Mentionsy

Strefa Wiedzy Uniwersytetu SWPS
20.11.2025 10:20

Jak odnaleźć sens i autentyczność w cyfrowym świecie? Człowiek Absurdalny x Strefa Wiedzy USWPS

Skrolujemy, postujemy, lajkujemy bez namysłu, a granica między tym, co prawdziwe i fejkowe zaciera się szybciej niż trwanie kolejnego story. Czy w tym wszystkim jeszcze potrafimy być sobą? I co to właściwie znaczy? Jeśli czujesz, że to o tobie, posłuchaj tej rozmowy. 🎯 Dlaczego tak polubiliśmy autoprezentację w sieci? 🎯 W jaki sposób big techy wykorzystują naszą potrzebę autokreacji? 🎯 Dlaczego szczerość w internecie wygląda lepiej niż prawda w realu? 👁️ Chcesz wiedzieć więcej? Odwiedź Strefę Wiedzy Uniwersytetu SWPS: https://strefawiedzy.swps.pl/ W tym miejscu znajdziesz wszystkie materiały, które powstały w ramach Strefy Psyche, a od listopada 2025 — treści z jeszcze szerszego spektrum tematów. Wejdź do Strefy Wiedzy Uniwersytetu SWPS!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 398 wyników dla "Uniwersytecie SWPS w Warszawie"

Strefa Wiedzy Uniwersytetu SWPS.

Nauka, która ułatwia życie i tłumaczy świat.

Więcej materiałów, artykułów, podcastów i webinarów znajdziesz na strefawiedzy.swps.pl oraz w kanałach naszego projektu na YouTube, Spotify i Apple Podcasts.

Dzień dobry, nazywam się Bartosz Kicior, jestem dziennikarzem, doktorem nauk społecznych i socjologiem.

Mam przyjemność poprowadzić dla Państwa to spotkanie w ramach Strefy Wiedzy Uniwersytetu SWPS.

To spotkanie wyjątkowe z dwóch względów.

Po pierwsze inaugurujemy nim nową odsłonę naszych projektów popularyzujących wiedzę naukową.

Od teraz zapraszamy do jednej przestrzeni, jak wspomniałem, nazywa się ona...

strefa wiedzy Uniwersytetu SWPS, gdzie znajdziecie artykuły, podcasty, webinary z ośmiu kategorii tematycznych.

Psychologii, prawa, biznesu, społeczeństwa, designu, kultury i sztuki, technologii i gamingu.

A drugi powód to mój gość, którym jest Łukasz Polikowski.

Witam bardzo serdecznie.

Miło wrócić.

Wrócić, albowiem Łukasz jest absolwentem psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS w Warszawie, a od 2018 roku prowadzi jeden z największych kanałów o psychologii, filozofii i społeczeństwie na YouTubie.

Kanał nazywa się Człowiek Absurdalny.

Na co dzień Łukasz zajmuje się też tematami mediów społecznościowych, sztucznej inteligencji oraz ich wpływem na nasze życie.

Nasza rozmowa dzisiejsza jest swego rodzaju wstępem do wydarzenia, które odbędzie się na Uniwersytecie SWPS w Warszawie 28 listopada.

Wydarzenie nosi nazwę Spotkanie Poza Algorytmem i ma być przestrzenią do rozmowy o tym, jak odnaleźć sens, emocje i autentyczność w epoce cyfrowych iluzji.

Ja myślę, że to jest taki temat do eksplorowania, co oznacza być poza algorytmem, bo tak bardzo już jesteśmy w tym algorytmie przez cały czas, kiedy tylko oczywiście sięgamy po nasz smartfon, kiedy tylko zanurzamy się w internecie, w mediach społecznościowych w szczególności, no to te algorytmy chociażby informują nas o wszystkim, kształtują nasze coraz bardziej preferencje, kształtują nasze myślenie.

Uczą nas o tym, czym są algorytmy, więc z nich głównie czerpiemy tę wiedzę.

Myślę, że coraz bardziej ważne jest, żeby poza tym algorytmem się spotykać, rozmawiać i wyciągać wnioski.

Cały czas będziemy nawiązywać oczywiście do tego tematu i do tego obszaru, jako do takiej głównej osi zarówno tego wydarzenia, o którym wspomnieliśmy, jak i dzisiejszej naszej rozmowy.

W międzyczasie cały czas zapraszamy do opisu, który znajdziecie w linku, opisu wydarzenia.

Zapytałem cię o bycie poza algorytmem, nie tylko dlatego, że nazwa wydarzenia to spotkanie poza algorytmem, ale także właśnie tak jak wspomniałeś, dlatego że jest to jeden z bardzo ważnych obszarów, który zajmuje naszą codzienność.

W jaki sposób Twoim zdaniem, zdaniem osoby, która też porusza się cały czas w tej przestrzeni zdominowanej przez algorytmy, te algorytmy wpływają na naszą codzienność?

Spotkałem się ostatnio z bardzo takim ciekawym zdaniem, ciekawym dla mnie, które we mnie zarezonowało bardzo mocno, dlatego że też jako człowieka, który od ośmiu już prawie lat tworzy, publikuje, na początku czysto hobbystycznie, w pewnym momencie to się stało moim też niejako sposobem na życie.

Zostałem pełnoetatowym kanalarzem, więc działającą osobą w mediach społecznościowych.

trafiłem takie zdanie, że algorytmy zabijają coraz bardziej naszą kreatywność.

Myślę, że to jest jeden z takich ciekawych obszarów.

Oczywiście pomyślałem o tym bardzo mocno z perspektywy twórcy, że coraz bardziej zamiast po prostu tworzyć, podążać za inspiracją, za pomysłem, za tym, o czym naprawdę chcemy mówić, oczywiście bardzo staram się to nadal robić, to jednak...

coraz bardziej kontrolowane, sterowane tym algorytmem media społecznościowe, który jest oczywiście nastawiony na korzyść właścicieli tych mediów społecznościowych, a więc jak najdłuższe utrzymywanie naszej uwagi, jak najlepsze monetyzowanie tej uwagi.

I to niestety staje często w kontrze z tą kreatywnością rozumianą jako rzeczywiste wyrażanie siebie, jako jakieś poszukiwanie autentyczności, podążanie za swoimi zainteresowaniami, bo coraz bardziej my twórcy z jednej strony, no mimo wszystko cały czas musimy myśleć, jak stworzyć coś, co się kliknie, co się obejrzy, co utrzyma tą uwagę.

nawet tutaj, zanim zaczęliśmy rozmowę, trochę rozmawialiśmy o wstępach, że z jednej strony chcielibyśmy we wstępie przywitać się, prawda, wszystko tak dalej, ale uwaga dzisiaj staje się tak deficytowym zasobem, że wchodzimy trochę w tą grę, skracamy jak najbardziej, nie?

Chcemy od razu przechodzić do rzeczy, do sedna, więc też wzmacniamy zachowania, które nawet, z którymi nawet nie do końca musimy się na początku zgadzać.

A myślę, że ten problem oczywiście tej kreatywności, on też dotyczy trochę ludzi, trochę naszych zainteresowań, te nasze zainteresowania

w tej takiej loterii tego, co nam ten algorytm będzie... Znaczy loterii.

Algorytm dobrze wie, co nam podpowiadać.

To dla naszego mózgu są często takie aż pochodzące trochę na przykład z gier hazardowych mechanizmy uzależniające, które sprawiają, że mózg jest ciekawy, co tam za chwilę, jaka emocja mu zostanie wylosowana, jaka emocja będzie go przykuwała dalej do tego ekranu.

Więc...

Między innymi o tym będziemy rozmawiać.

Ja też będę miał swój mały segmencik na tym wydarzeniu.

