Mentionsy

Szkoła Bardzo Wieczorowa Radia Katowice
09.09.2025 13:26

Umberto Boccioni włoski futurysta

Umberto Boccioni bohater wykładu Eweliny Sobczyk Podleszańskiej był włoskim malarzem i rzeźbiarzem, jednym z twórców futuryzmu. W roku 1909 wraz Filippo Marinettim opublikował "Manifest futuryzmu".

W rzeźbie futurystycznej  Boccioni był naprawdę mistrzem. O tym też  będzie ten wykład. Ale nie tylko o twórczości tego artysty opowiadać będzie Ewelina Sobczyk Podleszańska. Przybliży ona życie artysty, które nie było wcale banalne, a wręcz przeciwnie. Nasiąknięte wieloma wspaniałymi przeżyciami, w którch swój udział miały również kobiety kochane przez Boccioniego.

Audycje przygotował Marek Mierzwiak.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 55 wyników dla "Szkole Bardzo Wieczorowej"

Szkoła Bardzo Wieczorowa w Radiu Katowice.

W szkole bardzo wieczorowej wykładać będzie pani Ewelina Sobczyk-Podleszańska.

Niech pani przypomni, kim był Boccioni i jak on zetknął się z futuryzmem, bo przecież na początku on po prostu tworzył, malował tak bardzo realistycznie.

I to wszystko w ciągu 10 lat pracy, dlatego że żył bardzo krótko, dożył tylko 33 lat.

I ta awangarda, której nazwa wywodzi się od przedniej straży, to rzeczywiście byli ludzie tacy bardzo odważnie eksplorujący.

Natomiast futuryści poszli o krok dalej, bo oprócz tych 11 punktów, które brzmiały rzeczywiście bardzo buntowniczo i wyznaczały nowe kanony piękna, bo przecież pędzący samochód z jego dwoma rurami

Miał taki bardzo prowokacyjny charakter, ale ważne było również w nim to, że widz nie miał być takim biernym obserwatorem jak do tej pory, natomiast miał być elementem dzieła.

No więc takie rzeczy naprawdę bardzo mocne, no bo musimy przypomnieć, że to są czasy jeszcze przed I wojną światową.

Nie wiemy, czy tam miały miejsce jakieś niesnaski między rodzicami, czy to chodziło tylko o pracę, o koszty utrzymania, bo Włochy w tym czasie ciągle były krajem bardzo biednym.

XIX wieku, więc można by rzec, że państwo, chociaż bardzo, bardzo stare, no to jednak bardzo młode.

Artysta, o którym praktycznie nie wiemy nic, natomiast niewątpliwie nauczycielem był bardzo dobrym, bo jeżeli patrzymy na prace Boccioniego, które pochodzą z tego czasu, na przykład trzy konie,

albo wizerunek grającego pianisty, jego słuchacza, to one rzeczywiście są bardzo dobre.

I już z roku 1904 znamy taki obrazek, który przedstawia polowanie, ale polowanie bardzo nietypowe.

Tak, tak, oczywiście i tam już się pojawia ta współczesność, ale oprócz tej treści naprawdę jest to namalowane bardzo dobrze, świetnie zakomponowane.

To była szkoła bezpłatna i akt, no wiadomo, że był wtedy podstawą kształcenia, natomiast to była też szkoła, która uczyła jakiejś kompozycji, elementów na płaszczyźnie, więc to mu się na pewno później bardzo przydało.

Ale przydało się również to, że tam poznał swojego późniejszego, bardzo dobrego znajomego Gina Severiniego, też późniejszego futurystę i razem z nim trafił do pracowni Giacoma Balli.

Ale to nie znaczy, że te prace były jakieś niedobre, bo ten salon odwiedzały również bardzo liczne rzesze widzów.

No a z lewej strony mamy drzewko, takie chyba pomarańczowe, z jednym bardzo mocnym owocem zaznaczonym, no troszeczkę tak jakby był, no nie wiem, Adamem i Ewą może w jednym.

No i mamy taki obraz właśnie zatytułowany Trzy kobiety, bo Cioni namalował tam swoją matkę, z którą był bardzo mocno związany przez całe życie, namalował siostrę i jakąś kobietę, o której mówiono, że ma na imię Ineza.

Chciałoby się powiedzieć trochę światłem księżyca, czyli takim bardzo roztopionym, niezwykle delikatnym, miękkim, z którym to później rozwiązaniem futuryści właśnie walczyli.

No i powiedziałabym, że to już jest taki obraz mocny, nie tylko plastycznie, ale też w takiej warstwie obyczajowej, bo półakt kochanki, proszę bardzo, natomiast matki.

No właśnie, no to już nie bardzo się... To już mógł taki obraz zaszokować.

Tylko właśnie jako takie bardzo duże miasto, jako metropolia.

To była taka piękna, bardzo kobieta, rudowłosa, trochę w typie femme fatale, biała arystokratka, która miała kaprys albo chęć nauczyć się rysować, nauczyć się malować.

Nie mógł się również przyzwyczaić do wszechobecnej policji, do tego, że każdy ruch na niwie takiej właśnie społecznej jest bardzo mocno skodyfikowany, że jest tak bardzo mocno rozbudowana biurokracja.

