Mentionsy
135# Krótka historia Spotify, czyli od piractwa do AI
Spotify w przyszłym roku skończy 20 lat. Dopiero w tym roku zaczął zarabiać. Ale już od lat trzęsie rynkiem muzyki i rozpycha się na rynku podcastów. Ale co w zasadzie wiemy o tej firmie? Owszem, to jedna z nielicznych spółek z Europy. Jedna z tych, które współtworzyły streaming i pomogły w walce z piractwem - ale czy na pewno? Wszyscy wiemy, że Spotify płaci artystom niskie stawki - ale właściwie dlaczego? I ile tak naprawdę w tym serwisie jest muzyki wygenerowanej przez AI i jak ona wpływa na ludzkich artystów (i odbiorców!)? To pytania, na które odpowiadamy w tym odcinku. Będzie też o tym, co jest największym wrogiem Spotify i czy to prawda, że serwis kreuje artystów-widmo. GOŚCIE ODCINKA: - Maciej Janik - adwokat w Stowarzyszeniu Autorów ZAIKS, gdzie zajmuje się problemami na styku prawa autorskiego, nowych technologii i AI; - Antoni Komasa-Łazarkiewicz - kompozytor i aktor, skomponował m.in. muzykę do filmów Agnieszki Holland “W ciemności”, “Pokot” oraz jej serialu “Gorejący Krzew”; - Michał Wieczorek, dziennikarz muzyczny, prowadzi bloga Na obrzeżach o muzyce niszowej i niezachodniej oraz audycję o tej samej nazwie w społecznościowym Radiu Kapitał; - Maciej Dulski, współzałożyciel Music Tech Lab, agencji wspierającej startupy i firmy. ROZDZIAŁY: 04:15 Potwór ze Szwecji 22:47 Spotify a wytwórnie 40:36 Playlisty, duchy i AI 1:14:47 Co dalej? ŹRÓDŁA: - O umowie Spotify i Sony https://www.theverge.com/2015/5/19/8621581/sony-music-spotify-contract - O mechanizmie pro rata https://imusician.pro/en/resources/blog/how-much-does-spotify-pay-per-stream - Liz Pelly, "Mood Machine: The Rise of Spotify and the Costs of the Perfect Playlist", wyd. Hodder And Stoughton Ltd., 2025 Eriksson Maria, Fleischer Rasmus, Johnasson Anna, Snickars Pelle, Vonderau Patrick, "Spotify Teardown", Wyd. The Mit Press, 2019
Szukaj w treści odcinka
Ich utwór Dust on the Wind od premiery odtworzono ponad 2 miliony razy, a miesięczna liczba słuchaczy przekroczyła 936 tysięcy.
I jak to się stało, że założyciel i prezes tej firmy, czyli Daniel Ek, niespodziewanie właśnie ogłosił swoje z niej odejście.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to cencie nas, gdziekolwiek nas słuchacie.
Zasubskrybujcie też nas, gdziekolwiek nas słuchacie.
Michał Wieczorek, dziennikarz muzyczny, prowadzi bloga Na obrzeżach o muzyce niszowej i niezachodniej oraz audycję o tej samej nazwie w społecznościowym Radiu Kapitał.
Spory wybór mamy dzisiaj naszych ekspertów i staraliśmy się też wybrać rzeczywiście i twórcę, i analityków, i prawnika, tak by opowiedzieć o tym naszym dzisiejszym temacie jak najdogłębniej się da.
A mamy taką pierwszą refleksję, zobacz Asia, wreszcie się doczekałyśmy, wzięłyśmy na tapet europejską spółkę i zobaczymy, czy będziemy ją tego głaskać, dlatego że jest z Europy.
No, faktycznie Spotify jest jedną z nielicznych ze Starego Kontynentu, która przebiła się na cyfrowym rynku, a rynek muzyki wręcz współtworzy.
To może na początek garść z danych.
De facto cały rynek muzyczny musi współpracować ze Spotify'em i musi się do niego naginać, żeby w jak najlepszy sposób wszystkie swoje premiery prezentować właśnie tam, bo to Spotify udowadnia, że któryś artysta odnosi sukces, bo jest bardzo często słuchany,
I Spotify jest ogromny, bo ma niemal 700 milionów miesięcznych użytkowników, z czego 276, czyli prawie 1 trzecia, płaci za dostęp do aplikacji, czyli może słuchać muzyki bez reklam.
