Mentionsy

po parysku
01.11.2025 08:00

JĘZYK

Akcent, błędy, idiomy, rozumienie, zasób słów…

Jakie osobowości ma Zuza w różnych językach? Co radzi Adam, żeby mówić po francusku? Czego Jacek nauczył się, ucząc innych?


Dzisiaj nie trzymamy języka za zębami! Rozmawiamy o rozwoju, uczuciach i zaklęciach! No i o tym, czy naprawdę Francuzi nie mogą słyszeć, jak ktoś „kaleczy" ich język.



po parysku podcast

myśli · życie · okruszki

— prosto z Paryża 🥐


przy mikrofonie:

Adam Chowański

Zuzanna Czołnowska

Jacek Mulczyk-Skarżyński


Jesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 179 wyników dla "Marine Le Pen"

O wiele różnych rzeczy może chodzić.

Właśnie ten język jest bardzo kompleksowym tematem.

I to jest też dla mnie ciekawe, że... Tak daleko, nie?

Że niby tak podobnie, ale jednak zupełnie inaczej.

I ja czasem powiem szczerze, że mam problemy z językiem polskim.

Teraz będę tak wtrącała dużo frazeologizmów, żeby podkreślić to, że wciąż operuję biegle językiem polskim.

Byłam u kosmetyczki w Polsce i tak sobie rozmawiałyśmy, ja tak sobie leżałam, taka wiecie, gadka, gadka.

Ale... Znaczy wiem, o co jej chodziło, bo wydaje mi się, że gdy na co dzień operuje się językiem, który jest inny... Ja to zauważyłam ostatnio u mojej szwagierki, która, mam nadzieję, że nas słucha, która, gdy mówi na przykład po polsku, ma takie zawieszenia włoskie, bo ona mieszkała na co dzień we Włoszech, nie?

No ale jakby nie da się ukryć, że była to pierwsza osoba, która mi to powiedziała.

Ale wiesz, to jest anegdotyczne, taki dowód anegdotyczny na to.

Nie, nie, jak najbardziej, ale wydaje mi się, że to rzeczywiście istnieje, że jeżeli długo mieszka się i operuje się innym językiem, to nie chodzi o zasób słownictwa, czy o akcent taki sam w sobie, tylko właśnie o tę intonację, którą gdzieś tam się zapożycza.

Tak, tak, ja to jak najbardziej rozumiem, bo na przykład zawodowo nie umiem w ogóle rozmawiać po polsku o tym, co robię.

Przeczytam to, zrozumiem, ale nie operuję nimi.

Ale może też dlatego, że piszę po polsku, bo teraz pracuję nad książką, więc ten zasób słów mi się nie skurczył.

I dbam, więc tych problemów jeszcze nie mam.

Natomiast chciałbym mieć takie problemy, w sensie, że będę zapominać polskich słów, bo to znaczy, że już ten obcy język jest takim bardziej... Kradł się w codzienność.

Początki były trudne, bo też sobie mówiłem, że po prostu w moim wieku to trudniej przychodzi, ale ty masz też uczennice, które są dużo starsze.

70 nawet letnie i sobie dają radę powiedzmy, więc nigdy nie jest za późno.

I to chyba nawet jest udowodnione, że mniejsza zapadalność, czy na to różne jakieś demencje, Alzheimery i tak dalej.

Ja mam takie podejście, że dla mnie to jest jak czary-mary w ogóle.

I gdyby ktoś pięcioletniemu Adasiowi tak wytłumaczył, że to jest jak...

To jest czarodziejskie, poznasz zaklęcia, będziesz mógł po prostu czarować, będziesz mógł osiągać to, co chcesz, bo ja teraz dopiero do tego tak podchodzę, że dla mnie nauka języka i w ogóle mówienie w obcym języku to jest jak czary mary w ogóle, że mówię coś tam bo, bo, bo i po prostu pani mi coś tam podaje.

co chce, więc dla mnie jestem jak w bajce cały czas, to ten pięcioletni Adaś by się po prostu uczył właśnie wszystkich języków świata, a nie, że musimy, bo coś tam komunikacja, tam dziecko za bardzo nie rozumie, o co chodzi, ale właśnie z takim podejściem, że to jest, po prostu uczysz się czarów.

