Mentionsy
9 ciał. Żadne nie miało głowy | WIDEO
OPIS SPRAWY: W latach 30-tych ubiegłego wieku seria tajemniczych zabójstw wstrząsnęła amerykańskim miastem Cleveland w stanie Ohio. Tamtejsi policjanci nigdy wcześniej nie spotkali się z tak ohydnymi i przerażającymi zbrodniami. Groźny zabójca wydawał się drwić ze stróżów prawa, a jego potencjalną ofiarą mógł się stać niemal każdy. Prasa nazywała go „Szalonym rzeźnikiem”. Był nie tylko przebiegły, ale przede wszystkim niezwykle brutalny, a co najgorsze – nieuchwytny. Gdy policja zawiodła, w pościg za nim ruszył sam słynny „nietykalny”, czyli legendarny agent Eliot Ness we własnej osobie…
Szukaj w treści odcinka
W dodatku brak jakichkolwiek wskazówek przez długi czas skutecznie uniemożliwiał im ustalenie tożsamości tego niebezpiecznego i nieobliczalnego zbrodniarza, nie mówiąc już o jego schwytaniu.
O pomoc zwrócił się do prawdziwej legendy tamtych czasów.
Bankructwa firm sprawiły, że ludzie masowo zaczęli tracić pracę.
To wszystko doprowadziło do sytuacji, w której miliony Amerykanów straciło dach nad głową.
Bezdomność stała się zjawiskiem dość powszechnym, zwłaszcza wśród robotniczej części społeczeństwa.
W tych enklawach gromadzili się ludzie biedni i bezdomni.
Od prostytucji do zabójstw.
Każdy mieszkaniec takiej dżungli nie mógł być pewny, czy dożyje wschodu słońca.
Brudną odsadzy z węgla, który przeładowywano na pobliskich składowiskach, przytłoczoną smrodem i zasypano odpadami przemysłowymi oraz śmieciami.
Miejsce to stało się siedliskiem bezdomnych, którzy w wyniku kryzysu utracili dach nad głową.
Wśród takiego krajobrazu nędzy i rozpaczy bawiły się roześmiane dzieci i tylko one zdawały się zupełnie nie rozumieć czasów, w których przyszło im dorastać.
Wygrać miał ten, który pierwszy dotknie futbolówki na dole.
Nie zdawali sobie sprawy, że właśnie rozpoczął się wyścig, którego żaden z nich tak naprawdę nie chciałby wygrać.
Pierwszy do piłki pobiegł starszy z chłopców.
Będąc już u podnóża nasypu, dokonał makabrycznego odkrycia.
Przerażeni nastolatkowie natychmiast pobiegli powiadomić rodziców o swoim znalezisku.
Gdy policjanci przybyli na miejsce, podbiegło do nich dwóch innych chłopców.
Stopień rozkładu drugiego ciała wskazywał na to, że został on zamordowany co najmniej tydzień wcześniej.
Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że do obu zabójstw doszło w innym miejscu, a dopiero później ciało zostało podrzucone u podnóża nasypu.
W przeciwieństwie do ofiary jeden, drugie z ciał nie nosiło śladów podpalenia.
Był przytomny, gdy sprawca odcinał mu genitalia.
A co najważniejsze, podobnie jak ofiara jeden, wciąż żył, gdy morderca odcinał mu głowę.
Ofiarą dwa był 28-letni Edward Andrasi, dobrze znany miejscowej policji.
Od tego czasu praktycznie nie wychodził z własnego domu.
W trakcie domowych wizyt molestował seksualnie swoje pacjentki, często w obecności ich mężów.
Wszystkie wskazówki prowadziły do ślepych załóków.
Tropy się urywały, nie było żadnych dowodów.
Zanim śledztwo utknęło w martwym punkcie, policjanci doszli do kilku wniosków.
Po pierwsze, obu morderstw dokonano z zemsty.
Po drugie, w tej sprawie jakąś ważną rolę musiała odegrać kobieta.
Po czwarte, obaj dobrze się znali i zostali zamordowani przez tego samego sprawcę.
Ktoś zasugerował, że mógł on zaatakować już wcześniej, we wrześniu 1934 roku, więc dokładnie rok przed odnalezieniem dwóch bezgłowych ciał.
