Mentionsy
Polski James Bond czy hochsztapler? Kim był szef „Muszkieterów”? Dr Adrian Sandak
Po klęsce kampanii polskiej 1939 r. – jak grzyby po deszczu, zarówno pod okupacją niemiecką, jak i sowiecką – zaczęły wyrastać organizacje konspiracyjne. Jedną z nich w październiku 1939 r. w Warszawie założył inżynier Stefan Witkowski – postać niezwykle barwna i zarazem tajemnicza. „Muszkieterzy”, bo taką nazwę przyjęła organizacja, zajmowali się głównie działalnością wywiadowczą i funkcjonowali niezależnie od ZWZ, a później AK. Witkowski zbudował siatkę organizacyjną liczącą kilkaset osób, w oparciu o swoje szerokie kontakty towarzyskie, w tym ludzi z kręgów arystokratycznych, wojskowych czy technicznych. Jeszcze sprzed wojny znał wiele osobistości ze świata polityki II RP. Cześć osób z „Muszkieterów” z czasem zasiliła szeregi ZWZ-AK. Sam Witkowski podejmował kontrowersyjne decyzję (gra operacyjna z Abwehrą) i nie miał najlepszej opinii w środowisku konspiracyjnym. Zarówno przed wojną, jak i w czasie okupacji niektórzy uważali go za hochsztaplera. W 1942 r. podziemny Wojskowy Sąd Specjalny skazał go na karę śmierci. Zarzucano mu sprzedawanie meldunków wywiadowczych obcym służbom w celach zarobkowych, kontakty z Abwehrą, a także akcje likwidacyjne wymierzone w ludzi z własnej siatki. Stefana Witkowskiego zastrzeliła komórka egzekucyjna AK w listopadzie 1942 r. Do dziś „Muszkieterzy” i postać jej założyciela i dowódcy pozostają najbardziej zagadkowym elementem polskiej konspiracji w czasie II wojny światowej. Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z dr. Adrianem Sandakiem, autorem książki „Muszkieterowie 1939–1942. Historia tajnej organizacji wywiadowczej”.#muszkieterowie #wywiad #graoperacyjna #stefanwitkowski #edwardrydzśmigły #związekwalkizbrojnej #armiakrajowa #konspiracja #podziemie #buzułuk #władysławanders #tadeuszleski #krystynaskarbek #abwehra#historiabezkitu Zapraszamy do wsparcia naszej działalności poprzez serwisy: Patronite.pl/historiabezkitu.pl czyBuycoffee.to/historiabezkituZajrzyjcie również na naszą stronę internetową: https://historiabezkitu.pl
Szukaj w treści odcinka
Więc pewnie trzeba by było zacząć od opowieści o jej założycielu, czyli o inżynierze Stefanie Witkowskim.
Stefan Witkowski był osobą, można powiedzieć, na początku jakby znikąd.
I w przesłuchaniu w 1943 roku, czyli w miarę na bieżąco jeszcze w trakcie trwania wojny, stwierdził, że inżynier Witkowski oddziałem dywersyjnym właśnie w okolicach Kocka gonił bolszewików i Niemców.
Natomiast informacja o kapitanie pokutuje w naszej przestrzeni publicznej stąd, że jeżeli wpiszemy w wyszukiwarkę Stefan Witkowski, od razu się pojawia zdjęcie kilku panów, na których stoi jakiś pan w mundurze i to jest faktycznie kapitan Stefan Witkowski, ale to nie jest Stefan Witkowski z muszkieterów.
Stefan Witkowski urodził się w 1903 w Moskwie.
Tam Stefan Witkowski dorastał, tam był harcerzem, tam już...
I Witkowski tam mieszkał, był harcerzem.
Natomiast one wszystkie pochodzą z ust Witkowskiego.
Konfabulacja wchodzi bardzo często i gęsto, a Witkowski miał bardzo wybujałą fantazję i bardzo dużo rzeczy dziwnych mówił i z reguły była to nieprawda.
Bo często się właśnie mówi inżynier, Witkowski, kapitan, więc ładnie to brzmi, ładnie to wygląda.
