Mentionsy

Szkoła Bardzo Wieczorowa Radia Katowice
09.09.2025 13:26

Umberto Boccioni włoski futurysta

Umberto Boccioni bohater wykładu Eweliny Sobczyk Podleszańskiej był włoskim malarzem i rzeźbiarzem, jednym z twórców futuryzmu. W roku 1909 wraz Filippo Marinettim opublikował "Manifest futuryzmu".

W rzeźbie futurystycznej  Boccioni był naprawdę mistrzem. O tym też  będzie ten wykład. Ale nie tylko o twórczości tego artysty opowiadać będzie Ewelina Sobczyk Podleszańska. Przybliży ona życie artysty, które nie było wcale banalne, a wręcz przeciwnie. Nasiąknięte wieloma wspaniałymi przeżyciami, w którch swój udział miały również kobiety kochane przez Boccioniego.

Audycje przygotował Marek Mierzwiak.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 36 wyników dla "Cioni"

W 1909 roku poeta Filippo Tommaso Marinetti i malarz Umberto Boccioni ogłosili pierwszy manifest futurystyczny w paryskim dzienniku Le Figaro, w którym sformułowali w 11 punktach główne założenia kierunku mającego nieść rewolucję kulturalną.

Marinetti i Boccioni.

Niech pani przypomni, kim był Boccioni i jak on zetknął się z futuryzmem, bo przecież na początku on po prostu tworzył, malował tak bardzo realistycznie.

Marinetti, a później jeszcze Boccioni twierdzili, że jeżeli widz nie jest zaangażowany bezpośrednio w odbiór, no to niczym się nie różni od takiego zwykłego, bezwzględnego podpalacza.

No tak czy inaczej Umberto Boccioni pojechał do tej Katani, gdzie skończył Instytut Techniczny.

Artysta, o którym praktycznie nie wiemy nic, natomiast niewątpliwie nauczycielem był bardzo dobrym, bo jeżeli patrzymy na prace Boccioniego, które pochodzą z tego czasu, na przykład trzy konie,

Ale wiemy, że Boccioni miał też duże poczucie humoru, bo oprócz tych czarno-białych ilustracji, o których mówimy, tworzył również barwne, kolorowe.

I zaczął też wtedy Umberto Boccioni oficjalnie wystawiać.

No i mamy taki obraz właśnie zatytułowany Trzy kobiety, bo Cioni namalował tam swoją matkę, z którą był bardzo mocno związany przez całe życie, namalował siostrę i jakąś kobietę, o której mówiono, że ma na imię Ineza.

Wiemy, że próbował też w tym czasie malować jakieś pejzaże, ale te pejzaże Boccioniego mają też charakter taki mało typowy, bo one również podobnie jak te trzy muzy są w takiej delikatnej poświacie.

No i co ciekawe, odwiedził też bocioni Rosję, ale nie do końca z własnej woli.

Augusta co prawda zaprosiła go po raz drugi, no ale wtedy już bo Cioni nie skorzystał, drugi raz do Rosji nie przyjechał.

W Szkole Bardzo Wieczorowej pani Ewelina Sobczyk-Podleszańska przypomina postać Umberto Boccioniego, artysty włoskiego, który malował, który rzeźbił, który był w tym nurcie futurystycznym.

A cóż takiego robił tam Boccioni, który poetą nie był?

No i wyrazem takiego właśnie przełożenia byłby pierwszy obraz, który rzeczywiście sprawił, że o Boccioni mówiło się dużo, chociaż niekoniecznie dobrze.

Nie dlatego, że Włochy były krajem rolniczym, tylko po prostu konie wtedy były wszechobecne w każdym mieście, nawet takim najbardziej przemysłowym, a to co fascynowało samego Boccioniego w koniach, to była przede wszystkim ich siła oraz szybkość.

No i w rezultacie Boccioni nie wiedział za bardzo, co zrobić z tym obrazem.

I wtedy chyba już po takiej klęsce, bo można by tak powiedzieć, Umberto Boccioni postanowił iść na całość i w roku 1911 namalował coś, co dzisiaj odbieramy jako pracę fenomenalną, mianowicie tryptyk, który był zatytułowany jako Stany Duszy.

Jeszcze tragiczniej, bo na przykład jeden z obrazów Boccioniego zatytułowany Śmiech, swoją drogą fenomenalny też obraz pokazujący trzy prostytutki i trzech pewnie klientów, jakichś towarzyszy w kawiarni, którzy rzeczywiście spędzają ze sobą czas bardzo, bardzo wesoło i ten czas tam jest właśnie taki widoczny.

No a ponieważ jeszcze obraz był nie wyschnięty do końca i widz zauważył, to po prostu przybił tam łapę i zaczął wodzić palcami, także pozamazywał tam farby, bo Cioni musiał ten obraz później malować drugi raz.

A bo Cioni namalował taki obraz bójka chyba, tak?

Zaraz pani powie o tej rzeźbie, która zmieniła historię, ale teraz chciałbym tylko państwu powiedzieć, że dziś w Szkole Bardzo Wieczorowej wykłada o Umberto Boccioni pani Ewelina Sobczyk-Podleszańska.

Jest tam właśnie zawarty taki ruch, ponieważ Boccioni twierdził, że każdy przedmiot ma swój ruch, który można by nazwać ruchem absolutnym i on jest związany bezpośrednio z przedmiotem i pochodzi z jego wnętrza.

Dobrze, natomiast była taka dziedzina, w której Umberto Boccioni zachowywał się bardzo tradycyjnie.

Czy, bocioni został ojcem.

Natomiast prawdziwą rewelacją stało się to, że w roku 2006, a więc stosunkowo niedawno, odkryto listy, które wysyłał Umberto Boccioni do pani właśnie, która była księżną Teano i nazywała się Wittoria Kolonna.

Księżna również pisała do Boccioniego i okazało się, że oni przeżyli ze sobą zupełnie, zupełnie niezwykły romans.

A poznali się księżna i Umberto Boccioni na takiej niewielkiej wyspie.

A Boccioni zgłosił się jako ochotnik do batalionu cyklistów.

No a takie obrazy, które przedstawiały dynamizm cyklisty miał Boccioni na swoim koncie już wcześniej, więc tutaj można by rzec, że łączył praktykę również z teorią.

Później zaczęli się nawzajem odwiedzać, księżna go zapraszała do siebie i co ciekawe prawie cały czas pisząc o Umbercie Boccionim, no właśnie pisząc, zdawała relację swojemu mężowi, ponieważ nie podejrzewała, że ta historia może się skończyć tak jak się skończyła.

Wiemy, że Boccioni projektowały jakieś meble ogrodowe, oczywiście futurystyczne.

Wiemy, że Boccioni robił również zdjęcia księżnej, bo te zdjęcia również zostały odnalezione.

Piszą nawzajem o swoim oszołomieniu, o strachu, no bo bądź co bądź, bo Cioni był jednak chłopakiem z ludu, a tutaj właśnie księżna pani.

Bo Cioni pisał z taką ogromną wdzięcznością, że księżna wydobywa z niego to, co najlepsze w człowieku i w artyście.

Umberto Boccioni był bohaterem wykładu pani Eweliny Sobczyk-Podleszańskiej.

Ostatnie odcinki

0:00
0:00