I co ciekawe, serwis za rok będzie miał 20 lat.
Ale i tak, jako jedna z ostatnich technologicznych firm założonych na początku XXI wieku, wtedy, kiedy jeszcze optymistycznie wierzyliśmy, że tam technologia nam wszystko naprawi, to Spotify faktycznie jako ten jeden z takich ostatnich maroderów notuje zysk.
I choć zanotowali te zyski, a może właśnie dlatego, że je zanotowali, pod koniec września niespodziewanie Spotify ogłosiło, że Daniel Ek z końcem 2025 roku odchodzi z funkcji prezesa.
Ek według oficjalnych zapowiedzi będzie dalej współpracował ze Spotify, skupi się na tworzeniu długoterminowej strategii firmy.
Ma majątek wyceniany na około 2,5 miliarda dolarów i to również dlatego, że Jay-Z jest bardzo sprawnym biznesmenem.
Więc widać, że Ek chyba najlepiej wyszedł na tej całej streamingowej rewolucji ze wszystkich ludzi związanych z muzyką na świecie.
Trudne, bardzo ciekawe.
Mamy ten początek XXI wieku i przypomnijmy sobie, jakie były wtedy realia.
Okej, to ja jeszcze w radiu czatowałam i najgorzej było, jak się pojawiała reklama w trakcie, to było najgorsze.
Ona w Polsce wynikała z tego, że wiesz, do 1995 roku u nas nie było ustawy o prawach autorskich, więc ten rynek był, naprawdę był dziki.
Może kiedyś nagram odcinek, jak dzięki temu dzikiemu rynkowi wyrosła polska scena game devu, bo to jest też strasznie ciekawe.
To jest bardzo ciekawe.
Ale najbardziej za muzykę, bo muzyka po prostu była lekka, nie?
W szczytowym okresie popularności, w lutym 2001 roku, Napster miał aż 26 milionów użytkowników, a przypomnijmy, to jest początek XX wieku, ten internet jeszcze nie jest...
Nie każdy, kto tam odrobinę tak naprawdę interesował się muzą, a my byliśmy w takim wieku, że nie dało rady inaczej, to na Napsterze siedział.
W każdym razie te pozwy Napster przegrał i w efekcie w lipcu 2001 roku został zmuszony do zawieszenia działalności, a rok później ogłosił upadłość.
Bo jak się otworzyły te drzwi, to przez te drzwi dużo zaczęło przechodzić i zaczęło przechodzić, co ciekawe, w Szwecji.
Co ciekawe, dlatego, że wiesz, Szwecja od lat już miała taką opinię państwa, które się świetnie wyspecjalizowało w tworzeniu muzyki pop.
Kto żył na początku XXI wieku, ten albo słyszał, albo korzystał.
I tu słowo kontekstu.
W efekcie ten internet i cała gospodarka internetowa była postrzegana bardzo powszechnie jako taka maksymalnie demokratyzująca i wyrównująca nam wszystkim szanse i dostęp, no właśnie do wszystkiego, w tym do kultury.
On jest oczywiście wyrwany z kontekstu, ale trafił na sztandary organizacji takich jak Pirat Billion, którzy brali ten przekaz bardzo, bardzo dosłownie.
która nigdy nie odniosła może jakichś specjalnych, spektakularnych sukcesów politycznych, ale domagała się, oprócz tego otwarcia internetu, znaczy otwarcia praw autorskich, także zniesienia patentów, a przede wszystkim patentów farmaceutycznych.
Ona nigdy nie przedstawiała takiego bardzo konkretnego programu, który wychodziłby poza sferę wolności i własności intelektualnej.
Bo zaraz potem, dwa lata później iTunes dostał dwie naprawdę rewolucyjne, jak na tamte czasy, funkcje, czyli po pierwsze możliwość kupowania pojedynczych piosenek, to jest turbo ważne, bo wcześniej wszyscy kupowali płyty, nie było innej opcji.
Z dzisiejszej perspektywy dużo, no bo dolara za piosenkę.
Tak, ale z tamtej perspektywy...
nie było tak źle, plus iTunes zaczyna dawać możliwość pobierania tych piosenek na komputer, także z Windowsem.
Ale też takim symbolem właśnie, bo to z jednej strony było piractwo postrzegane jako dawanie ludziom dostępu, a z drugiej strony to robienia krzywdy sektorowi muzycznemu, branży muzycznej.
