Mentionsy

Pod Zielonym Smokiem
12.09.2025 08:00

Odcinek 103 – Z kijem na trolle

Kompania z rannym Frodem dotarła do Ostatniego Mostu na rzece Hoarwel. Czas go przekroczyć! Drużyna dotrze dziś w tereny znane z poprzedniej książki Tolkiena. Sprawdzimy, czy Pippin słuchał Bilba z należytą uwagą. Zapraszamy na 103-ci odcinek podcastu, drugi z czterech omawiających rozdział “Bieg do Brodu”.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 13 wyników dla "Hobbita"

To są z pewnością te same trzy olbrzymy, które Gandalf wywiódł w pole, gdy się kłócili jak najlepiej przyrządzić trzynastu krasnoludów i jednego hobbita na kolację.

Przy tym słońce grzało mile, mgła powlekająca oczy chorego hobbita rozproszyła się nieco.

Czy faktycznie Bert, Will i Tom, jak pamiętacie naszą analizę tego spotkania z Hobbita, czy faktycznie są zamienieni w kamień?

Ponieważ... Zacznijmy może od Hobbita.

I czytajmy ten fragment z Hobbita.

Żaden się nie oglądał i żaden nie zważał na hobbita.

Tak, i to jest opis z drugiego rozdziału Hobbita, w którym to właśnie kompania przekroczyła Mithatel, czyli tą rzekę, inaczej nazwaną Horwell, a wieczorem tego samego dnia wpadli w zasadzkę troli, tak?

Czyli w tych pierwszych dwóch wydaniach Hobbita, głównych dwóch wydaniach, w ogóle nie przekroczyli rzeki zanim weszli do lasu.

Obecny tekst Hobbita po korektach dokonanych w 65 roku i opublikowany w 66 wprowadza tu element zwładcy pierścieni, ale nie ujednolica elementów topografii.

A jednocześnie pracował nad trzecią edycją Hobbita, czyli w latach między 64 a 66 wykonał tytaniczną pracę po to, żeby oba wydania nowe, obu jego wielkich książek jakby miały miejsce.

Bo widzimy, że Tolkien zmienił Hobbita, treść tego rozdziału, ale nie zmienił aż na tyle, żeby... Że to było tak spójne.

Natomiast jest jeszcze wersja Hobbita 3.0.

To jest ta wersja, którą Tolkien bardzo szybko zaniechał, kiedy spróbował przepisać Hobbita, pamiętacie to pewnie też z historii, które opowiadaliśmy wam na temat książki Hobbit, próbował dopasować Hobbita do Władcy Pierścieni, nie tylko jeśli chodzi o właśnie te takie pojedyncze detale, ale też jeśli chodzi o formę samej książki, żeby to nie była książka dla dzieci, tylko właśnie taka bardziej dojrzała.