Mentionsy
#377 – iPhone 17 vs Galaxy S25 & MacBook Air M4 – długoterminowe wrażenia
Witamy w 377 odcinku Shufflecast!
W pierwszym regularnym odcinku w 2026 roku mamy dla Was mocno sprzętowy odcinek. Po braku konkretów we wstępniaku rozmawiamy o finałowym, 5 sezonie Stranger Things. Poza tym wreszcie porównujemy Samsunga Galaxy S25 z iPhone 17, które są dość kompaktowymi, flagowymi urządzeniami bez, naszym zdaniem wad krytycznych. Na koniec przygotowaliśmy dla Was długoterminową recenzje MacBooka Air M4. Zapraszamy!
00:01 - Wstępniak 02:55 - (nie)polecajki: Państwo Rose, Stranger Things S5 20:00 - iPhone 17 vs Galaxy S25 42:01 - długoterminowe wrażenia z MacBooka Air M4Zachęcamy do obserwowania podcastu na Twitterze, Facebooku oraz do zostawienia subskrypcji na YouTube. A także naszych prywatnych profili: Sławek & Damian.
Szukaj w treści odcinka
Mam nadzieję, że wszystkie kaszlu, kaszlu albo tego typu rzeczy wytnę.
Jesteśmy też... Niedawno nagrywaliśmy szuflę roku.
W ogóle ciekawa jest sprawa, bo ten odcinek nagrywaliśmy 1 stycznia, w sensie szuflę roku.
Ten odcinek nagrywamy 4 stycznia, czyli w dniu publikacji szufli roku, ale posłuchacie go za dwa tygodnie, czyli dwa tygodnie od publikacji szufli roku.
Tak, więc słyszycie nas z pewnym zapasem, w sensie słyszycie nas z przeszłości, ale nie dłużej, spokojnie.
Ale dzięki temu my zachowujemy sobie strukturę nagrywania i dostajecie odcinki cały czas.
No tak, ale... Jak najlepiej.
Próbują nagrywać 97 tysięcy... Albo nastawiają się na monetyzację, a monetyzacja podcastu nie jest taka prosta.
To są nauszniki od jakichś aftermarketowe z AliExpress.
No ale właśnie to jest fajne, że do tych słuchawek to totalny nie jest problem, akcesoria.
Zawsze jak oglądam jakieś, wiesz, ja uwielbiam oglądać reakty na YouTubie, czyli wiesz, jak ktoś reaguje na jakieś tam, nie wiem, serię albo ten, jeżeli reaguje na muzykę, to bardzo często widzę właśnie te słuchawki.
To jest taki totalny standard w kwestii... Fantastyczny standard.
No, ale ja mam dużo.
Ale takich 10 minut, wiesz.
Nie polecajek serialowych.
Tak, ale wiesz co, pomyślałem sobie, że ponieważ oglądam i filmowe, to też nie będzie jakaś wielka polecajka.
Chociaż, ale wiesz co, pomyślałem sobie, że skoro pod koniec roku i tak robimy takie podsumowanie, to dobrze, żeby każdy... Ja filmów oglądam tak mało, że teraz to już wrzucam do naszych podcastów niepodległych.
nie tylko polecajki, nie tylko niepolecajki, ale ogólnie co obejrzę i jakby wiesz, jakby taka reczka, no bo chyba warto faktycznie i chyba tak robimy już teraz, że już nie tylko wrzucamy to co wiesz, wow, wow, wow, tylko po prostu no wrzucamy po prostu co tam się nam przed oczy napatoczy, szczególnie, że powiem Ci, ja sobie bardzo cenię takie opinie, bo często szukam czegoś,
I tak na podstawie AI znaleźć, albo na podstawie, wiesz, jakiegoś tam przysłowiowego filmu weba, jest ciężko, a czasami szukasz jakiegoś konkretnego typu treści.
Ja generalnie widziałem pierwszy sezon, podobno najlepszy, tak jak Damian mówi, ale nawet pierwszy sezon mnie nie zachwycił, więc wiesz... Ja nie jestem jak mucha, że będę się cieszył z byle gówna.
Prawie się zalałem tu, Jesus.
Ciężko mi trochę ocenić cały serial, przez pryzmat całego serialu, dlatego, że pierwszy sezon był 10 lat temu?
Nie muszę ocenić cały serial przez projezmat jednego sezonu, chciałeś powiedzieć.
No tak, ale chodzi mi o to, że ciężko mi oceniać cały serial na przestrzeni pięciu sezonów, bo ja troszkę... Ocenie poddaję ostatni sezon.
Ale chciałem powiedzieć ostatni sezon.
Po pierwsze, pomijając fuck-upy takie, jak znane mi fuck-upy i ogólnie znane wszystkim naokoło, że piąty sezon wyszedł 3,5 roku po czwartym, co jest dla mnie jakimś absurdalną tragedią.
No to chciałem powiedzieć, że podtrzymuję moje zarzuty, że robienie dwudziestokilkulatków nastolatków, nawet będący w klasie maturalnej... Ale oni tam dalej mają wiek nastoletni?
