Mentionsy
CYTADELA WARSZAWSKA – nie tylko czarna legenda
Czas na kolejny odcinek podcastu Muzeum Historii Polski „1000 lat. Prześwietlenie”. Tym razem prześwietlimy budowlę i jej czarną legendę. Na podstawie jej historii można praktycznie napisać więzienną historię Polski XIX i początków XX wieku. Odcisk carskiego buta dławił też wszelkie próby wyzwoleńcze, a na stokach twierdzy zawisło wielu polskich bohaterów. Ale czy rzeczywiście Cytadela to samo zło? Wraz z Łukaszem Sobechowiczem z Muzeum Historii Polski przejdziemy się po korytarzach warszawskiej Cytadeli. To będzie wyprawa w czasie i przestrzeni po zakamarkach twierdzy, ale też polsko-rosyjskiej historii. Będzie nie tylko o cierpieniu 40 tysięcy więźniów, ale też o sygnale dającym nadzieję – stąd właśnie wysłana została w świat przez Józefa Piłsudskiego depesza informująca o niepodległości Polski. Na podcast zaprasza Łukasz Starowieyski. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
Szukaj w treści odcinka
Tysiąc lat.
Prześwietlenie.
Podcast Muzeum Historii Polski o najważniejszych wydarzeniach w historii Polski.
Nie tylko czarna legenda.
W tej odsłonie podcastu będzie o budynku.
Budynku, który odcisnął niezatarte piętno na historii Polski.
Używając przenośni można powiedzieć, że ten odcisk to był odcisk carskiego buta, gniotącego Warszawę i co za tym idzie narodowe aspiracje Polaków przez niemal 90 lat.
Trudno znaleźć w Polsce budynek o czarniejszej legendzie, historii od Cytadeli Warszawskiej.
40 tysięcy więźniów, kilkuset straconych na jej stokach.
Ale Cytadela to także budynek, z którego w świat poszedł sygnał o niepodległości Polski, depesza Piłsudskiego.
Odegrała ona też niezwykłą i ważną rolę w czasie wojny bolszewickiej, choć wcale nie jako twierdza.
W podcaście będzie też o tym, co ma z tym wspólnego Pismo Święte.
Będzie też o tym, że Wielka Twierdza nigdy nie została użyta w działaniach bojowych, ba, nawet nie była w tym celu budowana.
Wraz z Łukaszem Sobechowiczem z Muzeum Historii Polski zapraszam na wyprawę po zakamarkach rosyjskiej twierdzy i polsko-rosyjskiej historii.
Część pierwsza.
Powstanie i powstanie.
Jeżeli upierać się będziecie przy waszych marzeniach o odrębnej narodowości, o Polsce niepodległej i przy wszystkich tych złudzeniach, ściągniecie na siebie wielkie nieszczęście.
Kazałem tu zbudować Cytadelę Aleksandrowską i oświadczam wam, że przy najmniejszym zaburzeniu każę miasto zbombardować, zburzę Warszawę i z pewnością nie ja ją odbuduję.
To słowa Mikołaja I z października 1835 roku, kiedy ta Cytadela Warszawska powstała.
Nie utrudno o bardziej jasną deklarację.
No i trzeba przyznać, że Rosjanie byli konsekwentni.
Deklaracja brutalna, ale trzeba przyznać szczera i uczciwa.
Do bólu, można powiedzieć.
No to zacznijmy od tej budowy Cytadeli, bo ona powstała bardzo szybko, powstała po zdławieniu powstania listopadowego.
Czemu w tym miejscu i po co Rosjanom była ta Cytadela?
Budowę Cytadeli rozpoczęto bardzo szybko po wspomnieniu powstania, już w roku 1932.
Bezpośrednio po kapitulacji Warszawy we wrześniu 1931 roku, car Mikołaj I zażądał od swoich oficerów,
przygotowania warownego obozu, który chroniłby na przyszłość garnizon rosyjski stacjonujący w tym mieście przed przyszłym powstaniem.
Musimy spojrzeć na te wydarzenia z trochę szerszej perspektywy.
To znaczy, jesteśmy w momencie, kiedy stłumiono powstanie listopadowe.
Powstanie, które rozpoczęło się od nagłego, nocnego ataku.
polskich oddziałów.
Do tego ataku bardzo szybko przyłączyły się tłumy mieszkańców stolicy.
Te tłumy zdołały sparaliżować działanie wojsk rosyjskich rozrzuconych po całym mieście.
One stacjonowały w różnych budynkach, ale nie miały takiego jednego centralnego punktu oparcia, w którym mogłyby wytrwać nadchodzącej odsieczy.