Pozwolę sobie skręcić na chwilę.

28 listopada, więc serdecznie zapraszam.

Przede wszystkim ludzi młodych zapraszamy.

Ludzi, którzy czują się troszeczkę zagubieni w tych obecnych czasach, ale myślę, że dotyka to absolutnie nas wszystkich, więc myślę, że to bardzo ważna inicjatywa.

Swoją drogą, jeżeli wybieracie się 28 listopada na spotkanie poza algorytmem, między innymi właśnie z Łukaszem, to dajcie nam znać w komentarzu pod tym filmem.

Wracając jeszcze do tych algorytmów, powiedziałeś o tym, w jaki sposób one wpływają na naszą kreatywność, na treści, które tworzymy.

A w jaki sposób one wpływają na kategorię autentyczności?

To znaczy, jak daleko posunęliśmy się, twoim zdaniem, w zatraceniu siebie po to, żeby ugłaskać te algorytmy i po to, żeby dbać o to, żeby one nas promowały i robić zgodnie wszystko z tym, czego od nas chcą i oczekują.

Myślę, że to zaszło już tak daleko pod pewnymi względami, że ciężko jest nam samym nawet ocenić, porównać sobie, na ile ja siebie kreuję, na ile jestem autentyczny, szczery, zgodny z samym sobą.

Oczywiście my ludzie zawsze mieliśmy różne mechanizmy autoprezentacji, zawsze troszeczkę kreowaliśmy tą naszą taką publiczną personę.

Ale w tej sytuacji tego ciągłego połączenia tych mediów społecznościowych, tego kreowania swojego wizerunku, momentu, w którym albo ten wizerunek zarabia dla nas trochę, a może jest na nim zbudowany cały nasz duży biznes, marka osobista, o której mnóstwo słyszymy.

Coraz częściej przecież nawet w poszukiwaniu zwykłej pracy nasze media społecznościowe są gdzieś prześwietlane i to też się okazuje istotne.

Co tam publikujemy, o czym mówimy, można tu łatwo sprawdzić, w internecie nic nie ginie, częste hasła.

Ale też takie proste mechanizmy, nie wiem, dotykające na przykład młodszych ludzi i starszych przecież pojawiających się w mediach społecznościowych, że wrzucam coś, wrzucam jakieś zdjęcie, dostaję, nie wiem, tysiąc reakcji.

Wrzucam inne, zero reakcji.

To też jest przecież takie troszeczkę dawanie nam wzmocnień, takie tresowanie nas do tego, żeby, okej, tym fajniej się podzielić, bo to, nie wiem, wzbudza jakieś emocje, o tym ludzie chcą dyskutować.

To akurat nikogo nie obchodzi, więc dlaczego?

Oczywiście można sobie zadać pytanie, po co w ogóle wrzucam pewne treści, po co się nimi dzielę, czy robię to tylko dla siebie, czy robię to dla innych, ale tutaj tak wiele różnych bodźców na nas oddziałuje, w tym i tak już przebodźcowanym świecie, szczególnie sfery internetu, sfery mediów społecznościowych, że...

Ja myślę, że to jest bardzo trudne pytanie, żeby ktoś potrafił sobie odpowiedzieć po prostu, do jakiego momentu jestem autentyczny, do jakiego ja już zaczynam kreować, szczególnie w tej rzeczywistości mediów społecznościowych, tych ciągłych porównań tak naprawdę z całym światem trochę w tym momencie.

Ale taka też ciekawostka...

takim trendem, też nie nowym, bo on trochę powraca co jakiś czas, jest ta taka większa teoretycznie autentyczność.

W ostatnim czasie, szczególnie w dobie kreowanych filmików z AI, może drodzy widzowie zwróciliście uwagę, może ty zwróciliś uwagę, wracają do łask kanały takie z twarzą prowadzącego, mniej takie idealne, zmontowane, więcej tam jest takiej trochę surowości.

Chociażby dlatego, ja ostatnio komentarz zobaczyłem pod swoim filmem, co mi to trochę też uświadomiło, że

O, jak fajnie zobaczyć wreszcie człowieka, który to opowiada.

Wydaje mi się, że wyleczyliśmy się z tej chwilowej mody tych szybkich, migających obrazków, które były bardzo bodźcujące, z nałożonymi napisami, najczęściej też lektorem AI, które zrobiły furorę w pół roku około, być może...

i jeszcze gdzieś tam trendują, ale już chyba stały się właśnie, tak jak powiedziałeś, za mało autentyczne.

Powiedziałeś też, że jest to trudnym pytaniem, które należy sobie zadać.

No cóż, mamy same trudne pytania w strefie wiedzy SWPS.

Kolejne trudne pytanie właśnie w tym obszarze.

Czy twoim zdaniem bardziej dziś jesteśmy w mediach społecznościowych, czy...

występujemy w mediach społecznościowych?

Czyli czy bardziej jesteśmy aktywni znowu dla siebie, czy bardziej dla tej autoprezentacji, o której powiedziałeś?

Takie ciekawe badania, które też ostatnio właśnie pracując w ogóle nad filmem gdzieś trafiłem, przeczytałem, które też dały mi do myślenia.

Tam takie ciekawe porównanie, zresztą wynikający z badań wniosek, że ludzie spędzający dużo czasu w mediach społecznościowych dość szybko czują...

czują się wypaleni, co wręcz przypomina pewne takie efekty wypalenia zawodowego u pracowników zawodowych.

I taka rzecz, z której sobie nie zdajemy sprawy, jak bardzo paradoksalnie przebywanie w mediach społecznych, przebywanie takie, nie wiem, ciągłe na przykład scrollowanie

naszego feedu, jakiejkolwiek platformy, jaką jest paradoksalnie ciężką pracą.

Ciężką pracą dla naszego umysłu, który po prostu cały czas jest bodźcowany, cały czas przeżywa różne emocje, cały czas skacze pomiędzy tymi różnymi, często skrajnymi emocjami i oczywiście nikt nam za to, raczej nam za to nikt nie płaci.

Nie jest to najbardziej posztyczna rzecz, jaką pewnie możemy robić ze swoim czasem, a największy paradoks często nam się wydaje, że to jest nasz sposób na relaks, na odpoczynek.

Tutaj takie może zadanie nawet dla oglądających.

Zobaczcie sobie, czy po scrollowaniu dłuższą chwilę czujecie się w ogóle kiedykolwiek zrelaksowani, wypoczęci, czujecie się lepiej, wraca energia, wraca motywacja.

Czy właśnie osiadamy, czujemy raczej jakieś takie wypalenie, odmurzczenie?

Więc a propos tego, czy jesteśmy, czy występujemy, to może jest trochę takie pytanie, jak z tą autentycznością, na ile jesteśmy tam, żeby coś pokazać, żeby coś sprzedać, żeby coś zyskać, na ile sami dla siebie, ale wtedy jest właśnie bardzo ważne pytanie...

Wielu współczesnych filozofów na to zwraca uwagę, że chyba takim największym, mimo wszystko, kłamstwem mediów społecznościowych jest manipulacją, nadużyciem, jest nazywanie ich społecznościowymi.

Bo jakby ten efekt, może pierwsze, wiadomo, założenia platform były takie, że połączmy ludzi ze sobą.

ale w jakim stopniu one nas w rzeczywistości łączą obecnie, a w jakim tak naprawdę trochę wykorzystują nas do tych swoich celów.

Co my z nich tak naprawdę mamy?

Czy jesteśmy, nie wiem, lepiej poinformowani?

Czy właśnie lepiej się czujemy?

Czy to jest jakiegoś rodzaju jakościowa rozrywka?

