Mentionsy
#89 | Czy wszyscy będą zbawieni? (Dz. 1031-1040)
Kto zasługuje na Niebo, a kto nie?
Często wydaje nam się, że dokładnie wiemy - wyciągamy własną „linijkę”, mierzymy cudze błędy i domagamy się od Boga ludzkiej sprawiedliwości, zapominając, jak bardzo sami potrzebujemy Jego zmiłowania.
📔 W dzisiejszym odcinku (zeszyt trzeci Dzienniczka, numery 1031-1040) mierzymy się z „szczęśliwym zdaniem” z Listu do Tymoteusza: „Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie byli zbawieni”.
Siostra Gaudia zaprasza nas do porzucenia roli surowego sędziego i wejścia w logikę Bożego serca, które nie zna granic w walce o każdego człowieka.
🔥❤️ Odkrywamy „skandal miłosierdzia” – prawdę o tym, że Jezus na krzyżu zapłacił za nasze winy „ponad miarę”. On nie jest policjantem ani katem, lecz Zbawicielem, który jak profesjonalny strażak wbiega w ogień, by ratować duszę każdego z nas. Co więcej, On nie chce robić tego sam – patrzy nam w oczy i mówi: „Pomóż Mi ratować dusze!”.
Niejednokrotnie tracimy czas na oskarżanie innych, zamiast zrozumieć, że nasze własne trudności mogą stać się „bezcenną walutą” w tej wielkiej akcji ratunkowej świata.
🎬 W tym odcinku nauczysz się, jak:
• Reagować na bezradność, mówiąc Jezusowi proste: „Ty wszystko możesz” i zamiast się dręczyć – kochać,
• Patrzeć na braci bez zazdrości „starszego brata”, ciesząc się z każdego powrotu do Ojca,
• Nadawać sens cierpieniu, łącząc je z męką Chrystusa, by realnie pomagać tym, którzy jeszcze nie znają Boga.
A przecież w głębi serca każdy z nas pragnie być częścią tej najważniejszej misji – misji miłości, która nikogo nie wyklucza.
________________________
📖 Dziś czytamy fragmenty z Dzienniczka od numeru 1031 do 1040.
________________________
Rozdziały:
00:00 Wstęp
06:38 Fragmenty z Dzienniczka (numery: 1031-1040)
14:06 Komentarz
01:11:53 Zakończenie
_______________________________________
📚 "Dzienniczek" znajdziesz w sklepie Misericordia:
https://www.misericordia.faustyna.net/
Kupując w tym sklepie wspierasz Siostry Matki Bożej Miłosierdzia.
__________________________
W naszej podcastowej serii czytamy „Dzienniczek” św. Faustyny od początku do końca, w każdym odcinku skupiając się na kolejnym fragmencie (po kilka / kilkanaście numerów na jeden odcinek).
🎥 Publikujemy nowe odcinki w niedziele o 17:00, co daje nam cały tydzień na to, by te treści w nas pracowały, by nas inspirowały!
Schemat każdego odcinka to:
1. krótkie wprowadzenie
2. ok. 10 minutowe czytanie „Dzienniczka”
3. komentarz
________________________________________
Muzyka: Dominika Czajkowska-Ptak
Dźwięk: Krzysztof Ptak
Nagranie i montaż: s. Maria Kluz ISMM
________________________________________
→ FB: https://www.facebook.com/bliskorahamim/
→ IG: https://www.instagram.com/blisko_rahamim/
→ YT: https://www.youtube.com/@blisko_rahamim/
Szukaj w treści odcinka
Jezu, Ty się tym zajmij.
Warto zaufać temu, co Jezus jej też wskazał, jak żyć.
W czasie mszy świętej ujrzałam Pana Jezusa przybitego do krzyża w wielkich mękach.
Nie myślę o tym i nie rozbieram ani się zagłębiam, ale uciekam jak dziecko do serca Jezusa i jedno słowo Mu tylko mówię.
I milczę, bo wiem, że Jezus sam wkroczy w sprawę tę, a ja, zamiast się dręczyć, czas ten obracam na miłowanie Go.
I położyłam go na piersiach konającego i rzekłam do Pana, Jezus, spójrz się na tę duszę z taką miłością, z jaką się spojrzałeś na moją całopalną ofiarę w dzień ślubów wiecznych.
Jezus utajony w hostii jest mi wszystkim.
I ja wtedy wybieram pójść do Jezusa i Mu tylko tyle powiedzieć.
Jezu, Ty możesz, ja nie mogę.
To jest trochę też echo tych słów, znacie może księdza Dolindo, który mówił, Jezu, Ty się tym zajmij.
Jezu, Ty się tym zajmij.
Ona zauważyła problem i ona idzie do Jezusa i mówi, Jezu, Ty się tym zajmij.
Ona nie wie, co Jezus ma zrobić.
Ona nie mówi Jezusowi, słuchaj, należałoby zrobić tak.
No po prostu nie chcę tutaj wymyślać różnych scenariuszy, co się mogło dziać w głowie Maryi, ale po prostu nie przyszła do Jezusa z żadnym gotowym scenariuszem.
