Mentionsy

Stan Wyjątkowy
09.08.2025 16:56

KPO wybuchło koalicji w rękach. Karol Nawrocki dociska rząd. W PiS konkurs na nowego premiera #OnetAudio

Rządząca koalicja ma gigantyczny problem i na razie nie widać dobrego wyjścia. PiS doskonale umie chwytać takie momenty i rozkręcać je do rozmiarów gigantycznych afer. Środki z KPO wydawane na jachty czy solaria urastają politycznie do rozmiarów nieszczęsnych ośmiorniczek.    Donald Tusk widzi zagrożenie i próbuje jakoś rozwiązać problem, ale przy rozpędzonej machinie PiS jest to bardzo trudne. Politycy Prawa i Sprawiedliwości rzucili się na to polityczne złoto jak charty goniące zająca. I nie ma co się dziwić. Wyborca słyszący, że pieniądze z KPO poszły na czyjeś jachty czy ekspresy do kawy pała świętym oburzeniem. I słusznie. Nawet jeśli pieniądze zostały przyznane zgodnie z prawem to kryteria powinny zostać zwyczajnie inaczej ustalone. Nie ma też najmniejszego znaczenia, że to PiS zdecydowało o dotacji dla branży HoReCa. Mleko się rozlało i premier musi gasić kolejny pożar.    W dodatku akurat teraz nowy prezydent ruszył w dziękczynną podróż po Polsce. Przedstawia ustawy, których rząd nie przyjmie i codziennie mówi Polakom, że on jest dobry a Tusk zły. Niby nic nowego, ale nałożone na inne problemy Donalda Tuska zaczyna wyglądać na doskonałą strategię. Rząd ma teraz w planie przekonać Polaków, że nie odpuszcza wielkich inwestycji. Premier też jeździ i pokazuje. A to pociąg a to wiatrak.    PiS jest tak pewne swego, że wewnątrz partii już zaczął się konkurs na premiera po wygranych wyborach. Tyle tylko, że Konfederacja mówi „za dwa lata to my będziemy PiSowi dyktować warunki”.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 360 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Najlepszy podcast roku w kategoriach premium oraz polityka w konkursie Best Stream Awards 2024.

Witam Państwa bardzo serdecznie w Waszym ulubionym słuchowisku politycznym, gdzie razem z redaktorem Jackiem Gądkiem, Dominika Długosz,

Jak wyglądało zaprzysiężenie?

Rozrobimy je na części pierwsze, rozłożymy w każdym detalu, żeby Państwu powiedzieć, co prezydent Karol Nawrocki miał na myśli, a co mieli na myśli ci, którzy komentowali wystąpienie prezydenta.

W kolejnych częściach, co my tu mamy w kolejnych częściach?

W kolejnych częściach mamy parę wpadek, parę dziwnych filmików, a na koniec oczywiście polecajkę literacką.

Zapraszam Państwa bardzo, bardzo serdecznie na scenę.

Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek.

Ten fragment, powiem państwu szczerze i tobie Jacku, dałam wyłącznie dlatego, że mi się tak strasznie ta fura prezydencka podoba, że ja chciałam na nią jeszcze trochę popatrzeć.

Ja w ogóle nie jestem samochodowa, mnie w ogóle nie kręcą samochody kompletnie, a to BMW 7 wersja Protection podoba mi się wyjątkowo.

Wydaje mi się, że ta fura owszem robi wrażenie, ale jest bardzo ostentacyjna.

Ja wiem, że przede wszystkim bezpieczeństwo to się liczy, jeśli chodzi o zakup samochodów dla VIP-ów, ale jednak ta ostentacja, ten grill...

Ten grill jest najpiękniejszy.

Nie, nie jest.

Jest po prostu dokładnie taka, jak powinna być fura prezydencka.

Niemiecka.

Niemiecka fura prezydencka, taka dokładnie powinna być i taka jest.

To jest, proszę państwa, samochód rzeczywiście do specjalnych zadań, bo on jest zrobiony w całości.

Pod nim nie da się wysadzić ładunku wybuchowego.

Nie da się go ostrzelać.

Nawet z drona się go nie da zaatakować, bo on w całości, łącznie z dachem, jest wykonany z blachy przeciwpancernej.

I w środku, co mnie najbardziej kręci jakoś, w środku ma butle z tlenem, więc jest odporny również na ataki chemiczne.

Taka polska bestia.

Taka polska bestia.

A to wcześniej to Karol Nawrocki sam osobiście prowadził taki malutki samochodzik, jeśli dobrze pamiętam, czerwony Renault Twingo, chyba mnie pamięć nie myli, to teraz jak się przesiada do takiej limuzyny, no to musi robić wrażenie na nim.

Bo Andrzej Woda jeździł Maybachem bodajże, nie?

On miał bestię, ale w Maybachu.

Chyba nie.

A to się rozbestwi.

