Mentionsy

Techstorie - rozmowy o technologiach
22.10.2024 16:00

97# AI odtworzyła dzieła spalone w 1945 r. Czy odtworzy bursztynową komnatę? [lokowanie marki]

Jak przywrócić glam instytucjom GLAM ( jak z angielskiego określa się galerie, biblioteki, archiwa i muzea)? Oczywiście dzięki AI i odrobinie innowacji. Muzea na całym świecie wprowadzają aplikacje, które dla zwiedzających wytyczają indywidualne trasy zwiedzania. AI pomaga w rekonstrukcji utraconych na zawsze dzieł sztuki (ach, ile pracy miałaby w Polsce!) i ułatwia pracę muzealnikom. Choć kuratorem wystawy chyba ponownie szybko nie zostanie. W tym odcinku odwiedzamy Florydę, Dubaj, Londyn, Singapur i kilka innych miejsc na świecie, które udowadniają, że mądrze wykorzystana AI może zachęcać do czytania, chodzenia do teatru czy na wystawy. Jak to wygląda w Polsce? GOŚĆMI PODCASTU SĄ: - Marcin Wilkowski z Laboratorium Humanistyki Cyfrowej, programista w Centrum Kompetencji Cyfrowych na Uniwersytecie Warszawskim, który naukowo zajmuje się archiwistyką sieci i badaniami wczesnej WWW, rozwija projekt https://humanistyka.dev. - Dr Anna Pluszyńska z Instytutu Kultury Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, animatorka, menedżerka kultury, koordynatorka dostępności i otwartości, współzałożycielka Instytutu Badań Organizacji Kultury – IBOK, członkini Humanistic Management Network. Techstorie i radio Tok FM objęły patronat nad II edycją Forum Kultury Cyfrowej, którego organizatorem jest Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku. „Głosem eksperta" to podcast, w którym rozmawiamy na ważne tematy, opowiadamy o istotnych zjawiskach, wyjaśniamy trendy i zastanawiamy się nad tym, co warto wiedzieć tu i teraz, a także już za chwilę, w przyszłości. To rozmowy przygotowywane przez uznanych i doświadczonych dziennikarzy, które zawierają lokowanie marki. NA SKRÓTY DO TREŚCI: 00:00:00 - Wprowadzenie 00:05:00 - Możliwości 00:13:56 - Rekonstrukcja dzieł sztuki 00:30:26 - Muzea 00:42:16 - Teatry 00:46:03 - Biblioteki 00:59:16 - Zagrożenia ZAGŁOSUJ NA TECHSTORIE: - Głosowanie w konkursie Podcast Roku: https://podcastroku.pl/nagrodapublicznosci/ LINKI DO ŻRÓDEŁ: - O Forum Kultury Cyfrowej w Gdańsku: https://forumkulturycyfrowej.ikm.gda.pl/ - O rekonstrukcji Rembrandta: www.theguardian.com/artanddesign/2016/apr/05/new-rembrandt-to-be-unveiled-in-amsterdam - O rekonstrukcji głosu w Muzeum POLIN: https://polin.pl/pl/sztuczna-inteligencja-odtworzyla-glos-ocalalej-z-holocaustu - Rekonstrukcja dzieł Klimta: https://www.wired.com/story/artificial-intelligence-reviving-lost-art - Rekonstrukcja dzieł Klimta na wideo: https://www.youtube.com/watch?v=1xYpIM_BVTI&t=14s - Muzeum Salvadora Dalego: https://thedali.org/ Muzeum Przyszłości https://museumofthefuture.ae/en - O AI, która została kuratorem wystawy: https://www.nytimes.com/2023/09/08/arts/ai-chatgpt-curators-museums.html - O hologramie na scenie teatru: https://tech.wp.pl/burza-w-szklance-wody-czyli-wirtualny-aktor-w-klasycznym-teatrze,6066293524460673a - O immersyjnym czytaniu: https://www.nlb.gov.sg/main/about-us/press-room-and-publications/media-releases/2024/Central-Public-Library-Reopens-with-a-Kaleidoscope-of-Collections-and-Experiences-for-Everyone - O AI-cenzorze: https://www.thegazette.com/k/19-books-pulled-from-mason-city-school-libraries/?ref=hackernoon.com POLECANY WCZEŚNIEJSZY ODCINEK TECHSTORII: - 43# Japońskie roboty, koreańskie chipy. Technologiczny wyścig o palmę pierwszeństwa - https://audycje.tokfm.pl/podcast/141181,43-Japonskie-roboty-koreanskie-chipy-Technologiczny-wyscig-o-palme-pierwszenstwa

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 614 wyników dla "Muzeum Narodowym w Warszawie"

Podcast zawiera lokowanie marki.

Na podcast zapraszają Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku, organizator drugiej edycji Forum Kultury Cyfrowej, Media Lab Gdańsk oraz Polska Spółka Gazownictwa.

Słyszycie muzea, teatry, biblioteki, archiwa, może nawet opery i pierwsze co przychodzi Wam do głowy to konserwatywne, skostniałe, zakotwiczone w czasach słusznie minionych instytucje.

które okopały się i bronią dostępu do kultury przez wielkie K. Jeśli tak, to najwyższy czas, by zmienić zdanie na ich temat, bo właśnie te miejsca pełnymi garściami czerpią z technologicznej rewolucji i co więcej, one są często w jej furpoczcie.

Budują własne systemy oparte na AI, używają algorytmów do usprawniania pracy kuratorów, tworzą wystawy i przedstawienia korzystające z rzeczywistości rozszerzonej i wirtualnej oraz przy pomocy generatywnej AI odtwarzają to, co dawno w odbętach historii.

Faktycznie bawią się technologiami i próbują przez nie wytłumaczyć świat sztuki, świat kultury i co ważne sprawić, by stał się on naprawdę o wiele szerzej dostępny.

Zatem dziś zapraszamy w podróż dookoła świata śladami technologii w instytucjach kultury.

Nasza wycieczka zabierze Państwa od Tampy na Florydzie, po Wiedeń, od Szekspirowskiego Teatru w Londynie do Futurystycznego Muzeum w Seulu.

Ale będziemy też w Polsce troszkę.

Ale przede wszystkim zastanowimy się, czy AI może pomóc sprowadzić kulturę do szerokich mas, czy pomoże nam odzyskać zniszczone dzieła kultury, czy algorytmy zaczną zarządzać zbiorami bibliotecznymi, czy do teatru zaczniemy chodzić w okularach do VR-u.

W podcaście TechStorie witają Sylwia Czubkowska i Joanna Sosnowska, redaktorka gospodarcza Wyborczej Biz.

Sylwia Czubkowska.

Joanna Sosnowska.

Zanim wybierzemy się w taką podcastową podróż po całym świecie, to chciałybyśmy Was wszystkich serdecznie zaprosić i wirtualnie, i bardzo realnie do Gdańska, gdzie już 24 i 25 października odbędzie się Festiwal Kultury Cyfrowej, nad którym TechStorie Talk FM objęły patronat.

i na którym pojawimy się osobiście ze specjalnym wystąpieniem, oczywiście o AI, oraz poprowadzimy dwa panele o technologiach, które zmieniają świat kultury.

Wszystkie szczegóły tego wydarzenia, rejestracji, jacy goście się na nim pojawią, no i o czym będziemy z nimi dyskutować, oczywiście będą w opisie tego odcinka.

Tak, przypominamy, Forum Kultury Cyfrowej w Gdańsku i naprawdę to się zapowiada bardzo ciekawe wydarzenie.

Taka mieszanka wiedzy o kulturze i cyfryzacji.

Same dużo odkryjemy chyba tam ciekawych rzeczy, bo to nie do końca jest świat, który tak doskonale znamy.

Oprócz linku do rejestracji na Forum Kultury Cyfrowej w opisie będzie jeszcze jeden link.

Tak, będzie jeszcze link, o którym Państwu mówimy już od kilku tygodni.

Będzie link do konkursu Podcast Roku, w którym można na nas zagłosoww kategorii głos publiczności.

Do 11 listopada trwa głosowanie, więc jeszcze jest chwila czasu.

No i tradycyjnie, jak już zawsze...

Mamy do Was prośbę i podziękowania.

Podziękowania oczywiście za to, że jesteście z nami, że z nami dyskutujecie i w mediach społecznościowych i na żywo, że nas słuchacie, polecacie, subskrybujecie, komentujecie i w ogóle robicie nam się płytko na serduszkach, bo to naprawdę jest super fajne, nadaje duży sens tej pracy.

No i pomaga też, jak zawsze już mówimy, o czym pewnie wszyscy nasi słuchacze doskonale wiedzą, pomaga przebijać się przez algorytmy.

No i w końcu nieustannie też przypominamy, że z okazji setnego odcinka podcastu będziemy odpowiadać na Wasze pytania, dlatego ślicie je na naszego maila techstoriemałpa.fm albo zadawajcie je na Instagramie naszym albo Toku.

Czekamy na Wasze pytania do 25 października.

To już po tym koncercie życzeń czas przejść do naszych dzisiejszych ekspertów.

A doradzać nam będą dzisiaj Marcin Wilkowski z Laboratorium Humanistyki Cyfrowej, programista w Centrum Kompetencji Cyfrowych na Uniwersytecie Warszawskim, który naukowo zajmuje się archiwistyką webu i badaniami wczesnej sieci, a także rozwija projekt humanistyka.def.

I bardzo polecamy w ogóle zajrzeć na tą stronę, bo...

Marcin ma tam bardzo dużo ciekawych, dogłębnych publikacji, do tego jeszcze super zilustrowanych.

Drugą ekspertką jest doktor Anna Pluszyńska z Instytutu Kultury Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pani doktor jest animatorką, menadżerką kultury, koordynatorką dostępności i otwartości.

współzałożycielką Instytutu Badań Organizacji Kultury IBOK oraz członkinią Humanistic Management Network.

I naszych dzisiaj ekspertów też będzie można spotkać w Gdańsku i z nimi porozmawiać, więc tym bardziej zapraszamy.

Na początek kilka danych, żeby nie było, że jesteśmy gołosłowne.

W lutym 2022 roku, czyli de facto jeszcze przed eksplozją boomu na generatywną AI, którą wywołało oczywiście pojawienie się czatu GPT,

Komisja Europejska wydała raport zatytułowany Szanse i możliwości technologii AI dla sektora kreatywnego i kulturalnego.

No i tytuł jest być może najnudniejszy na świecie.

Tak, ale to co w środku jest już bardzo ciekawe, bo ten raport powstał na podstawie dostępnych badań, wywiadów z przedstawicielami środowiska, czyli z artystami, producentami, badaczami itd.

i przedstawia różne obszary, w których sztuczna inteligencja może pomóc instytucjom kultury.

