Mentionsy

Radio Wnet
16.01.2026 10:00

Była minister zdrowia: Mapa bezpieczeństwa porodowego w Polsce nie istnieje

 

Podpisane przez Ministerstwo Zdrowia rozporządzenie dopuszczające tworzenie miejsc porodowych przy SOR-ach wywołało falę niepokoju. Choć rząd zapewnia, że „Polki nie będą rodziły na SOR-ach”, w praktyce – jak podkreśla Katarzyna Sójka, posłanka Prawo i Sprawiedliwość i była wiceminister zdrowia – komunikaty wzajemnie się wykluczają.

Jest to bardzo duży dysonans. Ta komunikacja jest co najmniej dziwna. Najpierw słyszymy, że kobiety nie będą rodziły na SOR-ach, a chwilę później w rozporządzeniu pojawia się zapis, że w określonych sytuacjach poród może się tam odbyć – bez lekarza, z samą położną. To jest totalny chaos

– wskazuje była minister zdrowia.

Zdaniem Katarzyny Sójki problem nie dotyczy jedynie jednego rozporządzenia, lecz systemowej likwidacji oddziałów ginekologiczno-położniczych w całym kraju. Posłanka wskazuje konkretne liczby i miejsca.

„zacuje się, że w latach 2024–2025 zlikwidowano około 31 porodówek. W moim powiecie, w Ostrzeszowie, od stycznia zamknięto porodówkę, mimo że w ubiegłym roku było tam ponad 300 porodów. To nie jest marginalna skala

– dodaje.

Podobne sytuacje – jak wylicza – dotyczą m.in. Podkarpacia, Warmii i Mazur, Śląska czy Małopolski. W wielu regionach kobiety mają do pokonania ponad 100 kilometrów, by dotrzeć do najbliższego oddziału położniczego.

Jeżeli weźmiemy mapę i zobaczymy, gdzie znikają porodówki, to widzimy wielkie plamy bez dostępu do normalnego oddziału położniczego. Tam pacjentki będą po prostu pozostawione same sobie

– zaznacza.

Sójka podkreśla, że rozumie zmiany demograficzne i problemy kadrowe, ale jej zdaniem nie mogą one odbywać się kosztem bezpieczeństwa okołoporodowego.

Rozumiem, że są porodówki z małą liczbą porodów i że czasem konieczna jest współpraca z sąsiednimi szpitalami. Ale zupełnie nie rozumiem podejścia do regionów, gdzie zamyka się oddziały, nie oferując w zamian żadnego realnego zabezpieczenia

– wskazuje.

Najwięcej wątpliwości budzi sam pomysł porodów organizowanych przy SOR-ach.

Rodzenie na SOR-ze? Ja tu bezpieczeństwa nie widzę. Trudno sobie wyobrazić poród w miejscu, które z definicji jest nastawione na medycynę ratunkową, a nie na spokojną opiekę nad rodzącą kobietą i noworodkiem

– mówi była minister.

Posłanka krytykuje także brak konsultacji z ekspertami i środowiskami medycznymi.

W ogóle ze środowiskiem się nie rozmawia. Informacja gruchnęła, nikt nie wiedział dokładnie, o co chodzi. Ministerstwo nie pokazało mapy potrzeb, nie wskazało konkretnych miejsc, które chce zabezpieczyć

– powiedziała.

/fa

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 264 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Dzisiejszą Odyseję Wyborczą zaczniemy od tego, co wydarzyło się wczoraj.

Otóż rozporządzenie, drodzy Państwo, umożliwiające wprowadzenie na sorach i izbach przyjęć dyżurów położnych, które w razie potrzeby będą mogły przyjąć...

poród podpisał wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.

Dzień wcześniej wiceminister zapewniał, że Polki nie będą rodziły na sorach.

Jak to wygląda w rzeczywistości drodzy Państwo i jaka przyszłość czeka kobiety w Polsce, bo wiemy i słyszymy cały czas o tym, że są likwidowane oddziały ginekologiczno-położnicze i

Takie rozwiązania proponuje rząd.

O to zapytamy naszego gościa.

Jest już przy telefonie pani Katarzyna Sujka, obecnie poseł Prawa i Sprawiedliwości, była wiceminister zdrowia.

Dzień dobry pani minister.

Dzień dobry Pani redaktor, dzień dobry wszystkim Państwu.

