Mentionsy
JĘZYK
Akcent, błędy, idiomy, rozumienie, zasób słów…
Jakie osobowości ma Zuza w różnych językach? Co radzi Adam, żeby mówić po francusku? Czego Jacek nauczył się, ucząc innych?
Dzisiaj nie trzymamy języka za zębami! Rozmawiamy o rozwoju, uczuciach i zaklęciach! No i o tym, czy naprawdę Francuzi nie mogą słyszeć, jak ktoś „kaleczy" ich język.
po parysku podcast
myśli · życie · okruszki
— prosto z Paryża 🥐
przy mikrofonie:
Adam Chowański
Zuzanna Czołnowska
Jacek Mulczyk-Skarżyński
Jesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.
Szukaj w treści odcinka
Zastanawiam się trochę, nawet bardzo, czy chcemy porozmawiać bardziej o języku, jako o języku francuskim, czy o naszym języku, tak jak my sobie, wiecie, tworzymy świat językowo, czy może bardziej chodzi o to tam jeszcze.
Właśnie ten język jest bardzo kompleksowym tematem.
Myślę, że będzie to ciekawa dyskusja, bo Zuza jesteś polonistką z wykształcenia.
Więc będziesz mielić językiem.
Właśnie, bo po francusku to jest język w kieszeni.
I to jest też dla mnie ciekawe, że... Tak daleko, nie?
Mi się mieszają różne rzeczy.
I właśnie chciałem się Was na przykład zapytać, jak odbieracie swój język polski z perspektywy tego, że mieszkacie w Paryżu już od wielu lat?
Ona powiedziała, a Pani jest Polką?
Ja nawet z Kresów nie jestem, wiecie, jestem z Polski centralnej, jak bardziej centralna być już nie może.
Bo Ty jesteś z polskiego Dubaju z Polska.
Ale... Znaczy wiem, o co jej chodziło, bo wydaje mi się, że gdy na co dzień operuje się językiem, który jest inny... Ja to zauważyłam ostatnio u mojej szwagierki, która, mam nadzieję, że nas słucha, która, gdy mówi na przykład po polsku, ma takie zawieszenia włoskie, bo ona mieszkała na co dzień we Włoszech, nie?
Ale wiesz, to jest anegdotyczne, taki dowód anegdotyczny na to.
Nie, nie, jak najbardziej, ale wydaje mi się, że to rzeczywiście istnieje, że jeżeli długo mieszka się i operuje się innym językiem, to nie chodzi o zasób słownictwa, czy o akcent taki sam w sobie, tylko właśnie o tę intonację, którą gdzieś tam się zapożycza.
To jest takie bardzo muzyczne, nie?
Myślę, że to jednak ciężko jest, jakby masz tą pewną melodię, której jesteś przytoczona na co dzień, to staje się w pewnym momencie dla ciebie naturalna.
I tak sobie myślę, no z drugiej strony jest to naturalny proces kognitywistyczny, bo w mózgu tam się kotłuje i myśli chcą się wyrazić i już ten język
On opisuje Twoje codzienne doświadczenia, a ponieważ opisuje doświadczenia, które dzieją się po francusku, no to jakby to słownictwo jest z tym określone zasobem francuskim.
A moja polszczyzna jest cały czas bogata w słowa.
I to jeszcze w formie pisanej i takiej myślowej, że też myślę po polsku cały czas.
I dbam, więc tych problemów jeszcze nie mam.
Natomiast chciałbym mieć takie problemy, w sensie, że będę zapominać polskich słów, bo to znaczy, że już ten obcy język jest takim bardziej... Kradł się w codzienność.
Tak, że już jest na takim stopniu zaawansowania, że jakby przejmuję kontrolę nad moimi obecnymi językami.
A jak właśnie jest z swoim francuskim, Adam?
Jak ty się czujesz po francusku?
Już się tak nie stresuję jak na początku.
70 nawet letnie i sobie dają radę powiedzmy, więc nigdy nie jest za późno.
To chyba też taki mit jest.
