Mentionsy
DOM
Polski „dom" vs. francuski „maison", nasze tęsknoty i marzenia... A przy okazji rozważania nad wanną i wiecznością.
po parysku podcast
myśli · życie · okruszki
— prosto z Paryża 🥐
przy mikrofonie:
Adam Chowański
Zuzanna Czołnowska
Jacek Mulczyk-Skarżyński
Szukaj w treści odcinka
Zdecydowanie.
Tak, zdecydowanie.
Do swojego przede wszystkim.
No jest ménage.
Tak, no nawet właśnie tak jak powiedziałaś, masz femme de ménage, pani domu.
Tak, mamy foyer, mamy ménage, mamy różne słowa, które...
To tak mam wrażenie, że to jest takie jeszcze wręcz mocniejsze, jeżeli chodzi o emocjonalne podejście do tego, gdzie mieszkamy, gdzie jesteśmy.
I każde piętro to hierarchia.
Tylko są studenci i po prostu ludzie wynajmujący mieszkania.
No ale to jest rzeczywiście dobro, które jest zdecydowanie więcej...
Jak w siedemce oglądasz, albo w siódemce, no to oczywiście tam 37.
I podejrzewam, że moi przyjaciele, no to też raczej już z mojego pokolenia, też ich raczej już wtedy nie będzie.
Mam wrażenie, że cmentarze są bardziej dla osób żywych, niż tych, które odeszły.
O kurde.
Ani jeden, ani drugi nie daje mi pełni.
I dlatego poświęciła się i pomagała podczas I wojny światowej narodowi francuskiemu, jeżdżąc samochodem.
Jeżdżąc samochodem z rentgenem i prześwietlając rannych żołnierzy.
Nie, nie, bardziej tak myślę, wiecie, bo jak się dorasta, jest nastolatkiem, nastolatką, to się bardzo idealizuje też trochę te czasy, gdy się miało fajne dzieciństwo oczywiście.
takiego, co byłoby ważne, albo aż takie znaczące, albo definiujące mnie w jakimś stopniu.
Musiałabym naprawdę dużo się nauczyć teraz, gdybym miała przeprowadzić do każdego innego kraju, bo jedyny system jaki znam to jest system francuski.
Rzeczywiście ja Ciebie rozumiem pod tym względem, że na przykład ilekroć jestem w Warszawie, czy w Płocku, czy gdziekolwiek w ogóle w Polsce,
Oczywiście to nie ma nic wspólnego z tym, jak dziecko dorastające we Francji miałoby tego doświadczyć, a znowu z drugiej strony czasami zaglądam na pudelka, więc wiem, co się dzieje w Polsce.
Jest pudelek, rano do kawy, pyk, pyk.
W słoikach niech wyśle, żeby nie utraciły delikatności ciasta.
Bo wielokrotnie mnie ktoś pyta, to tak mówię, kurde, jak powiem prawdę, to wyjdę na jakiegoś czubka.
Tak, albo że na przykład, nie wiem, że się noszę, albo wielki kurde Paryżanin, nie?
To właśnie ciekawa taka obserwacja, że po pierwsze można mieć domy dwa albo nawet więcej, że nie musi być wcale jeden.
To jest bardzo dobry temat, bo myślę, że dotyka każdego i warto się zastanowić nad tym wszystkim.
I też tak się zastanawiam, czy warto to definiować?
Trochę delulu to jest, wiem o tym.
I to rzeczywiście mi życie dyktuje i ten mój dom względem ludzi też.