Dlatego musiały ustąpić.
z miasta, a Polacy w ciągu dosłownie kilku godzin opanowali całą stolicę i tak rozpoczęło się powstanie listopadowe.
Car Mikołaj I miał świadomość tego, że gdyby w Warszawie istniała forteca, to powstańcy w żaden sposób nie mogliby tak łatwo osiągnąć zwycięstwa i prawdopodobnie w ogóle całe powstanie zostałoby zduszone
Wystarczyło popatrzeć 30 lat później, że to się sprawdziło, bo w powstanie styczniowe Warszawa ani przez chwilę nie była opanowana przez powstańców.
Oczywiście inna sytuacja, nie było tego wojska regularnego i tak dalej, i tak dalej, ale... To prawda, tylko że Mikołaj w roku 1932 nie mógł wiedzieć, co będzie w przyszłości, ale za to miał bardzo dobrą perspektywę na to, co działo się w Europie dokładnie w tym czasie.
To znaczy Mikołaj I...
wskazał jako inspirację Cytadelę w Antwerpii.
W roku 1830 mieszkańcy Antwerpii opowiedzieli się za niepodległość Belgii i przystąpili do powstania przeciwko rządowi holenderskiemu.
Jednakże w sercu Antwerpii istniała stara, szesnastowieczna hiszpańska twierdza, właśnie Cytadela.
I pomimo tego, że garnizor tej Cytadeli był wielokrotnie mniej liczny od powstańców belgijskich, to oparł się kolejną szturmą,
Co ciekawe, w roku 1932, kiedy ruszała budowa Cytadeli Warszawskiej, garnizon holenderski wciąż trwał na posterunku w Antwerpii i skapitolował dopiero w grudniu tego roku, po tym jak na miejsce przybyła interwencyjna armia francuska.
Co było idealnym dowodem na to, że taka instalacja obronna ma sens w mieście Niepkorym.
Dlaczego akurat to miejsce?
W tym miejscu już istniała instalacja o przeznaczeniu wojskowym.
To były budynki należące w XVIII wieku do koszar Gwardii Koronnej.
W Królestwie Kongresowym przed Powstaniem Listopadowym ten kompleks nazwano koszarami aleksandrowskimi na cześć cara wyzwoliciela Aleksandra I. I to była największa instalacja militarna na terenie miasta Warszawy.
Do tego jeszcze znajdowała się w bliskości centrum miasta
Co było o tyle ważne, że w koncepcji rosyjskiej, gdyby doszło do ponownego buntu, można byłoby stąd bombardować centrum miasta.
Do tego miejsce to znajdowało się nad Wisłą, czyli miało jeden bok dobrze chroniony.
Wisła była świetnym ciągiem komunikacyjnym i można było łatwo nawiązać połączenia, np.
z największej fortecy w Kulesmie Polskim, z twierdzem w Modlinie.
jak również był to teren, który górował nad miastem.
Niezwykle szybko ta budowa postępowała.
Tak naprawdę to można powiedzieć o ekspresie.
Półtora roku po rozpoczęciu budowy na teren Cytadeli przybył osobiście car Mikołaj Pieprzy i był pod wielkim wrażeniem postępu pracy.
Kamień węgielny wmurowano w maju roku 1932.
Przy pracach ziemnych zatrudniano dziennie ponad 2000 ludzi.
Była gigantyczna inwestycja, choćby z tego względu, że trzeba było cały teren podnieść, żeby rzeczywiście górował nad miastem.
Więc to była wielka praca inżynieryjna, ale również logistyczna.
Rosjanie nie szczędzili środków,
Zresztą nie własnych tak naprawdę, tylko warszawskich.
W pierwotnym planie zakładano, że to miasto Warszawa sfinansuje cały koszt budowy tej Cytadeli, ale to szybko okazało się niewykonalne, więc sięgnięto po rezerwy finansowe Banku Polskiego.
Łącznie w roku 1936, kiedy oficjalnie budowa głównej części Cytadeli się zakończyła, wydatki te podsumowano i miały one sięgnąć ponad 11 milionów złotych.
W przeliczeniu jest to około dwóch ton czystego złota.
Przed wybuchem powstania listopadowego budżet wojskowy Królestwa wynosił 30 milionów złotych.
Cały budżet, wszystkie wydatki budżetowe Królestwa Polskiego zamykały się w okolicach około 60 milionów złotych.
Co jednak ciekawe i warto podkreślenia,
To fakt, że 5 milionów złotych przeznaczono na materiały budowlane i opłacenie robotników, a kolejne 5 milionów złotych przeznaczono na rekompensaty za wywłaszczane nieruchomości.