Ja już sobie też wytłumaczyłem, że nauka języka w dojrzałym wieku to jest po prostu rozwój mózgu.
I to jest wręcz takie prozdrowotne, że cały czas się jest w takim jakimś rygorze rozwoju.
I to chyba nawet jest udowodnione, że mniejsza zapadalność, czy na to różne jakieś demencje, Alzheimery i tak dalej.
To jest moja super moc, którą chciałabym posiąść.
Ja mam takie podejście, że dla mnie to jest jak czary-mary w ogóle.
I gdyby ktoś pięcioletniemu Adasiowi tak wytłumaczył, że to jest jak...
To jest czarodziejskie, poznasz zaklęcia, będziesz mógł po prostu czarować, będziesz mógł osiągać to, co chcesz, bo ja teraz dopiero do tego tak podchodzę, że dla mnie nauka języka i w ogóle mówienie w obcym języku to jest jak czary mary w ogóle, że mówię coś tam bo, bo, bo i po prostu pani mi coś tam podaje.
co chce, więc dla mnie jestem jak w bajce cały czas, to ten pięcioletni Adaś by się po prostu uczył właśnie wszystkich języków świata, a nie, że musimy, bo coś tam komunikacja, tam dziecko za bardzo nie rozumie, o co chodzi, ale właśnie z takim podejściem, że to jest, po prostu uczysz się czarów.
Ja na początku myślałem, że przez osmozę nabędę umiejętność, że wystarczy, że tu mieszkam, wiecie, przebywam.
Ale to wiele osób tak myśli, że właśnie, że potem mają też takie oczekiwania, że no przecież już jestem tu x lat, to już powinnam umieć.
I to jest coraz gorzej, bo to potem liczba lat rośnie.
a nadal współczynnik umiejętności się aż tak nie rozwija, szczególnie, że na początku to są takie spektakularne efekty, a potem to już niestety dosiąga się ten poziom jakiejś komunikatywności, no i tego się nie widzi aż tak.
Tak, i trudno jest w ogóle przeskoczyć ten moment, w którym już umiemy się porozumieć, rozumiemy wiele, co od nas się mówi, to słownictwo jest dosyć zaawansowane, ale nie jest...
nie jest namacalne.
Tylko, że potem, kiedy już znasz tych słów kilka tysięcy i nauczysz się kolejnych dziesięciu słów, to już nie ma tego efektu.
I przez to myślisz to tylko dziesięć słów.
A to jest tak dużo.
To jest tak dużo.
tak jestem, to zacznę mówić po francusku.
Więc i tak uważam, że jest super na... Ja potwierdzam, ja uważam, że mówisz świetnie po francusku.
żeby ładnie mówić akcent, nie chodzi o ukrywanie mojego akcentu, bo go nigdy nie ukryję, bo często właśnie rozmówcy pytają o mój mały akcent, skąd on jest, więc on zawsze będzie i to jest takie dla mnie też fajne, że jestem takim obywatelem świata, że jestem taki tutaj obcokrajowiec, który tutaj żyje
i sobie funkcjonuję, ale tą moją tożsamość gdzieś tam w sobie będę mieć, więc to nie jest żadna ujma.
Ujmą jest bardziej mój stosunkowo mały zasób słów, no bo po polsku no ja lubię się wypowiadać i potrafię to robić i po francusku nie jestem taki elokwentny.
To jest chyba największy taki jeszcze nie przeprocesowany problem, że taki się czuje gorszy.
To jest duży problem wielu użytkowników języka obcego na co dzień, którzy rzeczywiście mają akcent i po których da się poznać, że to nie jest ich pierwszy język, że wydaje im się, że nie brzmią tak dobrze.
Bo prawda jest taka, że też w ten sposób są postrzegani bardzo często, że w momencie, kiedy słyszysz język osoby, co będzie profesor, były takie badania, w ogóle widziałam świetny, to był film jakiś, taki reportażowy, że dano grupie odbiorców posłuchać profesora, który mówił z akcentem i nie profesora, który mówił absolutne banały i nic nie nosił ciekawego.