Pojechał natomiast do Wenecji, pojechał do Monachium i tam zajął się tym, czego chyba nie zrobił za bardzo w Paryżu, ponieważ oglądał muzea, całkiem liczne zbiory i stwierdził, że jednak sztuka włoska, ta współczesna jest niezwykle prowincjonalną.

W Szkole Bardzo Wieczorowej pani Ewelina Sobczyk-Podleszańska przypomina postać Umberto Boccioniego, artysty włoskiego, który malował, który rzeźbił, który był w tym nurcie futurystycznym.

A jak powiedziałam, nie do końca ten obraz się podobał właśnie z tego powodu, że to jest takie kłębowisko napiętych bardzo sylwetek ludzi i rozhukanych koni na tle bardzo nowoczesnego miasta.

No i w rezultacie Boccioni nie wiedział za bardzo, co zrobić z tym obrazem.

Bo Giovanni był bardzo rozczarowany, ponieważ uważał, że ta praca będzie takim wykładnikiem tego, co ważne jest w futuryzmie.

No ten powiedział, że ten cykl jest bardziej niż infantylny, więc też już bardzo, bardzo mocne słowa.

Jeszcze tragiczniej, bo na przykład jeden z obrazów Boccioniego zatytułowany Śmiech, swoją drogą fenomenalny też obraz pokazujący trzy prostytutki i trzech pewnie klientów, jakichś towarzyszy w kawiarni, którzy rzeczywiście spędzają ze sobą czas bardzo, bardzo wesoło i ten czas tam jest właśnie taki widoczny.

No i w bardzo wielkiej niezgodzie żyła ze sobą grupa futurystów mediolańskich na przykład i florenckich.

I jeśli mogę sobie pozwolić na prywatę, to powiem, że obraz jest bardzo harmonijny i piękny.

Zaraz pani powie o tej rzeźbie, która zmieniła historię, ale teraz chciałbym tylko państwu powiedzieć, że dziś w Szkole Bardzo Wieczorowej wykłada o Umberto Boccioni pani Ewelina Sobczyk-Podleszańska.

Szkoła bardzo wieczorowa w Radiu Katowice.

Nie widać zupełnie rąk, tam jest tylko taka jedna smuga, więc prawdopodobnie jest to obraz jakiegoś człowieka, który idzie bardzo, bardzo szybko.

Dobrze, natomiast była taka dziedzina, w której Umberto Boccioni zachowywał się bardzo tradycyjnie.

I bardzo tradycyjnie zachowywał się Umberto w stosunku do matki i do siostry.

Oczywiście miłość erotyczna też go dopadła i to dosyć szybko, dlatego że on był człowiekiem bardzo atrakcyjnym, bardzo przystojnym.

Łączono go również z kolejną kuzynką, która nazywała się Adriana Bizifabri i to jest osoba, czy też raczej osobowość naprawdę mocna, bardzo dobra malarka, o której się oczywiście mało mówiło, no bo miała pecha, żeby się urodzić jako kobieta.

bardzo mocno i bardzo szybko zauroczyła Umbertem, natomiast niekoniecznie on nią.

Ona była wysoka, bardzo szczupła i co ciekawe nosiła krótką fryzurę.

No więc ona później w tych listach do Umberta pisała również, że jej syn jest bardzo futurystyczny, no bo dynamizm, dynamika to było coś, co...

Ono albo trafiało do jakiegoś zamkniętego zakładu, albo zapewniało mu się bardzo dobrą opiekę, natomiast gdzieś ono sobie żyło na obrzeżach tej rodziny.

Znała wielu artystów, no ale też była bardzo bystra.

Niemniej jednak wiemy, że przykładał się bardzo do tego obrazu, że malował go z pasją, że używał nie tylko pędzli, ale malował też bezpośrednio na powierzchni obrazu rękoma.

Podobnie zresztą jak i inni artyści, ekspresjoniści na przykład, no i bardzo często płacili za to niestety najwyższą cenę.

Pisze też w taki sposób bardzo czuły, że czasem ma wrażenie, że ta księżna jest tak dobra jak jego matka.

Rzeczywiście ten pierwiastek czułości tam był bardzo silny.

Falił się tym, że dobrze mu idzie, że codziennie wybiera się na takie przejażdżki konne, które mają długość około 25 kilometrów, więc rzeczywiście bardzo, bardzo długie.

No i oczywiście wpadła w rozpacz i musimy sobie zdać sprawę, jak bardzo była zdeterminowana, jaka to była siła ogromna tego uczucia.

Skoro rzuciła wszystko i pojechała na spotkanie z matką i siostrą Umberta, no i trafiła bardzo źle, ponieważ okazało się, że ani siostra, ani matka nie wiedziały jeszcze o tym, że Umberto nie żyje.

Oczywiście, twórczość fantastyczna i cudowna, powiedziałabym, że chyba nawet ważniejsza niż to jego szybkie i bardzo skomplikowane życie, bo tak jak powiedzieliśmy na początku, on tworzył w zasadzie tylko przez 10 lat.

Natomiast ta twórczość futurystów i taka działalność happeningowa, jakaś performansowa i te formy rzeźbiarskie, malarskie oddziałały bardzo mocno na tych artystów, którzy byli później.

Ostatnie odcinki

0:00
0:00