Wiemy już ile kosztowała twierdza, wiemy jak szybko została zbudowana, ale powiedzmy coś o samej twierdzy.
W obrębie murów Cytadeli znalazł się teren o powierzchni 35 hektarów.
Żeby postawić Cytadelę, Rosjanie musieli zlikwidować istniejącą wtedy zabudowę.
dzielnicy północnej, jednej z najbardziej prestiżowych w mieście.
Na potrzeby postawienia Cytadeli skonfiskowano, ale bez odszkodowania, gmachy należące do pijarów.
W tym miejscu funkcjonowało słynne Collegium Nobilium.
Obszar zamknięty morami to jest 35 hektarów, ale do tego należy doliczyć 65 hektarów terenów wokół Cytadeli, tak zwanej esplanady.
Esplanada to jest teren, na którym zniesiono zabudowę, żeby stworzyć pole ostrzału pomiędzy miastem a Cytadelą.
Ale to nie był koniec.
To było założenie z połowy lat 30-tych.
W miarę jak zmieniała się technika wojskowa i sama Cytadela szybko okazała się być instalacją przestarzałą, trzeba było budować kolejne forty, które by wzmacniały potencjał obronny tego miejsca.
I w ten sposób za polskie pieniądze powstał rosyjski but.
W drugiej części porozmawiamy właśnie o tym carskim bucie, który jak powstał, no to gnębił Polskę i przede wszystkim Warszawę, aż do odzyskania niepodległości.
CARSKI PÓT
Już trochę o tym powiedzieliśmy, że ten pomysł cara Mikołaja okazał się niezwykle skuteczny.
Spowodował, że wybuch tego typu rozruchu czy powstania już nie był możliwy.
I to nie był możliwy do końca carskiej Rosji.
Mówiliśmy o tym, że to koszary wojskowe.
Cytadela to koszary wojskowe zagrażające miasto, ale tak naprawdę dużo większą i mroczniejszą sławę Cytadela zyskała w związku ze swoją drugą funkcją, czyli więzieniem.
Jak to się zaczęło?
Kto był pierwszym więźniem?
W roku 1833 Rosjanie przystąpili do organizacji więzienia wewnątrz Cytadeli.
W tym celu zajęto budynek X Pawilonu, który wcześniej służył im za magazyn mundurów.
Przygotowano tam 8 cel, w których łącznie można było pomieścić 40 aresztantów, w tym też budynku.
umiejscowiono komisję śledczą, zaś samo więzienie, które w ten sposób powstało nazwano Centralnym Więzieniem Śledczym Królestwa Polskiego.
Rok 1933 jest przełomowy w historii
ruchu niepodległościowego w Polsce z tego względu, że wcześniej Rosjanie byli przekonani, że wraz ze zdławieniem powstania listopadowego i z emigracją elit powstańczych sprawa jest zamknięta.
To znaczy oczywiście trzeba pilnować miasta przed ewentualnymi rozruchami, żeby sytuacja taka się nie powtórzyła, ale uznawano, że udało się uciąć głowę temu polskiemu potworowi.
I się okazało, że to jednak Hydra.
Tak, w roku 1933 na teren Królestwa Polskiego zaczęły przenikać oddziały partyzanckie formowane przez bohatera Powstania Listopadowego, pułkownika Józefa Zalickiego.
Chciał wywołać wojnę totalną społeczeństwa polskiego przeciwko Rosjanom.
Oczywiście sam zamysł się nie udał, ale Rosjanie zdali sobie sprawę, że...
Potrzebują takiego miejsca, gdzie będą tych wszystkich pojmanych, buntowników, spiskowców, w ogóle ludzi podejrzanych o działalność patriotyczno-niepodległościową, w bezpiecznym miejscu przetrzymywać i prowadzić dochodzenie.
W tym właśnie celu zorganizowano więzienie śladcze wewnątrz murów Cytadeli.
Samo więzienie w gmachu X pawilonu było kilkukrotnie przebudowywane, tak żeby zwiększyć jego pojemność.
Tym niemniej, to należy wyraźnie podkreślić, w samym X pawilonie w jednym momencie mogło się zmieścić maksymalnie 200 osób.
Co nie znaczy, że na terenie Cytadeli nie było innych miejsc przetrzymywania osób.
Mimo wszystko to nie jest bardzo duże więzienie, ale jeżeli popatrzymy sobie na te lata, to przez cytadelę przewinęło się, używam takiego kolokwialnego trochę słowa, około 40 tysięcy aresztantów.
