Mentionsy

O PEŁNI podcast
O PEŁNI podcast
15.05.2026 16:10

#10 Ciało - historia osobista - O PEŁNI podcast (seria nr 2)

Druga seria podcastu O PEŁNI jest w całości poświęcona ciału.


„Ciało – historia osobista” to opowieść o:
🌕 kryzysie jako punkcie orientacyjnym,
🌕 dystansowaniu się od własnych opowieści,
🌕 wysiłkowych cyklach towarzyskich i hiperczujności,
🌕 autodestrukcji jako woli życia (w pełni),
🌕 Somatic Experiencing — metodzie, dzięki której możemy skutecznie powiększać liczbę punktów odniesienia/ oparcia w sobie,
🌕 przywracaniu ostrości zmysłów,
🌕 odzyskiwaniu nagości i powolności,
🌕 miareczkowaniu i granicach tzw. doświadczeń naprawczych,
🌕 tym, dlaczego powinniśmy wystawiać się na „dziwne czucie” i o adaptowaniu się do tego czucia,
🌕 nieoczywistych i cennych doświadczeniach warsztatowych („warsztaty pracy z ciałem”, TRE, Feldenkrais, HAKA),
🌕 praktykach energetycznych (w oparciu o praktykę Chi Gong),
🌕 tym, dlaczego czasem trzeba odciąć się od ciała i o tym, dlaczego nie zawsze warto ufać własnemu doświadczeniu.


Dobrego odbioru! 


Jeśli uznacie ten materiał za wartościowy — proszę, podajcie go dalej.


Na ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://bio.site/AgaSowaOPELNI⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠ znajdziesz:


🔵  linki do wszystkich platform 🌜SŁUCHAJ🌛

🔵  transkrypcje wszystkich (in progress) odcinków 🌜CZYTAJ🌛

🔵  Instagram O PEŁNI 🌜OBSERWUJ🌛

🔵  kontakt do autorki 🌜NAPISZ🌛


🖐


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 40 wyników dla "Czucie"

W pierwszym odcinku zatytułowanym Czucie tonierurki z kremem przyglądałam się szerokiej ofercie związanej z ciałem.

Zacznę od tego, że do 35 roku życia miałam poczucie, że wszystko gra między mną a moim ciałem.

Przychodziło mi to łatwo, dawało poczucie kontroli nad własną biografią, pozwalało rozśmieszać i łączyć się z innymi po linii złamań, blizn i krzywdy.

ale zawsze miałam to silne poczucie, że to inni potrzebują mnie bardziej niż ja innych.

Przytoczone wydarzenia były jak prześwit, przez który docierała do mnie dobra nowina o tym, że swoboda i poczucie bezpieczeństwa leżą również w moim zasięgu.

Ale co dzieje się wtedy, kiedy ta napinka, często połączona z poczuciem grozy, dotyczy nie tylko wyjątkowych okoliczności, ale zwykłej codzienności?

Wszystko działo się w powolnym, niewymuszonym tempie w gabinecie, kiedy niepostrzeżenie zaczęłam kontynuować te badania nad czuciem głębokim na własną rękę w domu.

Miałam poczucie, że wyostrzyły mi się zmysły, a jednocześnie miałam trudność z obsługą tej nowej wyrazistości.

Przetwarzanie bodźców zaczęło zabierać mi dużo więcej czasu niż wcześniej, co czasem skutkowało poczuciem całkowitego zanurzenia w doświadczeniu, takim fajnym flow, a czasem derealizacją.

Myślę, że to jest fair, żeby w tej opowieści o tzw. powrocie do ciała nie pominąć również niewygody, która wiąże się z tym, że zanim poczujemy się normalnie, najpierw poczujemy się dziwnie i ta dziwność będzie przybierała bardzo różne formy oraz że to uczucie dziwności, zanim nas opuści, może do nas wielokrotnie wracać.

Dziwne czucie.

To ważny moment, żeby go zauważyć, żeby nie przycukrzyć tego tematu, jakim jest czucie.

To ważny moment, który pozwala zrozumieć tych, którzy, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, nie są na czucie gotowi.

A kiedy bardzo długo trwaliśmy w dystansie do czucia, kiedy kawał życia przeżyliśmy w dysocjacji, intensywnej aktywacji czy zamrożeniu, pierwsze wrażenie może być takie, że czucie nie tylko zagrozi wszystkiemu, co o sobie wiemy, ale w ogóle zagrozi naszemu życiu.

Być może ten opór przed regularnym i planowym zatrzymaniem i niechęć do otwarcia się na czucie i podążanie za czuciem opiera się na przekonaniu, że im bardziej absorbuje nas czucie, tym więcej energii będziemy musieli włożyć w to, żeby wbrew temu czuciu działać.

Czas bez działania, do którego ukradkiem wlewa się czucie.

