Mentionsy
135# Krótka historia Spotify, czyli od piractwa do AI
Spotify w przyszłym roku skończy 20 lat. Dopiero w tym roku zaczął zarabiać. Ale już od lat trzęsie rynkiem muzyki i rozpycha się na rynku podcastów. Ale co w zasadzie wiemy o tej firmie? Owszem, to jedna z nielicznych spółek z Europy. Jedna z tych, które współtworzyły streaming i pomogły w walce z piractwem - ale czy na pewno? Wszyscy wiemy, że Spotify płaci artystom niskie stawki - ale właściwie dlaczego? I ile tak naprawdę w tym serwisie jest muzyki wygenerowanej przez AI i jak ona wpływa na ludzkich artystów (i odbiorców!)? To pytania, na które odpowiadamy w tym odcinku. Będzie też o tym, co jest największym wrogiem Spotify i czy to prawda, że serwis kreuje artystów-widmo. GOŚCIE ODCINKA: - Maciej Janik - adwokat w Stowarzyszeniu Autorów ZAIKS, gdzie zajmuje się problemami na styku prawa autorskiego, nowych technologii i AI; - Antoni Komasa-Łazarkiewicz - kompozytor i aktor, skomponował m.in. muzykę do filmów Agnieszki Holland “W ciemności”, “Pokot” oraz jej serialu “Gorejący Krzew”; - Michał Wieczorek, dziennikarz muzyczny, prowadzi bloga Na obrzeżach o muzyce niszowej i niezachodniej oraz audycję o tej samej nazwie w społecznościowym Radiu Kapitał; - Maciej Dulski, współzałożyciel Music Tech Lab, agencji wspierającej startupy i firmy. ROZDZIAŁY: 04:15 Potwór ze Szwecji 22:47 Spotify a wytwórnie 40:36 Playlisty, duchy i AI 1:14:47 Co dalej? ŹRÓDŁA: - O umowie Spotify i Sony https://www.theverge.com/2015/5/19/8621581/sony-music-spotify-contract - O mechanizmie pro rata https://imusician.pro/en/resources/blog/how-much-does-spotify-pay-per-stream - Liz Pelly, "Mood Machine: The Rise of Spotify and the Costs of the Perfect Playlist", wyd. Hodder And Stoughton Ltd., 2025 Eriksson Maria, Fleischer Rasmus, Johnasson Anna, Snickars Pelle, Vonderau Patrick, "Spotify Teardown", Wyd. The Mit Press, 2019
Szukaj w treści odcinka
Tak, tak, Spotify, patrzymy na ciebie.
Bo Spotify rządzi nie tylko być albo nie być świata muzyki, ale także pozycją podcasterów.
No bo większość artystów, gdyby ich wynagrodzenie miało bazować wyłącznie na Spotify, prawdę powiedziawszy, przemierałoby głodem.
I co więcej, dziś muzycy konkurują już nie tylko ze sobą o dostęp do naszych uszu, serc oraz części tego, co płacimy Spotify czy innym streamingom.
Dlatego dziś przyjrzymy się, czy Spotify sam kreuje tak zwanych artystów duchy, jak zmienia sposób tworzenia i konsumowania muzyki i kto tak naprawdę rozdaje karty na rynku muzycznym.
A także, czy wszystko co najlepsze i najgorsze w muzyce wywodzi się ze Szwecji oraz co jest największym wrogiem Spotify.
No, faktycznie Spotify jest jedną z nielicznych ze Starego Kontynentu, która przebiła się na cyfrowym rynku, a rynek muzyki wręcz współtworzy.
Aż 84% przychodów rynku muzycznego pochodzi ze streamingu, a Spotify, największa z muzycznych aplikacji streamingowych, odpowiada za 30% z tego streamingu.
Nie można mówić o Spotify, że jest monopolistą, ale jednak pozycja tej firmy jest dzisiaj dominująca, bo jak nam mówi Maciej Durski, Spotify to więcej niż tylko jeden z kanałów dotarcia i dystrybucji treści muzycznych.
Tak naprawdę Spotify...
