Mentionsy

Ziemia zbyt obiecana
08.12.2025 04:00

Odcinek 18: Rezolucja nr 3379 ONZ i jej wpływ na kwestie żydowskie

10 listopada 1975 Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję nr 3379, która stwierdzała, że syjonizm jest formą rasizmu i dyskryminacji rasowej. Rezolucję odwołano dopiero w 1991 roku. Jest to jedyna do dziś rezolucja ONZ, która nazywałaby jakikolwiek ruch narodowy rasistowskim. Przy okazji 50 rocznicy jej uchwalenia, Konstanty Gebert opowie o trudnych relacjach Izraela i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Zapraszamy do wysłuchania najnowszego odcinka podcastu Ziemia Zbyt Obiecana.

 

⭐ Spotify – https://spoti.fi/3yfxnFv
⭐ Apple Podcasts – https://apple.co/3ISwbNh


💛 Wspieraj nas na Patronite:
➡️ www.patronite.pl/ziemiazbytobiecana

 

 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 54 wyników dla "Izrael"

Jak na nieduży kraj w Azji, Izrael zajmuje nieproporcjonalnie dużo miejsca w wyobraźni ludzi na całym świecie.

Gdyby można było eksportować historię lub teraźniejszość, to Izrael, jedyny kawałek Bliskiego Wschodu bez ropy naftowej, byłby drugim Kuwejtem.

Podcast Ziemia Zbyt Obiecana powstaje we współpracy z Fundacją Elnet, organizacją pozarządową, której celem jest pogłębianie relacji między Europą a Izraelem w oparciu o wspólne potrzeby i demokratyczne wartości.

Wszystkie państwa arabskie były przeciwne powstaniu Izraela, czemu dały wyraz zbrojnie atakujący terytorium nowego państwa, gdy tylko powstało.

Izraelczyk po raz pierwszy dostał funkcję w ONZ.

W sumie około 1 czwartą wszystkich rezolucji potępiających przyjętych kiedykolwiek przez ONZ przyjęto przeciwko Izraelowi.

Izraelczycy właściwie też przywykli, oburzali się, ale rozumieli, że tak jest urządzony świat i że pojedyncze państwo żydowskie nie ma wielkich szans w konfrontacji z dużo liczniejszymi swoimi przeciwnikami.

że sprzeciw państw arabskich, przeciwko Izraelowi, niekoniecznie musiał się wiązać z antysemityzmem.

podpierać antyizraelską politykę tych państw.

No ale jako powód do wrogości wobec Izraela wystarczy to, że państwa arabskie przegrały z nim wojnę o niepodległość, przegrały wojnę 56 roku, przegrały wojnę 67 roku.

Są to zupełnie wystarczające powody, żeby Izraela nienawidzić.

Co więcej, od wojny sześciodniowej, w której Izrael pokonał sowieckich sojuszników,

Cały blok sowiecki stał się konsekwentnie antyizraelski i wspierał działania państw arabskich i państw muzułmańskich wymierzone w Izrael.

A to, że Izrael nie stał się, jak liczył Stalin, sowieckim satelitą, przeciwnie, stał się sojusznikiem Amerykanów, a więc imperialistycznym zdrajcą, sprawiło, że po izraelskim zwycięstwie w wojnie sześciodniowej 1967 roku,

blok sowiecki stał się jednoznacznie antiizraelski i głęboko antysemicki.

Owe rysunki przedstawiające Izrael jako...

Kraje arabskie były antyizraelskie raz jeszcze z powodów, które wynikały w pierwszym rzędzie z klęski Arabów w konfrontacji militarnej z Izraelem.

Ale antyizraelizm Arabów spotkał się po 1967 roku z entuzjastycznym poparciem antysemityzmu bloku sowieckiego.

Dlatego też kampania w obronie Izraela, jaką toczyły wówczas państwa zachodnie, musiała być umiarkowana, no bo nie chciano sobie zrażać potencjalnych sojuszników do przegłosowywania innych.

Innymi słowy, jeżeli się chciało promować prawa dziecka, jeżeli się chciało bronić równości kobiet, no to trzeba było dać w zamian antyizraelskiemu blokowi coś, co by sprawił, że zechcą tego rodzaju inicjatywy poprzeć.

który następnie stoczył przegraną wojnę z Izraelem w 1967 roku, ale jego następcą był także jeden ze spiskujących oficerów, Anwar Sadat, który z kolei z Izraelem zawarł pokój.

Natomiast świeżo mieli przed oczami zwycięstwo Izraelczyków nad armiami Egiptu, Jordanii i Syrii podczas wojny sześciodniowej.

W ich perspektywie Izrael to nie było państwo narodowe tych, którzy ocaleli z niemieckiej zagłady, tylko to było państwo europejskich osadników.

Przecież połowa mieszkańców Izraela przybyła doń z Europy, gdzie Niemcy nie zdążyli ich wymordować, a tym samym państwo, z którym nie chcieli się identyfikować, którego nie chcieli wspierać.

Dodatkowym problemem było to, że druga połowa mieszkańców Izraela to byli Żydzi, którzy musieli uciekać z krajów arabskich przed rzeziami i pogromami.

