Mentionsy

Podcastex - podcast o latach 90. i 00.
29.01.2026 07:42

Czy do tej katastrofy musiało dojść? - Podcastex #189

20 lat po największej katastrofie budowlanej w historii Polski rozmawiamy o tym, jak do niej doszło i czy dało się jej uniknąć.

*

➤ ODWIEDŹ NASZ SKLEP: https://pozdrawiam.net/kategoria-produktu/podcastex/

➤ WESPRZYJ PODCASTEX: https://patronite.pl/podcastex

➤ POSTAW NAM KAWĘ: https://suppi.pl/podcastex

________________
Zapytania biznesowe: [email protected]

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 131 wyników dla "IL"

Kupki Mamsam.pl, Mateusz Argasiński, Kuba Szymkowiak, Kot Figaro z przychodni weterynaryjnej Figaro w Krakowie, Mercedes i Kosma, Agnieszka Naborowska, Sandra Małyszek, jej agencja eventowa Kitos, Pan Rzecznik Patentowy Bert, Bartek Czapka, James Lockhart, Michał Krajewski, profil instagramowy Twój Urolog, Urologia i Urologia Estetyczna, Szymon Dudziński, Miss Zouza, Martyna Szot, nieznana w sieci jako Lady MacBook, Paweł Azor i Token, Kacper Sowizdżał, Niczka, Maciek Zolsztyna.

Czyli dużo milej się zapowiadał ten dzień, niż okazało się.

Ja przyznam, że jakoś mi się zakodował ten obrazek, że to jest estetyka jednak bardzo taka około milenijna i tak, rzeczywiście to wydawałoby się, nie była jakaś rudera, która po prostu, no nie wiem, nie została poddana renowacji, no i w końcu się musiała zawalić.

Jak tutaj już wykażemy, zaspoileruję, ona się musiała zawalić, ale była stosunkowo świeża.

No próbę dlatego, że tekstów, opracowań i filmów na temat tej katastrofy jest bardzo, bardzo, bardzo dużo i w internecie, i w starej prasie i tak dalej, więc

Zajmuje kilkuhektarowy obszar najdroższej ziemi.

Na majątku OPT za bezcen uwłaszczają się biznesmeni i przejmują ogromny, liczony w milionach złotych majątek państwowej firmy.

Gdzie się kończy, co, gdzie się zaczyna, kto jest za GieKSą, kto za ruchem, ile osób, a też tak bywa faktycznie, że w Chorzowie się kibicuje, prawda?

No dobrze, Jan Hoppe i Tadeusz Burzec, wspomniani, to dwaj chorzowscy biznesmeni, którzy przez kilka lat wymieniali się w tym fotelu prezesa.

że jest to jakaś przestrzeń, ale nie wiadomo co z nią zrobić, więc postanowiono założyć firmę, która zajęłaby się profesjonalną organizacją targów i tak powstała właśnie spółka MTK, która miała iluś tam właścicieli.

Kilka lat temu dwóm biznesmenom z Katowic za symboliczne kwoty sprzedano udziały w spółce komunalnej.

Po latach zarobili na tym miliony dolarów, miasto ani grosza.

Jest 15 pawilonów oraz kilka hektarów otwartej powierzchni na obrzeżach Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie.

Jan Hoppe i Tadeusz Burzec, bo o nich mowa, swoje udziały w międzynarodowych targach katowickich kupili po 12,5 tysięcy złotych, czyli równowartość 3 tysięcy dolarów.

Tu można powiedzieć kupili za bezcen, można powiedzieć zrobili dobry interes po prostu.

No jeszcze do tych tutaj interesów, do tych milionów dolarów późniejszych wrócimy.

No i rzeczywiście, jak pomyśleli, tak zrobili.

Po wykonaniu tej hali Międzynarodowych Targów Katowickich próbowali wybudować jeszcze jeden obiekt, ale zanim go skończyli ogłosili upadłość.

No i podobno sprzedał te udziały za miliony wspomniane w Rzeczpospolitej wcześniej.

Ściślej podobno tych milionów było 20, jak mówią niektóre źródła.

No tutaj na chwilę zejdźmy po prostu z tematu MTK, choć nie do końca i wejdźmy w dygresję na temat pana Jana, nieżyjącego już postaci.

jak się okazuje, niezwykle barwnej, no bo tak, no bo Hoppe może i przestał być tym prezesem MTK, trochę do tego przymuszono, o czym też później, ale nie udało się go tak łatwo pozbyć, bo tutaj jest kolejny tekst autorstwa Teresy Semik, uwzięła się po prostu pani na człowieka, który próbuje robić biznes, z serwisu katowicenaszemiasto.pl i to jest tekst z 11 lutego roku 2003, czyli jeszcze kilka lat przed tą katastrofą,

Mimo wszystko, mimo że to takie czasy byli, ale jednak w przypadku tej sprawy jako kontekst Rutko, popularny Rudy i jeszcze kilka innych syf, to jest zaskakująca rzecz.