To chodziło o profesjonalność i to badanie polegało na to, czy mamy w sobie rasizm i to było bardzo ciekawe, bo polegało na tym, że były trzy wystąpienia.
Pierwsze dwa były zrobione przez aktora, który mówił o sztucznej inteligencji i pierwsze wystąpienie było poprowadzone z niemieckim akcentem i on się wypowiadał właśnie tej sztucznej inteligencji jako niemiecki ekspert i ludzie dawali mu różne punkty i było oceniane to, czy on jest przyjazny, przyjemny, czy jest profesjonalny.
Wiarygodny i właśnie wszyscy mówili mu, że jest bardzo wiarygodny, bardzo profesjonalny.
I oni mówili, że no jest mało przekonujący, ale był bardzo miły.
I ludzie w ogóle byli niezainteresowani tym wystąpieniem.
Mówili, że w ogóle nie wydawał się profesjonalny, nie uwierzyli mu.
Jeszcze czarny był pewnie.
No i stwierdzili, że w ogóle to ich nie interesuje i że on pewnie w ogóle się na tym nie zna.
A to był prawdziwy profesor, jakiś mega mózg z tego wszystkiego.
I to był problem, bo ja naprawdę chciałem i ja też starałem się zawsze ładnie właśnie wysławiać i dla mnie akcent jest, znaczy wymowa nawet, nie akcent, tylko wymowa, nie?
Rozumiem, dlaczego Francuzi często przychodzą na angielski, bo oni po prostu nie rozumieją ludzi, obcokrajowców, którzy coś tam bełkoczą i albo mówią po swojemu, zwłaszcza języki latynoskie tak mają, że wydaje im się, że to jest ta sama grupa językowa, więc będą mówić po hiszpańsku, ale tak trochę tam dodam jakiegoś akcentu.
Ale jeszcze właśnie Europa Wschodnia, nie wiem o co to chodzi, że mamy ten aparat mowy jakiś taki zbliżony, że jak miałem w grupie Ukrainkę, Rosjankę, to ja je rozumiałem, mimo że one mówiły z takim wyśpiewnym takim...
Ale na przykład inne... I też myślałem sobie, że jestem jakiś może uprzedzony, albo coś ze mną jest nie tak.
Mógłem z nimi konwersować, ale nieraz jak mi się ktoś trafił z bardziej dalszego wschodu, to oni mają inną wymowę, że to jest chyba dla nich bardzo trudne.
To jest kwestia osłuchania.
I właśnie to było takie odwrócenie tego, co ty przeżyłeś, że to nie jest kwestia tego, że polski akcent jest jakiś, nie wiem, neutralny czy coś, tylko po prostu to jest kwestia osłuchania.
A ja akurat Amerykanów i Amerykanki wrzucam do tego wora, nie rozumiem, jak mówię po francusku, że to jest taki jakiś trudny też dla mnie do przyswojenia.
No to jest kwestia tak naprawdę osłuchania się.
Tak, to jest bardzo ciekawe dla mnie, bo stykam się z różnymi przypadkami i to jest bardzo motywujące, bardzo takie właśnie, że muszę wymyśleć
Dokładnie, nie wie co to jest.
I to jest bardzo ciekawe.
Do Francji jedziesz, to u Francuza będziesz się uczyła, a nie u Polaka.
Do Polaka będziesz się uczyła.
Dla jednych to będzie atut, że to znaczy, że jak ty się nauczyłeś, to będziesz świetnym nauczycielem, a dla innych wolą nativa, nie?
To jest dla każdego co innego.
Ale jeszcze wracając do takich tipów od osoby, która zaczęła się uczyć, bo wtedy nasze słuchaczki i słuchacze mogą się utożsamiać z takimi osobami, no bo Wy macie biegłość językową francuskiego, a ja jestem taki uczący się.
Niestety uczący się do końca życia.
wydaje mi się, że już znam i ludzie mówią jakieś dziwne słowa, a później się okazuje, że przestawiają sylaby i te słynne verlon, czyli po prostu dla mnie, ja myślałem, że to jest taka gra słów, a to jest tak powszechne, że już nikt nie mówi fu, czyli szalony, tylko mówią uf.
