Mentionsy

Podcast Muzeum Historii Polski
04.07.2025 13:00

Michał Korybut Wiśniowiecki - słaby król na trudne czasy?

Wybierz swojego ulubionego władcę w Rankingu Królów Polski! Zagłosuj na stronie https://ranking.muzhp.pl/

Michał Korybut Wiśniowiecki nie miał zostać królem, ale elekcja 1669 roku zaskoczyła wszystkich. Szlachta, tłumnie zgromadzona na polu elekcyjnym, chciała, aby na tronie zasiadł „Piast”. W końcu ktoś rzucił nazwisko młodego syna słynnego wodza Jeremiego Wiśniowieckiego, a szlacheckie rzesze niespodziewanie ją podchwyciły.

Michał zasiadł jednak na tronie w kraju wyniszczonym kozackim powstaniem Chmielnickiego, szwedzkim „potopem” i wojną domową między magnatem Jerzym Lubomirskim a królem Janem Kazimierzem, zakończoną abdykacją władcy.

Przeciwnicy króla rozprowadzali ulotki, w których obarczali go winą za złą sytuację państwa. W obronie władcy stawała szlachta. Walka polityczna była zacięta – wojna domowa wisiała na włosku. Tymczasem do całkowicie zaabsorbowanej konfliktem wewnętrznym Rzeczypospolitej wkroczyli Turcy.

Dlaczego historycy nie wypisują mu laurek, a rodacy nie stawiają pomników? Czy słabość Wiśniowieckiego widzieli już współcześni? A może nikt nie sprostałby wyzwaniom czasów panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego?

O tym wszystkim w Podcaście Muzeum Historii Polski z serii Inne historie Polski. Rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, prof. Mirosław Nagielski z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 406 wyników dla "Michała I"

Michał I, czyli Michał Korybut Wiśniowiecki, był królem Polski w latach 1669-1673.

Historycy nie wypisują mu laurek za te cztery lata panowania, a rodacy nie stawiają pomników.

Nawet w tekstach mu współczesnych pisano, że nie dorósł do tego, czego można było się spodziewać po synu tak wielkiego ojca.

Nawet koniec życia w wieku raptem 33 lat miał mało majestetyczny.

Czy słusznie, tak surowo możemy oceniać władcę, który usiadł na tronie w czasie tak trudnym dla państwa?

Czy ktokolwiek wtedy sprostałby wyzwaniom i co naprawdę wydarzyło się w roku 1670?

Zapraszam na dzisiejszy odcinek, którego gościem będzie profesor Mirosław Nagielski.

Zachęcam widzów i słuchaczy do subskrybowania kanału, tak aby nie przegapić kolejnych odcinków z tej serii.

Zapraszam także do głosowania w rankingu na najlepszego króla Polski.

Z okazji tysiąclecia koronacji pierwszego króla Bolesława Chrobrego Muzeum Historii Polski zaprasza do wspólnego stworzenia rankingu Królów Polski.

Więcej informacji o rankingu na stronie muzeum ranking.muzhp.pl.

Link w opisie poniżej.

Część pierwsza.

Syn wielkiego ojca.

Dzień dobry Państwa i moim gościem jest profesor Mirosław Nagielski z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

Dzień dobry Panie Profesorze.

Dzień dobry.

Witam również Państwa.

Cieszę się, że odwiedza Pan nasze studio, ale przecież mieliśmy okazję już realizować cieszący się ogromnym zainteresowaniem odcinek Husaria, litarna jazda Rzeczypospolitej, ale jeszcze inny o dziejach Rokoszów.

Dziś zapowiadam, że będzie troszkę mniej spektakularnie, ale nie mniej ciekawie, gdyż bohaterem naszej rozmowy będzie Michał Tomasz Wiśniowiecki, Herbu Korybyt.

Król Polski w latach 1669-1673.

I tutaj od razu pierwsze pytanie, dlatego że ten cykl rozmów z wybitnymi polskimi historykami to są rozmowy o kolejnych panujących władcach Polski.

Ten cykl rozmów jest związany z rankingiem Muzeum Historii Polski, zorganizowanym z okazji tysiąclecia Korony Polskiej.

To jest taki plebiscyt na króla tysiąclecia, ale panie profesorze, powiedzmy to sobie wprost.

Michał I, bez szans na wyjście z grupy, czwarta liga, daleko poza dziesiątką.

Daleko na pewno poza dziesiątką, ale nie sprzyjała mu sytuacja polityczno-militarna, w której panował.

Krótkie rządy, biorąc pod uwagę innych tuzów, mówię o monarchach, którzy panowali kilka dekad i mogli konkretnie nie tylko zbudować silne zaplecze, czyli silne stronnictwo prokrólewskie, ale również konkretnie w jaki sposób wypracować modus vivendi z nobilitas, czy ze szlachtą Rzeczypospolitej.

Panowanie krótkie, włożenie korony na głowę i raptem 4,5 roku panowania.

Ale ta elekcja już zapowiadała moim zdaniem tą kadencję Michała I. Tak ją będę nazywał, chociaż powszechnie okrasia się tego króla Michałem Korobutem Wiśniowieckim.

Ale już elekcja była emocjonująca, kontrowersyjna w roku 1669 w Warszawie.

O tym też dzisiaj będziemy rozmawiać, o tej lekcji, o jej okolicznościach, ale przede wszystkim porozmawiajmy o ojcu Michała Korobuta Wiśniowieckiego.

Bo trudno tutaj nie przypomnieć jego ojca, znakomitego księcia.

Tak przynajmniej w poprzechnym odbiorze, moim zdaniem popkulturowym, jest on uznany jako postać wyjątkowa, wybitna.

To jaka była prawda, to pewnie moglibyśmy też na ten temat dyskutować.

No ale przyjmijmy, że biorąc nawet pod uwagę tę wersję przedstawioną przez Henryka Sienkiewicza jako Jeremę Wiśniewieckiego, wybitnego obywatela Rzeczypospolitej,

Trzeba zaznaczyć, że Michał raczej z ojcem ani miał niewiele wspólnego, ani niewiele z nim pewnie czasu spędził, bo dość wcześnie tego ojca stracił, ale także chyba był jego przeciwieństwem, jeśli chodzi o osobowość.

Jak najbardziej.

Pamiętajmy, że Jaroma Wiśniowiecki pełnił wysokie urzędy, choćby jako wojewoda ruski, a jednocześnie duże osiągnięcia na polu militarnym.

I tego nie da się oczywiście powiedzieć o jego synie, który urodzony w 1640 roku, traci ojca w wieku 11 lat.

I w zasadzie, jeżeli porównujemy w ogóle możliwości nawet, bo będziemy docierali do elekcji Michała Korybuta, to pamiętajmy, że on nie pełnił żadnych urzędów przed objęciem korony.

Nie uczestniczył w zasadzie w walce politycznej w schyłkowym okresie panowania Jana Kazimierza.

Jeżeli mamy porównać dwóch Piastów.

co oczywiście jest karkołomne ze względu na długie rządy Jana III Sobieskiego, to tutaj on tej polityki się nauczył w obowiązku ze szkoły Ludwiki Marii, królowej polskiej małżonki Jana Kazimierza.

