Mentionsy
„Odzyskajmy Kraków”. Gibała: miasto zostało zawłaszczone przez Platformę
Łukasz Gibała, lider stowarzyszenia Mieszkańcy dla Krakowa, zapowiedział w Poranku Wnet, że jego środowisko oficjalnie włącza się w zbiórkę podpisów pod referendum odwołującym prezydenta Krakowa. Decyzja zapadła po konsultacjach z sympatykami w mediach społecznościowych.
Tak, zapadła już taka decyzja w naszym stowarzyszeniu. Zaraz po powstaniu komitetu referendalnego zapytałem w mediach społecznościowych, czy powinniśmy wesprzeć to referendum. Ponad 90 procent odpowiedziało, że tak. W związku z tym ogłosiliśmy wsparcie i zaczęliśmy pomagać w zbieraniu podpisów– mówi.
Gibała podkreśla, że zaangażowanie ma charakter społeczny, a nie partyjny. Sam włącza się w akcję, jeżdżąc po mieście i pomagając wolontariuszom.
Sam też jeździłem, rozdawałem kawę, herbatę i ciepłe posiłki osobom, które zbierają podpisy. Zastępowałem je na chwilę, żeby mogły coś zjeść. Akcja idzie bardzo dobrze, emocje są ogromne. W mojej ponad dwudziestoletniej działalności publicznej rzadko spotkałem się z aż tak silnymi emocjami społecznymi– podkreśla.
Szukaj w treści odcinka
Zgodnie z tym, co zostało zapowiedziane, Łukasz Gibała, lider Stowarzyszenia Mieszkańcy dla Krakowa i z gościem Poranka wnet.
Dzień dobry panu.
Dzień dobry.
Włączy się pan w zbieranie podpisów pod tym referendum odwołującym prezydenta Krakowa?
Tak, zapadła już taka decyzja w naszym stowarzyszeniu.
Zaraz po tym, jak powstał komitet referendarny, spytałem się na Facebooku i w innych social mediach swoich fanów, swoich wyborców, czy powinniśmy wesprzeć to referendum i ponad 90% powiedziało tak.
W związku z tym wczoraj ogłosiliśmy właśnie, że wspieramy.
Zaczęliśmy też pomagać zbierać te podpisy.
Sam też jeździłem, rozdawałem kawę, herbatę.
ciepłe posiłki osobom, które zbierają, zastępując je tak, żeby one mogły coś przekąsić w międzyczasie.
I akcja idzie bardzo dobrze, emocja jest naprawdę bardzo duża.
Rzadko mi się zdarzało w mojej dwudziestoletniej, w okresie mojego działania publicznego, w dwudziestoletnim okresie, żeby aż tak silne emocje społeczne coś wywoływały.
Jak pan ocenia nastrój mieszkańców Krakowa?
Czy są gotowi do takiego referendum?
Moim zdaniem jest zdecydowanie tak.
Opowiem panu dwie anegdoty z wczoraj właśnie.
Najpierw podszedł taki mężczyzna, czterdziestoparoletni, który kilkukrotnie by się pytał z takim bardzo silną emocją, jak to jest możliwe, że taki Kosek, to jest przewodniczący Rady Miasta z Platformy, jak to jest możliwe, że taki Kosek ma pięć etatów, taki Kocurek, inny radny Platformy, cztery etaty.
A ja musiałem przez kilkanaście lat się tułać po świecie.
Musiałem być w Londynie, w Dublinie.
Zostawiłem żonę, zostawiłem dzieci, żeby spłacić pierwszy kredyt, potem drugi kredyt.
No i czy to jest uczciwe?
Czy to jest sprawiedliwe?
Druga anegdota jest taka, podeszła do mnie pani, seniorka, która powiedziała, że nigdy na mnie nie zagłosowała i nie zagłosuje, bo jest fanką Platformy i że uwielbia Donalda Tuska, ale że się podpisze pod tym referendum, bo chciałaby, żeby jej ukochana partia, Platforma Obywatelska, mogła wystawić w Krakowie uczciwego i godnego kandydata na prezydenta, bo Aleksander Miszalski taką osobą nie jest.
