Mentionsy
Zamrozić, przerobić, albo rozdać innym – co robić z jedzeniem po świętach?
Nadmiar świątecznych potraw to coroczny problem. Sposobami na radzenie sobie z nim dzieli się ekspertka z banku żywności. Od mrożenia bigosu i pierogów, przez peklowanie karpia w occie, po dzielenie się sałatką jarzynową w jadłodzielniach i lodówkach społecznych.
Szukaj w treści odcinka
Audycja Otwarta Kuchnia przy mikrofonie Paulina Nawrocka.
Witam się z Państwem w ten z jednej strony poświąteczny, a z drugiej strony ze względu na specyficzny w tym roku układ dni kalendarzowych dla wielu pewnie wciąż świąteczny poranek.
Być może dojadają właśnie Państwo resztki sałatki jarzynowej, jakichś śledzików albo innych przysmaków ze świątecznego obiadu.
Co zrobić z jedzeniem, które zostaje po świętach?
Już za chwilę na to pytanie odpowie Justyna Liptak z Krakowskiego Banku Żywności.
Porozmawiamy o tym, jak można resztki jedzenia przechować, a może jak się nimi podzielić.
Po 10.40 natomiast gościć będę w audycji dziennikarkę kulinarną Basię Starecką, znaną miłośniczkę bankietów, która podpowie, czym można począstować gości, na przykład na sylwestrowej czy noworocznej imprezie.
Pomysłów nie braknie.
Słyszymy się dziś, Szanowni Państwo, ostatni raz w tym roku, a był to rok wyjątkowy.
Zarówno dla mnie, ponieważ właśnie w tym roku audycja Otwarta Kuchnia zagościła w soboty na antenie Radia Tok FM i słyszymy się w te sobotnie poranki o 10, ale i istotny dla polskiej gastronomii, bo choćby patrząc na wyróżnienia, przybyło nam restauracji wyróżnionych przez przewodnik Michelin.
Najsłynniejsza organizacja wyróżniająca gastronomię przyznała w tym roku Polsce łącznie 7 gwiazdek.
7 restauracji zyskało też prestiżowe wyróżnienie Bib Gourmand.
Rozmów m.in.
z wyróżnionymi mogli posłuchać Państwo na antenie Radia Talk FM.
Był to rok, jak wynika z ocen restauratorów, dość dobry i stabilny dla polskiej gastronomii.
Tak wynika przynajmniej z raportu badania i raportu rynkowego przygotowanego przez Made for Restaurant.
Zerknęłam do niego i wygląda na to, że Polacy już nie odpowiadają na pytanie, czy chodzą do restauracji, ale gdzie i jak często.
I to dość stabilny wynik.
Zobaczymy jak sytuacja będzie się zmieniać, bo to co najbardziej zniechęca gości do wyjścia do restauracji to ceny i inflacja.
A patrząc na to, jak te ceny rosną, to mam nadzieję, że nie wpłynie to jednak na kondycję tej polskiej gastronomii.
Z ciekawostek powiem jeszcze Państwu, że za najbardziej atrakcyjne trendy w restauracyjnym menu goście uznali nowoczesne interpretacje kuchni polskiej.
Aż 63% ankietowanych tak odpowiedziało.
I to jest też moja obserwacja, bo to był rok, w którym sporo było kuchni polskiej w restauracjach, coraz śmielej, odważniej traktowanej w sposób autorski.
A o trendach będę rozmawiać w Otwartej Kuchni już w styczniu, na początku roku.
Już teraz serdecznie Państwa zapraszam do słuchania audycji styczniowych, bo tam na pewno sporo będzie prognoz na temat tego, co będziemy jeść w tym roku.
A ze mną już zapowiadana gościnie Justyna Liptak z Banku Żywności w Krakowie.
Myślę, że to taki dzień, w którym w wielu polskich domach pada hasło ile tego jedzenia zostało.
Tradycja, można by rzec, tak jak i tradycją świąt jest generalnie produkcja dużej ilości potraw, gigantyczne zakupy, potem puste półki w sklepach, tak i potem budzimy się rzeczywiście.
w dniu po świętach z refleksją, co z tą żywnością zrobić.
Więc są sposoby, żeby jednak zapobiec gigantycznej porażce marnowania jedzenia.
I takie najprostsze, to jeśli jeszcze możemy się z kimś podzielić, to chyba rzeczywiście jest...