Ale to wiele osób tak myśli, że właśnie, że potem mają też takie oczekiwania, że no przecież już jestem tu x lat, to już powinnam umieć.

Tak, i trudno jest w ogóle przeskoczyć ten moment, w którym już umiemy się porozumieć, rozumiemy wiele, co od nas się mówi, to słownictwo jest dosyć zaawansowane, ale nie jest...

Następnego dnia nauczycie się kolejnych 10 słów, to myślicie,

Tylko, że potem, kiedy już znasz tych słów kilka tysięcy i nauczysz się kolejnych dziesięciu słów, to już nie ma tego efektu.

Jakieś tam u Ciebie lekcje brałem przed emigracją.

żeby ładnie mówić akcent, nie chodzi o ukrywanie mojego akcentu, bo go nigdy nie ukryję, bo często właśnie rozmówcy pytają o mój mały akcent, skąd on jest, więc on zawsze będzie i to jest takie dla mnie też fajne, że jestem takim obywatelem świata, że jestem taki tutaj obcokrajowiec, który tutaj żyje

i sobie funkcjonuję, ale tą moją tożsamość gdzieś tam w sobie będę mieć, więc to nie jest żadna ujma.

To jest chyba największy taki jeszcze nie przeprocesowany problem, że taki się czuje gorszy.

To jest duży problem wielu użytkowników języka obcego na co dzień, którzy rzeczywiście mają akcent i po których da się poznać, że to nie jest ich pierwszy język, że wydaje im się, że nie brzmią tak dobrze.

Bo prawda jest taka, że też w ten sposób są postrzegani bardzo często, że w momencie, kiedy słyszysz język osoby, co będzie profesor, były takie badania, w ogóle widziałam świetny, to był film jakiś, taki reportażowy, że dano grupie odbiorców posłuchać profesora, który mówił z akcentem i nie profesora, który mówił absolutne banały i nic nie nosił ciekawego.

Ojej, to nie miałem z tym problemu, to teraz zacznę.

To chodziło o profesjonalność i to badanie polegało na to, czy mamy w sobie rasizm i to było bardzo ciekawe, bo polegało na tym, że były trzy wystąpienia.

A następnie on zrobił z inną grupą fokusową to samo wystąpienie, słowo do słowa, ale z akcentem z południa Francji.

I oni mówili, że no jest mało przekonujący, ale był bardzo miły.

I ludzie w ogóle byli niezainteresowani tym wystąpieniem.

Mówili, że w ogóle nie wydawał się profesjonalny, nie uwierzyli mu.

No i stwierdzili, że w ogóle to ich nie interesuje i że on pewnie w ogóle się na tym nie zna.

No, więc czasem ten akcent może być... Może być trochę upośledzający.

Ale może być też niezrozumiały.

I to był problem, bo ja naprawdę chciałem i ja też starałem się zawsze ładnie właśnie wysławiać i dla mnie akcent jest, znaczy wymowa nawet, nie akcent, tylko wymowa, nie?

Rozumiem, dlaczego Francuzi często przychodzą na angielski, bo oni po prostu nie rozumieją ludzi, obcokrajowców, którzy coś tam bełkoczą i albo mówią po swojemu, zwłaszcza języki latynoskie tak mają, że wydaje im się, że to jest ta sama grupa językowa, więc będą mówić po hiszpańsku, ale tak trochę tam dodam jakiegoś akcentu.

A też to rozumiem, bo ja tak mówię po włosku, po francusku, ale z włoskim akcentem.

Znaczy już tak nie mówię, ponieważ pobieram lekcje.

Ale tak jak są Polacy, którzy mówią po ukraińsku czy po rosyjsku, po prostu zaciągając Polski.

Ale jeszcze właśnie Europa Wschodnia, nie wiem o co to chodzi, że mamy ten aparat mowy jakiś taki zbliżony, że jak miałem w grupie Ukrainkę, Rosjankę, to ja je rozumiałem, mimo że one mówiły z takim wyśpiewnym takim...

Ale na przykład inne... I też myślałem sobie, że jestem jakiś może uprzedzony, albo coś ze mną jest nie tak.