Więc na przykład w 2006 roku Pirate Bay przeżył najazd policji, zarekwirowanie serwerów.
I jak opisuje Liz Peli, dziennikarka muzyczna, autorka świetnej książki, niedawno wydanej, The Mood Machine, to jest książka o blaskach i cieniach historii Spotify, w tamtym czasie Szwecja była przez wytwórnie muzyczne, mimo tego, że miała ten background takiego państwa bardzo mocno sadzonego w tworzeniu popu, to była postrzegana jako taki stracony rynek.
Dzięki czemu do dziś jest taki mit założycielski wokół tej firmy, że to był ratunek dla muzyków przed tym całym złym piractwem.
Tyle, że jak nam mówi Michał Wieczorek, w tym micie dużo prawdy to nie ma.
To, że Spotify powstało jako narzędzie, które ma pomóc zarabiać muzykom w tych strasznych czasach piractwa, to jest piękny mit, który Daniel Ek wmówił nam, że jest to prawda, ponieważ Spotify powstało jako, i to sam Daniel Ek przyznawał jeszcze 7-8 lat temu,
że Spotify chce zarabiać na reklamach i to, że streamuje teraz muzykę, a nie filmy, to wynikało przede wszystkim z tego, że kiedy Spotify powstawało, to te pliki muzyczne było łatwo streamować, a filmów nie, więc jakby Spotify powstało, nie wiem, pięć lat później, to może byłoby drugim Netflixem, a nie miejscem, gdzie wszyscy słuchamy muzyki, więc musimy skończyć z tym mitem...
że Spotify powstało tak romantycznie, że tutaj Daniel Ek wymyśli, nie no, jest to piractwo i musimy coś z tym zrobić, żeby muzycy zarabiali, bo to nie jest prawda.
On jest takim technologicznym baronem jak Mark Zuckerberg czy Jeff Bezos, który mógłby wciskać jakąkolwiek technologię, jakąkolwiek treść i ta muzyka tak naprawdę nigdy nie była ważna dla Spotify.
To jest coś, co Daniel Ek nam wmówił, że Spotify jest dobre dla muzyków, dla każdego muzyka.
Była przez jakiś czas chyba tylko na... No była w innych serwisach, no ale po jakimś czasie Daniel...
W sensie wielką, jeśli chodzi o zasięgi, jest dość znana, która konsekwentnie odmawia bycia na Spotify.
Spotify powstał jako serwis reklamowy, bo zarówno Daniel Ek, współzałożyciel firmy, jak i jego wspólnik Martin Lorentzon specjalizowali się w marketingu i w reklamie, a nie w muzyce.
Zatem stwierdzili, że zrobią serwis z reklamami i długo się zastanawiali, co też miałoby sprawić, żeby ludzie na ten serwis wchodzili i ostatecznie postawili na muzykę.
Zatem muzyka miała być tylko takim wehikułem, taką zachętą, a prawdziwym produktem miały być reklamy.
No dobra, ale jak już jesteśmy przy wytwórniach, to chyba warto trochę pociągnąć ten wątek, bo wielcy gatekeeperzy świata muzyki odcisnęli bardzo poważne piętno na tym, jak dziś wygląda Spotify.
Pod wieloma względami, choć aspekt finansowy jest tu chyba najważniejszy.
Otóż w pierwszych latach działalności, gdy Daniel Ek negocjował sposób rozliczeń z tak zwanymi majorsami, czyli największymi wytwórniami, takimi jak Universal Music Group,
Ek chciał się rozliczać z jakiegoś procenta.
z przychodów reklamowych, a wytwórnie chciały, żeby płacił im per stream, czyli za rozpoczęcie słuchania danego utworu.
No i ostatecznie to prawnicy musieli wyperswadować Ekowi, że naprawdę będzie musiał przemyśleć ten model biznesowy, który ma w głowie i de facto wprowadzić płatną wersję Spotify, żeby zarobić kwotę, której tutaj majorsi oczekiwali.
I to właśnie dlatego Spotify ma dzisiaj darmową wersję z reklamami oraz wersję premium z subskrypcją.
No i to jest oczywiście bardzo duży wyjątek, jeżeli chodzi o rozliczenia ze współpracownikami, tak nazwijmy, artystów i inne mniejsze wytwórnie.