Taka najłatwiejsza formuła.
Dlatego, że ci, którzy otrzymają od nas, być może tego nie jedli, więc nie będą mieli tego znużenia smakowego, które rozumiem, że u nas może powodować ten problem z nadmiarem żywności.
Natomiast jeśli nie mamy się z kim podzielić jedzenia, to wydaje mi się, że taką najprostszą rzeczą to jest po prostu rachunek sumienia, co możemy zamrozić, bo wiele produktów, nie wiem, pasztety, pierogi na przykład, nawet bigosy, w zasadzie te wszystkie potrawy możemy śmiało zamrozić i...
otworzyć je w dowolnym czasie, bo dajemy tym produktom tak naprawdę długie życie, co najmniej na trzy miesiące na przykład.
Więc to jest jedna formuła.
Możemy ją zamrozić, jak już jest przygotowana, ale też są różne formy i mnóstwo inspiracji możemy znaleźć w internecie na przykład na przetworzenie tej ryby, zrobienie jej w jakiejś zalewie octowej, olejowej.
Ten karpik lubi pływać w różnych dodatkach, więc mamy możliwości również przetworzenia tego w formie takich weków, powiedzmy jak to mawiały nasze mamy i babcie.
To ponoć te śledzie takie smażone i potem w occie stąd się wzięły, że ktoś kiedyś takie nadmiarowe po prostu postanowił zapeklować.
Bo właśnie dawniej rzeczywiście nasze babcie raczej nie marnowały jedzenia.
I tutaj też kłaniają nam się statystyki, że raczej to młode pokolenie, trzydzieści parę lat do powiedzmy pięćdziesięciu paru lat, to jest ta grupa, która rzeczywiście marnuje najwięcej żywności.
Natomiast nasi dziadkowie bardzo dbają o to, żeby nie marnować jedzenia.
No więc to jest ta stara szkoła.
Co robić, żeby tego jedzenia nie zmarnować?
Jeśli chodzi o mrożenie, bo to chyba teraz w naszych czasach osiągnięć cywilizacyjnych, jakim są zamrażarki w każdym domu, najprostszy sposób i jak tu należy się pilnować, jakie tu jest to BHP, bo czasami jest tak, że wrzucimy coś po tych świętach i przypomni nam się w listopadzie następnego roku.
Trzeba opisywać produkty.
Rzeczywiście, po pierwsze trzeba wiedzieć, co to jest, bo bywa tak, że sobie włożymy coś do pojemnika, no po zamrożeniu to już trudno będzie zidentyfikować rodzaj produktu.
Więc dobrą chyba metodą jest opisanie sobie po prostu, co to jest.
I jak mamy datę zamrożenia, to równie dobrze możemy sobie sprawdzić, bo w internecie jest mnóstwo też naprawdę fachowych źródeł, które nam powiedzą jakie produkty, ile czasu powinniśmy, czy możemy maksymalnie przechowywać w zamrażalniku.
I nawet możemy sobie napisać tą datę, do kiedy ona powinna być, że tak powiem, zużyta i rozmrożona po prostu i zjedzona.
Więc opisanie produktu to jest jedyna słuszna metoda i oczywiście każda lodówka ma opis, co przechowywać na jakiej półce.
Więc tu oczywiście może ja nie będę wchodzić w te szczegóły, dlatego że mamy różne lodówki i producent dokładnie opisuje, na której półce co powinniśmy zamrażać.
To samo dotyczy tej wyższej części, czyli chłodzenia.
Zwyczajowo najlepsza temperatura dla lodówki, w ogóle już teraz nie zamrażalnika, to są 4 stopnie.
Na co warto zwrócić uwagę?
Producent najczęściej ustawia w ustawieniach fabrycznych na 6 stopni.
Czyli to już jest dla niektórych produktów wyższa temperatura, co może powodować, że niektóre rzeczy pomimo terminu przydatności do spożycia, który jest w porządku, mogą nam się nieco szybciej psuć.
O, to ciekawe, nie zdawałam sobie z tego sprawy, myślę, że słuchacze podobnie.
To jest też trochę tak, że nie wszystkie produkty do mrożenia się nadają i tu prym, jeśli chodzi o takie typowe świąteczne dania, wjedzie sałatka jarzynowa.