No więc Pani uwagi przede wszystkim do wczorajszego podpisu wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego, bo mamy chyba jakiś dysonans, jeżeli chodzi o przekaz płynący z rządu.

Ta komunikacja jest co najmniej dziwna.

Nie zmienia to faktu, że ta propozycja, która już wybrzmiała w ubiegłym roku, że w tych sorach będą przygotowane takie miejsca, gdzie kobiety będą mogły rodzić.

To jakby wzburzyło naszą krew, bo nie wyobrażamy sobie, żeby kobiety ciężarne miały być właśnie przyjmowane na sorach i tam rodzić.

inna, że to ma być w miejscach, gdzie tych oddziałów położniczych nie ma.

No ja w ogóle chcę przypomnieć, że w ostatnich dwóch latach ostatnio czytałam przekaz, że szacuje się, że około 31 porodówek w 2024 i 2025 zostało zwyczajnie zlikwidowanych oddziałów ginekologiczno-położniczych.

I to są takie szacunki.

A też wiemy, chociażby w moim powiecie od

Tego miesiąca od początku, wiecie, ostrzeszowskich szpitalów w Ostrzeszowie również została zlikwidowana na tą chwilę sama porodówka.

Pozostał oddział tylko ginekologiczny i takich szpitali jest zdecydowanie więcej.

Ja też czekam na odpowiedź z Narodowego Funduszu Zdrowia, który to potwierdzi.

Więc słyszymy też o porodówkach w innych miejscach w Polsce, chociażby na Podkarpaciu.

słyszymy o Lesku, słyszymy o Leżajsku, słyszymy o Stalowej Woli, że są kolejne planowane zamknięcia oddziałów porodowych i ginekologiczno-położniczych i noworodkowych właśnie w tym Leżajsku, właśnie tam na Podkarpaciu.

Wiemy, że też porodówka w Dąbrowie Tarnowskiej przestała przyjmować pacjentki i jest formalnie już

będzie zamknięta formalnie od lutego tego roku.

Wiemy, że zawiesić działalność chce szpital w Wadowicach.

Wiemy o Żorach, o Siemianowicach Śląskich.

Dużo tego jest, pani poseł, ale to chyba wynika przede wszystkim z tego, że tych po prostu porodów i urodzeń jest w Polsce cały czas coraz mniej.

I to jest chyba przyczyna główna tego, że są zamykane.

Oczywiście też często przyczyną są...

sytuacje kadrowe, ale też brak jakiegokolwiek takiego wsparcia ze strony Ministerstwa Zdrowia z tego tytułu, że wiemy chociażby o tym Podkarpaciu, że tam będzie jedna wielka przestrzeń, gdzie tej porodówki nie będzie i kobiety będą takie miejsca, tak samo podobnie na Warmii i Mazurach, będą miejsca, gdzie kobiety będą musiały pokonać więcej nawet niż 100 kilometrów, żeby urodzić dziecko.

Ale minister jednak zapewnia, pani poseł, to przytoczmy, Polki nie będą rodziły na sorach, każda ciężarna ma urodzić w szpitalu, w którym jest oddział położniczy, nie na sorze.

No i co do tego możemy się zgodzić.

Ale w drugim zdaniu z kolei i w punkcie rozporządzenia mówi pan minister, pan wiceminister, że będzie utworzone takie miejsce w obrębie szpitala, będzie on wyposażony tak samo jak sala porodowa.

I zainteresowana kobieta, która jest w zaawansowanej ciąży i nie będzie mogła dojechać do szpitala z oddziałem położniczym, będzie mogła tam właśnie urodzić na SOR-ze, bo będzie wykwalifikowany członek personelu medycznego i wykwalifikowana położna, czyli bez lekarza, ale jednak urodzi na SOR-ze.

No więc z jednej strony ma urodzić w szpitalu, a z drugiej strony ma urodzić na SOR-ze.

Więc tutaj jest taki totalny chaos.

Tak, to jest chaos i komunikacja.

Czyli mamy tą informację, że tyle porodówek.

Nie wiem, czy to jest współmierne do demografii, a na pewno nie jest współmierne do pewnego mapowania tych potrzeb, bo rzeczywiście, tak jak tą wymienioną wcześniej Podkarpacie czy warmińsko-mazurskie województwo, weźmiemy na mapę i zobaczymy, gdzie znikają porodówki, gdzie będą znikać, gdzie już zniknęły te porodówki, no to widzimy wielkie plamy bez dostępu do normalnego oddziału położniczego.