Koroner uznał, że do zabójstwa doszło co najmniej sześć miesięcy wcześniej.
Przed śmiercią ofiara została oblana olejem i podpalona, podobnie jak ofiara jeden z Kingsbury Run.
Porządni obywatele mieli już tego dość.
Jego pierwszą decyzją było wybranie nowego dyrektora do spraw bezpieczeństwa.
Do tego trudnego zadania nowy burmistrz wyznaczył agenta federalnego o nieskalanej reputacji i jeszcze większej legendzie, która się za nim ciągnęła.
Opuśćmy więc na chwilę Cleveland w Ohio, sterroryzowane przez szalonego rzeźnika, aby lepiej przyjrzeć się niezwykłej postaci, która postanowiła go dopaść za wszelką cenę.
Gdy ponad 20 lat później po raz pierwszy została opublikowana książka zatytułowana Nietykalni, cała Ameryka natychmiast zakochała się w jej głównym bohaterze, młodym agencie Biura do Spraw Prohibicji z Chicago, Elliotcie Nessie.
Choć była to tylko fabularyzowana powieść, w dodatku dość mocno naginająca wiele faktów, książka stała się bestsellerem.
Ness świadomie pominął wiele niewygodnych dla siebie wątków.
Czytelnicy nie dowiedzieli się niczego o dwóch nieudanych małżeństwach, które rozpadły się z jego winy.
Nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy, że opisy jego walki z Alem Capone były mocno przesadzone.
On już tego niestety nie doczekał.
Ludzie przypomnieli sobie o nim dopiero po przeczytaniu książki.
To wszystko sprawiło, że dzisiaj nikt nie wyobraża sobie amerykańskiej historii z epoki gangsterów i prohibicji bez Eliota Nessa, a jego postać trafiła nawet do szkolnych podręczników.
Kim dla Amerykanów był szef nietykalnych i dlaczego jego nazwisko przeszło do legendy?
To sprawiło, że od najmłodszych lat Elliot otrzymywał od rodziców najwięcej uwagi i troski.
Szybko wpoił sobie wyznawane w rodzinnym domu zasady.
Dzięki temu nigdy nie sprawiał żadnych problemów wychowawczych.
W wolnych chwilach dorabiał jako roznosiciel gazet.
Szybko znalazł sobie wzór do naśladowania, który w przeciwieństwie do książkowego detektywa istniał naprawdę.
Mąż jego siostry był agentem Departamentu Sprawiedliwości.
Podczas rodzinnych spotkań podsycał w małym Eliocie zamiłowanie do przestrzegania prawa i chęć walki z kryminalistami.
Tylko jedna osoba nie była zadowolona z życiowych planów Eliota.
Zamiast pomnażać pieniądze w biznesie, zdecydował się zostać detektywem do spraw kredytów detalicznych.
Zostałem jednym z 300 ludzi chicagowskiego oddziału biura prohibicji, odpowiedzialnym za walkę z rozrastającą się branżą nielegalnej produkcji alkoholu oraz jego przemytu i sprzedaży.
Już w pierwszych dniach nowej pracy spostrzegłem z przerażeniem, że właśnie trafiłem do samego piekła, do najbardziej skorumpowanego miejsca w Chicago.
Funkcjonariusze Federalnego Biura do Spraw Prohibicji od czasów wprowadzenia zakazu produkcji, sprzedaży oraz transportu alkoholu cieszyli się bardzo złą reputacją.
Zwłaszcza jeden z nich, dzięki trwającej od blisko 10 lat prohibicji, dorobił się ogromnej fortuny i stworzył wielkie przestępcze imperium,
które wydawało się być nie do ruszenia dla jakichkolwiek organów ścigania, ale nie dla Eliota Nessa.
Według szacunków rządu federalnego gang Al Capone osiągał roczne dochody w granicach 120 milionów dolarów.
Ta suma stanowi obecnie równowartość półtora miliarda dolarów.
Mówiono wówczas, że mając takie pieniądze do dyspozycji, gangster był praktycznie właścicielem całego Chicago.
Doskonale zdawał sobie też sprawę, czego pragną zwykli obywatele.
Mając po swojej stronie funkcjonariuszy porządku publicznego, gangster zdawał się sprawować w Chicago władzę absolutną.