Ale je akceptowałeś, w jakimś sensie, że... Po prostu rozumiałem je.

Mógłem z nimi konwersować, ale nieraz jak mi się ktoś trafił z bardziej dalszego wschodu, to oni mają inną wymowę, że to jest chyba dla nich bardzo trudne.

Niektórych dźwięków, głosek w ogóle nie ma w ich językach.

Ale nauczycielka wszystkich rozumiała.

I ona miała problem, żeby zrozumieć Polki, że takie ostre, że ten włoski taki ostry był.

I ona była przyzwyczajona do tego, że uczyła się zawsze francuskiego z akcentem amerykańskim, bo wszyscy wokół w takim mówili i łącznie czasem nawet z nauczycielem, który był Amerykaninem z silnym akcentem.

I ja też na początku miałem czasem problemy z osobami, na przykład, nie wiem,

z różnych krajów, potem się przyzwyczajemy do tego, że wiem, że na przykład, nie wiem, że oni mają problem z Szy i Żyd, już wiem na co się skupić, że o co może tej osobie chodzić.

Ale ja myślę, że Ty się w ogóle, Jacek, bardzo rozwinąłeś językowo, odkąd to się musiałeś wprowadzić i rzeczywiście zacząć pracować z osobami, które... Z całego świata.

Tak, to jest bardzo ciekawe dla mnie, bo stykam się z różnymi przypadkami i to jest bardzo motywujące, bardzo takie właśnie, że muszę wymyśleć

I nagle musisz szukać tego połączenia.

Ale do tej pory, pamiętam, że do tej pory mam tak, że jakby ktoś tam, nie wiem, przyjeżdża na mój kurs i właśnie kobieta ostatnio mi to mówiła, że jechałam na ten kurs, ja się poleję marzenie.

I koleżanki jej mówię, no ale po co?

Dla jednych to będzie atut, że to znaczy, że jak ty się nauczyłeś, to będziesz świetnym nauczycielem, a dla innych wolą nativa, nie?

Mam wiele osób, które przychodzą do mnie z perspektywy takiej, że Francuzi nie umieli im wytłumaczyć pewnych rzeczy.

Bo nie uczyli się francuskiego w ten sam sposób jak inne osoby, które musiały ten język poznać od zera i musiały zetknąć się z tymi samymi problemami.

Ja w ogóle nie potrafiłbym uczyć, bo nie mam cierpliwości.

Ja bym miał lekcję słówka.

No, tak, ale mógłbyś na Instagramie zrobić karierę, robiąc takie rolki.

Albo przekleństwa, takie bardziej wyrafinowane.

Ale jeszcze wracając do takich tipów od osoby, która zaczęła się uczyć, bo wtedy nasze słuchaczki i słuchacze mogą się utożsamiać z takimi osobami, no bo Wy macie biegłość językową francuskiego, a ja jestem taki uczący się.

Ja uważam, że będziemy... Ale ja też się uczę do końca życia na bank.

Tak, że po prostu inny czas, gdzie po prostu nigdy nie doszedłem na lekcjach do tego czasu literackiego, który występuje w większości.

Myślisz sobie, ledwo nauczyłeś się tej normalnej formy, standardowej, nagle okazuje się, że w zwykłym słownictwie, takim codziennym mówionym, to już nie jest jakiś gangsterski, tylko po prostu właśnie ludzie używają słowa mf albo wesz.

le kebab le moins roche, czyli le moins cher, najmniej drogi, czyli najtańszy.

To też zależy od naszego podejścia.

To jest tak, wiecie, jak ta słynna szklanka, czy jest do połowy pusta, czy do połowy pełna, po francusku tak samo się mówi, to czy spojrzycie na to z perspektywy o Boże, kolejne słowo, którego muszę się nauczyć, czy ojej, ale fajnie, jeszcze można to inaczej powiedzieć.

Więc trochę narzekam, ale też podchodzę do tego tak na zasadzie zabawy.

Często właśnie w mowie potocznej padają jakieś słówka, które ja za bardzo nie rozumiem, ale w kontekście one padają i się zastanawiam, nie no on mnie nie obraził, bo to by było zbyt bezpośrednie, więc pewnie ta krowa, lawarz znaczy coś innego, a lawarz to jest w takim sensie,

Kurde bele.