Około, chociaż nie mamy dokładnych informacji i ta liczba jest...
jedynie szacunkowa.
X Pawilon był miejscem symbolicznym również z tego względu, że osoby, które były pojmane w innych miejscach kraju, ale okazały się być związane z ruchem niepodległościowym, bardzo często trafiały właśnie do X Pawilonu przed oblicze wspomnianej przed chwilą Komisji Śledczej.
I wielu z aresztantów stąd właśnie wyruszało potem w podróż albo na Szafot, albo na Syberię.
Nie da się wymienić oczywiście wszystkich sławnych więźniów Cytadeli, ale kilka nazwisk można.
Lista więźniów X Pawilonu to swoisty podręcznik historii Polski w XIX wieku.
O tyle ciekawy, że widać bardzo wyraźnie po tych nazwiskach, jak zmieniał się profil wrogów Imperium Rosyjskiego na przestrzeni kolejnych lat.
Na początku są to ludzie związani z konspiracją niepodległościową.
Na przykład Gustaw Ehrenberg, nieślubny syn cara Aleksandra I, który został pojmany właśnie pod zarzutem prowadzenia działalności spiskowej.
Później w latach 60. są to osoby związane z ruchem niepodległościowym, ale tym przygotowującym już zryw Powstania Styczniowego.
Na Cytadeli więziono pojmanych członków rządu narodowego z dyktatorem Romualdem Trauguttem.
I też na stokach tejże Cytadeli ci ludzie zostali straceni.
Dnia 5 sierpnia 1844 roku
Wspominam o tym z tego względu, że było to wydarzenie niecodzienne, to znaczy Rosjanie zorganizowali publiczną egzekucję, którą obserwowało, jak się dzisiaj szacuje, około 30 tysięcy warszawiaków.
Jest to liczba znacząca, bowiem w tym czasie miasto zamieszkiwało około 220 tysięcy ludzi, więc ponad 10% populacji było świadkiem tego wydarzenia i od tego momentu też datuje się początek kultu Romualda Traugutta.
To było jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w historii całej Cytadeli, no ale wrócimy jeszcze do tych więźniów, bo doszliśmy do lat 60., ale potem niewiele się zmieniło.
Dziesiąty pawilon cały czas był pełny.
Powiedziałbym, że w latach późniejszych tych więźniów tylko przybywało.
W latach 70. i 80. w Cytademii znajdują się pierwsi polscy socjaliści.
Tam trafia przywódca I proletariatu, Ludwik Waryński, przywódcy II proletariatu, socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy.
Tam trafiają przywódcy PPS-u, działacze narodowi.
Z takich najsłynniejszych więźniów to możemy wskazać Józefa Piłsudskiego.
W 1901 roku w X pawilonie więziony jest Toliks Wierzyński.
Na Cytadeli więziony jest w roku 1892 Roman Dmowski za to, że współorganizował setne obchody rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.
Jest jeszcze, to wyczytałem, m.in.
poeta Adam Asnyk, był też ksiądz Piotr Ściegienny.
Rzeczywiście można by na podstawie losów tych ludzi i ich działań stworzyć podręcznik XIX-wiecznej historii oporu przeciwko carowi.
To może jeszcze dopowiem, chociaż to trochę ucieka z nami opowieści o więźniach, ale można wspomnieć, że gościem, bo już nie więźniem, ale gościem, nie typowym gościem Cytadeli był cesarz Austrii Franciszek Józef I. Cesarz Austrii przybył do Warszawy prosić cara o pomoc w stłumieniu rewolucji węgierskiej.
Car oczywiście zgodził się przysłać swoje wojska na pomoc.
Zabrał cesarza Austrii do Cytadeli, żeby pokazać mu
know-how, to byśmy powiedzieli.
Dokładnie i ten pomysł, co warto podkreślić, ten pomysł został przeszczepiony na grunt węgierski, to znaczy na początku lat 50.
Austriacy przystąpili do budowy cytadeli w Budapeszcie na górze Gelerta.
Sama cytadela była trochę mniejsza od założenia warszawskiego, ale spełniała dokładnie tą samą rolę, to znaczy miała kontrolować miasto niepokorne,
Wróćmy znów do Warszawy i do Cytadeli.
Ten część zakończymy najtragiczniejszą kartą tej twierdzy.
Już powiedzieliśmy o Romanie Traugucie, straconym na stokach Cytadeli, ale tych egzekucji było przez te 80 lat znacznie więcej.
Szacuje się, że na stokach Cytadeli stracono około 500 osób, ale znów brakuje dokładnych danych do weryfikacji.
Najwięcej osób stracono już w ostatnim okresie funkcjonowania garnizonu rosyjskiego.