Moją odpowiedzią na to okazało się być słowo dziwne i codzienna próba rozpoznania, kiedy to poczucie dziwności było właściwym znakiem stop, wskazującym na chwilowe wyczerpanie zasobów, a kiedy było oznaką, że wkroczyłam na nowy, nieznany teren.

Poczucie dziwności reprezentowało wszystko to, co sprawiało, że nie czułam się pewnie.

Co ciekawe i ważne, o czym moim zdaniem należałoby częściej mówić, dziwne stany wynikające z nowych somatycznych doznań, które zaczynamy rejestrować, kiedy się otwieramy, mogą być zarówno związane z odczuwaniem lęku, którego wcześniej nie rejestrowaliśmy, z odczuwaniem wstrętu, który był wcześniej zblokowany, odczuwaniem złości, której nigdy nie artykułowaliśmy, a teraz zaczęliśmy wyrażać, ale i z uczuciem ekscytacji czy nudy.

W tym kontekście czucie siebie i czucie emocji w ciele staje się nie elementem samoorganizacji przez orientację, ale bezpośrednim zagrożeniem, dającym wrażenie utraty kontroli.

Co ciekawe, poczucie utraty kontroli może towarzyszyć nam również w sytuacjach, które są jasnym dowodem na to, że wreszcie ją odzyskujemy.

Moim zdaniem poczucie dziwności zbliża nas do naszej głębokiej intuicji i mocy.

Poczucie dziwności i dyskomfort w pracy z ciałem powinny być akcentowane z taką samą mocą, z jaką akcentujemy przyjemność i ulgę.

Często to właśnie tymi kanałami, poczuciem dziwności, zagubieniem i wyobcowaniem przechodzimy do dużej zmiany.

Nie po to, żeby siebie przekraczać, ale po to, żeby nauczyć się to poczucie dziwności w sobie obsługiwać.

O takie poczucie dziwności mi chodzi.

Jestem przekonana, że praca z ciałem i praca dotycząca zwiększania pojemności na czucie, którą definiuję jako umiejętność konstruktywnego przetwarzania docierających do nas bodźców, będzie tym bardziej efektywna, im większe będzie nasze okienko tolerancji na absorpcję nowych, obcych, innych i właśnie dziwnych doznań, wrażeń.

Brzmi to skrajnie niezachęcająco, więc może warto przy tej okazji zauważyć, że praca z ciałem dotyczy również poruszania się po tropie tego, co przynosi poczucie ulgi, wytchnienia, przyjemności, klarowności i spokoju.

Problemów z czuciem ciała i słuchaniem ciała jest okropnie dużo.

Czasem te opowieści podszywają się pod intuicję, pod przeczucie i pod mądrość absolutu, jaką robi popsomatyka z czucia.

Czucie siebie i czucie ciała to dla mnie umiejętność rejestrowania wrażeń, w tym braku wrażeń, w radykalnym oderwaniu od wszystkich historii i jednocześnie w głębokim z nimi połączeniu.

Głęboko wierzę w to, że dopiero kiedy czujemy siebie, w tym miejscu możemy zaczepić się o termin felt sense, odwołujący się właśnie do cielesnego poznania, a zwłaszcza wtedy, gdy rozpoznajemy, kiedy czucie może nas predykcyjnie, w tym kontekście mam na myśli stałą obawę przed przedawnioną krzywdą, oszukiwać, to właśnie wtedy zaczynamy lepiej orientować się w życiu, w oparciu o naszą niezależną agendę i osobisty sens.

Czucie kontaktuje nas z pełnią doświadczenia.

I żeby takie otwarcie w sobie skutecznie utrzymać, to poza czuciem i rozumieniem zawsze czeka na nas jeszcze jedno, chyba największe wyzwanie.

To jest podłączanie się z tym całym czuciem i rozumieniem do zwykłego życia.

Większa ilość czucia i większa świadomość czucia nie zawsze idzie w parze z większą pojemnością na czucie, bo kiedy pracujemy z własnym ciałem, to zawsze poruszamy też swoją energią, swoim mentalem, psychiką i oporem, jaki przejawiają.

że pełno jest w nas konfliktów, zakłóceń, niegotowości, ograniczeń, jest jednocześnie szansą na przeżywanie rozwojowego procesu w bardziej świadomy i ukierunkowany sposób i tym samym na pogłębienie kontaktu ze sobą, na pogłębienie tego czegoś, co nazywamy czuciem siebie.

Musimy uznać, że oddziałuje na nas siła nieodkrytego i nauczyć się strategii radzenia sobie z nieodkrytym, które często przejawia się dezorientacją czy, jak ujęłam to wcześniej, właśnie tym dziwnym czuciem.

I kiedy to poczucie pełni wreszcie się w nas aktywuje, kiedy przestaje być tylko konceptem, a zaczyna być ucieleśnioną świadomością i ucieleśnioną tęsknotą za pełnią, wtedy uwaga, bo podkręcam wskaźnik dramaturgii, wtedy wewnętrzna ofiara obraca się w popiół.

Nie ma czegoś takiego jak właściwe czucie.