Mentionsy

Śląska Opinia
29.11.2025 04:00

Zembala. Szpital to ja. Gość: Dariusz Kortko

Etyczne i emocjonalne pułapki pisania biografii osób, które nie mogą już zabrać głosu. Jak pracuje się z wywiadami i wspomnieniami zmarłego bohatera oraz gdzie przebiega granica między uczciwością wobec czytelnika a wrażliwością wobec rodziny.

Rozmawiają: Sebastian Pypłacz i Dariusz Kortko, autor książki "Zembala. Szpital to ja".

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 23 wyników dla "Zembala"

I będziemy rozmawiać o książce, którą napisał razem z Judytą Wlatołą Zembala Szpital to ja.

No i tutaj uznaliśmy, że choć profesor Michał Zembala nie chciał z nami rozmawiać, odmówił rozmowy,

Profesor Zembala, jak Państwo cienicie tą książkę, może niektórzy z Państwa już ją przeczytali, to zobaczycie, że on, to jest bardzo znana osoba, bardzo znany lekarz, jeden z tak zwanych w cudzysłowie ubogów.

No i profesor Zembala postanowił ten szpital rozbudować.

Ale też jednym z celów było to, żeby w tym szpitalu, w którym pracował jego syn, Michał Zembala, żeby on przejął ten szpital.

To było jakieś pokłosie ambicji tego, że profesor Zembala właściwie chcąc nie chcąc zawsze wchodził w buty profesora religii.

Profesor Zembala miał kompleks profesora religii, tak można powiedzieć.

A profesor Zembala musiał sobie na te wszystkie funkcje, rektorem nie został nigdy, na te wszystkie funkcje musiał sobie naprawdę dosyć mocno zapracować i je wydrapać.

Profesor Zembala też bardzo chciał.

I tutaj też jest różnica między profesorem Zembala i profesorem Religa.

A nie jestem taki pewien, że profesor Marian Zembala by tak nie zrobił.

I profesor Zembala moim zdaniem był tak związany z tym szpitalem, że się z nim utożsamił.

Bo wyobraźcie sobie Państwo sytuację, jest Wigilia, Wigilia i prof. Zembala przyjeżdża do szpitala wieczorem, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku.

I na tym polegał problem, że wielu lekarzy nie chciało tego, dlatego że profesor Michał Zembala jest bardzo dobrym chirurgiem, naprawdę bardzo dobrym chirurgiem, ale już niekoniecznie tak dobrym szefem.

I nie padło nazwisko Zembala.

Dyrektor Zembala biegał, krzyczał.

Bardzo zaskakujące, dlatego że jak w sobotę rano okazało się, że profesor nie żyje, zadzwonił do mnie chyba Marcin Pietraszewski, który się u nas zajmuje sprawami policyjnymi i mówił, wiesz co, profesor Zembala nie żyje.

Profesor Zembala był człowiekiem bardzo religijnym.

To jeszcze to zdanie powtarzał wiele razy, a potem żona Hanna Zembala też w jakimś reportażu, bodajże dla TVN-u, też tak uzgorzyła, że on tak po prostu w domu mówił.

Zembala.

I sprawa tak przez parę lat gdzieś co chwilę była wzbudzana i oskarżano o to profesora Rilgę, ale wychodzi na to, że to profesor Zembala.

Profesor Zembala być może

Zresztą nawet jak profesor Zembala był ministrem zdrowia, to też był dyrektorem tego szpitala.