Czyli wszystkie produkty, do których dodamy na przykład śmietanę czy majonez, to na to trzeba zwrócić uwagę, że rzeczywiście ich nie powinniśmy zamrażać.
Więc jeśli przygotowujemy, bo to jest też taki klasyk świąteczny, słodka jarzynowa i też statystyki gdzieś podają z różnych źródeł, że jej marnujemy dość sporo po świętach, bo dużo się jej przygotowuje.
to może warto jakąś część po prostu nie doprawiać i nie dodawać tego majonezu.
I wówczas, jeśli one nie mają na przykład ogórka kiszonego, bo to też trzeba zwrócić uwagę, że warzywa, które w ogóle mają dużo wody w sobie, dużą zawartość wody, to rzeczywiście unikać ich zamrażania, ale już na przykład marchewka, ziemniaczek, pietruszka, czy takie okopowe, że tak powiem,
Śmiało możemy po ugotowaniu zamrozić, więc to też jest jedna z metod.
Nie gotowy produkt, ale półprodukt, który nadaje się do mrożenia.
Można też jedzeniem po prostu się podzielić, a o tym jak to zrobić porozmawiamy już za chwilę po skrócie informacji Radia TOK FM.
Audycja Otwarta Kuchnia, przy mikrofonie nadal Paulina Nawrocka, a ze mną Justyna Liptak z Krakowskiego Banku Żywności i rozmawiamy o powszechnym, dość poświątecznym problemie Polaków,
Mówiłyśmy przed skrótem informacji, że można jedzenie sobie zamrozić, można je przechować, ale można się też nim po prostu podzielić.
I tu na przykład jednym z takich pomysłów są takie miejsca jak jadłodzielnie czy lodówki społeczne.
Mamy takie choćby w Krakowie.
Całkiem sporo już w tej chwili jest tych lodówek społecznych, które już znajduje się chyba w kilku punktach w mieście.
Między innymi zapraszam do lodówki społecznej, która znajduje się przy naszym sklepie społecznym przy ulicy Siemaszki 31.
Rzeczywiście to są miejsca, w których możemy każdego dnia, ale po świętach zakładam, że mamy ten pik,
złożyć i podarować wszystkie produkty, które, uwaga, są w dacie przydatności do spożycia i które sami byśmy zjedli.
Chodzi o to, żeby nie traktować takich miejsc jak śmietników.
Trudno mi się odnieść dokładnie do tego, natomiast myślę, że edukacja w tym zakresie jeszcze nie jest zbyt wystarczająca.
Można by było sprawdzić stowarzyszenie, które prowadzi pozostałe lodówki food sharingowe, jak oni rzeczywiście, jakie oni mają doświadczenia w tym zakresie.
Ja wiem na przykład, że w tej lodówce, która znajduje się przy naszym sklepie, no bo wiadomo, że łatwiej nam zajrzeć do niej i zobaczyć, co w niej się znajduje, naprawdę część produktów jest bardzo wzorowo i bardzo dobrze opisana.
Nawet łącznie z tym, że jest napisany skład produktów, który tam się znajduje, więc to jest po prostu perfekcja, z tego względu, że no wiadomo, że wiele osób ma różnego rodzaju wykluczenia czy alergie, no to też już właściwie jest pełna informacja, która znajduje się na produkcie.
Bo można przynieść po prostu to, co samemu się na przykład ugotowało.
Tak i właśnie rzeczona i wspomniana wcześniej sałatka jarzynowa znajdzie tutaj rzeczywiście wspaniałe miejsce i myślę, że te osoby, które może nie miały takich świąt, może w ogóle tych świąt nie miały, bo żyją na przykład w kryzysie bezdomności.
bardzo chętnie znajdą takie produkty właśnie w takich lodówkach i je spożyją.
Więc pamiętajmy o tym, że to są naprawdę znakomite miejsca do tego, żeby te produkty móc tam zostawić.
No właśnie, w Pani ocenie ten system działa, ludzie przychodzą, częstują się?
Tak, częstują się, tam trafiają różne produkty, bo oprócz rzeczywiście takich produktów, które możemy zakupić i nawet my je w domu po świętach możemy mieć, właśnie kupiliśmy nadmiar, nie wiem, jakichś jogurtów naturalnych, śmietan czy różnych innych produktów, a one są w dacie, tylko wiemy, że mamy ich za dużo, rzeczywiście one też tam mogą trafić i tam wtedy te osoby, które mieszkają nieopodal,
Nie muszą być to osoby przecież potrzebujące, tylko takie, które rzeczywiście żyją w duchu takim niemarnowania, chętnie może wykorzystają te produkty.