Ja powiem, że już po napisaniu tej książki, o której pan wspomniał na początku, dotarłem do korespondencji Stefana Witkowskiego z lat 1924-1937 do naszego słynnego pianisty Paderewskiego.
Rodzina o tym mówiła, bo miałem bliski kontakt, zaprzyjaźniłem się z siostrzeńcem Stefana Witkowskiego, więc to zostało sprostowane, że nie była to rodzina.
Natomiast wracając do tej korespondencji, dużo to mówi o wynalazkach Stefana Witkowskiego.
To mówimy o rzeczy realnej, jeżeli mówimy o życiorysie Witkowskiego.
Jednym z takich osób był Witkowski.
I tenże Witkowski pisząc do Paderewskiego używał bardzo górnolotnych słów, że jest wielkim wynalazcą.
Witkowski robił jakieś rzeczy, ale żeby Państwa nie zanudzić powiem tylko tak.
Gruszka wybuchła i oczywiście, tak jak wszystkie inne wynalazki, skończyło się to klapą i Pałac Prezydencki podziękował Witkowskiemu, któremu wcześniej płacił na te jego badania, podziękował za kolejne i na tym się skończyło.
Jak się słyszy czasami o pewnych mistrzach pozyskiwania różnego rodzaju pieniędzy z grantów, z których nic nie wynika, no to inżynier Witkowski był ich protoplast.
Witkowski był jej przyjacielem już sprzed wojny.
I tutaj pojawia się nasz pan inżynier, którego zostawiamy teraz na razie jego wynalazki i z inżyniera Witkowskiego wynalazcy robi się nam James Bond.
I tam pojawił się właśnie Stefan Witkowski.
Spotkali się obaj panowie w majątku Borki i tam inżynier Witkowski prosił pułkownika o wsparcie militarne.
z rozpoznania z terenu, że docierały do niego informacje, że oddział Witkowskiego gdzieś działał, zwalczał bolszewików, zwalczał Niemców i nawet, należy dodać, pułkownik wystąpił o nadanie Witkowskiemu medalu Virtuti Militari.
Być może też podobną drogą powstał oddział Witkowskiego.
Wiemy, że Witkowski znał się z Rydzem Śmigłym, mieli kontakt przedwojenny, jeszcze nadmienię do tego stopnia, jak bardzo mieli kontakt, że zanim wybuchła wojna, Witkowski na polecenie, na rozkaz, polecenie marszałka miał wyjechać.
I on wysyła nikomu bliżej nieznanego człowieka, Stefana Witkowskiego, który nie był dwójkarzem, to nie był fachowiec, bo my to wiemy już z późniejszych ustaleń, że on tworzył organizację muszkieterów na zasadzie ad hoc, na poczekaniu, która była cały czas udoskonalana, ta organizacja.
No i też się pojawił tam właśnie Stefan Witkowski i oni napisali z tego sporą notatkę i tam pojawiają się te informacje, że Rydz wysłał Witkowskiego do tych dwóch krajów po te informacje wojenne.
Witkowski trafił spod Kocka do Warszawy i tam właśnie na Zbawieniu, czyli w tej kamienicy w mieszkaniu Teresy Łubieńskiej zakłada organizację.
I jesteśmy teraz w Warszawie i Stefan Witkowski zaprzysięga żołnierzy, którzy trafili do niego z różnych stron.
I oni się tam skupiali i tam też przebywał Stefan Witkowski.
Natomiast w pierwszym meldunku z grudnia 1939 roku, który jest w naszych archiwach, wysłanym przez Witkowskiego na zachód, jeszcze wcześniej do Francji pod Paryżem, gdzie był nasz rząd emigracyjny.
Inżynier, o czym będziemy dalej mówić, bo on rzeczywiście mocno przyćmił całą organizację, bo można powiedzieć muszkieterowie Witkowskich.
No i Witkowski założył tą organizację, najpierw o charakterze partyzanckim, opisał, że zebrał masę broni na polu bitwy po kampanii wrześniowej.
To się często pojawiało w życiorysie Witkowskiego, że on dokładnie potrafił policzyć, że tam ma kilkadziesiąt tysięcy do naboju jednego, do naboja jednego, taką ilość materiału wojskowego.
