Mentionsy

Kolasinska Podcast
16.11.2025 14:43

Przeprowadzam sekcję zwłok.

Jak wygląda praca medyka sądowego bez filmowych mitów: od oględzin na miejscu zgonu i ustalania czasu śmierci, przez sekcje, opinie dla prokuratury i sądów, po wizje lokalne i eksperymenty procesowe. Dr Anna Smędra (medycyna sądowa, UMed Łódź) tłumaczy, kiedy w Polsce robi się sekcję, co realnie widać w prosektorium, czy da się odróżnić samobójstwo od zabójstwa upozorowanego, jak działa toksykologia (i dlaczego „pełny panel” nie istnieje), oraz jak w praktyce wykorzystuje się DNA. W drugiej części rozmawiamy o zeznawaniu jako biegły, sprawach, które najbardziej poruszają (zwłaszcza przemoc wobec dzieci), i o tym, czy codzienny kontakt ze śmiercią zmniejsza lęk przed umieraniem — oraz jak mądrze o śmierci rozmawiać.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 19 wyników dla "SKN Medycyny Sądowej"

W tym odcinku moim gościem jest doktor nauk medycznych Anna Smendra, lekarz medycyny sądowej, biegła sądowa i adiunkt w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Jak w ogóle się zostaje specjalistą medycyny sądowej?

Może lekarzem, to pewnie też, ale specjalista medycyny sądowej

Rzeczywiście to nie było tak, że miałam pięć lat i stwierdziłam, tak będę specjalistką medycyny sądowej.

Wtedy też jeszcze nie myślałam o medycynie sądowej jako takiej.

Natomiast gdy już dostałam się na medycynę, zaczęłam studiować, to coraz bliżej było mi właśnie już do medycyny sądowej i tak po trzecim roku na czwartym roku studiów,

Gdy skończyłam studia, 6 lat studiów, rok stażu podyplomowego, rozpoczęłam specjalizację z medycyny sądowej, która trwa 5 lat.

Bo my zajmujemy się od badania osób żywych, od osób żywych, bo to często myślę, że większość osób może nie kojarzy medycyny sądowej z osobami żywymi.

Do tego stopnia, że czasami nawet studenci medycyny, którzy do nas przychodzą na zajęcia, są zdziwieni, gdy opowiadamy im o tym, że to jest część naszej pracy.

I jeżeli jest taka potrzeba, prosimy albo balistyków z komendy naszej miejskiej policji w Łodzi, albo z komendy wojewódzkiej w Łodzi, albo prosimy naszych kolegów, bo mamy taką bardzo fajną współpracę, akurat mój zakład medycyny sądowej z Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia, z Zielonki pod Warszawą.

Tak naprawdę takie pierwsze zwłoki ja zobaczyłam, gdy zaczęłam chodzić do prosektorium mojego zakładu medycyny sądowej, czyli to było na czwartym roku studiów.

Na samym początku mojej pracy, gdy przyszłam do Zakładu Medycyny Sądowej, zaczęłam specjalizację i rzucono mnie na głęboką wodę, idź rób obdukcję.

Jeżeli robimy, to wtedy do nas, jako do Zakładu Medycyny Sądowej wpływa dokument zwany postanowieniem na sekcję i my ją wykonujemy.

Znaczy tak, zacznę od tego, że genetyką zajmują się genetycy sądowi, więc to nie jest jakby moja działka jako medyczki sądowej.

No ale tak jak mówię, to też do końca nie jest wina tych osób, które wykonują te sekcje, no bo one nie są specjalistami medycyny sądowej.

Praca w Zakładzie Medycyny Sądowej uczy i bawi, jak ja zawsze mówię, ale po pierwsze człowiek jest bardziej ostrożny w życiu codziennym, bo wie, co się może wydarzyć.

Moje koło, SKN Medycyny Sądowej, bo jestem opiekunką już od 13 lat, koła medycyny sądowej przy Uniwersytecie Medycznym w Łodzi, organizuje trzecią konferencję naukową pod tytułem Umieranie rzecz ludzka, na której też mam wystąpienie i też będę uczestniczyła w takim panelu dyskusyjnym.

I to jest jeden z powodów też wybrania medycyny sądowej, bo nie wiem, czy moja wrażliwość nie byłaby czymś przeszkadzającym w zajmowaniu się na co dzień żywymi.

To są głównie studenci medycyny lekarskiego, ale też mamy ratowników, mamy pielęgniarki, kiedyś też zdarzają się stomatolodzy u nas, a wynika to z tego, że na studiach oni praktycznie nie mają zajęć na ten temat.

0:00
0:00