Po słynnej masakrze w Dzień Świętego Walentego, w wyniku której pozbył się konkurencyjnego gangu, jego wpływy wzrosły jeszcze bardziej, podobnie jak jego pewność siebie.
Uwierzył, że nic, nawet amerykański system sprawiedliwości, nie może stanąć mu na drodze.
Urzędnicy skarbowi zaczęli prześwietlać jego legalne dochody, które nie pokrywały się z ogromnymi wydatkami przestępcy.
Oznaczało to, że Al Capone nielegalnie zarabiał miliony, ale nie zgłaszał ich do urzędu skarbowego, a co za tym idzie uchylał się od płacenia podatków, co było bardzo poważnym przestępstwem.
Jednak znalezienie odpowiednich ludzi do tej roboty nie było łatwe.
Miał on wytropić i zniszczyć nielegalnie działające destelarnie à la Capone oraz zebrać niepodważalne dowody na łamanie narodowej ustawy o prohibicji.
Ness otrzymał akta osobowe wszystkich agentów pracujących w biurze prohibicji.
Początkowo wybrał 50 osób, później swoją listę zredukował do 15 nazwisk.
Były strażnik więzienny Sam był twardym, ale dość niepozornie wyglądającym detektywem.
Nie rzucający się w oczy Mike miał szczególny talent do zbierania i analizowania danych wywiadowczych.
Zespół od razu zabrał się do pracy.
Do pomocy otrzymali kilkunastu agentów Biura do Spraw Prohibicji oraz kilku informatorów.
Znając reputację agentów i ich skłonność do brania łapówek, podczas każdego z nalotów ludzie NESA pilnowali, aby żaden z nich nie miał możliwości zbliżenia się do jakiegokolwiek telefonu, a co za tym idzie uprzedzenia gangsterów o nalotach w innych miejscach.
Przebieg tych nalotów zawsze wygląda podobnie.
Trafiły do magazynu federalnego, gdzie miały posłużyć jako dowód w planowanym przyszłym procesie à la Capone.
Dla mieszkańców taka wiadomość była czymś zupełnie nowym po latach przymykania oczu na działalność gangsterów.
Wszystkie artykuły przed drukiem musiały być autoryzowane przez samego Nessa, który dbał o to, aby w porannej gazecie Capone przeczytał dokładnie to, co Elliot chciał mu przekazać.
Od tej chwili podobne naloty organizowaliśmy cyklicznie.
Czasami tym szumowinom udało się w porę wywieźć sprzęt z wytypowanej do nalotu bimbrowni.
Jednak zdecydowana większość przeprowadzonych uderzeń miała szczęśliwe zakończenie.
Zarekwirowany alkohol, często już gotowy do wywiezienia i sprzedaży, był na oczach dziennikarzy i przechodniów wylewany wprost na ulicę.
Niektórzy świadkowie aż łapali się za głowy, gdy tysiące litrów nielegalnej łyski lądowało w Rynsztoku.
Łączny koszt zmarnowanego trunku biuro federalne oszacowało na 150 tysięcy dolarów, czyli równowartość dzisiejszych 2 milionów dolarów.
W ciągu następnych miesięcy Ness zlikwidował blisko 40 destylarni.
W ręce agentów wpadło kilkadziesiąt zbiorników o pojemności nawet do 6000 litrów każdy, sprzęt do produkcji i tysiące beczek gotowego alkoholu.
Tracił nie tylko cenne miejsca do produkcji oraz ludzi, którzy lądowali w więzieniach.
Według raportów rządu federalnego przez pierwszych sześć miesięcy nalotów król gangsterów stracił około miliona dolarów, czyli równowartość dzisiejszych 15 milionów dolarów.
Doskonale zdawał sobie sprawę, że zamordowanie coraz popularniejszego w Ameryce agenta federalnego ściągnie na niego więcej kłopotów niż pożytku.
Do tej pory najlepiej sprawdzały się koperty z pieniędzmi, wręczane odpowiednim osobom za odpowiednie usługi.
Każda z nich zawierała 2000 dolarów i kartkę informującą, że podobną kwotę będą otrzymywać co miesiąc, jeśli tylko zechcą uprzedzać o planowanych nalotach.