I ja chcę zauważyć, że tam, gdzie są SOR-y, czyli szpitalne oddziały ratunkowe, to częściej te porodówki, też oddziały ginekologiczno-położnicze zwyczajnie są.

Więc nie wiem, jaki to jest cel.

Czy to jest po prostu cel, nie wspieramy w tych miejscach, gdzie jest bardzo duża odległość.

gdzie pacjentki nie mają pod ręką oddziału położniczego i tam się zamyka kolejny oddział położniczy.

Nie wspieramy tych miejsc.

Uważam to za pewien błąd, bo rozumiem, że demografia się zmienia.

Rozumiem, że być może pewne porodówki mają już tak mało porodów i można współpracować ze szpitalami sąsiednimi, które również...

Zabezpieczają obszarowo, terenowo dany obszar i te pacjentki mają pewien komfort, że będzie to bezpieczeństwo porodowe, okołoporodowe zapewnione.

To rozumiem, że gdzieś z różnych powodów, czy kadrowych, czy dużej ilości oddziałów sąsiednich, a jednocześnie małych porodów, że gdzieś jest zmiana i jakaś porodówka zostaje zmieniona.

a pewnie w zamian za to pacjentki będą mogły liczyć na inne świadczenia medyczne.

Natomiast zupełnie nie rozumiem podejścia do tych wielkich plam na mapie, gdzie pacjentki będą po prostu pozostawione same sobie.

Rodzenie na SOR-ze, przygotowanie takiego miejsca, trochę sobie tego nie wyobrażam.

Zresztą samo ministerstwo nie wskazało żadnych dokładnych miejsc, o jakie miejsca chodzi.

Nie pokazało, co dokładnie chce zabezpieczyć.

te wykluczające się pozycje i komunikacja Ministerstwa Zdrowia.

Nomen omen, witam ministra, który jest sam ginekologiem, który sam przyjmuje czy przyjmował porody.

I tak naprawdę powinien być najbardziej wrażliwy na ten temat.

Ale tak jak mówiłam, pani minister, pani poseł, że rząd jednak mówi wprost o tym, że są zamykane te porodówki, na których praktycznie nie było urodzeń.

Ale Joanna Pietrusiewicz jest... Panie redaktor, nie do końca tak jest, bo szpital w Ostrzeszowie w tamtym roku miał ponad 300 porodów i...

Od stycznia tych porodów nie ma, więc to nie jest mała ilość porodów, prawda?

Aczkolwiek rozumiem, tutaj jest w okolicy inna sytuacja, ale zupełnie odmienna jest.

Ekonomia, na pewno ekonomia cięcia i budżet i to, co się dzieje w sferze.

że finansów publicznych się łączy, ale na przykład Joanna Pietrusiewicz, prezeska Fundacji Rodzic po ludzku, mówi o tym wprost, że możemy przeczytać, że głównym z problemów wprowadzanych zmian jest brak otwartości Ministerstwa Zdrowia w ogóle na jakiekolwiek sugestie czy modyfikacje.

I że tutaj była też ogromna blokada, że nie uwzględniano najważniejszych opinii płynących ze środowiska.

W ogóle ze środowiskiem się nie rozmawia.

W ogóle ta informacja w tamtym roku gruchnęła.

Nikt nie wiedział dokładnie o co chodzi.

Te porody na sorach wybrzmiały jak jakiś czarny scenariusz.

Wiemy, że ja w ogóle jestem tego zdania, że na porodach, na takiej opiece okołoporodowej i bezpieczeństwu okołoporodowego i matki i dziecka oszczędzać nie można.

Oczywiście, co do tego się...

Pewne zmiany związane z demografią, z jakimiś kosztami, czy też bardzo często z potencjałem kadrowym.

Ja rozumiem, ale to musi nadal pozostawiać bezpieczeństwo dla rodzącej.

Natomiast te porody na sorach, ja tutaj bezpieczeństwa nie widzę.

Nie widzę bezpieczeństwa, jeśli się...

jeśli pacjentka do oddziału położniczego, gdzie może urodzić dziecko, musi jechać 100 kilometrów i musi się z tym liczyć.

żaden z ministrów nie wyszedł i nie powiedział, że mają zmapowane, bo tak to powinno, moim zdaniem, wyglądać.