Więc wiemy, że te produkty pojawiają się i jednocześnie znikają.
Pamiętajmy tylko o tym, żeby faktycznie zadbać o porządek w tych miejscach i przynosić takie produkty, które naprawdę są bezpieczne dla drugiej osoby.
Grudzień to jest taki czas, który z jednej strony oczywiście nas nastraja świątecznie, miło, pomocowo, ale to jest też taki moment, który nas chyba konfrontuje z tym, jak w wielkich czasach nadmiaru i obfitości żyjemy.
I to chyba też ma swoje odbicie właśnie w tym nadmiarowym kupowaniu.
I te statystyki, które co roku przywołujecie, dobitnie o tym świadczą, że trochę nam za dobrze chyba, skoro tyle marnujemy.
No one się nie zmieniają te statyki, to też rzeczywiście jest smutne, dlatego że wciąż innych nie mamy i posługujemy się tymi, które mówią nam o tym, że blisko 5 milionów ton żywności globalnie w Polsce marnujemy, oczywiście na każdym etapie funkcjonowania z żywnością, ale 60% marnujemy my konsumenci i gospodarstwa domowe, czyli to jest około 3 milionów ton żywności.
To jest naprawdę gigantyczna ilość i tutaj rzeczywiście najważniejsza jest edukacja i bardzo ważna jest ta świadomość nasza, żebyśmy zaczęli od mądrych zakupów.
Okazuje się, że też niestety, o ile 60% około Polaków przyznaje się do tego, że marnuje każdego dnia żywność, oczywiście w różnym natężeniu, w różnej ilości,
to pokazują gdzieś statystyki świąteczne, że jednak zwiększa się ten procent i nawet 80% Polaków, czyli zdecydowana większość z nas świątecznie marnuje znacznie więcej żywności.
Więc zacznijmy od zakupów.
Ja wiem, jesteśmy teraz po świętach, więc tutaj z tym faktem już nic nie zrobimy, ale ta refleksja, kolejne święta, toż tuż, bo w zasadzie szybko będzie Nowy Rok i choćby nawet sylwestrowe wydarzenia, które też niech nam pokażą, że może nie musimy kupować aż tak dużo jedzenia.
Czy da się prześledzić, na którym etapie tego jedzenia marnujemy najwięcej?
Czy to jest na przykład takie jedzenie, które właśnie kupujemy go za dużo i ono potem gdzieś tam w lodówce, kończy mu się termin, albo och, znowu zgnił mi miks sałat, bo to ta powszechna dosyć praktyka millenialsów, nawet się doczekała cytatów w piosenkach, tak o Hemingwaya, kup miks sałat, wyrzuć miks sałat, myślę, że jeden z powszechniejszych produktów, które gniją w lodówkach.
Czy może później właśnie przy tym, że gotujemy za dużo, jak to jest?
Pierwsza rzecz, którą chyba tutaj musimy odrobić to jest przede wszystkim umiejętność czytania etykiet i pokazują też statystyki, no do czegoś się musimy odwołać, że mamy problem jako Polacy z czytaniem etykiet, ale głównie też terminu przydatności do spożycia.
Czyli wciąż gdzieś na poziomie połowy Polaków kupując produkt nie sprawdzamy w jakiej on jest dacie.
Więc to jest pierwsza rzecz.
Druga rzecz oczywiście, te produkty, które leżą w sklepie, raczej nie jest to dla nikogo nowością, ale myślę, że o tym nie pamiętamy, które leżą z przodu, zawsze będą miały krótszą datę przydatności, te, które są położone z tyłu dłuższą.
Więc jeśli wiemy, że potrzebujemy czegoś, co będzie dłuższą datę posiadało,
to powinniśmy jednak głębiej sięgnąć i mieć świadomość, że tam znajdę produkt, który będzie miał co najmniej, jeśli to jest taki chłodniczy produkt, co najmniej tydzień lub nawet więcej dni do spożycia i to spowoduje, że jest większa szansa, że ja jednak nie zmarnuję tego produktu.