Oni czytają po prostu słowa od tyłu, jak są krótkie, albo jak są wielosylabowe, to przestawiają sylaby.
Ja myślałem, że to jest na zasadzie jakiejś
Myślisz sobie, ledwo nauczyłeś się tej normalnej formy, standardowej, nagle okazuje się, że w zwykłym słownictwie, takim codziennym mówionym, to już nie jest jakiś gangsterski, tylko po prostu właśnie ludzie używają słowa mf albo wesz.
To jest na takim stopniu, że widzisz nazwę kebaba, jest napisane tam, że...
Po prostu przestawiają sylabę, nie?
I to jest bardzo powszechne.
To jest język mówiący.
To nie jest zmarginalizowane.
To jest coś na każdym roku.
Chcesz obejrzeć serial, czy program nawet taki zwykły, datingowy na Netflixie, to jesteś z tym skonfrontowany.
To jest takie właśnie uciążliwe, bo tu uczę się tego głównego nurtu, a jeszcze pobocznie muszę się uczyć tego po prostu, jak ludzie mówią naprawdę, nie?
No tak to jest trochę.
To jest tak, wiecie, jak ta słynna szklanka, czy jest do połowy pusta, czy do połowy pełna, po francusku tak samo się mówi, to czy spojrzycie na to z perspektywy o Boże, kolejne słowo, którego muszę się nauczyć, czy ojej, ale fajnie, jeszcze można to inaczej powiedzieć.
Ja tu pretenduję do takiego miana, że jestem nie dość, że Polak to jeszcze Paryżanin, więc muszę po prostu podwójnie.
Że to jest fajne.
Jeszcze to, co uwielbiam, wyłapywać takie słowa i się zadziwiać
Często właśnie w mowie potocznej padają jakieś słówka, które ja za bardzo nie rozumiem, ale w kontekście one padają i się zastanawiam, nie no on mnie nie obraził, bo to by było zbyt bezpośrednie, więc pewnie ta krowa, lawarz znaczy coś innego, a lawarz to jest w takim sensie,
Ja tak właśnie miałem, pamiętam, że czy to było, nie, no obraza właśnie, nie, że to pewnie jest jakieś znaczenie tej krowy, którego ja jeszcze nie znam, ale jest zabawne, nie?
To samo było z sową, szuet, że to jest bardzo często się mówi, jak coś jest super, to jest sowa.
Ja też powiem z perspektywy nauczyciela obcokrajowca, który pracuje w Paryżu, że mnie mieszkanie tutaj i stykanie się z językiem na co dzień w różnych aspektach
Przestałem już mówić tak, że nikt tak nie mówi, jak wielu nauczycieli, bo tak naprawdę wszystko się mówi.
nawet wymówienia czegoś, więc wszystko tak naprawdę zależy i takie okradanie języka, odzieranie go z różnych możliwości i tej różnorodności jest bardzo, bardzo niebezpieczne.
No tak, umniejszające tej kulturze, bo tak naprawdę to jest taki skrót myślowy i potem spotykam się z osobami na zajęciach, które mówią, bo ja słyszałem na Instagramie, że nikt nie mówi...
czegoś tam i że teraz już się nie mówi, że jestem głodna, tylko że zieladal albo tak, jakby no to zależy, więc właśnie to jest tak, że nie warto tak myśleć typowo instagramersko, bo to są takie haki tylko żeby zaczepić.
Ja pamiętam ze szkoły języka francuskiego uczyła mnie starsza nauczycielka i ona właśnie strasznie mnie krytykowała za to, że używam excité, czyli że jestem podjarany czymś.
Ona mówiła nie, bo to jest z takim...
A po prostu wiecie, nawet w prasie pada to, że ktoś jest exite.
W telewizji to jest bardzo często.
No różnie, więc jakby to jest też takie mówienie, że oj nie wolno, bo od razu seksualizuje się, nie wiem, od razu seksualizuje się w oczach tej osoby, która cię słucha, może ona seksualizuje to, co ty myślisz.