Ja wiecie, z kimś rozmawiam i ktoś nagle mówi krowa, nie?

Ja tak właśnie miałem, pamiętam, że czy to było, nie, no obraza właśnie, nie, że to pewnie jest jakieś znaczenie tej krowy, którego ja jeszcze nie znam, ale jest zabawne, nie?

bo pamiętam na ulicy ktoś mnie skomplementował, znaczy wtedy nie wiedziałem, że to komplement, bo mówił, że lubi moje stopy słonia, nie?

Jakieś, wiecie, wzięły górę kompleksy, a to chodziło o spodnie po prostu, o dzwony, nie?

Ale wiecie, z drugiej strony ktoś skomplementuje obcokrajowca, ale masz fajne dzwony, to ciekawe o czym on myśli, nie?

Ile osób, tyle różnych wyrażeń, tyle różnych możliwości

nawet wymówienia czegoś, więc wszystko tak naprawdę zależy i takie okradanie języka, odzieranie go z różnych możliwości i tej różnorodności jest bardzo, bardzo niebezpieczne.

czegoś tam i że teraz już się nie mówi, że jestem głodna, tylko że zieladal albo tak, jakby no to zależy, więc właśnie to jest tak, że nie warto tak myśleć typowo instagramersko, bo to są takie haki tylko żeby zaczepić.

Ja mam taki specjalny folder w telefonie.

W telewizji to jest bardzo często.

Albo dla niej to było, domyślam się, nie eleganckie, bo ona taka właśnie dostojna, nobliwa pani, no to w jej ustach to bardzo jej tak seksualnie brzmi, że tam jestem podniecona, a to jest w znaczeniu, że jest podekscytowana, że to kalka też jest.

To trochę jest jakby w sensie nadużywane przez angielski, ale naprawdę jak najbardziej to funkcjonuje.

Ja mam specjalny folder w telefonie, gdzie sobie nagrywam francuskie wypowiedzi ludzi z telewizji, gdzie właśnie mówią... No właśnie, nie pamiętam jakie były nawet...

wybory prezydenckie i było mówione, że Marine Le Pen jest właśnie exity.

Ja myślę sobie, no ciekawe, co ci wszyscy nauczyciele z Instagrama i ze szkół będą powiedzą na to, że nikt nie mówi, a to w głównym wydaniu wiadomości, że kandydatka była podekscytowana.

Więc tak, więc mnie to bardzo nauczyło takiej pokory wobec języka, że różne możliwości są i że tak naprawdę to zależy.

No ja się gubię w ogóle w tych Adamach moich, nie?

Ale radzimy sobie.

Ja wydaje mi się, że po francusku jestem jednocześnie dużo bardziej wyważona, ale też otwarta.

Ale często, jak słyszę Ciebie po francusku, to jest taka sytuacja, że kogoś opieprzasz, albo coś.

Ale nie bezpowodno.

Ale nie bezpowodno, no.

Nie, nie, nie, ale właśnie, że tak mi powiedział, że jakby, że co.

To się w sumie zgadza z tym, co mówią teorie o nauce języków obcych, że nasz język pierwszy, mamy dużo więcej zahamowań, że na przykład przekleństwa brzmią dużo surowiej i dużo bardziej ostatecznie.

Natomiast te wszystkie kolejne języki, które nam przychodzą z czasem, z wiekiem, z nauką, nie mamy aż takiego emocjonalnego podejścia do nich, ponieważ nie budujemy aż takich związków i emocji wokół nich i z nimi.

Przekleństwa są świetnym przykładem.

Natomiast po angielsku przychodzi mi to bez takiej większej... znaczy no z refleksją, ale używam z dużą, większą swobodą na przykład.

No właśnie, to jest kwestia tego braku połączenia między emocją a... znaczy jest emocja, ale nie ma tego...

A znowu z francuskim jest tak, że te przekleństwa francuskie dla mnie mają duże znaczenie, więc też użyję takiej ciężkiej artylerii w ciężkiej sytuacji, bo wiem, że niesie.

Ja bym to przetestował z przekleństwami też.