Dla agentów zarabiających niecałe 3 tysiące dolarów rocznie była to propozycja z tych nie do odrzucenia, ale nie dla ludzi Nessa.
Mężczyźni szybko wytropili kurierów, dogonili ich, grzecznie podziękowali za hojny gest, a następnie oddali koperty w nienaruszonym stanie.
Podobnie uczynił założyciel grupy, ale akurat jemu Al Capone zaproponował znacznie więcej.
2000 dolarów, ale tygodniowo.
Prawdopodobnie do tej pory nie napisaliście tego państwo dość wyraźnie w swoich gazetach, więc teraz powiem to głośnie, aby wszyscy na świecie, a przede wszystkim Al Capone i jego zbiry, zdali sobie w końcu sprawę, że jest jeszcze kilku stróżów prawa w Ameryce, których nie można zastraszyć lub zniechęcić, a przede wszystkim nie można na skupić.
Dzienniki od wschodniego do zachodniego wybrzeża cytowały jego wypowiedź.
Przezwyciężył też swoją niechęć do zabicia Nessa.
Najpierw zamordowany został przyjaciel Eliota, który często asystował mu w nalotach.
Po wielu udanych nalotach i operacjach antyalkoholowych Imperium Capone skurczyło się dość wyraźnie.
Zmniejszenie się jego dochodów oznaczało dla niego mniej środków na potrzebne łapówki.
To z kolei wiązało się ze stratą dotychczasowej ochrony ze strony zarówno policjantów, jak i ważnych polityków.
Po piętach gangstera coraz śmielej deptali urzędnicy skarbowi, sprawdzający każdy wpis w jego księgach rachunkowych.
Bo choć w książce nietykalni można przeczytać zresztą wbrew woli samego Nessa, że to on wsadził Al Capone do więzienia, w rzeczywistości tak nie było.
Gdy w roku 1931 krata w celi Al Capone zamknęła się za nim, misja nietykalnych dobiegła końca.
Ness dostał awans, zostając szefem biura prohibicji w Chicago.
Choć Ness był dumny ze swoich dokonań i chętnie grzał się w blasku chwały, nie zapomniał nigdy o swoim zespole, którego rolę zawsze podkreślał.
Ja tylko upewniałem się, że są wystarczająco dobre i właściwie realizowane.
Kiedy w 1933 roku prohibicja została zniesiona, Elliot Ness nie miał już w Chicago nic do roboty.
Co więcej, policja, nie ciesząca się dotąd zbyt dobrą opinią wśród społeczeństwa, zaczęła być znacznie lepiej postrzegana.
Podobny efekt chciał osiągnąć burmistrz Cleveland w stanie Ohio.
Miasto od wielu lat zmagało się z falą przestępczości zorganizowanej, a gangsterzy i przemytnicy mieli tam do powiedzenia więcej niż stróże prawa.
Jedyną nadzieją dla władz miasta był właśnie Ness, który przybył do Cleveland w 1934 roku.
Został dyrektorem do spraw bezpieczeństwa.
32-letni agent od razu zabrał się do roboty.
Nic więc dziwnego, że gdy tylko w Cleveland zaczął grasować seryjny zabójca, nazywany przez prasę szalonym rzeźnikiem lub torsowym mordercą, to właśnie do Nessa zwrócono się o pomoc w jego wytropieniu i schwytaniu.
On chętnie podjął się tego zadania, które było czymś zupełnie nowym w jego dotychczasowej karierze.
I od razu zabrał się do ciężkiej pracy.
Przechodząc obok pobliskiego budynku, zauważyła wiklinowy kosz, w którym znajdowały się dwa kawałki mięsa owinięte w gazetę.
Koroner ustalił, że Flo, jak nazywali ją znajomi, nie żyła od dwóch do czterech dni.
Rozczłonkowanie jej ciała dokonano ostrym narzędziem przypominającym nóż, jakiego używali rzeźnicy.
Dokładnie tak samo jak w przypadku Edwarda oraz nieznanego mężczyzny nazwanego Ofiarą 1.
A mimo to wciąż policja nie wiązała oficjalnie tych morderstw jako dzieła tego samego sprawcy.
Wszelkie ślady prowadziły donikąd.