To, czy syjonizm miał cokolwiek wspólnego z rasizmem, było już kwestią wtórną, ale mówił o tym prezydent Izraela Haim Herzog na owej...

osławionej sesji Zgromadzenia Ogólnego, kiedy w wspaniałym przemówieniu powiedział myślę o Arabach Izraelskich, myślę o ministrach w izraelskich rządach, sędziach w izraelskich sądach, oficerach w izraelskiej armii, wydających rozkazy żydowskim żołnierzom.

Izrael rzeczywiście umożliwiał mniejszości arabskiej udział w pełni w życiu politycznym, pełnię praw obywatelskich i politycznych.

Zdarzali się ministrowie arabowie w rządach izraelskich, ale nigdy żadna partia arabska nie weszła w skład Izraelskiej Koalicji Rządowej.

Jest prawdą, że izraelscy Arabowie korzystali z pełni praw, ale dopiero w 1966 roku zlikwidowano administrację wojskową, która kontrolowała tereny arabskie.

Było prawdą, że w armii izraelskiej służyli arabscy oficerowie, ale było też prawdą, że Arabowie nie podlegają obowiązkowi służby wojskowej.

którą Izraelczycy zasadnie uważali za lojalną wobec państwa, bo takiej lojalności wymaga od swoich wyznawców druzyńska religia.

Innymi słowy, obraz sytuacji Arabów Izraelskich nie był aż tak różowy, jak to, co prezydent Herzog w ONZ przedstawił.

W podobny sposób prasa w języku arabskim wydawana w Izraelu była najmniej cenzurowaną prasą arabską na całym Bliskim Wschodzie.

Wyszczególnienie Izraela jako państwa w jakiś szczególny sposób rasistowski, kiedy Izrael właśnie w szczególny sposób rasistowski nie był, było czymś haniebnym.

Izrael rzeczywiście starał się

umożliwić swoim arabskim obywatelom pełnię praw, na tyle, na ile było to realistycznie wyobrażalne w sytuacji, kiedy Izrael graniczył wyłącznie z państwami arabskimi, które wszystkie znajdowały się z nim nadal w stanie wojny, bo nie chciały zawrzeć z nim pokoju, a nawet uznać jego istnienia.

W tej sytuacji to, że Arabowie Izraelscy dysponowali pełnią praw politycznych i możliwością robienia karier, w tym sądowych, wojskowych i politycznych, było jednak czymś zdumiewającym i byłoby czymś zasadnym, gdyby ONZ wyraziła uznanie Izraelowi, że w tej trudnej sytuacji

Zamiast tego Izrael jako jedyne państwo na świecie został potępiony za to, że jego ideologia narodowa ma jakoby charakter rasistowski.

Uznawaniu, że w Izraelu jest coś szczególnego, że zamieszkuje tam jakieś szczególne zło, które wymaga szczególnego potępienia.

To sprawiało, że krytycy Izraela, czy krytycy tej czy innej polityki Izraela, zjadowali się w niezręcznej sytuacji.

Ponieważ z jednej strony krytykując to, co krytykować należało, choćby to, w jaki sposób Izrael prowadził wojnę w Libanie w 1982 roku, zarazem musieli się zastrzegać, że ta krytyka nie oznacza poparcia dla demonizacji Izraela, którą uprawiają narody zjednoczone.

A poza tym, jeżeli wszystkie narody świata akurat Izrael i tylko Izrael potępiają, no to widocznie jest jakaś przyczyna.

Stąd tu należy właśnie, jak sądzę, upatrywać źródeł owej wyjątkowej percepcji Izraela na świecie, która działa na zasadzie błędnego koła.

to ewidentnie w Izraelu musi być coś szczególnie złego.

Zaś Izrael był na wznoszącej się fali.

Organizacja Wyzwolenia Polestyny zdecydowała, że uznaje rezolucję ONZ-u dotyczącą się konfliktu bliskowschodniego, a więc implicyte uznaje istnienie Izraela.

Właśnie miała się zebrać konferencja madrycka, pierwsza konferencja od 49 roku, w której uczestniczyły i państwa arabskie, i Izrael.

Tym samym stracono szansę na to, by chociaż częściowo odrobić tą nieprawdopodobną propagandową agresję, jaką narody zjednoczone, bo tak to trzeba powiedzieć, jakie dokonały wobec Izraela.

wyrasta z jej ducha, kłamliwego, zatrutego ducha, ale odbiorca tej propagandy dzisiaj w ogóle już ani nie pamięta, jakie były kulisy uchwalenia rezolucji 75, ani skąd się bierze automatyczna, antyizraelska większość w zgromadzeniu ogólnym.

Przyjmuje tylko do wiadomości, że światowa opinia publiczna potępia Izrael jako państwo rasistowskie, apartheidu, ludobójcze.

Nie zdziwiłbym się, gdyby oskarżono Izrael o ludożerstwo na przykład.

jedna czwarta rezolucji potępiających ONZ-u wymierzona jest w Izrael, to to nie znaczy, że być może coś jest nie w porządku z ONZ-em, ale że w sposób ewidentny coś jest nie w porządku z Izraelem.

Walka dzisiaj się toczy o to, czy wszyscy się zgodzą, że Izrael jest, oprócz tego, że jest rasistowski, a nim nie jest, apartheidowy, a nim nie jest, jest państwem ludobójczym, tym też nie jest.