I to jest chyba bardzo ważne, żeby podkreślić, bo my dzisiaj nie będziemy rozmawiać o tym, jak technologie zmieniają kulturę, o tym mamy odcinek.

I go oczywiście bardzo polecamy do posłuchania.

Będzie bardziej właśnie o instytucjach, czyli tym, co stoi w tle troszkę, co czasami trochę zapominamy, nie zauważamy, a dzięki czemu tak naprawdę mamy dostęp do tej kultury.

W gatekeeperach kultury.

W gatekeeperach kultury, tak, w lopach.

Ja tam ziewałam, Asia się śmiała z tego.

Ale rzeczywiście, jak się przyjrzymy, jak te instytucje działają, to się przestaje robić nudno.

Robi się super ciekawie.

I wskazuje też ten wspomniany raport na to, jak one mogą działać.

A są cztery główne takie kierunki, obszary, dzięki którym technologie mogą pchnąć te instytucje w fajne miejsca.

No po pierwsze jest to oszczędność zasobów, zwiększona optymalizacja i tutaj przykładem zastosowania jest AI, chociażby automatyczne tłumaczenie wydawanej książki na inne języki.

Ja tutaj trochę też znowu wzdycham, bo jednak gwaram, żeby tłumacze tłumaczyli albo żeby tłumacze poprawiali po takim automatycznym tłumaczeniu.

I pewnie tak będzie.

I pewnie tak będzie.

No ale faktycznie przy dużej ilości publikacji albo publikacjach specjalistycznych, gdzie jest też ważny czas, no to to będzie optymalizacja.

Drugim obszarem jest podejmowanie decyzji.

I tu AI może pomóc na przykład w rozpoznawaniu fałszywek obrazów albo przy decydowaniu, który scenariusz filmowy zrealizować.

Wciąż nie wydaje mi się, że z tymi scenariuszami to tak będzie łatwo.

Komisje być może zostaną, natomiast taki algorytm może podpowiadać, po prostu może odsiać na przykład te najgorsze, albo te, które są podobne.

Te, które zostały napisane przez generatywną AI.

Albo te, które są podobne do seriali, które zostały wypuszczone przez dane VOD albo daną stację w ciągu ostatnich trzech lat.

No wiesz, no dobra, takich seriali, które są podobne do innych seriali, to jest bardzo dużo, co nie zawsze oznacza, że będą bardzo wtórne, bo to różnice mogą być zupełnie niewyczuwalne jeszcze dla AI.

Ale dobra, przyjmijmy, że faktycznie w ramach takiej szybszej decyzyjności AI może się przydać.

Trzeci obszar to przyciąganie nowych odbiorców, na przykład poprzez imersyjne czytanie.

I tu już dla mnie zaczyna robić ciekawie.

Czwarty i ostatni obszar to jest pomoc AI w tworzeniu nowej sztuki.

Objawiać ma to się chociażby we wspieraniu się AI właśnie w pisaniu scenariuszy czy układów tanecznych.

I tu też jest ciekawie, bo to nie jest ta właśnie generatywna AI, którą najczęściej widzimy, nie?

powiedzmy, że sztuka.

I na takie bardzo praktyczne, można wręcz powiedzieć przyziemne podejście instytucji kultury do wykorzystania technologii wskazuje Wilkowski, który opowiada, że to właśnie muzea, galerie, archiwa, biblioteki, etc.

Dosyć odważnie podchodzą do rozwiązań technicznych i to robią właściwie od lat, no bo jak patrzymy, jakie były pierwsze witryny internetowe w polskim internecie,

no to były witryny instytucji publicznych, instytucji, już nawet nie mówię o KPRM-ie, ale takiej strasznie śmiesznej stronie, która zawierała właściwie tekst wyłącznie, ale na przykład strona Zachęty to była jedna z pierwszych witryn polskich czy strona Muzeum Narodowego w Warszawie.

To oczywiście się stało dlatego, że po części ten polski web się zaczynał tak właśnie w takim kręgu artystyczno-instytucjonalnym, a nie specjalnie komercyjnym.

No ale w każdym razie instytucje miały na tyle dużo odwagi, żeby w to wczesne medium wejść i właściwie do tej pory tak jest.

Czy pojawia się jakiś, na wybrzydku mówiąc, paradygmat?

To jest na pewno myślenie o zbiorach, o kolekcjach, jak o danych.

I to znowu instytucje robią od lat.

pewne informacje, pewna perspektywa na temat czegoś, co możemy sobie obejrzeć albo przeczytać.

Jest to zdatyzowanie, nie wiem, czy to jest ładne słowo, jakiejś treści kultury.

No i to akurat biblioteki, archiwa, muzea robią od dziesięcioleci, jeśli nie od stuleci.

Więc tutaj trzeba patrzeć na taką długą historię takiego podejścia.

Na dziś oczywiście to jest kontekst tego, że te dane można generować szybciej, można z nimi robić różne rzeczy, też z wykorzystaniem uczenia maszynowego.

Obecnie Europeana, czyli biblioteka taka finansowana przez Komisję Europejską, biblioteka, która agreguje dane z kilku tysięcy podmiotów właśnie z kultury czy z muzeów, archiwów bibliotek z całej Europy.

Od marca 2025 roku prowadzi taki projekt AI4Culture i tam organizuje warsztaty dla pracowników i pracowniczych sektora na przykład z tego jak za pomocą uczenia maszynowego uzupełniać metadany obiektów albo jak rozpoznawać pewne schematy i wzory na materiałach wizualnych.

W centrum tej dyskusji technologicznej w instytucjach kultury jest na pewno sztuczna inteligencja.

W Czeszynie jestem już wielkim fanem tego pojęcia, ale wydaje mi się, że też nie ma w tym jakiejś takiej przesady, którą czasem widać na konferencjach takich influencerów.

Raczej w instytucjach kultury nikt się nie zastanawia, czy sztuczna inteligencja uzyska świadomość,

Raczej to jest pytanie o to, czy rzeczywiście to się przyda.

Czyli bez krążenia wokół superinteligencji i bez rozkmin, kiedy to osiągniemy AGI.

Co oczywiście nie oznacza, że świat kultury nie widzi pewnych zagrożeń, o których zresztą także raport wspomina.

Ale co ciekawe, dokładnie na te aspekty zwraca też uwagę dr Anna Pluszyńska.

Tyle, że ona podkreśla, że polskie ośrodki są wobec AI dość mocno ostrożne.

Od kilku lat prowadzę...

jakościowe badania, a to znaczy wywiady indywidualne i grupowe z pracownikami muzeów.

I temat AI pojawia się w naszych rozmowach, choć przyznam szczerze, że dość rzadko.

I wciąż mam takie wrażenie, że AI jest traktowana jako innowacja, ale taka trudna do oswojenia.

Więc jeśli muzea korzystają z różnych narzędzi, to raczej w celu eksperymentowania czy też testowania.

I kiedy myślę o zastosowaniu AI w muzeach, przychodzą mi do głowy takie dwa główne obszary.

Pierwszy to kiedy AI jest wykorzystywana do tworzenia oferty skierowanej dla odbiorców, czyli na przykład tworzenie wystaw, dzieł stworzonych lub współtworzonych przez AI.

A drugi obszar, który w moim przekonaniu jest dużo bardziej interesujący,

To przykłady działań, w których AI jest takim narzędziem wspomagającym pracę kadry muzealnej.

I w tym obszarze można wymienić działania, nazwijmy to mniej lub bardziej zaawansowane, od takich jak na przykład tworzenie tekstów alternatywnych, automatyczne transkrypcje na język obcy, po chociażby analizę kolorów przy tworzeniu odwzorowań, czy też rekonstrukcje cyfrowe, na przykład starych negatywów.

Ale tak jak wspomniałam, to są raczej przykłady wymieniane, niekoniecznie wdrażane jako coś stałego i naturalnego.

No dobrze, czy wdrażane, to zaraz sprawdzimy, bo w instytucjach GLAM, jak z angielskiego skrótowcem określa się Galleries, Libraries, Archives i Museums, jest całkiem sporo ciekawych, ważnych, a także futurystycznych rozwiązań.

I teraz właśnie zaczynamy wycieczki po całym świecie.

które Państwo obiecałyśmy.

No zacznijmy od wysokiego C. A konkretnie od historii o tym, jak w 2016 roku projekt The Next Rembrandt narobił niezłego zamieszania.

Chodzi oczywiście o projekt, w którym AI na podstawie analizy prac Rembrandta stworzyła naprawdę zaskakujący obraz.

Ja Państwu opiszę ten obraz, bo to trzeba sobie wyobrazić.

To jest portret mężczyzny w wieku około 30 lat, który ma czarny kapelusz, biały, szeroki kołnierz.

Krój wskazuje, że ten mężczyzna żyje w XVII wieku i jak się na niego patrzy, to absolutnie można sobie dać uciąć rękę, że został namalowany przez Rembrandta.

Zgadza się tam wszystko.

Kolory, technika, kreska, ten trudny do opisania klimat Rembrandtów.

Tyle, że, jak się pewnie już Państwo domyślają, prawdziwymi twórcami tego obrazu są analitycy danych i komputery, a powstał on w wyniku trwającego 18 miesięcy specjalnego projektu, którego celem było zadanie pytania, czy nowe technologie i dane mogą przywrócić do życia jednego z największych, najbardziej innowacyjnych malarzy wszechczasów.

Tak, i to jest o tyle też ciekawy projekt, bo w nim uczestniczyła bardzo ciekawa mieszanka osób, czyli właśnie analityków danych, programistów, inżynierów oraz historyków sztuki.

Byli to przedstawiciele prywatnej dużej firmy Microsoftu, instytucji naukowej, czyli Holenderskiej Politechniki w Delft, ekspertów związanych z malarstwem, z Królewskiej Galerii Malarstwa w Hadze, no i muzealnicy z Muzeum Domu Rembrandta w Amsterdamie.

To bardzo fajnie pokazuje taką współpracę różnych instytucji.

I ostatecznie ten obraz został wydrukowany w technologii 3D, więc znowu nie namalowany, tylko wydrukowany.

Składa się ze 148 milionów pikseli, a do jego stworzenia potrzebne było wprowadzenie fragmentów 168 263 fragmentów obrazów Rembrandta.

I to jest w ogóle bardzo ciekawe, bo proszę sobie wyobrazić, to jest naprawdę obraz wydrukowany w 3D.

I być może dlatego ten eksperyment wciąż robi duże wrażenie.

Tyle, że dziś używanie AI i generalnie zaawansowanych technologii w instytucjach kultury to już w ogóle nie są eksperymenty.

Te technologie są coraz szerzej stosowane.

I bardzo ciekawe jest to, że one są stosowane również do tego, żeby odbiorcom kultury uzmysłowić i wprowadzić nas faktycznie, chciałoby się powiedzieć, w inne światy, ale żeby to odbieranie kultury było mniej płaskie.