Albo dla niej to było, domyślam się, nie eleganckie, bo ona taka właśnie dostojna, nobliwa pani, no to w jej ustach to bardzo jej tak seksualnie brzmi, że tam jestem podniecona, a to jest w znaczeniu, że jest podekscytowana, że to kalka też jest.
To trochę jest jakby w sensie nadużywane przez angielski, ale naprawdę jak najbardziej to funkcjonuje.
wybory prezydenckie i było mówione, że Marine Le Pen jest właśnie exity.
A kim jest, jacy jesteście po francusku?
Bo ucząc się danego języka zawsze przybieramy jakąś inną postać, znaczy to jest taka moja teoria, inną osobowość.
A może to jest tak, że ten Adam Francuzik też wychodzi na zewnątrz ciebie i że ten wąs, który nosisz, to on wyszedł, na początku był w głowie, a teraz jest na głowie.
A jak jest u was?
Ja wydaje mi się, że po francusku jestem jednocześnie dużo bardziej wyważona, ale też otwarta.
Tak, bo po angielsku mówię dużo bardziej... Jestem taka wyzwolona bardziej po angielsku.
Ja mam wrażenie właśnie, że angielski jest tak, jak Cię słyszę czasami, to to jest taki bardziej język Twój pozytywnie i ma takie konotacje pozytywne.
Możesz.
Możesz, możesz.
Że w sensie, że taki jest bardziej, taki jak w Ebel jesteś, taka rewolucyjna, taka zbuntowana, taka trochę taka, wręcz, że potrafisz komuś dowalić.
Jesteś taka agresywna trochę.
Ale często, jak słyszę Ciebie po francusku, to jest taka sytuacja, że kogoś opieprzasz, albo coś.
Też w takich sytuacjach, kiedy to jest... wymaga takich ciężkich emocji.
No właśnie, to jest kwestia tego braku połączenia między emocją a... znaczy jest emocja, ale nie ma tego...
To jest trochę na tej zasadzie czy babci, czy taty.
A znowu z francuskim jest tak, że te przekleństwa francuskie dla mnie mają duże znaczenie, więc też użyję takiej ciężkiej artylerii w ciężkiej sytuacji, bo wiem, że niesie.
Myślę, że to jest bardzo ciekawe podejście i zwróćcie uwagę, nawet też myślę, że osoby, które nas słuchają, mogą sobie zrobić takie ćwiczenie, powiedzieć kocham cię i powiedzieć to samo zdanie w innym języku.
Ja bym to przetestował z przekleństwami też.
I chyba gdybym usłyszał na ulicy po polsku jakieś przekleństwo w moją stronę, to bardziej by mnie zabolało, bo po francusku to jest dla mnie w ogóle neutralne słowo, nie?
To jest trochę też tak, że jeżeli nie używamy słów w sytuacji, która jest emocjonalna i jest sentymentalna, to nie zrozumiemy ich znaczenia.
Więc to kocham cię po francusku, czy po włosku, czy po chińsku, ale nie mówimy do osoby, dla której to jest ten pierwszy język, też dla nas nie będzie miało takiego znaczenia, wydaje mi się.
Tak, i też relacje, jaką ty masz z tym słowem, kiedy je poznałaś, no bo jeżeli na przykład, nie wiem, kocham cię, słyszałaś tylko z ust rodziców i to będziesz miała to... Taką miłość rodzicielską.
małaś samych chłopaków, Francuzów, no to tam rzuty kiw, rzutem i tak dalej, będziesz na porządku dziennym, tak, naładowane tym.
Tak, to jest bardzo ładne co powiedziałeś właśnie teraz, z taką refleksją.
A ty, Jacku, jaki jesteś po francusku?
On jest bardzo towarzyski po francusku.
Tak, ja myślę, wolę siebie po francusku, bo fakt jest taki, że po polsku czasem właśnie mam takie, no nie wiem co powiedzieć.
A po francusku jakoś jestem tak zawsze, nie jakiś żart łatwiej mi przychodzi i gry słów i naprawdę jakoś tak się czuję na miejscu w tym.