Czyli ta osoba pani postawiła jakby w pewnym sensie w ramach lojalności partyjnej, ale jednak postawiła
Dobro Krakowa ponad tę lojalność podpisujący pod tym referendum i to też tak bardzo mnie poruszyło.
Czy pan podpisał się, bo rozumiem, że pan zacytował panią, która podpisywała się pod listami, że pan Miszalski uczciwy nie jest, a pan uważa, że jest czy nie jest uczciwy?
Moim zdaniem taka sytuacja, gdy Platforma Obywatelska traktuje jak łup Kraków, gdy właśnie powstało kilkaset nowych stanowisk w ciągu tej krótkiej kadencji i bardzo często są to stanowiska obsadzane przez ludzi niekompetentnych, którzy mają właśnie po kilka etatów.
no nie jest uczciwa.
Proszę sobie wyobrazić, że na przykład w Krakowie na nowo powołane stanowisko rzeczniczki praw ucznia została umianowana przez Aleksandra Miszalskiego, jego była asystentka, jak jeszcze był posłem, 19-letnia dziewczyna, bez żadnego doświadczenia, bez żadnego wykształcenia, no bo jak nie może mieć wykształcenia i doświadczenie, która napisała najgorzej z wszystkich kandydatów test.
Rzekomo nadrobiła w rozmowie ustnej, no nie ma dostępu do tej rozmowy ustnej, rzekomo nadrobiła ten najsłabszy wynik w rozmowie ustnej.
Drugi przykład, no
Szef Krakowskiej Platformy Obywatelskiej dostał stanowisko jako doradca zarządu największej miejskiej spółki za 13 tysięcy złotych, a nie ma nawet matury.
No to jak on może doradzać zarządowi, jak nie ma podstawowego wykształcenia?
Ma podstawowe, ale nie ma średniego wykształcenia.
Więc moim zdaniem to nie jest uczciwe, a w tym samym czasie...
Aleksander Miszalski sięga do kieszeni mieszkańców, podnosi ceny biletów komunikacji miejskiej, podnosi ceny za wywóz śmierci, podnosi ceny za parkowanie.
W związku z tym cały czas drenuje z jednej strony kieszenie mieszkańców, a z drugiej strony tworzy ciepłe posady dla swoich znajomych, dla swoich kolegów partyjnych.
Ale ma wielkie wizje rozwoju Krakowa, chce wybudować metro.
No wie pan, z tym metrem to jest tak, że żeby ono powstało, to muszą być finanse.
I to musiało być wsparcie z budżetu miasta.
Nawet Warszawa sobie nie poradziła samodzielnie i też to, że powstaje teraz trzecia linia metra jest wynikiem tego, że państwo pomagało.
Natomiast kiedy jeden z posłów lokalnych spytał się, czy są przewidziane środki w budżecie tym albo przyszłych...
na wsparcie dla krakowskiego metra, to otrzymał odpowiedź od jednej z minister tego rządu, że nie, że takie środki nie są przewidziane.
Więc moim zdaniem to była pusta obietnica na zasadzie, cóż szkodzi obiec.
Aleby dlatego prezydent Krakowa pojechał do Brukseli, bo tam może znajdzie finansowanie dla budowy metra w Krakowie i przy okazji pytanie, jak to metro miałoby przebiegać?
Gdzie miałaby być ta pierwsza linia metra krakowskiego?
No tu cały czas plany się zmieniają.
Moim zdaniem właśnie to dowodzi, że to jest taki czysty PR, żeby o tym mówić, a nie żeby to zrobić.
Porządkowo mówiono, że będzie to linia z Nowej Huty do Bronowic, ale niedawno zmieniono i to będzie linia teraz z Nowej Huty nie na zachód do Bronowic, tylko na południe, na Kliny.