I dla mnie tutaj świetnym przykładem jest to, co zrobiło Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie, bo ono wykorzystało technologię do odtworzenia rzeczywistości, tej, która już jest niedostępna nam dzisiaj.

Jednym z tych projektów właśnie Polin jest taki wirtualny spacer po nieistniejącej już żydowskiej dzielnicy Warszawy.

No i dzięki jej użytkownicy mogą eksplorować przestrzeń, która została zrekonstruowana na podstawie dostępnych oczywiście archiwów i wspomnień.

To jest ważne, nie tylko właśnie wizualnie, tylko z opowieści ludzi.

Co więcej, w ubiegłym roku przy użyciu AI odtworzono też głos żydówki Steli Fiedelsait, która w Warszawie przeżyła II wojnę światową.

Nagrania są jej, tylko są używane te nowe, wygenerowane nagrania głosowe do odczytywania właśnie relacji z czasów zamknięcia w warszawskim getcie.

Więc to jest ogromne wrażenie to na mnie zrobiło, powiem ci, jak tego słuchałam.

Bo to naprawdę może robić wrażenie, ale doktor Pruszyńska wskazuje, że przy tego typu zastosowaniach AI trzeba też pamiętać o perspektywie odbiorcy i o tym, żeby muzeum opisując tego typu zastosowania pozostawało po prostu wobec tego odbiorcy fair.

Głównym zagrożeniem, jakie ja widzę, to jest ten o charakterze etycznym.

To znaczy właśnie chociażby to, żeby instytucje zastanowiły się nad tym, czy podejmujemy jakieś etapy kontroli jakości, albo w jaki sposób oznaczamy, tak żeby docelowy odbiorca miał świadomość, że dzieło stworzone, które prezentujemy jest stworzone przy współpracy AI.

To są takie jakość, myślę, i to oznaczenie według mnie jest takim ważnym elementem.

I to jest wyzwanie, jak to zrobić mądrze.

Jest zresztą całkiem sporo takich inicjatyw odtwarzania tego, co zaginęło w odmętach historii.

I tu jest kolejna świetna historia.

Wśród takich zaginionych, zniszczonych dzieł, bo one zostały spalone, zostały spalone, były bardzo kontrowersyjne w swoich czasach.

Zostały spalone dzieła wydziałowe Gustawa Klimta, czyli Filozofia, Medycyna, Jurysprudencja.

W 1945 roku zostały spalone, więc nawet to, co zostało w postaci fotografii, to są czarno-białe fotografie.

I na pomysł ich odtworzenia za pomocą AI, oczywiście AI wytrenowanej na sztuce Klimta, kilka lat temu wpadli wspólnie Franz Smola, to jest ekspert od właśnie dzieł Klimta.

oraz Emil Wallner, badacz zajmujący się uczeniem maszynowym.

Aby to osiągnąć, Wallner opracował i wytrenował specjalny algorytm i jego tworzenie podzielił na trzy części.

Najpierw nakarmił go stoma tysiącami zdjęć różnych dzieł sztuki, by w ogóle algorytm mógł zrozumieć pojęcie obiektu sztuki, obrazu i kultury wizualnej.

Więc strasznie fajne, że uczono algorytm, czym jest sztuka.

Tak, to najpierw uczono jak być artystą, a dopiero potem jak być Klimtem.

W następnym kroku właśnie maszynę przetworzyło 80 prac Klimta, żeby nauczyć się jego obrazów, jego sposobu myślenia też, jego sposobu wizualizacji.

I trzecim ostatecznym krokiem było uwzględnienie danych niewizualnych dotyczących dzieł wydziałowych.

Opisów z prasy, notatek, fragmentów listów Klimta, relacji osób, które widziały te dzieła.

No i tak po kilku miesiącach prac powstała kolorowa wersja zniszczonych dzieł.

Jakie polskie zaginione dzieło sztuki chciałabyś zobaczyć zrekonstruowane przez AI?

Nie wiem, czy zobaczyć, ale bym chciała dotknąć Złoty Pociąg.

I Bushnową Komnatę.

I Bushnową, wiadomo.

Tak, oczywiście.

Ja trochę poszperałam, przyznam się, w tych rejestrach dzieł zaginionych, więc ja bym na przykład bardzo chciała zobaczyć odtworzone...

Chyba jeden z najsławniejszych utraconych obrazów z polskich zbiorów, czyli Ekce Homo Antona Wandajka.

To jest obraz, który został wywieziony z kolekcji Stanisława Jackowskiego z Warszawy.

Albo portret Johana Schwarzwalda, który został namalowany przez Hansa Holbeina Młodszego.

I to był obraz, który do 1945 roku wisiał w Muzeum Miejskim w Gdańsku, a potem został wywieziony gdzieś w głąb Związku Radzieckiego.

Oczywiście najlepiej by było, żeby jednak wrócił do Gdańska.

Swoją drogą w ogóle była taka aplikacja kilka lat temu, która miała pomagać w odnajdywaniu dzieł ukradzionych i zaginionych z Polski, wiesz.

No ale tam finansowanie tej aplikacji upadło szybciej niż rozwinęła się AI generatywna.

Więc na razie nam pozostaje rzeczywiście wciąż szukanie tradycyjnymi metodami, często szpiegowskimi swoją drogą, tudzież odtwarzanie właśnie za pomocą AI.

A co byś jeszcze chciała zobaczyć, znaczy odtworzyć?

Jest jeszcze oczywiście bardzo sławny obraz też utracony, Chrystus upadający pod krzyżem.

I tutaj jest naprawdę duże nazwisko, bo to był Rubens, który długo wisiał w Muzeum Narodowym w Warszawie.

No, robi nam się prawdziwy koncert życzeń.

To prawda, tyle że doktor Pluszyńska zwraca uwagę, że nawet przy rekonstrukcjach dzieł z udziałem AI, tam także pojawiają się zagrożenia i także trzeba to mieć w pamięci.

W przypadku w ogóle rekonstrukcji problematyczny jest ten aspekt etyczny.

Ja jako odbiorca bardzo chętnie bym się zapoznała z rekonstrukcją wielu utworów.

Ale pytanie, na ile właśnie byłoby w tym wkładu twórczego, czy to człowieka, czy właśnie sztucznej inteligencji.

Mój problem polega na tym, że jestem badaczem, więc ja to bym tak chciała, żeby to, na co patrzę,

było oryginalne i weryfikowalne, tak to nazwijmy.

A potrafię sobie wyobrazić taką sytuację, że przy rekonstrukcji cyfrowej istnieje pewne ryzyko, czy przypadkiem nie zostanie dzieło odpowiednio zrekonstruowane.

No dobra, ale rekonstrukcja dzieł sztuki, rekonstrukcja obrazów, to jest jedno.

I to jest rzeczywiście bardzo ciekawa dziedzina.

No w ogóle też rewitalizacja obrazów przy użyciu AI, tak?

Super ciekawe, ale to nie jest tak, że to jest jedyny...

mechanizm, jedyny sposób, w którym muzea mogą wykorzystywać technologię w taki bardzo wizualny sposób.

I ja tu po prostu muszę opowiedzieć o muzeum, które odwiedziłam trochę ponad rok temu.

To jest muzeum Dalego, Salwadora Dalego w Sankt Petersburgu, ale nie tym rosyjskim.

O tym amerykańskim, w pobliżu Tampa na Florydzie.

I to jest w ogóle muzeum, które jest regularnie wymieniane wśród tych instytucji, które najciekawiej eksperymentują z włączeniem technologii w takie lepsze odczuwanie i rozumienie sztuki.

I ja się pod tym podpisuję wszystkimi czterema rękoma i nogami.

A u Dalego to mogłabym mieć tych rąk jeszcze więcej.

Teraz to już po prostu musisz nas prowadzić w szczegóły.

No więc tak, oprócz tego, że samo muzeum jest piękne, jest pięknym, świetnie zaprojektowanym budynkiem.

Dobra, nie pamiętam jak się nazywa pan architekt, ale na pewno jest bardzo znany, który go zaprojektował.

I ma ogromne, ogromne zbiory dzieł Salwadora Dalego, które same w sobie są już, już starczy, nie?

To muzeum postanowiło wprowadzić widzów.

w świat tego artysty, faktycznie wprowadzić w świat tego artysty, wykorzystując wszystko to, co jest aktualnie możliwe, jeżeli chodzi o technologię.

Wszystko.

Przy czym, żeby to było ważne, nie ma wcale poczucia nadmiaru, bo ty nie musisz z tego korzystać, tylko możesz.

Zaczyna się od tego, że jest choćby naprawdę niezłe doświadczenie w VR.

Jest specjalny animowany film nagrany,

który opowiada o symbolice w dziełach Salvadora Dalego i super opowiada.

Ja oglądałam ileś takich VR-owych realizacji artystycznych, wszystkie były kiepskie, to jest 9 na 10.

Dodatkowo jest aplikacja, której pobranie pozwala poszczególne obrazy jakby tak obejrzeć ożywione.

To znaczy tą symbolikę, którą tłumaczy ci film w VR-ze, potem możesz jeszcze w konkretnych obrazach doświadczyć.

Pobierasz na telefon i kierujesz na wskazane obrazy, które są oznaczone.

I zaczynają ci one tak jakby ożywiać się.

I widzisz historię albo przed namalowaniem, albo po namalowaniu.

Jakby tego było jeszcze mało, to tam jest dodatkowo kilka specjalnych projektów uruchamianych dosyć regularnie przez to muzeum.

Na przykład był projekt nazwany Dali Lives.

I w tym projekcie wykorzystano ponad tysiąc godzin uczenia maszynowego do wytrenowania algorytmu w celu odtworzenia wszystkich szczegółów twarzy artysty.

które następnie naniesiono na twarz aktora i powstało tam ponad 125 czy 125 interaktywnych filmów z tysiącami różnych kombinacji, dzięki których można było poczuć się tak jakby podczas spotkania z prawdziwym artystą.

W ogóle, why not?

Ja bardzo żałuję, że w takim razie, że ja jeszcze nie byłam w tym muzeum.

Ale oprócz tego, o czym mówisz, to to muzeum wprowadziło też taki interaktywny sposób zwiedzania, prawda?

Ona się nazywała Dream Tapestry i wykorzystywała generator grafiki dali od OpenAI do zwizualizowania snów osób odwiedzających.

No i odwiedzający mieli opisywać, co się też im przyśniło, a te historie były przynoszone, były częścią filmu wwietlanego w muzeum na takim wielkim ekranie, no tak, częścią wystawy były.

Ja niestety tego nie widziałam, bo ta wystawa skończyła się zanim odwiedzałam to muzeum, ale no, nie wiem, może kiedyś wróci, a ja jeszcze kiedyś wrócę na Florydę.