I jednocześnie pełnił bardzo wysokie funkcje w wojsku i nie tylko, bo marszałkiem wielkim koronnym po Lubomirskim został w 65.

W 66 roku otrzymał buławę polną, co przedłużyło rokosz Lubomirskiego, a w 68 dostał buławę wielką.

No i tu piękne zwycięstwa choćby pod Hajcami.

Tego wszystkiego nie ma, oczywiście nie ma mowy, jeżeli chodzi o ocenę przed koronacją, jeżeli chodzi o samą postać Michała Korbuta-Wiesiewickiego.

Jest jedynie posłem z województwa sandomierskiego, z Opatowa na konwokację, a więc już po abdykacji Jana Kazimierza i w zasadzie...

Przy czym tutaj są pewne mity, dlatego że, bo tak zadajemy sobie pytanie, skąd Piast, skoro były bardzo silne ugrupowania polityczne, przedstawiające bądź na Karola Taryńskiego, bądź na fakcję francuską, czyli Kondusza i skąd nagle Piast?

To już na sejmikach szlachta domagała się, że ma dość frymarczenia koroną polską i to był jakby bunt wobec Piast.

Polityki magnatów nad głowami szlachty.

Nic poza nami nie może się tutaj wydarzyć.

Zresztą w historiografii wyszły dwa nazwiska przed oczywiście, bo mowa była nie tylko o korybucie w laudach poszczególnych ziemi województw, ale również o Aleksandrze Ostrowskim-Zesławskim.

Też wielkiego rodu, ale to dlatego, że po prostu, żeby unicestwić plany

elit politycznych, które uważały, że to będzie bułka z masłem.

Da się tu szlachtę omamić i jednocześnie przekonać do kandydatury Condeusza.

Ale wiemy, że kandydatura Condeusza została oczywiście uchylona, a więc w zasadzie stronnictwo profrancuskie było w bardzo trudnej sytuacji.

Stąd nie ma tu wielkich protestów, m.in.

Sobieskiego, Prażmowskiego, Prymasa.

Schlachta wykluczyła z elekcji Kondeusza, a później i innych kandydatów cudzoziemskich, optując za królem Rodakiem.

No i tutaj pojawia się postać naszego bohatera Michała Korybuta-Wysiewieckiego, ale pamiętajmy, że ten grunt przygotowały już sejmiki, które domagały się tutaj króla Rodaka.

Pierwszy spadkobierca Wazów mówił ośmioma językami, ale w żadnym z nich nie miał nic ciekawego do powiedzenia.

Szkoda słów na jego bliższą charakterystykę.

Dość powiedzieć, że Michał Korybut, wybrany wbrew własnej woli, jedynie ze względu na swą przeciętność i na pamięć ojca Jeremiego, okazał się w purpurze monarszej zupełnym zerem, bezmyślnym samolubem, którego wyłączną troską było nie dać się zdetronizować.

Dość surowe słowa słynnego historyka Władysława Konopczyńskiego.

Krytyczna jest ta opinia, no ale przynajmniej potwierdza czy znajomość języków, czy wykształcenie tego młodego magnata, co wie mojego karierze z koronacją.

Może tego słowa magnatu żyłem na wyrost, bo jednak przygotowując się do tej audycji.

Tak jakby zmieniłem swoje utarte przekonanie, że to był syn kogoś potężnego, kogoś zamożnego i to ten ktoś czy jakieś stronnictwo tego Michała popchnęło do władzy, a tymczasem dobra Wiśniowieckich po tym całym zamieszaniu w połowie XVII wieku były mocno przetrzebione.

To nie był jakiś wielki, bogaty magnat.

Jeżeli chodzi o jego ojca, to oczywiście był magnatem i posiadał olbrzymie latyfundium na Zadnieprzu, a więc na lewobrzeżnej Ukrainie ze stolicą w Łubniach.

Ale wiadomo, że wiśniowieccy głównie prowadzili tę politykę kolonizacyjną właśnie na Zadnieprzu i z chwilą wybuchu powstania chmielnickiego w zasadzie wiśniowiecki

mówi o Jaremie, miał ogromne kłopoty nawet z utrzymaniem swoich sił, czyli swojego pułku.

Natomiast jeżeli chodzi o młodego Michała Korybuta, to pamiętajmy, że on został w jakiś sposób przygarnięty poprzez opiekę.

Kandydata do tronu Rzeczypospolitej, brata Jana Kazimierza, mówię o Karolu Ferdynandzie, kilka lat przebywał w Broku.

Później został przez niego, mówię o Karolu Ferdynandzie, skierowany do Nysy.

A dwór królewski w dobie potopu, 56-60, wysłał go na studia do Pragi.

Po tym dopiero Ludwika Maria go odwołała oczywiście z Pragi i rozpoczyna karierę wojskową w Rzeczypospolitej, bo pamiętajmy, że miał w kompucie Wojska Koronnego chorągiew pancerną, a na kampanię zadnieprzańską Jana Kazimierza, w której uczestniczył i ponoć odbroził sobie nogi.

Wystawił duży regiment pieszy.

Niektórzy historycy twierdzą, że za pieniądze następnego opiekuna, ordynata Zamoyskiego, Jana Zamoyskiego, który też opiekował się młodym Michałem Korybutem.

Ale już on jest w latach sprawnych i włącza się w walkę.

chociaż tutaj decyduje matka Gryzelda, schedę, bo chodziło o ordynacje zamojskich pomiędzy oczywiście Marcinem Zamojskim a Gryzeldą.

No właśnie, król z ludu, pias na tronie.

Tak nazwałem drugą część naszej rozmowy, ale od razu zaznaczam, że to dwie duże nieścisłości, żeby nie wypowiedzieć dwa fałszywe, takie może prowokacyjne troszkę sformułowania w tym jednym moim króciutkim tytule drugiej części naszej rozmowy.

No bo tak, w 1669 roku Michał I zostaje koronowany, ale ani to kandydat z mas szlacheckich, nie wiem, może kandydat jednak mas szlacheckich, ani Piast, co chyba ważniejsze, czyli taki etniczny Polak.

Zaczniemy od tego pierwszego, rozwiniemy to, o czym pan profesor mówił wcześniej, czyli kto lansował tę kandydaturę i dlaczego Wiśniowiecki to poparcie otrzymał?

Tutaj mamy rozbieżne poglądy historiografii.

On oczywiście miał poparcie Sandomierza i województw wielkopolskich poznańskiego i kalyskiego.

Stąd wymienia się m.in.

znanego demagoga, a jednocześnie postać bardzo istotną.

Chorążego Sandomierskiego, Marcina Dębickiego, który w kole elekcyjnym miał wrzucić hasło Wiwat Michał Korybut i jakby posła fala konkretnie innych powiatów i województw, czyli inaczej mówiąc szlachta zaczęła również brać to poważnie pod uwagę.

Inni twierdzą, że był to wojewoda sandomierski Jan Tarło.

Jeszcze inni, że był to podkanclerzy koronny Andrzej Olszowski.

Także tutaj mamy wiele postaci, które możemy przypisać do tego hasła wyborczego, jakim było postawienie kandydatury Michała Korybuta.