Tak, ta mapa powinna być, to powinno być uspokojone, ale z drugiej strony to jest chyba dosyć zabawne połączenie i z jednej strony mamy właśnie panią, mamy posłów Prawa i Sprawiedliwości czy Konfederacji i razem z państwem w podobnym tonie wypowiada się strajk

kobiet, który zaapelował do premiera i chyba musimy się zgodzić, że ten apel jest zasadny, pani poseł.

Widziała pani premierze, zatrzymaj szaleństwo w Ministerstwie Zdrowia, porody na SOR-ach, nie było konsultacji i tak dalej, i tak dalej i żeby premier Donald Tusk zatrzymał to szaleństwo, piszą przedstawicielki strajku kobiet, ale z drugiej strony, to też jeszcze panią poproszę o komentarz,

Piszą oni tak, że kobiety będą rodzić pomiędzy człowiekiem z zawałem, pijanym w amoku i krzyczącym z bóla nastolatkiem i że jednak jest to nadużycie ze strony strajku kobiet, bo będą te sale, będą wydzielone miejsca i kobieta będzie miała tę intymność.

Znaczy tak, strajk kobiet tym razem się odezwał.

Oczywiście to nie jest już ta polityka, więc nie wyjdą na ulicę, nie będą demonstrować, tylko po prostu pewnie PR-owo strajk kobiet zabrał jakiś głos, wysłał jakieś pismo, o którym ja akurat pierwszy raz słyszę.

Natomiast jeżeli wtedy, kiedy popełniono błąd i to był błąd medyczny, czysto medyczny, który niestety, ale też się takie błędy zdarzają, to wina była PiSu i piorunujące wielkie, wulgarne...

Wielotysięczne marsze były organizowane w całej Polsce, a tak naprawdę wtedy chodziło o politykę.

A dzisiaj, kiedy słyszymy o przypadkach, chociaż to nadal są błędy medyczne, ale w taki sposób przez swoich kobiet wtedy były traktowane.

O przypadku w Grójcu, o przypadkach złego podłączenia gazów.

Drugi przypadek, który teraz, o którym się jeszcze dużo nie mówi, ale też zgonu ciężarnej.

Przypadek braku lekarza w oddziale, gdzie cięć cesarskich zdaje się w Bielsku Białej odbyło się sześć i lekarz po prostu wyjechał.

Więc ten nadzór wrócił dopiero po już godzinach, kiedy pacjentka była już w stanie trudnym i przekazanie doszło w momencie, kiedy już była w stanie krytycznym, pacjentka zmarła.

ani jednego głosu.

Zresztą sama pani Żukowska powiedziała, że nie widzi potrzeby z jakiego, według której miałyby wyjść na ulicę.

To jest ta hipokryzja.

A dzisiaj mamy naprawdę, biorąc pod uwagę te wszystkie sytuacje, nawet błędów medycznych, o których powiedziałam w całej Polsce, w ciągu, w zasadzie te trzy, w ciągu trzech tygodni tylko w województwie mazowieckim, o którym wiemy, tak?

Biorąc pod uwagę właśnie to, biorąc pod uwagę ilość tych porodówek, bo

Ja nie wiem, czy ona jest współmierna do ilości spadku porodów, tak?

Biorąc pod uwagę to, że nie zabezpiecza się terenowo obszary najbardziej newralgiczne.

I nie proponuje się niczego, bo ja uważam, że w tych miejscach zwyczajnie, jeśli trzeba dołożyć pieniędzy, jeśli to ma być...

nie bilansować się, to niestety te pieniądze muszą się znaleźć, żeby to bezpieczeństwo było.

I dzisiaj ani Strajk Kobiet, ani przede wszystkim, ani posłanki Platformy, czy Lewicy nie zajmują kompletnie głosu.

Dla nich to jest wszystko dzisiaj poprawność.

Dwa lata temu, trzy lata temu, kiedy w Ostrzeszowie w szpitalu był temat, rządziło akurat wtedy Prawo i Sprawiedliwość, był temat...

problemu właśnie oddziału położniczego, to posłanki, chociażby Pawlicza, przyjechała na jedno spotkanie i robiła pewien pijar.

Natomiast dzisiaj omija, przyjeżdża do szpitala, omija temat.

Przyjeżdża w dniu, kiedy ten oddział porodowy zostaje likwidowany.

Ale posłanki Prawa i Sprawiedliwości też...

nie pikietują.