Ale już w styczniu 1940 roku Witkowski znowu wysłał kolejny raport na zachód i okazuje się, że organizacja przechodzi z trybu partyzancko-wojskowego na tryb wywiadowczy.
A wiemy to z zeznań Czesława Szatkowskiego, rotmistrza, który był prawą ręką Witkowskiego.
Organizacja już jesienią 1941 roku zaczęła się rozpadać, ponieważ wielu żołnierzy zaczęło dostrzegać fantasmagorię, jak to pan nazwał, i niewłaściwe postępowanie Witkowskiego, że dwutorowo idzie praca konspiracyjna.
Nie mogli się pogodzić, że Witkowski nie chce się podporządkować dowództwu.
Tak, bo Witkowski na początku organizacji, bo to też oczywiście trzeba dodać, żeby organizacja funkcjonowała potrzeba oczywiście bardzo dużych pieniędzy.
Witkowski na początku, kiedy został zaprzysiężony nawet w 1940 roku na wiosnę jako żołnierz podziemia przez Wacława Berkę, szefa naszego wywiadu,
Więc on jakby utrzymywał równolegle dwie organizacje, czyli szły pieniądze z Londynu na ZWZAK, a równocześnie też były pieniądze poza kontrolą wojskową, co bardzo było pożądane przez Witkowskiego.
Witkowski im przekazywał meldunki, które nie mogły być zweryfikowane, bo tam pracowali cywile, więc oni nie mogli weryfikować tych meldunków.
Pierwszy to jest taki, że Witkowski w jednym z pierwszych raportów na Zachód napisał, że zaproponował swoim żołnierzom, bojowcom, nazwę organizacji Muszkieterowie, a to dlatego, że powiązał to z ręcznym karabinem maszynowym, czyli współczesnym muszkietem.
Na tym zależało Witkowskiemu, bo on bardzo chciał, żeby to tak wyglądało.
No i Szatkowski powiedział, że Stefan Witkowski i jego oddział dywersyjny korzystał z tychże karabinów.
Tak się też Grodrowecki w meldunkach, kiedy można powiedzieć w cudzysłowie skarżył się na warcholstwo Witkowskiego de facto,
Tak on o sobie powiedział w zeznaniach powojennych u Witkowskiego.
Witkowski to dostawał na swoje biurko i wraz ze swoją partnerką życiową, bo on żonę zostawił w Szwajcarii, natomiast w Warszawie żył z partnerką Janiną Ziegler, później Falencka, ona miała nazwisko jej rodowe z domu.
Witkowski twierdził, że gdzieś mają też w Niemczech.
Na przykład i taka informacja trafiała na biurko Witkowskiego.
Witkowski za to dostawał pieniądze i wysyłał to na Zachód jako informację.
Więc ja tutaj nie chcę jako tako odbrązawiać tych informacji i robić z Witkowskiego całkowitego demona jakiegoś, hochstaplera czy blagiera, ale blagierem to on był, trzeba powiedzieć.
Witkowski nie podawał, to było też jednym z zarzutów tej jego działalności wywiadowczej, nie podawał źródeł.
W którymś momencie się zorientowali, że Stefan Witkowski jest właśnie blagierem.
Ponieważ Witkowski w latach 30-tych chciał, żeby mu przyznano medal za wojnę z bolszewikami.
I on był przełożonym Witkowskiego właśnie w harcerstwie.
I stwierdził, że to, co pisze Stefan Witkowski, to jest cytat tutaj, pochodzi to z opisu dla tego potrzeb medalu, przyznania, że jest albo wielkim blagierem, albo nienormalnym umysłowo.
Później jeden właśnie wspomniany już Wincenty Miszkę po wojnie, jak chciał, żeby został ponownie przyjęty do wojska polskiego, już ludowego, to pisał do generała, którego nie udało się ustalić, że Stefan Witkowski jak coś opowiadał,
Natomiast jeszcze wrócę do tej korespondencji Witkowskiego.