Ale był to bunt szlachty wobec zakulisowych działań elit politycznych.

I to była elekcja o tyle niespotykana, że frekwencja była ogromna.

No bo jeżeli chodzi o frekwencję Jana Kazimierza 48 roku, to pamiętajmy, że Chmielnicki jest pod Zamościem i szereg województw nie mogło po prostu w pełnym składzie przybyć na pole elekcyjne pod Warszawę.

Natomiast tutaj mamy, niektóre publikacje mówią nawet o kilkudziesięciu tysiącach szlachty i w tym momencie konfrontacja z nawet silnymi oddziałami nadwornymi, elit politycznych, które też szacowano na kilkanaście tysięcy, nic nie dała.

Tym bardziej, że wypadki przedelekcyjne na dwa dni przed elekcją, czyli bodajże 17.

Października mamy sytuację tego typu, że do szopy senatorskiej szlachta wtargnęła i bandelatami pokazała, kto tu rządzi.

Senatorowie musieli się chować konkretnie i po prostu opuszczać tą szopę senatorską zbudowaną specjalnie dla elity.

To pokazuje, że no właśnie siłę tej szlachty, która wreszcie uwierzyła, że może wybrać własnego kandydata ponad głowami koteri magnackich, no bo głośno się mówiło o Kądeuszu, głośno się mówiło o Karolu Otaryńskim.

Wymieniano równii kandydaturę moskiewską, jak zawsze przy każdej elekcji.

Natomiast tutaj no wyciężyła opcja, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli może nie ludu, ale nobilitas, która przeciwstawiła się zakulisowym grom elit politycznych.

Tym bardziej, że Michał Korybut-Wiśniowiecki ma o tyle bardzo trudną sytuację, że 69 rok to dwa lata po traktacie andruszowskim.

który był de facto pewnym sukcesem, ale i porażką Rzeczypospolitej, straty terytorialne, ale mamy nieuruchomiony stosunek do Kijowa, który miał wrócić po 2,5 latach do Rzeczypospolitej.

I to spadało na barki nowego elekta.

Mamy trudne stosunki z sąsiadami poza cesarstwem.

Mamy rozdwojoną elitę władzy, bo nadal funkcjonuje Stronnictwo Francuskie i opozycja po śmierci Ludwiki Marii.

A więc i po abdykacji Jana Kazimierza mamy do czynienia z przetasowaniami tej elity.

Część, jak wiemy, Stronnictwa Francuskiego przechodzi do Stronnictwa Michała Korybuta, ale to wszystko jest płynne.

No bo jeżeli patrzymy na paców na przykład, którzy zaliczali się do stronników francuskich Ludwiki Marii, to tak kanclerz litewski Krzysztof, jak i hetman wielki litewski Michał Kazimierz przeszli...

po woli i niewoli, jak niektórzy mówią, na stronę nowego elekta, łącznie z Olszowskim.

Ale dlaczego to stronnictwo było tak słabe?

Mówimy o stronnictwie Michała Korbuta.

Raz, że zabrakło mu czasu, bo te 4 lata i 5 miesięcy, to mało, żeby po prostu zbudować silne stronnictwo regalistyczne.

Przecież nawet Zygmunt III Waza miał w początkach swojego panowania ogromne kłopoty, choćby Sejm Inkwizycyjny 1592,

A tutaj mamy sytuację, już można powiedzieć, że trzeba od razu było bronić króla, dlatego że część elit jego nie uznawała.

Nie uznawała tego wyboru.

I to na czele tej elity nazywały się pierwsze persony wielkiej polityki Rzeczypospolitej.

jak prymas Mikołaj Prażmowski, wcześniej kanclerz Wielki Koronny, no i ten, który trzymał wojsko w ręku, a więc był potrzebny prymasowi, bo wojsko mogło dokonać swoistego rodzaju zamachu, Jan Sobieski.

A więc jeżeli takie persony stawiały się po drugiej stronie, no to rządy, można powiedzieć, stawały się bardzo trudne, szczególnie w początkowym okresie.

Na kimś Michał musiał się oprzeć i się oparł, ale znaczna przewaga była malkontentów, czyli tych, którzy uważali, że trzeba Michała Korybuta...

Po prostu zmienić na innego panującego, bo przecież teza spiski detronizacyjne mają miejsce od samego początku panowania nowego władzy.

Druga rzecz jako ciekawostka bardziej, a nie istotna sprawa związana z polityką, to hasło, które towarzyszyło Korybutowi, czyli Piast.

Ale przecież to żaden Piast, to znaczy mówiąc tak wprost etnicznie Polak.

W Wiśniowiecce to była raczej magnataria ruska, gdzieś tam szczycąca się jeszcze pochodzeniem od Giedminowiczów, czyli wręcz pokrewieństwem z Jagiełłą.

To jaki Piast?

No tutaj oczywiście wiele wniosła w swoich badaniach pani profesor Ilona Czamańska, która napisała świetną pracę, monografia rodów wiśniowieckich.

Ona wywodzi w każdym razie od zbaraskich.

Później się oni tytułowali zbarascy wiśniowieccy, a na końcu wiśniowieccy.

Ale nie uległy wątpliwości, że byli to rodacy, no bo mówimy o Rzeczypospolitej i obojga narodów.

Wiemy, że Unia nie objęła województw ruskich, później przyłączonych w wyniku Unii Lubelskiej do korony.

Ale mimo wszystko te elity w jakiś sposób były związane z Rzeczpospolitą, więc bardziej dla szlachty był to rodak niż piast, ale ważne, że nie był cudzoziemcem.

Chociaż od razu w paktach, konwentach zarzucono, że musiał Michał Korybut-Wisiowiecki, bo nie aż wcześniej była abdykacja, zobowiązać się, że nie będzie abdykował.

Tutaj też mamy ten powód, że zmuszany do abdykacji wykazał się ogromną odwagą, szczególnie w 1972 roku, kiedy w czerwcu Prazmowski...

z osławioną piątką przybył i powiedział, że dla dobra Rzeczypospolitej abdykuj, bo się do rządów nie nadajesz, on zachował się odważnie i odpowiedzialnie, bo w sytuacji wojny z Turcją nie ulega wątpliwości, że bez Królewie byłoby jeszcze gorszym rozwiązanie.

Tym sposobem wojewoda Kaliski dość skutecznie uspokoił awanturniczego ducha Sejmu, a nawet wpłynął nań życzliwymi myślami o opiaście, po czym natychmiast udał się razem z wojewodą poznańskim do Wiśniowieckiego, przebywającego wówczas w Warszawie.

Znaleźli go w kościele Augustianów i obaj usilnie błagali, aby udał się z nimi na pole elekcyjne, którą to prośbę z pewnymi trudnościami spełnił.

Wszyscy trzej przybyli na miejsce w chwili, gdy stronnicy obu konkurentów byli gotowi chwycić się za łby.

Wojewodowie Kaliski i Poznański skorzystali z okazji, aby przedstawić Wiśniowieckiego, a znakomitość domu, z którego się wywodził, wkrótce przekonała szlachtę do poparcia go.

Wiśniowiecki był mocno zaskoczony, kiedy go wywołali.