I chyba gdybym usłyszał na ulicy po polsku jakieś przekleństwo w moją stronę, to bardziej by mnie zabolało, bo po francusku to jest dla mnie w ogóle neutralne słowo, nie?

Znaczy znam przekleństwa francuskie, ale one tak bezpośrednio nie uderzają.

Więc to kocham cię po francusku, czy po włosku, czy po chińsku, ale nie mówimy do osoby, dla której to jest ten pierwszy język, też dla nas nie będzie miało takiego znaczenia, wydaje mi się.

To zależy od tej relacji, nie?

małaś samych chłopaków, Francuzów, no to tam rzuty kiw, rzutem i tak dalej, będziesz na porządku dziennym, tak, naładowane tym.

Więc słowa mają ogromną w ogóle siłę i władzę też nad nami.

Tak, to jest bardzo ładne co powiedziałeś właśnie teraz, z taką refleksją.

Ale tak jesteś inny, rzeczywiście.

Ale mój angielski jest taki brzydki.

I to nie jest żaden problem, z tym, że właśnie wiem, że jakość tego języka

jest taka, że i błędy są, i że to jest takie... Ale się surowo oceniasz.

Ale nie, ale ja wiem, że... Ale ja nie mam podejścia emocjonalnego do tego, bo stosuję ten język, bo nadal jakby... Bo nie robię też nic z tym, żeby... No, powinienem poprawić, popracować nad tym, żeby jak tłumaczę... Nie, mam...

Nie, że jakoś tam bardzo mocno, ale no...

Dla mnie taki język, którego jeszcze nie posmakowałem tak prawdziwie, ale jest takim językiem, którego się uczę tak z dostawki.

Po francusku tworzę taki wizerunek i taką osobowość Adama lekko tajemniczego.

Tak, że właśnie taki z obcym akcentem, ale taki bardzo tajemniczy.

A nie, ja akcentu w ogóle nie widzę.

Ona ma mocnego akcentu polskiego, ale masz lekki ten, ale ty bardzo się starasz, jak mówisz.

Zaciągam, tak, ale po polsku też zaciągam.

Ale i tak chciałbym być zdecydowanie bardziej wyrafinowany.

Bo z kolei po angielsku go teraz zaniedbałem, jak jestem we Francji i jakby nic nie robię, więc on jest taki

Albo też jak ktoś mówi do mnie po angielsku, to mózg mi się przełącza na język obcy, ale pierwszym wyborem jest francuski.

I na przykład tak mówię, co ja gadam w ogóle, że ja się w tym gubię, tak mi się to nie switchuje.

Ale to przez to, że ten francuski jest takim bieżącym jakby w trybie nauki, więc mój mózg

Dlatego też nie mam problemu jak Francuzi przechodzą na angielski, bo ja dalej mówię po francusku do nich, nie?

Ale też to rozumiem, dlaczego właśnie przechodzą, nie?

Bo ja też tu przyjeżdżałem z myślą, gdzie ktoś mi zaszczepił, że Francuzi po prostu nienawidzą, jak ktoś kaleczy Francuzczyznę i oni po prostu nie mogą tego usłuchać i przychodzą na angielski.

Oni chcą wykonać swoją pracę, no bo tu chodzi o jakieś usługi i tak dalej, więc oni nie są po to, żebyśmy my sobie szlifowali francuski.

Bo tak widzisz, że pojadę do Francji, poszlifuję sobie francuski, no ale ci ludzie nie chcą tego robić z tobą, tylko chcą się dogadać, skończyć swoją pracę i iść do domu, nie?

Że wolałbym mówić po francusku, no bo to dla mnie jest okazja, żeby w ogóle mówić, nie?

Więc oni nie mają z tym problemu.

silwuple, żeby powiedziały na końcu, że to jest ważne, żeby nie było wstydu.

Oni są jeszcze w ogóle bardziej, bo tam pytają się jak się masz.

Więc on taki jest duszą towarzystwa w Polsce i taki jest uśmiechnięty i w ogóle, więc to przechodzi na inne języki.

No tak, że wychodzisz... I właśnie pytasz się albo żegnasz się na różne sposoby, w zależności od pory dnia, pory tygodnia, bo tutaj właśnie jest ten taki konwenans albo te small talki,

Jak słyszę gdzieś tam szuranie na klatce, to staram się wtedy nie wychodzić, ale nieraz mnie ten sąsiad złapie.