Na marginesie, jeżeli państwo się nie domyślają, no to oczywiście generator grafiki, znaczy nazwa generatora grafiki DALI pochodzi właśnie od nazwiska Salwadora Daliego.

No więc to było oczywiste, że tam się musi w którymś momencie, nie?

Pojawić ta współpraca z OpenAI.

No dobra, ale to znowu.

Jedno to aż tak rozbudowane wystawy, a drugie to technologie, które pozwalają na ich tworzenie.

I co więcej, pozwalają też, by dzieła historyczne zyskiwały zupełnie nowe życia.

I właśnie to zjawisko jest dla Wilkowskiego jednym z najwspanialszych sposobów na wciągnięcie innowacji do kultury.

Jest taki standard udostępniania materiałów wizualnych w instytucjach, właśnie w bibliotekach i archiwach, czy muzeach cyfrowych.

On się nazywa IIIF.

Wiem, że to wszystko strasznie brzmi, ale cały pomysł na ten standard polega na tym, że udostępnia się te skany trochę tak jako dane i one...

mogą być bardzo mocno zoomowane, bez utraty jakości.

Znaczy, że mamy na przykład, nie wiem, rękoopis, jakiś kodeks czyniewieczny z iluminacjami, z jakimiś ilustracjami, rysunkami i możemy bardzo mocno zoomować i wygenerować sobie fragmencik tego skanu do pobrania w dobrej jakości.

prawie że produkcyjnej, gdybym chciał to do jakiejś książki czy opracowania wrzucić.

Więc to jest jedna z tych rzeczy, która mnie jakoś cieszy i to jest akurat standard, który też w polskich muzeach cyfrowych się pojawia.

Polona to ma, chociaż też jakoś mocno się tym nie chwali, ale to rzeczywiście jest coś, co okazuje się, że jak się dogadają te instytucje między sobą i jeszcze wejdą w to jakieś uczelnie

i powiedzą, no dobra, to teraz udostępniajmy skany w jeden sposób, tak żeby można było rozwijać wspólnie oprogramowanie, które pozwoli nam robić to dobrze i właśnie w takiej dobrej jakości.

No to działa i właśnie takim jest...

Takim rozwiązaniem jest AAAF.

Jak widać też przestrzeń instytucji kultury to jest też jakieś źródło innowacji technologicznej.

Tutaj można sobie wyobrazić, że firma, która chciałaby udostępniać swoje publikacje albo jakieś raporty czy wizualne rzeczy, to mogłaby z tego standardu

No i drugą rzeczą, która mnie jakoś strasznie inspiruje i też dziwi cały czas, to jest jednak to, jak niesamowite zasoby mają te instytucje.

I też często jak rozmawiam tutaj z kolegami, koleżankami, to...

Czasem mówię, że mnie to trochę nawet przeraża, że wyobrażam sobie tego mnicha, który siedzi w skryptorium w XIII wieku i próbuje przepisać kawałek świętego Augustyna, ale się nudzi, więc rysuje jakiegoś kota gdzieś tam na marginesie i on nie ma zielonego pojęcia.

W ogóle w jego głowie nie istnieje żadna koncepcja, która mogłaby...

czy uprawomocnić sytuację, w której ja za ileś set lat będę tego kota przeglądał w czymś, co się nazywa komputer, w przeglądarce i jeszcze robił z nim jakieś dziwne rzeczy, nie wiem, w programie graficznym.

To jest tak niesamowity transfer jakiejś takiej siły kulturowej, że cały czas może być źródłem jakiegoś takiego zdziwienia i takiej fascynacji, że coś, co naprawdę nie było przeznaczone dla tysięcy, dla milionów ludzi, takie się stało.

i może być źródłem jakichś nowych propozycji kulturowych, tak jak na przykład te marginalia już funkcjonują w memach, robi się na ich podstawie gry.

Ta treść, te jakieś emocje, które przy tych rysuneczkach się pojawiały, one są transferowane do współczesności i możemy...

być trochę średniowieczni, znaczy przetwarzać to średniowiecze dzisiaj we współczesności i to wszystko dzieje się dzięki technice, która nie została po to stworzona, bo ona miała usprawniać i komunikować i być taka bardzo nowoczesna.

Okazuje się, że my bardzo głęboko jesteśmy w stanie zejść w przeszłość dzięki tym narzędziom.

Co więcej, dzisiaj tej inspiracji sztuczną inteligencją i technologiami wcale nie trzeba szukać na poszczególnych wystawach.

Czasem one się stają motywem przewodnim całego muzeum.

I tak właśnie się dzieje teraz w Seulu, gdzie podwoje otwiera Muzeum Robotów i Sztucznej Inteligencji.

Ja bardzo żałuję, że ono się otwiera teraz, a nie rok temu, jak byśmy tam były.

Tak, bo już panice byłyśmy takie, że jak to nie zauważyłyśmy, nie zwiedziłyśmy.

Ja sobie już piłam w brodę autentycznie, ale okazuje się, że... Nieszczego nie było, jak byłyśmy w Seulu, tak.

Natomiast ono się znajduje w specjalnie zaprojektowanym od podstaw budynku, które ma wprowadzać i oswajać mieszkańców Korei Południowej z robotami i z AI.

No tak, jakbyśmy uznali, że rzeczywiście Koreańczycy potrzebują specjalnego oswajania z robotami.

No, znaczy, dobra, Korea Południowa jest już bardzo zrobotyzowana.

Opowiadałyśmy o tym zresztą właśnie w odcinku 43, który nagrałyśmy po naszej wizycie w Korei.

To muzeum, które się właśnie tam rozwija, wykorzystuje robotykę także w praktyce.

To w dużej mierze są właśnie roboty przemysłowe, bo one były zaangażowane po prostu w budowę tego obiektu.

Więc tak, jakby to powiedzieć, bawi i uczy, nie?

Zatem roboty budowały nowy domek dla robotów.

No więc jedna grupa krzemowych pracowników składała kopułę, inna drukowała w trzy, dwie fragmenty otaczającego krajobrazu, a w środku wszystko, co może się zamarzyć ludziom żyjącym w XXI wieku, czyli roboty Boston Dynamics, prototypy pierwszych robotów, robotyczny pies AIBO, samojeżdżące samochody, no i pewnie jeszcze w przyszłości więcej i więcej, bo coraz więcej się tego pojawia.

No w sumie w tworzeniu ekspozycji pomagało 11 firm i uniwersytetów, w tym Volkswagen, Intuitive Surgical, czyli producent robota do operacji chirurgicznych.

Na pewno Państwo korzystają, bo ten robot nazywa się Da Vinci, to jest ten taki, który ma tak wiele ramion.

Hyundai Robotics, AI Systems, czy południowo-koreański gigant KT.

I na wystawie można też znaleźć właśnie roboty tych firm, a w strefie edukacyjnej samemu sprawdzić, czy dalibyśmy radę wyciąć komuś wyrostek robaczkowy na odległość.

Jak to z robotami bywa, zostało też oczywiście wykorzystane w samej ceremonii otwarcia, stojąc u boku burmistrza Osihuna.

Ale skoro już mówimy o futurystycznych muzeach, to Ty mówiłaś o Florydzie, to ja opowiem o Dubaju, bo w Dubaju znajduje się Muzeum Przyszłości.

I to prawdopodobnie jest jedno z najpiękniejszych muzeów na świecie, albo w ogóle budynków na świecie.

I to jest słowo, którym w matematyce określa się ten kształt, ale ja go Państwu opiszę i spłaszczę to tak bardzo, jak się da.

Więc można powiedzieć, że ten budynek ma kształt spłaszczonej dętki do roweru albo takiego spłaszczonego pączka z dziurką.

Więc jeżeli Państwa ten opis przeraża, to my zalinkujemy do tego, jak to muzeum wygląda.

Proszę mi zaufać, jest to budynek absolutnie piękny i cudownie się wpisuje w całą linię Dubaju.

Co jeszcze warto dodać, że sama fasada budynku, ona została wykonana ze stali nierdzewnej,

Składa się z ponad tysiąca elementów o łącznej powierzchni niemal 20 tysięcy metrów kwadratowych i jest pokryta inskrypcjami, więc nie można ich było montować dowolnie.

To są cytaty z szejka Mohameda bin Rashida al-Makmuta, czyli władcy Dubaju i premiera Zjednoczonych Emiratów Arabskich o przyszłości tego emiratu.

To prawda, dlatego budowniczy posłużyli się cyfrowym modelem, który podpowiedział, w jaki sposób zaprojektować tak złożony budynek i w ogóle jak zarządzać procesami jego budowy.

Co więcej, budowniczy mieli przed sobą dodatkowe wyzwania, bo on musiał na przykład ten budynek znaleźć równowagę pomiędzy ilością naturalnego światła, które wpadało do muzeum, ale też nagrzewaniem się wnętrza przez gorące dubajskie słońce, jakby nie było.

Musieli uwzględnić obciążenie klimatyzacji, no i estetykę.

I last but not least, ten budynek musiał mieć najwyższą możliwą notę pod względem ekologiczności budynku.

I to się udało wszystko osiągnąć dzięki AI.

W rezultacie powstał projekt konstrukcyjny i projekt elewacji, zoptymalizowany pod względem liczby punktów i krzywych elementów.

średnicy rur stalowych, a nawet całkowitej masy użytej stali, co przyniosło klientowi, czyli Dubai Future Foundation, oszczędności do sporo oszczędności kosztów i czasu.

Więc znowu ta optymalizacja.

Natomiast jak się wchodzi do tego muzeum, ono jest wow z zewnątrz, ale w środku to już jest w ogóle prawdziwy szał.

Bo to wnętrze naprawdę pełnymi garściami czerpie ze sztucznej inteligencji, robotyki, technologii

I na przykład w kolejce do wind czas umila wielka taka robotyczna srebrna ryba, która się unosi nad głowami zwiedzających i wszyscy robią zdjęcia i kręcą filmy.

A wystawy wewnątrz skupiają się na takim praktycznym pokazaniu, w jaki sposób innowacje mogą być zastosowane do poprawy życia ludzkości.

I wiele wcześniejszych wystaw było albo opartych o AI, albo przybliżało te technologie zwiedzającym.

No dobra, a co to znaczy, że przybliżało tę technologię zwiedzającym?

To jest taka podróż w czasie?

Wiesz co, to jest przede wszystkim podróż w czasie.

Dlatego to się nazywa Muzeum Przyszłości, bo ono aspiruje do tego, żeby pokazywać, jaki będzie świat w 2071 roku, czyli za 50 lat.

Ta podróż w przyszłość zaczyna się wchodząc do windy, bardzo dosłownie i metaforycznie, bo ta winda wynosi nas na stację kosmiczną.

I winda jest wyposażona w ekrany na ścianach i na suficie, więc ty widzisz po prostu jak się oddalasz od tego Dubaju.