No, oni mają gdzieś 18-17 lat, a potem jak jest taka końcówka finałowego sezonu, że jest 18 miesięcy później, to kończą klasę maturalną.
Niektórym się troszkę głos zmienił, mimo że tam próbowali ingerować w to.
Wyczytałem gdzieś, że głównej bohaterce, czyli Nastce, próbowali komputerowo zmniejszać usta w ogóle, bo ona sobie tam nieźle powiększyła, co nieco.
No więc to tak średnio wyszło, zwłaszcza jak są przybliżenia i na przykład właśnie widać taki mosty zaros, który jest bardzo skrupulatnie obcięty i tak dalej, i tak dalej.
Ale tam by się trzymało kupy, bo to były kolejne lata w Hogwartzie.
Tak tutaj niestety przeskok między czwartym a piątym sezonem, albo między czwartym a trzecim był bardzo widoczny wizualnie, aż za bardzo.
Ja byłem względnie zadowolony, akcja była wartka, cała fabuła była naprawdę całkiem w porządku, trzymały się to kupy, nie przynudzało, można było coś tam sobie pooglądać, nie trzeba było sklować telefonu i tak dalej.
Problem zaczyna się robić dalej, oni sobie trochę namieszali.
nie chcę mówić konkretnie co, bo jakbyś tam bez spoilerów powiedział co o tym sądzę, troszeczkę moim zdaniem przekombinowali i potem, żeby wybrnąć z tego przekombinowania, zaczęli bardzo dużo robić ekspozycje i bardzo dużo łopatologicznych wyjaśnień i dialogów, które de facto nie posuwały akcji do przodu.
I przez to ta dynamika serialu, w sensie piątego sezonu, bardzo podupadła.
I niektórzy bohaterowie przestali znaczyć tyle, co znaczyli wcześniej.
a już cała kulminacja moim zdaniem przyszła w sezonie w sezonie piątym w odcinku finałowym który jako taki odcinek jako taki jako finał jest spoko dopełnieniem całości jest fajną całkiem fajną klawią tak to nazwijmy całego serialu dobrze, że nie ciągnęli tego na następne sezony chwałę im za to ma kilka świetnych momentów niestety nie są to momenty czysto akcyjne tylko są to momenty czysto nostalgiczne
tak by bardziej bym powiedział, które jakby podsumowują trochę ten cały serial w tym finałowym odcinku.
Są to naprawdę dobre momenty, emocjonalne i bardzo fajnie napisane i tutaj to im naprawdę wyszło.
Tudzież przez poprzednie sezony pojawiało się dużo więcej potworów i tak dalej, które tam nasi bohaterowie sobie z nimi walczyli, jakieś tam demogorgony, jakieś takie wkurzone nietoperze i tego typu rzeczy.
To też było dość dziwne, bo tak to mówię, masz cztery i pół sezonu, gdzie męczy cię coś, jakieś konkretne rzeczy, istoty i tak dalej i nagle ich nie ma, ponieważ, nie wiem, fuck you, ponieważ nie i w ogóle zapomnijmy o temacie, czego się czekasz.
I w ogóle nie było żadnych jakichkolwiek emocji w tym i wręcz ta cała, nazwijmy to walka, była tak przewidywalna i tak z czapy, że po prostu mi się nie podobała.
I tak naprawdę to wszystko, co działo się po tym, czyli te wszystkie jakieś tam wszystkie wzrusze, tak to nazwę, wszystkie jakieś granie na emocjach i podsumowanie klamrą całego serialu, wyszło o wiele lepiej niż sam de facto finał, który czekaliśmy.
Jakby zatrzymali się w pewnym momencie, w ogóle w pewnym momencie serialu, gdzieś moim zdaniem na czwartym sezonie i to w ogóle nie idź do przodu.
Dla mnie ten serial miał swoje momenty, takie fajne, piąty sezon miał fajne momenty, ale miał też sporo takich bezsensownych, nudnych, dłużyzn, niepotrzebnych.
W ogóle ci panowie, ci bracia bodajże, co to reżyserowali, mówili, że właśnie oglądali Grę o Tron, oglądali zakończenia super seriali różnych takich i tak dalej i nie chcieli popełnić tych samych błędów.
Co do samego serialu, smutne jest też trochę to, że w piątym sezonie nie ma tak dużo nawiązań, jak to było na przykład w pierwszym sezonie.
Są nawiązania do Dangerous End Dragons, ale chodzi mi o to, że w pierwszej sezonie było tego dużo więcej.
że był bardzo tajemniczy że miał super klimat tutaj klimat też jest ale to absolutnie nie jest to co było i przede wszystkim że miał dużo nawiązań do innych popkulturowych dzieł i to była siła moim zdaniem tego serialu przede wszystkim i tyle CGI Netflixowe z górnej półki dosyć aczkolwiek dało się czasami odczuć że to takie chamskie komputerowe efekty i tyle nie chciało się makietek budować
Udźwiękowanie bardzo w porządku, tutaj nie można mieć zastrzeżeń, no i na OLED-zie z Ambilightem wyglądało się to fenomenalnie, pod względem wizualnym, tak ogólnie.