Jeszcze bardziej zdziwił się, kiedy posadzili go siłą w środku zgromadzenia i usilnie prosili o przyjęcie korony.

Najpierw wybuchł płaczem i oświadczył, że nie jest w stanie udźwignąć tak wielkiego brzemienia.

Ale główne stronnictwo Sejmu nalegało, więc w końcu postanowił zgodzić się i przyjąć jego ofertę.

Tu mamy dość ciekawą relację Irlandczyka Bernarda Okanora, późniejszego lekarza Jana Sobieskiego.

Opisywał on okoliczności elekcji, wyboru Michała Korobuta Wiśniowieckiego na króla.

Rozwijmy ten temat.

Nie chciał być królem, przyjechał jako dość postać anonimowa na sejm elekcyjny, nagle zostaje królem.

Troszkę to jest dla mnie mimo wszystko niezrozumiałe.

Nie inaczej to sobie wyobrażałem.

Obranie cudem, jak to niektóre oczywiście paszwile dotyczące jego wyboru obwieszczały.

Ale pamiętajmy, że opiaż się mówiło od dawna w kontekście walki politycznej w sułkowym okresie Jana Kazimierza Wazy, kiedy oczywiście szlachta jasno sprecyzowała swoje poglądy na temat kandydata francuskiego, Kondeusza, a później oczywiście jego syna,

d'Angers, księcia d'Angers.

I przecież stąd mamy Rokosz Lubomirskiego, bo siłą para królewska chciała wymusić i zniszczyć właśnie ten ruch szlachecki, na czele którego stał Jerzy Sebastian Lubomirski, były marszałek Wielki Koronny i hetman Polny Koronny.

Pamiętajmy też, że toczy się pewna dyskusja na temat tego piasta, kto nim mógł być.

A wiadomo, że niektórzy twierdzą wręcz, że obrońcą tej złotej wolności, który się przeciwstawił planom królewskim, był nie kto inny jak Lobomirski.

Tylko, że mu się zmarło, wiadomo, w styczniu 67 roku, ale są historycy i ja się do nich...

Zaliczam, że gdyby żył, to właśnie on miał bardzo duże szanse na wybór, dlatego że przeciwstawił się tutaj tym planom francuskim dworu i jednocześnie uosabiał te wszystkie wolności, złotej wolności szlacheckiej.

A tutaj dorzucono hasło, które podchwycił tłum szlachecki, który chciał mieć swojego kandydata, rodaka, a nie kandydata cudzoziemca narzuconego przez różne koterie magnackie.

To pokazuje ta elekcja, która była bardzo szybka, bo w końcu jak gruchnęło, przepraszam za słowo, że wiwat król Michał, no to wszystkie te województwa, które się do tej pory wahały i nie zgadzały, poparły tę kandydaturę.

Natomiast on rzeczywiście chciał opuścić pole elekcyjne.

Natomiast to, że płakał i tym podobne rzeczy, to bym wsadził między bajki.

Natomiast z góry było wiadomo, że będzie to duże problemy finansowe, bo skarb Rzeczypospolitej był pusty.

Trudności oczywiście, jeżeli chodzi o stosunki z sąsiadami.

Skarb przyszłego monarchy, bo takowy też jest, łącznie z podskarbem...

Też nie istniał, bo nie zaliczał się do tuzów finansowych, wręcz odwrotnie.

A prezenty, które otrzymał, głównie związane z karocami i końmi, nie równoważyły wydatków, jakie musiał ponieść w początkach okresu panowania.

Tutaj ciekawa rzecz związana z tymi terminami panowania Michała Korobuta-Wyśniewickiego, bo zorientowałem się przygotowując do tej rozmowy, że był to m.in.

Ostatnio takim dość dużym zainteresowaniem odbiorców cieszy się taki serial niby historyczny, może komediowy 1670.

O nim może porozmawiamy kiedy indziej, bo chyba tutaj w kontekście historycznym za bardzo nie ma co rozmawiać.

Jest to bardziej serial komediowy i tam poza osadzeniem domniemanej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, to tam wiele realiów tego czasu chyba nie ma.

Nie wiem, jak pan sądzi, czy pan to oglądał?

Nie miałem przyjemności, ale rok 70. było o tyle trudne, że zaczęły się już tu kłopoty bardzo z opozycją.

Ale pamiętajmy, że Michał Korybut stanął przed poważnymi problemami, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną.

A nie miał do tego przygotowania, nie był zresztą dobrym dyplomatą, to historycy podkreślają.

często wyniosły.

Postura jego zresztą też to nie jest sobieski, a więc jest niski, łysy już w bardzo młodym wieku, stąd peryłka, a więc w jakiejś mierze to podkreślane oczywiście współcześnie, że ten majestat nie było widać, jeżeli chodzi o jego osobę.

Natomiast po pierwsze stosunki choćby z elektorem brandemurskim były napięte poprzez wiadomo sprawę Kaltsteina, czyli porwania z dworu królewskiego ludzka chrystianina Kaltsteina, który był tym czołowym przywódcą opozycji antyelektorskiej w Prusach Książęcych.

I to spod boku Królewskiego, z Warszawy.

Oczywiście brał w tym udział, co było też groteskowe, Oberstleitnacht Gwardii Królewskiej, a Hasferus von Lendorf, zwolniony natychmiastowo przez Michała Korybuta, ale już po niewczasie.

I te stosunki z Brandenburgią były bardzo napięte ze względu na Drachim, którego Michał nie był w stanie wykupić i ze względu na sprawę Kalksteina.

A nie można było wypowiedzieć wojny, bo po pierwsze sprawa przycichła, a po drugie pamiętajmy, że zależało Michałowi, szczególnie kiedy zbliżała się wojna z Turcją.

do tego, żeby otrzymać kontyngent wojskowy ze strony elektora jako dawnego lennika.

Ale umowa welawsko-bydgoska mówiła o tym, że właśnie z racji Lęborka-Bytowa i utraty Lena, elektor będzie wystawiał kandydat konny i pieszy w razie potrzeb Rzeczypospolitej.

Drugim problemem zagranicznym, który stanął, to były stosunki z Moskwą, no bo po 2,5 latach miał wrócić Kijów i kolejne komisje, komisarzy polsko-litewskich próbowały wymóc na Moskwie oddanie tego Kijowa, ale wiemy, że Moskwa wykorzystując słabość Rzeczypospolitej i toczące się działania na Ukrainie, bo pamiętajmy, trzeci problem to są Kozacy,

I tutaj mamy też ten epizod wojny politycznej, który się przekłada na stosunek do kozaczyzny.

Dlatego, że Sobieski preferował tutaj silniejszą postać, która miała duże zaplecze, jeżeli chodzi o siły wojskowe na Ukrainie, to jest Piotr Doroszenko.

Natomiast Olszowski postawił tutaj na Michała Hanenkę pułkownika Chumańskiego, który takich wpływów wśród Kozaków nie miał.

No i to na tyle skłóciło oczywiście Doroszenkę z Rzeczpospolitą, że on wziął udział oczywiście później w tych działaniach podchajeckich, a później mamy jego po stronie Turcji w 1972 roku.