Też nie ma nigdzie pani pod jakimś szpitalem czy pod ministerstwem, żeby się zorganizować i na przykład protestować wobec tych zmian, o których teraz rozmawiamy, które są takie bardzo niekorzystne, jak pani mówi.

To są niekorzystne zmiany z tego tytułu i o tym mówimy.

No może jakby nie wyobrażam sobie w wulgarny sposób robić politykę.

No ale można by było zrobić pikietę pod Ministerstwem Zdrowia kobiet związanych z prawem i sprawiedliwością, zrobić taką manifestację.

Oczywiście pokojową, bez wulgaryzmów, jak pani mówi.

Może to też jest kierunek, żeby kobiety, które mają konserwatywne poglądy...

Może to jest kierunek.

Natomiast my o tym mówimy od dawna.

Mówimy i na Komisji Zdrowia, ale mówimy również w Sejmie.

Występujemy i te głosy nie docierają.

To są bezpośrednie nasze sygnały, obawy.

Natomiast dzisiaj jest taka trochę strategia, że na różne pisma, zapytania nie mamy konkretnej odpowiedzi.

Te odpowiedzi są pomijane, są wyciszane, są przemilczane.

Widzieliśmy protest rolników.

Pani redaktor, rolnicy protestują od dawna.

Czy ktoś do nich wyszedł z rządu?

Donald Trump ostatnio nawet powiedział, że spodziewał się, że będzie coś większego, że będzie więcej ludzi.

Więc to jest totalne lekceważenie i ignorancja.

Oczywiście może jakiś protest czy pikieta.

Byliśmy po tym Ministerstwie Zdrowia raz, drugi, trzeci w sprawie ostatnich przesunięć odwoływanych

Zresztą nawet Naczelna Izba Lekarska pikietowała, tam były takie banery, billboardy postawione i tak naprawdę nikt się w tym kierunku nie... Ale to Pani Poseł, to rozumiem, ale jednak ten apel do Pana Premiera jakoś wybrzmiał.

Jest on, znajduje się, można wejść, strajk kobiet, wystosował takie pismo.

To teraz pytanie...

No to liczę, że będzie reakcja, bo uważam, że jakieś chociażby wyjaśnienia.

Ja też akurat postanowiłam napisać takie bardziej szczegóły, na czym te porody na sorach i to zabezpieczenie według ministerstwa w związku z tymi sprzecznymi pewnymi komunikatami, na czym to ma dokładnie polegać, jaki jest plan.

Czekam też na odpowiedź z Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczącą oddziałów położniczo-ginekologicznych i położniczych.

Na te odpowiedzi się czeka niestety, nie są one priorytetowe, a myślę, że nawet pewne dalsze działania, jeżeli będziemy mieć zebrane pewne odpowiedzi i materiał, również będą, bo te miejsca,

kołoporodowanie została zaopiekowana i wydaje nam się, bo pewne dane takie szczegółowe i faktyczne, no to ma tak naprawdę Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo.

Tak, rozumiem.

To czekamy na te odpowiedzi pani poseł, ale mnie zastanawia jeszcze fakt uchwalania prawa i przepisów w tym zakresie, że nie ma tutaj zmiany ustawy, że nie ma tutaj nawet...

dyskusji w parlamencie, senatu, tylko jest forma rozporządzenia.

No i nasuwa się oczywiście pytanie, albo taka dygresja związana z tym, czy to nie będzie teraz forma sprawowania rządów w Polsce, właśnie poprzez rozporządzenia.

Ale to się dzieje od dwóch lat, pani redaktor.

Zresztą wystarczy spojrzeć na Komisję Zdrowia, co się dzieje i jakie materiały, jakie ustawy tam wpływają.

W większości są to informacje na jakiś temat.

Nie ma wielkich prac, nie ma niczego przedstawionego, co miałoby...

w jakiś sposób być dyskutowane w parlamencie, w Sejmie tak na poważnie, legislacyjnie.

To, co można, to jest właśnie zagospodarowane w sposób taki lekki, który nie będzie wymagał albo nie będzie budził dyskusji publicznej, nie będzie wymagał tej dyskusji, żeby tych słów krytycznych, czy nie wiem,

a może i zgodnych.

Jakże będzie dobry projekt, to dlaczego miałaby być krytyka?

Niech będzie wtedy zgoda, ale takich projektów zwyczajnie nie ma.