Ja uważam, że warto dokończyć, jeżeli ktoś zaczął ten serial, aczkolwiek wiem, że na przykład przeprygnięcie przez drugi czy trzeci sen może być problematyczne, bo to były, moim zdaniem, najsłabsze sezony, 2 i 3.
A pierwszy jest absolutnie topowy i jest fenomenalny.
W sensie całemu sezonowi 5 na 10, a całemu serialowi, zważywszy na pierwszy sezon i czwarty, które po prostu mi się podobały, zwłaszcza pierwszy, no to dałbym takie powiedzmy 6 na 10 na zachętę.
Że robić jakieś filmy w tym uniwersum, w tym czasie i tak dalej.
Moim zdaniem to się nie uda, bo ten serial nie jest aż tak głośny.
Znaczy nie, no porównując do świata Gry o Tron i tak dalej, ja nie widzę też pola do popisu, żeby ten świat aż tak rozbudować, w sensie ja tego nie widzę, o tak powiem ci szczerze.
No ja na pewno nie będę wracał do tego serialu, chyba że do pierwszego sezonu, bo reszta to i tyle, no do obejrzenia raz, koniec.
Okej, super, no ja powiem Ci tak, mój Michał oglądał, tam się uważał, że część rzeczy to żart, a poza tym końcówka chyba też mu się podobała, ale no, że dało radę, tak, jakby, że dla fanów to oglądalne, o tak.
Ale nie o tym.
To jest zajebisty serial.
Mimo, że ja nie przypadał z takimi serialami, to... Noa Wilde, czy główny aktor, który gra tam, jest tak zwanym doktorem Carterem z Ostrego Dyżuru, najsłynniejszego serialu medycznego, który tam był przez wiele sezonów i bardzo wielu ludzi uważa, że realizm i taka dynamika...
Wiesz o co chodzi, bo są seriale medyczne, które się skupiają tak na pewne romansie przysłowiowego pana doktora z panią doktor albo... No tak, gdzieś tam w tle jest operacja.
Tak, szpital.
I film opowiada o małżeństwie Ivy i Tio, którzy, wiesz, prowadzą idealne życie i tak dalej.
No i chodzi tu o niesnaski między nimi, jeszcze mają dzieci i tak dalej.
z Doktora Strange chociażby i tak dalej.
A absolutnie genialną rolę gra Ivy, czyli Olivia Colman, którą absolutnie uwielbiam.
To jest chyba dla mnie najlepsza brytyjska aktorka i Olivia Colman chociażby, nie wiem, The Crown czy Faworyta, gdzie gra fenomenalną rolę.
Wystarczy włączyć gorączkę, wziąć gorączkę, The Heat, z Al Pacino.
Chyba jeden z najlepszych, Val Kilmer, Al Pacino, Robert De Niro, chyba jeden z najlepszych filmów.
fajna komedia z mrocznym wątkiem, do tego pojawia się taki motyw obyczajowy, ale ogólnie, no naprawdę, polecam, do tego jest to film bardzo świeży, bo on w listopadzie 2025 już trafił do kina, a zaraz potem trafił do streamingu, więc jak na wieczór ktoś szuka przyjemnego, spokojnego filmu, zabawnego, ale bez przesady, z małżonką na przykład,
To nie jest, to co rozmawialiśmy ostatnio, monumentalne kino, to to nie jest.
Ale naprawdę, taka ode mnie mikro polecajka.
Ale nie było okej, to było naprawdę dobre.
Więc ten, bez gwiazdki, ale naprawdę.
No tak, tak, obiecaliśmy już jakiś czas temu, że Damian opowie o kolejnych, sądzę, że być może przez ten czas urosły ci jeszcze jakieś nowe wrażenia, porównanie iPhone'a 17 do Galaxy S25, czyli de facto dwóch basicowych flagowców w roku 2025.
Tak, gdzie jeden będzie o następce według plotek w lutym, czy tutaj Galaxy S26 pokaże?
Tak, ale różnica między S25 a S26 będzie zasadnicza.
Ale wracając do naszych dwóch bohaterów.
No, chociaż Galaxy w serii z Samsunga rządzi Ultra, co ciekawe.
Ale generalnie są też małe telefony, tak?
No bo S20 ma 6,3 cala, S20 ma 6,2, a iPhone ma 6,3.
I jeżeli chodzi o jakość wykonania, bo od tego chcę zacząć, to absolutnie uważam, że oba są wykonane tak samo dobrze, czyli mamy metalową ramkę, matowe szkło, matowe ramki z boku, to ważne, i tafel szkła z przodu.
W iPhone'ie jest jakiś Ceramic Shield 2, w Galaxy jest najnowszy Gorilla Glass.
I oba siedzą w case'ie, więc żaden mi nie upadł bez case'a i tak dalej.
Jedyne co widzę w różnicy w tych telefonach, jak trzymam je w ręku, to S25 się bardziej wrzyna w dłoń, jest bardziej, ma ostrzejsze krawędzie po prostu i przez to mniej wygodnie leży w dłoni pod tym względem, bo chodzi o wyważenie i tak dalej, czy o wielkość, to jest dla mnie w zasadzie to samo.