Sam Witkowski, jak pukając do tych pieniędzy od Paderewskiego, stwierdził, że on w Polsce nie ma uznania, że ludzie go nie szanują, że mówią o nim, że jest oszustem.
Natomiast tak jak powiedziałem, należy uznać też, że Witkowski jednak był szefem tej organizacji, nie chciał się podporządkować.
Ja spotkałem się, jak byłem na spotkaniach powiedzmy autorskich ze swoją książką, spotkałem się z pytaniami, czy Stefan Witkowski
To była przedwojenna znajoma Stefana Witkowskiego i ona w którymś momencie wysłana przez Brytyjczyków została do Polski.
No i właśnie miała w celach działalności wywiadowczej, kontaktowała się z Witkowskim, prawdopodobnie była trzy razy w Polsce, przewoziła meldunki na Węgry, ale to było wszystko dla Brytyjczyków, należy dodać, ponieważ Stefan Witkowski dwutorowo, oprócz tego, że wysyłał informacje wywiadowcze do Londynu dla polskich czynników wojskowo-wywiadowczych,
Była taka osoba jak Harold Perkins i tutaj się nam już to zazębia, ponieważ on był znajomym Krystyny Skarbek, którą pan przytoczył i znajomym Stefana Witkowskiego.
To grono już działało przed wojną, bo niektórzy sugerują, że Stefan Witkowski gdzieś z wywiadem brytyjskim się już gdzieś tam spotykał przed wojną.
I mamy Stefana Witkowskiego, ponieważ ci ludzie się znali przed wojną.
od samego Witkowskiego, ale też należy dodać, że trzeba patrzeć na to przez takie bezpieczne okulary, ponieważ on tam podał gdzieś w jakimś meldunku właśnie na zachód, że, co cytuję tutaj, z całą naszą organizacją, która liczy 1100 osób.
I tam, kto go przywitał, pierwszą osobą, która go przywitała, był nie kto inny jak inżynier Stefan Witkowski.
Prawdopodobnie przez kurierów, że akurat Stefan Witkowski pełnił honory osoby, która wita marszałka.
Prawdopodobnie przez znajomość Stefana Witkowskiego z marszałkiem.
Ale wiemy, że Stefan Witkowski dał mu ochronę ze swoich żołnierzy pod dowództwem wcześniej wspomnianego rotmistrza Czesława Szatkowskiego.
I wiemy, że Witkowski z Rydzem Śmigłym bardzo często się spotykali.
A Muszkieterowie, która była organizacją, która nie cieszyła się dobrą opinią, przynajmniej Witkowski, ale to tak razem, nie cieszyli się dobrą opinią w ZWZ AK.
Obaj panowie Śmigły i Witkowski się znali, więc oni jakby siłą rzeczy do siebie lgnęli, ponieważ Witkowski przy ryzu Śmigły mógł wypłynąć na szersze wody, a Śmigły miał informację bezpośrednio z kraju, z Warszawy, co się dzieje w sprawach wojskowych, w sprawach wywiadowczych, więc jako tako te dwa nazwiska mogły ze sobą współpracować.
Więc Stefan Witkowski wysłał czterech swoich żołnierzy na wschód do Andersa, ale przy pomocy białych Rosjan, którzy działali dla Niemców w Abwerze.
No i Witkowski, bo tu już jest dużo historii, nie będę opowiadać naprawdę szczegółów, natomiast kontaktował się z tymi oboma panami i ustalił, że wyśle cztery osoby pod przywództwem Czesława Szatkowskiego.
Dlatego Stefanowi Witkowskiemu się zarzuca, że on zaczął dryfować w kierunku zbyt niebezpiecznej gry i wysyłał bojowców dla własnych celów konspiracyjnych, bo trzeba dodać, że Witkowski nie miał zarzutu zdrady jakiejś, nie miał zarzutu kolaboracji, natomiast jego nieodpowiedzialne zachowanie, o czym już mówiłem, czyli warcholstwo, niechęć do podporządkowania się żołnierzom,
Wyobraźmy sobie, bo nie dopowiedziałem sytuacji, bo ktoś zapytał mnie, że Witkowski był patriotą i działał dobrze, ale wyobraźmy sobie sytuację, że takich Witkowskich byłoby 10 i wszyscy chcieliby iść we własnym kierunku.