Ja też mogę wrócić do jednego ważnego tematu, dobrego posiłku.

Jak byłam ministrem jesienią 2023 roku, akurat miałam przyjemność prowadzać dobry posiłek.

I dzisiaj wychodzi pan minister, również ten sam, który przedstawiał temat porodów w Sorach, wychodzi i mówi, że zrobił coś lepszego,

bo teraz wszystkie szpitale będą miały dobry posiłek, ale pokazał pewną hipokryzję, że ta kwota będzie wpłacana, będzie wliczana dokładnie w jakąś tę procedurę, będzie dodana do procedury.

No właśnie ten dobry posiłek, który stworzyliśmy w 2023 roku, kiedy kwota na dobry posiłek była oddzielną kwotą znakowaną, bezpośrednio na posiłek.

Szpital nie może tej kwoty wykorzystać w inny sposób, tylko właśnie i wyłącznie mógł ją zastosować na posiłek.

To spowodowało, że ten posiłek dla pacjenta był.

Dzisiaj ministerstwo zaczarowuje tą rzeczywistość, mówi, że ten posiłek zrobi, ale wrzuci jakby tą kwotę do tej ogólnej puli, do procedury.

Nie widziałam, do której procedury to zostanie dołączone.

To będzie po prostu, jeśli w ogóle ta kwota się pojawi w jakiejś procedurze,

To będzie to ogólna kwota, która w mojej ocenie będzie po prostu, szpital będzie przeznaczał tą kwotę na jakieś długi, na jakieś potrzeby finansowe, być może kadrowe, być może tam, gdzie brakuje.

Natomiast jestem przekonana, że taki nieznakowany pieniądz na pewno nie trafi na talerz dla pacjenta i nie będzie przekładał się na dobry posiłek.

Więc to są takie elementy.

On też nie był dyskutowany w Komisji Zdrowia, ta rzecz.

na to wprowadzić pewnym rozporządzeniem, pewną taką procedurą, która nie wymaga ustawy.

Oczywiście, że tak.

Natomiast nie ma też na ten temat dyskusji i ten dobry posiłek zwyczajnie pomimo PR-u i tej komunikacji, która ma być taka barwna i piękna,

Niestety efekt jest właśnie ten, ten efekt zostanie zabrany, bo to znakowanie tych pieniędzy i możliwość wykorzystania przy szpitali ich tylko i wyłącznie na posiłek powodowało, że ten posiłek był dobry.

O pieniądzach cały czas mówimy i jeszcze ostatnia informacja, którą Pani opublikowała i o której się coraz więcej mówi.

Ja miałam ostatnio możliwość rozmawiać także z Panią, która pracuje w Krajowej Administracji Skarbowej i była bardzo zaniepokojona tym, co stało się po wyborach w 2020.

W dwudziestym czwartym roku mianowicie mówiła ona o tym, że wpływy z VAT-u są coraz niższe i jest taki oczywiście nieformalny przekaz płynący z góry, żeby tych kontroli aż tak dużo nie robić.

żeby się tak bardzo mocno nie interesować tą luką VAT-owską i pani pisze, luka VAT znowu rośnie, mówi o tym Mateusz Morawiecki, luka CIT znowu rośnie i wypływają dziesiątki miliardów złotych.

Jak to wygląda, jak pani na to patrzy?

Dokładnie tak, pan premier Mateusz Morawiecki, jakby tą jego zasługą, że te pieniądze na ochronę zdrowia były.

Przecież sama minister Leśczyna wspominała, że PiS przyzwyczaił, to jest cytat z jej słów, że PiS przyzwyczaił szpitale, że za wszystko płacił.

I taka jest prawda.

Oczywiście, jeżeli były poślizgi nawet, to one były miesięczne, ale szpitale wiedziały, że te pieniądze...

w odpowiednim czasie do nich trafią i będą mogły rozliczyć swoje koszty, swoje potrzeby kadrowe, swoje zobowiązania.

I tak było.

A dzisiaj widzimy, to zresztą widzimy w tym deficycie całego budżetu.

Widzimy w tym, że jest coraz większy problem.

No deficyt skrajny, taki, o którym mowy nie było.

Te wpływy i dochody do budżetu też nie są spodziewane i są niższe niż to,

I właśnie z tego powodu to, co pan premier Mateusz Morawiecki i rząd Prawa i Sprawiedliwości spowodował, to to, że te wszystkie ucieczki pieniędzy zostały w jakiś sposób zabezpieczone, zostały zmniejszone.