W pierwszych dniach czerwca 1936 roku Cleveland przygotowywało się do Narodowej Konwencji Republikanów.
Udana walka Nessa z przestępczością zaczęła budować pozytywny wizerunek miasta, które po latach kryzysu powoli wstawało z kolan.
W czwartek 4 czerwca do Cleveland przybyli delegaci z całego kraju.
Burmistrzowi zależało, aby po spędzonym w mieście tygodniu politycy wyjechali zabierając ze sobą dobre wrażenie.
Osobiście sprawdził każdy hotel, w którym się zatrzymali.
Ness doskonale zdawał sobie sprawę, że jakiekolwiek zakłócenie konwencji mocno odbije się na jego reputacji.
Pilnował więc, aby w okolicy nie doszło do zapowiadanych wcześniej demonstracji.
Kilka minut przed rozpoczęciem zaplanowanej na piątkowy poranek konwencji dwóch młodych chłopców zamiast do szkoły wyruszyło na ryby.
Przerażeni pobiegli do swoich domów, a matka jednego z nich zadzwoniła na policję.
Nie dopuścić w pobliże miejsca zbrodni żadnego dziennikarza.
Ich szef obiecał burmistrzowi, że żadna gazeta nie napisze o tym znalezisku, dopóki z miasta nie wyjedzie ostatni delegat.
Blisko nich znajdowało się zakrwawione ubranie zmarłego.
Sprawca zdawał się kpić z nieudolności stróżów prawa, których zadaniem było zabezpieczenie cieszącej się złą sławą okolicy w trakcie konwencji.
Mimo, że ciało znaleziono w samym środku dżungli włóczęgów, zdaniem policji ofiara z całą pewnością nie była jednym z mieszkających tam bezdomnych.
W przeciwieństwie do włóczęgów, twarz zmarłego była gładko ogolona.
Poza tym był on dobrze odżywiony i nienagannie ubrany w zupełnie nową i dość drogą odzież.
JD, znalezione na bieliźnie zamordowanego.
Gdy wciąż żył, sprawca odciął mu głowę.
Zupełnie jak prostytutce zamordowanej w styczniu 1936 roku oraz dwóm mężczyznom znalezionym we wrześniu 1935 roku.
To właśnie Koroner jako pierwszy dostrzegł te przerażające podobieństwo.
Czy tych wszystkich zbrodni dokonał ten sam sprawca?
Lekarz sądowy uważał, że tak, ale póki co policja nie chciała przyjąć tego do wiadomości.
Władze miasta nie mogły sobie pozwolić na popsucie wizerunku tak mozolnie przecież odbudowywanego.
Jeden z policjantów świadomie lub nie wygadał się.
Dziennikarze ze szczegółami opisali zbrodnię dokonaną na wytatuowanym mężczyźnie bez imienia i pytali, czy ten sam człowiek, którego nazwali szalonym rzeźnikiem, odpowiadał również za wcześniejsze, podobne morderstwa.
Nazywał go nawet cudownym chłopcem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.
Ness natychmiast wziął się do pracy.
W tajemnicy przed dziennikarzami zorganizował spotkanie w miejskim ratuszu, na które zaprosił wszystkich detektywów prowadzących sprawy określane już wówczas przez prasę jako torsowe morderstwa, a więc te dotyczące zabójstw pani Jeziora, Edwarda, jego anonimowego towarzysza, Flo oraz wytatuowanego mężczyzny.
Gdy wchodził do sali, panowała w niej kompletna cisza.
Agent usiadł i zapytał, czy ktokolwiek z zebranych uważa, że wszystkie sprawy są ze sobą powiązane.
Natychmiast zaczęli wymieniać argumenty świadczące o tym, że każdej z tych zbrodni dokonał inny sprawca.
Uciął nakładające się na siebie wypowiedzi, przykładając palec do swoich ust.
Istnieje zbyt duże prawdopodobieństwo, by zabójstwa były przypadkowe.
Zarządził prowadzenie śledztwa przez 24 godziny na dobę.
Przedstawił również instrukcje dotyczące prac operacyjnych.
Tymczasem mijały kolejne tygodnie, a śledztwo, choć nabrało tempa, nie posuwało się do przodu.
22 lipca do detektywów Wydziału Zabójstw zadzwonił telefon.