Potem zamienił na BMW, ale wcześniej jeździł Maybachem.

Takie fortece to są na kółkach.

I w ogóle bardzo mi się podobała ta realizacja.

Serio mówię.

Bardzo mi się podobała ta realizacja.

To TVP zrealizowało tego przejazdu prezydent.

Umie coś zrobić?

Nie, właśnie nie to chciałem powiedzieć, ale że sugerujesz, że TVP teraz wyczuwa wiatr zmian i nastawia się na wiatr taki prawicowy.

Chce się przemilić do Prawa i Sprawiedliwości, do Karola Nawrockiego, tak?

To chciałaś powiedzieć?

Nie.

Chciałam powiedzieć, że TVP czasem umie coś zrobić.

Oni tam postawili, Kamil Dziubka mówił to ostatnio, 90 kamer.

Ja tylko nie sprawdzałam, ale wierzę, że Kamil wie.

Ale w takim razie, jak cały czas robią takie duże produkcje, na mnie też robiło to wrażenie, więc gratuluję TVP.

Tak, to mówię absolutnie serio.

Nawet jak są w likwidacji, to potrafią robić świetne rzeczy.

I bardzo mi się też podobało, jak tam Sop wyraźnie podgrywał im pod tą kamerę ten przejazd i czasem zasłaniał samochód prezydencki, czasem odsłaniał.

Ja tak miałam wrażenie, że chłopcy trochę się chcą pobawić tym przejazdem, bo nieczęsto mają okazję do takiej zabawy i tu im się naprawdę podobało.

Faktycznie robi to dobre wrażenie i szczerze mówiąc taka pompa jest wskazana.

To nieważne czy kandydat popierany przez PiS, czy przez Konfederację, czy przez Platformę Obywatelską by wygrał wybory, ale państwo powinno pokazywać swoją siłę.

I w tym momencie właśnie w dniu inauguracji to było widać.

Tak, było to widać i to dobrze.

Nie, naprawdę, tu nie ma się co przyczepiać, nie ma co kombinować.

Wybór prezydenta mamy raz na pięć lat, zmienia się lokator raczej raz na dziesięć w polskiej rzeczywistości.

Ale widać, że też ludzie tego chcieli chyba.

Wyborcy tak tłumnie dość przyjechali na to zaprzysiężenie i ja nie sądziłam, że tak będzie.

Znaczy nie było tych stu tysięcy, co PiS zapowiadał, ale to nie ma znaczenia.

bo te 100 tysięcy to nie wiem, to jest taka formuła, teraz każdy mówi 100 tysięcy.

100 tysięcy to jest naprawdę gigantyczna demonstracja.

Oni uznali, że te 100 tysięcy to jest takie minimum.

Ale zawsze można powiedzieć, że było 100 tysięcy.

Albo i pół miliona, albo i milion.

Ale to jest tak, że to już tygodnie przed tymi uroczystościami Prawo i Sprawiedliwość zapraszało, bądźcie tutaj z nami, bądźcie z Karolem Nawrockim, bo może chcą nam tutaj ukraść te wybory, ukraść prezydenturę, nie chcą zaprzysiężyć

Zaprzysięgnąć chyba.

Zaprzysiąc.

Zaraz znawcy języka polskiego będą pisać.

Zapraszamy wszystkich znawców języka polskiego zaprzysięgnąć, zaprzysiąc czy zaprzysiężyć.

Więc to PiS i sam Karol Nawrocki napędzili te tłumy.

Oni chcieli.

Chcieli mieć wielkie święto.

Po prostu wielkie święto i pokazać swój triumf.

I to im się w sumie naprawdę udało.

Też Telewizja Republika zbierała nawet pieniądze na transmisję.

Ale na co oni zbierali pieniądze?

Weź mi powiedz, na co oni zbierali pieniądze, bo oni wiecznie na coś zbierają pieniądze.

Tylko ja tego nie rozumiem, dlatego że transmisja z Sejmu była udostępniona przez Sejm.

Transmisja pozostała była udostępniona przez publicznego nadawcę.

Na co konkretnie oni zbierali półbańki?

No to trzeba zapytać Tomasza Sakiewicza.

Panie Tomaszu.

Tomasz Sakiewicz jest w stanie wydać każde pieniądze na budowę swojego imperium medialnego, a skromne półbańki, bo tyle zbierali, to jest kropla, kropla w tym całym imperium.

Karol Nawrocki w sposób taki bardzo spektakularny objął urząd prezydenta.

Prawo i Sprawiedliwość ma swoje ogromne święto i oni ten czas naprawdę wykorzystali doskonale.

No dobra, to jak już żeśmy podjechali przed Sejm, prezydent Karol Nawrocki wszedł na salę plenarną, to my też na tę salę plenarną wchodzimy i Karol Nawrocki został zaprzysiężony, po czym wygłosił orędzie.