Tutaj chciałbym jeszcze zaznaczyć aparaty, bo te w S25 uważam za rozwiązania o wiele lepsze, ponieważ nie mamy wyspy, ponieważ metalowy ring jest ponad szkło z obiektywu, nie takie w iPhone'ie i to jest po prostu lepsze.
Tak, tak, ale chodzi o to, że ten z Samsungu jest lepiej skawibrowany moim zdaniem, nie?
Jest bardziej taki nasycony, mniej naturalny.
Ale w iPhonie nie możesz sobie zwiększyć do poziomu Samsunga, więc dla mnie mimo wszystko wygrywa Samsung pod tym względem, nie?
Ale reakcja na dotyk, tego typu rzeczy, to to jest kąty widzenia identiko, jest jeden do jednego, dokładnie to samo i tutaj nie ma nad czym się rozwodzić.
I też mam wrażenie, że balans bieli, cała tonacja kolorystyczna i to dopasowanie kolorystyczne w iPhone wygląda lepiej między dwoma obiektywami niż w Samsungu.
wybierania aparatu na podstawie właśnie braku lub tudzież obecności obiektywu tele, ale uważam, że mimo wszystko bardziej uniwersalny aparat jako taki zestaw aparatu w sobie jest w Samsungu.
Bo w iPhone'ie, jakby Apple nie zaczynało rzeczywistości, to tylko te dwukrotne zbliżenie, to jest tylko dwukrotne zbliżenie, ale to jest krop z 48-megapiksowej matrycy.
Więc aparatowo, software'owo, powiedzmy, nazwijmy to wola iPhone'a, ale rozwiązaniami czysto hardware'owymi tutaj stawiałbym jednak Samsunga wyżej.
Przechodząc do Face ID i czynników linii papilarnych, idealnie byłoby mieć to wszystko w jednym.
Jest sobie w kuchni oparty jakiś uchwyt czy coś, gotujesz, masz uwalone łapy, zawsze odlokujesz.
No a z drugiej strony Samsung wygrywa tym, że telefon leży płasko na stole, nie musi się nachylać, tylko może sobie palucha położyć i też Ci odlokuje.
No chyba to jest jedyna kwestia, gdzie by wolałbym Touch ID tak naprawdę, bo Face ID jest mega wygodny, bo ja się przyzwyczaiłem, chociażby sam fakt, nie wiem, że aktualizujesz jakąś płatność w banku czy coś, to po prostu nie musisz nic robić, tylko patrzysz na telefon, na który tak patrzysz.
Ale w iPhone'ie, wiesz, że to nie jest takie przez kamerkę, tylko to jest tam tym z prezesorem i tak dalej.
Tak, ale wystarczy, że są bliźniacy.
Oczywiście, trzeba mieć bliźniaka, albo osobę, która jest naprawdę do ciebie bardzo podobna.
Ale to mimo wszystko odcisk palca jest całkowicie unikatowy.
Jest, ale uważam, że jest wygodniejszy niż Face ID w codziennym użytkowaniu.
Ale to jest jakby problem softowy w iPhone'ie, że żeby... No tak.
W Samsung'u wystarczy, że przykładasz palec na ekranie, tam gdzie jest czytnik, możesz mieć zupełnie wyłączony telefon i masz od razu przejść do pulpitu, koniec.
I Face ID w istocie jest spoko, ale powinni dać tak to opcję, że Face ID automatycznie odblokowuje.
Natomiast kiedy przyciskasz palec, to jest akcja świadoma.
Ale na szczęście on działa tak, no bo wiadomo, że jest nie tak bezpieczny.
I uważam, że Face ID, ponieważ nie jest idealnie bezpieczny, znaczy moim zdaniem nie jest bezpieczny, jeżeli ktokolwiek inny może cię odblokować.
Oczywiście ktoś może powiedzieć, ale mogę ci uciąć palec i zabrać i też przyłożyć do... Ten też jest to, wiesz, jakby...
No tak, ale to jakby, no umówmy się, to nie jest tak... To jest dużo bardziej ingerencyjne.
Ogólnie uważam, że moim zdaniem Face ID jest gorsze w idei, ale... Wygodniejsze w swoim funkcjonowaniu.
Jedynie, gdzie Samsung wygrywa wygodą, moim zdaniem, to jest tylko i wyłącznie, kiedy leży sobie na biurku płasko, bo nie musi się nachylać, ale też masz rację, rozwiązania iOS-owe, jakie wymaga kliknięcia w przycisk zasilania i potem przesunięcia z dołu do góry, jest po prostu głupie poniekąd.
I tutaj iPhone gra niezaprzeczalnie lepiej.
Czasami jakiś YouTube wieczorem i tak dalej, ale
To nie jest coś nad czym się zrzymał generalnie i mówił, że to jest Samsung z jakimś totalnym gównem.
Nie, to jakby Samsung dalej gra dobrze, tylko że iPhone robi to po prostu przynajmniej o jeszcze jeden level lepiej.
Wracając dalej, albo idąc dalej w sumie, nie wracając, no to chciałem powiedzieć o głośniku do rozmów.
Tutaj rozmowy tu i tu są super czyste, słyszalne, wszystko jest fajnie, tylko wszystko rozmywa się o to, że zasięg w iPhone'ach dalej nie dowodzi.
