Mentionsy

Radio Wnet
23.01.2026 09:54

Oscary 2026: kto faworytem, kto przegranym? Analiza Łukasza Adamskiego

 

W czwartek ogłoszono nominacje do Oscarów, które natychmiast rozpaliły filmowe dyskusje. Najwięcej wskazań – rekord w historii – zdobyli Grzesznicy, a wśród faworytów znalazł się też nowy film Paula Thomasa Andersona Jedna bitwa po drugiej. Tegoroczna lista pokazuje, że Akademia postawiła na kino ambitne, mocno autorskie i wyraźnie zanurzone w sporach politycznych i społecznych.

Rozmowa Łukasza Adamskiego z Konradem Mędrzeckim w „Odysei wyborczej” Radia Wnet szybko zeszła z prostego liczenia nominacji na szerszą refleksję o relacji kina i polityki. Adamski przypomniał, że – parafrazując Lenina – kino od zawsze było „najważniejszą ze sztuk”, bo najsilniej oddziałuje na masową wyobraźnię.

W kontekście Oscarów warto jednak żenić te dwie namiętności ze sobą – kino i politykę

– komentował gość Radia Wnet. 

Najwięcej emocji wzbudzają „Grzesznicy” Ryana Cooglera – quasihorror, który zebrał aż 16 nominacji, więcej niż kiedykolwiek wcześniej miały „Titanic” czy „La La Land”.

To liczba zdumiewająca. Żaden horror w historii Hollywood nie dostał tylu nominacji

– ocenił. 

Choć Adamski docenia wizualną stronę filmu i jego energię, podchodzi do tego rekordu z rezerwą.

To dobre, rozrywkowe kino – mieszanka horroru, musicalu i filmu o problemach rasowych – ale nie do końca rozumiem, dlaczego aż 16 nominacji

– mówi. 

Zdaniem krytyka prawdziwym artystycznym ciężarem tegorocznych Oscarów jest „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona z obsadą, w której znaleźli się Leonardo DiCaprio, Sean Penn i Benicio Del Toro.

Uważam, że ten film bardziej zasługuje na Oscara dla najlepszego filmu niż Grzesznicy

– ocenił. 

Adamski przewiduje też, że Anderson – twórca „Magnolii”, „Mistrza” czy „Boogie Nights” – wreszcie doczeka się statuetki za reżyserię.

Najbliższy sercu Adamskiego jest jednak Wielki Marty Josha Safdiego – kino sportowe w stylu lat 50., w filmie tym główną rolę zagrał Timothée Chalamet.

W kategorii aktorskiej krytyk widzi też „czarnego konia”.

Może nim być Ethan Hawke za Blue Moon – kameralny film Richarda Linklatera, który u nas prawie nie zaistniał

– wskazał. 

Wśród aktorek Adamski wskazuje na niemal pewną zwyciężczynię. Jak mówi, to „Jesse Buckley za roe w filmie Hamnet. Duże wrażenie robi na nim także norweski dramat Wartość sentymentalna Joachima Triera, który zdobył dziewięć nominacji. W ocenie komentatora „Stellan Skarsgård ma ogromne szanse na statuetkę za rolę drugoplanową”.

Choć w tym roku zabrakło nominacji dla polskiego filmu nieanglojęzycznego, Adamski odnotowuje obecność Polaków w innych kategoriach.

Jest nominacja za kostiumy dla Małgorzaty Turzańskiej przy Hamnecie i polski współreżyser animacji krótkometrażowej

– mówi. 

/fa

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 5 wyników dla "Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej"

polskiego filmu nieanglojęzycznego w ostatnich latach, jednak prawie co roku jakieś nominacje były, czy to dla, też Oscar oczywiście jak pamiętamy za idę, ale czy to nominacje dla filmu Komasy, Boże Ciało, czy dla Skolimowskiego i sporo tych nominacji było, czy Sukienka Tatka Łusiaka.

Chociaż zabrakło tego akcentu polskiego, który został doceniony przy europejskich nagrodach filmowych.

To jest tak, że na przykład reżyser, reżyserzy, którzy są członkami Akademii Filmowej, dostają filmy w kategorii najlepsza reżyseria.

Dlatego w Hollywood, to kiedyś był dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, ciekawie też o tym opowiadał Radosław Chmigulski.

Akurat za jego kadencji sporo tych nominacji do Oscara było, więc sporo tych imprez też jednak Polski Instytut Sztuki Filmowej robił w Hollywood.