Widzisz jak zbliżasz się do stacji kosmicznej, widzisz moment dokowania, więc...

No, dziecko we mnie po prostu kwiczało i piszczało na ten widok.

Natomiast potem jak się schodzi niżej, każde kolejne piętro jest poświęcone innemu zagadnieniu, więc kolejne jest poświęcone zmianom klimatu i bioróżnorodności, jest piętro poświęcone przyszłości well-beingu i...

lekarstwom na zapobieżenie kryzysowi zdrowia psychicznego.

Tylko, że jak ja tam byłam, to miałam takie poczucie, że te wystawy są oczywiście piękne, bardzo dopracowane, bardzo instagramowe, naprawdę takie z myślą o odwiedzającym z XXI wieku, ale jednak takie troszkę naiwne i z takim bardzo techno-optymistycznym podejściem, z takim tech-solucjonistycznym wręcz podejściem, z takim

że za te 50 lat to ludzkość ręka w rękę, bez konfliktów, będzie wykorzystywała technologię wyłącznie do czynienia dobra.

No tak, ale wiesz, często jest tak rzeczywiście z wykorzystywaniem technologii do opowiadania o technologiach, właśnie w instytucjach kultury, no bo to takie pogłębione spojrzenie, głębsza taka właśnie podskórna refleksja, no to jest coś, co jest, wiesz, możliwe w książkach,

w dziennikarstwie, w podcastach i tak dalej, przy opowieści wizualnej jednak trudniejsze.

Jak idziesz do takiego muzeum, to trochę chcesz dostać bajkę.

To prawda.

Jeżeli to nie jest muzeum rzeczywiście sztuki, czy muzeum odwołujące się do przeszłości, tylko bardziej opowiadające o przeszłości, no to trochę na bajkę się idzie.

No i taki bardziej też taki techno-optymistyczny sposób podeszli twórcy w Muzeum Nasz w Karolinie Północnej, tak, bo...

To jest muzeum, które znajduje się na terenie Uniwersytetu Duke.

Było przez długie lata niedofinansowane i odkryło, że efektem tego niedoinwestowania jest też luka w harmonogramie wystaw.

Dlatego, że Muzeum Nasher właśnie mniej postawiło w budowanie wystaw, w budowanie swojej wizualnej takiej formy w oparciu o technologię, a postanowiło wykorzystać technologię do poprawy swojego funkcjonowania, do tej optymalizacji właśnie.

Tak, no bo ktoś spojrzał w kalendarz i stwierdził, o kurczę, nie mamy nic zaplanowane na tutaj wstaw datę.

No i ktoś żartem stwierdził podobno, że to może Chad GPT będzie kuratorem następnej wystawy.

No i od słowa do słowa, od żartu do powagi, muzeum doszło do wniosku, że to będzie wspaniały, innowacyjny pomysł na zastosowanie AI.

No bo wydawałoby się, że to może pójść nie tak.

No, jednak może pójść sporo, wiesz.

No jednak czat GPT, czy jakieś inne algorytmy oparte na sztucznej inteligencji, nie miał dostępu do bazy dzieł sztuki muzeum.

Nie mógł więc wybrać tych, które trafiłyby na wystawę.

Ostatecznie muzealnicy potrzebowali pomocy ekspertów od IT z uniwersytetu do napisania nowych narzędzi dla AI oraz trochę ponad sześciu miesięcy, żeby nauczyć sztuczną inteligencję i wykonywać ich pracę.

Ale wiesz, mi się też to jest właśnie korzyść, że nie wzięli gotowca, tylko sami tworzyli własne narzędzia.

No to to akurat na pewno.

Tylko, że te efekty są powiedzmy, że dyskutowalne, bo tak, udało się stworzyć wystawę.

We wrześniu 2023 roku ta wystawa została otwarta i ona została nazwana przez ludzi Zachowuj się, jakbyś był kuratorem.

No i Chad GPT wybrał na nią 21 obrazów z kolekcji muzeum i wskazał, w których miejscach w przestrzeni mają być powieszone, a jego nazwa dla tej wystawy to było Sny jutra, wizje utopii i dystopii.

No to jest naprawdę nazwa... 100% czata GPT w czacie GPT.

No i jakbym miała być złośliwa, to bym powiedziała, że tutaj na tym sukcesy się kończą.

No tak, bo ostatecznie ta wystawa była naprawdę niewielka.

Do tego chatbot, jak to chatbot, no błędnie zatytułował obrazy i popełnił błędy przy ich opisywaniu.

Czyli klasyk po prostu, no lał wodę, a tam gdzie nie wiedział, co zmyślił.

No ale wiesz, to też jest jakaś nauka właśnie, tak?

Ja wciąż mam poczucie, że będą wykorzystywane takie zaalgorytmizowane mechanizmy do kształtowania harmonogramów, do usprawniania tych procesów zarządzania, też treściami w tych instytucjach GLAM, tak ładnie nazwanych, ale to nie jest po prostu takie proste.

To po prostu pokazuje, że pierwszy naleśnik zawsze jest zepsuty, paraprazując przysłowie angielskie.

I to tylko pokazuje, że wykorzystanie narzędzi, które było dostępne w 2023 roku, dzisiaj po prostu AI jest lepsza i być może miałaby mniej problemów niż tamten czat GPT.

Co oczywiście nie zmienia faktu, że ludzcy kuratorzy naprawdę mieli zagwozdkę jak określić taką wystawę i na przykład czy można ją było porównać do innych, czy ona po prostu była good enough jak na komputer.

I ostatecznie, przynajmniej publicznie w mediach, postawili na dyplomatyczne określenie eklektyczna.

Ale to nie jest tak, że eksperyment w Nasher był pierwszym eksperymentem, który zaprzęgnął AI do kuracji sztuki.

Okazuje się, że już wcześniej, rok wcześniej był taki eksperyment i on jest chyba pierwszym, a przynajmniej pierwszym opisywanym.

I to był eksperyment podczas Biennale w Bukareszcie w 2022 roku, gdzie kuratorem była AI o nazwie Jarvis.

Niewiele na ten temat wiadomo, no ale sama nazwa Jarvis już mi się podoba, chciałam powiedzieć.

Tak od tamtej pory mam wrażenie, że jest coraz więcej tych eksperymentów, bo mamy rzeczywiście tą Nasher.

W 2023 roku też mamy eksperyment w Whitney Museum, które połączyło siły z Biennale w Liverpoolu, żeby stworzyć fałszywych artystów i fałszywe opisy kuratorów.

To chyba poszło czatowo.

czy tam innemu AI-owi dobrze, nie?

Tak, natomiast tutaj to była taka zabawa, muzeum, które postanowiło uwypuklić fakt, że AI wciąż nie potrafi dobrze wykonywać po prostu tej ludzkiej pracy kuratora.

Ale czy dobrze wykonało pracę, w której miało przygotować fałszywych artystów i fałszywe obrazy?

To wyszło dobrze.

No więc mamy odpowiedź do czego się nadaje najlepiej.

Do generowania halucynacji.

Dobra, ale bardzo dużo dzisiaj mówimy o muzeach, bardzo dużo, no bo faktycznie te muzea są niezwykle ciekawe, ale to nie jest tak, że tylko muzea są instytucjami kultury.

I chyba nie mniej ciekawie dzieje się w teatrach.

Faktycznie, bo teatry przecież od lat zawsze bardzo chętnie sięgały po wszystkie nowinki technologiczne, począwszy od ikonicznego już gry Dymu i Luster, by widzów wprowadzić w wykreowane światy, aż po cyberscenografię oraz AI.

Więc jednym z pierwszych takich eksperymentów, i to już z 2016 roku, czyli niemal 10 lat temu uruchomionym, było podejście Londyńskiego Teatru Narodowego, który uruchomił tak zwane Immersive Storytelling Studio, żeby zbadać, jak wirtualna i rozszerzona rzeczywistość może poprawwrażenie odbiorców.

Ten VR zastosowano chociażby do sztuki oki, co flimbo, gdzie użytkownicy mogli oglądać głównego wykonawcę pod dowolnym kątem w 36 stopniach, czyli tak sobie mogłeś

faktycznie być w dowolnym miejscu sceny.

Natomiast inny słynny brytyjski teatr, chyba nawet jeszcze bardziej znany, czyli Royal Shakespeare Company, też od lat wdraża takie rozwiązania i on stworzył z kolei cyfrowego awatara, którym aktor steruje poprzez własny ruch w czasie rzeczywistym.

I tak było choćby przy inscenizacji sztuki Burza Shakespeare'a, gdzie duch Ariel pojawiał się na scenie w formie hologramu, ale jego ruchy nie były wygenerowane, tylko były na żywo odgrywane przez aktora.

I ciekawostka,

Czy ty wiesz, że ja miałam być na tej sztuce?

Ale powiedz mi, że miałaś wtedy dyżury i nie pojechałaś.

No widzicie, ja znam Asię aż za bardzo i ja mam trochę uwag do redaktorów, dających jej dyżury.

Aczkolwiek to było w mojej poprzedniej pracy.

Nie wchodźmy w szczegóły.

W każdym razie ja nie pojechałam.

Bardzo żałuję z dzisiejszej perspektywy.

Ale był mój człowiek i opowiadał, że największą słabością tego rozwiązania było to, że tego ducha Ariela potraktowano bardziej jak lalkarza, no bo na scenie było widać jednocześnie aktora i ten hologram, który odtwarzał jego ruchy.

A dlaczego był aktora widać?

Podobno chodziło o to, żeby dać widzowi do zrozumienia, że to wszystko dzieje się na żywo, że to jest prawdziwy teatr, nic nie zostało nagrane wcześniej.

Wiesz, niczego nie odtwarzamy.

Ja mam tu dużo różnych uwag, ale musiałabym tę sztukę obejrzeć, zanim się wypowiem co do moich uwag, ale faktycznie Royal Shakespeare Company bardzo mocno poszedł w te technologiczne aspekty i on jest no for poczcie wykorzystania innowacji, właśnie ale takiej innowacji w takim storytellingowym celu.

W czasie pandemii grano tam inny interaktywny spektakl, Dream, oczywiście też inspirowany Szekspirem, a dokładniej Snem Nocy Letniej.

I on łączył wirtualną rzeczywistość z klasycznym teatrem.

W czasie tego przedstawienia EI umożliwiała interakcję publiczności z wirtualnymi postaciami, które występowały w tym przedstawieniu, oczywiście z tymi postaciami, na podstawie ich zachowań i preferencji.

Ja nie umiem za bardzo się do tego odnieść, bo znowu tej szczuki nie widziałyśmy.

Widziałam tylko jej fragmenty, które są publikowane na YouTube, ale nie oddają za bardzo chyba tego odczucia, które miałoby się na miejscu.

Naprawdę.

No ale to jest Londyn, ale okazuje się, że i tutaj w Polsce pod ręką w Teatrze Narodowym AI też pomaga.