Dostało dodatkowo 9 milionów dolarów w przestrzeni reklamowej, którą mogli albo wykorzystać, albo sobie odsprzedać.
ani przestrzeni reklamowej, nie było takiego zastrzeżenia, że wytwórnia ma się podzielić tym przychodem z artystami.
wpływ na, no przede wszystkim nawet na system właśnie wynagradzania, który jest tym systemem takim rynkocentrycznym, music-centric, zwanym także proporcjonalnym, często używa się takiego terminu prorata, w którym całe przychody, które otrzymuje Spotify z abonamentów, z reklam i tak dalej, dzielone są na takie trzy podstawowe grupy.
Czyli tak naprawdę na ten rynek cyfrowy, który już w tym momencie nie jest tak zależny od istnienia muzyki na nośnikach,
Więc powinno być tak, że wszyscy działamy w jednym ekosystemie, pomagamy sobie i streaming ma dawać możliwości labelom i wykonawcom, ale w praktyce...
Efekt tego całego mechanizmu prorata jest taki, że jak nam mówił Michał Wieczorek, im większy muzyk, tym po prostu więcej zarabia.
No bo ci najwięksi mają największy kawałek tortu.
zwiększa, w sensie liczba otworzeń się zwiększa, to wszystkim się zwiększa, tylko tak naprawdę zwiększa się tym największym, ponieważ ten odsetek, jak jesteś małym artystą, zostaje na tym samym poziomie, więc dostajesz tyle samo tych pieniędzy.
Wiem, że inne serwisy, jak na przykład SoundCloud czy Deezer, przez jakiś czas eksperymentowały z systemem, który nazywa się User Centric, czyli ja płacę te swoje 20 zł,
Więc większość serwisów, jeśli nie wszystkie, właśnie korzystają z tego systemu Spotify, czyli zarabiam nie w stosunku do tego, ile mam ogólnych odtworzeń, tylko że mój zarobek jest wyliczany w stosunku do wszystkich streamów w danym kraju.
No i tak oto, mimo tego, że mamy coraz większy dostęp do treści muzycznych, a muzycy mogą łatwiej niż kiedykolwiek w historii trafiać do słuchaczy, no to nagle nawet nisze, nawet muzyka Indii, żeby utrzymać się na powierzchni, musi konkurować z największymi gwiazdami.
Co więcej, ten rynek jest naprawdę bardzo skomplikowany pod kątem analizy danych i rozliczeń.
Bardzo skomplikowany, a to jeszcze nie koniec komplikowania, ale mam nadzieję, że my to tutaj bardziej rozplątujemy niż zaplątujemy dalej, bo przecież prawda jest taka, że rzadko jest tak, że jeden utwór jest dziełem tylko jednej osoby, która jednocześnie jest tekściarzem, kompozytorem i wykonawcą.
ostatecznie przekładają się na bardzo niewielkie wynagrodzenie.
I teraz w praktyce, tak jak to było badane, troszeczkę te słynne określenia o 1%, który kontroluje całą światową gospodarkę, przekładają się także na streaming, tylko w tym sensie, że 1% wszystkich wykonawców, bo tych piosenek, które słuchamy, zbierają 90% wynagrodzeń.
składają się oprócz wykonawcy, składają się też właśnie autorzy, którzy na przykład często w przypadku hitów popowych potrafi być tak, że dany kawałek może mieć na przykład sześciu kompozytorów.
jakichś producentów muzycznych robiących aranżacje, wielu kompozytorów podstawowych melodii, czasami jest kilku tekściarzy, czyli jak gdyby nawet te topowe piosenki później dzielą się na różne grupy uprawnione, które jak gdyby brały udział w stworzeniu tego, czego słuchamy.
przypisane do różnego rodzaju abonamentów, no bo jak wiemy podstawowy podział Spotify to jest ten content, który jest oparty na reklamach, tak?
Użytkownik nic nie płaci, słuchacz nic nie płaci, tylko jak gdyby nie ma kontroli nad wyborem kawałków i musi słuchać reklam.
Efekt jest taki, że te końcowe przychody muzyków ze Spotify no bywają naprawdę, no to są pinacy, żenujące.
Bo więc jak mówi nam Michał Wieczorek, artyści po prostu odkryli, że Spotify jest tym, czym miało być.
platformą reklamową, czyli reklamową zarabiającą samo na reklamach, ale też dla nich platformą reklamującą ich treści.
przyciąga za dużo uwagi, bo uwagę muszą przyciągać reklamy.