Czy to nam pomaga nawiązywać jakieś jakościowe kontakty?

Trochę to pewnie zabawne, że w mediach społecznościowych występując w tym momencie jako człowiek mediów społecznościowych, mówię bardzo krytycznie, absolutnie dostrzegam,

pozytywne rzeczy, jakie platformy mogą nam dostarczać, w sensie z czego możemy skorzystać, jak na przykład z jakościowych jakichś treści, które chociażby w tym momencie próbujemy stworzyć, ale tych zagrożeń jest bardzo dużo, a kiedy naprawdę 90% tego naszego życia jest w tym algorytmie, to jest ogromna część, coraz bardziej to się wiąże z naszą pracą, z naszymi kontaktami z ludźmi, z naszymi znajomościami, z naszą rozrywką,

Jest tego dużo, na co powinniśmy zwracać uwagę.

Skoro jest to przestrzeń pełna zagrożeń, tak jak powiedziałeś, i skoro ta autoprezentacja jest pewnego rodzaju iluzją, to dlaczego ta potrzeba nadal w nas jest aż tak żywa?

I dlaczego tak bardzo potrzebujemy nadal właśnie autoprezentować się w mediach społecznościowych wciąż, pomimo rosnącej wiedzy na ten temat?

Taki komentarz, który powraca, zawsze się na nim uśmiecham, ale rzeczywiście jest w nim taka zimna, żelazna dość logika.

Jak na przykład gdzieś krytyczny robię materiał dotyczący jakichś mechanizmów z mediów społecznościowych, padają właśnie pytania, padają komentarze bardzo często, że jaką mam alternatywę?

Nie wiem, uciec do lasu, odciąć się od wszystkiego?

Oczywiście mówimy o jakiejś zupełnie przeciwnej skrajności, ale...

Media społecznościowe nie są tylko i wyłącznie jakiegoś rodzaju taką fajną technologią, nie są fajnym brandem, nie są tylko modą, która za chwilę przemieje się.

Oczywiście one się będą zmieniać i pewnie ciężko jest sobie wyobrazić, jak będą wyglądały za parę lat.

Ale to jest tak wszechobecne, to tak nas przenika, tak bardzo wszyscy mają te media społecznościowe.

Ja mam 11-letnią córkę w podstawówce teraz i ona jest jedną z dwóch, trzech osób w swojej klasie, która nie ma dostępu jeszcze do tych mediów społecznościowych.

Z nią rozmawiamy, ona rozumie, ale no...

nie wiem, po szkole koleżanki ok, pokazują jej, co się tam dzieje, tak dalej.

Więc jakby dzieci już bardzo głęboko w tym są.

Mnóstwu ludzi jest ciężko sobie wyobrazić świat bez nich tak naprawdę.

Tak wiele różnych rzeczy tam można znaleźć.

Widzę moją babcię, która normalnie by słuchała sobie radyjka.

wię, co tam oglądasz?

Diecezja ma swój kanał, ma 100 tysięcy subskrybentów i tak dalej, nierzadko.

Więc tego typu treści też można znajdować.

I teraz ja nie mówię, że to jest tylko i wyłącznie negatywne, ale no właśnie, jak ciężko, coraz bardziej ciężko, coraz ciężej wyobrazić sobie to życie w ogóle bez tych mediów społecznościowych.

Więc trochę tam wracamy...

Pewnie wchodząc w jakiś taki autopilot, w jakieś takie zachowania bardziej automatyczne, w przyzwyczajenia, bo już my nawet, którzy jesteśmy dla nas, te media, pamiętamy świat przed mediami społecznościowymi, to trochę ten świat już nam się bardzo zautomatyzował z tym, że sprawdzamy jakieś informacje.

Zresztą wszystkie portale informacyjne, serwisy są połączone z mediami społecznościowymi.

Wszyscy nas odsyłają do tych swoich mediów społecznościowych.

Ja na przykład sobie w te wakacje przyjąłem taką zasadę, bo drastycznie ograniczyłem korzystanie z mediów społecznościowych.

Zauważyłem już po prostu zbyt wiele takich negatywnych efektów dla własnego skupienia, własnej uwagi.

Staram się przyjąć zasadę, że wchodzę tam tylko, kiedy szukam czegoś konkretnego.

Wchodzę w film na dany temat.

Szukam danej osoby, chcę coś sprawdzić na dany temat, co i tak jest bardzo ciężkie, bo za chwilę nagle...

Miliony rozpraszaczy i bardzo sprytnych technik sprawia, że o, już zacząłem scrollować, już coś mi się tam kolejnego pojawiło, łapię się na tym dopiero po paru minutach, nie?

Ale myślę, że tu jest coraz mniej pytania, dlaczego wracamy, jakby to był taki wybór w sklepie, że nie wiem, no ta herbata już się, ta marka herbaty się już zdyskredytowała tyle razy, czemu po nią sięgam, albo po, nie wiem, po papierosy, no już palenie nie jest modne, już nie jest fajne, na przykład coraz więcej osób nie pali.

istotny element tego naszego dzisiejszego świata, że trochę są takie powiedzenia.

Nie macie w mediach społecznościowych, nie istniejesz.

Oczywiście nie zgadzam się z tym osobiście, ale wiem, że tego typu przekonanie może być bardzo głęboko zakorzenione w naszym myśleniu.

Czy w takim razie polemizowałbyś z takim stwierdzeniem podzielanym przez wiele osób, że jesteśmy zagubieni w dzisiejszym świecie?

Być może to nie jest w takim razie zagubienie, tylko nowy kierunek, którego jeszcze nie nazwaliśmy.

Nowy kierunek, którym podążamy, tak?

Z tym się zgadzam, z takim hasłem trochę przyszedłem w temacie organizowanego wydarzenia poza algorytmem.

A czy to jest nowy kierunek?

Tu z kolei też miałem takiego dość kontrowersyjną tezę postawił rozmówca, z którym ja z kolei w jednym ze swoich podcastów rozmawiałem.

że może to jest jakiegoś rodzaju znów kierunek selekcji naturalnej, tak trochę czarnohumorystycznie może patrząc, ale jednak, że przetrwają ci, którzy jakoś sobie z tym poradzą, bo cała masa, niestety cała rzesza innych ludzi...

może bardzo te negatywne skutki mediów społecznościowych na sobie odczuwać.

Część ludzi sobie z tym, wiadomo, część sobie poradzi trochę lepiej, część sobie poradzi trochę gorzej.

Kierunek, ale w takim bardzo brutalnie ewolucyjnym spojrzeniu.

O tym elemencie zagubienia będziemy rozmawiać 28 listopada podczas wydarzenia, ale my też zostajemy jeszcze tutaj w tym obszarze, bo to jest szalenie ciekawe moim zdaniem.

Jak twoim zdaniem wygląda dojrzewanie w momencie rozwoju historii, w którym po pierwsze dorosłość już nie jest jasno zdefiniowana, a po drugie pojawia się ten element zagubienia?

Czy jest trudniejsze, łatwiejsze?

Może są jakieś nowe wyzwania osób, które wchodzą w ten czas dojrzewania?

Ja myślę, że żadnych czasów nie da się oczywiście do siebie porównać.

Czy coś jest łatwiejsze, czy coś jest trudniejsze.

Zawsze też patrzymy z tej swojej perspektywy.

To stwierdzając, myślę, że jest na pewno bardzo dużo wyzwań, szczególnie teraz dla młodych ludzi.

Świat zmienia się tak szybko,

Słyszymy o tym, że świat się zmienia szybko.

Ja jak byłem dzieckiem, to słyszałem, że świat się zmienia szybko i zmieniał się wtedy szybko.