Następny hit, jak sobie trzymam telefon w salonie pod telewizorem i mam podłączony do Repotsów, jeden albo drugi, to jak mam podłączonego Samsunga, mogę latać po całym mieszkaniu z odkurzaczem na przykład.
Wiem, że to jest ustawienie software'owe i to nie ma nic do znaczenia, ale chodzi mi o to, że tam gdzie iPhone już nie domaga zasięgiem, potrafi przerywać, delikatnie chrupać połączenie i być internet nieużywalny, tam Samsung dalej zapewnia mi komfortowe połączenie i bezproblemowy przegląd na neta.
co najmniej dwie klasy wyżej i iPhone dalej nie ogarnia takich rzeczy jak łączność taka podstawowa do końca.
No raczej powiem Ci, nie dziwi mnie to jakoś specjalnie, to jest taka prawda, no co będę ukrywał.
Ale wiadomo, Android więcej zżera prądu i tak dalej, i tak dalej.
Na obu mam dokładnie te same aplikacje, bo na Samsungu, mimo że jest moim służbówką, mam zdublowane wszystkie aplikacje z iPhone'a, tylko nie jestem pologowany do mnie M-Obywatela, do Manku i tak dalej.
Ale mam w Samsung'u, natomiast hula sobie Dual SIM, bo śmiga mój drugi numer prywatny do tych kurierów wszystkich takich śmieci i sklepów internetowych.
No, dziwne, znaczy to pokazuje tylko i wyłącznie to, jak dobry jest Snapdragon 8 Elite i jak ma świetną optymalizację.
I to mówię, to jest Dual Sim, bo średnio ten Samsung S25 jak leży, nic nie robi.
Przypominam, nie jestem pologowany do banków, obywateli, jakichś moich internowych kontopacjenta, tego typu rzeczy, do wszystkich jakichś tam sklepów i tak dalej, wszędzie jestem pologowany.
I na czas testu, który to robiłem na dwa tygodnie, odpaliłem sobie wszystkie tak samo powiadomienia, co ustawiłem z aplikacji, bo zazwyczaj mam wszystko wyłączone poza służbowymi w Samsungu.
Tak to sobie włączyłem wszystko co mam na iPhone, czyli te wszystkie jakieś tam Allegro, Amazony i tego typu rzeczy.
PLT, 5G i tak dalej.
Niby niedużo, ale jak masz cały dzień zabiegany, telefony tylko leżą, nic nie robią, no to potem widzisz tą delikatną różnicę.
I szapowa dla Samsunga i dla Snap'a, no i dla Qualcomm'a przede wszystkim.
Ciekawe, czy Samsung przy tak dobrym użytkowaniu tego procesora zostanie ze Snapdragonem z Qualcommem na nowy rok.
To tak, chodzi o haptykę, no to iPhone gniecie Samsunga, to w ogóle nie ma o czym mówić i całe dopasowanie do systemu, to jak współgra z systemem, to jak te sygnały są takie fajne, subtelne i tak dalej, no to Samsungu jest troszkę jednak toporniejsze i to czuć.
Jest lepiej, ale to nie jest poziom Pixela w Samsungu i nie jest poziom iPhone'a, bo dla mnie stawiam Pixela z iPhone'em na piedestale, jakby taki puknięć haptycznych i Samsung niestety jest tą klasę niżej.
Ale podłączając jeden i drugi telefon to jest godzina 20 od 0 do 100. iPhone trochę szybciej, ale ma mniejszą baterię, nie?
No ale myślę, że to też kwestia tego co, tak jak powiedziałeś, ładowarki.
Tak, no ale 60W, no bo telefony przyjmują jakby mniej niż 60W, więc zakładałem, że będą się ładowały z pełną mocą, no ale sam iPhone ładuje się trochę krócej, ale to są, mówię, różnica 5, max 10 minut, no iPhone ma dużo mniej pojemną baterię.
i ma 4000 na telefon, i zaznaczam, nie używał wcześniej iPhone'a, bądź używał i wiesz czym to się je, ale nie jest do końca przekonany, nie ma ekosystemu Apple, czyli nie masz Airpods'ów, nie masz AirTag'ów, nie masz jakiegoś iPada, o wiele lepszym wyborem, może nie o wiele, ale po prostu lepszym wyborem, tak ogólnie, jak chcesz kupić sam telefon, jest S25, bo jest tańsza,
Hardware'owo może faktycznie nie ma tej fajnej haptyki, nie ma tego audio takiego, ale ogólnie masz zestaw trzech aparatów, które może nie są tak super user-friendly jak te w iPhone'ie, ale jednak obiektywnie rzecz biorąc są bardziej uniwersalne.
i generalnie za pozostałą kwotę, która Ci zostanie z tych 4 tysięcy, co wydasz na S25, dokupisz sobie jakieś batsy i dokupisz sobie pewnego case'a i jeszcze dokupisz sobie szkło i jeszcze Ci kasa zostanie.
to wybrałbym po prostu S205, bo jako taki single telefon jest uważam lepszym wyborem, bardziej uniwersalnym i przede wszystkim dużo tańszym, a to co ma słabsze, no to to mówię, moim zdaniem obiektywnie to jest tylko haptyka i, może subiektywnie, obiektywnie, nieważne, to jest tylko haptyka i te audio, a cała reszta to, no i masz czy dni papilarnik, czy Face ID, ale to też kwestia powiedzmy preferencji, czy przyzwyczajenia tak naprawdę bardziej.
a cała reszta bardziej mi leży w Samsungu i też system jest bardziej uniwersalny, to trzeba w ogóle przyznać, to jest niezaprzeczalne, więc iPhone jest świetnym wyborem, to jest świetny telefon, taki bazowy na to nazwijmy od Apple, jeden z najlepszych na przestrzeni lat, ale uważam, że Samsung jest po prostu lepszy.