Szczególnie w darmowej wersji Spotify, która jest cały czas napędzana reklamami.
Oni nawet nie tyle chcieli wciskać tobie reklamy podczas słuchania muzyki, jakby jesteś płatnym użytkownikiem, tylko raczej sprzedawać twoje dane dalej, że po prostu mają tak ogromną bazę danych behawioralnych swoich użytkowników, że bardzo łatwo jest ich profilować.
Albo piosenki, jakich słuchamy, jak piszemy scenariusze tekstorii.
Czyli wyciek informacji o tym, jakie playlisty swoje własne, prywatne mają różni, słynni ludzie.
Więc ja powiem tak, my nasze playlisty możemy udostępnić, zanim wyciekną.
Jak stwierdził podczas jednego ze spotkań takich biznesowych Daniel Ek, wrogim konkurencją dla Spotify jest...
Też nie pracowali tak długo w streamach muzycznych i wiesz, nie czuli być może tego rynku, że tam są po prostu konkretni artyści, a nie tylko ciągi cyferek oznaczających dany utwór muzyczny.
A to i tak nie jest koniec tej sprawy, bo w programie PFC, jakby nie było, wciąż występował człowiek, tylko że po prostu jeszcze gorzej opłacany niż wcześniej.
Ludzie stojący za tą grupą, no bo zawsze są jacyś ludzie, początkowo zaprzeczali, lecz po wydaniu dwóch albumów w stylu country folk, no przyznali, że to jest projekt tej jajki po prostu.
I to nie jest jak Americana, bo Americana rzeczywiście taka bardzo budząca emocje, tak, jest oparta na takich zmieniających się, ja nie jestem ekspertką muzyczną, więc będę mówiła po prostu jak zwykła fantka, zmieniającej się tonacji, są często teksty takie bardzo poetyckie.
Byłam zaskoczona właśnie faktem, że to jest country folk, a nie muzyka elektroniczna, którą...
łatwiej było wcześniej przynajmniej wygenerować AI-owi, a tutaj... Ale to jest bardzo duży rynek Ameryce, wiesz?
W każdym razie zmierzam do tego, że o ile wydaje mi się, że potrafię rozpoznać albo obrazek, albo wideo wygenerowane przez AI...
Często potrafię rozpoznać tekst wygenerowany przez AI, bo specjalizuję się w tekście.
Jest dopracowane do perfekcji, ludzie lubią to, co słyszeli.
załatwiona jest sprawa praw autorskich i praw pokrętnych, a w przypadku muzyki AI te prawa w ogóle nie powstają, to wystarczy jednorazowa płatność, natomiast już nie ma tej płatności proporcjonalnej, nie w rozumieniu prorata, ale takiej, jaką znamy właśnie z funkcjonowania prawa autorskiego, czyli związanego z każdą eksploatacją, z każdym odsłuchaniem na Spotify, bo wtedy w tym momencie płacimy takiemu dostawcy tej muzyki
Sprawa Velvet Sundown wywołała dyskusję o przejrzystości w branży muzycznej, ponieważ obecnie serwisy streamingowe nie mają obowiązku oznaczania utworów wygenerowanych przez sztuczną inteligencję, co utrudnia słuchaczom poznanie ich prawdziwego pochodzenia i tak w ogóle podjęcie jakiejkolwiek decyzji, czy chce się tego słuchać.
A jak mówią nam eksperci, nie jest tak, że Velvet Sundown to takie pierwsze duże wejście AI w streamingi, wręcz przeciwnie, jak podkreśla Michał Wieczorek, AI w tych serwisach jest od dawna i jest masowo.
Oni też przez lata korzystali z usług firm, które dostarczały muzykę bez opłat, muzykę reality free i to jest taki rodzaj muzyki, której właśnie i wykonawcy, i autorzy zrzekają się praw autorskich.
pojawiła się taka firma Ampere Music, już nieistniejąca, która właśnie była takim prekursorem Sono, czyli podajemy kilka parametrów, opisujemy styl i sztuczna inteligencja wypluwa nam utwór i powstało kilka albumów właśnie z użyciem tej inteligencji Ampere Music.
Owszem, niektóre serwisy, jak na przykład Deezer, wprowadzają oznaczenie i wykrywanie muzyki AI i wskazują przy tym na bardzo dużą skalę fałszywych odtworzeń, ale Spotify takich oznaczeń nie stosuje, a to naprawdę wielu słuchaczy może wprowadzać w błąd, choć, jak mówi nam Antoni Komasa-Łazarkiewicz, ucho muzyka wyłapuje tutaj różne subtelności i AI-owe niuanse.