Więc wokół tego teraz robiono wielki szum.
zrobiono wielką prezentację, powołało kolejny zespół, który ma nad tym metem pracować, to już jest chyba czwarty albo piąty zespół, od kiedy ja jestem radnym, czyli od ośmiu lat, no a jednocześnie tak naprawdę to nie chodzi o to, żeby tworzyć kolejne koncepcje, tylko żeby wreszcie Aleksander Miszalski pojechał do Donalda Tuska, który jest jego przełożonym i premierem Rzeczpospolitej Polskiej i po prostu zdobył finansowanie.
Bo to metro Krakowowi jest potrzebne?
Tak, myśmy badali i wyszło nam, że jak chodzi o miasta tej wielkości, co Kraków lub większe, to w Unii Europejskiej jest tylko jedno miasto, które nie ma metra i moim zdaniem w tej wielkości miastach nie da się rozwiązać problemu korków bez zejścia z komunikacją miejską pod ziemię, bez stworzenia systemu komunikacji pod ziemię.
Wymienił pan dwa nazwiska, albo przynajmniej ten pan, który z panem rozmawiał, Kosek i Kocurek, to są nazwiska?
Tak, Jakub Kosek to przewodniczący Rady Miasta z ramienia Platformy, a Bartłomiej Kocurek to radny z ramienia Platformy.
I mają pięć etatów?
No tak, jest to rzeczywiście, sam pan redaktor się dziwi, wszyscy ludzie się dziwią, jak to jest możliwe.
W przypadku Bartłomieja Kocurka to są na przykład takie daty, jak pracuje w Krakowskim Parku Technologicznym, pracuje w kopalni soli Wieliczka, jest też właśnie radnym miejskim i oprócz tego jest też zatrudniony w jednej z miejskich jednostek, chociaż tam poszedł na urlop teraz.
Natomiast w przypadku Jakuba Koska to jest jeszcze ciekawsze, bo on generalnie dostał radę nad oczą na przykład z szpitalu w Rabce, pomimo, że nie ma nic wspólnego, jak chodzi o wykształcenie i doświadczenie ze służbą zdrowia, no i z Rabką też według mojej wiedzy nie ma nic wspólnego.
Dostał też pracę w jednym z ośrodków, w którym zajmuje się wspierajem rolnictwa.
No kolejna sytuacja kuriozalna, bo też nic nigdy z rolnictwem nie ma wspólnego.
Oprócz tego jest przewodniczącym Rady Miasta, jest radnym miejskim, jest też radnym dzielnicowym, więc rzeczywiście te etaty w przypadku obu tych panów się mnożą.
Ale Rabka to nie Kraków.
No tak, tylko pamiętajmy, że Aleksander Miszalski jest nie tylko prezydentem Krakowa, ale jest też szefem Platformy Obywatelskiej w Małopolsce.
I on części tych działaczy rzeczywiście pracuje w jednostkach nie tylko krakowskich, ale w jednostkach małopolskich.
Z kolei w Krakowie mamy też trochę takich działaczy w Radach Nadzorczych, które są właśnie zmyśleni z okolic Krakowa, co tym bardziej budzi oburzenie mieszkańców, że dlaczego właśnie tutaj jest jakiś też taki nalot działaczy małopolskich Platformy w krakowskich spółkach miejskich.
To znaczy, że to jest bardzo poważna bitwa polityczna.
No to jest bitwa o to, żeby mieszkańcy odzyskali to miasto.
Takie to jest hasło Komitetu Referendalnego.
Odzyskajmy Kraków, bo w tej chwili to miasto zostało zawłaszczone przez jedną formację polityczną, przez jedną grupę ludzi.
Natomiast chodzi o to, żeby naprawdę mieszkańcy w tym mieście byli znowu najważniejsi.
Żeby to nie było tak, że to partia polityczna decyduje o wszystkim, tylko żeby to mieszkańcy i ich głos był ważny i liczył się.
Ale żeby głos był ważny, trzeba zebrać ile podpisów?
W teorii 58 tysięcy, w praktyce trochę więcej, bo wszędzie tam, gdzie zbierano podpisy, zawsze część potem była przy weryfikacji unieważniana.