Po prostu być przy Jezusie i tylko Mu powiedzieć, że czegoś nie ma.
A Ty po prostu bądź przy tym Jezusie, Ty kochaj.
Jezu, Ty się tym zajmij.
Tylko Ty, Jezu.
A w tym jest po prostu cała Jezusowa.
To Jezus jest pierwszy, który kocha człowieka.
To Jezus jest tym, któremu niesamowicie zależy na drugim, który robi wszystko, co się da, żeby ratować człowieka, żeby pomagać człowiekowi.
I Faustyna po prostu, po prostu żyje bardzo blisko Jezusa i to wszystko, co jest Jezusowe, się odbija w jej sercu.
Jezus nie tylko przychodzi, żeby nas uratować przed piekłem, przed wiecznym potępieniem, żeby nam otworzyć bramy nieba, ale żeby nam pokazać, jak pięknie żyć już tu na ziemi, jak być coraz bardziej Jezusowym.
Jezus przyszedł na ziemię po to, żeby pokazać nam wielką miłość Boga i jak można jako człowiek żyć na ziemi w sposób niesamowicie piękny, czyli kochając, kochając innych i żyjąc dla nich.
Faustyna widzi w czasie przyświętej Jezusa przybitego do krzyża w wielkim cierpieniu.
Słyszy to, te ciche słowa Jezusa, ale jak mocne.
I to Jezus mówi na krzyżu, to pragnę.
Jezu, czego Ty pragniesz?
W dzienniczku, tutaj właśnie w tym fragmencie Jezus dopowiada bardzo, bardzo wyraźnie to, co teolodzy przez lata tłumaczyli jako interpretację tego fragmentu z Ewangelii, tego Jezusowego pragnę z krzyża.
A my często myślimy, że Jezus pragnie, że Bóg pragnie, my tego nie wypowiadamy, ale gdzieś w podświadomości nam to pracuje, że Bóg pragnie naszego cierpienia.
Na krzyżu Jezus zapłacił za wszystkie nasze grzechy, za wszystkie nasze niedoskonałości, za wszystkie nasze głupie decyzje.
To, co Jezus zrobił na krzyżu dla nas.
Miłosierne, Jezusowe.
Jejku, Jezu, daj nam się ucieszyć tym, że młodszy brat wrócił, że on był umarły i wrócił i żyje.
I tu się pojawia to zaproszenie dla nas, żeby każdy, każdy, każdy uwierzył w tego Jezusa miłosiernego.
I tu jest ta nasza cząsteczka, tu jest to, co Jezus mówi do Faustyny.
I tu jest taka wielka tajemnica, bracie, siostro, że wiemy dobrze, że nie wszyscy ludzie na tym świecie poznają Jezusa.
To jest przedziwne, ale tak, są takie zakątki ziemi, gdzie nie usłyszeli o Jezusie jeszcze.
I to jest takim paliwem, które napędza wszystkich misjonarzy, że oni zrobią wszystko, żeby ludzie poznali Jezusa.
Ale mam nadzieję, że to jest też paliwo, które będzie nas napędzać w tych naszych przestrzeniach życia, żeby każdy poznał Jezusa.
które już od lat próbujesz przybliżyć ich do Jezusa i tak bardzo chcesz, żeby oni uwierzyli i może lękasz się o ich zbawienie.
I trud jest cały w tym, żeby przyjąć tę drogę Jezusową bez przymuszania, drogę bez przemocy.
Tak Jezus całe swoje życie przechodził przez tę ziemię i w wielkiej wolności głosił miłość Boga.
Wszyscy ludzie, bez względu na ich wyznanie, on był jakimś dla nas takim obrazem ukrzyżowanego Jezusa.
Z Jezusem na krzyżu ofiara całopalna za tych, którym służył z wielką mocą taki silny papież przez wiele lat, młody, silny papież i nagle w tej bezsilności totalnej ostatnich dni, a wtedy zgromadził, wtedy wszystkich zgromadził.
Bo Jezus by tak zrobił.
Bo Jezus się spotykał z każdym.
Bo Jezus znajdował czas dla każdego i nie przekreślał nikogo i z każdym miał chęć, pragnienie porozmawiania i odnalezienia dobra w Nim i przyprowadzenia Go do Jezusa, do Boga, do miłości.
Jest to tajemnicze zaproszenie, że pomimo, że niczego nie brakuje w ofierze Jezusa Chrystusa,
w Jego misji ratowania dusz, żebyś Ty miał swój udział, żebyś Ty miał swoją godność, żebyś mógł w wieczności zasiąść z Jezusem na tronie i królować.
Bo Jezus zaprasza swoich przyjaciół do współpracy.
Nigdy mnie to nie przestanie zadziwiać, że Mu tak na nas zależy, że ja, człowiek, mam taką godność i jestem zaproszony do największej misji Jezusa, do misji zbawienia dusz, do ratowania dusz.
To jest ten Jezus przybity do krzyża.