Tym bardziej, że Witkowski był zaprzysiężony, więc on powinien karnie realizować to, co góra mu przekazuje.
którzy jechali de facto ze swoimi zadaniami wywiadowczymi, jakie zlecił im Witkowski, ale też jechali z działaniami wywiadowczymi na rzecz wywiadu obcego, czyli niemieckiego.
I w tym liściku, o którym on powiedział, że został napisany przez Stefana Witkowskiego, była informacja do generała Andersa, żeby Armia Polska uderzyła na tyły wojsk radzieckich.
Witkowski wiedział, że Rudnicki jest przy sztabie generała Andersa i to była jakby zakamuflowana, zaszyfrowana informacja dla niego, takie puszczenie oka, jak to się mówi,
A, w sensie dotarcie do... W sensie dotarcia i to z tych moich ustaleń, do których udało mi się dotrzeć, do analizy tego całego procesu, który się odbył na linii Warszawa-Związek Radziecki-Buzułóg, było to, że Stefan Witkowski chciał...
On wysoko zaczął licytować Stefan Witkowski, bo jego akcje w Warszawie już znacznie spadały, pikowały.
Przy Witkowskim już zostało bardzo niewielu ludzi i on za wszelką cenę chciał podnieść swoją wartość w konspiracji i dokonał takiego bardzo niepopularnego, niebezpiecznego działania jak wysyłka tych naszych czterech bojowców.
I ona praktycznie równolegle została wysłana przez Witkowskiego, który, ja to tak sobie nazwałem, wysoko licytował, ale niestety przelicytował i przegrał.
Ona też miała się spotkać z generałem Sikorskim, bo taki był zamysł Stefana Witkowskiego, ale do Sikorskiego nie dotarła i ona wyjechała gdzieś rzeczywiście do Szkocji, Klementyna Mańkowska, tam jakby zeszła na plan dalszy.
Wracając, czym były te wyprawy, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, ponieważ Witkowski ciężko to musiał odchorować, powiedzmy w cudzysłowie w Warszawie, ponieważ niby on przygotowywał tę wyprawę za wiedzą ZWZ, ale później jak zaczęła krążyć gorączkowa korespondencja pomiędzy Polską...
Witkowski twierdził, że ZWZ był informowany dopiero na sam koniec, bo na początku ten kanał ich komunikacyjny był taki dosyć...
Ale co do tego procesu, nazwijmy to, wchłaniania organizacji przez ZWZAK, no bo kontrwywiad udało się przejąć, a pan Witkowski do końca trzymał, że tak powiem, się niezależnie w stosunku do... Do końca trzymał się niezależnie.
Spotkał się najpierw w 1940 roku, później po roku w 1941 na jesień również i wtedy już groził Witkowskiemu łącznie z rewolwerem.
Więc wiemy, że w niewybrednych żołnierskich słowach, tak możemy powiedzieć, Grodrowecki powiedział, że jak Stefan Witkowski nie podporządkowuje się Armii Krajowej, to organizacja zostanie rozwiązana.
Witkowski tego nie zrobił.
Tego mu nie udowodniono, bo tak jak dodałem, zarzut zdrady głównej Witkowskiemu nie został przedstawiony.
I teraz on do tego stopnia, już mu się nazbierało tych jego grzeszków, bo przypomnijmy jeszcze tego Włodzimierza Szyca, którego najprawdopodobniej, kuriera, który przenosił meldunki, a z powrotem złoto czy pieniądze na działalność, najprawdopodobniej zastrzelił Witkowski.
Wiemy to od Leskiego Kazimierza, który w swoich wspomnieniach napisał, że likwidatorem Szyca był właśnie Witkowski.
mówiąc w niewybrednych słowach, że to właśnie jego zabójcą był Stefan Witkowski.
Czyli twórcom, bo uprzedźmy już teraz fakty, że Stefan Witkowski został zlikwidowany 18 września 1942 roku na ulicach Warszawy, dokładnie na ulicy Wareckiej 9.
