Mentionsy

Literatura ze środka Europy
24.09.2025 19:00

459. John Barth w 30 minut 🎙️ KRZYSZTOFA MAJERA przepytuje CZUŁA NARRATORKA

Wspólnie z Czułą Narratorką zapraszamy do wysłuchania - zmontowanej i naturalnej niczym potwór Frankensteina - rozmowy z Krzysztofem Majerem.

(00:25) Rodzaj wstępu

(01:30) O montażu i okolicach

(04:20) Literatura wyczerpania

(09:25) LETTERS / LISTY

(23:40) Barth i komputery

(32:10) Rodzaj zakończenia

Więcej Johna Bartha:

385. John Barth 🇺🇸 OSTATNIA PODRÓŻ SINDBADA ŻEGLARZA (1991) 355. John Barth 🇺🇸 KONIEC DROGI (1958) 272. John Barth 🇺🇸 PŁYWAJĄCA OPERA (1954) 438. John Barth 🇺🇸 CHIMERA (1972) 🎙️ opowiada KRZYSZTOF MAJER 434. David Markson 🇺🇸 KOCHANKA WITTGENSTEINA (1988) 🎙️ opowiada KRZYSZTOF MAJER 238. John Barth 🇺🇸 BAKUNOWY FAKTOR (1960) 🚂📚❤️📚 #PociągDoLiteratury 124. John Barth 🇺🇸 OPOWIADAĆ DALEJ (1996)

Mentioned in this episode:

🎼

W odcinku wykorzystalem muzykę zespołu Longital. Intro: Tvoje vojská Outro: Bez práce a bez slov Jana i Daniel ❤️❤️❤️ DZIĘKUJĘ!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 52 wyników dla "Bart"

Rozmowy były do tej pory dwie, o kochance Wittgensteina Davida Marksona i o Chimerze Johna Bartha.

Tematy dotyczące twórczości Bartha, które w tych dwóch audycjach się nie zmieściły pojawią się dzisiaj.

No Bart też to robił, uważał, że to literaturze jakoś, wtedy mu się wydawało chyba naprawdę, że to jest jakieś nowe otwarcie, ale potem z tego już rezygnował.

Zacznijmy więc może od tego słynnego eseju Literatura Wyczerpania, który Bart napisał w roku 1967.

Poza ten horyzont wyznaczony przez Johna Bartha w tym słynnym eseju Literatura wyczerpania, gdzie Barth mówi nie, że literatura się wyczerpała.

Nie literatura się wyczerpała, mówi Barth, tylko wyczerpał się modernizm.

Barth nawet mówi o tym, że gdyby on sam miał taką powieść stworzyć, czy miałby taką powieść napisać, to byłaby to powieść imitująca formę powieści napisana przez pisarza, imitującego rolę pisarza.

No więc mówimy o takich powieściach jak Bakunowy faktor Bartha, gdzie on bierze formę już chyba tak przestarzałą, jak tylko to możliwe, powieść łotrzykowską, umiejscawia akcję kilkaset lat wstecz u początków Ameryki.

No albo mogą to być również Bartha utwory takie jak Zagubiony w labiryncie śmiechu, gdzie idziemy w drugą stronę, w jakąś niemoc, impas.

Barth te dwa kierunki zagospodarował, to znaczy i wyzwolił taką energię narracyjną postmodernizmu, czyli to jest taka nieokiełznana energia bakunowego faktora i zagospodarował ten impas, zastój, niemoc, kręcenie się w kółko, zagubiony w labiryncie śmiechu.

A czy Barth pisał eseje?

Za to pierwsze dwa są świetne i ja mam nadzieję, że uda się zrobić taką książeczkę na sto kilkadziesiąt, może sto siedemdziesiąt stron z najlepszymi esejami Bartha.

Bo ja po prostu chcę Barta przypominać regularnie, znaczy co jakiś czas, bo autor, jak się o nim nie mówi, to on umiera.

Chociaż obawiam się, że jak weźmiemy te dwa na warsztat, to one nam wypełnią całą audycję, bo one są... Ale super, John Barth to jest mój ulubiony pisarz i to ja wiem, że kiedyś pisze Wałsz, to jest szklorecki, ale tak naprawdę jak patrzę na to, jak myślę, no to to jest Barth.

John Barth należał do tych wielkich pisarzy, którzy nigdy nie doczekali nagrody Nobla.

Myślisz, że jest możliwe, żeby postmodernizm tak jak rozumiał go Barth, czyli jako ekspoloracja formy doczeka się uznania, bo przecież lata mijają i staje się on coraz większą historią.

A Bartoni zawsze było bliżej do tych, którzy działają na tekstach, na mitach i na tekstach, a nie na mitach w takim sensie społecznym czy politycznym.

No i gdyby tego było mało jeszcze, to postaci w tej powieści, które są postaciami zaczerpniętymi z poprzednich książek Bartha...

Tak, to znaczy to jest tekst pioruńsko trudny, jak to ująłeś, nawet myślę dla wielbicieli Bartha.

To znaczy on jest zrobiony z poprzednich książek Bartha.

Barth się zarzekał, że nie trzeba ich znać.

Ale wśród miłośników Bartha od razu ci powiem, nie ma zgody co do tego, jakie miejsce ta powieść zajmuje w dorobku Bartha.