De facto cały rynek muzyczny musi współpracować ze Spotify'em i musi się do niego naginać, żeby w jak najlepszy sposób wszystkie swoje premiery prezentować właśnie tam, bo to Spotify udowadnia, że któryś artysta odnosi sukces, bo jest bardzo często słuchany,
I Spotify jest ogromny, bo ma niemal 700 milionów miesięcznych użytkowników, z czego 276, czyli prawie 1 trzecia, płaci za dostęp do aplikacji, czyli może słuchać muzyki bez reklam.
to też jest bardzo przełomowy moment w historii właściwie takiej każdej firmy technologicznej, bo jeśli spojrzymy na przeszłe historie wzrostów, podbojów rynków, podporządkowywania ich sobie przez gigantów technologii, to ten sukces w przypadku Spotify też może oznaczać, że serwis teraz ma szansę na taką przeskoczenie takiego odrębnego, wiesz, kroku i marsz w stronę monopolu, bo jest coraz bliżej, wiesz, osiągnięcia takiego właśnie przełomowego momentu w procesie dystrybucji, w procesie sprzedaży muzyki.
A to wszystko co mówisz jeszcze dodatkowo potwierdza fakt, że po raz pierwszy od założenia tej firmy w 2006 roku Spotify nadał priorytet rentowności, a nie budowaniu zasięgów, czyli w końcu już oficjalnie też stwierdza, że od tego momentu chce na siebie zarabiać tak długofalowo.
Według danych finansowych z końca lipca, czyli za drugi kwartał tego roku, Spotify znów jest na plusie.
Ale i tak, jako jedna z ostatnich technologicznych firm założonych na początku XXI wieku, wtedy, kiedy jeszcze optymistycznie wierzyliśmy, że tam technologia nam wszystko naprawi, to Spotify faktycznie jako ten jeden z takich ostatnich maroderów notuje zysk.
I choć zanotowali te zyski, a może właśnie dlatego, że je zanotowali, pod koniec września niespodziewanie Spotify ogłosiło, że Daniel Ek z końcem 2025 roku odchodzi z funkcji prezesa.
Ek według oficjalnych zapowiedzi będzie dalej współpracował ze Spotify, skupi się na tworzeniu długoterminowej strategii firmy.
Choć właściwie mógłby już nie pracować, bo dzięki udziałom w Spotify dysponuje majątkiem o wartości prawie 10 miliardów dolarów.
Ale może najpierw opowiedzmy trochę o początkach Spotify'a, bo ja mam wrażenie, że one nie są wcale aż tak bardzo szeroko znane, a były bardzo...
I jak opisuje Liz Peli, dziennikarka muzyczna, autorka świetnej książki, niedawno wydanej, The Mood Machine, to jest książka o blaskach i cieniach historii Spotify, w tamtym czasie Szwecja była przez wytwórnie muzyczne, mimo tego, że miała ten background takiego państwa bardzo mocno sadzonego w tworzeniu popu, to była postrzegana jako taki stracony rynek.
I właśnie na takim straconym rynku pojawiło się Spotify.
To, że Spotify powstało jako narzędzie, które ma pomóc zarabiać muzykom w tych strasznych czasach piractwa, to jest piękny mit, który Daniel Ek wmówił nam, że jest to prawda, ponieważ Spotify powstało jako, i to sam Daniel Ek przyznawał jeszcze 7-8 lat temu,
że Spotify chce zarabiać na reklamach i to, że streamuje teraz muzykę, a nie filmy, to wynikało przede wszystkim z tego, że kiedy Spotify powstawało, to te pliki muzyczne było łatwo streamować, a filmów nie, więc jakby Spotify powstało, nie wiem, pięć lat później, to może byłoby drugim Netflixem, a nie miejscem, gdzie wszyscy słuchamy muzyki, więc musimy skończyć z tym mitem...
że Spotify powstało tak romantycznie, że tutaj Daniel Ek wymyśli, nie no, jest to piractwo i musimy coś z tym zrobić, żeby muzycy zarabiali, bo to nie jest prawda.
On jest takim technologicznym baronem jak Mark Zuckerberg czy Jeff Bezos, który mógłby wciskać jakąkolwiek technologię, jakąkolwiek treść i ta muzyka tak naprawdę nigdy nie była ważna dla Spotify.
Oczywiście w tym micie Spotify była bardzo ważna.
To jest coś, co Daniel Ek nam wmówił, że Spotify jest dobre dla muzyków, dla każdego muzyka.
Oczywiście Spotify jest dobre dla największych muzyków.
Tutaj jest bardzo dobrym przykładem Taylor Swift, która w pełnocie stwierdziła, że nie będzie na Spotify, bo jej za mało płacą.
