Mentionsy

Podcast Wojenne Historie
30.01.2026 06:00

Paradoks amerykańskich strat w czasie drugiej wojny światowej

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 

🔶PATRONITE.PL🔶

Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisi

🔷BUYCOFFEE.TO🔷


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 51 wyników dla "US Army"

US Navy w czasie II wojny światowej stała się największą, najsilniejszą flotą na Ziemi, gdzie najważniejszym komponentem uderzeniowym były zespoły lotniskowców.

Druga wojna światowa, bardzo słusznie, kojarzy nam się z gigantycznym cierpieniem, z milionami ofiar, bo rzeczywiście takim konfliktem była.

Ale Stany Zjednoczone tak brały udział w tej wojnie, tak rozegrały system sojuszy, tak ułożyła się sytuacja międzynarodowa, że Amerykanie nie tyle co przychodzili na gotowe.

co nigdy nie musieli zmierzyć się z główną masą wojsk przeciwnika w decydującej bitwie.

Z jednej strony szczęśliwego sposobu prowadzenia wojny, gdzie główny wysiłek bitwy lądowej, kampanii lądowej ponoszą sojusznicy, czyli przede wszystkim Armia Czerwona,

W 1937 czy w 1938 roku, na ten przykład, w wypadkach samochodowych w USA ginęło więcej ludzi niż amerykańska armia straciła bezpowrotnie żołnierzy zabitych w walce np.

Oni musieli zmierzyć się właśnie z tym wyzwaniem zduszenia strat niebojowych, zduszenia chorób i zduszenia wypadków, bo pamiętajmy, armia amerykańska została w pełni zmotoryzowana, a zatem problem motoryzacji, wypadków drogowych, tego wszystkiego, co wiązało się z ówczesną eksploatacją samochodów, o wiele mniej doskonałych niż współcześnie.

W roku 1940 siły te wzrosły do prawie pół miliona ludzi, a w roku 1941 do miliona ośmiuset tysięcy.

Łącznie przez całe US Army przewinęło się 11 milionów 260 tysięcy osób.

Przez flotę ponad 4 miliony, przez korpus marins prawie 700 tysięcy ludzi.

Jak my to teraz możemy porównać, ale musimy porównać, te amerykańskie straty z oficjalnymi stratami Armii Czerwonej, samej Armii Czerwonej, nie mówię o cywilach, przecież oficjalnie, chociaż tutaj tak naprawdę cały czas toczy się dyskusja w związku z tymi radzieckimi stratami w II wojnie światowej, ale biorąc choćby te podstawowe szacunki, podstawowe wyliczenia przyjęte w literaturze, to przecież oficjalnie Armia Czerwona.

Amerykanie byli w Australii, byli w Japonii, byli w Chinach, byli w Indiach, byli w Afryce, byli w Iranie, byli w Berlinie, byli we Włoszech, byli w Kanadzie, na Islandii, byli na Karaibach, a przede wszystkim byli na terenie Stanów Zjednoczonych, bo duża część armii amerykańskiej nigdy nie opuściła kontynentu północnoamerykańskiego.

Ona w roku 1941, armia, flota, marins, jeszcze zanim zagrzmiały działa, albo raczej zanim oficjalnie zagrzmiały działa, no ona już dochodzi do poziomu miliona ośmiuset tysięcy ludzi.

Amerykanie muszą jakoś nad tym zapanować.

Dzisiaj śmierć pojedynczego żołnierza na manewrach jest przecież wielką tragedią, wszczyna się i słusznie śledztwo jak do tego doszło.

armia Stanów Zjednoczonych, US Army, w II wojnie światowej na terenie Stanów Zjednoczonych straciła bezpowrotnie 40 tysięcy ludzi.

Tam wojska francuskie...

Ale kombatanci radzieccy i niemieccy giną dziesiątkami, setkami tysięcy w bezwzględnej walce na wschodzie, podczas gdy Armia Stanów Zjednoczonych angażuje do poszczególnych kampanii pojedyncze dywizje i korpusy.

A zatem bezpośredniej walce twarzą w twarz wojska amerykańskie nie muszą zmierzyć się z główną siłą przeciwnika i same generują do bitew i kampanii relatywnie niewielkie siły własne.

Niemcy w roku 1944, chcąc nie chcąc, muszą skierować na front zachodni potężne siły własne, ale nie są w stanie skierować na front zachodni swoich sił zasadniczych, walczą na wiele frontów.

I Stany Zjednoczone kierują stopniowo z USA kolejne dywizje.

W jesienią 1944 roku Amerykanie mają w swoim komponencie US Army na obszarze około miliona żołnierzy.

a właściwie o komponencie zasadniczym lądowym US Army, bo pamiętajmy, że lotnictwo wtedy w armii amerykańskiej rozdzielone jest na autonomiczne, ale jednak zależne lotnictwo armii i lotnictwo floty.

