Mentionsy

Opowiem Ci historię
14.10.2025 22:15

To co znaleźli w walizce przeraziło milicję. ŁÓDŹ 1986 | 141

❤️ PATRONITE: https://patronite.pl/opowiemcihistorie

📸INSTAGRAM:https://www.instagram.com/kamil.barnowski/Styczeń 1986 roku. Na torach pod Łodzią odnaleziono walizkę, której zawartość przeraziła nawet doświadczonych funkcjonariuszy milicji.Śledztwo szybko ujawniło smutną prawdę o zaginionym komorniku.

Wystąpili: Kamil Barnowski, Paweł Kalinowski

Opracowanie: Paulina Drożdż

Muzyka: Rafał Baryła http://entropysound.pl

Kontakt: [email protected]Źródła: https://ntpd.eu/d1qWz

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 21 wyników dla "Stefan Z."

Stefan Z., razem z żoną Marianną, córką oraz synem, mieszkał w drugim najludniejszym mieście ubiegłego wieku, czyli w Łodzi.

Przez cały czas pełnienia trudnej służby Stefan dał się poznać jako sumienny oraz terminowy.

Tego dnia Stefan nie stawił się w urzędzie.

Ponieważ w piątek 17 stycznia Stefan wciąż nie dawał znaku życia,

Równolegle zawiadomienie o zaginięciu złożyła córka państwa Z. Opis przedmiotów osobistych komornika jasno wskazywał, że ktoś mógł go napaść nawet na ulicy.

pokazali mu charakterystyczny przedmiot z wygrawerowanymi wewnątrz inicjałami SZ.

Dlatego 20 stycznia w lokalnych wiadomościach dnia każdy telewic mógł zobaczyć wizerunek Stefana Z. i usłyszeć apel o pomoc w jego namierzeniu.

Kobieta zaczęła wówczas wmawiać Stefanowi, że cała kwota została wcześniej uiszczona przez jej konkubenta, bo ona aktualnie przebywa na zwolnieniu lekarskim.

Co ciekawe, Stefan zgodził się na taki układ, a obskurną norę opuścił po trzech godzinach rozmów.

Rzeczywiście, po 15 minutach Stanisław wstąpił na chwilę do mieszkania z sześcioma tysiącami złotych oraz zakupioną rybą, po czym zabrał starszego syna do pralni po odświeżony płaszcz.

W dwóch walizkach towarzyszył im rozkawałkowany Stefan.

Według niej Stefan przedstawiał się jako ziutek i zgodnie ze słowami Jacka obiecał tak załatwić sprawy grzywne, żeby dłużniczka nie musiała płacić.

Nastrój był radosny, bo Stefan, wel Ziutek, co rusz, rzucał żarcikami.

Pod nieobecność pana domu urzędnik wyciągnął swoją wódkę z teczki, wypił ze znajomą brudzia oraz zjadł morszczuka, którego wcześniej kupił i przyrządził Stefan.

Na szczęście dla Marii mundurowi nie weszli wtedy do mieszkania, bo na wersalce z zakrwawioną twarzą leżał już martwy Stefan.

Gdy Stanisław wrócił z zakupami, zastał jednoznaczny obraz.

27 lutego Stanisław wyjawił, że nie chce, aby taki los jak Stefana kogoś jeszcze spotkał, dlatego musi wyznać, że to Marylka wbiła w gościa nóż, a on tylko patrzył.

Prokurator Bolesław Smakowski w sporządzonym akcie oskarżenia zarzucił konkubentom, że wspólnie w zamiarze ograbienia Stefana Z. uśmiercili go nożem i siekierą, po czym obrabowali.

A Stefan w chwili śmierci był nietrzeźwy.

Autorzy książki Pitawal-Łucki zaznaczyli W rozliczeniu, które Stefan Z. przedstawił w urzędzie następnego dnia o 8 rano, napisał, że w mieszkaniu Marii M. nie zastał ruchomości wystarczających na pokrycie grzywny, a sama Maria M. mieszka u Stanisława M.

Sąd najwyższy podkreślił, że gdyby sprawcy planowali zabić Stefana dla pieniędzy, zapewne najpierw nie piliby z nim tyle godzin alkoholu.