Przysięga przebiegła normalnie, nic tam się nie wydarzyło, tak jak zgodnie ze zwyczajem.

W momencie, kiedy skończył składać przysięgę, Andrzej Duda wstał z fotela prezydenckiego na galerii sejmowej, ustąpił symbolicznie bardzo miejsce nowemu prezydentowi.

Dokładnie to samo zrobił Bronisław Komorowski wcześniej, to samo zrobił Aleksander Kwaśniewski, ustępując miejsce Lechowi Kaczyńskiemu.

To jest taki standard, nie ma tego nigdzie zapisanego, ale tak prezydenci po prostu robią.

Karol Nawrocki wyszedł na mównii zaczął, no właśnie, nie zaczął tak, jak przeważnie prezydenci zaczynają.

Bardzo proszę pana prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego o wygłoszenie oręża.

Bardzo proszę panie prezydencie.

Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

A władzę zwierzchnią w Rzeczpospolitej sprawuje naród.

Dlatego witam naród Polski w granicach Rzeczpospolitej i poza granicami Rzeczpospolitej.

Witam tysiące, dziesiątki obywatelek i obywateli państwa polskiego, które przyjechały dzisiaj do Warszawy i których miałem pod polskim...

Witam wszystkie te miliony wyborców, które wybrały swojego prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, który przed momentem złożył swoją przysięgę.

Dziękuję wszystkim za oddane głosy, za wsparcie.

Dziękuję także, drodzy państwo, tym, którzy nie głosowali na mnie, a wzięli udział w tym demokratycznym...

akcie wyborczym w związku ze świętem naszej demokracji 1 czerwca.

Szanowny panie prezydencie, panowie prezydenci, szanowny panie marszałku Sejmu, pani marszałek Senatu, panie premierze,

Drodzy członkowie Zgromadzenia Narodowego, ekscelencje, eminencje, generałowie, drodzy państwo, wolny wybór, wolnego narodu postawił mnie dziś przed państwem.

Postawił mnie przed państwem wbrew wyborczej propagandzie, kłamstwom.

Wbrew teatrowi politycznemu i wbrew pogardzie, z którą się spotykałem w drodze do Urzędu Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.

I wybaczałem, i jako chrześcijanin ze spokojem serca i z głębi serca wybaczam całą tą pogardę i to, co działo się...

w czasie wyboru.

To ma znaczenie, prawda?

To ma znaczenie.

On się tak przywiązał do tej obywatelskości swojego kandydowania, że teraz ten naród będzie... To znaczy, to też jest bardzo wygodne, bo formuła pod tytułem naród czegoś chce jest formułą tak niezwykle pojemną, że można właściwie podpiąć pod nią wszystko.

Ale to też jest bardzo takie nobilitujące dla Karola Nawrockiego, kiedy on podkreśla, że oto Polska cała, no może nie cała, naród wybrał właśnie jego.

To nie tak, że ja jestem decyzją Jarosława Kaczyńskiego.

Nie, ja jestem decyzją narodu polskiego.

On już teraz się nie odwoływał do Jarosława Kaczyńskiego, do Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, do Zjednoczonej Prawicy.

On się odwoływał i witał naród polski.

Więc widać, że to on jest w ogromnym cugu teraz.

Naprawdę widać, że ten człowiek, prezydent ma ogromne poczucie siły i on to demonstruje.

Ale popatrz, to było widać, bo nie wiem, czy państwo zwrócili uwagę, jak Karol Nawrocki wstał i szedł w kierunku sejmowej mównicy.

To nie było tam lekki truchcik, żeby nikt nie musiał czekać, bo też posłowie tak podbiegają.

Jak podchodzą do tej mównicy, to wielu z nich tak trochę podbiega, bo ta przerwa już wydaje im się za długa.

On kroczył z wypisanym na twarzy, poczekacie na mnie tyle, ile będzie trzeba.

A jak patrzyłem na to, jak on powolutku stawia te kroki, to było widać.

Patrzcie, oto jestem, to ja, wasz prezydent.

On miał poczucie mocy i chciał, żeby wszyscy śledzili każdy jego krok.

On się tym po prostu napawał.

To poczucie siły, poczucie triumfu po prostu emanuje z niego.

I też to, jak on mówi, nie wiem, czy ty zwróciłeś na to uwagę, bo mnie to uderzyło totalnie na początku.

On zaczął mówić o sobie w trzeciej osobie.

Ja bardzo nie lubię tej maniery.

Momentami tak mówił, tak.

Nie lubię tej maniery u polityków bardzo, bo mam wrażenie, że coś tam się przestaje zgadzać.

I rzeczywiście takie komentarze też usłyszałam w Sejmie, że zaczyna być odlot, że zaczyna odlatywać, bo jak tylko polityk zaczyna mówić o sobie per prezydent, to znaczy, że już ma syndrom Boga.