To znaczy, miłośnicy Bartha...

Tak w każdym razie było, kiedy bardzo aktywnie się w tym gronie, powiedzmy, miłośników Bartha poruszałem, jakoś uczestniczyłem, to było na przełomie wieków, ale w takich grupach czytelniczych na serwerze Yahoo jeszcze wtedy, no to dzieliliśmy się jako czytelnicy Bartha na dwa obozy.

Tych, którzy uważają, że listy są najwybitniejszym osiągnięciem Bartha, ukoronowaniem jego kariery,

Nie powiedziałbym, że jest to najwybitniejsza powieść Bartha, więc chyba się sytuowałem gdzieś pomiędzy tymi obozami.

Ja, gdyby mnie ktoś spytał, może mnie spytasz jeszcze, jakie są moje ulubione powieści Bartha, to...

No to tak trochę z zaskoczenia zapytam, jaka jest twoja ulubiona powieść Johna Barta?

No właśnie z powodu tej takiej skrajnej wsobności i nasilenia tego, co i tak u Bartha bardzo mocno występuje, czyli samo zwrotności autotematyczności.

Ale w takim momencie, w którym chyba zainteresowanie Barthem zaczęło spadać, to znaczy kilka z tych rzeczy się ukazało po polsku, on to przełożył i chyba nie było, no na pewno, nie było chętnych na wydanie tego.

Najpierw chyba był manuskrypt, tak po barthowsku trochę.

który został potem przepisany i fragmenty ukazały się w literaturze na świecie kilkadziesiąt lat temu, tak czterdzieści kilka powiedziałbym, może przesadzam teraz, no czterdzieści powiedzmy, a fragmenty inne ukazały się kilka lat temu w magazynie Wizje, który już wspominałem przy okazji kochanki Wittgensteina, bo Wizje mają tu zasługi i dla Bartha i dla Marksona.

A teraz będzie fragment o tym, że powieści Barta układają się w cykle.

w literaturze bliskiej Barthowi się pojawiały.

No to się pięknie wiąże z tym, do czego Barth ciągle wraca, do tego braku kontaktu naszego z rzeczywistością.

Oczywiście tak, no Barthowi niektóre powieści Marksona się bardzo podobały.

Niestety nie wiem nic na temat tego, czy Barth czytał kiedykolwiek kochankę Wittgensteina.

To na pewno Barth czytał i to mu się bardzo podobało.

To są pisarze rzeczywiście o bardzo pokrewnych wrażliwościach, którzy być może jednak rozumieli, że zbyt dużo mają wspólnego i być może też jakoś się trochę unikali, bo za mało Markson o Barcie mówi i Barth o Marksonie.

A jak czytam Bartha eseje na przykład, czy jego wykłady, których jest sporo i może też kiedyś się ukażą po polsku, jak czytam te jego teksty, właśnie wykłady czy eseje, to on często wymienia swoich pobratymców różnych.

Mówi bardzo często o Donaldzie Barthelmim.

Czasem o Tomasie Pynczonie, z którym jest mu do pewnego stopnia po drodze, a pod innymi względami nie, ale mówi właśnie o Barthelmi, mówi o Robercie Kuwerze, bardzo często mówi o Williamie Gassie, takim pisarzu, którego słabo znamy, ale może też się uda go przedstawić polskiemu czytelnikowi.

W każdym razie numer monograficzny poświęcony Barthowi i Marksonowi, w którym też Barth jakoś do Marksona się specjalnie nie odwołuje.

A jak sytuował się Barth w kontekście nowych technologii i ogólnie postępu lat 60.?

Bardzo ciekawe byłoby prześledzenie tego, jak różnie zareagowali na Internet ci dwaj pisarze, których wiele łączy, czyli John Barth i Robert Coover, bo Coover się bardzo zaangażował.

stawiam taką tezę, że Barth by tego jednak nie zrobił, czyli nie napisałby tekstu, który byłby tak skonstruowany, Barth by napisał tekst o tym, w jaki sposób niemożliwe jest to powiedzenie jednej historii, ale zrobiłby to narzędziami znacznie bardziej tradycyjnymi niż Kuwer.

Ale Barth na przykład bardzo się interesował taką klikalnością.

W świecie literatury od, można powiedzieć, strony tych ludzi, z którymi Bart pracował w 60-tych latach w Stanach właśnie.

No więc on w momencie, w którym wszyscy mówili o tym, jak całkowicie hipertekstualność odmienia nasze myślenie o świecie, to Barth powiedział, ale zaraz, przecież nasze całe doświadczenie, strukturą naszego doświadczenia jest hipertekstualność.

No, więc mówię, Barth nie byłby sobą, gdyby nie dostrzegł, jak już mówiłem, czymś nowym, czegoś starego.

Więc Cooper oczywiście poszedł w hipertekstualność jako nowe horyzonty literatury, a Barth jak zwykle stał obok i mówił, eee, to jest wszystko to samo, to już wszystko było.

Barth lubił powtarzać, że to całe biadolenie na temat tego, że literatura się skończyła, które jemu przypisywano, a on przecież tego nigdy nie powiedział, mówił właśnie, że modernizm się skończył i trzeba dalej pójść.