Nadmiarowość, o której Pani wspomniała, to oczywiście jest klasyk i norma, ale to umiejętność czytania etykiety i zwracania uwagi na te rzeczy jest naprawdę bardzo ważna i ona pokazuje, że jeśli
Dobrze czytamy etykiety, to jest duże prawdopodobieństwo, że produktu nie zmarnujemy i też to rozróżnienie, należy spożyć, że możemy spożyć albo powinniśmy, więc są produkty, które możemy śmiało używać po zakończeniu terminu przydatności do spożycia.
I to też jest bardzo ważny sygnał dla nas, bo to oznacza, że nie musimy wyrzucić mąki, kaszy, makaronu, kawy, herbaty, przypraw, tylko musimy je właściwie przechowywać, czyli głównie musi być sucho w tych pomieszczeniach, w których je mamy.
No właśnie, bo to jest tak, że ta data ważności na produktach musi być, na przykład na soli, choć teoretycznie właściwie jej przydatność się nie kończy, o ile nie dojdzie do jakiegoś zawilgocenia.
I tak te właśnie produkty sypkie, czyli te kasze, makarony, one muszą ze względu na przepisy prawa tę datę mieć, ale można i śmiało próbować je jeść po tym terminie, który jest wydrukowany.
Tak, zaufajmy sobie naszym, że tak powiem, naszemu węchowi, smakowi, pozwólmy sobie na to badanie organoleptyczne, ale w stu procentach, jeśli właściwie dobrze przechowujemy ten produkt, to on jest naprawdę dobry do spożycia, może się zmienić nieco jego zapach, ale to są tylko takie bardziej estetyczne, bym powiedziała, walory i na pewno nie zagraża to naszemu zdrowiu i absolutnie nic nam się nie stanie, jeśli my te produkty będziemy jeść po terminie.
Zastanawiam się też na ile kupujemy za dużo właśnie w jedzeniu jakimś, nie wiem, deficytem poczucia bezpieczeństwa.
Jak myślę o moich babciach, to mi się kojarzą właśnie takie pełne spiżarki, żeby zawsze w razie czego było, no to oczywiście było związane z jakimiś wojennymi jeszcze wspomnieniami.
Pamiętamy też te szaleństwa zakupowe, puste półki i ludzie, którzy też kupowali po 100 kilogramów cukru w razie czego.
Myślę, że wciąż mamy, nie wiem, być może to jest jakoś mocno zaszyte w naszej podświadomości głębokiej, że wciąż jednak lubimy kupować nadmiarowo.
I może to też jest tak, że nasi pradziadkowie, dziadkowie, ale i rodzice, czasy komunizmu i choćby stanu wojennego, który też pokazał, że były puste półki i w zasadzie był moment, że praktycznie niczego nie można było kupić w Polsce.
Więc żywność na kartki.
No to gdzieś my chyba może też dostaliśmy, że tak powiem, w spadku, a jednocześnie mamy jedzenie na wyciągnięcie ręki.
No pewnego rodzaju sklepy otwierają się i rosną jak grzyby po deszczu, tak?
Więc w zasadzie, no po co ja mam kupować sobie chleb na przykład i jeść go trzy dni, jak ja codziennie mogę kupić sobie odpiekaną bułeczkę, tak?
Ja ją po prostu wyrzucę, bo ona mnie będzie smakowała.
A jest właśnie jakaś taka statystyka, czy lista produktów, które się najczęściej psują, czy których najwięcej wyrzucamy?
Niestety jest i tym produktem, którego wyrzucamy najwięcej jest właśnie pieczywo, szeroko rozumiane.
I ja myślę, że też dlatego, że dostępność jego jest naprawdę bardzo duża.
Wspomniawszy nawet właśnie o takich sklepach, które w zasadzie nie są piekarniami, ale możemy ciepłą bułeczkę prawie wszędzie dostać.
więc nawet na stacji benzynowej niektórej, więc myślę, że to jest ten produkt top, ale też warzywa, owoce i wędliny, to są też takie produkty, które bardzo często wyrzucamy, bo to są produkty szybko psujące się z kolei, więc też trzeba wiedzieć jak je przechowywać, co w lodówce, co poza lodówką, no wiadomo poza wędlinami, ale tu myślę bardziej o owcach i warzywach.
Te umiejętności się przydają, ale to rzeczywiście nadmiarowe kupienie, nie wiem, nawet jabłek, no to jeśli mamy w domu za wysoką temperaturę, no to w zasadzie jest ryzyko, że coś nam się jednak zepsuje.