Czuli się nietykalni, wchodzili jak do własnej firmy.

I tak stop na chwilę.

No tak, mamy rok 2000, trwa budowa tej właśnie największej, no bo tak będziemy mówić wymiennie, zawaliły się targi, no już mówiliśmy o tym, że to była właściwie spółka, a tutaj ta hala to ten największy obiekt.

Tak, no wcześniej mieliśmy tę śmieszkową część podcastu, ale tutaj coraz mocniej będziemy wchodzili w rzeczy poważne, chociaż...

Podstawiono wtedy dodatkowe filary, aby podtrzymać konstrukcję, mówi jeden z rozmówców Rzeczpospolitej.

Inny pracownik twierdzi, że dach hali przeciekał od chwili oddania do użytku.

On, tenże Gajda, opowiadał w jednym z filmów na temat tej katastrofy i powiedział, że błędnie wtedy uznano tę usterkę za miejscową, czyli nie sprawdzono innych podciągów, nie sprawdzono całej konstrukcji, tylko sprawdzono to jedno miejsce i to jedno miejsce zreperowano.

Jest też taki raport w sprawie katastrofy autorstwa profesora zwyczajnego, doktora habilitowanego inżyniera Zbigniewa Mendery.

normowych, no i w wielu miejscach, w wielu artykułach i w wielu opiniach różnych specjalistów związanych z tą katastrofą, gdzieś tam dało się wyczytać taką sugestię, że od tego momentu hala mogła się zawalić w każdej chwili.

No i potem właśnie wydarzyła się ta cała sytuacja z wycieraszkami, subem, te wszystkie dziwne filmy akcji.

No a 3 stycznia 2006 roku, tutaj warto podkreślić, dwadzieścia kilka dni przed tragedią, konstrukcja hali MTK ugięła się po raz kolejny, no tym razem o około pół metra.

Sami sobie zrobiliście jakoś.

Wiem, że takie były czasy, ale sami sobie zrobiliście.

ugniął się dach pawilonu handlowego Honoratka 3 stycznia roku 2006 i to się wydarzyło niecały miesiąc, no właśnie, przed omawianą tragedią tego 3 lutego i na szczęście stało się to wieczorem koło 21, nikogo wtedy nie było w środku, nikomu nic się nie stało, no ale to nie była jakaś taka rzecz, o której wszyscy by wtedy mówili, że się Honoratka ugniąła, no nie, no jakby nic się nie stało, po prostu dach się zawalił i tyle.

Znaczy od kilkunastu lat.

No i tutaj właśnie mamy do czynienia z sytuacjami, w których nikt nie zginął, no ale już w Ostrowcu Świętokrzyskim, dokładnie 22 stycznia roku 2006, czyli kilka dni przed katastrofą MTK,

Do tragedii doszło w sobotę kilkanaście minut przed południem.

runął kilkunastometrowy fragment betonowego dachu, który podtrzymywał dwa przęsła.

W Ostrowcu, no i przez jakiś czas było tak, że na przykład główny urząd nadzoru budowlanego zwrócił na to uwagę i tam wydał zalecenie, żeby zarządcy oczyścili dachy, tak, no ale ta informacja jakoś nie, nie pamiętam tej katastrofy z Ostrowca, szczerze powiedziawszy, tak, znaczy to było coś takiego chyba na tyle drobnego, niezależnie od tego, że zginęły tam dwie osoby oczywiście, tak.

Kilka godzin wcześniej obsługa sklepu Auchan, również w Mikołowie, zgłosiła strażakom, że jedna ze śrub w dachu spadła na regały chłodnicze.

Na scenie akurat występował zespół Karpowicz Family, czyli taki śląski zespół szlagrowy.

Taki mały tłumek, a pod sam koniec koncertu Grzegorz Pająk dostrzegł, że Zbigniew Karpowicz, czyli frontman, lider zespołu Karpowicz Family, patrzy na coś zszokowany, to znaczy nie przypatruje się widowni, tylko gdzieś patrzy w dal.

Wszyscy członkowie tego zespołu Karpowicz Family tak na marginesie przeżyli.