I jesteśmy w takim położeniu, w którym... I to jest coś, co staram się przekazywać młodszym ode mnie osobom, które uprawiają ten zawód albo myślą o nim, że właściwie to, co się...
To znaczy na końcu wracamy do takiego punktu, który jest właściwie jakimś punktem pierwotnym dla wszelkiej sztuki, czyli tego wspólnego, mitycznego siedzenia wspólnie przy ognisku, opowiadania sobie historii, śpiewania sobie jakichś piosenek i legend.
I tu znów ejaj gra, omen, omen, na niekorzyść ludzkich artystów.
do pewnego momentu, do momentu wejścia na scenę AI, nadal ten człowiek był potrzebny, czyli jak gdyby pieniądze na końcu dostawał człowiek.
Firma od lat oczywiście zaprzecza, że tworzy muzykę we własnym zakresie, choć w tym roku Daniel Ek...
Można by się oczywiście zastanawiać, czy odejście EK ma coś wspólnego z tymi kontrowersjami wokół sztucznej inteligencji, ale nie oszukujmy się.
Choć faktycznie, Ek był ostatnio pod mocnym obstrzałem, bo jego firma inwestycyjna Prima Materia okazało się, że jest wciągnięta w inwestycje w wysokości 600 milionów euro w firmę Helsing z Monachium.
I te powiązania Eka z przemysłem zbrojeniowym spowodowały, że wielu artystów nie tylko grzmiało w platformach społecznościowych na temat jego decyzji, ale także wycofało swoją muzykę ze Spotify.
Między innymi na taki krok zdecydował się słynny brytyjski kolektyw trip-hopowy Massive Attack.
Więc Ek faktycznie z różnych powodów sporo muzyków do siebie zraził.
Tyle, że raczej nie ma się co spodziewać jakiejś specjalnej rewolucji w Spotify po Eku.
Bo nowi współprezesi, którzy zresztą w tej firmie pracują od ponad 15 lat, i tak będą raportować nadal do Daniela Eka.
Jak zauważa Michał Wieczorek, wszystko to idzie w jedną bardzo konkretną stronę.
przede wszystkim sposób, tak jak powiedziałaś, na to, żeby płacić jeszcze mniej, żeby ten kawałek tortu przy Spotify był jeszcze większy, no bo ponieważ muzyka ze sztucznej inteligencji, robiona przez sztuczną inteligencję, ona nie jest objęta prawami autorskimi.
Ona nie jest robiona przez człowieka, mimo że Sono bardzo...
Efekt wszystkich tych procesów jest taki, że pozycja muzyków, czyli bądź co bądź serca całej branży jest coraz słabsza.
To z kolei przekłada się na pozycję artystów, na ich siłę ekonomiczną.
To z kolei powoduje erozję w ogóle wartości ekonomicznej dzieła muzycznego.
I to z kolei też przez modele konsumpcji muzyki, które proponuje Spotify, spowodowało, że pojawiło się całe mnóstwo muzyki i to obserwowałem, nawet mam na myśli konkretny przykład jednej z piosenek...
Czyli stał się jakimś elementem takiego, ludzie sobie słuchają tych playlist, jak jadą do pracy albo w domu, albo robiąc cokolwiek, albo na siłowni i coś, co w swoim założeniu jest wypowiedzią artystyczną, stało się pewnego rodzaju takim towarem, takim szumem.
Czyli taki niekończący się stream generowany przez AI oczywiście, stream piosenek czy utworów, które są podobne do siebie, które w mniemaniu Spotify chętnie skonsumujesz, jeżeli wysłuchałeś tej piosenki.
Zresztą więcej jest takich historii, w których sukces muzyczny, czy raczej sukces na streamingu, nie oznacza wcale wielkich przychodów z tego streamingu, lub odwrotnie, zyski ze Spotify nie przekładają się na silną pozycję na rynku muzyki.
To się już niekoniecznie za sobą klei.
I świetnie tę sytuację ilustruje historia najnowszej polskiej gwiazdy Spotify, o której opowiada nam Maciek Tulski.