Ty zresztą też pisałeś w tym tygodniu o tym, że w PiS-ie też się trochę tego boją.

No to jest tak, że Karol Nawrocki będzie na pewno dużo bardziej niezależnym prezydentem i to od samego początku, od Prawa i Sprawiedliwości.

W PiS-ie, jak słyszę w tym środowisku, to oni mówią tak, że Karol Nawrocki sam nakręca się oczekiwaniami wobec tej swojej prezydentury.

On ma jakieś przekonanie...

Takie słowa padają z szargu wpisu, że to będzie prezydentura historyczna.

Nie taka do zapamiętania, ale historyczna.

Że to ten człowiek będzie w stanie przeformatować polską scenę polityczną i naznaczyć przyszłość Rzeczypospolitej Polskiej.

To jeśli on wychodzi od razu w czasie orędzia z propozycją zmiany konstytucji, to znaczy, że...

prezydent myśli, przynajmniej na razie, mówi o rzeczach bardzo dalekosiężnych i fundamentalnych dla ustroju Polski.

Dobra, to posłuchajmy Karola Nawrockiego o tej konstytucji.

To nie jest długi fragment, bo właściwie prezydent wyłącznie zaznaczył to, że chce pracować nad konstytucją.

Przed nami szanowny panie premierze, panie prezydencie, drodzy członkowie Zgromadzenia Narodowego, także zadanie dla naszej...

Takie zadanie, które wymaga już teraz aktywności prezydenta Rzeczypospolitej i wszystkich stronnictw politycznych.

Ja z uznaniem patrzę na twórców Konstytucji z roku 1997, której jestem i będę strażnikiem Konstytucji, która obowiązuje.

Natomiast dzisiaj, drodzy państwo, po blisko 30 latach jesteśmy w zupełnie nowej sytuacji społecznej, sytuacji geopolitycznej przez te blisko 30 lat.

Wydarzyło się tak wiele sporów kompetencyjnych, w ostatnim czasie tak regularnie łamano polską konstytucję, że my jako...

Klasa polityczna musimy zacząć działać nad rozwiązaniami nowej ustawy zasadniczej, która będzie gotowa do przyjęcia, mam nadzieję i wierzę, w roku 2030.

Tak, Pałac Prezydencki stanie się, drodzy państwo, nie tylko miejscem funkcjonowania Rady Konstytucyjnej, ale także miejscem, w którym otworzymy, mam nadzieję, narodową, uczciwą dyskusję o tym, jak ma wyglądać Konstytucja roku 2030, bo obywatele dzisiaj potrzebują klarownych, jasnych zasad współpracy między politykami, zabezpieczenia...

interesu, suwerenności, bezpieczeństwa państwa polskiego i musimy to wykonywać już teraz od roku 2025, żeby w roku 2030 najpóźniej być gotowymi.

Tego mam głębokie przekonanie, wymaga także od nas dzisiaj suweren, żeby jeszcze raz przyjrzeć się ustawie zasadniczej, której minie niedługo 30 lat.

No dobrze, tylko tu jest kilka problemów, które ja widzę.

To pierwsze, skąd pomysł?

Po drugie, w jakim kierunku miałaby iść ta zmiana?

Po trzecie, dlaczego miałoby mu pójść lepiej niż Andrzejowi Dudzie?

Andrzej Duda po dwóch latach mniej więcej znudził się pomysłem zmian w Konstytucji, bo też go miał w 2015 roku.

I chciał robić referendum, chciał robić debatę konstytucyjną, a potem to tak zwiędło, oklapło i jak kwitnące w Ogrodzie Botanicznym w Warszawie dziwadło.

Mniej więcej.

Więc czy to jest pomysł PiSu, czy to jest pomysł autorski Karola Nawrockiego?

Pomysł autorski Karola Nawrockiego to nie zostało zasuflowane przez Jarosława Kaczyńskiego, tylko sam Karol Nawrocki postanowił, że on to powie.

To nie było skonsultowane.

Ja specjalnie pytałem, bo też mnie to zafrapowało, skąd w ogóle taki pomysł?

Przecież on się nie pojawiał w kampanii wyborczej Karola Nawrockiego.

On nie mówił w kampanii napiszę nową konstytucję.

Nie.

A teraz wyskakuje z takim pomysłem w czasie swojego orędzia.

Więc to jest jego autorski pomysł, nie pomysł PiSu.

Ja pytałem dzisiaj dwóch bardzo ważnych osób z Nowogrodzkiej, z PiSu, skąd ten pomysł?

No jeden człowiek powiedział mi tak, że nie może o tym rozmawiać.

A drugi?

Że nie chce.

A drugi?

Że nie ma o czym rozmawiać.

Ale pierwszy powiedział, że nie może, bo oni nie wiedzieli tego.

Ale co, ja jestem pewna, że nie wiedzieli, bo ja byłam w Sejmie oczywiście w czasie zaprzeczenia, wiesz, pada ten pomysł zmian w Konstytucji.