A wiem, że już niestety flagowiec nie będzie idealny, bo tam się pozmieniało to i owo.
iPhone mówię, no bardzo go lubię, naprawdę się tam współpraca z iPadem, z AirPodsami, które uwielbiam, po prostu uwielbiam totalnie i z tymi AirTagami, ale nie mając tych wszystkich innych zabawek od Apple, to zdecydowanie bardziej mając 4 kafle kupiłbym sobie Samsunga i zbudował sobie wokół niego właśnie taki delikatny ekosystem Samsunga i jeszcze mi kasa zostanie niż sięgąc po iPhona.
Jak mam być szczery, nie ma czegoś, co mnie wkurza, co mi przeszkadza, co nie daje mi żyć, co bym mówił, kurde, muszę sobie telefon zmienić, bo mnie denerwuje nakładka, albo denerwuje mnie to, tamto, wamto, nie, oba są bardzo dobrze schrojone i są bardzo takie optymalne, w niczym nie są wybitne, ale we wszystkim są bardzo, bardzo, bardzo, bardzo dobre, po prostu.
Obydwa są na poziomie flagowym taka prawda i wiesz, i uważam, że obydwa te telefony też wizualnie, jak kiedyś lata temu się czepiałem o wiele rzeczy, tak teraz uważam, że te wszystkie telefony na poziomie flagowym wyglądają po prostu bardzo dobrze, minimum dobrze, nie ma żadnych podbródków, nie ma żadnych głupotek.
Złośliwi powiedzą, że Samsung nie ma przedniego aparatu, tego takiego tak bardzo jakościowego i uniwersalnego jak w iPhone'ie.
okej, no ale robicie zafiaków w ciągu roku, ja nie robię w ogóle, więc... Ale to wszystko, wiesz, jest na przynajmniej poziomie dobrym, no.
Żadna z cech tych telefonów jest, uważam, tak doskwalifikująca.
Ale teraz chcę powiedzieć, pozwolić, że przejdziemy dalej.
Tak, będzie wychwalanko.
Będą wady oczywiście jak to u mnie, ale no... Ogólnie wychwalanko.
Ogólnie wychwalanko.
To jest 13-calowa wersja M4 2025 z 16 GB RAM-u, więc taki komputer uważam solidny.
I powiem Ci tak, podszedłem do niego bardzo z otwartą głową, poinstalowałem system pod siebie, zrobiłem rzeczy, przede wszystkim dwie zmiany, które wprowadziłem na dzień dobry.
Ja się z Windowsa nie przesiadłem, ale jakby używam tych systemów.
Chodzi o to, że w ten sposób jest dla ciebie bardziej naturalne.
jak używać właśnie klawiatury i od razu to zmienia mi postać rzeczy, od razu bardziej naturalnie mi się kopiuje, wkleja itd.
Wielkie brawa dla Apple, że taka możliwość w ogóle jest, bo na przykład w macOSie w dziale klawiatura w ustawieniach masz chociażby text replacement w zaawansowany sposób, czyli możesz ustawić takie, w Windowsie ja muszę do tego używać osobnego oprogramowania.
Niby są takie deep możliwości w Windowsie, ale tam się musisz z tym namęczyć.
I tak samo używam, na Windowsie używam oprogramowania o nazwie Atext, specjalnie do tego, tzw.
I w ogóle to fajne, ale ok, to musisz sobie kupić, zainstalować.
Ale na Windowsie chociażby do pobrania da więcej Resolve, ale to już pomijam.
Natomiast wracając do minusów tego rozwiązania, na przykład program oprogramowania, który przychodzi, to to, że części rzeczy nie możesz zainstalować.
A, poważnie, ja będę nie tylko recenzował sam komputer, ale też będę odnosił się do systemu.
Dobrze, ale ta haptyka co działa na całym laptopie jakby, czy tylko na tym wodziku?
Ale ponieważ mówię, komputer jest mój, no to w takiej sytuacji dopasuję go pod siebie.
Nie mam takich przypadkowych klików i tak dalej.
Tak sobie myślę, że nie będę, zacznę teraz już, ale wrócę na razie jeszcze do hardware'u, bo tak trochę skaczę po temacie, no ale okej, to jeszcze opowiem o samym komputerze.
Słabo widzialny w Starbucksach.
No właśnie, trochę minus, ale nie chodzę do Starbucksu, bo mnie w mieście nie ma.