Tym razem sprawca nie odciął mężczyźnie genitaliów.
Lekarz sądowy stwierdził, że z powodu zaawansowanego rozkładu ciała nie można było udowodnić, że głowa została celowo odcięta.
Równie dobrze mogła odpaść sama i zostać przeniesiona przez zwierzęta.
Pomimo tych niejasności, policja oficjalnie zaliczyła ten przypadek do sprawy torsowego mordercy, jako piąte zabójstwo.
I znów informacje o tym makabrycznym znalezisku przedostały się do gazet.
A może uważa się za religijnego fanatyka, toporem ratującego ludzkość od bezdomnych włóczęgów?
Elliot Ness robił co tylko mógł, aby podobne teksty nie wyryły się w pamięci zwykłych mieszkańców Cleveland.
Za każdym razem, gdy pojawiały się podobne artykuły na temat szalonego rzeźnika, chwilę później miała miejsce nowa akcja Nessa.
Ich liczba dochodziła nawet do dziesięciotygodniowo.
10 września pewien bezdomny z Kingsbury Run odnalazł w zaroślach męski tors.
Kilka godzin później policja trafiła na dolne połowy nóg i zakrwawione ubrania.
Presja miejskich władz wywierana na policję urosła do niewyobrażalnych rozmiarów.
Dwa dni później głównym śledczym w sprawie seryjnych morderstw został sam Elliot Ness.
Cudowny chłopiec amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.
Ich zadaniem było sprawdzenie każdej, nawet najbardziej niewiarygodnej wskazówki.
Dodatkowo Ness kazał im sprowadzić na posterunek policji każdego włóczęgę, przesłuchać go, a jeśli nie będzie budził podejrzeń, poinstruować i puścić wolno.
Od tej chwili bezdomni mieli zwracać uwagę na każdego podejrzanie zachowującego się mężczyznę pojawiającego się w interesującej nas okolicy.
Zwracano również uwagę na osoby wynoszące ze swoich domów podejrzane pakunki, a także na ludzi mających przy sobie duże noże.
ze swojej wrogości do osób homoseksualnych, bo takie relacje w Cleveland w tamtym czasie były nielegalne.
Następnie zakradał się pod okna ich domów.
Gdy tylko pomiędzy kochankami dochodziło do niedwuznacznej sytuacji, wdzierał się do środka i dokonywał aresztowań.
Kontrowersyjny śledczy jako pierwszy zgłosił się na ochotnika do nocnego patrolowania podejrzanych okolic miasta.
Paradował wówczas po wyznaczonym obszarze albo w samych tylko kalesonach, albo w pończochach i damskich szpilkach.
W trakcie tych niecodziennych patroli nic nie umknęło jego uwadze, a miał on niezwykły talent do wyłapywania najbardziej oryginalnych dziwaków.
Zatrzymał też doktora Woodu, twierdzącego, że ma w oczach promień śmierci, którym atakuje włóczęgów.
W 1937 roku zamordował trzy kolejne osoby.
Drugie zwłoki należały do mężczyzny w podobnym wieku.
Podobnie jak w przypadku zabójstw z poprzedniego roku, tożsamość ostatnich ofiar nigdy nie została ustalona.
Gazety głośno domagały się schwytania grasującego szaleńca i zakończenia serii makabrycznych morderstw.
Wycie policyjnych syren i wielkie strażackie reflektory zapoczątkowały trwającą kilka godzin brutalną akcję przeczesywania prowizorycznych baraków, w których mieszkali bezdomni.
Głośne walenie do drzwi i krzyki policjantów, siłowe wtargnięcia do środka, wywlekanie wszystkich ludzi na zewnątrz i drobiazgowe przeszukanie, które więcej miały wspólnego z demolowaniem wnętrz niż próbą odnalezienia czegokolwiek.
A szukano wszelkich dowodów i wskazówek mogących doprowadzić policję na ślad mordercy.
Tam pobrano im odciski palców, a następnie rozwieziono do miejskich przytułków dla bezdomnych.
Tuż przed końcem całej akcji Ness wydał rozkaz podpalenia wszystkich zabudowań.
Kilkudziesięciu funkcjonariuszy pilnowało, aby ogień doszczętnie zniszczył baraki.