Właściwie jedyna rzecz nowa w całym wystąpieniu Karola Nawreckiego, no to wszyscy się rzucamy na tych biednych pisowców, o co chodzi z Konstytucją.

Pierwsze pytania, jakie padają do nich, to jest...

I widzisz od razu, kiedy polityk ci mówi, a pani redaktor, na razie to zostawmy prezydentowi, niech on opowie.

A kiedy polityk mówi, zaczyna coś kombinować, bo po prostu nie wie.

Oni naprawdę nie wiedzieli, co on ma na myśli.

Po prostu, po naprawdę twarzach, pozdrawiam panów serdecznie, było widać, że nie mają zielonego pojęcia, o co mu chodzi.

Jedna osoba, naprawdę dobrze ustosunkowana na Nowogrodzkiej, powiedziała mi, nie ma w tym żadnego naszego majstersztyku.

Po prostu nie ma.

Karol to po prostu powiedzii to jest jego autorski pomysł.

Inny człowiek z PiSu powiedział mi tak.

Karol Nawrocką mówi o roku 30.

Przecież przez ten czas to może się tyle rzeczy wydarzyć, a dzisiaj można powiedzieć w zasadzie wszystko.

Cóż szkodzi obiecać.

Tylko to jest tak, że ludzie z PiSu też patrzą na historię.

Wspomniałaś o pomyśle zmian w Konstytucji, autorstwa i referendum autorstwa Andrzeja Dudy.

Ten pomysł został ośmieszony.

Andrzej Duda wyszedł po prostu na prezydenta śmiesznego, bo wyszedł z wielkim projektem, potem trafiło to do kosza zupełnie.

Andrzej Duda został ośmieszony.

W tej debacie, ja nie pamiętam w tej chwili liczb, więc proszę się do tego nie przyczepiać specjalnie.

Ale on tam zaprosił do debaty jakichś konstytucjonalistów bardzo wielu, odpowiedziało mu parę osób dosłownie na te jego pomysły konstytucyjne.

I to nie tak, że wszyscy pozostali po prostu się obrazili na Andrzeja Dudę i uznali, że nie będą akurat z tym prezydentem rozmawiać, bo to był rok 2017.

Jeszcze nie wszyscy uważali, że z prezydentem Andrzejem Dudą nie ma o czym rozmawiać, tylko po prostu uznali, że to nie ma żadnego sensu, bo nie ma większości do zmiany konstytucji i nie ma tej woli politycznej w Polsce.

Ale teraz, patrząc na sondaże, to może się okazać, że po przyszłych wyborach będzie większość konstytucyjna prawicy PiSu i Konfederacji.

Nie można tego wykluczyć, że te dwie trzecie Sejmu to jednak będzie w rękach prawicy.

Jest to na granicy takiej wykonalności, możliwości, ale nie można tego wykluczyć.

Więc jakaś ewentualność taka, że oto jest te dwie trzecie do zmiany konstytucji, a Karol Nawrocki napisał projekt konstytucji.

Jest to mikra szansa na to, że to się uda, ale jednak nie można tego wykluczyć.

Ale jeszcze kilka rzeczy.

Ale daj mi powiedzieć jeszcze jedną rzecz.

To jest tak, że jedna z osób z PiSu powiedziała mi tak, że Karol Nawrocki szykuje się na batalię z Donaldem Tuskiem,

I nie chce oddawać żadnego pola aktywności, nie chce po prostu inicjatywy oddawać Donaldowi Tuskowi, więc mówi teraz o konstytucji, no i ten temat będzie jego własnością, więc on tutaj będzie po prostu, zajmie pewną przestrzeń.

I nie oddaje jej Donaldowi Tuskowi.

Więc to może być jakiś uzysk.

Ale też wszyscy mówią tak, że no jednak jest to troszkę nieostrożne podejście Karola Nawrockiego.

I zacytuję jeszcze jednego człowieka z PiSu, który zdefiniował bardzo lapidarnie podejście do polityki i uprawiania polityki przez Karola Nawrockiego.

On to zdefiniował tak.

Kur, robimy to.

Po prostu Karol Nawrocki coś mówi, no i robimy to.

Rozpychamy się, a potem się zobaczy, co z tego wychodzi.

Bo jak się jest prezydentem, to właśnie dokładnie tak można.

Bo prezydent nie musi się przejąć finansami publicznymi.

Prezydent nie musi się przejąć tym, czy ma większość sejmową, czy nie ma większości sejmowej.

Prezydent w ogóle właściwie nie musi się niczym przejmować.

Wyborcy szczęśliwi, bo prezydent ma pomysły, prezydent wychodzi z inicjatywą.

Mam wrażenie, że mieli jednak pretensje do Andrzeja Dudy przez parę lat, że jest prezydentem z niewielką inicjatywą, niewykorzystującym narzędzi, które ma w ręku.