Pojawiają się technologie, jak sztuczna inteligencja, o którą też tutaj trochę zahaczamy, bo ona też jest nierozerwalnie połączona tak naprawdę z mediami społecznościowymi, z tym, co jest w tych mediach społecznościowych kreowane.

Więc myślę, że to odczucie zagubienia może rosnąć o tyle, że ja, nie wiem, 20, 30 lat temu, o, 25, 30 lat temu to jeszcze byłem bardzo nieświadomym jednak dzieckiem.

ale te dwadzieścia parę lat temu mniej więcej mogłem się spodziewać, jak ten świat będzie wyglądał, jak moja najpierw ścieżka edukacji, studia, kariera zawodowa.

I nie pomyliłem się o wiele.

Nie pomyliłem się o tyle, co przekazywali mi nauczyciele, jak dorośli trochę ten świat przed nami rysowali.

W tym momencie mam wrażenie, że stawianie założeń, co będzie za 10 lat, jest naprawdę takim wróżeniem z fusów, bo bardzo dużo może się zmienić.

Same nagłówki mediowe, które oczywiście media znów, zresztą w tej całej algorytmozie, one też dążą do takich clickbaitowych nagłóww, do głośnych nagłóww, że zaraz AI, wszyscy ci pracownicy znikną, ci znikną.

Ta kariera zawodowa bez sensu.

Miało być uczcie się programowania.

Nie, nie uczcie się programowania.

Więc to wszystko jeszcze nakręca taką troszeczkę histerię.

Prawdopodobnie też pewne rzeczy, nie wiem, będą wyglądały inaczej, nie zadzieliły się tak szybko.

Wiele przewidywań, nie wiem, właściciele firm, które odpowiadają teraz tych gigantycznych firm, które teraz tworzą sztuczną inteligencję, te obecne modele, wielkie modele językowe,

Też pewne rzeczy deklarując, robią to pod inwestorów, robią to pod budowanie marketingu, pod gromadzenie funduszy, więc tymi zapowiedziami też nie można ich brać wszystkich jako pewnik, że tak to będzie wyglądało.

Ale tak wiele sprzecznych komunikatów do nas dociera, nie mówiąc o tym, że młodzi ludzie już są też, będąc w mediach społecznościowych, są wyeksponowani na to wszystko.

Co jednak wydaje mi się, że jak my byliśmy młodsi, było bardziej filtrowane.

Pamiętałem, że po wiele rzeczy przychodziłem do mamy, do taty i pytałem, a jak to widzisz, jak to będzie wyglądało?

I nie chodzi mi, że jako bardzo małe dziecko, ale jeszcze jako nastolatek trochę o polityce, o świecie, o jakiegoś rodzaju naukowych kwestiach.

Dowiadywałem się na przykład...

W ogóle jeszcze rozmawiałem z rodzicami, bo czułem, że oni mogą być wartościowym źródłem wiedzy.

Oczywiście mam nadzieję, że nadal dla wielu młodych ludzi, dla nastolatków, dajmy na to rodzice, dorośli, są wartościowym źródłem wiedzy, ale też tak łatwo jest ich obejść, tak wiele innych perspektyw można na to zdobyć w każdej chwili.

Wystarczy zalogować się właśnie na jakiś portal, wejść do internetu w któreś medium społecznościowe, że...

Gdzie jest ta właściwa droga?

Ja w ogóle strasznie mam wrażenie, że taki mroczny jest wydźwięk tego filmu, a samo też wydarzenie poza algorytmem ma mieć jednak taki dość pozytywny wydźwięk.

Myślę, że dzisiaj nie brzmię zupełnie jako pozytywny człowiek, ale uważam, że dostrzegam w tym wszystkim też jakiegoś rodzaju nadzieję, szansę i trochę takiego ciepłego, pozytywnego spojrzenia na przyszłość.

Trudno jest mówić o tych nowych technologiach bez takiego troszeczkę nimbu dystopii i może nie czarnowictwa i mroku, ale lekkiej nuty sceptycyzmu.

Myślę, że nie brzmi, że jak człowiek pozytywny, ale jak człowiek absolutny.

absurdalny, nawiązując do nazwy twojego kanału, biorąc pod uwagę absurd dzisiejszego świata.

Nie muszę tutaj straszyć, bo myślę, że musimy się w tym odnaleźć, musimy jakoś sobie z tym poradzić i przetrwać.

I między innymi właśnie dlatego uważam, że warto się łączyć, rozmawiać, szukać tych wartościowych interakcji, jakiegoś rodzaju społeczności, wydarzeń.

Oczywiście też w internecie internet trochę dzięki np.

przecież mediom społecznościowym promujemy chociażby to wydarzenie.

Myślę, że to są jakiegoś rodzaju właśnie też szanse, żeby łatwiej się zorientoww tym wszystkim, lepiej się zorientować, lepiej się odnaleźć.

No właśnie, ja tutaj podbijając nutkę pozytywną, tutaj nawiążę do tego, co powiedziałeś o tym, że internet pełen jest też wartościowych treści.

Pytanie, w jaki sposób je odróżnić i nie chciałbym czegoś sugerować, ale to jest chyba pytanie właśnie o algorytmy, które nie chcą nas opuścić w tej rozmowie jak na razie.

Znów, algorytm generalnie i mi algorytmy YouTube'a czy innych platform, na których bywam, też wielokrotnie podsunęły bardzo ciekawe, bardzo wartościowe, bardzo inspirujące rzeczy i...

Też zauważam, że taka trochę higiena cyfrowa w tym wszystkim, chociażby to moje podejście, ja tam wchodzę, wiem po co wchodzę, a nie wchodzę, zaskocz mnie czymś, podaj mi coś zupełnie, nie wiem z jakiej parafii, ale niech to będzie po prostu wciągające, odmóżdżające.

to też zauważyłem, jak ten mój feed, jak to, co jest mi proponowane, się zmieniło.

Jak nawet takie rzeczy, które są dość nieintuicyjne, ale zaznaczanie czasami, że tego mi już nie polecaj, tego już mi nie pokazuj.

Tej opcji trzeba zazwyczaj trochę poszukać.

Ale ja celowo na przykład czasem też ciekawe treści, ale staram się w ten sposób eliminowwłaśnie po to, żeby... Wiem, że to mnie przyciąga, wiem, że to mnie rozprasza.

Nie, chcę się skupić, interesuje mnie te parę wątków.

Polecaj mi te wątki.

Jeśli już mam po coś tutaj wchodzić, to właśnie po tego typu konkretne informacje, po tego typu konkretne filmy.

Oczywiście tam też jest jakiegoś rodzaju rozrywka i rzeczy czasem przyjemniejsze, ale znając siebie i wiedząc trochę jak funkcjonuje, jakie mechanizmy na mnie jako na człowieka oddziałują, na mój mózg, staram się właśnie jak najbardziej zmniejszać szansę na to, że

że popłynę, że znów będę wsiąkał w ten taki strumień tego algorytmu, tego, co jest mi podpowiadane.

I trochę tracił czas, trochę tracił życiową, umysłową energię.

Więc myślę, że ta taka świadomość, po co wchodzę, czego szukam i uczenie, takie trochę też w drugą stronę, tresowanie tego algorytmu, że to jest treść, która sprawi, że tu zostanę.

To jest trochę syzyfowa praca, ale efekty jakieś można w ten sposób osiągnąć.

Myślę, że to chyba jest taka najrozsądniejsza w tym momencie strategia.

Nie masz wrażenia, że to jest jak troszeczkę wyprowadzanie niesfornego psa i jeżeli tylko stracisz uwagę na chwilę, po prostu się zajmiesz czymś innym, chociażby sobą,

to on po prostu ucieknie w tę stronę, w którą byś nie chciał.