I spośród tych ponad 900 tysięcy żołnierzy US Army, którzy zostali ranni, zabici, zachorowali, zaginęli, a potem na przykład wrócili po wojnie do służby, to w roku 1942 straty wyniosły 40 tysięcy ludzi.

Rokosowski pod Warszawą, w swoim pierwszym froncie białoruskim, od Narwi po Kazimierz nad Wisłą.

Armia amerykańska nie musi rzucać na front tych początkowo, jak sądzono, 200 dywizji, których nigdy nie wystawiła.

Niemcy przegrały wojnę, są coraz bardziej duszone ze wszystkich stron i te 40-50 dywizji to wystarczy w wojnie koalicyjnej, aby wygrać i pokonać Niemcy.

Nie muszą walczyć z armią japońską w Chinach, chociaż, tak jak powiedziałem, armia amerykańska przybywa do Chin, ale nie muszą po kolei, nie muszą...

Japończycy nie mogą zebrać całej swojej armii lądowej i wydać bitwy walnej US Army, która razem z Marines krok po kroku wykańcza ich na Filipinach, na Iwo Jimie, na Okinawie, gdzie giną kolejne brygady i dywizje armii japońskiej, zawsze w walce z przeważającym, wielokrotnie przeważającym przeciwnikiem.

Zwyciężają ponosząc relatywnie, podkreślam to słowo relatywnie, niewielkie straty i mogą zwyciężać angażując poszczególne pojedyncze dywizje i korpusy armii bądź marins.

Nie muszą rzucać się na siły główne armii japońskiej w Chinach, nie muszą wydawać im bitwy walnej jeszcze o samą Japonię.

Że w związku z tym, że Związek Radziecki nie upadł, nie musieli iść na pomoc Wielkiej Brytanii, bo inwazja na Wielką Brytanię nigdy się nie odbyła.

Kiedy śledzimy w szczegółach walkę Armii Czerwonej i US Army w roku 1944.

Kiedy śledzimy kampanię na obszarze Białorusi, w Polsce, na Węgrzech Armii Czerwonej.

No tak być musi.

Jedna armia pod Serockiem i Półtuskiem.

Operuje siłami zasadniczo trzech korpusów i ma dziewięć zasadniczych dywizji.

A jeśli uwzględnić też zaginionych i wziętych do niewoli przez przeciwnika, no to jej straty miesięczne armii to jest jakieś dwanaście tysięcy pięciuset żołnierzy w wyniku działań bojowych.

artylerią, szybko wzywają wsparcie na pole walki, że są w stanie ogniem, siłą ognia, zdusić w zarodku prawie każde działanie nieprzyjaciela, że niszczą nieprzyjaciela na poziomie strategicznym, że palą jego miasta, jego centra dowodzenia, jego fabryki, jego linie kolejowe, jego mosty.

W kontekście jej skali i tego, że mimo wszystko nawet w Europie Zachodniej armia amerykańska musiała aktywnie prowadzić działania bojowe przecież przez 11 miesięcy od Normandii.

Samolot porusza się z niewyobrażalną prędkością, odznacza się niewyobrażalnie wielką siłą ognia i wielkim zasięgiem.

razić nieprzyjaciela na linii styczności wojsk 50 km za linią frontu albo 500 km za linią frontu i robił to za każdym razem ten sam amerykański żołnierz, pilot Mustanga czy bombowca B-17.

Armia amerykańska miała łącznie ponad 115 tysięcy zabitych rannych zaginionych w Korpusie Lotniczym Armii w USAF, z czego aż 45 tysięcy 520 zakwalifikowano jako zabitych w walce.

I te olbrzymie straty w korpusie oficerskim amerykańskim wynikają przede wszystkim z tego, że bardzo dużo lotników to oficerowie.

I to są najwyższe straty Związku Taktycznego i US Army w czasie całej II Wojny Światowej.

Ale amerykańskie dywizje spadochronowe przez całą II wojnę światową miały tylko lub aż, ale 5 tysięcy zabitych w walce, czyli całe wojska powietrzno-desantowe armii amerykańskiej miały mniejsze straty bezpowrotne w zabitych, albo właściwie porównywalne jak wspomniana przeze mnie najbardziej skrwawiona 3 Dywizja Piechoty USA.

Korpus Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, potem Siły Powietrzne Armii Stanów Zjednoczonych.

Czyli zobaczmy, tysiące niebojowych strat, a w przypadku całej US Army dziesiątki tysięcy.

Mówimy o olbrzymiej daninie krwi, o poświęceniu kilkuset tysięcy ludzi na rzecz swojej ojczyzny.

Ten niezwykle wysoki procent zabitych w korpusie lotniczym i te zdumiewająco niskie straty w wojskach lądowych pokazują, że Amerykanie prowadzili tą wojnę, poszczególne kampanie, operacje, bitwy niezwykle mądrze, bo mogli sobie na to pozwolić, bo mieli ku temu odpowiednie zaplecze.

Zapraszamy i do usłyszenia.

0:00
0:00