Natomiast Jerzy Lipka, czyli wtedy emeryt, który pracował akurat tam na umowę zlecenie jako kierownik pawilonu podczas wystawy, wspominał w dokumencie Ocaleni, to jest dokument Discovery Channel, że ten huk, który się wtedy rozległ, gdy ten dach zaczął się zapadać, przypominał dźwięk nisko przelatującego

Jakoś ludzie tam sobie poradzili, wybijali szyby, czy z wewnątrz, czy też ludzie z zewnątrz pomagali się tam wydostać, no ale oczywiście to też...

W tej chwili rozumiem, jak umiera się z wychłodzenia.

trudna i jak się okazuje prawdopodobnie na tyle udana, na ile tylko mogła być w tej konkretnej sytuacji.

Przeżył tylko dzięki temu, że w ostatnim momencie położył się, a dach zawisł kilkadziesiąt centymetrów nad jego głową.

Bez sensu, nie byli w stanie ocenić tak szybko sytuacji, ale zrobili to.

Między innymi bardzo silny mróz.

No i największym koszmarem było to, że cała konstrukcja była niestabilna i groziła dalszym...

Na przykład kilka dni temu z okazji 20. rocznicy tej tragedii TVP Katowicka, TVP3, wrzuciła na YouTube film, w którym widzimy m.in.

opowiada kolegom, żeby nie chodzili tam, dlatego że pod blachą w cienkiej szparze jeszcze są osoby, które przeżyły.

Przede wszystkim są osoby, które nie przeżyły, ale jest też kilka, mniej więcej dziesięciu ocalałych.

No i przy okazji dziennikarze też robili swoje, bo wspomniałem, że materiałów wideo z tej akcji ratowniczej jest bardzo, bardzo dużo.

Więc to był też ten czas, kiedy dziennikarze zawsze potrafili w latach 90. robić rzeczy wątpliwe, no ale tutaj rzeczywiście to już było ryzykowanie czyimś życiem.

Usłyszało go kilku mężczyzn.

W końcu stwierdzili, że nic już nie zdziałają i odeszli.

Kiedy pół godziny później pojawili się ratownicy, od razu wskazał miejsce, z którego trzeba było ratować człowieka.

No więc znowu tak wracając do tego, co mówiliśmy, to nie był pik, jeżeli chodzi o tłum na tych targach, ludzie wcześniej zaczęli się już po prostu...

Bilet na targi o numerze 7500 miał Stanisław Kocot.

W hali pojawił się z synem i to pasja syna sprawiła, że oboje opuścili halę przed katastrofą.

Dojechałem do domu, bo mieszkam 40 kilometrów stąd i dostałem wtedy telefon, że doszło do takiej katastrofy.

No akurat tutaj są wzmianki o ludziach, którzy faktycznie opuścili wtedy targi, no bo małysz, ale na pewno tego typu historii było mnóstwo.

Umówili się, że po skończeniu giełdy wszyscy wejdą jeszcze raz do środka, żeby pooglądać gołębie pocztowe.

Oczywiście przychodzili też cywile z kocami i ciepłymi napojami.

Polacy odrzucili ich ofertę.

W sumie z kwitkiem odprawiono kilkudziesięciu niemieckich ratowników.

Tymczasem koledzy z Niemiec postąpili dość nieroztropnie.

Skrzyknęli się, wsiedli do samochodu, przylecieli do Krakowa z tymi psami, następnie taksówkami przylecieli z Krakowa do nas na Śląsk i oto postanowili, że będą uczestniczyć.

No więc, no właśnie, tutaj z perspektywy Skulicha, Niemcy przyjechali, narobili niepotrzebnego zamieszania, narobili jakiegoś takiego rabanu,

Niemcy dość głośno mówili o tym, jakie tam się wydarzyły rzeczy, jeśli chodzi o organizacje, że tam, no jak to jest możliwe, że pozamykali wszystkie wyjścia ewakuacyjne?

Wiemy, co się wydarzyło, wiemy, że to jest wina jakichś debili, zarządców budowniczych i tak dalej, projektantów, ale może to nie jest czas i miejsce, żeby teraz o tym mówić.

Dlatego, że trafiliśmy na różne źródła, one po prostu podają różną liczbę dni, więc to jest mniej więcej.

Właśnie, nie wiem czy to wystarczająco podkreśliliśmy, ale po prostu bardzo, bardzo niska temperatura to jest jednak ważna tutaj rzecz.

Jak zwykle na miejscu pojawili się politycy, m.in.

Był taki amatorski film z akcji odśnieżania z 2002 roku.

Niektórzy szukali swoich gołębi, niektórzy przynosili te, które znaleźli gdzieś tam na miejscu katastrofy czy w okolicy.

