Mentionsy

Z diabłem za pan brat
18.11.2025 10:00

RECENZJA. Clandestine Blaze - "Consecration of the Blood" (Northern Heritage, 2025)

Album potwór! Polecam!

---

https://www.youtube.com/@zdiabemzapanbrat

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 17 wyników dla "Blaze"

1 listopada gruchnęła wiadomość, że właśnie oto premierę ma najnowszy album Clandestine Blaze.

Tak nazywa się trzynasty długograj clandestine blaze.

Także Klandestine Blaze to jest projekt weteran.

I często pytaliście mnie, gdzie tam, gdy sobie wrzuciłem jakieś zdjęcie Clandestine Blaze płyty czy tam płyt i tak dalej, pytaliście mnie, który album uważam za najlepszy.

z całą pewnością siebie, z całą odpowiedzialnością i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że najlepszym albumem Clandestine Blaze jest Consecration of the Blood, czyli najnowszy, wydany 1 listopada 2025 roku przez Northern Heritage, czyli wytwórnię Miko Aspy, która wydaje wszystkie albumy Clandestine Blaze.

To jest pierwszy numer, jego początek i siedząc, słuchając tego, pomyślałem sobie, no faktycznie wjeżdża stary, dobry Clandestine Blaze, Clandestine Blaze, którym się niewiele zmienia, no jest cały czas ta gęstość, ta intensywność, ten totalny mrok.

A chwilę potem już stwierdziłem, że jednak wjeżdża trochę inny Clandestine Blaze, że jednak wjeżdża zmieniony Miko Aspa.

zachowujący te wszystkie najlepsze przymioty, które miało w sobie clandestine blaze, ale dodający kilka rzeczy, o których za chwilkę będę mówił, bo

Można powiedzieć krótko, to jest najbardziej przebojowy album Clandestine Blaze.

Clandestine Blaze do tej pory oczywiście miał takie momenty na albumach, gdzie leciał fajnie, skocznie, szybko, ale nigdy nie leciał tak fajnie skocznie i nigdy nie leciał tak fajnie melodyjnie.

I on średnio zawsze podchodził do klandestanu Blaze.

Bo ja też na przykład nie będę ukrywał, że uważam, że wszystkie albumy Clandestine Blaze od deski do deski były wybitne, bo nie.

To co zawsze gdzieś, to czego mi zawsze gdzieś brakowało w Clandestine Blaze, nie we wszystkich albumach, ale w większości powiem szczerze, to taka totalnie dynamiczna, wyraźna produkcja, znaczy wyraźna, żebyście mnie dobrze zrozumieli, tu nadal mamy brzmienie totalnie podziemne,

Nie spodziewałem się czegoś takiego po Clown ze Steinblaze, a to po prostu jest... I co najlepsze, to pasuje, bo wiecie, kiedy nagrywa taki album w tym stylu, na przykład Dark Throne, to ten Total Death jest cały taki.

Ten oryginalny, klasyczny styl Clandestine Blaze jest jednak zupełnie inny od takich szybkich, totalnie tanecznych bym powiedział, jak ja to nazywam, fragmentów.

I to jest, myślę, największa też siła tego albumu, że on pozostając w totalnym podziemiu, pozostając w totalnej piwnicy gdzieś, wynurza tylko głowę z tej piwnicy, żeby zaczerpnąć powietrza, dorzucić to powietrze i dzięki temu powstaje wspaniała mieszanka starego, dobrego clandestine blaze z wybuchową po prostu energią, która się tutaj znajduje.

A potem sobie podsumujemy i powiem, co ja tak finalnie sądzę o trzynastym pełnym albumie Clandestine Blaze.