I czy nie powinno być tak, że to domyślnie jest technologia przyjazna nam, a nie to my musimy jako konsumenci cały czas ją, tak jak właśnie użyłeś tego słowa, tresować, jest też ładniejsze słowo, uczyć.

Tak, ładniejsze rzeczywiście.

Czy nie powinno być tak, że ona nie wymaga uczenia, ona nie wymaga tresowania, tylko od razu jest w jakiś sposób bardziej wartościowa dla nas, twoim zdaniem?

Czy tak powinno być?

Oczywiście bardzo bym chciał, żeby tak było, żeby to było jak najbardziej user-friendly, ale też w takim sensie, że nie wciągająca, ale dbająca o wartość, o dobro tego widza, technologia.

No niestety w systemie, gdzie technologia ma przede wszystkim zawsze na pierwszym miejscu zarabiać i nawet zauważmy, nie wiem, przyjdzie nowy prezes, dajmy na to, której z platform się zmieni i on powie, że on chce to robić bardziej z misją, to...

Zaraz go rada nadzorcza, zaraz go udziałowcy odwołają, zmienią na takiego, który jednak będzie optymalizował zyski.

Ja myślę, że mówienie o tym, że robimy coś z misją, to akurat jest pożądane.

Zastanawiam się nad tym, bo tego typu przewidywania, pomysły, nadzieje, że może te media społecznościowe będą się z czasem stawały coraz bardziej rozproszone, że jednak będą powstawały mniejsze...

Był moment, kiedy tak trochę wszyscy jako społeczeństwo, jako rynek może nawet bardziej zachłysnęliśmy się ideą, że wow, mamy coś wielkiego, globalnego, absolutnie dominującego i to jest takie super, ale zaczynamy myślę, że też dostrzegać, coraz więcej ludzi też budzi się pod względem, że czuje, że tak, to nie jest w moim najlepszym interesie to, jak to wygląda.

Coraz więcej ludzi ma pewnego rodzaju niezadowolenie.

I jakiegoś rodzaju alternatywy zaczęły się pojawiać.

Taki chyba jaskrawy przykład, może to jeszcze się nie zakończyło jakimś spektakularną zmianą, ale przejęcie Twittera przez Ilona Muska, pojawienie się Xa, który można powiedzieć, że jest kontrowersyjną i postacią, i platformą, to co się z nią dzieje.

Trochę pojawiło się konkurencyjnych miejsc, trochę bardziej jakby pewnego rodzaju rozproszenie.

To jeszcze, mówię, to jeszcze nie jest pewnie to, na co czekamy, na co liczymy.

Ja na przykład mam nadzieję, że jakiegoś rodzaju, jeśli nie polskie, to europejskie wreszcie platformy, pomijam problemy Europy na tle tworzenia cyfrowych firm,

Ale fajnie by było, żeby chociażby coś, co tak bardzo wpływa na nasze życie, na nasze społeczeństwo, nie było tylko i wyłącznie w rękach Amerykanów czy Chińczyków.

Jednak państw, które też mają swoją politykę, które mają swoje dążenia itd.

Fajnie, żeby pewne rzeczy były też bardziej lokalnie tworzone.

I myślę, że zaczynamy dostrzegać właśnie to, co może trochę bagatelizowaliśmy jeszcze parę lat temu, że...

Trochę odżyły na przykład serwisy, które były lekko popularne przed powstaniem wielkich platform cyfrowych.

Ostatnio właśnie kilka, nie będę może tutaj nikogo reklamował, bo też przyglądam się jak to wygląda, ale że serwisy, które bardzo straciły, kiedy nie wiem, upowszechniły się duże platformy,

teraz znowu odżywają, ludzie chcą do nich trochę wracać, że wolą posiedzieć w takiej jakiejś mniejszej swojej społeczności, spotykają się na lokalnych forach, na Discordzie, na różnych tego typu alternatywach, że coraz bardziej szukamy, żeby nie być tylko i wyłącznie na łasce i nie łasce tego, co się w tych największych platformach i w ich algorytmach dzieje.

Tu wspomniałeś, że sam też spróbowałeś wyjść spoza tej bańki social mediowej i właśnie nie być na łasce gigantów technologicznych dostarczających nam te usługi.

Tylko fakt, że traciłeś czas podczas konsumowania takich treści, które tam algorytm podsuwał?

Nie wydawało mi się, że akurat aż tyle tego czasu tracę i nawet powiedziałbym, że to były jeszcze jakieś tam dopuszczalne zakresy.

To nie wychodziło poza dwie godziny dziennie łącznie spędzone na platformach.

Ale przede wszystkim zauważyłem, jakie mam problemy z uwagą, ze skupieniem się na czytaniu zwykłej, starej, dobrej, analogowej książki.

Coś, co zawsze sprawiało mi przyjemność.

To oczywiście też różne życiowe, nie wiem, trochę pęd, stres, innego rodzaju nawet rozrywki też oczywiście wpływa na te różne zasoby.

Samo to, że pomyślenie, skupienie się na czymś, tak bardzo taki chaos, mętlik zacząłem odczuww głowie.

Coś, o czym wiem, że mnóstwo ludzi, młodych i nie tylko młodych, z czym się teraz spotyka, o czym pisze, chociażby do mnie, o czym pisze w komentarzach.

I postanowiłem, to było właśnie w wakacje też idealna okazja, wyjazd na prawie dwa tygodnie z domu, więc mówię...

Spróbuję naprawdę nie wchodzić, o ile nie muszę.

I nie było, nie jest to zawsze łatwe, bo łatwo pewne nawyki gdzieś tam wracają.

Łatwo się złapać na tym, że a, znów mnie ciągnie, znów bym coś sprawdzał.

ale po około miesiącu zacząłem dostrzegać, jak inaczej znowu moja głowa zaczyna pracować, jak wracają mi pewne pomysły, jak łatwiej mi się skupić na pewnych rzeczach, jak chętniej wracam do jakiejś takiej pracy, pracy, hobby twórczego, robienia pewnych rzeczy, więc absolutnie nie żałuję, widzę wartość.

pamiętam, że pomyślałem sobie, że okej, może coś tracę, jeżeli, nie wiem, decyduje się, że na tą i na tą platformę na przykład nie będę już w ogóle wchodził.

Ale później pomyślałem, czy nie wiem, za kilkadziesiąt lat, jeśli jeszcze tyle, powiedzmy, pożyję, czy będę, jak będę myślał, czego żałuję, czego nie zrobiłem, czego robiłem za mało w życiu, czy będę żałował, że oj...

Za mało memów oglądałem na przykład.

Fajnie sobie, nie wiem, powysyłać ze znajomymi i to też oczywiście gdzieś tam raz na jakiś czas mi się zdarzy, ale myślę, że nie będę za...

ileś tam lat, pod koniec życia sobie je podsumowując, nie będę żałował, że ach, mogłem te 30 minut więcej dziennie posiedzieć i na przykład poscrollować.

To jest świetna myśl i mam nadzieję, że ten temat też zostanie poruszony.

Chyba właśnie o tym jest przede wszystkim spotkanie poza algorytmem.

Przypominamy szczegóły w linku w opisie tego filmu.

A ja bym chciał wrócić do trochę innej kwestii.

Powiedziałeś, że technologie przede wszystkim mają...

Co byś powiedział, albo inaczej, co sądzisz o takim postulacie, też modnym ostatnio, że właśnie za sprawą mediów społecznościowych, platform niespołecznościowych, już idąc tropem też tych przemyśleń, o których też wspomniałeś, to sądzisz o takim postulacie, że emocje stały się też produktem w dzisiejszym świecie.