Ale ten kabel masz w zestawie chociaż?
No mega tam klawiatura mi siedziała i też siedział mi mega touchpad, bo on był taki mięciutki, taki ten zwrotka, ta ASMR-owa zwrotka jest tak fenomenalna, ale tu też jest dobrze.
To jest komputer fenomenalnie snappy.
Ale tu się nic nie tnie.
To tak bardzo turbo malutko.
No, okej, korzystam z niego jak z normalnego laptopa takiego w domu, kiedy mi się nie chce komputera włączać dużego, stacjonarki, ale powiem ci też, zastępuje mi mojego laptopa firmowego, który jest na... Fujitsu.
On nie jest klocem, no ale bez porównania do tego MacBooka, tak?
Jedyny komputer w domu, jaki mam tak malutki, tak cienki, to Surface.
Już tak średnio dojeżdża, tam jest Windows 10, nie możesz zrobić aktualizacji do jedenastki.
Ale też nie warto, nawet tam nie warto faktycznie.
No, albo twój Asus chociażby.
Absolutnie hard rogu fenomenalny.
Tu nie masz dotykowego ekranu, nie możesz go wygiąć, jak wiesz, jak jakby tam... LENOWO YOGA i tak dalej.
I on ma dalej 40% baterii.
Ten wizual Tahoe to jest takie gówno, że no po prostu, jak to było z tą muchą, no, więc wiesz, więc mniej więcej na tym poziomie, natomiast absolutnie jeszcze muszę się pozachwycać.
Jestem Windows fanbojem, ale no nie mogę powiedzieć, że spotkałem się z laptopem na Windowsie, który by działał tak.
Jeżeli jechałbym w podróż i wiedziałbym, że moim narzędziem pracy będzie właśnie komputer, to i tak kupiłbym ThinkPada, ale jako drugi komputer.
Ale drugi sprzęt, jeżeli chodzi o... Jeżeli taka nie praca, tylko no nie wiem, no takie naprawdę, że chcesz se filmować, no ja wiem, że na nim też zmontujesz.
ten RAM 16GB to jest w zupełności wystarczające no ale z takim dyskiem to sobie tu nie poszalejesz natomiast zawsze można podłączyć dysk przez wiadomo przez kabel jak to tutaj wszystko się do tych przejściówek do tych dwóch portów trzeba wpinać ale ogólnie jest to fenomenalny komputer jeżeli potrzebujesz komputera właśnie takiego na wyjazdy i tak dalej
Gothic'a nie odpalisz?
No nie, Gothic'a nie odpalisz, Heroes'ów nie ma, dziękuję, dyskwalifikacja w temacie gier.
Ja wiem, że są też te translacje możliwe, no ale jest.
Zainstalowałem sobie kilka programów, bardzo uważam sensownych.
S-H-O-T-T-T-R który niby jest tam w wersjach płatnych, ale ogólnie możesz go zainstalować i używać.
No to go zainstalowałem i go używam, tak?
Ja rozumiem, że w życiu tak jest, no ale bez przesady, tak?
Więc, no cóż, jest jak jest, ale ogólnie zainstalowałem kilka, wiesz, zainstalowałem sobie klienta poczty, tutaj mam, nie wiem, Todoista, Evernota, Bitwarden, Microsoft Office, pakiet 35, za który płacę i tak, więc wiesz, ale już na przykład nie znalazłem do dzisiaj żadnego porządnego klienta,
Mianowicie na Windows jest genialny Advanced IP Scanner, który pozwala mi skanować sieć lokalną w poszukiwaniu adresów IP.
Natomiast tutaj znalazłem oprogramowanie tam na podstawie, wiesz, popytałem internetu, zapytałem, poszukałem i coś tam znalazłem.
Ale nie jestem z tego oprogramowania idealnie zadowolony.
Ale oczywiście gdzieś mi już przepadł.
Zainstalowałem sobie łapkę, uważaj, nazywającą się Windows App i ona ma dokładnie, symbol Windowsa jest, a ona to jest tak naprawdę remote desktop, czyli po prostu do połączeń zdalnych.
Tak, to sobie zainstalowałem i fajnie działa.
Gówniane w tym Macu jest to, że nie możesz wielu rzeczy odinstalować.
System uważa, że jest to jakaś crucial aplikacja.
Ale to na iPhone nie możesz to wywalić.
Tak, ale właśnie o to chodzi, że na Mac OS nie możesz, to nie jest, że to jest mój wymysł, bo pytałem internetu, faktycznie tak jest.
Jak ktoś mi mówi, że Mac, że Windows przychodzi z shitem, okej, przychodzi, ale możesz go sobie usunąć.
No mam to Apple TV, które tu zupełnie nie potrzebuje, a ja nie lubię mieć zainstalowanych programów, których nie potrzebuję.
Tak, dokładnie, znaczy nie, no nawet tym się nie przejmuję, po prostu dla mojego dla mojego wizualu chciałbym mieć tylko programy, które naprawdę chcę mieć.
To zrób sobie folder syf, albo ukryj to po prostu, czy nie możesz tego ukryć?