Tak, aby mieszkający w nich ludzie nie mieli już do czego wracać.
Wtrącanie ludzi do więzienia i spalenie ich całego dobytku tylko dlatego, że wcześniej stali się ofierami wielkiego kryzysu nie rozwiąże obecnego problemu ekonomicznego.
Nie może też doprowadzić do rozwiązania tej najbardziej makabrycznej tajemnicy w historii naszego miasta.
Co więcej, podejrzany lekarz urodził się i wychowywał w pobliżu Kingsbury Run, więc doskonale znał okolice.
Z racji wykonywanego zawodu doskonale znał też anatomię człowieka i umiał fachowo rozczłonkować ludzkie ciało.
Dał mu przy tym dwie opcje do wyboru.
Doktor wybrał pierwszą opcję.
Chirurg uśmiechnął się szeroko, a następnie z wyraźną drwiną w głosie oznajmił, że jeśli Elliot naprawdę tak myśli, to niech spróbuje to udowodnić, bo jego zdaniem żadnych dowodów przeciwko niemu nie miał.
To, co wydarzyło się później, do dziś owiane jest tajemnicą.
Po pierwsze, Ness faktycznie nie miał żadnych dowodów, więc musiał pozwolić lekarzowi na powrót do domu.
Po drugie, już dwa dni później podejrzany doktor dobrowolnie zgłosił się do szpitala psychiatrycznego, w którym pozostał już do swojej śmierci w roku 65.
Nie wiadomo tak naprawdę, dlaczego szanowany lekarz zdecydował się na taki krok.
Po latach pojawiła się jednak teoria, mówiąca, że w całą sprawę zaangażował się kuzyn chirurga, kongresmen Martin Sweeney.
W zamian za wyciszenie całej sprawy i zrezygnowanie z ewentualnego procesu, który niewątpliwie popsułby reputację wpływowej rodziny polityka, jego kuzyn miał dobrowolnie zniknąć ze społeczeństwa i resztę życia spędzić w szpitalu psychiatrycznym.
Nie ma na to jednak żadnych dowodów, a sam Ness nigdy publicznie nie wypowiedział się na ten temat.
Znając jednak jego podejście do tego typu układów, mimo wszystko można wątpić, czy w ogóle zgodziłby się na takie rozwiązanie.
Czy rzeczywiście doktor Sweeney mógł być szalonym rzeźnikiem z Cleveland?
Choć wielu tak uważało, w tym oczywiście sam Elliot Ness, nigdy nie odnaleziono jakiegokolwiek dowodu potwierdzającego taką hipotezę.
Niemal dokładnie rok później policja znalazła innego podejrzanego.
Był nim mieszkający w Cleveland, ale urodzony na Słowacji, 52-letni murarz Frank Doleżal.
Został on pierwszą i jedyną osobą aresztowaną w sprawie tych seryjnych zabójstw.
Na jego niekorzyść przemawiało w zasadzie tylko to, że łączyły go bliskie relacje z zamordowaną przez rzeźnika prostytutką Flo.
Dodatkowo odkryto, że on i Edward, czyli pierwsza zidentyfikowana ofiara, znali się.
Nienawidził włóczęgów tak bardzo, że kilku z nich pobił do nieprzytomności.
W jego domu odkryto ślady krwi na deskach podłogowych oraz cztery zakrwawione noże.
Śledztwo przejęło biuro szeryfa hrabstwa Kaya Hoaga, a Ness powoli zaczął myśleć o opuszczeniu Cleveland i przeprowadzce do Waszyngtonu.
Podczas brutalnego, trwającego 48 godzin przesłuchania, Frank przyznał się do zabójstwa prostytutki oraz do rozczłonkowania jej ciała.
Oficjalnie Słowak sam odebrał sobie życie, choć pojawiły się również głosy, że został on zamordowany, aby prawda o jego niewinności nigdy nie wyszła na jaw.
Już po jego śmierci ekspertyza wykazała, że krew znaleziona w jego domu miała pochodzenie zwierzęce, a nie ludzkie.
Rodzina Franka długo walczyła o przywrócenie mu dobrego imienia.
Dopiero w sierpniu 2010 roku Słowak został całkowicie oczyszczony z zarzutu zamordowania kobiety, z którą mieszkał.