W związku z tym my zakładamy, Komitet Referendarny zakłada, że to będzie między 80 a 100 tysięcy, że 80 tysięcy to jest takie absolutnie minimum, a 100 tysięcy to jest tyle, że już raczej na 99% się referendum uda, jeśli tyle podpisów będzie.
Ile czasu jest na zbieranie podpisów?
Jeszcze 57 dni, bo łącznie ustawa daje 60 dni, a minęły 3.
Słyszałem, że to zbieranie podpisów i cała ta akcja jest bardzo dobrze zorganizowana, to prawda?
No jest to oparte na takim zrygę społecznym, więc ludzie sami dzwonią do nas, do Komitetu Referendalnego przychodzą.
Natomiast nie ma tutaj jakiejś profesjonalnej organizacji, dlatego że, tak jak powiedziałam, jest to raczej zryw społeczny.
My jako Kraków dla Mieszkańców od dawna działamy, prowadzimy różne akcje społeczne.
W związku z tym wspierając ten komitet liczymy, że to będzie właśnie dzięki temu ten poziom organizacji wzrośnie, ale na razie bym powiedział, że raczej to jest taka partyzantka,
Profesjonalna akcja, zwłaszcza w porównaniu do możliwości wielkich partii politycznych.
A kto stoi na czele tego komitetu i gdzie są zbierane te podpisy?
Na czele komitetu stoi mecenas Jan Hoffman, człowiek, który jest prawnikiem z wykształcenia, nie jest z żadnej partii politycznej, jest niezależnym politykiem przewodniczącym Rady Dzielnicy I w Krakowie.
Kiedyś, dawno temu był w Unii Wolności, to było ponad 20 lat temu i to był jego jedyny kontakt z partią polityczną.
Cały komitet składa się z około 20 osób.
Tworzą go osoby o różnych sympatiach politycznych, od prawa do lewa.
Znalazły się w tym komitecie nawet osoby, które właśnie głosowały w ostatnich wyborach na Rafała Czaskowskiego, więc też są takie osoby.
A te podpisy można składać w biurze tego komitetu przy ulicy Włóczków, ale też w naszym biurze przy ulicy Królewskiej.
Adresy Państwo znajdziecie, jak piszecie referendum Kraków, albo jak piszecie Kraków dla mieszkańców.
A niezależnie od tego...
Na ulicach krakowskich miast chodzą takich charakterystycznych, kamizelka jest napisem referendum KRK, chodzą właśnie osoby zbierające podpisy, można po prostu do nich podejść.
Warto wtedy zawsze popatrzeć na identyfikat od takiej osoby, czy to naprawdę jest ktoś, kto jest przedstawicielem komitetu referendalnego.
No bo to pamiętajmy, że to też chodzi o dane osobowe, więc my te dane zabezpieczamy w sposób jak najbardziej profesjonalny.
Tutaj skorzystamy z porad byłego szefa UODO, czyli Urzędu Ochrony Danych Osobowych, tak żeby to wszystko było zrobione profesjonalnie i zgodnie z prawem.
No a dlatego prośba, żeby każdy, kto się będzie podpisywał, weryfikował, czy osoba, u której się podpisuje, ma uprawnienia, czy ma identyfikator, czy jest rzeczywiście przez komitet zaakceptowany.
Trzy dni trwa proces zbierania podpisów.
Czy pan wie, jakie są efekty?
Wiem, dlatego że z jednej strony my zbieramy i my uzbieraliśmy około 4 tysięcy podpisów do tej pory, natomiast pozostałe organizacje, które biorą udział w tym referendum i wspierają komitet referendalny oraz sam komitet łącznie uzbierały już około 6 tysięcy, czyli to będzie 10 tysięcy, 6 plus 4.
Czyli właściwie 10% w ciągu trzech dni.
Tak, a dni jest 60, więc jak pan łatwo policzy, na razie tempo jest dwukrotnie wyższe niż to wymagane.