I trochę tutaj wracamy do pytań o tę autentyczność, o to kreowanie versus bycie, o to rzeczywiste przeżywanie.

Bo z jednej strony w taki syntetyczny wręcz sposób te emocje są nam dostarczane, te emocje są w nas wywoływane.

W drugą stronę twórcy...

A ten podział między twórcami a odbiorcami, on też się zaciera, bo trochę w mediach społecznościowych każdy jest po trochu twórcą.

Naprawdę mało jest ludzi, którzy zupełnie nic nie publikują, więc to też jest taka zacierająca się granica.

Więc...

Jakby odpowiednie używanie tych emocji, chcemy, nie chcemy, też gdzieś zwracamy na to uwagę, też się tego uczymy.

Trochę też jeszcze a propos tej autentyczności, o której rozmawialiśmy wcześniej i tych takich trendów, to też jest trochę zabawne, trochę przerażające, jak bardzo wiele wysiłków się czasami wkłada, na przykład różni twórcy, szczególnie osoby, które mają tych obserwujących, tych...

subskrybentów bardzo dużo, ile wysiłku wkładają w to, żeby coś wyglądało autentycznie, w sensie, żeby wystylizować coś na autentyczność, żeby pokazać coś w sposób autentyczny, żeby żartoww sposób, który pokazuje odpowiednio tę autentyczność, więc to znów jest pewnego rodzaju niestety...

I teraz nie mam na to dobrego rozwiązania i nie twierdzę, że teraz absolutnie, nie wiem, wszyscy powinniśmy zrobić to albo tamto.

Odwrócić się od tego to jest bardzo ciężkie, bo znów...

Algorytm nas uczy, żeby nie powiedzieć tresuje, że warto to pokazywać tak i tak.

No i teraz możemy z tym walczyć, ale jesteśmy trochę skazani na porażkę, bo z algorytmem nie wygramy.

A przecież jeśli tworzymy, zazwyczaj chcemy mieć odbiorców.

Więc jak to zrobić, żeby trochę w tą grę nie grać?

Sądzisz, że odbiorcy potrafią odróżniać emocje prawdziwe, autentyczne od emocji, czy tej właśnie autentyczności wystudiowanej pod algorytmy?

Myślę, że prawie każdy odbiorca, ja sam jako odbiorca, uważam, że jak najbardziej.

Tego jest po pierwsze tak dużo, tych bodźców jest tak dużo.

Po drugie, tak wiele różnych efektów, mechanizmów tutaj na nas wpływa, że oczywiście my oceniamy na bieżąco, czy coś jest prawdziwe, autentyczne, czy nie.

Przecież na ten temat można powiedzieć, że nawet jedne z najpopularniejszych...

filmów, filmów, treści na YouTubie, w mediach społecznościowych są tworzone, że jest jakaś drama, drama już sugeruje, że chodzi o silne emocje, to nie jest po prostu jakiegoś rodzaju, nie wiem, spór, konflikt.

Jest drama, wokół tej dramy, nie wiem, ten przedstawił swoją zazwyczaj bardzo emocjonalną wersję, ten przedstawił swoją, czy ta przedstawiła swoją bardzo emocjonalną wersję i później...

Ludzie rozstrzygają i kolejni twórcy to komentują, kolejni komentujący komentują tych komentujących i tutaj każdy trochę się kierując jakąś tam swoją intuicją, sympatią, antypatią, nie mówiąc o tym, że można się w tym wszystkim łatwo pogubić, rozstrzyga, że no dobrze, te emocje kupuję.

A trochę tym językiem emocjonalnym zauważmy, teraz można wszystko wytłumaczyć.

Jest jakiś twórca, który nawet zbudował jakąś renomę, zbudował jakąś markę, nagle wchodzi, bo w tym wszystkim oczywiście są pieniądze zaangażowane, wchodzi w jakąś kontrowersyjną współpracę, pojawiają się zarzuty, dlaczego ta współpraca, to jakaś niezweryfikowana firma, może to jest jakiś rodzaju oszustwo itd., itd.

Zazwyczaj nie ma tutaj, bo też niespecjalnie algorytm interesuje jakieś konstruktywne wyjaśnienie czy bardzo szczegółowe przekazanie, jakie są fakty, tylko lecimy w emocje, robimy z tego dramę, kogoś obrazimy, może kogoś zapłaczemy, opowiemy jakąś żewną historię i to się kręci, to się niesie, jakby zupełnie rozmywa się o co w danym temacie chodziło zupełnie na początku.

Zróbmy w takim razie może taki już wstęp do wydarzenia, do spotkania poza algorytmem i spróbujmy, to znaczy ty spróbujesz, a ja zadam pytanie, odpowiedzieć na taką myślę, że ważną kwestię, na takie ważne zagadnienie.

Jak sobie poradzić w takiej rzeczywistości, w której autentyczność to tak naprawdę strategia marketingowa?

Tak jak już powiedziałem, tylko takie tutaj mamy.

Tak, ale myślę, że w tym całym równaniu, w tym całym temacie warto właśnie pamiętać, że nasze życie, chociaż jest tak bardzo, tak duża jego część jest w algorytmie, to jednak jest to życie jeszcze poza algorytmem.

Absolutnie nie chodzi mi tylko i wyłącznie o wydarzenie, ale oby takich, mam nadzieję, takich inicjatyw było jak najwięcej.

Myślę, że tej autentyczności, o właśnie, pozbym się iluzji tego, że ja odnajdę tą autentyczność w internecie, albo ja będę coś tworzył w mediach społecznościowych po to, żeby jakoś rozwijać swoją autentyczność, pracować nad nią.

Oczywiście, ktokolwiek ma ochotę publikować, ktokolwiek czuje się zainspirowany, kto chce jakoś twórczo się wyżywać, zachęcam, to może być też fajna przygoda, to może być też jakiś rodzaj biznes.

Ale nie szukałbym tej autentyczności w tym życiu cyfrowym.

Szukałbym jej jednak w tym życiu poza algorytmem.

W ogóle myślę, że to jest fajne ćwiczenie.

Zastanowił się, jak tego mojego życia poza algorytmem na co dzień może być więcej.

Możemy się spotkać z kimś twarzą w twarz i nie gapić się w telefon.

z dziewczyną, z chłopakiem, z mężem, z żoną, z dziećmi i nie mieć telefonu przy sobie, porobić coś poza tak naprawdę algorytmem.

Myślę, że to jest wspaniałe miejsce na tę autentyczność, bo jej szukanie w internecie oczywiście trochę znajdę, trochę zgubię, trochę mi się wydaje, trochę się pomylę.

Myślę, że to jest przegrana walka.

Szukajmy tej autentyczności tam, gdzie szanse są jakby po naszej stronie, a nie wszystko gra przeciwko nam.

Myślę, że to jest naprawdę ciekawe zagadnienie i ważna rzecz, której warto się uczyć w dzisiejszym świecie, to oddzielanie świata online od offline.

Mam nadzieję, że to jest właśnie coś, o czym jeszcze szerzej opowiesz podczas spotkania.

Ja przypominam, dajcie nam znać w komentarzach, czy się wybieracie na spotkanie 28 listopada.

Ja bym chciał jeszcze chwilę zostać w tej kwestii autentyczności i zadać pytanie, czy jako specjalista, ale też jako twórca internetowy widzisz...

taką rosnącą modę, czy też trend takiej strategii marketingowej przedstawiania się jako prawdziwy człowiek, do którego możemy się odnieść na zasadzie takiej kategorii REL bardzo popularnej, czy coraz więcej mamy właśnie tego typu zachowań?

Ja myślę, że to jest akurat strategia jedna z najskuteczniejszych i dużo starsza niż same media społecznościowe.