Wy jako Bank Żywności od lat edukujecie właśnie w tym zakresie marnowania i niemarnowania.
No to pytanie może dla osób, które zainspirują się naszą rozmową, by bardziej dbać o to, by tego jedzenia nie wyrzucać.
To, do czego ja zachęcam zawsze przy każdej takiej możliwości i rozmowie, to właśnie przyglądanie się temu, co robimy w domu i bardziej taka większa uważność na to, jak my postępujemy z jedzeniem.
Jeśli możemy pomagać w prosty sposób, podzielić się z sąsiadem, bo żyjemy w różnych oczywiście okolicach, w różnym miejscu, a naprawdę wystarczy się rozejrzeć dookoła i Kraków to też nie jest miasto, w którym absolutnie nie spotkamy osoby, która
żyje w niedostatku, bo te osoby są i one są praktycznie wszędzie.
Więc jeśli mamy tę uważność na drugiego człowieka, to już jest coś, co możemy zrobić.
I wspomniane lodówki, które rzeczywiście występują już w bardzo wielu częściach miasta i dzielić się tym jedzeniem.
To jest jakby pierwsza i podstawowa rzecz.
Oczywiście zachęcamy do włączenia się też do naszych akcji, choćby zbiórek żywności, które może nie do końca mają związek z bezpośrednio zmarnowaniem jedzenia.
Ale tutaj mamy związek przede wszystkim o tym, że dbamy i myślimy o drugim człowieku.
A czy jest możliwość, czy nie wiem jak to jest, jeśli ktoś chciałby na przykład nawiązać współpracę z jakimiś instytucjami, bo też często się mówi o tym, że są instytucje, które jedzenia potrzebują.
Tak, Bank Żywności generalnie działa jak taka społeczna hurtownia, która nie jest bezpośrednio dystrybutorem do osób indywidualnych, a raczej właśnie działamy w ramach sieci z organizacjami, instytucjami, które pomagają bezpośrednio czy krakowianom, czy też małopolanom, bo nasz teren działania
sięga dalej niż Kraków, więc po pierwsze zachęcam do tego, żeby szukać możliwości zaangażowania się też w tych organizacjach, które udzielają pomocy w różnej skali i w różnym zakresie.
My wspieramy te organizacje żywnością dlatego, że właśnie one też realizują wiele innych działań, ale zachęcamy też na przykład do współpracy z nami w kontekście takim, że realizujemy choćby nawet program unijny pomocy żywnościowej,
Zapraszamy partnerów, czyli organizacje społeczne, które mogłyby chcieć dystrybuować ją wśród osób potrzebujących, czy w Krakowie, czy na terenie województwa.
Zapraszamy też przede wszystkim producentów małych i dużych, którzy mają nadmiar żywności, nie bardzo wiedzą, co z nią zrobić, a my chętnie ją przyjmiemy i w bardzo dobry sposób spożytkujemy, przekazując ją osobom w trudnej sytuacji życiowej.
Jeśli tylko chcą się Państwo zaangażować, to na pewno sposób się znajdzie.
Moją i Państwa gościnią była Justyna Liptak z Krakowskiego Banku Żywności.
A ja zapraszam Państwa teraz na skrót informacji Radia TOK FM.
Ostatnie odcinki
-
Trzęsienie ziemi na rynku złota i srebra: co da...
03.02.2026 13:40
-
KSeF jest już rzeczywistością. "Pojawia się duż...
03.02.2026 11:40
-
Ponad 330 szkół w całej Polsce zostało zamknięt...
02.02.2026 15:50
-
"Teraz to już nie umiemy rozpoznać, czy to prze...
01.02.2026 11:20
-
Jak wyglądała kapitulacja niemieckiej armii pod...
31.01.2026 16:00
-
"W dni smogowe rośnie śmiertelność na zawały se...
30.01.2026 17:10
-
Nominowana do Oskara i Globa rekonstrukcja zbro...
29.01.2026 14:00
-
"Bez telefonu, bez makijażu, skromne kieszonkow...
29.01.2026 11:00
-
Amerykańskie wojsko przerzuca siły na Bliski Ws...
28.01.2026 05:20
-
Kolejny dyskont wycofuje jaja z chowu klatkoweg...
27.01.2026 19:00