Także były to poważne problemy, jedynym sojusznikiem mogło być cesarstwo i Olszowski ten kierunek wybrał.

Stąd mamy małżeństwo przeciMichała Korybuta z siostrą Leopolda I Eleonorą, zawarte wesele wielkie pod Częstochową, dokładnie w Kruszynie w pałacu Denhofów.

które przeszło do historii.

A więc troszkę to pokazuje, zastaw się, a postaw się i pasuje do świata staropolskiego.

Dlatego, że koszty tego wesela przekraczały 400 tysięcy złotych.

Przy bardzo nikłych dochodach monarchii, biorąc pod uwagę dobra stołowe, był to wydatek, który długo spłacał dwór królewski, biorąc pod uwagę te koszty poniesione w trakcie wesela.

bo najpierw była Jasna Góra, a później oczywiście wielkie przyjęcie w Kruszynie.

Pobudził Pan moją wyobraźnię.

Jeżeli możemy oszacować tę kwotę 400 tysięcy złotych, to mniej więcej to by był odpowiednik, co możemy było za to kupić, albo co możemy było za to zrobić.

Jeżeli budżet Rzeczypospolitej w dobrym okresie zawazów, szczególnie Jana Kazimierza przed wojną,

Sięgał 10-11 milionów.

Nie były to duże kwoty, porównując z tym, czym dysponowały budżety państw takich jak Francja, Anglia itd.

To się przekłada na siły zbrojne, które mogliśmy wystawiać.

Dochodzi zresztą do tego, że już w trakcie zaprzysiężenia Michał Korybucy miał kłopoty z utrzymaniem swojej Gwardii Królewskiej.

Tu szlachta wymogła, mimo że jej kandydata, ale wymogła wiele obostrzeń na Michale Korybucie.

Po pierwsze, że nie będzie żadnych tolerował cudzoziemców w swojej Gwardii, na co nigdy by nie przystał Jan Kazimierz.

że ograniczono mu tzw.

jednostki gwardii komputowej, czyli rajtarii, piechoty i dragoni chodzącej pod imieniem króla.

To było takie ciekawe założenie Jana Kazimierza, walki o wpływu w wojsku z hetmanami.

Te jednostki chodzące pod imieniem króla może nie były wyłączone spod władzy Buławy, ale hetmani musieli się liczyć, że są to jednostki królewskie.

I awanse przykładowo zależały tutaj od monarchy.

Po drugie ograniczono liczebność tej gwardii i jednocześnie widać to dokładnie po postawie wojska.

Michał Korybut, który miał te epizody, bo był dowódcą w zasadzie tytularnym,

chorobie pancernej i brał udział w kampanii zanieprzańskiej, jak już podkreślałem, to do wojska nie miał dobrej, można powiedzieć, miał kłopoty oczywiście z wojskowymi, którzy nie widzieli w nim woza naczelnego.

No bo jeżeli poprzednik brał udział, osobiście dowodził w kilku kampaniach wojennych, no mamy Zborowską, mamy Berestewską, mamy Żwaniecką, mamy 63-64 Żwaniecką, czyli identyfikował się ze stanem żołniarskim, czyli z wojskiem.

Natomiast tutaj trudno o to posądzać chorowitego, mającego kłopoty oczywiście ze zdrowiem Michała Korybuta.

I to widać w 1972 roku, jak długo on z Warszawy jedzie w kierunku oczywiście Lwowa i obozów skwarzowej.

Gdzie był ten osławiony popis, gdzie te kilka godzin w koniu dokładnie go wymęczyły na tyle, że kilka dni później, trzy dni później zdał komendę 11 października Sobieskiemu, a sam już w bardzo trudnym stanie z powrotem wrócił do Lwowa.

Także tutaj nawarstwiają się szereg problemów, a szczególnie to, że nie miał poparcia również wojska, mimo że Olszowski i jego grupa starali się tutaj tą przeciwwagę zbudować, jeżeli chodzi o wpływy wojsku, jeżeli chodzi o kozaków Hanenki i jeżeli chodzi konkretnie o Dywizję Wierzyckiego.

To, co słyszymy, to nie są zbyt pozytywne słowa, to nie są zbyt dobre rekomendacje do panowania tego króla.

Czy w czasie tego krótkiego panowania on próbował stawić czoła temu chaosowi?

Bo tutaj też dochodziło do rzeczy wręcz niewyobrażalnych.

Mamy Konfederację Gołąbską, gdzie jednostronnictwo szlacheckie, powiedzmy, plądruje dobra samego hetmana, wielkiego koronnego Jana Sobieskiego.

Rzecz zupełnie nie do pomyślenia.

Ale Sobieski i Prażmowski byli malkontentami, którzy podpisywali oczywiście pewne dokumenty detronizacyjne.

Cały czas czekali na tego kandydata z Francji.

To zresztą historiografia podkreśla, że nie było tu tego wyczucia politycznego.

Po śmierci księcia Longeville, który zginął w trakcie działań francusko-holenderskich, nadal Sobieski z Prażmowskim, a głównie Prażmowski, wysyłał tutaj listy do Ludwika XIV z prośbą o przysłanie kandydata, a wiemy, że działało to destrukcyjnie na postawę elit politycznych w Rzeczypospolitej.

Po drugie, pamiętajmy, że szereg rodów, to tak jak sobie między innymi przypominamy z potopu, bo z jednej strony jak zachowali się Radziwiłłowie.

Janusz i Bogusław Radziwiłłowie wiadomo po jakiej stronie stanęli, a więc współpraca ze Szwedami.

ale po drugiej stronie Michał Kazimierz Radziwiłł, który był oczywiście tutaj po stronie Jana Kazimierza, który opuścił Rzeczpospolitą.

A więc w jakiś sposób Rody nie wiedziały, jak się potoczą te działania polityczne.

Podobnie tutaj widzimy to, co oczywiście obecnie mówimy o pracy Rady,

bardzo zresztą dobrej pani Joanny Matyjasik, która opracowała kształtowanie się stronnictwa regalistycznego, czyli Michała Korybuta w Rzeczypospolitej, że oczywiście przewagę mieli tu malkontenci pod względem ilościowym.

Ale jeżeli popatrzymy na pewne rody, jak Potockich, to z jednej strony mamy przykładowo Jana Potockiego, wojewoda bracławskiego, mamy Szczęsnego Potockiego, wojewoda sieradzkiego po stronie Michała.

ale już kilku innych Potockich mamy po stronie oczywiście Prażmowskiego, czyli wchodzą w skład malkontentów.

Dość ciekawa sytuacja, że nawet jeżeli chodzi o Rut, to były problemy z wypracowaniem jednolitego stanowiska.

A co do tego stronnictwa, tak w dużym skrócie Michała.

Nie było ono wcale takie słabe, tylko skłócone.

A więc z różnych względów tworzyli to stronnictwo magnaci i dygnitarzy, którzy mieli własne interesy i na przykład kłótnie między Andrzejem Olszowskim a Pacami nie rokowały sukcesu w walce z malkontentami.

Wręcz odwrotnie, osłabiały oczywiście tu pozycję Michała Korybuta-Wiesiewieckiego.