Ale tak jesteś inny, rzeczywiście.
No to może tak bardziej obserwujesz, może nie inaczej.
Też tak nie zagadywałeś do ludzi, w sensie jak gdzieś się działo wspólnie, a teraz jesteś taki bardziej towarzyski.
A po angielsku jaki jesteś?
Po angielsku uważam, że jestem profesjonalny po angielsku, tak?
Profesjonalny, zabawowy też.
Ale mój angielski jest taki brzydki.
W sensie takim, że to jest mój język roboczy, kiedy muszę coś wytłumaczyć komuś, albo przedstawić ofertę mojej szkoły, komuś na ulicy wskazać drogę.
I to jest język operacyjny, tak bym powiedział.
I to nie jest żaden problem, z tym, że właśnie wiem, że jakość tego języka
jest taka, że i błędy są, i że to jest takie... Ale się surowo oceniasz.
gdzieś, bo wiem, że moim językiem jest francuski, więc na tym się skupiam.
I co z tego, że jak tłumaczę takim osobom, które nie znają języka francuskiego o podstawie języka francuskiego po angielsku, no to luz, no bo one wiedzą też, że to nie jest mój pierwszy język.
A prywatnie po angielsku też jest coś świetnego.
To Ty już tak mi mówisz, wiesz.
No, tak czy siak, więc te języki to jest tak, że nie wiem, no włoski dużo bardziej jest... Rezonuje coś tam.
I dla mnie włoski jest takim domem na wakacje.
Jest dla mnie taki język bardziej... Do rozwoju mózgu.
Dla mnie taki język, którego jeszcze nie posmakowałem tak prawdziwie, ale jest takim językiem, którego się uczę tak z dostawki.
I to jest takie inne podejście.
Nie jest to taka solidna chałupa.
Ja wiedziałam, że to powiesz.
Bo z kolei po angielsku go teraz zaniedbałem, jak jestem we Francji i jakby nic nie robię, więc on jest taki
Albo też jak ktoś mówi do mnie po angielsku, to mózg mi się przełącza na język obcy, ale pierwszym wyborem jest francuski.
Ale to przez to, że ten francuski jest takim bieżącym jakby w trybie nauki, więc mój mózg
Go wrzuca jako taki pierwszy bieg, że jak coś jest w obcym języku, no to mi się włącza francuski, nie?
To jest ekonomia komunikacji.
Że wolałbym mówić po francusku, no bo to dla mnie jest okazja, żeby w ogóle mówić, nie?
I się wręcz bardzo cieszą.
Był stresik.
Był ogromny stres.
silwuple, żeby powiedziały na końcu, że to jest ważne, żeby nie było wstydu.
Ja powiedziałem tym paniom, że one są moimi uczennicami, że się pierwszy dzień uczą francuskiego i one były przeszczęśliwe.
Poczuły się częścią tego procesu.
Jeśli już mówimy właśnie o tych formach grzecznościowych, to po francusku na pewno jestem bardzo taki grzeczny.
No właśnie, mój brat na przykład, on mieszka na co dzień w Anglii i jak on przyjeżdża do Polski, no to jest duszą towarzystwa i jest taki bardzo miły, bo tam też jest taka kultura tego, że się wita z ludźmi.
Oni są jeszcze w ogóle bardziej, bo tam pytają się jak się masz.
Więc on taki jest duszą towarzystwa w Polsce i taki jest uśmiechnięty i w ogóle, więc to przechodzi na inne języki.
No tak, że wychodzisz... I właśnie pytasz się albo żegnasz się na różne sposoby, w zależności od pory dnia, pory tygodnia, bo tutaj właśnie jest ten taki konwenans albo te small talki,
I tu rzeczywiście ten small talk jest uskuteczniany.
Więc tam zawsze się coś zagada, co nie jest za bardzo interesujące.
Ale jest.
Ale jest.
Jest to kontakt.
Mówimy wszystko, co tam z dzieckiem, z szefem, bo to dla nas jest wstęp do rozmowy, a nie takie jakieś tam po prostu zdawkowe tam, jak ci idzie, idzie, idzie dobrze.