Szacuje się, że w okresie rewolucji 1905 roku wykonano wyroki śmierci na 250 rewolucjonistach.
Ta sama prawidłowość odnosi się do liczby aresztantów, osób uwięzionych w Cytadeli.
Większość z nich to są
Ludzie związani z działalnością rewolucyjną na początku XX wieku.
Można również wspomnieć o roku 1900, kiedy to urządzono w Warszawie pierwsze w historii obchody robotnicze 1 maja.
Wtedy to carskie wojsko pojmało łącznie 3 tysiące demonstrantów, którzy zostali przewięzieni na Cytadeli.
Napis z jednej z celów X Pawilonu.
Miły bracie, próżna praca.
Kto tu zaszedł, nie powraca.
O ile X Pawilon i sama Cytadela nie była jedynym więzieniem rosyjskim w Warszawie, taką drugą słynną instalacją było więzienie przy ulicy Pawiej, nazywana potocznie Pawiakiem, zresztą zbudowane w tym samym okresie, to znaczy po latach 30.
XIX wieku, ale o ile z Pawiaka czy z innych miejsc odosobnienia na terenie Warszawy można było zbudować,
uciec, a o tyle nikt nie uciekł z terenu samej cytadeli.
Po prostu było to zbyt trudne, bo nie dość, że trzeba było uciec z gmachu X pawilonu, to jeszcze trzeba było opuścić mury fortecy.
Fortecy, która zasiedlała wojsko
I to bardzo liczny garnizon.
Pierwotnie w latach 30. zakładano, że na terenie Cytadeli będzie stacjonować 5 tys.
żołnierzy, ale potem w miarę lat ta liczba tylko wzrastała.
W okresie powstania styczniowego garnizon Cytadeli się minął 20 tys.
ludzi, a potem otrzymywał się w granicach kilkunastu tysięcy żołnierzy, więc to były miejsca bardzo tłoczne, bardzo gwarne.
A co do samej perspektywy ucieczki, no to...
Wszyscy zdawali sobie sprawę, że ucieczka stąd jest karkołomna o ile w ogóle możliwa, dlatego Józef Piłsudski, kiedy został pojmany w lutym 1900 roku,
Został acztowany w Łodzi.
W kwietniu tego szeroku został przewieziony do Cytadeli Warszawskiej.
Miał świadomość tego, że stąd nie uda mu się uciec, dlatego też postanowił symulować chorobę psychiczną w nadziei na to, że zostanie przeniesiony do szpitala psychiatrycznego na obserwację.
I tak się rzeczywiście stało i dopiero z tego szpitala w Petersburgu udało mu się uciec.
Pod koniec XIX wieku władze carskie postanowiły stworzyć twierdzę Warszawa, unowocześnić inaczej mówiąc Cytadelę, ale ponieśli fiasko.
Należy podkreślić fakt, że Cytadela Warszawska wbrew temu, co zwykliśmy o niej mówić, była instalacją wojskową, również zbudowaną w celu chronienia miasta przed drugimi wojskami.
Sytuacja strategiczna Królestwa Polskiego jako fragmentu Imperium Rosyjskiego jest bardzo trudna, bardzo specyficzna, to znaczy...
Królestwo Polskie jest otoczone od północy i od południa wrogimi państwami.
Jest świetną bazą wypadową dla armii rosyjskiej w marszu na zachód, czy to na Berlin, czy na Wiedeń, ale z drugiej strony... Ta autostrada jest dwukierunkowa.
Dokładnie.
W razie wybuchu wojny łatwo byłoby wojskom...
prusko-austriackim w Królestwo Polskie zająć i dlatego też postulowano, czy widziano potrzebę zbudowania sieci umocnień na linii Wisły.
Stąd też właśnie podjęto decyzję o zbudowaniu takowej cytadeli w Warszawie.
Szybko okazało się, że rozwój techniki wojskowej i sztuki wojennej wymusza ciągłą modernizację.
Rosjanie w latach 40. i 50. rozbudowują sieć fortów wokół Cytadeli, ale to są jeszcze forty ceglane, starego typu.
Szybko okazuje się, że nawet te inwestycje są już po kilku latach przestarzałe.
Rosjanie podejmują decyzję z przekształcenia Warszawy w twierdzę.
Rosjanie postanawiają ufortyfikować się na linii Wisły, opierając się o twierdzę w Modlinie, o Warszawę i o nowo budowaną twierdzę w Dęblinie.
