rzeczywiście brakuje takich spektakularnych sukcesów.

W momencie wybuchu II wojny światowej ponownie wyemigrował do Buenos Aires, więc gdzie tą ucieczkę, zestawiając tą martyrologiczną, patriotyczną postawą Kusocińskiego, który angażował się w działalność konspiracyjną, walczył na froncie, jak zestawimy to rzeczywiście ta legenda Petkiewicza nie ma prawa przetrwać.

postawą Petkiewicza, który jednak spakował te przysłowiowe manatki do jednej, dwóch walizek i uciekł, no to rzeczywiście ta postawa jest może taka niegodna patrioty, sportowca, który reprezentował Polskę, startował z orzełkiem na piersi i pewnie to był jeden z czynników, który sprawił, że w nauku socieńskim dziś mówimy w samych superlatowach wielki sportowiec, patriota, a Petkiewicz jest osobą zapomnianą.

I pewnie to był jeden z tych pretekstów, dlaczego zdecydowałem się opisać wątek rywalizacji Kusocińskiego z Petkiewiczem, żeby trochę tą osobę Petkiewicza, mimo tych grzeszków, które pewnie ma na sumieniu, aczkolwiek ktoś z nas nie ma grzeszków.

Zresztą wszystkie starty Kusocińskiego, Petkiewicza, gdziekolwiek by się nie odbyły, czy to był Lwów, Wilno, Kraków.

Miejmy to na uwadze, myśląc sobie o właśnie poziomie sportowym obu panów, bo u Kusocińskiego życiówka na dyszkę to jest trochę ponad 30 minut, Petkiewicza 32 bodajże z okładem, ale Petkiewicz specjalizował się bardziej w tych krótszych dystansach i właśnie może o to bym cię zapytał, bo jestem ciekawy, czy panowie tak podzielili się na te dystanse bardziej, żeby nie rywalizować ze sobą?

dystansie średnim 1500 metrów Petkiewicza i po bodajże kilku czy kilkunastu porażkach dopiął swego.

Nie dosyć, że pokonał Petkiewicza podczas mistrzostw Polski, to też odebrał mu rekord Polski, więc był potwornie ambitnym człowiekiem, który jak sobie jakiś cel zwizualizował, to nie mówię, że dążył do tego po trupach, ale robił wszystko, dawał z siebie nie 120, 150, ale i pewnie 200%.

Więc rzeczywiście z jednej strony mamy Kusocińskiego z jego wytrzymałością, z drugiej strony mamy Petkiewicza, który był takim chyba nawet z budowy naturalnym średniakiem.

Nawet jednemu z kolegów powiedział, że ma dużo szacunku do Petkiewicza, że w tak młodym wieku zdecydował się na przyjazd do innego kraju, że musi zaczynać nowe życie, że trzeba mu pomóc w tej asymilacji, że on się cieszy, że będzie miał równoważędnego rywala, że trzeba go bardziej traktować jak takiego młodszego kolegę, bo był młodszy o półtora roku.

Pierwsza iskra to była ich premierowa rywalizacja, która odbyła się już jeden albo dwa dni po przyjeździe Petkiewicza.

No i Kusociński miał żal do Petkiewicza, ale też do innych zawodników warszawianki po pierwsze, że ani razu żaden z kolegów go

Kiedyś po powrocie Kudyku Socińskiego do już tej pełnej formy startował z Józefem Noim, który był takim oczkiem w głowę Petkiewicza.

Ja Państwu wspominałem, że oczkiem w głowie Petkiewicza był Józef Noi i to był też zawodnik, który troszkę zmotywował Kusocińskiego, żeby jednak do tej wielkiej formy wrócić.

No Józef Noi nie dosyć, że był trenowany przez Petkiewicza, był takim jego pupilkiem, to jeszcze nazywany był Nowym Kusocińskim, co już...

No i Kusociński poprzez tą rywalizację z Józefem Noy miał możliwość, żeby znowu utrzeć nosa Petkiewicza, więc to był taki, śmieję się, taki trochę lekkoatletyczny trójkąt.

Więc o tym krwistym Bewsztyku chciał troszkę wykazać taką niekompetencję trenerską Petkiewicza, który zgodził się, żeby Józef Noiz jadł ten Bewsztyk.

Więc troszkę taka historia kaczka dziennikarska, którą rozpowszechnił Józef Noi, żeby zdyskredytować w oczach prasy, w oczach mediów zarówno warsztat trenerski Petkiewiczak i samego Józefa Noi.

tej rozmowy, że on nalegał, żeby jednak tego bewsztyku nie konsumować, natomiast Petkiewicz się uparł, że jednak, żeby to był ten bewsztyk, więc pewnie też chciał pokazać, że to on jest ekspertem i wykazać jakieś braki w tej metodologii w warsztacie trenerskim Stanisława Petkiewicza.

Początkowo chyba, jeżeli chodzi o tę skalę poporazności i sympatii, to ona się chyba przychylała bardziej na korzyść Petkiewicza, z racji tego, że przez pierwsze dwa lata rywalizacji to jego ta lekkoatletyczna gwiazda świeciła bardziej.

Zaryzykowałbyś takie stwierdzenie, że bez Petkiewicza nie byłoby złotego medalu olimpijskiego?

Natomiast Kusociński bardzo, troszkę po tym temacie Petkiewicza i relacji z nim, on się tak troszkę ślizga.

Oczywiście kilkukrotnie wspomina, że gdzieś tam wyczytał jakąś nienawiść w oczach Petkiewicza, już wtedy wiedział, że między nimi przyjaźni nie będzie, chociaż on bardzo o tą przyjaźń zabiegał.

Wiemy, że tuż przed wyjazdem Petkiewicza do Argentyny obaj panowie w tej gospodzie pod kogutem odbyli rozmowę.

Myślę, że pretekst był, bo w zeszłym roku obchodziliśmy 85. rocznicę śmierci Kusocińskiego i 65. rocznicę śmierci Petkiewicza, więc był jakaś taka...