Te wszystkie miejsca zostały zablokowane i te pieniądze trafiały do budżetu, a z tego tytułu można było robić te wszystkie inwestycje.

Mogły powstać programy takie jak...

A dzisiaj jest pewien powrót do tego i znowu widzimy, że te pieniądze uciekają i tak jak Pani powiedziała, mniej kontroli, czyli po prostu pewnym osobom, pewnym swoim ludziom pozwala się na to, by ten VAT trafiał do ich kieszeni, a nie tak jak inni ponoszą, uczciwi ponoszą, by trafiał do odpowiednich, do budżetu państwa.

To już naprawdę ostatni wątek.

Sporo na pani mediach społecznościowych Mateusza Morawieckiego mówi się w ostatnim czasie, że premierem, jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory, ma być osoba, która ma około 40 lat, że to ma być młody, zapewne, zakładam, nieznany polityk, bo to do tej pory się udawało w Prawie i Sprawiedliwości.

Myśli pani, że Mateusz Morawiecki ma jakieś realne szanse na to, żeby zostać jeszcze raz premierem, czy jednak to będzie zupełnie inna postać?

To nie jest moją rolą.

To są pewne decyzje zarządu naszej partii i osób zupełnie niezwykłego posła.

Natomiast ja miałam okazję być ministrem w rządzie pana premiera Mateusza Morawieckiego.

reakcje i rzetelność pana premiera.

Wiem, jak ciężko pracował, wiem, jak reagował na kryzys i na potrzeby, jaki był wymagający.

Ale metryka mówi sama za siebie, prawda?

Jednak Mateusz Morawiecki to już prawie bliżej 60 lat niż 40, bo ma 57, prawda?

Że nie oceniałabym pod tym względem.

Nie wydaje mi się, żeby premier Mateusz Morawiecki można było mówić, że jego metryka w jakiś sposób miałaby wykluczyć z czegokolwiek.

Przede wszystkim ważne jest doświadczenie.

Prawo i Sprawiedliwość

innych osób w naszej partii.

Ale w rządzie pani była, więc może pani być w kolejnym rządzie i będzie pani musiała się dogadywać na przykład z innymi ministrami i między tym się wszystkim poruszać.

Ja akurat jestem osobą, która chyba nie ma z tym problemu.

Ja bardzo lubię i potrafię współpracować z wieloma osobami, a kto będzie w tym rządzie, to trudno mi powiedzieć, jak będzie.

Widzi Pani koalicję z Grzegorzem Braunem i z jego partią?

Ja się nie zastanawiam specjalnie nad tym.

Oj, Pani poseł, na pewno się Pani zastanawia czasami.

Nie, naprawdę nie zastanawiam się.

Ale tu pytam, czy Grzegorz Braun i Prawo i Sprawiedliwość to jest możliwy kierunek?

Czy Braun i Prawo i Sprawiedliwość to jest możliwy kierunek?

Trudno mi powiedzieć, naprawdę.

Nie będę tego oceniała.

Nie chce pani odpowiedzieć, pani poseł.

Nie, że nie chcę.

Trudno mi to oceniać.

Oczywiście wysłyszałam wypowiedzi osób z naszej partii, które takiej współpracy nie widzą.

Ja się nad tym nie zastanawiałam.

Oczywiście mam swoje pewne przemyślenia co do polityki pana Konfederacja Korony Polskiej Braun.

A propos tych tematów i szczepionkowych, przede wszystkim szczepionkowych, mam swoje przemyślenia dotyczące większej ilości pewnej propagandy aniżeli takiego merytorycznego głosu.

No w sumie mówię wprost Jarosław Kaczyński, głos na Brauna to głos na Tuska.

Więc właśnie ta polityka włącza, jak się zastanowimy, daje pewne przemyślenia, co kto chce uzyskać, czy to jest głos merytoryczny właśnie w sprawie tych szczepii takiego w zasadzie wyłożenia trzech tematów i takiego bezkompromisowego.

tego uderzania w tę tonę.