To nie jest żaden taki właśnie typu jakiś problem, czy mata, czy ktokolwiek, czy podsiadło, tylko to jest człowiek, który nagrał muzykę, dosłownie dwa utwory, które są najpopularniejszym podkładem muzycznym na wszystkich shortach na całym świecie, na wszystkich TikTokach.
I ma dwa utwory, które prawdopodobnie byś kojarzyła, bo występuje we wszystkich TikTokach, we wszystkich shortach, a nikt nie wiedział, że jest Polakiem, bo on jest w ogóle facelessowym artystą, który nie ujawnia swojej tożsamości i po prostu to jest taka muzyka elektroniczna.
Nazywa się Ogryzek i w ogóle nie ma z nim żadnych wywiadów, nikt nie wie, kim jest i ma tylko profil na Instagramie, w którym jak gdyby jest w masce i jeździ Ferrari i bo już z tych wszystkich zarobionych pieniędzy.
Ja nie wiedziałam, nie znałam tego człowieka w ogóle.
Pamiętasz, mieliśmy ten odcinek o Jigu Jigu, nie?
Zatem ogryzek jest najpopularniejszym dzisiaj na świecie.
No i w efekcie na streamingach się to bardzo ładnie sprawdziło.
Tyle, że takich wygranych jako gryzek, ekonomicznie wygranych, szczególnie jeżeli nie są wspierani wielkimi marketingowymi kampaniami, no to nie ma za dużo.
On napisał taki wściekły wpis na Facebooku, w którym wyrzucał, że po tym jak sprawdził w Rapt, czyli tym podsumowaniu roku na Spotify, które się ukazuje zawsze w grudniu, kiedy sprawdził jak wielu miał fanów i jak wielu miał słuchaczy, to bardzo mocno mu się ulało i napisał wtedy na Facebooku tak, to będzie cytat dość długi, cytuję.
Ułamek jednego pierdolonego centa.
Daniel Ek zgarnia miliardy na plecach artystów, którzy zbudowali tę firmę, a mimo to nie chce uczciwie wynagradzać twórców za ich nieocenioną pracę, która napędza jego biznes i styl życia.
I on rok temu pokazał wręcz taki pasek wypłat za odsłuchy.
One się biorą z tego, że wpływy z reklam i z abonamentów za Spotify są po prostu dzielone
To tych utworów teraz się tworzy setki tysięcy dziennie i przez to, że one trafiają do tej platformy i na przykład da się botami generować ruch na odsłuchania, to ta pula dla prawdziwych artystów, takich, którzy włożyli wysiłek w muzykę, czują, że to jest ich powołanie i tak dalej, zmniejsza się, bo coraz większa część puli idzie do...
Ale zanim do tego dojdzie, to jak zawsze pod koniec roku Spotify odpali właśnie to wspomniane już przeze mnie dzisiaj Rapt, czyli naprawdę taką uwielbianą przez słuchaczy kampanię marketingową, w której my sami też będziemy w tej platformie robić bezpłatną reklamę, jakby nie było.
Bo to jest taki naprawdę świetny socjotechniczny chwyt, w którym chcąc odpłacić naszym ulubionym muzykom czy podcasterom, będziemy chwalić się tym, że ich słuchamy, że Spotify podliczyło, że są w naszej piątce ulubionych, ile godzin na tym nie spędziliśmy, czy ile setek minut.
I tak, tak jak rozpoczynamy każdy odcinek naszego podcastu bardzo Wam dziękując za takie aktywności, naprawdę bardzo je doceniamy, bo one pozwalają trochę się poprzebijać w tym algorytmie, to powiedzmy sobie wprost, to naprawdę nie zmienia sytuacji ani muzyków, ani podcasterów.
I żeby jednak nie było tak, że panuje przekonanie, że artyści będą skazani na taki wiesz los włókienników, ludystów, których zastąpiły maszyny.
Bo po pierwsze sam rynek muzyczny stara się jednak zawalczyć o swój los i tak jak nam mówił Durski, rozwija się taki rynek specjalistycznych narzędzi, które uzbrajają branżę w dogłębniejszą wiedzę.
Trwają prace, żeby właśnie cały rynek, żeby korzystał z tego samego standardu.
Natomiast ma wiele lat zapóźnień i technologia w takich szczególnych firmach muzycznych do tej pory nie była obiektem ich głównego zainteresowania, bo forma dystrybucji muzyki była inna.