Neil Young, który powiedział, nie będę na Spotify, póki tam jest Joe Rogan, który szerzy teorie spiskowe, kłamie i nie chce, żeby moja muzyka była koło niego, po dwóch czy trzech latach też wrócił, więc Spotify też dla tych dużych artystów jest tak ważnym źródłem dochodu, że oni, ja nie jestem w stanie przypomnieć sobie artysty poza Joną Newsą, która nie jest wielką artystką,
W sensie wielką, jeśli chodzi o zasięgi, jest dość znana, która konsekwentnie odmawia bycia na Spotify.
A tak na Spotify są wszyscy.
Spotify powstał jako serwis reklamowy, bo zarówno Daniel Ek, współzałożyciel firmy, jak i jego wspólnik Martin Lorentzon specjalizowali się w marketingu i w reklamie, a nie w muzyce.
Na samym początku Spotify też zaczynał jako de facto serwis piracki.
Zostało to opisane w innej książce o tym serwisie, Spotify Teardown.
Ich badania były dla Spotify na tyle niewygodne, że firma starała się odciąć im finansowanie i nie dopuścić w ogóle do tej publikacji.
Ale to właśnie oni opisali, że pierwsze przesyłane za pośrednictwem Spotify pliki były po prostu pozyskane nielegalnie.
Tak, no ale zresztą jak opisuje właśnie ta wspomniana Peli w The Mood Machine, Spotify bardzo sprytnie grał i prezentował się albo jako spadkobierca piratów, jeżeli chciał pozyskać inżynierów i słuchaczy, albo jako ten zbawca świata muzyki, jeżeli rozmawiał z wytwórniami muzycznymi.
No dobra, ale jak już jesteśmy przy wytwórniach, to chyba warto trochę pociągnąć ten wątek, bo wielcy gatekeeperzy świata muzyki odcisnęli bardzo poważne piętno na tym, jak dziś wygląda Spotify.
No i ostatecznie to prawnicy musieli wyperswadować Ekowi, że naprawdę będzie musiał przemyśleć ten model biznesowy, który ma w głowie i de facto wprowadzić płatną wersję Spotify, żeby zarobić kwotę, której tutaj majorsi oczekiwali.
I to właśnie dlatego Spotify ma dzisiaj darmową wersję z reklamami oraz wersję premium z subskrypcją.
Przede wszystkim dostali udziały w Spotify.
One mają często decydujący albo taki przeważający wpływ na decyzje podejmowane przez Spotify.
Czyli taką stałą kasę, którą musi Spotify płacić.
W 2015 roku serwis The Verge opublikował szczegóły umowy Spotify z Sony, więc można przypuszczać, że umowy pozostałych Majorsów były w jakiś sposób podobne.
Mianowicie wynegocjowali oni ze Spotify mechanizm rozliczania prorata.
30% przychodu idzie dla Spotify.
Możliwość właśnie stworzenia takiego nowego centrum, gdzie można działać i słuchać i tworzyć muzykę i ją wrzucać bez konieczności współpracy z labelami, no niestety się trochę nie spełniła i oni ze względu na swój taki udział biznesowy w Spotify'u nadal mają bardzo duży...
wpływ na, no przede wszystkim nawet na system właśnie wynagradzania, który jest tym systemem takim rynkocentrycznym, music-centric, zwanym także proporcjonalnym, często używa się takiego terminu prorata, w którym całe przychody, które otrzymuje Spotify z abonamentów, z reklam i tak dalej, dzielone są na takie trzy podstawowe grupy.
30% oczywiście około bierze Spotify, a z 70% około 55% dostają właśnie wytwórnie, a 15% dostają autorzy, czyli tych, którzy reprezentują m.in.
Pod koniec miesiąca Spotify w Polsce zarabia więc milion złotych.
Teraz z tego miliona odliczamy 30%, to prowizja Spotify.
Otóż artystom Spotify płaci od liczby odtworzeń.
A liczbę streamów w Polsce zna tylko Spotify, więc to są nasze takie bardzo, nawet nie założenia, to jest po prostu, pokazujemy mechanizm, ale te liczby na pewno są inne.
Więc większość serwisów, jeśli nie wszystkie, właśnie korzystają z tego systemu Spotify, czyli zarabiam nie w stosunku do tego, ile mam ogólnych odtworzeń, tylko że mój zarobek jest wyliczany w stosunku do wszystkich streamów w danym kraju.