Pomaga w symulacji akustyki sali teatralnej.

Tak, tam chodzi o to, żeby jak najbardziej optymalnie dostosować dźwięk do każdego miejsca na widowni, czyli po prostu żeby...

Każdy widz, niezależnie od tego, gdzie siedzi, żeby miał znakomity odbiór i ja takie zastosowanie jak najbardziej rozumiem, popieram.

Ja kupuję i w ogóle uważam, że jeżeli już, to w pierwszej kolejności róbmy nawet, nawet nie, że takie proste, róbmy takie rozwiązania, które faktycznie poprawią po prostu możliwość uczestniczenia w tej kulturze, tak?

Wszystkie te bajery są super, ale to jest pięć na pięć dla mnie.

No dobra, no to rozmawiałyśmy o aspektach takich bardzo wizualnych, to teraz przejdźmy do AI, która zajmuje się słowem i zajmuje się w sposób mniej ryzykowny niż pisanie, niż generowanie, bo chodzi tutaj oczywiście o biblioteki.

Biblioteki na początku były, powiedziałabym, dość mocno sceptyczne, wcale nie takie skore do stosowania AI w stosunku do swoich zbiorów, ale teraz coraz więcej z nich

skłania się, otwiera się albo już wykorzystuje algorytmy do zarządzania księgozbiorem, albo do tworzenia takich imersyjnych przestrzeni dla odwiedzających.

Ten ostatni sposób wybrała Centralna Biblioteka Publiczna w Singapurze.

I to jest biblioteka, która naprawdę bardzo kreatywnie bawi się miejscem, żeby wciągać czytelników w przedstawiane przez siebie tematy, bo na przykład ich przestrzeń poświęcona książkom o bioróżnorodności, dla dzieci to są książki,

Przypomina do złudzenia sławne Gardens by the Bay, zresztą też w Singapurze.

A trochę dalej półki dla dzieci przypominają wodorosty, półki z książkami przypominają wodorosty, a ławki taką kolonię koraloww.

Ale oczywiście najciekawsza jest ta część biblioteki, która w pełni wykorzystuje AI.

I chodzi o to, że w tej bibliotece powstała taka specjalna sala imersyjna.

w której centrum jest story gen, czyli taka generatywna AI, która zachęca do imersyjnego storytellingu i to polega na tym, że wybiera się tam legendę albo podanie, albo jakąś historię z lokalnego folkloru i AI zmieni jej gatunek, na przykład na western albo na sci-fi.

A następnie do tej AI podłączony jest generator obrazu i na ścianach wwietla tę opowieść, korzystając oczywiście z wygenerowanych przez AI obrazów.

I można by to porównać, wykorzystując polską legendę, na przykład o Szefczyku Dratewce.

O, dokładnie chciałam to powiedzieć, nie?

Szefczyk Dratewka, horror, western, wiesz, Star Warsy i nagle w ogóle wymyślamy tego Szefczyka Dratewkę zupełnie na nowo.

Ale ty wiesz, że to jest bajka nie o Szefczyku Dratewce, tylko o Smoku Wawelskim?

No dobra, to jest bardzo ciekawy pomysł z tym storygenem.

Do tego, żeby pokazać, że w świecie książek jest bardzo dużo jeszcze do wciągnięcia w takie swoje własne światy.

I że tam chodzi właśnie o generowanie, o wyobraźnię.

Że to jest zabawa wyobraźnią i że czytanie potrafi nas przenosić do tych różnych światów.

To nie jest tak, że to jest jedyna biblioteka, która w ten sposób eksperymentuje z wykorzystaniem technologii, bo nie mniej ciekawy i taki właśnie zaskakujący jest pomysł biblioteki w Szanghaju.

Biblioteka się nazywa Chatning, czyli Zmiana.

I tam stworzono cyfrowego bibliotekarza, który na podstawie historii czytania może polecać nowe książki.

Algorytm, który znacie tak dobrze, że wie, co ci się spodoba.

Mam nadzieję, że lepiej, bo w Netflixie się głównie spędza czas szukając, a nie oglądając.

To prawda.

Jeżeli podobały ci się do tej pory książki literatury faktu, to to jest nowa książka literatury faktu na przykład.

Jeżeli do tej pory czytałaś o Chinach, to proszę bardzo, to masz więcej książek o Chinach.

Albo możecie słuchać TechStory i my wam podpowiemy, bo to są książki.

Jesteśmy waszym cyfrowym bibliotekarzem.

Tylko nie cyfrowym.

Ale to jest o tyle ciekawe, ten wirtualny bibliotekarz, że tu już jest ten algorytm trenowany, jak rozumiem, na treściach po pierwsze tej biblioteki, po drugie ma ten konkretny cel, którego jest założeniem doprowadzenie, by ludzie wypożyczając książki trafiali jak najlepiej.

Tak, ale też trafiać jak najlepiej, w sensie, żeby to nie były takie puste wypożyczenia, jak się czasami zdarzają.

Bibliotekarka źle podpowiedziała, czy tam biblioteka źle podpowiedział.

Żeby to było takie bardziej kaloryczne, takie wykorzystanie.

Więc znowu mniej mam wrażenie bajerancko, a bardziej optymalizacyjnie.

Ale widzisz, nie zawsze się zdarza tak, że te zastosowania AI w bibliotekach są tak rozrywkowe, bo szkoły w Iowa, w Stanach Zjednoczonych, zastosowały sztuczną inteligencję do przeglądania księgozbiorów, żeby wycofać niektóre książki z czytelni.

No chodzi o to, że Ayoła w 2023 roku przyjęła prawo, według którego wszystkie książki, do których dostęp mają uczniowie w szkołach, klasach, czytelniach, muszą być odpowiednie do ich wieku i nie mogą zawierać żadnych, to jest cytat, opisów lub wizualnych przedstawień aktu seksualnego, bo to są stany.

No i właśnie do poszukiwania różnorakich opisów seksu została zatrudniona sztuczna inteligencja w Iowa.

No i w rezultacie ze szkół tego stanu wycofano 19 książek.

Z jednej strony jest to jednak dziwne i oburzające, z drugiej strony mam taką refleksję, bardzo mało tych książek wycofano, więc albo AI słabo wyłapywała sceny seksu, albo jest w amerykańskich szkołach mało książek.

Już wcześniej mogły zostać czyszczone, faktycznie.

No tak mam, że no nie wiem.

Z drugiej strony na pewno się to AI bardzo dobrze nauczy czytać o seksie.

Znaczy będzie miał dużo treści związanych z seksem.

Pewnie już zostało.

Nawet.

Mam takie podejrzenie, że sporo z literatury takiej właśnie erotyczno-odpadowej to jest generatywna literatura.

Ale co więcej, to jest dopiero tylko początek zastosowania AI w bibliotekach, bo są badania przeprowadzone przez Międzynarodową Federację Stowarzyszeń i Instytucji Bibliotekarskich, które wskazują, że ta branża coraz bardziej się otwiera na wdrażanie tej technologii.

No i okazuje się, że oni, chociaż są otwarci, gdzieś tam planują różne rozwiązania, to jeżeli chodzi o wdrożenia, to najwięcej z tych bibliotek, bo 47%,

chce wprowadzić niekoniecznie high-techowe, ale szkolenia ze znajomości AI dla pracowników oraz dla czytelników.

23% chce stworzyć możliwość takiego inteligentnego przeszukiwania księgozbioru, a 20% rozważa możliwość stworzenia chatbota dla konkretnej biblioteki.

I znowu zobacz, tak bardzo, bardzo, bardzo praktycznie.

To jest przeciekawe, zobacz, że w tych instytucjach kultury mamy takie przeskoki od takiego normalnie science fiction na żywo

I to jest moim zdaniem super w ogóle ciekawe, bo pokazuje jak szeroko instytucje kultury w ogóle myślą o technologiach.

Tak, ale to też pokazuje, jak szerokie zastosowania ma też sama ta technologia.

Tak, tak, tak, oczywiście tak.

Ale jeżeli myślimy o tych takich, jakby to mówimy, takich przyziemnych, związanych właśnie z optymalizacją pracy, z zarządzaniem mechanizmach, to wcale z nimi nie jest aż tak masowo i tak dogłębnie, pod kątem oczywiście cyfryzacyjnym, jakby mogło się wydawać.

Bo to, co już wiemy, podstawą do faktycznie sprawnej sztucznej inteligencji są dane.

A dane, owszem, są w rękach bibliotek, są w rękach archiwów.

Od tego są archiwa i biblioteki, że przechowują informacje.

Tyle, że ich wciągnięcie do technologii okazuje się po prostu bardzo drogie i bardzo trudne.

I o tym opowiada nam bardzo ciekawie Wilkowski.

Te instytucje są bardzo mocno zanurzone w materialności swoich zbiorów.

Ja nie mówię tutaj o archiwach webu, które są zupełnie inną kategorią, ale na konferencji, właśnie na zjeździe historyków polskich było wystąpienie przedstawiciela Narodowego Archiwum Cyfrowego, który mówił, że do tej pory zdigitalizowali około 1,5% wszystkich zbiorów polskich archiwów.

Tam chyba jest około 6% zdigitalizowanych.

Więc mamy w tym momencie sytuację, w której załamuje się koncepcja masowej digitalizacji.

Po prostu koszty zdigitalizowania wszystkiego przekraczają możliwości i pojawiają się pytania, po co coś digitalizować i w jaki sposób wybierać rzeczy, które do tej digitalizacji mają być przeznaczone.

No i tutaj pewnie gdzieś jest jakiś potencjał tego, żeby, nie wiem, wdrożyć te rozwiązania sztucznej inteligencji, nie wiem, do jakiegoś profilowania tego, co mogłoby zostać zdigitalizowane na bazie metadanych na przykład.

Na pewno jest tak, że tutaj wszystkie kwestie związane z opisem i z wyszukiwaniem, no to jest to, co te narzędzia uczenia maszynowego...

mogą wykonać, zresztą to jest wykorzystywane też od lat w ogóle w wyszukiwarkach, że możemy sobie jakoś robić systemy, które będą ustalać rankingi poszczególnych dokumentów i tak jak w Google'ach tak po prostu profilowwyszukiwania.

czy umożliwiać opisy, ale tutaj to zawsze będzie jakieś takie pomocnicze.

Znaczy nie wydaje mi się, żeby ta sztuczna inteligencja była tutaj, czy miała być specjalnie fundamentalna.

Ja tutaj jestem troszkę rozczarowana, bo owszem, wystawy z VR-em mogą być super, odtwarzanie i udostępnianie dzieł z przeszłości to już jest w ogóle totalna magia, ale jednak dopiero wciągnięcie tej całej naszej historii w tryby cyfrowe i nakarmienie nią algorytmów mogłoby dać taki prawdziwy efekt wow.