A tutaj proszę, CPK jest, będziemy o tym rozmawiać dalej.

Ale z szeregów samego PiSu i to takiego, który jest dobrze zorientowany i tak po prostu rozmawia z Karolem Nawrockim, to usłyszałem taką opinię, że w polskiej takiej praktyce to przyjęło się, że prezydent to jest trochę taki właśnie bierny, że może wetować, ma inicjatywę ustawodawczą, ale w sumie to ten ciężar legislacyjny składania projektu, no to rząd się tym niech się zajmuje.

A teraz ma być inaczej.

To ma być fundamentalna zmiana.

Teraz Pałac Prezydencki i nowy prezydent ma być po prostu ośrodkiem władzy, absolutnie pełnoprawny i wyjeżdżać z kolejnymi projektami.

A on wierzy tylko do wyborów 2027?

Bo jak PiS wygra wybory i zawiąże koalicję z Konfederacją, to już przestanie być prezydentem ośrodkiem władzy?

Czy jeszcze mu nikt nie powiedział?

Wydaje mi się, że Karol Nawrocki ma taki ciąg na władzę, że jeśli PiS, Konfederacja przejmą władzę, jeśli tak się stanie, to on się nie schowa gdzieś do kąta w Pałacu Prezydenckim, ale będzie walczył o to, żeby być takim patronem polskiej prawicy i że po prostu on będzie liderem, będzie twarzą, liderem, spiritus movens całej polskiej prawicy.

Ciąg na bramkę to jest połowa sukcesu.

Jak polityk nie ma ciągu na bramkę, to nigdy w życiu niczego nie wygra.

Pozdrawiamy pana prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego.

I ciąg na bramkę jest potwornie istotny w polityce.

Tyle tylko, że ważne jest też patrzenie realnie na swoje możliwości.

Premier Donald Tusk, podsumowując całe wystąpienie Karola Nawrockiego... A dobra, dajmy premierowi powiedzieć.

Co ma do powiedzenia, potem jeszcze wrócimy do samego orędzia Karola Nawrockiego i do jego innych wystąpień, ale teraz premier Donald Tusk.

W orędziu pan prezydent Nawrocki chyba dość szczerze mówił o konfrontacji z rządem.

No i na to jesteśmy oczywiście gotowi, chociaż walałbym, aby te mniej autentyczne słowa o potrzebie współpracy miały swoje konsekwencje.

Mówiąc krótko, to nie jest pierwszy raz, kiedy jako premier słucham wystąpienia prezydenta i tak było też z poprzednimi prezydentami.

Takie wystąpienie, gdzie bardzo widać taką chęć

Posiadania kompetencji, jakie ma w polskim systemie politycznym premier i rząd.

Tu konstytucja, a na konstytucję pan prezydent Nawrocki powoływał się wielokrotnie w swoim wystąpieniu, jest jednoznaczna, więc mam nadzieję, nie mam pewności, ale mam nadzieję.

że ten czasami dość buńczuczny ton i taki konfrontacyjny nie będzie miał jakichś praktycznych konsekwencji.

Ale jeśli będzie trzeba, to będziemy oczywiście twardo stać.

Właśnie jako też strażnicy konstytucji.

To nie zamach, proszę być spokojnym.

Jako strażnicy konstytucji i reguł, które obowiązują w naszym państwie.

Drugie wrażenie...

No, muszę powiedzieć, dobrze powiedziane wystąpienie.

Widać, że jest absolwentem dobrej uczelni, bardzo dobrego wydziału historii na tej uczelni.

To moja uczelnia, jestem z tego samego wydziału, więc zrozumiecie, co chcę powiedzieć.

I nawet jeśli nie wszystkie cytaty były trafnie dobrane, ale generalnie widać, że pan prezydent Nawrocki przygotowywał się długo i sumiennie do swojego pierwszego wystąpienia.

Trzecia, być może dla mnie najważniejsza taka impresja, nie wiem, czy państwo to podzielacie, ale ja to widziałem, może dlatego, że siedzę blisko, że jedynym chyba zdenerwowanym i coraz smutniejszym politykiem na sali był Jarosław Kaczyński, wcale się nie dziwię.

Jest zmiana warty na prawicy, jest ewidentnie nowy lider prawicy.

Nie wiem, kto z was usłyszał dzisiaj gorzkie słowa od bardzo zdenerwowanego pana Kaczyńskiego, który z dziennikarzy chyba dowiedział się, że jest chamem, tak?

Słyszeliście to?

Więc wydaje mi się, że te nerwy prezesa Kaczyńskiego są uzasadnione.

Nie chciałbym być dzisiaj w jego skórze.

Także na razie to tyle, bo wiecie, nie ma się co wyżywać na podstawie jednego orędzia.

Chociaż mógłbym zgłosić tu bardzo wiele uwag.