I to powoduje takie sytuacje, to jest akurat cytat z Liz Peli, autorki Mood Machine, ostatniej książki o Spotify, bardzo dobrej, która właśnie tam mówi, że nie każdy muzyk chce i potrzebuje, żeby się utrzymać, konkurować z Edem Sheeranem i Taylor Swift.
Ale teraz każdy musi, bo inaczej nie będzie miał żadnych pieniędzy ze Spotify.
Także dlatego, że tak jak już Asia mówiła, tylko Spotify zna pełne dane, pełne szczegóły tego rynku.
Tylko w Polsce są, żeby pokazać jak bardzo skomplikowany jest ten system, są cztery różne typy abonamentów Spotify.
Oczywiście są dane, że średnio Spotify płaci za jedno odtworzenie trzy tysięczne do pięciu tysięcznych dolara.
Ale to jest jeszcze przedoliczenie prowizji Spotify.
I co więcej, te widełki wynagrodzenia zmieniają się w zależności od naprawdę bardzo różnych czynników, bo według Spotify nie wszystkie odtworzenia zostały stworzone równymi.
Więc z danych za 2022 rok wynika, że za odtworzenie w Stanach Zjednoczonych Spotify płaciło te 0,004 dolara, w Czechach 0,021 dolara, czyli dwa razy mniej, a w Japonii 0,0033.
przypisane do różnego rodzaju abonamentów, no bo jak wiemy podstawowy podział Spotify to jest ten content, który jest oparty na reklamach, tak?
Efekt jest taki, że te końcowe przychody muzyków ze Spotify no bywają naprawdę, no to są pinacy, żenujące.
Co najwyżej zaczęła się bardzo starać o to, żeby dostosować się do tej nowej gospodarki i próbowali zrozumieć algorytmy, publikować tak, żeby Spotify ich doceniał i jakoś tak dogłębniej rozkminiać zasady, także te dotyczące zarabiania.
I oczywiście jak my prosili swoich fanów, żeby ich na tym Spotify słuchali, lubili, share'owali, etc.
Bo więc jak mówi nam Michał Wieczorek, artyści po prostu odkryli, że Spotify jest tym, czym miało być.
Spotify też w okolicach 2015 roku zmienił obraz swojego idealnego użytkownika.
Tylko to jest taka osoba, która ze Spotify korzysta jak z rady.
I to jest idealny użytkownik Spotify.
Szczególnie w darmowej wersji Spotify, która jest cały czas napędzana reklamami.
A też im więcej słuchasz, no to tak naprawdę jest dobrze dla Spotify, ponieważ te twoje 20 złotych się rozmywa na coraz więcej utworów, coraz więcej odtworzeń, więc spada wypłata w Spotify za jedno odtworzenie.
Ale dla Spotify i tak przełomem był nie sposób rozliczeń, tylko wprowadzenie playlist.
Tylko chodzi o usługę, która została wprowadzona w okolicach 2013 roku, czyli wtedy Spotify uruchomił taką opcję, że tworzeniem playlist zaczął zajmować się specjalnie powołany zespół redakcyjny.
Jak stwierdził podczas jednego ze spotkań takich biznesowych Daniel Ek, wrogim konkurencją dla Spotify jest...
Czyli kluczowe stało się to, żeby Spotify cały czas tam nam grał w tle, mniej więcej na kształt właśnie wspomnianego przez Ciebie radia i żeby cały czas coś tam z niego plumkało, ale same dźwięki i co ważniejsze autor tych dźwięków z miesiąca na miesiąc stawały się coraz mniej ważne.
Tu jest pies pogrzebany, bo jak ujawniła wspominana już dzisiaj Liz Peli, czyli autorka książki Mood Machine, Spotify stworzył cały system zarządzania muzyką na tych playlistach.
A chodziło o to, że Spotify stwierdził, że skoro playlisty są takim hitem oraz skoro ludzie słuchają ich nie dla artystów, ale dla muzyki, no to...
Spotify ją zlecał, przejmował prawa autorskie, więc zamiast płacić tantiemy potem od streamów, to płacił raz, a potem siedział i liczył dukat.
No więc wracając znowu do naszego dzisiejszego bohatera, Spotify ten swój program tworzenia tej takiej muzyki do windy nawet nazwał, nazwał go PFC, czyli Perfect Fit Content i obejmował sieć powiązanych firm produkcyjnych, tworzących ogromne ilości takiej niskobudżetowej muzyki stokowej.
