Mentionsy
278. "Ameryka wzięta do niewoli". 444 dni kryzysu zakładników w Iranie
Naszą opowieść o relacjach amerykańsko-irańskich zakończyliśmy w momencie ucieczki szacha Mohammeda Rezy Pahlawiego, który opuścił ogarniętą rewolucją ojczyznę. Administracja Jimmy’ego Cartera liczyła na to, że zdoła utrzymać dobre stosunki z nowym rządem Iranu - w którym ważną rolę odgrywał wyedukowany w Stanach Zjednoczonych Ebrahim Yazdi - a ajatollah Chomejni pozostanie jedynie przywódcą duchowym, kimś w rodzaju Gandhiego. Szybko jednak okazało się, że to płonne nadzieje - już 14 lutego 1979 roku grupa antyamerykańskich demonstrantów wtargnęła do ambasady USA i tylko szybka reakcja Yazdiego pozwoliła opanować sytuację.
Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski
Carter stanął przed poważnym dylematem: co zrobić z ciężko chorym szachem, który chciał przyjechać na leczenie do Stanów Zjednoczonych. Prezydent obawiał się kolejnego ataku na ambasadę, ale w końcu uległ ciągłym namowom Zbigniewa Brzezinskiego - wspieranego przez Kissingera i Rockefellerów - i zgodził się udzielić azylu szachowi. Jego przeczucie okazało się słuszne. 4 listopada protestujący zajęli amerykańską ambasady i pojmali jej pracowników.
Opowiadamy o trwającym 444 dni kryzysie: o postawie Chomejniego, który wykorzystał sprawę zakładników, żeby wzmocnić swoją pozycję i skonsolidować teokratyczny reżim i o niezdecydowaniu Cartera, który opierał się wezwaniom Brzezinskiego do zdecydowanego, wojskowego działania i próbował ciągłych negocjacji, ale ostatecznie zgodził się na nieudaną misję ratunkową - a katastrofa operacji Eagle Claw przypieczętowała jego reputację jako przegrywa i przyczyniła się do wygranej Ronalda Reagana. Który w sprawie zakładników też może miał coś na sumieniu.
A do tego: żółte wstążki, film science-fiction „Argo”, studentka „Mary”, emisariusz ze sztucznymi wąsami i program telewizyjny stacji ABC „Nightline”, który przyczynił się do utrwalenia narracji, że oto cała Ameryka została „wzięta w niewolę”.
Szukaj w treści odcinka
O wszystko obwiniali ludzie rząd premiera Bazargana, a Khomeini siedział sobie spokojnie w świętym mieście Qom i czekał.
No bo wydawało się, że będzie się dało z tym rządem Bazargana jakoś dogadać.
Zresztą rząd Bazargana trochę nie miał wyjścia i też liczył na jakiś modus vivendi z Amerykanami.
Natomiast faktycznie, no, póki co nie mieszał się aż tak bardzo do polityki gospodarczej, co było zresztą na przykład, co było bardzo sprytną strategią, no bo dzięki temu można było obwiniać o wszystkie problemy albo tych złych Amerykanów, albo nieudolny rząd Bazargana.
I pisze Edward Luce, że ten Precht uważał, że rewolucja słabnie, że relatywnie ten umiarkowany rząd Bazargana ma sytuację pod kontrolą.
Brzezinski ściska rękę Bazargana.
No i kiedy Khomeini poparł studentów, to rząd Bazargana podał się do dymisji, no więc... Bardzo szlachetnie, ale też bardzo niemądrze, dlatego że w ten sposób Khomeini pozbył się tych umiarkowanych, pozbył się premiera Bazargana, pozbył się ministra spraw zagranicznych Yazdiego, co wyeliminowało z rządu tych głównych po prostu jakichś zwolenników do gadania się z Amerykanami.
Ostatnie odcinki
-
283. "Kasa kompensat dla kretynów", czyli Trump...
30.05.2026 05:00
-
282. Święty George, czyli dalsze losy George’a ...
23.05.2026 05:00
-
281. Wybierzmy sobie wyborców, czyli wielka woj...
16.05.2026 05:00
-
280. Geniusz czy bohater z przypadku? George Wa...
09.05.2026 05:00
-
279. "Żyjemy w szalonym świecie", czyli kolejna...
02.05.2026 05:00
-
SILNE, AMERYKAŃSKIE. Czyli jakie są instytucje ...
29.04.2026 17:30
-
278. "Ameryka wzięta do niewoli". 444 dni kryzy...
25.04.2026 05:00
-
277. Zakłady o wszystko, czyli epidemia "kasyno...
18.04.2026 05:00
-
276. Taco Tuesday, czyli kto tak naprawdę wygra...
11.04.2026 05:00
-
275. „Demokracja umiera w ciemności”: amerykańs...
04.04.2026 05:00