Niektórzy hodowcy twierdzili później, że niektóre z tych gołębi, które zdołały uciec, przeleciały naprawdę wiele kilometrów, żeby wrócić do tych swoich gołębników, które się znajdowały oczywiście w różnych częściach

I w ogóle jak człowiek poczyta o katastrofach budowlanych, to to naprawdę z reguły, przynajmniej w Europie, to jest kilka osób, kilkanaście.

Napisaliśmy o tym rozdział do drugiej części książki Polskie Millennium.

Okazuje się, że na przykład Gazeta Stołeczna tutaj opublikowała tekst Romana Pawłowskiego, który tutaj pisał w kontekście teatrów, bo o ile wiem, Pawłowski po prostu zajmuje się teatrem jako dziennikarz.

Rozumiem, że chwile takie jak tragedia w Katowicach, gdzie pod gruzami hali targowej zginęły dziesiątki ludzi, należy przeżywać w powadze i skupieniu, że nie ma tu miejsca na zabawy i rozrywkę, ale wrzucanie teatru do jednego worka z imprezami masowymi, takimi jak dyskoteki, koncerty rockowe czy zawody sportowe uważam za pomyłkę.

Niezamilkły radiostacje, które bez przerwy grają muzykę, niemilczą stacje telewizyjne, które oprócz serwisów nadają fabularne filmy, w knajpach i kinach ruch jak co dzień, a w Zakopanem w niedzielę skoczkowie skakali w najlepsze, z tą tylko różnicą, że bez muzycznego akompaniamentu.

Ale co z filmem, który miał być wyemitowany w telewizji?

albo jeśli tylko te na przykład, tak, no to wtedy co z kosztami, które już ponieście organizatorzy tych koncertów, no łatwo można sobie powiedzieć z wygodnego fotela, że powinniście odwołać wszystkie koncerty, tak, no okej, ale co z tymi pieniędzmi, które ludzie realnie stracili, to są nierzadko dziesiątki tysięcy złotych, tak, przy małych działalnościach gospodarczych to jest potężny budżet, no i tego rodzaju dyskusje będą powracały, tak, co z salonami gier, a jeśli salony gier są okej, to albo nie są okej, to co z totolotkiem, przecież to jest zabawa, tak, czemu

czemu możemy pozwalać na to, żeby ludzie sobie bawili się w loterie.

Jakie filmy można pokazywać?

W Opolu odwołano spektakle teatralne, a nawet w koncert filharmonii opolskiej.

W kinopleksie filmy leciały bez zmian, nawet gdy żałobę już wprowadzono.

Nie jesteśmy teatrem czy filharmonią, gdzie łatwo odwołać jeden koncert czy spektakl.

Mamy prawie 30 seansów, ludzie zarezerwowali wcześniej bilety, dzwonią, potwierdzają przyjazd, więc nie możemy się zamknąć.

Dalej jest mowa o tym, że zaznaczyła Jaszczyk z tego opolskiego kinopleksu, że w korytarzu wyłączono muzykę, nie puszcza się też wesołych zwiastunów filmów.

Niektórzy twierdzili, że każdy niech przeżywa sobie żałobę tak jak chce.

A na przykład już w częstochowskiej wyborczej Dorota Steinhagen w ogóle bardzo radykalnie napisała, że władze Cinema City, akurat tam innej sieci, że jakim prawem oni puszczają cały czas filmy, jakim prawem działają, skoro mamy tak potworną

Wtedy trochę tak było, w pewnym sensie to się właśnie później działo, no bo zaczęto mówić gęsto, bardzo często o odśnieżaniu, mówili o tym politycy, wiesz, samorządowi, centralni, tam wlepiano jakieś kary zarządcom, którzy nie dopilnowali tego wszystkiego, tam w Warszawie powstała strona internetowa, na której można było sprawdzić, kiedy tam odśnieżano ostatnio dach, na przykład jakiegoś tam sklepu.

Filmów się robi mało, a zarabiać trzeba, mówi Władysław Barański.

W nawiasie grał w ponad 400 filmach, m.in.

Wiem, że posiadasz kilka na terenie Krakowa i w Nowej Hucie, więc... Lewiatanów głównie.

Jedna osoba nie żyje, kilka kolejnych będzie kalekami do końca życia.

To bilans trwającego od kilku dni szaleńczego odśnieżania.

Uczepili tych pośredniaków, panie?

Sunął się i spadł z wysokości kilku metrów, trafił na neurochirurgię do łuskiego szpitala.