Oraz zespół pracowników, którzy po cichutku, potajemnie umieszczali utwory tych firm na playlistach kurowanych, czyli prowadzonych przez samo Spotify, takich podrzucanych słuchaczom.
I od 2017 roku ten program PFC stał się jednym z głównych źródeł zysków Spotify.
Część pracowników Spotify źle się z tym czuła.
Gdy okazało się, że obecny zespół edytorów ma wątpliwości etyczne, no to Spotify po prostu zaczął zatrudniać innych.
Znaczy, zaraz powiemy, że nie do końca jest tak świeżo z tym AI Spotify, ale świeża jest sprawa wyłaniania się muzyków wygenerowanych w AI.
właśnie w ostatnie wakacje, okazało się, że zespół Velvet Sundown, który od kilku tygodni naprawdę mocno w Spotify się objawiał i zebrał ponad milion odtworzeń w tym serwisie, jest jednym wielkim wytworem AI.
Czy dla AI, ponieważ najczęściej w takich sytuacjach umieszczenie tej muzyki na Spotify opiera się na jednorazowej płatności, na tak zwanym buyoutcie.
I o ile w przypadku istniejących, chociaż fikcyjnych twórców, bajot polega na tym, że są tam, powstają jakieś prawa autorskie, prawa wykonawcze, prawa do fonogramu, które zostają przeniesione na platformę albo na jakiś inny podmiot, który z nią współpracuje, ale chodzi o to, że w tym momencie Spotify płaci po prostu tylko i wyłącznie jeden raz.
załatwiona jest sprawa praw autorskich i praw pokrętnych, a w przypadku muzyki AI te prawa w ogóle nie powstają, to wystarczy jednorazowa płatność, natomiast już nie ma tej płatności proporcjonalnej, nie w rozumieniu prorata, ale takiej, jaką znamy właśnie z funkcjonowania prawa autorskiego, czyli związanego z każdą eksploatacją, z każdym odsłuchaniem na Spotify, bo wtedy w tym momencie płacimy takiemu dostawcy tej muzyki
Czyli Spotify, choć jak już mówiłyśmy i tak jest największym finansowym wygranym modelu płacenia za streaming, to zaczął sobie dodatkowo budować ścieżkę do jeszcze większych zarobków.
I Spotify też korzysta właśnie w takich playlistach...
z muzyką użytkową, czyli na przykład ambient do spania, mam bezsenność, muszę sobie posłuchać jakiejś delikatnej muzyczki i tam coraz więcej to są albo właśnie artyści tacy nieistniejący, czyli ktoś napisał 300 utworów i one są podzielone na 150 artystów i Spotify taki pakiet wykupiło, albo już nawet są to utwory komponowane przez AI.
Oczywiście to, co się teraz wydarzyło z Velvet Sundown, ponieważ jest to zespół z AI, jakoś tak nakierowało właśnie uwagę na to, że na Spotify można znaleźć muzykę zróbioną przez sztuczną inteligencję, ale to tak naprawdę nie jest nowość.
Owszem, niektóre serwisy, jak na przykład Deezer, wprowadzają oznaczenie i wykrywanie muzyki AI i wskazują przy tym na bardzo dużą skalę fałszywych odtworzeń, ale Spotify takich oznaczeń nie stosuje, a to naprawdę wielu słuchaczy może wprowadzać w błąd, choć, jak mówi nam Antoni Komasa-Łazarkiewicz, ucho muzyka wyłapuje tutaj różne subtelności i AI-owe niuanse.
za którą Spotify zobowiązało się, że będzie płacić.
I te powiązania Eka z przemysłem zbrojeniowym spowodowały, że wielu artystów nie tylko grzmiało w platformach społecznościowych na temat jego decyzji, ale także wycofało swoją muzykę ze Spotify.
Tyle, że raczej nie ma się co spodziewać jakiejś specjalnej rewolucji w Spotify po Eku.
Nie, ale nie ma co ukrywać, wykorzystanie AI przez Spotify jest dla firmy bardzo takim naturalnym kierunkiem rozwoju, a ten model z każdym dniem się upraszcza, bo powstają chociażby takie Suno AI, które daje możliwość samodzielnego promptowania muzyki, którą następnie można dalej umieszczać na przykład na Spotify,
przede wszystkim sposób, tak jak powiedziałaś, na to, żeby płacić jeszcze mniej, żeby ten kawałek tortu przy Spotify był jeszcze większy, no bo ponieważ muzyka ze sztucznej inteligencji, robiona przez sztuczną inteligencję, ona nie jest objęta prawami autorskimi.