W kolejnych latach, czyli na początku XX wieku Rosjanie znajdują się w tragicznej sytuacji finansowej, to znaczy w latach 1904-1905 toczą wojnę na Dalekim Wschodzie z Japonią, wojnę, którą przegrywają.
Do tego jeszcze zmagają się z konsekwencjami rewolucji 1905 roku.
No i szukają oszczędności.
Podejmują decyzję, że skoro inwestowanie w fortecje jest o tyle problematyczne, że co kilka lat okazuje się, że te budowane z takim przecież wielkim wysiłkiem finansowym fortyfikacje są już przestarzałe, to może w ogóle nie warto inwestować w fortyfikacje.
Podejmują decyzję, że wycofują się z fortyfikowania Królestwa Polskiego.
Później, to znaczy tuż przed wybuchem I wojny światowej, z tej decyzji się wycofują.
Za chwilę już właściwie biznaliśmy.
Przeniesiemy się w XX wiek.
Część trzecia.
Niepodległość.
Depesze i wybuch.
Cytatela w polskie ręce przeszła, ale nie od Rosjan tak naprawdę, tylko od Niemców w 1918 roku i tak naprawdę nadal pełniła swoją podstawową rolę.
Wyprowadzili się Rosjanie, wyprowadzili się Niemcy, wprowadzili się Polacy, polskie wojska.
Polacy przejęli Cytadelę z rąk garnizonu niemieckiego, ale nie od razu.
To znaczy 11 listopada ma miejsce rozbrajanie patroli niemieckich na ulicach Warszawy.
Niemcy zdają broń, przekazują kontrolę nad miastem wojsku polskiemu, ale z samej Cytadeli nie ustępują od razu.
Niemiecka Rada Żołnierska...
odpisała porozumienie, na mocy którego zastrzegła sobie jeszcze 7 dni na przekazanie Cytadeli w polskie ręce.
Rada żołnierska chciała sobie zagwarantować możliwość bezpiecznej ewakuacji.
Niemal od razu ta Cytadela staje się miejscem symbolicznym, bo właśnie stąd, korzystając z pewnie najmocniejszego nadajnika, idzie ta tepesza informująca o tym, że powstaje państwo polskie.
Już latem 1915 roku, czyli w chwili, kiedy wojska niemieckie przyszły do Warszawy, Niemcy instalują na terenie Cytadeli Warszawskiej radiostację typu telegraficznego, czyli nadającą komunikat alfabetem Morse'a.
Ona została zbudowana w Warszawie w tym celu, by nawiązywać łączność z kwaterą naczelnego wodza Armii Niemieckiej, która w tym momencie znajdowała się w Jerz, w Belgii, ponad 1500 km dalej na zachód.
Radiostacja warszawska służyła do łączenia się z radiostacjami polowymi na całym froncie wschodnim.
Tu odnośnie samej Depeche, o ile mówimy o tym, że cały świat usłyszał o tym, że państwo polskie odrodziło się, to w rzeczywistości ta droga była trochę bardziej skomplikowana, to znaczy radiostacja warszawska nawiązała kontakt z radiostacją szwedzką,
w Carlsborgu, przekazała treść tego komunikatu, najprawdopodobniej w języku francuskim i dopiero radiocytacja szwedzka przetransmitowała tę wiadomość dalej.
Zrobiła to skutecznie, bo już następnego dnia wszystkie rządy stron wojujących i neutralnych wiedziały już o tym, że państwo polskie się obradza i tę informację również przedrukowywały
Nawiasem mówiąc, nikt nie odpowiedział oficjalnie wtedy, nie uznał tego państwa polskiego w związku z tą depeszą.
Ta radiostacja odegrała jeszcze raz bardzo ważną rolę w okresie międzywojennym, właściwie nazywamy go międzywojennym, ale tak naprawdę w czasie wojny, bo wojny bolszewickiej w 1920 roku.
Tak jak wspominaliśmy, radiostacja pełniła pierwszorzędną rolę w wysiłku wojennym Cesarstwa Niemieckiego na wschodzie.
Niemcy, kiedy się wycofywali z Cytadeli, samej radiostacji nie zniszczyli, ale nie zostawili dokumentacji technicznej.
Zakładali, że jest to zbyt nowoczesne urządzenie i że Polacy nie będą potrafili go zniszczyć.
uruchomić.
Tym niemniej już w listopadzie organizuje się w Cytadeli oddział radiotelegrafistów, techników, specjalistów.
Rzeczywiście wtedy na miejscu brakuje.
Co ciekawe, nabór do tej jednostki prowadzi się poprzez ogłoszenia w prasie warszawskiej i ogólnopolskiej.
radiotelegrafistów i takowi ludzie rzeczywiście się znaleźli i uruchomili ten nadajnik.