No ale pamiętajmy, że ono potem wraz z upływem czasu może spadać, bo gdzieś liczba tych osób, które się chcą podpisać, a jeszcze się nie podpisały, będzie pewnie malała, więc ja bym jeszcze nie odtrąbiał sukcesu, chociaż początek jest bardzo udany.
60 dni na zbieranie podpisów, złożenie podpisów i potem co się dzieje?
Potem komisarz ma 30 dni na to, żeby te podpisy zweryfikować.
No i jeśli one przejdą weryfikację, to musi nie później niż w ciągu 50 dni rozpisać referendum.
Więc to referendum byłoby albo pod koniec maja, albo w pierwszej połowie czerwca.
I żeby referendum było ważne...
to musi zagłosować w nim 160 tysięcy Krakowian.
No i to będzie kluczowa liczba, dlatego że najczęściej włodarze miast nie grają na to, nie przekonują wyborców o to, żeby pójść i zagłosować przeciwko, odwołają, tylko najczęściej mówią, apelują o to, żeby zostawali w domach.
Więc pytanie, czy uda się wtedy zmobilizować?
160 tysięcy Krakowian, żeby poszli do tego referendum.
Jeżeli referendum będzie skuteczne, jeżeli prezydent Miszalski zostanie odwołany, to wtedy w jakim terminie powinny być wybory prezydenckie?
W ciągu niecałych trzech miesięcy.
Wtedy premier ma dwa tygodnie na powołanie komisarza, który to komisarz w ciągu dwóch miesięcy musi rozpisać wybory, więc to jest okres dwóch i pół miesiąca, czyli te wybory byłyby w czerwcu.
Czyli w czasie wakacji.
Tak, no to może negatywnie wpłynąć na frekwencję, ale z drugiej strony, no nie dało się tego terminu ogłosić tak, to też pytanie do Jana Hoffmana, zresztą on taki termin wybrał, ale sądy, że zrobił tak, dlatego, że nie dało się tego terminu wybrać tak, żeby coś nie kolidowało z tymi wakacjami albo z okresem świątecznym, który się skończył miesiąc temu, tak żeby ani zbieranie podpisów, ani samo referendum, ani potem same wybory nie wypadały w jakimś takim okresie obniżonej frekwencji.
To pewne pytanie retoryczne, bo jeżeli by do tego doszło, startowałby pan w tych wyborach.
No za wcześnie jeszcze na takie deklaracje, panie redaktorze.
Nie myślę jeszcze o tym.
Na razie skupiamy się na tym, żeby to referendum się udało.
Jaki jest stan finansów w Krakowie?
Beznadziejny.
Kraków jest najbardziej zadłużony z wszystkich dużych polskich miast w zależności od mieszkańca.
Jest to kuriozum, bo jesteśmy miastem, które powinno być najbogatsze.
Przecież to Kraków ma najwięcej turystów.
W związku z tym z tej turystyki są ogromne dochody, więc to się pojawia pytanie, jak to jest możliwe, że Kraków, który powinien być najbogatszy, jest najbardziej zadłużony?
a jednocześnie cały czas drenuje rządząca ekipa kieszenia mieszkańców, a i tak, i tak to zadłużenie podczas krótkiej kadencji Aleksandra Miszalskiego, trwającej niecałe dwa lata, wzrosło o ponad 2 miliardy złotych.
No i ten dług Miszalskiego będziemy musieli jeszcze długo spłacać, bo to są...
zaciągane w taki sposób, że termin zdalności przypada na 40, czyli często są to pożyczki na 20 lat.
Ale może tak wielkie są inwestycje w Krakowie, może tak zmienia się Kraków, że te pieniądze były dobrze wydane.
No gdyby tak było, gdyby to były wydatki na inwestycje, a nie wydatki bieżące, to wtedy byśmy chwalili Aleksandra Miszalskiego, ale tak naprawdę z nowych dużych inwestycji nie zaczęło się nic, a dyrektory z szkół alarmują, że brakuje im pieniędzy na papier toaletowy.
I proszą rodziców, żeby ci rodzice przynosili papier toaletowy.