Pisząc jakąkolwiek historię, tworząc jakąkolwiek narrację jakiegoś rodzaju dzieło sztuki, często szukano tego, nie wiem, tworzę powieść, buduję takich bohaterów, z którymi ktoś się może utożsamiać.

Utożsamiać, tak, przepraszam, bo użyłem tego skrótu rel, chodzi oczywiście o angielskie słowo relatable, czyli...

Słuchaj, jesteśmy obaj jakby w mediach społecznościowych, przebywamy, widzowie nasi absolutnie też, więc każdy rozumiał.

To zresztą rel było chyba słowem roku albo gdzieś wysoko.

Było w topce, tak, tak, niedawno zresztą i zupełnie się temu nie dziwię.

Więc absolutnie tworzenie obrazu, z którym ktoś może poczuć, że on jest autentyczny, że można się ze mną utożsamiać z moimi problemami, jest z jednej strony świetną strategią,

Ale też, żeby trochę nie wylewać dziecka z kąpielą, ja myślę, że każdy twórca, każdy, kto ma coś do przekazania i teraz świadomie czy nieświadomie, jeśli opowiadam o czymś, co jest mi bliskie, zazwyczaj znajdą się ludzie, dla których też ten temat może być bliski.

Więc ja myślę, że to nie musi być tylko i wyłącznie strategia.

To jest pewien taki naturalny ruch człowieka, który się czymś dzieli, że jest w tym, z jednej strony on się stara być autentyczny, a z drugiej strony ludzie, bo jesteśmy do siebie mimo wszystko dużo bardziej, to też jest w ogóle ciekawe, dużo bardziej często podobni niż nam się nawet wydaje, niż się chcemy do tego czasem przez swoje ego przyznać.

Znaczy łatwo.

Znajdujemy, utożsamiamy się, jeśli to jest jeszcze w jakiś taki odpowiedni sposób przekazane, to nawiązujemy tutaj ten kontakt.

Więc myślę, że to nie jest coś, z czym koniecznie bym walczył.

Ja myślę, że niebezpieczna, nadużywam tego słowa niebezpieczna, choć wiele jeszcze jest niebezpiecznych, ale taka mnie martwiąca osobiście sytuacja, strategia jest taka, kiedy widzę coraz więcej i trochę chociażby sztuczna inteligencja, to są w ogóle paradoksy, od których się głowa może zagotować trochę, ale powstają treści, coraz więcej treści, z którymi właśnie

W teorii ciężko się utożsamiać, a jednak ludzie w jakiś sposób czują, utożsamiają się.

Czasami trafiam na kanał na przykład stworzony, no widzę to, że jest w stu procentach, to jest jeszcze dość topornie zrobione, że to robi sztuczna inteligencja, to czyta sztuczna inteligencja.

To napisała sztuczna inteligencja, a przy pomocy czata GPT zostało to stworzone treściowo.

I mnóstwo ludzi, którzy się wypowiadają, że ach, tak, mam tak samo, czuję to, to trafiło do mnie itd.

Więc utożsamiają się z czymś, z czym...

Rozumiem, że można się z jakimiś ideami, z jakąś teorią utożsamiać, ale myślą, że tam po drugiej stronie jest człowiek, tego człowieka tam absolutnie nie ma i to często jest też przeciwko nam wykorzystywane.

Różnego rodzaju platformy oferujące, angażujące treści jakby trochę bazują na tej takiej, nawet takiej relacyjności, pseudorelacyjności.

Czy nam tam odpisuje rzeczywiście osoba

którą oglądamy, to jest przecież zupełnie inna sprawa, więc myślę, że tego typu sytuacje są dość niepokojące.

Chciałbym jeszcze jeden temat poruszyć, już tutaj odnosząc się do twojej wiedzy jako psychologa.

No i też tego obszaru tematycznego, w którym się poruszasz także jako twórca.

Wspomniałeś o treściach, które są tworzone teraz przez sztuczną inteligencję.

o treściach niekoniecznie odnoszących się do wiedzy naukowej często i też do takiej wiedzy, powiedzmy, bezpiecznej.

Co sądzisz o czymś, co zostało już ochrzczone jako poppsychologia w sieci?

Czy to służy autentycznie promowaniu jakiejś wiedzy na temat zdrowia psychicznego, czy bardziej pogłębia kryzysy i szkodzi?

Myślę, że niestety 95% na stronę szkodliwą, nie tak pogłębianie, spłycanie różnych wątków, wycinanie ich z kontekstu, też przedstawianie jakichś takich bardzo uproszczonego wnioskowania, czasami zupełnie mylnego, nie mówiąc o tym, że właśnie chociażby treści generowane często przez sztuczną inteligencję, nawet jeżeli to jest jakiś...

prowadzący człowiek, który po prostu wrzuca zagadnienie, nie wiem, w jakiś model językowy, on mu tam wypluwa artykuł, w którym potrafi być do 80% na zmyślanych danych, faktów, badań artykułów.

Przekazuje więc po prostu bzdury, więc myślę, że to tylko pogłębia chaos, to tylko i wyłącznie pogłębia to zagubienie.

Zostawiłem te 5%, które ta cała moda może na taką psychologię, która się pojawiła w ostatnich latach, na której też trochę mój kanał wypłynął mimo wszystko, gdzie ludzie zaczęli się interesować dużo mocniej tą psychologią.

Myślę, że o tyle, że te treści szeroko docierają, to dla części ludzi sprawia, że po prostu interesują się pewnymi rzeczami bardziej i jeżeli mają w sobie taką trochę żyłkę do tego, żeby weryfikować, żeby sprawdzać, żeby chcieć pogłębiać tą swoją wiedzę,

to finalnie się dokopią do prawidłowych informacji, finalnie poszukają, finalnie znajdą jakieś takie lepsze autorytety.

Niemniej jednak znów, nawet będąc osobą, która ma wiedzę sporą, orientuje się, czyta, weryfikuje.

Nie wiem, samo to, że mnie bombardują różnego rodzaju rolki, ja nawet nie mam za bardzo czasu przywiązać większej uwagi do tego, ale ta informacja gdzieś ze mną zostaje.

Ja trochę nie wiem, czy ja pamiętam, ja to przeczytałem w artykule jakimś poważnym, to mówiła ta pani profesor, bo zaraz pod nią się wwietlił jakiś, jako reklama nawet, przerywnik, jakieś słowa, które mogły być zupełnymi bzdurami.

Tam mogła być jakaś teoria zaśpiewana przez AI dotycząca czegoś, bo sprzedaje jakiś produkt.

To niestety ten chaos informacyjny, to już nawet nie jest pop, tylko to już jest jakiś taki zupełny miszmasz.

Kakofonia niestety wpływa na spadek jakościowego rozumienia, jakościowej wiedzy.

Nie mówiąc o budowaniu takiego fałszywego, taką też ciekawostkę z badań ostatnio na studentach, bodajże Politechniki Białostockiej było prowadzone.

A propos właśnie wykorzystywania AI do nauki, pozytywne, negatywne efekty.

Jednym z negatywnych jest niestety, że studenci, którzy uczyli się razem z AI...

dużo bardziej optymistycznie oceniali swoją wiedzę, versus tego, jaką rzeczywiście wiedzę mieli już w danym momencie.

Więc to jest ten taki efekt tej fałszywej pewności, efekt tego, że wydaje mi się, że wiem więcej, kiedy tak naprawwiem bardzo niewiele.

Myślę, że on się społecznie, chociażby w temacie psychologii, ale absolutnie nie tylko, bardzo teraz upowszechnia.

Jeszcze a propos takiej iluzji wiedzy, to co sądzisz o powszechnej chyba obecnie autodiagnozie, samodiagnozie właśnie w kontekście zdrowia psychicznego?