Na przykład jeśli chodzi o tę gotowość do budowania fundamentów praworządności w Polsce.

Mógłbym uznać, że to była próba dowcipu czy szyderstwa ze strony pana Nawrockiego i ław PiSu, bo posłowie PiSu reagowali bardzo energetycznie.

Kiedy padły słowa o tym, że prokuratura się nie podoba panu Nawrockiemu, prezydentowi Nawrockiemu,

to wybuchły takie frenetyczne otaski w ławach PiSu.

No ja się nie dziwię, że nawet jeśli niektórzy narzekają, że rozliczenia za wolno, wiecie, ale nie dziwię się, że PiSowi bardzo zależy na tym, żeby prezydent Nawrocki jakoś...

skutecznie paraliżował pracę prokuratury, ale chcę powiedzieć niedoczekanie wasze.

Także dzisiaj wysłuchałem tych słów, tego wystąpienia ze spokojem, z nadzieją, że w tych kluczowych sprawach jak bezpieczeństwo, polska armia, że będzie to pole do współpracy.

Musi być.

Tutaj nie ma wyjścia.

I z takim, powiem szczerze, zrozumieniem wynika to z mojego wieloletniego doświadczenia, ze współpracy.

z różnymi prezydentami, więc też muszę czasami cierpliwie i z wyrozumiałością wysłuchiwać zdań i słów, które może niekoniecznie oddają rzeczywistość, ale jakieś marzenia.

Ale okej, damy z tym radę i myślę, że pan prezydent szybko przyzwyczai się do realnej sytuacji w Polsce.

Realną sytuacją jest, pan prezydent reprezentuje, a rząd rządzi.

Dziękuję tym optymistycznym akcentem.

Chciałbym zakończyć dzisiejszy dzień.

Opowiemy o tym, jakie wnioski zostały przyjęte na pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy i co za nie można było sobie kupić i zbudować.

Mamy pieniądze przeznaczone na klub swingersów.

Swingersów.

Znaczy... Ja nie wiem, jak mam Państwu teraz to wyjaśnić.

Wyjaśnić, co to znaczy swingowanie.

Jacek postanowił mnie dzisiaj złapać na definicjach.

Klub swingersów jest to klub erotyczny, w którym przyjeżdża para i ta para wchodzi w kontakty intymne z innymi osobami, z którymi wymienia się partnerami na przykład.

Swingowanie to jest dokładnie tak, nie trzeba w klubach.

Można w zaciszu domowym to też uprawiać, ale mamy tutaj screeny z tego klubu przeznaczonego dla swingersów, który przeprowadził tam liczne modernizacje w swoim klubie, żeby on był przystosowany

Nie wiem do czego.

O modernizacjach.

Właściciele lokalu chwalą się, że w klubie przygotowano m.in.

takie atrakcje jak erotyczna dyskoteka, spa, sauny jacuzzi, strefę masażu,

nie przeczytam.

Strefę kinową z projektorem.

Zarumieniłaś.

Dalej nie przeczytam.

Ogród, huśtawkę, strefę BDSM, szatnie i prysznicę.

Klub zapewnia też podstawowe środki higieny osobistej, a także prezerwatywy i lubrykanty.

Pieniądze z KPO.

I teraz proszę, i teraz Jacek, wyjaśnij mi potrzebę finansowania klubu dla swingersów.

Skoro miałeś kreatywne podejście do jachtu z Łodzi, proszę.

Nie potrafię wyjaśnić, zwłaszcza tej strefy BDSM.

Wydaje mi się, że to jest promowanie przemocy za państwowe pieniądze, więc nie wydaje mi się to wydatkiem celowym.

Ujmuję to bardzo dyplomatycznie.

Jackowi klub swingersów nie wydaje się wydatkiem celowym.

Ale także o tym, że Karol Nawrocki jedzie w jedną stronę po Polsce, Donald Tusk w drugą.

Może gdzieś się spotkają.

Karol Nawrocki natychmiast właściwie wyjechał i poszedł.

Już nie w tym podkoszulku, co przed chwilą Państwo widzieli.

Tylko pojechał w Polskę, pojechał najpierw do Kalisza pokazać projekt ustawy dotyczącej CPK.

Moim zdaniem wyciąga wnioski.

Moim zdaniem wyciąga wnioski z poprzedniej prezydentury, bo stolik do podpisywania ustawy był lepszy niż ten w Końskich na dworcu, co to Andrzej Duda podpisywał tam ustawę.

A tutaj był już taki profesjonalny stolik do podpisywania ustawy.

A mi się te zdjęcia z tym na peronie w Końskich... W Końskich czy we Włoszkowie to było?

W Końskich to było.

One wyglądały paździerzowo, ale one pokazywały... Ale ja mówię to absolutnie szczerze.

Ale nie opowiadaj takich rzeczy.