I na początku on był dla mnie taki ciężki, ale teraz to traktuję jako taką wprawkę.

Ale jest.

Ale jest.

Ale na przykład te powitania wśród znajomych i to słynne i powszechne SAWA, pytanie się, jak idzie dosłownie, co idzie, jak ci leci, to tym znajomym międzynarodowym zawsze opowiadam to jako taką anegdotę, że po polsku, jak w Polsce Polak Polaka pyta, co u ciebie słychać, to my odpowiadamy

o wszystkich swoich problemach, a jeszcze te problemy musimy trochę podkoloryzować, bo nie możemy powiedzieć, że jesteśmy ludźmi sukcesu, tylko musimy bardziej mówić o naszych schorzeniach i korzonkach.

Jakbym chciał uczyć się najprostszego języka na świecie, to bym poszedł na Esperanto czy coś, ale czy to o to chodzi?

Esperanto jest fenomenalne w ogóle jako koncept.

No bo jak widzę formę pisaną, to jest mi prościej zrozumieć, bo jakby od razu widzę, rozróżniam te czasy, końcówki, formy i tak dalej.

Ale tak same konstrukcje, czasy, to one są bardzo logiczne.

Oczywiście są te wyjątki i tak dalej, ale jakiś jest taki porządek i taka logika w tym wszystkim i konsekwencja.

Tak, myślę, że w ogóle francuski jest bardzo konsekwentny.

Wymowa w ogóle.

Większość, o ile jakby nie są takie wpojone i rzeczywiście funkcjonują w języku i z którymi gdzieś tam spotykam się na co dzień albo gdzieś tam znam od wielu, wielu lat, ja nie rozumiem.

Co jest specyfiką frazeologizmów, więc nie wymagajmy, nie wiadomo, nie wiadomo czego, ale tak, to chyba pod tym względem francuski jest dla mnie

Czasem ludzie pytają się mnie, ale to jest naprawdę używane?

Naprawdę to funkcjonuje, więc dla niektórych jest to przedziwne, że się tak można wyrażać, ale naprawdę Francuzi używają sporo wyrażeń idiomatycznych.

I wielu moich znajomych, którzy są młodsi ode mnie, czy nawet w pracy, piszemy sobie tam, wiecie, na czatach i tak dalej, oni naprawdę tego używają.

Więc dla mnie to jest najtrudniejsze w języku francuskim, jakby też wcielenie w życie.

Bo rozumieć, no to rozumiem rzeczywiście, ale też wydaje mi się, że przez brak... Kompetencji kulturowej takiej, że oni to mają wyssane z mlekiem matki, nie?

Ja na pocieszenie wam powiem, że sami Francuzi mają też problemy z słownictwem.

I mówię do takiego kolegi, Francuza, co to znaczy to w karafce?

Nie wiem właśnie, ale tak mi się wydaje, że chyba taki porzucony, taki właśnie, że nie wiem, zorientowany, nie wiem co mam zrobić, tak?

Sprawdziłem to potem, ale sami Francuzi też nie wiedzą do końca, co dane wrażenie może oznaczać, jeżeli nie spotykali się z nim wcześniej.

I to też zależy właśnie od środowiska, w którym się występuje.

Polskiego też w ogóle, nie?

A tak, to w szkole, to pamiętam, jak tam... Ale to właśnie... Nie znali słowa podroby, nie wiedzieli, co to są podroby, no, po francusku.

Więc to tak naprawdę zależy od ludzi.

Mam taki kolejny folder w telefonie, gdzie nagrywam różne stories ludzi, Francuzów, którzy robią błędy w wymowie.

A dla mnie znalezienie błędu po francusku, to już wtedy się czuję tak... Lepiej?

Ale to jest to samo, co z językiem polskim.

Że okej, to nic strasznego, że zrobię błąd, bo dalej działam, funkcjonuję.

To jest wpisane w ogóle w bycie człowiekiem.

Ale takie...

To ja dodam od siebie pekunia non-olet.

Ostatnie odcinki

0:00
0:00