Tak, dobrze, no przejdźmy do śledztwa, które trwało bardzo długo, co nie może dziwić, tak, to rzeczywiście tutaj wątków było bardzo wiele, my sami tam zwróciliśmy uwagę na tylko kilka czy kilkanaście wątków, a ich te tomy prawdopodobnie, akt były bardzo grube, no i w związku z tym, jak długo to wszystko trwało, no oczywiście wydłużył się też proces wypłacania pieniędzy,

Gdy się okazywało, że przeszedł złamanie miednicy z przemieszczaniem kości krzyżowej i łonowej, to lekarze mu mówili, że gdzie do pracy fizycznej, nie ma w ogóle opcji, żebyśmy tutaj pana puścili.

Lech Kaczyński obiecał im 2 miliony, ale te pieniądze do nich bezpośrednio nigdy nie dotarły.

Obejmowałby kilkanaście osób.

Odpowiedzialność Skarbu Państwa wynika z artykułu 434 Kodeksu Cywilnego, orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie.

Hala była trwale związana z gruntem, jak ustalili, biegli sądowi.

No i tam później prezydent Chorzowa starał się o ugodę i finalnie tam 79 osób otrzymało łącznie 15 milionów złotych pod koniec roku 2019, czyli 14 lat po tej katastrofie, no a kolejnych 70 bliskich ofiar pod przewodnictwem tego samego mecenasa, czyli Adama Cara uzyskało ugody w roku 2019.

W styczniu 2001 roku spółka EEL kupiła pakiet 51% udziałów MTK za 5 milionów dolarów.

Zniszczenie pawilonu wpłynęło na radykalne pogorszenie wyników finansowych i spadek wartości spółki.

Wynika z niej, że wartość MTK, a zatem wartość udziałów IL, spadła do zera i jest to stan nieodwracalny.

Przedstawiciele IL wyliczyli, że teraz za zniszczenie hali należy im się blisko 21 milionów złotych.

Bardzo długo, kilkanaście lat, w trakcie tego procesu, w trakcie jakichś tam prac specjalnie powołanej komisji ustalono, że przyczyną zawalenia hali był nie tylko ten śnieg i złe eksploatowanie tego obiektu, ale też błędy konstrukcyjne.

Sam fakt, że przy tej awarii dwóch podciągów to wszystko się rozsypało, tak jak mówiliśmy.

No i cóż, wracając do tego, o czym mówiliśmy, wracając do tego, co się działo wcześniej, no znowu, nie znamy się na tym za cholerę, ale...

Biegli ustalili, że projekt wykonawczy budynku znacznie różnił się od projektu budowlanego.

Wracając do optymalizacji kosztów, o której mówiliśmy w kontekście MTK.

Kilkanaście dni przed feralną wystawą w 2006 roku poszycie dachu wygieło się, a wezwany na miejsce rzeczoznawca zalecił natychmiastowe odśnieżenie oraz ustalenie z projektantem sposobu wzmocnienia konstrukcji dachu.

Tak, no wspomniana dzisiaj parokrotnie Teresa Semig pisała w Dzienniku Zachodnim w roku 2016, że po wygięciu dachu 3 stycznia 2006 roku, mówiliśmy o tym wcześniej,

19 stycznia dyrektor techniczny pisze maila do członka zarządu MTK, co im grozi w razie zawalenia się dachu.

Kary więzienia niższe, ale też kary więzienia otrzymali członkowie zarządu MTK Richard Z. i Bruce R., ten wysłany przez IL do Polski, chociaż wysłany czy nie wysłany, no wysłany, no ale jak powiedzieliśmy wcześniej, bywał rzadko na miejscu.

Skazany też został rzeczoznawca Grzegorz S., który wydawał ekspertyzę po awarii dachu w roku 2002, po tej awarii, o której już mówiliśmy.

A ponieważ nie sprawdził całości tego sklepienia, to właśnie zreperowano, jak mówiliśmy, tylko ten jeden uszkodzony

Kilka lat dostała też Maria K., była inspektorka nadzoru budowlanego z Chorzowa, również za te wydarzenia z roku 2002 i za te zaniechania, tutaj za wspomnianym chwilę temu tekstem z TVN,

według aktu oskarżenia powiadomiona w 2002 roku przez Straż Pożarną o ugięciu się dachu nie podjęła żadnych czynności w celu kontroli stanu budynku lub wyłączenia pawilonu z użytkowania.

Zbigniew Karpowicz, lider Karpowicz Family, twierdzi, że zawsze gdy znajduje się w jakiejś większej hali, to po prostu patrzy na dach, żeby sprawdzić, czy nic się przypadkiem złego nie dzieje.

0:00
0:00