Mentionsy

Literatura ze środka Europy
27.08.2025 20:30

450. Alberto Manguel 🇦🇷 POŻEGNANIE Z BIBLIOTEKA. ELEGIA I DZIESIĘĆ NAPOMKNIEŃ (2018)

Polecam dzisiaj drugi (dla mnie) zbiór tekstów Alberto Manguela - "Pożegnanie z biblioteką". No cóż, dobre to jest...

🎯 przekład: MICHAŁ TABACZYŃSKI

(00:25) Rodzaj wstępu

(03:20) Kontekst powstania książki

(05:00) Historie, dykteryjki, dygresje

(13:25) Fragment o słownikach

(15:55) Rodzaj zakończenia

Warto także posłuchać:

401. Alberto Manguel 🇦🇷 HISTORIA CZYTANIA (1996)122. Jorge Luis Borges 🇦🇷 FIKCJE (1944)359. Jorge Luis Borges 🇦🇷 ALEF (1949)

Mentioned in this episode:

🎼

W odcinku wykorzystalem muzykę zespołu Longital. Intro: Tvoje vojská Outro: Bez práce a bez slov Jana i Daniel ❤️❤️❤️ DZIĘKUJĘ!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 36 wyników dla "Tak"

Dzień dobry, kłaniam się Państwu, Marcin Piotrowski, zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu Literatura ze środka Europy, dzisiaj w cyklu Tak jakby.

Cykl nie tylko Tak jakby, bo także cykl Literatura jako kłamstwo i dzisiejszy odcinek trochę poza kolejką wpadł, no trzeba to jasno powiedzieć.

Natomiast historia czytania Alberto Manguela, którą całkiem niedawno prezentowałem, spodobała mi się tak bardzo, że stwierdziłem, że trudno, zaryzykuję zmianę planu, zwłaszcza, że to jest plan, o którym państwo wiedzą tylko teoretycznie, bo to jest plan, który jest planem ho-ho-ho.

Do wysłuchania audycji zresztą o historii czytania także Państwa zachęcam.

Nie jest to rzecz specjalnie wielka, to jest, no, można byłoby powiedzieć drobiażdżek, 160 kilka stron, ale od jakiegoś czasu całkiem takie drobne rzeczy lubię.

Właściwie chyba punktem takim przełomowym było dla mnie poczytanie Raymonda Queneau.

I wtedy zobaczyłem, że jestem w stanie usatysfakcjonować się także krótszymi tekstami.

Nie muszą być kilkusetstronnicowe, także sto kilkadziesiąt stron wystarczy.

No, powiedziałbym, że ten polski przekład jest taki zdecydowanie bardziej poetycki, bo Manguel powiedział, że pakuje bibliotekę i dokładnie o tym jest ta książka.

Natomiast są to niedługie teksty w stylu bardzo charakterystycznym dla Alberto Manguela, czyli takie bardzo eseistyczne, ale bardzo delikatnie pisane, takie, które pokazują najgłębszą siłę i ogromną wiedzę, a jednocześnie...

Ale po pierwsze nie wiem, czy warto, a po drugie moim zdaniem nie czuję potrzeby takiej.

Tak jak można się spodziewać, jest to bardzo ładnie napisane, bardzo pięknie.

To jest książka, która, no mimo, że niewielka i mimo, że podobało mi się to, że ona jest taka skondensowana, ale w tej formie mogłaby mieć również 600 stron.

Bo tak naprawdę to jest płynięcie, to jest nużanie się w erudycji Manguela.

To są takie stosunkowo ogólne tematy,

które pozwalają z jednej strony na snucie rozważań wokół tego na poziomie takim eseistyczno-filozoficznym, ale jeżeli martwiłby się państwo, że to będzie niezjadliwe, że to będzie nudne, przeteoretyzowane, to absolutnie nie.

To takie nie jest.

I muszę powiedzieć, że kiedy czytałem to, to uświadomiłem sobie, że gdzieś teraz jestem od jakiegoś czasu też w takiej drodze, bo jeszcze przed kilku laty rzeczywiście byłem znacznie bliżej Manguela.

I wróciłem do bibliotek publicznych, które są tutaj przedstawione jako jedno z wielkich cywilizacyjnych udogodnień, jako miejsca, które ludzi łączą i tak dalej.

Swego czasu miałem takie rozmyślania dotyczące kolekcji gier planszowych.

Toczyły się zresztą w środowisku graczy takie rozmowy.

Bo tak jak wspomniałem, ta książka wygląda trochę jak keks.

Nie za dużo, nie za mało, no bo znałem też takie ciasta, które właściwie rozlatywały się, bo składały się tylko z samych bakali.

W ósmym napomknieniu pisze on tak.

Taki na przykład James Murray, stojący za projektem Oxford English Dictionary, przez wiele lat otrzymywał tysiące przykładów wczesnych zastosowań angielskich słów od pewnego amerykańskiego chirurga osiedlonego w Anglii, którego jednak nigdy nie poznał osobiście.

Albo taki Noah Webster, którego żona przyłapała w czułych objęciach służącej.

Albo taki Thomas Cooper, szesnastowieczny szklarz, który przez wiele lat układał swój doniosły słownik łacińsko-angielski.

Ale mimo to, relacjonował rozplotkowany antykwariusz John Obrey, ten poczciwiec miał tak wielki zapał do zgłębiania wiedzy, że zaczął wszystko od nowa, osiągnąwszy w tej najwięcej użytecznej pracy, jaką nam pozostawił, obraz doskonałości.

No ale takich właśnie fragmentów jest tutaj więcej.

Skończyła się ta książka, tak jak mówiłem, zbyt szybko.

Zostawiła mnie z niedosytem, a w sumie niedosyt to jest chyba jedna z lepszych rzeczy, z którymi może książka człowieka pozostawić, w szczególności taka książka.

Zachęcam do słuchania innych odcinków, także starszych, także z serii Literatura jako kłamstwo, no ale nie tylko.

Longitel to jest takie dla mnie mocno środkowe, europejskie brzmienie, bardzo też oryginalne, trochę nadgraniczne, łączące różne nurty muzyczne.

Naprawdę nie zdajecie sobie Państwo sprawy, jakie to jest dla tak zwanych twórców cenne i ważne.

Zachęcam także do komentowania.

Od jakiegoś czasu dostępna jest możliwość pisania komentarzy także na Spotify.