Ale to wyglądało tak... Owszem, można było drzeć łacha z Andrzeja Dudy, że on w takim anturażu podpisuje ustawę, że to wygląda tak biednie i w ogóle paździerzowo, ale ta polska lokalna...

często, zwłaszcza dworce, perony, wyglądają paździerzowo.

Nie, ale to w ogóle nie o to chodziło.

Wiesz co?

Z czego ja się zbijam, że tak pójdziemy do historii politycznej?

Tam był taki obrazek.

Ja na to patrzyłam i sobie myślałam, dokładnie wiem, co się wydarzyło.

Tam nie została wysłana ekipa z TVP z centrali.

Tam została wysłana ekipa z oddziału ewidentnie lokalnego, czyli pewnie z Kielc, żeby skręcić ten obrazek.

Ale byli tam też politycy lokalni, kieleccy.

I oni się po prostu nie mogli zdecydować, czy dla nich ważniejsze jest pokazanie prezydenta, czy dla nich ważniejsze jest pokazanie tych gości, którzy realnie na co dziim urządzają życie w ośrodku TVP Kielce.

I to było widać w tym obrazku, że zrobili na wszelki wypadek obrazek, na którym się mieszczą wszyscy.

I tu stali, jak patrzymy na obrazek, to po stronie prawej stali ci notable, lokalni świętokrzyscy Prawa i Sprawiedliwości, a gdzieś w oddali siedział na peronie

Andrzej Dudaj podpisywał ustawę.

I w momencie, kiedy ja to napisałam na Twitterze, że wiem, co tam się wydarzyło, że po prostu to nie jest zemsta Jacka Kurskiego na Andrzeju Dudzie, tylko to jest po prostu historia pod tytułem ci goście nie wiedzą, kogo mają pokazywać.

Ktoś z pałacu do mnie napisał, Jezu, jak ty dokładnie wiesz, co tam się dzieje w tej telewizji publicznej.

Bo to widać po prostu, kiedy operator ma twardy orzech do zgryzienia, bo nie wie, kto jest ważniejszy dla jego osobistego dobrostanu jutro, pojutrze i za tydzień, a nie dla dobra Polski.

Okej, ale co do sprawy takiej technicznej i kadrowania tego, zgoda.

Ale jeśli chodzi o sam pomysł, żeby pojechać do Końskich i tam podpisać ustawę, nawet przy tym skromnym biureczku, to jest, wydaje mi się, że to było okej, naprawdę.

No ale teraz było bardziej okej, bo ten stół był przywieziony.

To widać, że przyjechał stół, a nie wyszarpany z jakiejś szkoły gminy.

Czyli biorą przykład z Ewy Kopa, która też woziła stół ze skrzydłami ze sobą.

Donald Tusk też pojechał w Polskę i pojechał najpierw, poczekaj, gdzie on tam pojechał?

W pierwszym rzucie to chyba na Podhale, prawda?

I o kolejach dużych prędkości premier woli niż samoloty.

Ale myślisz, że to robi?

To znaczy to jest taki TikTok, nie taki typowy, ale Donald Tusk jest dobry w te social media.

Do mnie nie przemawia akurat to, bo mam wrażenie, że tam ta turbulencja została tak podegrana, tak w sposób taki...

Byłem no troszkę taki chałupniczy.

I że to mnie to do mnie nie przemawia, ale może przemawia do kogoś.

Nie no, ten filmik to jest kiks.

PR-owy kiks.

W sumie to więcej wody powinno się wylać na Donalda Tuska za karę, za taki komunikacyjny błąd.

Nie wygląda to po prostu zbyt poważnie.

A w części trzeciej, proszę Państwa, długo wyczekiwane dzieło, żeby nie powiedzieć arcydzieło, czyli książka Andrzeja Dudy pod dużo mówiącym tytułem To Ja.

Były prezydent już rozpoczął jej promocję i będzie ją pewnie promował tak jeszcze przez bardzo, bardzo wiele miesięcy, bo chyba zamierza na niej sporo zarobić.

Proszę bardzo, ja tu Państwu specjalnie pokazuję.

Tym Państwu, którzy nie widzą, tylko słyszą, to ja chciałam powiedzieć, że nie wiem, ile to jest centymetrów w Twoim zdaniem.

Ta książka ma tak ze 4 cm grubości.

I żeby było śmieszniej, nie zawiera ona w sobie aż tylu zdjęć, co ja myślałam.

Ona ma w sobie co prawda 300 fotografii, ale ja myślałam, że one będą większe i że będzie ich więcej.

Ta książka kosztuje...

Ta książka kosztuje 99 zł bez podpisu.

I bez pudełeczka.

I bez pudełeczka.

To jest wersja budżetowa, a wersja z podpisem i z pudełeczkiem ma 150 zł, jeśli dobrze pamiętam, bez złotówki.

Powiedziałabym godnie.

Sam raz, żeby zysku spłacić hipotekę.

0:00
0:00