I to z kolei też przez modele konsumpcji muzyki, które proponuje Spotify, spowodowało, że pojawiło się całe mnóstwo muzyki i to obserwowałem, nawet mam na myśli konkretny przykład jednej z piosenek...
Ta piosenka odniosła bardzo duży sukces na platformie Spotify.
I myślę, że to jest proces, który trwa już od ładnych paru lat, bo jeżeli pani używa Spotify, to zauważyła pani, że wcale nie jest tak łatwo intuicyjnie posłuchać albumu, płyty.
Czyli taki niekończący się stream generowany przez AI oczywiście, stream piosenek czy utworów, które są podobne do siebie, które w mniemaniu Spotify chętnie skonsumujesz, jeżeli wysłuchałeś tej piosenki.
Gwoli wyjaśnienia, żoną naszego rozmówcy jest Mary Komasa, której utwory faktycznie, jak na twórczenia taką raczej indie, taką niszową, mają niezłe przebicie na Spotify, ale mimo to Mary wcale nie stała się dzięki temu jakąś taką szeroko rozpoznawalną artystką, której pełno by było w polskiej przestrzeni takiej kulturalnej, popkulturalnej.
Zresztą więcej jest takich historii, w których sukces muzyczny, czy raczej sukces na streamingu, nie oznacza wcale wielkich przychodów z tego streamingu, lub odwrotnie, zyski ze Spotify nie przekładają się na silną pozycję na rynku muzyki.
I świetnie tę sytuację ilustruje historia najnowszej polskiej gwiazdy Spotify, o której opowiada nam Maciek Tulski.
wiesz, że prawdopodobnie nie znasz, jestem w stanie się założyć, najbardziej popularnego polskiego artysty na Spotify'u.
Jest najlepiej zarabiającym Polakiem na Spotify'u, zarobił w rok 2,5 miliona dolarów.
Na to, żeby w ten sposób w ogóle grać z tym algorytmem Spotify, stać przede wszystkim Majorsów, czyli naprawdę...
Niewielu twórców jest tutaj gdzieś u szczytów tego systemu, choć trzeba przyznać, że na głośne żale na to, jak działa ten system streamingowy, na to, jak funkcjonuje Spotify, to pozwalają sobie raczej tylko muzycy spoza najbardziej rozpoznawalnej czołówki, za wyjątkiem wspomnianej już dzisiaj Taylor Swift i jej wielkiej walki za Spotify kilka lat temu.
On napisał taki wściekły wpis na Facebooku, w którym wyrzucał, że po tym jak sprawdził w Rapt, czyli tym podsumowaniu roku na Spotify, które się ukazuje zawsze w grudniu, kiedy sprawdził jak wielu miał fanów i jak wielu miał słuchaczy, to bardzo mocno mu się ulało i napisał wtedy na Facebooku tak, to będzie cytat dość długi, cytuję.
Gorycz, którą czuję w sercu, wynika z tego, że Spotify wypłaci mi za to 4,29 dolara.
Spotify to zło, które jednocześnie uchodzi za istotny wskaźnik sukcesu w branży muzycznej.
Co gorsza, jedyną realną drogą do przebicia się na Spotify jest płacenie za usługi promocyjne, które zwiększają zasięg.
No ale tak to się właśnie kręci dla przeogromnej części rynku, chociaż oczywiście samo Spotify woli chwalić się tym, że w ubiegłym roku wypłacił 10 miliardów dolarów tantiem całemu przemysłowi muzycznemu i że prawie 1500 artystów zarobiło co najmniej 1 milion dolarów z tantiem z tego serwisu.
Bardzo ważne jest rzeczą, żeby zrozumieć, w jaki sposób biorą się pieniądze, artyści biorą pieniądze, bo to jest tak, że Spotify ma ograniczoną liczbę, ilość pieniędzy.
One się biorą z tego, że wpływy z reklam i z abonamentów za Spotify są po prostu dzielone
No więc za całkiem niedługo, za kilka miesięcy Spotify będzie świętować swoje dwudzieste urodziny.