Ten nadajnik został wtedy nazwany centralną stacją radiotelegraficzną VAR i funkcjonował przez cały okres wojny polsko-bolszewickiej.
Latem 1920 roku, kiedy do Warszawy zbliżały się oddziały frontu zachodniego, ta radiostacja odegrała jakby dodatkową rolę, bo
Wcześniej służyła do komunikowania się z oddziałami Wojska Polskiego i do przekazywania kolejnych rozkazów, ale w sierpniu 1920 roku posłużyła do celów dywersyjnych.
Tutaj musimy mieć świadomość tego, że armia sowiecka również dysponowała radiostacjami polowymi.
Za pomocą tychże radiostacji przekazywała rozkazy znacznego dowództwa.
W połowie sierpnia sytuacja wyglądała w ten sposób, że sztab dowódcy frontu zachodniego generała Michaiła Tuchaczewskiego znajdował się w Łomży.
Armia Siergiejewa znajdowała się w Ciechanowie, a korpus konnych Gaja w Sierpcu.
W momencie, kiedy rozpoczynała się kontrapensowa Polska z nad Wieprza, radiostacja zaczęła nadawać non-stop komunikaty morsem po to, żeby zagłuszyć i uniemożliwić komunikację tych radiostacji polowych.
To było 36 godzin czytania Nowego Testamentu.
Być może rekord świata.
Po prostu trzeba było znaleźć na odpowiednio długi tekst, żeby te zmieniające się przy nadajniku telegrafiści mieli co wstukiwać.
W praktyce wyglądało to tak, że sowieccy radiotelegrafiści, którzy...
Prowadzili nas na słuch, odbierali cały czas nadawanym borsem wersety Pisma Świętego, a w momencie, kiedy któraś z radiostacji sowieckich się odzywała, to odbierali bezsensowny bełkot kropek i kresek.
Więc w praktyce przez te 36 godzin te wszystkie pododdziały rozproszone na północ od Warszawy nie wiedziały, co się dzieje.
To też jest zupełnie inna historia, ta wojna bolszewicka.
My jesteśmy w Cytadeli i w tej Cytadeli w 23 roku, 13 października miało bez wątpienia, bez żadnego wątpienia najgłośniejsze wydarzenie w historii tego budynku.
Czyli wybuch, wybuch prochu.
I to wybuch nie w byle jaki.
O godzinie 9 rano doszło do eksplozji kilkunastu albo kilkudziesięciu wagonów z amunicją do artylerii wielkiego kalibru.
Trzeba pamiętać, że Cytadela Warszawska ciągle spełniała swoją rolę, to znaczy już nie była miejscem służącym do pacyfikowania społeczeństwa polskiego, ale jako wielka instalacja wojskowa służyła jako koszary dla Wojska Polskiego i jako składy materiałów wojskowych również.
materiałów wybuchowych.
To był zamach czy nie?
Nie wiadomo.
Opinia publiczna, politycy, jak i niezawisły sąd orzekły, że tak i nawet wskazano inspiratorów i winowajców.
Inspiratorami była Polska Partia Komunistyczna, a wykonawcami byli członkowie tejże partii.
I jednocześnie wojskowi, porucznik i podporucznik.
Tak, chociaż sprawa była bardziej nieoczywista, bo skazano na karę śmierci oficerów Wojska Polskiego, a jednocześnie członków KPP, poruczników Walerego Bagińskiego i Antoniego Wieczorkiewicza.
Tym niemniej ci dwaj panowie nie mogli dokonać tego zamachu, bowiem byli już w więzieniu od kilku miesięcy.
Więc było oczywiste, że to ktoś inny musiał doprowadzić do tego zamachu, ale wskazywano, że ci dwaj panowie musieli być zaangażowani w planowanie tegoż wydarzenia.
Skutki wybuchu dało się odczuć nawet w Rembertowie, Otwocku czy Piasecznie, czyli pod Warszawą.
Już nie mówię o samej Warszawie.
Stała nam jeszcze II wojna światowa, w czasie której wprowadzili się Niemcy do Cytadeli.
Powstańcy zaatakowali w czasie powstania warszawskiego Cytadelenę, ale zostali odparci.
To chyba jedyny szturm w historii Cytadeli.
Tak, szturm bezpośredni, kiedy to Cytadela pełniła funkcje militarne, ale rzeczywiście nie ma się czemu dziwić bez posiadania ciężkiego sprzętu, artylerii czy lotnictwa.
Trudno było mówić o zniszczeniu grubych murów chociaż XIX-wiecznych i pokonaniu załogi Cytadeli.