Zresztą ten manifest gołąbski przyjął bardzo negatywnie Andrzej Olszowski, zdając sobie sprawę, że niczemu on nie służy w dobie wojny z Turcją.

A co do Gołębia, to rzeczywiście tutaj głosy są głównie krytyczne w stosunku do postawy Michała, który nie reagował na rozwój wypadków, na bałagan panujący w Gołębiu i później w Lublinie, bo mówimy o kołowaniu tej szlachty.

ale pamiętajmy, że te kilkadziesiąt tysięcy szlachty pojawiło się dopiero wtedy, kiedy dotarły wiadomości o zdjęciu i oblewieniu Lwowa i kiedy konkretnie już dawno kamieniec w sierpniu padł.

Także początek szlachta nie spieszyła się w ramach trzecich wici, żeby ratować króla i część województw w ogóle nie dotarła.

Natomiast jeżeli chodzi o województwa pruskie, to wręcz stwierdziły, że nie wyślą.

Oczywiście tutaj szlachta nie pojawi się pod Gołębiem.

Nie solidaryzowali się w ogóle z taką polityką.

Czyli trzeba na to patrzeć znacznie szerzej.

A z drugiej strony pamiętajmy, że pospolitacy tutaj byli bardzo oscy w ocenie, szczególnie prymasa.

Ale tutaj była pewna pułapka, dlatego że po pierwsze, prymas w jakiejś mierze, chociaż domagano się jego ukarania za działania antykrólewskie, no po prostu był pod opieką papieża, który tutaj jasno w swoich oczywiście

pismach bronił prestiżu właśnie Urzędu Prymasa.

I tutaj Prażmowski zresztą umiera w kwietniu 1973 roku, już po zjeździe tym warszawskim, kiedy dochodzi do porozumienia między Malkontentami a Stronnictwem Regalistycznym, co ułatwiło de facto później przygotowania Rzeczypospolitej do wojny.

I pamiętajmy, że Michał Korybut

poparł tu plan zaciągów, czyli inaczej plan powołania silnej armii w Rzeczypospolitej wobec wojny z Turcją, co zaowocowało zwycięstwem chocimskim.

Przykro, że nie doczekał tego zwycięstwa,

Chwała tego zwycięzca spadłaby na niego, mimo że nie dowodził, ale za jego panowania.

Umiera w przeddzień tej bitwy, a więc 10 listopada, a 11 ma miejsce bitwa pod Chocimiem z Turkami Husajna Paszy.

Do tych okoliczności jeszcze wrócimy.

Jeszcze będę pytał niebawem o okoliczności utraty twierdzy w Kamieńcu Podolskim.

Tak dobrze znanego nam wydarzenia czy z książki, czy z serialu, czy z filmu.

Pan Wołodyjowski, czy przygody pana Michała.

Ale zostańmy jeszcze przy tym okresie panowania.

Jak to sobie można wyobrazić?

Jak to można przełożyć na język dzisiejszej polityki, czy dzisiejszych konfliktów politycznych?

bo to rzeczywiście mieliśmy do czynienia z jakimiś dwoma stronnictwami.

Mieliśmy coś, o czym mało się mówi, czyli jakimiś pensjami, które pobierał z Francji przyszły król Jan III Sobieski.

No to też przyznam się, że w dzisiejszych kategoriach rozumienia historii, rozumienia bohaterów naszej historii, dla mnie jest to osobiście sprawa niezrozumiała, że Hedmat Wielki Koronny jest na liście płac francuskiego króla.

To jest zupełny absurd, więc chciałbym pana profesora zapytać, o co chodziło w tej konfiguracji politycznej tych dwóch stronnictw i finalnie, gdzie był ten interes tych stronnictw?

Pamiętajmy, że to właśnie czasy panowania Jana Kazimierza wykreowały silne stronnictwa, które już były jurgyltikami państw ościennych.

Mamy, szczególnie w ostatnim okresie panowania Jana Kazimierza, stronnictwo, które silnie współpracuje poprzez Hoverbecka, Bonina, a więc dyplomatów pruskich z elektorem Fryderykiem Wilhelmem.

a więc głównie mowa o Leszczyńskich i Opalińskich.

Mamy stolnictwo silnie lansowane przez Dwór Królewski Ludzikę Marię i Jana Kazimierza profrancuskie.

Przygotowywano bowiem twierdze pruskie do przyjęcia sił francuskich i stąd mamy całe listy, które doskonale znamy.

Listy płac czołowych do gnietarzy, bo oczywiście ambasador francuski

w Rzeczypospolitej Pierre de Bonzi wypłacał takie oczywiście honoraria, a więc to ma miejsce dużo wcześniej.

A pamiętajmy, że nie lepszy był dwór cesarski, który miał też swoich dygnitarzy i załóżników, bo przecież sam orkus Lubomirowskiego jest również finansowany przez dwór wiedeński.

Dlatego, że w jakiejś mierze objęcie tronu w Rzeczypospolitej Francuza

nie stwarzało zupełnie nową sytuację geopolityczną.

Francuzi mogli uderzyć z nad Wisły i z nad Renu na posiadłości cesarstwa.

Więc płacono duże sumy, bardzo zawołolowanie.

Jeżeli my mamy na piśmie konkretnie te listy płac, jeżeli chodzi o stronnictwo francuskie,

To tutaj prawie w ogóle żadnych dowodów nie ma, ale wiemy oczywiście pośrednio od agentów cesarskich, że takie wypłaty miały miejsce.

Ale ma to miejsce już w dobie panowania Jana Kazimierza.

A te silne ugrupowania już odziedziczył Michał Korybut, który musiał się z tym zmierzyć.

Natomiast budowanie, jak już podkreślałem na samym wstępie, własnego stronnictwa, regalistycznego, w Pocie i do tego wymaga czasu, no tego nie udało się zrobić, bo pamiętajmy, Michał Korybut nie przeżył nawet, jeżeli chodzi o czas, o okres życia swojego ojca, który umiera w wieku 39 lat, ten w wieku 33, jako bardzo młody człowiek.

A więc te cztery...

lata z okładem, w dobie bardzo silnej walki politycznej i to wykorzystującej każde metody, również bardzo naganne, nie prowadziły do w jakiejś mierze ustabilizowania sytuacji politycznej w kraju, mimo takich dużych kłopotów z sąsiadami.

A więc mowa tutaj o wypowiedzeniu wojny.

Już przecież w 1972 roku Czaus przybywa i ogłasza, że jesteśmy w stanie wojny z Turcją.

Ale przespaliśmy ten okres.

Pierwszy Sejm i w zasadzie dopiero drugi starał się nadrobić stracony czas.

Dopiero właśnie porozumienie stronnictwa Łowickiego, bo w Łowiczu była siedziba Prymasa i przybył tam Sobieski z Michałem Korybutem z Warszawy, doprowadziła do Sejmu Pacyfikacyjnego, który w jakiejś mierze tą sytuację załagodził, przekazując komendę Sobieskiemu.

Także ta sytuacja jest wyjątkowa i przypomina czasy schyłku panowania Jana Kazimierza, a więc wojny domowej, która miała miejsce i która zakończyła się upadkiem autorytetu, pamiętajmy ostatni władz.