Ale zanim do tego dojdzie, to jak zawsze pod koniec roku Spotify odpali właśnie to wspomniane już przeze mnie dzisiaj Rapt, czyli naprawdę taką uwielbianą przez słuchaczy kampanię marketingową, w której my sami też będziemy w tej platformie robić bezpłatną reklamę, jakby nie było.
Bo to jest taki naprawdę świetny socjotechniczny chwyt, w którym chcąc odpłacić naszym ulubionym muzykom czy podcasterom, będziemy chwalić się tym, że ich słuchamy, że Spotify podliczyło, że są w naszej piątce ulubionych, ile godzin na tym nie spędziliśmy, czy ile setek minut.
Mało tego, no podcasterów to zwłaszcza, bo Spotify za odtwarzanie podcastów.
Albo w ogóle zrezygnować ze słuchania Spotify.
Potem wszyscy myśleli, że po prostu YouTube i Spotify weźmie to na siebie i oni będą już tylko mogli zarabiać pieniądze, a tak naprawdę...
To znaczy te pozycje nasze względem takiego de facto monopolisty, jakim się stał Spotify, na naszym rynku w każdym razie,
No chyba, że tak jak w przypadku Spotify, który miał być nadzieją na demokratyzację tego rynku, bogaci...
No więc zrobiło się troszeczkę ponuro, ale na razie jedno jest pewne, choć Spotify jest gigantem i coraz bardziej ten rynek przejmuje, to wciąż nie jest jedynym miejscem, które oferuje dostęp do muzyki, więc nawet jeżeli jest nam z niego...
najwygodniej korzystać, no to możemy chociaż docenić, że konkurencja jest i że nie musimy, nie jesteśmy skazani na korzystanie ze Spotify.
Spotify oduczyło nas tego, że za muzykę warto zapłacić więcej niż 20 złotych miesięcznie.
Więc Bandcamp przez lata był pokazywany, jest pokazywany na daleko, właśnie taka antyteza Spotify, gdzie jest ten ludzki pierwiastek, ale oczywiście to nie jest jedyne takie miejsce w sieci.
Inne serwisy też właśnie to, co mówiłem na samym początku, żeby się odróżnić od Spotify i przyciągnąć użytkowników, też na przykład mają takie playlisty edytorskie, które Spotify też miał przez lata, ale to są już na przykład
Więc chyba musimy wrócić do, żeby właśnie nie stać się tymi niewolnikami algorytmów Spotify.
Wciąż podkreślamy, że to nie jest tak, że już jest wszystko zaorane, Spotify przejące wszystkie rynki, nie ma alternatyw i my nie możemy tutaj nic z tym zrobić.
Plus, i to już naprawdę na koniec, ja jestem bardzo ciekawa, co się stanie, jak wejdzie AI Act, który przecież platformą każe oznaczać treści wygenerowane przez AI, więc jeżeli na Spotify też to będzie respektowane, to jestem bardzo ciekawa, czy będziemy świadomie słuchać muzyki wygenerowanej przez AI.
Ale też jak będzie to oznaczone, wiesz, bo jeżeli to będzie oznaczone tylko, że widzisz na Spotify, ale nie słyszysz, że nie pojawia się ci taki sygnał, wiesz, AI generated, czy tam wytworzone przez AI, to ludzie wciąż mogą tego nie widzieć, no bo playlista im leci jednak w tle, nie?
Ostatnie odcinki
-
150# Czy AI zabierze nam sztukę? Ten odcinek na...
03.02.2026 17:00
-
149# Czy w sprawie Saule wszyscy kłamią? I czy ...
27.01.2026 17:00
-
148# Historia Saule, której nie znacie. Pierwsz...
20.01.2026 17:00
-
147# Podwodne kable, jeden z najsłabszych punkt...
13.01.2026 17:00
-
146# Prawdziwa twarz Billa Gatesa | AI oczami D...
23.12.2025 17:00
-
145# Polska krajem "importerów" z Chin. Tajemni...
16.12.2025 17:00
-
144# Tak rośnie moda na gniew | Alarm w OpenAI ...
09.12.2025 17:00
-
143# Szalony rozwój czy martwy internet? Co nap...
02.12.2025 17:00
-
142# "Tej pani już podziękujemy". Tak wypycha s...
25.11.2025 17:00
-
141# Ojcowie AI rzucili papierami | Awantura o ...
18.11.2025 17:00