Mentionsy
Dlaczego nosorożec ma róg na nosie? - baśń afrykańska
To kolejna opowieść ze zbioru baśni afrykańskich, sławiących: "WIELKIE CZYNY SZYMPANSA BAJBUNA MĄDREGO NADWORNEGO DORADCY KRÓLA JEGOMOŚCI, LWA SAMBY MOCNEGO" :)
Co ciekawe zbiorek ten powstał w 1949 roku, dzięki pracy Kamila Giżyckiego, ale nadal bawi i uczy, prawda ;) :)
Miłego słuchania :)
Rozdziały (8)
Podróżnicy opowiadają o baśni afrykańskiej o nosorożcu.
Opis cech fizycznych i zwyczajów nosorożca.
Opis brzydkich przyzwyczajeni nosorożca i skarg zwierząt do króla.
Król Samba Mocny rozważa sytuację i decyduje wysłać Bajbuna Mądrygo.
Bajbun Mądry przybywa do sawanny i spotyka się z żyrafą.
Bajbun spotyka Oczymandę i przekonuje go do leczenia.
Bajbun leczy Oczymandę, tworząc na jego nosie róg.
Oczymanda zmienia swoje zachowanie dzięki nowemu rógu i zaczyna żyć w spokoju.
Szukaj w treści odcinka
W ogromnym społeczeństwie zwierzęcym, rządzonym silną, ale sprawiedliwą władzą króla wszelakiego stworzenia lwa samby mocnego, żyło na sawannach afrykańskich zwierzę niezmiernie dziwaczne, nazywane przez wszystkich ochimanda, co znaczy po prostu gruboskóry.
I być może Oczimanda nie wadziłby nikomu, gdyby nie pewne brzydkie przyzwyczajenia, które wszystkie stworzenia na sawannie żyjące mocno oburzały.
Pomyślcie sobie bowiem, że oczimanda dufny w ogrom swego cielska i grubą skórę, której nawet potężne łapy pazury króla lwa sam by mocnego rozerwać nie mogły, uważał, że sawanna, a nawet step tylko, do niego należy i tylko on ma prawo korzystania z soczystej trawy i delikatnych słodkich listków.
Ponieważ był nad wszelkie pojęcie niezgrabny i wzrok miał bardzo krótki, zwinne antylopy zawsze zdołały odskoczyć w bok, a zaślepiony złością Oczimanda gnał dalej i najczęściej uderzał głową w jakieś drzewo, które brał za swego wroga.
Niestety Ochimanda nie kąpał się tak jak każde inne stworzenie, ale tarzał się w wodzie, grubymi łopami rozkopywał muł z dna i tak się w nim chlapał, że żadne stworzenie tej zmąconej wody pić już nie mogło.
Ochimanda już wczesnym rankiem biegł do takiej kałuży.
Nie pomogły żadne prośby i tłumaczenia, a gruźb Oczymanda nie bał się wcale, toteż zwierzęta, naradziwszy się między sobą, poszły na skargę do króla jego mości.
Ochimanda, ten wstrętny potwór, który nawet ciebie, o potężny królu, nie lęka się i władzy twojej uznać nie chce, wciąż nam wodę mąci w wodopojach, wciąż tarza się w kałużach i bajorach, a my, twoi wierni poddani, z wyschniętymi językami na spiekocie stać musimy.
Wszystkie wodopoje mąci na mochimanda, a ten potwór paskudny, dorzuciła cieniuchnym głosikiem antylopka rzeczna.
Ochimanda, obrażony, iż jego królem zwierząt nie wybrano,
Ale antylopa Kama, na którą Oczymanda najczęściej napadał, zawołała.
Na drugi dzień, gdy zwierzęta pasły się na pożółkłych nieco spiekoty trawach i z żalem spoglądały na duże bajoro, w którym tarzał się oczimanda,
Oczymanda początkowo nie zwracał uwagi na intruza, co zresztą nie było dziwne, ponieważ był krótkowidzem.
Ochimanda mimo słabego wzroku dojrzał go jednak i jak burza runął za nim.
Tuż przed samym bałbabem, bajbun odskoczył zręcznie na bok, a Ochimanda całym ciężarem swego potężnego cielska i rozmachem biegu uderzył wprost w drzewo.
Posypały się wielkie jak dynie owoce z gałęzi, a Ochimanda aż zachwiał się i przysiadł zamroczony.
Po piątym czy szóstym uderzeniu Ochimanda był już tak wyczerpany z sił, tak zamroczony, że ledwie utrzymywał swoje ogromne cielsko na trzęsących się nogach.
Następnie ucieszył Ochimanda.
Ciągnął dalej, pojękując lekka oczy manda.
Ach, stęknął oczi Manda, to bardzo ciężkie warunki.
Chimandana myślał się długo, ale kiedy przypadkiem trącił głową o drzewo i w obolałych kościach zaszczykało mocno, zgodził się na propozycję szympansa.
Widocznie żywica miała lecznicze właściwości, bo Ochimanda czuł, jak ból ustępuje z nadwątlonych kości.
Stał oczy manda cierpliwie dzień jeden i drugi, a żywica kapała i kapała, twardniejąc szybko na powietrzu i tworząc na nosie zwierzęcia potężny, leciuchno ku tyłowi zagięty róg.
Przy końcu trzeciego dnia zmęczony już Oczimanda posunął się trochę, by omdlały pysk oprzeć opień, a ponieważ zaraz potem zasnął, żywica skapywała nieco w tył, tworząc nowe wzniesienie na nosie.
Kiedy skończył się wreszcie czas oznaczony przez Bajbuna, Ochimanda pobiegł ile sił w osłabłych, nieco długim postem nogach do Bajora, roztrącił zebrane tam przy wodopoju zwierzęta i sam począł nużać się i tarzać w chłodnej kąpieli.
Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ostatnie odcinki
-
Legendy polskie. PIAST
05.07.2026 16:49
-
Bajki i baśnie Świata. DLACZEGO JEŻOZWIERZ ZAMI...
28.06.2026 17:40
-
Bajki i baśnie Świata. MAGICZNA BRZOSKWINIA - b...
21.06.2026 17:32
-
Bajki i baśnie polskie. O tym jak jeden utopiec...
14.06.2026 17:15
-
Bajki i baśnie Świata. DLACZEGO ŻYRAFA MA DŁUGĄ...
07.06.2026 17:15
-
Belfegor z Drewnianej Górki. Cz. 9. OSTATNIA
03.06.2026 17:09
-
Bajki i baśnie Świata. CAT-KIN I KRÓLOWA MATKA ...
31.05.2026 17:16
-
Belfegor z Drewnianej Górki. Cz. 8
27.05.2026 16:48
-
Bajki i baśnie polskie. PAPRZYCA
24.05.2026 17:20
-
Belfegor z Drewnianej Górki. Cz. 7
20.05.2026 17:15