Bo jeśli mówimy o Rokosach, kiedyś mówiliśmy, to Zygmunt III zachował chociaż swój autorytet, bo na polu bitwy rozbił Rokosan, Guzów.

Natomiast tutaj mamy ciężkie porażki Wojska Królewskiego, a więc Montfe, a wcześniej Częstochowa, co pokazuje, że stroną zwycięską wyszła szlachta.

Ona unicestwiła te plany wyboru Francuza i elekcję Vivanteregę, ale do niej nadal Malkontenci wracali.

Mówię, jeżeli nie udało się zrobić elekcji w Wilentaregę, to niech król abdykuje, a my wybierzemy Francuza.

No szlachta to obserwowała, szlachta była narodem politycznym.

Ona wiedziała, tu się tajemnicy żadnej nie uchowało, bo opozycja puszczała oczywiście dokumentację do użytku publicznego i stąd mamy taką obfitą...

korespondencję polityczną, czyli pisma polityczne epoki.

Szczególnie wydała to w trzech tomach Stefania Ochman Staniszewska właśnie pisma polityczne epoki Jana Kazimierza.

A więc ta szlachta była bardzo dobrze wyrobiona politycznie, że nad jej głowami...

Przygotowuje się elekcję, a odpowiedź, odpowiedzią szlachty była elekcja Michała Korybuta, której broniła zażarcie, bo nie uroczyło się, że sejmiki broniły tutaj monarchę i chciało się rozprawić z malkontentami, czyli przykładowo z liderami tych malkontentów, czyli Sobieskim i Prażmowskim.

Stąd wiemy, dlaczego się to nie udało.

Dlatego, że Sobieski miał wojsko.

Konfederacja szczebrzeszyńska jasno stanowiła, że bronimy honoru Hetmana, który ma zasługi wojskowe, a więc choćby jedyny Sobieski na czele swoich sił nie opuścił rąk i rozbił wiele czambułów tatarskich rozlanych.

w trakcie blokady Lwowa w 1972 roku.

I to szlachta ruska szczególnie widziała, która podkreślała to na kolejnym sejmie, który dał, Chocim dał koronę oczywiście temu, który był wodzem naczelnym pod Chocimem, a więc Janowi Sobieskiemu.

Tego nie mógł doświadczyć Michał Korybut i on stracił tą szansę, umierając jeden dzień przed tym zwycięstwem chocimskim, bo ten splendor spadłby na padającego.

Nieważne kto dowodził, ważne za jakiego monarchy to wielki sukces miał miejsce.

Jedni króla Michała chwalili i ledwie nie pod niebo dla cnót jego wywyższali, drudzy, że niewojenny, że o kamieniecką fortecę według pakt swoich i przysięgi swojej nie dba i bez rzeczy pospolitej wiadomości cesarzówne pojąwszy...

Tylko się z nią wczasuje, a o Rzeczypospolitej i o wojsku, nie dbając swoich, tylko promowuje, jawnie, osobliwie w wojsku udawali.

To słowa z pamiętnika Michała Jemiałowskiego i wynika z nich, że utrata twierdzy w Kamieńcu Poddolskim.

To jest takie wydarzenie, które każdy z nas ma przed oczami.

No naprawdę, każdy z nas ma to przed oczami.

I z książki, i z filmu, i z serialu.

To takie symboliczne miejsce i te czambuły tureckie, tatarskie idące pod tą twierdzę kamieniecką i samobójcza śmierć.

Jerzego Michała Wojodyjowskiego, to wszystko rozbudza naszą wyobraźnię.

Jeszcze dopytam, bo to ciekawa sprawa chyba z tym filmem, że Jerzy Hoffman tam umiejętnie jakoś kozaków nie pokazał, bo zdaje się, że tą twierdzę kamienicką to nie tylko Turcy oblegali, ale także kozacy.

Ale to w bardzo nikłej liczbie, głównie właśnie armia turecka i ta część turecka w cudzysłowie.

No ale mamy to wydarzenie, mamy tą twierdzę kamienicką.

Tutaj zostaje obwiniony król o to, że nie dba o tą twierdzę kamienicką.

Przedstawił pan profesor okoliczności tego niesamowitego chaosu politycznego i tych niesamowitych konfliktów.

No i nagle spada na nas właśnie ta wojna z Turcą.

Tak jakby Turcy widzieli, patrzyli, czekali na te polsko-polskie konflikty i uderzyli w najlepszym do tego momencie, prawda?

Po pierwsze dlatego, że stanę tutaj w obronie Doroszenki, jemu przeznaczając tą Ukrainę, to jedna sprawa.

Druga, widzieli słabość Rzeczypospolitej i stąd m.in.

uderzenie, bo wiadomo, że Turcy, podobnie była sytuacja w 1983 roku, już za Sobieskiego, kiedy rozpatrywano warianty różne, uderzenia na Rzeczypospolii na Cesarstwo, na Wiedeń.

A więc Turcy tutaj brali pod uwagę słabość bardzo istotną w Rzeczypospolitej, podziały polityczne i podziały również w wojsku, tego nie da się ukryć.

No i jeszcze jedna sprawa, to jest bardzo istotna, to jest kwestia nieprzygotowania właśnie...

Podola na czele z Kamienicem Podolskim do obrony.

Tu piękną kartę zapisał biskup krakowski Andrzej Trzebicki, bo w ostatnim momencie przesłał nie tylko aprowizację do zamku, do twierdzy, ale również regiment 500 ludzi.

Inaczej to obejrzenie trwało nawet dwóch dni.

Sam Kamieniec to był szok dla szlachty i dla społeczeństwa Rzeczypospolitej.

Bronił się niecałe dwa tygodnie.

Ale to dlatego, że umusnienia były przestarzałe, że można było kuć miny pod Nowym Zamkiem i nie było ducha walki.

Mało ktoś zwracał uwagę, że na czele oczywiście stał starosta generalny Podola Mikołaj Potocki, który strasznie bał się dostania do niewony.

A pamiętajmy, że on był zakładnikiem tatarskim, kiedy do niewoli dostał się jego ojciec Mikołaj Potowski, hetman wielki koronny w 48 roku.

Wyszedł w 50, ale nadal Mikołaj przebywał w Łykach.

Dopiero został on wykradziony z Bakczysa Raju.

To jest na powieść taki z serca i szpady przez ormianina Romaszkiewicza.

Ale to zapamiętał.

No i jednocześnie brakowało tego ducha walki, bardzo niskie morale, jeżeli chodzi o kupców, którzy mieszczanie i kupcy wymogli te na kapitulacji.

No i sam biskup oczywiście, Lance Koroński, przyłożył rękę do tego, popierając decyzję Mikołaja Potockiego.

Ale czy mogliśmy się bronić dalej?

No zapewne tak, ale znikąd pomocy, dlatego że Sobieski miał zbyt słabe siły, żeby przybyć na ociecz Kamieńcowi, bo jeszcze dodatkowo te czambuły dotarły pod Lwów i Lwów były blokowane przez siły turecko-tatarskie i mógł tylko w zasadzie ograniczyć się do tej świetnej kampanii przeciwko czambułom tatarskim, odzyskując jaser.