Jezus będzie ci tych ludzi przyprowadzał.
Jezus będzie mówił, zaopiekuj się tym i tą.
Pewnie, że być może niejeden z tych ludzi, których gdzieś Jezus wyciągnął z tego pożaru, on będzie miał gdzieś na sobie ułomki szkła, że jakaś tam szyba się przy nim rozbiła, może gdzieś jakiś metal się przyczepił mu do nogawki i przy okazji ciebie też zrani.
Ja chcę być w tej akcji ratunkowej z Tobą, Jezu.
Była kiedyś walka ślubna, ona z obrączką tak zrobiła, zdjęła obrączkę ślubną i tak położyła przed Jezusem i mówi, Jezu, przez wzgląd na tą obrączkę, przez wzgląd na tą miłość i ofiarę ślubną Twoją, moją, ratuj, ratuj.
Teraz zdejmuje ten krzyżyk i ten krzyżyk kładzie na piersiach tego chłopaka i mówi, Jezu, ratuj, Jezu, pomóż mu już.
Ale wiarę w to, że ja dam radę, pokładam nie we własnych siłach, ale w łasce Jezusa Chrystusa, która mnie nie opuści.
Że jak ciężkość będzie przechodzić siłę moje, to po prostu pójdę do Jezusa i powiem, Jezu, Ty się tym zajmij.
I ofiaruję to moje cierpienie Ojcu Niebieskiemu w złączeniu z Jezusowym cierpieniem.
To jest niesamowita tajemnica, że te moje cierpienie ofiarowane, złożone w ręce Ojca, złączone razem z cierpieniem Jezusa Chrystusa, staje się jak bezcenne perły, diamenty, takie sztabki złota i to idzie do Skarbca Niebieskiego.
I w momencie, kiedy trzeba spłacić dług jakiegoś mojego brata, siostry, którzy są zadłużeni po uszy, Jezus wyciąga z tego Skarbca.
I dzięki temu ja wiem, że jak przyjdzie ten moment, po śmierci już, w wieczności, że Jezus mnie zaprosi, żebym usiadła obok Niego na tronie, bo takie jest nasze przeznaczenie.
O tym mówi Księga Apokalipsy, że jesteśmy przeznaczeni do wielkich rzeczy, żeby razem z Jezusem usiąść i królować.
to ja wiem, że ja siadam tam na tym tronie obok mojego Jezusa, dlatego że naprawdę z Nim walczyłam.
Ci, którzy upodobnili się do Jezusa w Jego męce, w Jego cierpieniu, w Jego walce o duszę, będą też do Niego podobni w królowaniu, w chwale nieba.
I tu niesamowicie jest ukazane, że jeżeli ja przez wiarę widzę, że Jezusowe cierpienie miało sens, że to właśnie było na wykup, na odkupienie nas, na wykupienie nas z niewoli grzechu,
Usłysz, że Jezus to mówi, że On chce nasycać nową treścią twoje cierpienie, że On chce nadawać nowe znaczenie twojemu doświadczeniu cierpienia.
Złącz to z cierpieniem Jezusa.
Jezus chce nasycać nową treścią, nadawać nowe znaczenie temu Twojemu cierpieniu.
Jezus nie jest tym, który chce cierpienia.
Jezus jest tym, który uznaje konsekwencje grzechu.
A Jezus Zbawiciel na szczęście mówi, to też minie.
Nie mam dokładnie takich cierpień jak ona, nie mam gruźlicy, ale mam swoje cierpienia, które też mogę łączyć z Jezusem i On chce to nasycać sensem i treścią.
także zachęcam teraz na indywidualne posiedzenia z Jezusem, na indywidualne posiedzenie na modlitwie, z dzienniczkiem, z Pismem Świętym, na adoracji, na Eucharystii, która będzie Was umacniać, umacniać, umacniać do walki, tak jak umacnia Faustynę.
Jezus jest Eucharystią.
Jezu, ufam Tobie.
Ostatnie odcinki
-
#90 | Zakazany Dzienniczek (Dz. 1041-1049)
01.02.2026 16:00
-
#89 | Czy wszyscy będą zbawieni? (Dz. 1031-1040)
25.01.2026 16:00
-
#88 | Post czy wykwintne śniadanie? (Dz. 1019-1...
18.01.2026 16:00
-
#87 | Czy grzech naprawdę jest "aż tak" zły? (D...
11.01.2026 16:00
-
#86 | Gdy Bóg zapali młode serce (Dz. 981-992)
04.01.2026 16:00
-
#85 | Rękaw Jezusa i niewygodne pytania (Dz. 98...
28.12.2025 16:00
-
#84 | Message of Mercy. Poznaj je koniecznie! (...
21.12.2025 16:00
-
#83 | Jej Bóg nie odmówił. Tobie też nie odmówi...
14.12.2025 16:00
-
#82 | Czy Bogu można prawić komplementy? (Dz. 9...
07.12.2025 16:00
-
#81 | Przyjaciółka Faustyny: jak Bóg odnalazł m...
30.11.2025 16:00