Zresztą ja pamiętam kontrolę poselską pana Brauna też w ministerstwie i pewną taką propagandę dotyczącą i szczepionek i propagandę, która do mnie dociera z pewnych gremiów związanych z panem Braunem dotyczącą kwestii abortyjnych, a tak naprawdę tego zespołu i próby łączenia decyzji, z którą ja się absolutnie nie zgadzam.

minister Leszczyny, decyzji na temat tych wytycznych dotyczących aborcji, próby łączenia właśnie ze środowiska pana Brauna, łączenia tego z prawem i sprawiedliwością i zarzucania tutaj w zupełnej nieprawdy.

Ona mnie też bezpośrednio dotyczy.

Dlatego ja się z tym nie mogę do końca zgodzić.

A co będzie dalej?

Myślę, że gdzieś tam jakieś wspólne mianowniki...

Na prawej stronie są, tylko ja bym uważała, że te wspólne mianowniki muszą mieć uczciwą podstawę.

Tak, ale pani poseł, a propos szczepień, to chyba mam wrażenie, że po tej całej sytuacji i z COVID-em, i ze szczepieniami związanymi z pandemią,

Trochę to wszystko zmieniło swój kształt.

Mówię oczywiście o takiej większej dobrowolności może szczepień tych podstawowych też i że trochę zmieniła się jednak narracja w ogóle w Polsce.

Trudno mi powiedzieć.

Niestety wywołało to sporo złego, bo jest sporo osób, rodziców, którzy rezygnują ze szczepień podstawowych swoich dzieci.

Szczepienia tamte interwencyjne w czasie COVID-19, szczepionki, które powstały, które ostatecznie okazało się, że nie miało tej skuteczności, którą sobie byśmy życzyli.

Ale jednocześnie obwiniano w pewnym momencie i to właśnie robiła wtedy Konfederacja, teraz ta partia pana Brauna.

Tak naprawdę traktuję to w ramach jakiegoś spisku.

No tak, że były to niesprawdzone preparaty, które dotarły na cały świat w sumie.

Byśmy sobie życzyli, jeśli były jakieś podłoża takie właśnie ekonomiczne, tych producentów, dogadywanie tej sprzedaży, tych puli i tak dalej.

To jest jakby odrębna sprawa ta finansowo-ekonomiczna i jakby administracyjna przepływu.

Myślę, że jest ona jednak najważniejsza w tym aspekcie, że te pieniądze dominowały tutaj.

Tak, rzeczywiście może to być.

Natomiast z drugiej strony pozostaje doświadczenie lekarskie, które ja swoje też posiadam.

Miałam pacjentów i miałam sporo takich grup, które sama analizowałam.

Również pacjentów, którzy już tam w kolejnej fali trafiali do szpitala.

I analizy między osobami zaszczepionymi i nie zaszczepionymi nie pozostawiają w mojej osobie.

świadczeniu złudzeń co do tego, że jednak szczepienia u osób zaszczepionych ratowały w jakiś sposób życie.

Natomiast nie było to tak skuteczne, jakbyśmy oczekiwali.

Ja jestem trochę zszokowana tym, że to niestety przełożyło się również na te szczepienia podstawowe w trudnych innych chorobach.

podstawowy, gruźlica, różyczka, odra, polio.

O, polio, bardzo ważna rzecz.

Więc tutaj ta rezygnacja budzi niepokój z tego tytułu, że być może te choroby będą wracać.

Odra, która też przy kontakcie z osobami z zagranicy powoduje, że gdzieś tam wraca, bo mamy pewną populację, która jest coraz większa, niezaszczepiona i nie ma tej swojej odporności.

nabytej poprzez szczepionkę, powoduje, że to rozprzestrzenianie czy transmisja wirusa może powrócić na większą skalę.

I też mam taką z tyłu głowy drugą myśl.

Co będzie, jeśli pojawi się kolejna choroba?

Co do tego, że to była inna choroba specyficzna, z którą nie mieliśmy w pewnym sensie do czynienia.

Ale to Pani Poseł, umówimy się na następną rozmowę związaną ze szczepieniami czy z COVID-em, bo czas nas naprawdę goni.

Bardzo serdecznie dziękuję.

Wykorzystywanie właśnie takich i polegając na pewnym zdrowiu, wykorzystywanie w tak niesprawiedliwych

może skutkować problemami zdrowotnymi.

Uważam za bardzo nieuczciwe i bardzo niesprawiedliwe.

I to jest coś, czego nie powinno się robić.

Można rozmawiać o wątpliwościach, ale nie można tego do takiej polityki.

Tak jak marsze kobiet były też wykorzystane te emocje.

Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.