Tu znowu chciałbym to pytanie zadać poprzez takie albo-albo.

To znaczy fajnie, że coraz więcej osób jest tego świadoma i szuka tej wiedzy o sobie.

Czy niekoniecznie korzystnie, no bo dużo osób być może wyciąga wnioski na podstawie właśnie tych treści, o których powiedziałeś, o szemranej proweniencji i omija tą drogę takiej diagnozy klasycznej?

Jestem absolutnie przeciwnikiem autodiagnozowania.

Generalnie jestem przeciwnikiem autodiagnozowania.

Oczywiście to, co się dzieje w mediach społecznościowych, temu sprzyja.

I sam, choć wielokrotnie mówię to w swoich filmach, jestem przeciwnikiem autodiagnozowania.

Tak jak czasem opowiadanie o pewnych tematach, poruszanie wątków...

Z jednej strony dlatego, że są popularne, z drugiej, że jest dużo pytań o to, z trzeciej, bo pojawiają się bzdurne treści, które czasem sam się staram prostować i tak dochodzi do tego, że ludzie się autodiagnozują.

Niektórzy trochę w żartach, niektórzy trochę ironicznie, niektórzy trochę poważniej.

Trzeba z tym bardzo mocno znowu uważać.

Jest to skomplikowana sytuacja pod tym względem, że z jednej strony chce się o czymś opowiadać, tworzyć, pokazywać pewne teorie, pokazywać pewwiedzę, ale nie mówię o tym, że ludzie mają pewne automatyzmy.

Mnóstwo żartów o tym, że uczyliśmy się do różnych egzaminów.

Oczywiście to autodiagnozowanie gdzieś tam postępowało.

Myślę też, że co jest bardzo ważne, mnóstwo, szczególnie na bazie takiej spłyconej, takiej pop-wiedzy, pop-psychologii, mnóstwo wątków się miesza ze sobą.

Taka nawet ciekawostka z ostatnich tematów, z którymi się spotykałem, nad którymi pracowałem, bardzo popularnym wątkiem teraz się zrobił, z różnych powodów, ale zrobił się temat spektrum autyzmu.

I mnóstwo ludzi, nie mówiąc o tym, że bardzo popularne są filmiki, jeśli masz te 10 objaw, to możesz mieć spektrum autyzmu, zdiagnozuj się nawet w wieku dorosłym, czy coś tam, jesteś dorosłym, ale masz takie objawy, to może być spektrum.

Dwa tak, ale na przykład a propos tego spektrum autyzmu, ciekawostka, właśnie też taki artykuł interesujący, który czytałem, że osoby, które bardzo dużo komunikują się tylko i wyłącznie przez komunikatory,

a niestety dotyka to trochę nas wszystkich, niektórzy naprawdę mają ograniczony kontakt z innymi ludźmi, ograniczają go sobie jeszcze bardziej tym, że tylko ta komunikacja jest online, te osoby na przykład zauważono u nich narastający problem z utrzymywaniem kontaktu wzrokowego.

I rzucam akurat to, bo brak utrzymywania kontaktu wzrokowego czy problemy z utrzymywaniem kontaktu wzrokowego są często takim najpopularniejszym objawem osób autentycznych.

Rzeczywiście jest to częsta sytuacja u osób ze spektrum autyzmu,

Ale teraz chcę zarysować pewien efekt.

Mnóstwo ludzi czuje albo zwrócono im uwagę, że masz problem z utrzymywaniem kontaktu wzrokowego.

To może się brać właśnie z tego, że siedzisz ciągle i po prostu brakuje ci normalnej komunikacji z ludźmi.

Tak, to zanika, to się robi nienaturalne, to się robi takie... Boże, brakuje mi polskiego słowa, ale nienaturalne, jakieś takie krępujące, dziwne, dziwaczne, ekscentryczne.

Chodziło ci o słowo awkward?

Tak, chciałem użyć słowa awkward, ale szukałem polskiego odpowiednika.

Niezręczne, tak, najlepsze słowo.

No ale tak, tego typu problemy narastają, dzieją się, one są bardzo nowe, łatwo to wepchnąć i to też jest taka próba odnalezienia się w tym świecie, w którym czujemy się zagubieni.

To jest taka próba zrozumienia, co się może ze mną dziać, a to są zupełnie nowe zjawiska, o których tak naprawdę będziemy, myślę, coś więcej wiedzieć, będziemy czytać.

Wraz z kolejnymi latami, co chociażby z nami robi, to ciąga siedzenie w algorytmie.

W takim razie nawiązując jeszcze do tych treści, o których powiedziałeś, przeróżnych, podczas spotkania poza algorytmem będziesz mówił o tym, w jaki sposób odróżniać treści, nazwijmy je szkodliwe, od treści wartościowych.

Możliwe, że ten temat gdzieś też troszeczkę zahacze, choć nie będzie to główną częścią mojego wystąpienia.

Mocno chcę się skupić na temacie zagubienia w latach dwudziestych.

Tutaj taka trochę też gra słowna, lata dwudzieste mamy wszyscy, teraz obecnie żyjemy w nich, ale też jak to jest, kiedy się było w tych latach dwudziestych swojego życia.

Byłem już jakiś czas temu, mam też sporo ciekawych wniosków, wielu naszych gości, mam nadzieję, którzy się pojawią, to będą też osoby w tych latach dwudziestych, więc ta tematyka, nie uda się oczywiście pokryć wszystkiego, ale myślę, że też będzie bardzo ciekawa debata, w której będą eksperci, ale nie tylko eksperci, będą też przedstawiciele ludzi młodych, bo w ogóle w całym temacie, w całej idei tego przedsięwzięcia, poza algorytmem,

Zależy nam na tym, żeby nie przyszli eksperci i mówili ludziom młodszym od siebie, słuchajcie, takie macie problemy, tylko chcemy też wejść w dialog, chcemy o tym porozmawiać.

Myślę, że wtedy to będzie rzeczywiście cenne i może coś interesującego zdiagnozujemy, może wyjdziemy z jakimiś bardzo fajnymi wnioskami z tego eventu, z tego wydarzenia.

czego można się spodziewać, co może dostać ktoś, kto wybierze się na spotkanie 28 listopada?

Myślę, że też mimo wszystko uśmiech, optymizm, nadzieja i spotkanie z innymi bardzo fajnymi ludźmi, którzy też chcą być poza algorytmem.

W ogóle marzy mi się, że to jest taka trochę idea, to poza algorytmem, który tutaj wymyśliliśmy wspólnie, nazywając ten event.

To jest taka idea, która się będzie dalej rozwijać, będzie rosnąć, że tego poza algorytmem będziemy po prostu szukać.

To będzie takie miejsce, w którym możemy się razem spotykać.

Wszystkie rzeczy, których nam potrzeba chyba w dzisiejszym świecie, przynajmniej w minimalnym stopniu.

Łukasz Polikowski, gospodarz kanału Człowiek Absurdalny, był naszym gościem.

Dzięki wielkie za zaproszenie.

I jeszcze raz zapraszamy 28 listopada spotkanie poza algorytmem Uniwersytet SWPS w Warszawie.

A ja bardzo, bardzo też dziękuję Państwu za oglądanie tego odcinka.

Dziękuję jeszcze raz za rozmowę.

W międzyczasie zachęcamy do czytania, oglądania i słuchania naszych materiałów.

na blogu Strefy Wiedzy Uniwersytetu SWPS.

Podkreślam, Strefy Wiedzy już Uniwersytetu SWPS.

No i oglądania naszych materiałów na YouTubie i w serwisach podcastowych, m.in.