I oczywiście usunąłem to, zmieniłem deka, wrzuciłem sobie na lewo dek cały ten dock macowy, ja mam od lewej strony, nie mam na dole, bo przy horyzontalnym, wiesz, no mi dobrze, mi to pasuje, ale tutaj irytuje mnie to, bo ten dock jest dla mnie za duży, a też nie używam takiego powiększania, o Jezus, jak zoomowania, to jest tak głupie.
W 11 dalej.
No i nie mogę znać tego oprogramowania do skanowania IP-ków, ale szczerze, nieistotne.
Totalnie.
Więc tak, człowiek, znaleźć coś sensownego, co jest bezpłatne.
Natomiast tutaj rzeczy czasami działają tak absurdalnie, to chociażby... Uprawnienia.
i masz całą listę na przykład full disk access i ile aplikacji masz, no i fajnie, tylko jak zainstalujesz takie aplikacje jak AnyDo, nie AnyDo, Boże, AnyDesk do dostępu zdalnego, to na przykład moi klienci bardzo często mają problem, że nie są w stanie udostępnić
że niby dali uprawnienia i mam nawet screenshot z tego, oni dali te uprawnienia, a program dalej nie działa.
Albo jak zainstalujesz aplikację, którą system uważa za niebezpieczną, to nie możesz jej zainstalować i nie ma informacji i tak zgadzam się, mam świadomość ryzyka, tylko nie.
Więc czasami makros mnie tak rozwala pod tym względem.
Albo kolejny przykład, jak muszę wprowadzać routing statyczny z poziomu urządzenia.
To jest mało, to jest niszowa rzecz, okej, ale jak na Windowsie muszę to wyklepać cztery linii, nie wiem, dosłownie linijka kodu.
Musisz podać w ogóle, jak chcesz więcej tych statycznych, musisz, och, nawet nie chcę, to jest dość niszowa rzecz, ale po prostu muszę się użerać z tym strasznie.
Finder potrafi być irytujący, ale nie działa źle.
Na przykład drukarki instaluje się generalnie bardzo przyjemnie na nim i cały czas nie mam z tym problemu, bo to wszystko działa przez oprogramowanie bezpośrednio od Apple.
bo tam mam tylko z 50GB danych i na wszystkich urządzeniach stacjonarnych mam pełną synchronizację do offline czyli wiesz pobierają się całe pliki no na telefonie się tak zrobić nie da ale podpiąłem sobie przez Solid Explorer na urządzeniach z Androidem fenomenalne oprogramowanie to jako dysk lokalny więc Google Drive mam też jako dysk lokalny na telefonie i na tablecie
więc widzę go normalnie w eksploratorze blików.
No wiem, to tak działa jakieś Total Commander, coś takiego na Androida.
I sobie przenoszę w ten sposób pliki, żeby nie używać przysłowiowego Telegrama albo jakichś tych oprogramowań typu Bleep.
Albo LocalSend.
LocalSend jest o tyle dobre, że przesyła tylko w sieci lokalnej, ale jest to i minus.
A Bleep przesyła ogólnie szerzej, albo Telegram, tylko, że nie wiem, gdzie
Tak jak mówię, genialna kultura pracy.
Jeżeli macOS wam nie przeszkadza, no to ogólnie ten komputer jest fenomenalny.
Absolutnie fenomenalny.
Mówię, ja sobie do niego mocno głęboko podszedłem, poinstalowałem programy i używa mi się go bardzo przyjemnie.
to niektóre strony, które nie chcą, niektóre rzeczy, które nie działają w wersji mobilnej, a uwierz mi, że tak jest cały czas dużo, o doprogramowań, po jakieś, wiesz, jakieś usługi i tak dalej, po prostu tu działają w pełni.
Przysłowiowy Gmail, tu mogę sobie Gmaila odpalić i działają mi tworzenie filtrów, coś, czego nie ma cały czas w wersji mobilnej.
Powiem Ci tak, mówiłbym pewnie jeszcze więcej, ale mam tak zatkany nos, że już nie dam rady, więc na dzisiaj to musimy już kończyć.
Jeżeli jeszcze się pojawią jakieś rzeczy, albo będziecie mieli jakieś pytania co do mojego użycia MacBooka, albo co do samego MacBooka, możecie pytać, proszę bardzo, zapraszam.
Ostatnie odcinki
-
#378 – Landman to nadserial
01.02.2026 19:17
-
#377 – iPhone 17 vs Galaxy S25 & MacBook Air M4...
18.01.2026 19:35
-
#376 – Szufle Roku, nasze podsumowanie 2025
04.01.2026 17:28
-
#375 – Poszukiwania klienta poczty
28.12.2025 16:50
-
#374 – Misja upgrade PC – część druga
21.12.2025 15:29
-
#373 – Misja upgrade PC – część pierwsza
14.12.2025 13:24
-
#372 – Dom Dobry, Heweliusz i rozmów o drukarka...
23.11.2025 12:12
-
#371 – iPhone 17 to złoty środek? Recenzja
16.11.2025 18:14
-
#370 – pierwsze wrażenia z iPhone 17
09.11.2025 19:09
-
#369 – Nowa drukarka i Hirołsy oraz SPIEL 2025
02.11.2025 19:06