Natomiast gro sił znajdowało się przy królu, który nic nie zrobił, żeby pchnąć szlachtę i posiadane siły w kierunku Lwowa.

A z Lublin do Lwowa wiemy, że to dystans jest naprawdę niewielki, ale szlachta się wcale nie paliła do walki z Turkami, tylko do walki z Malkontentami.

broniąc przede wszystkim tronu Michała Korybuta.

W ogóle cała ta walka obu stronic ogranicza się, że jedno stronnictwo malkontentów za wszelką cenę dążyło do detronizacji Michała, drugie do obrony tronu Michała.

Ale pogrzała się ona w destrukcji całego systemu politycznego Rzeczypospolitej.

Część trzecia.

Tajemnica królewskiej śmierci.

Przywołano wtedy biegłych anatomów, aby się rozpatrzyli we wnętrznościach królewskich.

Ale się nic tam nie okazało, co by rozsiewaną baśń o gwałtownej śmierci mogło zatwierdzić.

Bo wnętrzności były w zupełnie zdrowym stanie, wyjąwszy żołądek.

A gdy ekstrementa wpuszczono w miednicę wyzłacaną, naczynie to łajnem napełnione nagle tak zczerniało, że po złote całkiem zniszczyła owa czarna osada.

Za przyczynę tego podawali medycy, iż monarcha, za wiele spożywając owocu, gorączkowe usposobienie swoje przesilił i stąd rozwinęła się trucizna.

Na koniec natura pod ciężarem choroby upadła, a to jedynie z powodu nieumiarkowania w jedzeniu.

Wespazjan Kochowski nie ograniczał się w relacjonowaniu okoliczności śmierci i sekcji zwłok króla.

To ja zapytam po tych wielu wiekach o trucie czy zatrucie.

To, że Michał Korbut-Wiśniewski lubił zjeść, to wiemy.

Pił duże ilości piwa i to jeszcze w dodatku łączył to piwo z owocami.

Jedna z wersji mówi, że ostatnią potrawą to był korniszon.

Czyli przypomina to również zejście jego ojca, który ponoć po dużej uczcie właśnie zajadał ogórki i popijał miodem.

Ale to oczywiście troszkę zdanie na wyrost.

Natomiast zrobiono sekcję wzłok, podobnie jak jego ojcu i stwierdzono pęknięcie tutaj wrzodu na żołądku.

A więc lekarze już na czele z Braunem, takim Szwedem, który był głównym lekarzem Michała Korybuta, już na kilkanaście dni stwierdzili, że stan jest bardzo trudny i nie rokowali nadziei.

Ale to, że lubił zjeść, to nie ulega wątpliwości, stąd m.in.

wiele uszypliwości w stosunku do tej osoby, że bardziej strój, bardziej jadło niż oczywiście problemy Rzeczypospolitej, które stały przed nim.

Natomiast ja oczywiście idąc tu za głosem nowej literatury, która powstaje na naszych oczach, brałbym w obronę Michała Korybuta pod jednym względem.

Był to król bardzo pracowity.

Zabiórka byśmy powiedzieli.

To tak jak często dzielimy hetmanów na wielkich wodzów i na ministrów wojny.

którzy najlepiej się czują zza biurka, dając ordynansę, rozpuszczając wojska na leże, a więc rachunkowość i dyspozycyjność.

Podobnie tu Michał Korybut.

Badacze twierdzą, że w ciągu tak krótkiego panowania wydał więcej ordynansów, przywilejów dla osób i dla miast, handel, etc., co przez całe panowanie Jan III Sobieski.

A więc pod tym względem tutaj należy jego panowanie ocenić bardzo pozytywnie, biorąc oczywiście pod uwagę czasookres jego krótki panowania.

Miał pewne zainteresowania oczywiście jako artystyczne, a więc Tilmans Gammeren między innymi również sponsorował malarzy.

Ale no wiadomo, że tutaj były problemy bardzo poważne związane z natury politycznej i był również kolekcjonerem tutaj kosztowności, kamieni szlachetnych, a więc miał równiinne zainteresowania.

Natomiast przyszedł do historii wiadomo w jaki sposób.

W zestawieniu z drugim Piastem no niestety nie wypada, dlatego że tutaj mamy i wodza naczelnego i monarchę, który ma wizję.

Natomiast Michał był tutaj postawiony w bardzo trudnej sytuacji, bo państwo przeżywało ogromny kryzys i w dobie walki politycznej jego stronnictwo nie było jednolite, które by stanęło murem za króla.

Było bardzo zróżnicowane.

Jedynym, który wspierał go do końca to był Andrzej Olszowski, ale on był z kolei skonfliktowany z innymi wspierającymi Michała magnatami, znaczy respacami.

A więc to stronnictwo nie miało szans przeciwstawienia się silnemu ugrupowaniu malkontentów, którzy do końca nie uznawali w pełni władzy Michałka, sugerując wymianę oczywiście na tronie i jego detronizację.

Czy można powiedzieć, że ta śmierć Michała Korobuta-Wyśniowieckiego w wieku 33 lat usatysfakcjonowała malkontentów?

To znaczy, że jego następca to był ten kandydat, który był z ich stronnictwa, czyli Jan III Sobieski?

Nie do końca, dlatego że wiemy, że sam Sobieski, to z kolei i wójcik, i oczywiście inni historycy podkreślają, tak nie palił się do tej korony, choćby z jednego względu, to jest to, co ma miejsce, miało miejsce za Michała Korybuta.

Po drugie, no wiadomo, zwycięstwo chocimskie przyniosło mu laur na polu elekcyjnym.

Ale były inne kandydatury.

Natomiast tą spiritus movens jego kandydowania to była Marysieńka, Maria Kazimiera d'Arquien, która w jakiś sposób przekonała posłów francuskich, że kandydatura francuska nie ma tu żadnych szans.

W związku z tym stawajcie tutaj na człowieka, który wywodzi się ze stronnictwa francuskiego.

Sobieski był od początku w stronnictwie francuskim Ludwiki Marii, a więc był doskonale znany oczywiście Ludwikowi Czarnastemu i dyplomacji francuskiej.

I w związku z tym, wiadomo, przy poparciu również Francji, Sobieski mógł liczyć na wybór, a jednocześnie opromieniony sukcesem chocimskim, który przyniósł mu ogromny imidż, jeżeli chodzi o postrzeganie przez szlachtę, a jednocześnie był piastem.

A w związku z tym, no ta elekcja była również szybka i jednoznaczna w swojej wymowie i inne kandydatury tutaj przy Sobieskim nie miały większych szans.

Dziękuję.

Szanowni Państwo, prof. Mirosław Nagielski był naszym gościem.

Tych, którzy nie słuchali innych odcinków z udziałem pana profesora, zapraszam.

Odcinek o Husarii, odcinek o Rokoszach.

Dziś porozmawialiśmy o Michale Korybucie-Wiśniowieckim.

Bardzo dziękuję.

Ja również dziękuję Państwu za uwagę.

Do usłyszenia w przyszłości.

Dziękujemy za wysłuchanie podcastu.

Zapraszamy do subskrypcji kanału Muzeum Historii Polski, tak aby nie ominęły Państwa kolejne odcinki.