Bardzo silnej załogi Cytadeli.
Po wojnie, no po wojnie to nadal oczywiście były te koszary przez długi czas, natomiast przede wszystkim stała się Cytadela muzeum.
Mamy wtedy zakrojone na szeroką skalę obchody setnej rocznicy wybuchu powstania styczniowego.
Wtedy m.in.
podjęto decyzję, że X pawilon należy przystosować na potrzeby placówki muzealnej, to znaczy zważywszy na bardzo symboliczny charakter tego miejsca.
Odtworzono owe cele więzienne i ta placówka funkcjonuje w tym miejscu do dzisiaj.
Cytadela też przez dziesięciolecia była miejscem symbolicznym i to symbolicznym dla wszelkich możliwych ruchów.
Cytadela jest o tyle charakterystyczna, że dzięki temu, że przez jej mury przewinęli się ludzie z bardzo różnych opcji politycznych, ze wszystkich opcji politycznych, no to w każdym okresie znajdowali się tacy, którzy czcili pamięć tam poległych.
To znaczy najpierw czczono pamięć konspiratorów lat 40. i 50., potem czczono pamięć Romualda Traugutta i bohaterów Powstania Styczniowego.
a potem wchodzi cała wielka sztafeta socjalistów i narodowców więzionych tam na przełomie XIX i XX wieku.
W dwudziestoleciu międzywojennym podkreśla się bardzo mocno tę spuściznę związaną z powstańcami styczniowymi.
Do tradycji powstania styczniowego wprost odnosi się
Odwołuje się marszałek Józef Piłsudski, jak również podkreśla się bohaterów rewolucji 1905 roku.
Po II wojnie światowej komuniści również odnajdują tam swoich protoplastów, mniej lub bardziej prawdziwych i odwołują się właśnie do tych.
Przedstawicieli pierwszego i drugiego proletariatu również odwołują się do osób, które zginęły w trakcie rewolucji 1905 roku, jak również bardzo mocno wyzyskują w epizod wybuchu na Cytadelniku.
Co ciekawsze, tak naprawdę to już niedługo będzie największe centrum muzealne w Polsce, bo powstają dwa wielkie muzea.
Wstaje założenie, które nazywa się Cytagelą Muzeów.
Jest to miejsce, w którym znajdzie swoją siedzibę Muzeum Historii Polski, Muzeum Wojska Polskiego i już teraz funkcjonują tam dwie inne placówki.
To jest właśnie wspomniane przed chwilą Muzeum X Pawilonu i Muzeum Katyńskie.
To jest melodia tak naprawdę najbliższych lat i mam nadzieję, że już nie będzie nam się kojarzyło to z carskim butem, nie będzie nam się to kojarzyło z wybuchami, a będzie to się nam kojarzyło właśnie z historią, z całą historią naszego narodu, militarno i nie tylko.
I to wszystko w dzisiejszym podcaście.
Po meandrach Cytadeli oprowadzał nas Łukasz Sobechowicz z Muzeum Historii Polski.
Dziękuję bardzo.
A ja zapraszam na kolejne odcinki podcastu, które już niedługo.
Łukasz Starowiejski.
Do usłyszenia.
Tysiąc lat.
Prześwietlenie.
Podcast Muzeum Historii Polski o najważniejszych wydarzeniach w historii Polski.
Podcastów Tysiąc Lat Prześwietlenie wysłuchasz na YouTube, Spotify, Google Podcast, Audiotece, a także na innych platformach podcastowych.
Chcesz być na bieżąco?
Subskrybuj kanał Muzeum Historii Polski.
Ostatnie odcinki
-
Czy bitwa pod Wiedniem była błędem? Jan III Sob...
29.01.2026 15:00
-
Niekorzystne sojusze i zdrada magnatów? Sobiesk...
22.01.2026 18:00
-
Pierwszy kryzys klimatyczny? Mała epoka lodowco...
15.01.2026 18:00
-
Czy Jan Sobieski był ratunkiem dla Rzeczpospoli...
08.01.2026 18:00
-
Jan Sobieski. Cienie młodości — ambicja i klęsk...
01.01.2026 18:00
-
Wojsko na ulicach. Polska 1981 między strachem ...
18.12.2025 18:00
-
Jak komunistyczna partia zniewoliła Polskę?
11.12.2025 18:00
-
Koniec węgla? Jego polska historia
04.12.2025 18:00
-
Rosyjski kolonializm, czyli podbój bez mapy?
27.11.2025 18:00
-
Krzyżacy przejmują Gdańsk. Nowe rozdanie
20.11.2025 18:00