Dlatego ta branża, podobnie jak i inne związane z twórczością, bardzo głośno domaga się pomocy i opieki ze strony regulatorów, urzędów, a także polityków.
przez indywidualnych artystów, którzy działają swobodnie, bez cenzury, ale też profesjonalnie przekazują pewne wartości estetyczne, wartości filozoficzne, etyczne.
W podobnym tonie wypowiada się też Maciej Janik, tyle że on zwraca uwagę na ciekawą rzecz, że może to w wytwórniach, których zyski też zaczynają topnieć przez zalew muzyki AI, należy pokładać nadzieję.
Więc tu bym trochę uważała, aczkolwiek, no może faktycznie, jak te lajbele będą duże traciły, to też będą tam streamingi trochę zmuszały do, nie wiem, do dzielenia się.
który polegałby na tym, że każdy miałby swoją pulę związaną z tym, ile wpłaca i to jest jak gdyby możliwe technicznie do wykonania, no jednak mamy do czynienia z platformą, która jest w stanie obsługiwać miliony streamów, więc jak gdyby stworzenie innego systemu kalkulacji, która jak gdyby powodowałaby, że każdy miałby taki swój woreczek pieniędzy w związku z tym, jaki płaci abonament.
I te pieniądze są przekazywane na tych, których oni realnie słuchają.
No więc zrobiło się troszeczkę ponuro, ale na razie jedno jest pewne, choć Spotify jest gigantem i coraz bardziej ten rynek przejmuje, to wciąż nie jest jedynym miejscem, które oferuje dostęp do muzyki, więc nawet jeżeli jest nam z niego...
I tutaj bardzo ciekawie już opowiada Michał Wieczorek, który uważa, że wyjściem z tej sytuacji jest powrót do takiego ludzkiego charakteru muzyki, czyli takie autentyczne sprzeciwianie się tej generacji wszystkiego, ale nie tylko poprzez szukanie ludzkich utworów, ale także szukanie
Więc Bandcamp przez lata był pokazywany, jest pokazywany na daleko, właśnie taka antyteza Spotify, gdzie jest ten ludzki pierwiastek, ale oczywiście to nie jest jedyne takie miejsce w sieci.
Opisane także, tę playlistę przygotowała Sharon, nasza edytorka muzyki elektronicznej.
Aczkolwiek wiesz, jest coraz więcej głosów.
No nie, bo tam kupujemy tylko dostęp do biblioteki, nie kupujemy tych utworów.
ale ten produkt po kilku latach przestaje być dostępny, bo na przykład zmienia się generacja konsol i nie możesz już uruchomić czegoś, za co zapłaciłaś, więc to jest bardzo duży, bardzo ciekawy problem, być może kiedyś trzeba będzie do niego wrócić.
I też taki zobacz, filozoficzne trochę odchodzenie od tego, co nam się jeszcze tak z dekadę temu wydawało takim totalnym kierunkiem przyszłości,
Plus, i to już naprawdę na koniec, ja jestem bardzo ciekawa, co się stanie, jak wejdzie AI Act, który przecież platformą każe oznaczać treści wygenerowane przez AI, więc jeżeli na Spotify też to będzie respektowane, to jestem bardzo ciekawa, czy będziemy świadomie słuchać muzyki wygenerowanej przez AI.
I jak zawsze oczywiście w opisie tego odcinku umieścimy linki do książek, do artykułów, do źródeł, na które się dzisiaj powoływałyśmy.
Ostatnie odcinki
-
150# Czy AI zabierze nam sztukę? Ten odcinek na...
03.02.2026 17:00
-
149# Czy w sprawie Saule wszyscy kłamią? I czy ...
27.01.2026 17:00
-
148# Historia Saule, której nie znacie. Pierwsz...
20.01.2026 17:00
-
147# Podwodne kable, jeden z najsłabszych punkt...
13.01.2026 17:00
-
146# Prawdziwa twarz Billa Gatesa | AI oczami D...
23.12.2025 17:00
-
145# Polska krajem "importerów" z Chin. Tajemni...
16.12.2025 17:00
-
144# Tak rośnie moda na gniew | Alarm w OpenAI ...
09.12.2025 17:00
-
143# Szalony rozwój czy martwy internet? Co nap...
02.12.2025 17:00
-
142# "Tej pani już podziękujemy". Tak wypycha s...
25.11.2025 17:00
-
141# Ojcowie AI rzucili papierami | Awantura o ...
18.11.2025 17:00