No tak, bo bez tego pewnie będzie jak z tym nieudanym kuratorem, albo jak z tym słynnym, powtarzanym zawsze, jeżeli chodzi o AI, hasłem garbage in, garbage out.

Nie ma co się spodziewać, że coś nam wygeneruje naprawdę jakościowego, jak będzie dostawała 365 dni.

Co nie znaczy oczywiście, że nie ma coraz większej ilości prób budowania algorytmów pozycjonujących treści właśnie dla instytucji kultury, po to, by one pomogły analizować preferencje użytkowników, to co już dzisiaj mówiłyśmy chociażby o bibliotekach.

Przykładem jest choćby aplikacja mobilna w londyńskim muzeum Tate Modern, która wykorzystuje AI do tworzenia spersonalizowanych tras zwiedzania.

I to jest naprawdę super ciekawe, bo to bazuje na preferencjach użytkowników.

Nie ma tutaj jeszcze jak na razie jakichś takich wiążących wniosków, czy faktycznie ten algorytm może być konkurencyjny wobec ludzkich pracowników, czy zabierze im pracę, ale z punktu widzenia... Ja myślę, że to będzie jednak uzupełniające.

Bo w przypadku Tate Modern, czy Louvre'u, czy takich gigamuzeów, szczególnie ze sztuką, gdzie ich zwiedzanie może zajmować kilkanaście godzin nawet, a mało kto sobie może pozwolić na takie masowe podejście, no to po to są te ścieżki właśnie, żebyś w ciągu tych dwóch, trzech godzin, max trzech godzin pewnie, mógł zwiedzić to, co jest dla ciebie najciekawsze, albo to, co jest dla ciebie najważniejsze.

takie zarządzanie znowu czasem odbiorcy.

Mi się przypomniała tutaj aplikacja, którą zrobiło Muzeum Papieskie w Awinionie.

Ona nie jest oparta na AI, to nie jest, wiesz, nie prowadzi cię jakąś spersonalizowaną trasą, ale to jest aplikacja AR-owa.

która w określonych miejscach w tym zamku mówi ci, uruchom mnie i ty, wiesz, dostajesz tablet, podnosisz ten tablet i widzisz na ekranie tabletu ożywioną scenę, czyli na przykład prałatów, którzy tam w XII wieku siedzieli w tej sali i obradowali, albo jedli obiad, albo, wiesz, tego papieża na tronie, który tam wydaje decyzję, więc tutaj masz przed sobą pustą salę, z tym oczywiście ze zwiedzającymi, ale na ekranie tabletu troszkę przenosisz się w czasie.

Ale to znowu bajery.

Dobra, ale pewnie państwo i tak słyszycie, że my się cały czas zachwycamy jakimiś muzealnymi, teatralnymi bajerami, które... Będzie krytyka, będzie krytyka.

No dobrze, jeszcze będzie krytyka, oczywiście.

Co do takich bardzo przyziemnych aspektów wykorzystania technologii, sztucznej inteligencji.

To jest jeszcze jeden taki aspekt, w którym algorytmy są wciągane do instytucji kultury i to jest zarządzanie odwiedzającymi, można tak powiedzieć.

W pewien sposób tak, zarządzanie przestrzenią, może bardziej w ten sposób, zarządzanie przestrzenią, bo tak, chodzi o Muzeum Bolońskie, które w 2021 roku te muzea

Obok dzieł sztuki usadowiły takie specjalne kamery z AI i te kamery śledzą przepływ ludzi.

I przepływ ludzi to jak długo się zatrzymują przed danym dziełem sztuki, jak blisko podchodzą do obrazu, ile czasu spędzają na przyglądaniu się detalom.

I te dane mają służyć do analizy, stworzenia takiej siły przyciągania poszczególnych dzieł sztuki.

A to ma z kolei pomóc muzealnikom w takim lepszym planowaniu przestrzeni i właśnie przyszłych wystaw, choćby po to, żeby zostawwięcej miejsca wokół tych najbardziej popularnych dzieł sztuk.

No tak, żeby sobie ludzi na głowę po prostu nie wchodzili robiąc zdjęcia, nie wiem, Monalizie na przykład, czy tego typu dziełom.

No to ja właśnie cały czas wracam do tego, że jak nie uwielbiam rozwiązań innowacyjnych, technologicznych, wiesz, w tych instytucjach kultury, tak jako odbiorca, to te właśnie dotyczące gdzieś zarządzania przestrzenią, zarządzania pracą, to jest w ogóle takie troszeczkę wisienka na torcie, że to może super pozmieniać to, jaki mamy dostęp do kultury.

Bo się strasznie zachwycamy.

No tak, tak, bo tutaj bardzo się zachwycamy, więc czas włożyć łyżkę dziegciu do tego miotku i przedstawić, jakie technologia stosowana w kulturze będzie niosła ze sobą zagrożenia, no bo wiadomo, że jakieś będzie.

No oczywiście, że tak, bo to nie jest tak, że wciągnięcie wszystkich tych narzędzi do instytucji kultury automatycznie po pierwsze poprawi to, jaki mamy do niej dostęp.

To mogą być mechanizmy, ale to nie jest uniwersalne lekarstwo.

Stosowanie tej całej futurystycznej AI, narzędzi tej futurystycznej AI...

Może też oznaczać takie nasze stare, dobre po prostu uzależnianie się instytucji kultury od dostaww tych narzędzi, od platform, tak?

No bo profil na Facebooku, konto na Instagramie, na TikToku, to naprawdę nie jest nic złego.

Jeżeli to jest kolejny kanał do nawiązania relacji z ludźmi.

O ile właśnie to jest tylko taki kolejny i nie jedyny kanał.

zastępstwem stron internetowych, albo przynajmniej stron internetowych prywatnych, oczywiście należących do instytucji kultury, które instytucje kultury by faktycznie, nie wiem, traktowały w taki poważny sposób, aktualizowały, etc.

Po co więcej?

I Wilkowski sprawdził, jak bardzo te instytucje mogą się od takich społecznościowych kanałów uzależnić, czy jest szansa jakoś w pewien sposób odzyskać ich własność twórczą, no bo przecież publikują tam chociażby zdjęcia, tak?

W tym celu Wilkowski przeprowadził projekt pozyskania i przeanalizowania postów Muzeum Narodowego z Facebooka i opisuje to właśnie na swoim blogu humanistyka.dev.

Te media społecznościowe to jest też jakby osobny kontekst działalności instytucji kultury, bo one tam starają się jakoś funkcjonować.

o bardzo dużym zasięgu, inne radzą sobie jako tako, ale problemem tutaj jest to, że one zawsze stoją na takiej pozycji petenta trochę, bo próbują jakoś zaistnieć, ale to platforma i algorytmy decydują, co będzie pokazywane, muszą się w jakiś sposób dostosowywać i nauczyć tego,

No i tutaj ten dostęp do danych z mediów społecznościowych dla instytucji może być kluczowy w jakiejś pracy analitycznej też dla badaczy i badaczek, które się zajmują w ogóle funkcjonowaniem instytucji kultury w współczesnym ekosystemie medialnym.

No i teraz mamy niestety taką sytuację, o której też się pisze dosyć dużo w literaturze przedmiotu.

apokalipsy API, że ten dostęp maszynowy do danych platform jest dosyć mocno ograniczony po Cambridge Analytica i wszystkich innych aferach związanych z wypływaniem danych użytkowników i użytkowniczek.

No i te platformy się zamykają, zresztą dane to kapitał, więc nic dziwnego, że nie chcą ich swobodnie udostępniać.

Zapominamy być może o jednej rzeczy, że duża część komunikacji instytucji nie tylko kultury, ale w ogóle instytucji publicznych ma dzisiaj miejsce w mediach społecznościowych.

I to jest pytanie, czy obywatel może mieć do nich dostęp poza kontekstem mediów społecznościowych.

Czy my możemy powiedzieć, że komunikacja w mediach społecznościowych to jest jakaś komunikacja równoległa z inną komunikacją, czy to jest tylko tak, że jak chce się dowiedzieć o jakimś wydarzeniu w muzeum,

lokalnym w moim mieście, no to muszę mieć konto na Facebooku, bo inaczej się o nim nie dowiem.

Więc to jest tak naprawdę moim zdaniem ten główny problem.

I trochę mnie martwi to, że te wszystkie instytucje bardzo mocno są zapatrzone w media społecznościowe.

Trudno się dziwić, bo szukają dostępu do użytkowników, ale zapominają, że jest na przykład Wikipedia, jest tam taki program Glam Wiki, który...

animuje obecność instytucji kultury, instytucji dziedzictwa w Wikipedii i kiedyś porównywałem statystyki odsłon materiałów, jakichś skanów, które były udostępniane na Wikimedia Commons, porównywałem te statystyki ze statystykami muzeów czy archiwów cyfrowych, jakichś tam platform, które te...

te instytucje wystawiają i te różnice były ogromne.

Ludzie bardzo mocno korzystali z zasobów, które są dostępne na Wikipedii, a mało kto wchodzi na te platformy, które są przygotowywane przez poszczególne instytucje.

Ale to uzależnianie się od platform to oczywiście dopiero początek wyzwań, bo kolejne wylicza raport Komisji Europejskiej, ten sam, który przywoływałyśmy na początku.

I według tego raportu pierwszym zagrożeniem jest popadnięcie w monokulturę i zalew niskiej jakości treści.

Autorzy tego raportu podkreślają, że polecenia AI mogą nas zamykać w bańkach, tym razem takich kulturowych, i mogą sprawiać, że nie będziemy dopuszczali do siebie innych światopoglądów lub stylów,

No a przecież dzieła kultury mają czasem nas prowokować, no i dawać do myślenia i wytrącać nas z tej strefy takiej komfortu.

No kolejnym zagrożeniem jest też to zagrożenie językowe, czyli to jest to, o czym już też wielokrotnie mówiłyśmy, bo jednak modele AI, szczególnie te właśnie oparte na wielkich modelach językowych, jeżeli posługują się nimi dane instytucje, a nie zostały one wytrenowane na danych lokalnych, szczególnie tych danych, które są poza hemisferą anglojęzyczną,

to może zafałszowywać odpowiedzi, może zafałszowywać przekaz kulturowy.

I właśnie ten niziutki poziom cyfryzacji archiwów, o którym dzisiaj już mówiłyśmy, może się okazać po prostu bardzo bolesny do tworzenia naprawdę jakościowych treści w generatywnej sztucznej inteligencji.

No tak, no bo wracając do tego aspektu językowego, dla AI wytrenowanej na danych anglojęzycznych albo choćby tych pochodzących z frankofońskiego obszaru językowego, no to chłopi to będzie klasa społeczna, a nie powieść Władysława Reymonta pod tym samym tytułem.

I kolejnym zagrożeniem według tego raportu miałoby być nadmierne poleganie na AI.