Choć oficjalnie działalność szalonego rzeźnika z Cleveland zakończyła się w roku 1938 na liczbie 12 ofiar, policja jeszcze przez kilkanaście lat badała przypadki podobnych zabójstw dokonanych na terenie całych Stanów.
Pojawiła się nawet teoria mówiąca, że to właśnie on zamordował w Los Angeles początkującą aktorkę Elizabeth Short, bardziej znaną jako Czarna Dalia.
Oficjalnie sprawa szalonego rzeźnika z Cleveland pozostała niewyjaśniona.
I prawdopodobnie nigdy nie uda się już ustalić tożsamości zarówno sprawcy, jak i większości jego ofiar.
Był święcie przekonany, że bezbłędnie wskazał tożsamość mordercy i był zdruzgotany, że nie zdołał posłać go za kratki, tak jak wcześniej nie posłał za kratki a la Capone, mimo że ten ostatecznie wylądował w więzieniu.
Przeniósł się do Waszyngtonu.
ale nigdy już nie odbudował swojej reputacji i wpływów.
Gdy popijanemu spowodował wypadek samochodowy...
On jednak nadal brylował na salonach, co nie podobało się jego małżonce.
Elliot wrócił jeszcze na krótko do Cleveland, gdzie wystartował w wyborach na burmistrza.
Był wypalony zawodowo.
Zamiast tego na początku lat 50. wylądowałem w jakiejś zabitej dechamidziurze w Pensylwanii.
Za dnia pracowałem dla firmy sprowadzającej towary z Azji do Stanów.
Prawdopodobnie bardziej z litości niż z szacunku do jego dokonań, stawiali mu kolejnego drinka, a potem odprowadzali do domu, gdzie cierpliwie czekała na niego tradycja.
Ten obiecał mu bestseller w całości oparty na faktach i powrót do dawnej chwały.
W ramach honorarium otrzymał jedynie 300 dolarów, co jego żona jawnie nazwała kpiną.
Samej premiery książki już niestety nie doczekał.
Zmarł kilka tygodni wcześniej na atak serca w kuchni swojego domu.
Książka Nietykalni pomimo skromnego nakładu odniosła oszałamiający sukces i odbudowała dawno utraconą legendę Eliota Nessa jako nieustraszonego stróża prawa, toczącego bezwzględną walkę z samym Alem Capone.
Do dziś pozostaje symbolem bezkompromisowej walki amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości z najgroźniejszym gangsterem swoich czasów.
Ale jako jeden z nielicznych wierzył, że walka o sprawiedliwość ma sens, że prawo ma służyć uczciwym obywatelom, a nie gangsterom.
Jako człowiek nie dający się zastraszyć, nie do złamania, nieustraszony, nieprzekupny.
Źródła wykorzystane do stworzenia materiału.
Artykuł Johna Bartloa Martina, The Butcher's Dozen, The Cleveland Torso Murders, opublikowany w roku 1950 w czasopiśmie Harper's Magazine.
Książka Douglasa Periego, Elliot Ness, The Rise and Fall of an American Hero, wydana w Nowym Jorku w roku 2015 przez wydawnictwo Thorndike Press.
Ostatnie odcinki
-
„Kazali mi wejść do bagażnika”. Wtedy zaczęło s...
02.02.2026 13:25
-
[PRZEDPREMIEROWO] Kamera zarejestrowała coś, cz...
29.01.2026 07:19
-
Od tygodni śmierdziało w piwnicy. Ale tylko on ...
26.01.2026 04:00
-
13-latka zostawiła trop. Ale przez 40 lat nikt ...
19.01.2026 04:00
-
Sprawa dziewczyny z Watykanu. Po 42 latach przy...
12.01.2026 04:00
-
Kazała matce złożyć pewną obietnicę | 407.
05.01.2026 04:00
-
Zapytał: „Myślisz, że ciało zamarzło?”. Nie wie...
29.12.2025 04:00
-
40 lat bez tropu. Aż były gliniarz nagrał o tym...
22.12.2025 04:00
-
To nie zwłoki go pogrążyły. Tylko zawartość jeg...
15.12.2025 04:00
-
Szczątki były w beczkach. Twarze odczytali z ko...
08.12.2025 04:00