To nie jest fake news, to jest prawdziwa historia z jednej ze szkół.
Moja współpracowniczka właśnie była, jako matka, była właśnie świadkiem takiej sytuacji.
Brakowało przez pewien moment pieniędzy na wypłaty dla motorniczych, dla kierowców, więc to jest po prostu łatanie budżetu.
Też kilka miesięcy temu przyszło pismo z Regionalnej Izby Obrachunkowej, takie pismo ostrzegawcze, to się rzadko zdarza, które zresztą Jakub Kosek, przewodniczący Rady Miasta Krakowa, nie wysłał od razu go do radnych, o co też była apela w mediach, jakby starał się ukryć to pismo.
No i to pismo ostrzegawcze zwracało uwagę na pewne nieprawidłowości, na takie kreatywne księgowanie, na to, że przyszłe wydatki są zaniżane, a przyszłe dochody są...
pompowane na siłę, na co też radni z mojego klubu zwracali uwagę podczas debaty prezydenckiej, więc nie ukrywam, że my uważamy, że stan finansów Krakowa być może jest jeszcze gorszy niż to, co wiemy, a to, co wiemy już wygląda fatalnie.
Ale za to dba o czyste powietrze.
W Krakowie wprowadzili radni, rozumiem, i prezydent Strefy Czystego Transportu.
Na wniosek Aleksandra Miszewskiego radni Platformy przegłosowali tę strefę czystego transportu, która jest największa w całej Polsce.
W Warszawie państwo macie strefę, która obejmuje 7% powierzchni miasta, a w Krakowie to jest ponad 60% powierzchni miasta, a na tych 60% mieszka przypłaczająca większość Krakowian, więc jest to swoisty ewenement w skali kraju.
No i to były ogromne protesty.
W czasie konsultacji zdecydowana większość była przeciwko mieszkańców, no ale te głosy mieszkańców, którzy byli przeciwko, zostały wyruszone do kosza.
I też pojawia się taki argument, że ta strefa ma służyć rzekomo ochronie naszego zdrowia.
ochronie naszych płuc, no ale tymczasem i tak każdy może wjechać dowolnym samochodem do Krakowa, tylko musi wnieść opłatę.
No więc od razu pojawiły się przypuszczenia, że ta strefa po prostu służy łataniu budżetu, a nie ochronie naszego zdrowia, co tym bardziej zirytowało mieszkańców, bo przecież to łatanie odbywa się kosztem kieszeni najbiedniejszych, tych, którzy jeżdżą najstarszymi samochodami.
Więc też szedne pytanie, czy to jest fair, czy to jest sprawiedliwe.
I z tym pytaniem zostawiamy słuchaczy w Krakowie.
Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.
Dziękuję za odmowę, pozdrawiam słuchaczy, pozdrawiam pana redaktora.
Łukasz Gibała, lider Stowarzyszenia Mieszkańcy dla Krakowa, był gościem poranka w net.
Ostatnie odcinki
-
Rosja buduje nowy kierunek zagrożenia na północ...
04.02.2026 09:07
-
„Wyłączyć amok OZE”. Bartoszewicz o cenach ener...
04.02.2026 08:42
-
Zaskakująca wizyta Szojgu w Pekinie. Co uzgadni...
04.02.2026 08:30
-
Budżet USA i gra elit. Co naprawdę dzieje się w...
04.02.2026 07:49
-
Karnowski: władza chce „zohydzić” Trumpa i „prz...
04.02.2026 07:07
-
Zachód na kwartalne premie, Chiny na dekady. By...
03.02.2026 17:54
-
Serwis międzynarodowy 03.02.2026 r.: porozumien...
03.02.2026 17:20
-
Serwis Międzynarodowy 02.02.2026: napięcia irań...
03.02.2026 17:08
-
Pełczyńska-Nałęcz nową zmienną w koalicji. Trud...
03.02.2026 16:51
-
„Świat fizyczny przypomniał o sobie”. Jakóbik o...
03.02.2026 16:42