Postać tak nieciekawa, że jak został w odwecie przez przyjaciół Stefana Witkowskiego z Konfederacji Narodu zlikwidowany, to na jego pogrzebie nie zrzucił się nikt na żaden kwiatek, nikt grosza nie dał.
No i właśnie tenże Stefan Chamski dokonał likwidacji, a zarzuty wobec Witkowskiego były napisane nie przez kogo innego, a przez naszego szefa kontrwywiadu Armii Krajowej, Bernarda Zakrzewskiego, Welkrawiec to było jego wcześniejsze nazwisko, pseudonim Oskar.
przejmowanie meldunków na trasach kurierskich przez Stefana Witkowskiego, bo on chciał stworzyć z własnej organizacji, no on w ogóle chciał być takim pierwszym, wszędzie chciał być pierwszym.
Później już nie, a Witkowski dalej chciał mieć swoich kurierów i wykorzystywać ich dla własnych celów.
No i Witkowski próbował przejmować, przejmował tychże ludzi.
Witkowski wiedział, że coś takiego może go spotkać.
który spotkał Witkowskiego gdzieś na ulicach Warszawy w lipcu.
Witkowski był bardzo osowiały, był taki dosyć smutny i zapytał Garlińskiego, to też jest cytat, czy pan też na mnie dybie?
Czyli wiedział, że jest już na straconej pozycji, ale to była tylko kwestia czasu i Witkowski został zlikwidowany.
Bo tak, tak jak wspomniałem już wielokrotnie, Witkowski nie był zdrajcą, to nie był konfident niemiecki, żadnych takich zarzutów mu nie zarzucano.
Nie chciał się podporządkować i dwóch oficerów właśnie Armii Krajowej, też z Wierchuszki, powiedzmy z samej góry, mianowicie wspomniany już Bernard Zakrzewski i Walter Jankę, oni obaj stwierdzili po wojnie jednomyślnie, jeżeli tak można powiedzieć, że Witkowskiemu nie został przypisany zarzut główny zdrady, ale jego nieodpowiedzialne właśnie zachowanie mogło doprowadzić do katastrofy w całej konspiracji.
kiedy te akcje Witkowskiego już mocno leżały w zasadzie na bruku, to on już mocno wtedy groził, Grodrowecki, że jeżeli się nie podporządkowuje, że nie będzie słuchać rozkazów, no to powtórzył, że organizacja zostanie rozwiązana.
czego Witkowski nie wykonał, on się nie podporządkował.
Przy samym Witkowskim została garstka, można powiedzieć, ludzi w niego zapatrzonych, czyli ta wspomniana grupa arystokratów i adwokat Kisielewski, który przez krótki czas był przez jeden dzień de facto szefem organizacji, bo jak 18 września został zlikwidowany,
A ja dopatrywałbym się z tego, że Witkowski był osobą nieostrożną, że można było znaleźć w jego mieszkaniu na przykład jakieś materiały obciążające.
On został zatrzymany po likwidacji Witkowskiego i zginął w obozie koncentracyjnym.
Proszę przypomnieć, jeżeli zapomnę do Leskiego i do tego wątku, że muszkieterowie, a właściwie Stefan Witkowski ze swoją taką grupą, bym ich nazwał egzekucyjną do zadań specjalnych, ludzi, którzy się ubierali w długie skórzane płaszcze i buty z kolewami skórzane, bo wiemy, że Witkowski przywiązywał duży...
A motywem Witkowskiego było to, zresztą organizacja była nazywana na przykład przez niektórych gangsterzy podziemia.
Celem tego było to, że Witkowski chciał pokazać swoje możliwości
Zostały oczywiście te propozycje w cudzysłowie Witkowskiego odrzucone jako niedorzeczne i nienormalne.
Ktoś go obserwował z tych bojowców Witkowskiego, z jego świty.
I od razu stwierdzono, że to byli właśnie ludzie Stefana Witkowskiego.
Więc to jest duża zasługa też samego Witkowskiego, który potrafił zebrać tych ludzi, zorganizować i pomimo tych jego przywar, tych jego wad i późniejszych zarzutów, które mogły doprowadzić do katastrofy, zasługą jego niepodważalną jest to, że...