Tutaj przecież nawet jest tak, że ludzie mówią Sawa na zasadzie cześć i nawet się nie słuchają tego, co tam powiesz, więc... No właśnie, to nikogo nie interesuje.
o wszystkich swoich problemach, a jeszcze te problemy musimy trochę podkoloryzować, bo nie możemy powiedzieć, że jesteśmy ludźmi sukcesu, tylko musimy bardziej mówić o naszych schorzeniach i korzonkach.
To też jest ciekawe kulturowo, jak język też w dużym stopniu określa tożsamość, tożsamość narodu.
Ja jeszcze mam takie belferskie pytanie do Was.
Bo mówi się powszechnie, że język francuski jest taki trudny.
I to też mam wrażenie, że czasem jest takim wpajanym hasłem, które wszyscy powtarzają.
Taki mit po prostu, żeby tam gdzieś... No zapisują się dzieci na języki obce, to oj nie, weź hiszpański, on jest łatwiejszy, bo francuski jest taki trudny.
Nie, a hiszpański jest łatwiejszy.
W tych rankingach są takie nieraz rankingi, najprostszy język to hiszpański jest bardzo wysoko.
Jakbym chciał uczyć się najprostszego języka na świecie, to bym poszedł na Esperanto czy coś, ale czy to o to chodzi?
Esperanto jest fenomenalne w ogóle jako koncept.
To był polski koncept, no przecież to jest Zamenhof.
Więc zrobimy oddzielny odcinek o Esperanto.
Nie wiem, czy hiszpański jest taki łatwy, bo uczyłam się semestr i nic nie zapamiętałam.
Natomiast jeśli chodzi o francuski, to we francuskim trudne jest dużo rzeczy.
Jak się rozmawia, jest to często takie, że trzeba się tak trochę domyślać.
No bo jak widzę formę pisaną, to jest mi prościej zrozumieć, bo jakby od razu widzę, rozróżniam te czasy, końcówki, formy i tak dalej.
Zresztą te łączenia chyba może...
Dla mnie to jest ta trudność, bo nieraz jest wymagana te połączenia.
Oczywiście są te wyjątki i tak dalej, ale jakiś jest taki porządek i taka logika w tym wszystkim i konsekwencja.
Tak, myślę, że w ogóle francuski jest bardzo konsekwentny.
Tam jest zero logiki dla mnie w wielu frazeologizmach.
Co jest specyfiką frazeologizmów, więc nie wymagajmy, nie wiadomo, nie wiadomo czego, ale tak, to chyba pod tym względem francuski jest dla mnie
Czasem ludzie pytają się mnie, ale to jest naprawdę używane?
Naprawdę to funkcjonuje, więc dla niektórych jest to przedziwne, że się tak można wyrażać, ale naprawdę Francuzi używają sporo wyrażeń idiomatycznych.
I to jest w formie takiej, coś sobie opowiadam, co się wydarzyło w niedzielę, nie?
Więc dla mnie to jest najtrudniejsze w języku francuskim, jakby też wcielenie w życie.
A dla nas to jest takie coś za bardzo abstrakcyjne.
Dla mnie, do tego zmierzałam, że przez to, że nie używam ich tak często jak Francuzi, jestem absolutnie brana za niefrancuskę.
Ja na pocieszenie wam powiem, że sami Francuzi mają też problemy z słownictwem.
I ponieważ chodziłem na zajęcia teatralne tutaj w zeszłym roku i przygotowywaliśmy spektakl, to często pojawiało się takie wyrażenie
Mam taki kolejny folder w telefonie, gdzie nagrywam różne stories ludzi, Francuzów, którzy robią błędy w wymowie.
No, jak gdzieś na kartce jest, wiecie, błąd, nie?
Ale to jest to samo, co z językiem polskim.
To jest wpisane w ogóle w bycie człowiekiem.
To nie jest to cogito ergo sum, tylko... Sum ergo cogito.
Nie, to jest erratum humanum es, coś takiego.
A, że błąd jest rzeczą ludzką.