Nie chcę użyć słowa kontrowersyjne, znowu tak jak Witkowskiego się oceniało, bo ja wiem, że chcę powiedzieć to jedno zdanie, że od starej nudnej prawdy lepiej słucha się nowego, kolorowego kłamstwa.
Tak się Witkowski chwalił, Mańkowski się chwalił.
Tak nie było, że on ma wszędzie swoje oczy, uszy, a Witkowski był Edisonem, wynalazcą.
Natomiast zamach na Hitlera, taka informacja też się pojawiła w przestrzeni publicznej, że Witkowski ma swoich ludzi w parku samochodowym w Wilczym Szańcu w Kętrzynie.
Mi się wydaje, że właśnie Stefan Witkowski to jest jednym z twórców tego, raz, że tej naszej opowieści takiej dosyć mniej kolorowej dla słuchaczy.
korespondencji wspomnianej Witkowskiego z Paderewskim.
to odsyłam do archiwum Agnowych, gdzie cała korespondencja Stefana Witkowskiego jest.
To może sobie wyrobić zdanie na temat Stefana Witkowskiego.
My też tylko wiemy z informacji od tego, co Stefan Witkowski, bo bardzo dużo informacji, które się gdzieś pojawiają w różnych wspomnieniach, które trzeba weryfikować, to też dodaję, pochodzi bezpośrednio z ust Witkowskiego.
No to jest też informacja, która jest z gatunku fantastyka piętro wyżej, ponieważ raz, że to była bardzo trudna sztuka, żeby w ogóle przemieszczać się gdzieś na lewych nawet dokumentach doskonale podrobionych, ale to też wiemy właśnie tylko z ust Witkowskiego, był niesolidny finansowo.
To są materiały archiwalne, w których jest informacja, bo on się na początku, Witkowski podpisywał pseudonimem, pisząc, że potrzebuje pieniądze na utrzymanie właśnie w Szwajcarii.
Chodziło o wyciągnięcie pieniędzy na utrzymanie rodziny w Szwajcarii, o czym kontrwywiad nasz od razu ustalono na podstawie pisma, charakteru pisma i podpisów, że ten, który pisał, czyli inżynier Witkowski, to właśnie ta osoba, dla której miały te pieniądze iść.
Ciężko mi sprecyzować charakteru towarzyskiego, o której pisał, bo Witkowski bardzo rozlegle i bardzo szczegółowo zanudzał tego Paderewskiego.
Więc to musiało gdzieś kiełkować w głowie Witkowskiego, że w 1939 roku powstała ta egzotyczna nazwa, Muszkieterowie, która wyróżniała się bardzo na... Ale też trzeba dodać, że po tej wpadce w 1941 w czerwcu...
Mam odręczny życiorys Stefana Witkowskiego, ale proszę się nie ubawiać, ja go napisałem maszynowo, więc można przeczytać.
I również wyrobić sobie zdanie na temat osobowości Stefana Witkowskiego i historii, nie będę już mówił, używał przymiotników, które on opisywał.
Inżynier Witkowski, baronem Munchausenem polskiej konspiracji.
Ostatnie odcinki
-
Kolonizacja, rewolucja, represje: Kazachstan od...
04.02.2026 09:00
-
Polski James Bond czy hochsztapler? Kim był sze...
28.01.2026 09:00
-
Gorzki smak wolności Gruzja po 1989 r. cz.2. Pa...
21.01.2026 09:00
-
Niezłomni na obczyźnie: Polska emigracja polity...
14.01.2026 09:00
-
Losy PPS w czasie II wojny światowej i po niej....
07.01.2026 09:00
-
Bitwa o Anglię. Dr Jan Szkudliński
30.12.2025 09:00
-
Wietnam w ogniu I wojny indochińskiej (1946–195...
23.12.2025 09:00
-
Rumunia po 1989: długa droga do normalności. Pr...
17.12.2025 09:00
-
Powojenne dziej Górnego Śląska. Prof. Ryszard K...
10.12.2025 09:00
-
Czas Próby. Litwa w czasie II wojny światowej. ...
03.12.2025 09:00