Bo badacze wyliczają, że jeśli przy rekomendacjach będziemy opierać się tylko na tym, co nam podsunie AI, tak jak ta biblioteka w Szanghaju, no to można popaść w taki bezwład, ciasnotę umysłową, no i po prostu znowu wpadniemy w bańki.

No tak, no bo przypomnijmy sobie jednak, w dużej mierze tworzenie sztucznej inteligencji już w tych takich zamysłach, powiedzmy, teoretycznych tam z lat 50.,

No to było takie intelektualne wyzwanie pod tytułem, jak tworzyć narzędzia, dzięki którym ludziom będzie łatwiej, szybciej, sprawniej, etc.

No ale jeżeli będzie nas odciążała od zadań też intelektualnych, no to, znaczy lenistwo nie jest niczym złym.

Dzięki lenistwu możemy funkcjonować tak, jak funkcjonujemy.

W sensie to jest zdrowy objaw.

To jest też objaw bogactwa.

Ale za dużo lenistwa kończy się, jak wiemy, no może się kończyć chorobami różnymi, o tak.

I tutaj może być rzeczywiście tą ciasnotą umysłową.

No a dalsze zagrożenia to chociażby niewystarczająca ilość danych do trenowania własnych modeli AI, o czym też zresztą mówiłyśmy w jednym od odcinków, że dane są na wagę złota dla wszystkich obecnie.

Oprócz tego potencjalne uprzedzenia nieeuropejskich AI, no i w końcu

Rzeczy, o których w instytucjach kultury chyba zbyt często się nie myśli, czyli może się okazać, że po prostu tych instytucji nie stać na infrastrukturę do przetwarzania danych i nie stać ich na zainwestowanie w moce obliczeniowe.

No i być może najważniejsze zagrożenie, brak świadomości tego, że AI...

może być dla danej placówki dużą szansą.

No tak, bo tak z dwóch stron.

Z jednej strony można się za bardzo uzależnić od rozwiązań technologicznych, a z drugiej strony można je całkowicie ignorować.

A co to jeszcze, słuchaj, tych mocy obliczeniowych?

Wiesz co, to się już trochę dzieje z tymi problemami z przetwarzaniem danych i mocami obliczeniowymi.

Nie wiem do końca, czy w instytucjach kultury, ale na uczelniach.

Ja nie mówię tutaj tylko w celowych działach, wiesz, technologicznych czy informatycznych, tylko po prostu.

Ta ilość przetwarzanych danych, ilość prac wykonywanych przez naukoww, przez wykładoww jest ogromna.

No i mi się już skarżyło kilku, wiesz, że się czują też, znaczy te braki finansowe są często też brakami finansowymi związanymi właśnie z tym, że nie ma jak opłacić kolejnych chmur na przykład, tak?

No i wydaje mi się, że doszłaś tutaj do sedna, do matki wszystkich bolączek, do wspólnego miodownika, pod którymi się mogą podpisać wszystkie instytucje, nie tylko kultury, czyli oczywiście do braku finansowania, bo autorzy raportu wskazują chociażby, że... i to będzie cytat...

Chociaż istnieje szereg inicjatyw publicznych mających na celu pomoc w rozwoju kreatywnych i kulturalnych startupów technologicznych, brak odpowiednich, niebiurokratycznych źródeł finansowania jest problemem, bo w Europie nie ma specjalnych mechanizmów finansowania kreatywnej AI.

Autorzy tego raportu wskazują też, że brakuje finansowania także dla zastosowań, które byłoby bardzo łatwo wdrożyć w życie, czyli aplikacje AI oraz finansowania takich zastosowań demonstracyjnych w instytucjach kultury.

Wiesz co, na małą skalę, takie, które nie musi być jeszcze, wiesz, gotowe na całe, obejmować całe instytucje, tylko po prostu, wiesz, tak.

Eksperymentalnych, okej, no, no, tak, tak, no, niewątpliwie, wiesz, duże muzea, bogate muzea, wielkie teatry, bo i tak dalej, duże instytucje.

Jak widać też nie wszystkie największe biblioteki mogą mieć na to specjalne budżety.

I właśnie na te problemy z finansowaniem, na kwestie uzależnienia się od komercyjnych produktów, od wielkich firm, no bo te są najłatwiejsze do sięgnięcia.

Na te problemy wskazuje też Wilkowski.

W październiku w archiwach narodowych amerykańskich odbyło się takie szkolenie,

gdzie prezentowano narzędzie Google Gemini w takiej infrastrukturze Vertex AI, która pozwala na to, żeby dotrenowywać ten ogólny model językowy swoimi danymi.

Także te dane nie wychodzą poza, czy te zasoby nie wychodzą poza instytucje, co też jest ważne.

No i na tym szkoleniu taki portal 404 Media opublikował news na ten temat.

Na tym szkoleniu pracownicy i pracowniczki bardzo krytycznie się nosiły do tego rozwiązania.

Jednym z uwag było to, że ten model nazwał siebie takim profesjonalnym archiwistą, co wywołało jakieś oburzenie wśród tych ludzi, którzy jednak mają wielką wiedzę na temat tego, jak bardzo skomplikowana może być

nie wiem, struktura administracyjna, instytucja, archiwa przecież tą strukturę muszą jakoś eksplorować i umieć się poruszać w tych różnych działach, wydziałach i dokumentach, które są wytwarzane w tej przestrzeni, a tutaj nagle wchodzi

model językowy wielkiej firmy i mówi, że on to wszystko im uporządkuje i będzie to udostępniał i przetwarzał.

W takim wypadku pozostaje wyłącznie wzruszenie ramion, bo te ogólne modele językowe naprawdę nie są specjalnie użyteczne w takiej konkretnej pracy ze zbiorami kultury.

i dziedzictwa czy z dokumentami, no bo one mają bardzo ogólny zestaw tych danych bazowych, który czasem trudno odnieść do tego, co mamy w naszych zbiorach.

No i to jest takie narzędzie, które właściwie możemy się zastanawiać po co, tak?

Jeżeli ono jest po to, czy te wszystkie narzędzia są po to, żeby robić jakieś efektowne wpisy na media społecznościowe, no dobrze, no to możemy do tego...

ale większość pracy tych instytucji GLAM to jest raczej taka praca ze zbiorami, bardzo konkretna i bardzo trudna.

Tutaj te modele językowe, czy w ogóle jakiekolwiek narzędzia, które nie są odpowiednio przygotowane, to są bezużyteczne.

I to jest pytanie, kto miałby te modele, te narzędzia przygotowywać i jak je finansować.

Nie można chyba pozostać w takiej abstrakcji, że mamy jakieś fajne techniki, fajne narzędzia.

Zawsze jest ten kontekst tego, kto za to zapłaci i kto się będzie tym zajmował.

Instytucje kultury i w ogóle to całe środowisko dla mnie jest bardzo mocno zaangażowane technologicznie i od lat.

to co robią te instytucje na przykład z Wikipedią, z Wikidanymi, no to jest naprawdę bardzo ciekawa opowieść, więc one są otwarte, ale też są takie czułe na to, że ktoś im sprzedaje jakieś takie marketingowe opowieści, które nie mają większego znaczenia.

I to mi się wydaje też taką wartością w tym podejściu.

No i to jest niezwykle ważne wyzwanie.

Ani autorzy, ani komisyjnego raportu, ani analitycy, eksperci właśnie od rynku kultury nie mają konkretnych rozwiązań.

No poza tym oczywiście, żeby silniej korzystać z funduszy europejskich, które można przeznaczyć na cele kulturalne, no ale to jak zawsze na wszystko można korzystać z funduszy europejskich.

Natomiast w tym raporcie jest też taka sekcja wskazówek, rozwiązań.

I tam są takie sugestie, że sektor kreatywny i kulturalny, one powinny zacząć współpracowwewnętrznie, żeby zdobyć te brakujące dane.

Chociażby mogą też zatrudniać na wysokie stanowiska osoby techniczne, które po prostu domyślnie wskazywałyby jakieś zastosowania albo sztucznej inteligencji, albo technologiczne.

i które byłyby takim przewodnikiem wśród tej zmiany, która potrafi być bolesna czasem.

Zresztą wiesz, to też już od wielu lat, właściwie ponad dekadę temu były takie refleksje, że znalezienie sensu w nadmiarze informacji to staje się takim nowym...

głównym wyzwaniem tak naprawdę technologii, no bo wyżyjemy ewidentnie w świecie przebodźcowania, tak?

I dzisiaj coraz częściej pojawiają refleksje, że to kuratorzy muzeów, badacze, którzy pracują na informacji, tak?

Od lat przeglądają tysiące obiektów, aby tworzyć te właśnie nowe wystawy, prowadzić istotne badania, że to oni mogą stać się takimi przesiewcami też instytucji, znaczy kultury, o tak.

I w ofoce cyfrowej

No tak, no bo naprawdę żyjemy w epoce inflacji treści, jest ich zdecydowanie za dużo, więc to jest taka nowa rola kuratorów, którzy muszą przeszukiwać i oceniać.

To jest ważne, nie?

Nie tylko przeszukiwać, tylko po prostu wybierać nie tylko najlepsze elementy ze swoich kolekcji, ale też muszą przeszukiwać i oceniać informacje tworzone przez zwykłych ludzi, przez amatorów na innych platformach, także cyfrowych, także tak dostępnych jak na przykład Wikipedia.

No więc tutaj tych ról i zadań, które są przed instytucjami kultury i ludźmi, którzy w instytucjach kultury pracują, jest coraz więcej.

Ale co bardzo ciekawe, z drugiej strony, jak twierdzi Jasper Wisser, to jest taki holenderski konsultant i strateg do spraw innowacji w sektorze kultury, no to właśnie muzea, biblioteki, archiwa...

mogą odegrać tutaj wiodącą rolę w nadawaniu sensu w nadmiarze informacji i uczynić najlepsze z tych informacji najbardziej dla nas dostępnymi.

Ja rozumiem, że to będzie możliwe właśnie dzięki jakiejś sensownej kooperacji ze sztuczną inteligencją, tak?

W ciągnięciu jej do procesów najbardziej powtarzalnych, ale nie odpuszczeniu całkowicie swoich zadań właśnie na rzecz AI.

I zobacz, taka mądra kuracja naprawdę może być dużo ważniejsza niż takie nieustanne cyfrowanie kolejnych części zbiorów w nadziei, że któregoś dnia ktoś na nie natrafi dzięki wyszukiwarce.

No bo jeżeli natrafi w ogóle, tak?

No bo w tym nadmiarze będzie bardzo ciężko.

No dobra, to są naprawdę fajne, ciekawe rozwiązania i bardzo racjonalne.

I super będzie, jeżeli one będą dosyć powszechnie wdrażane.

Oczywiście, tak jak wspominałyśmy, jeżeli uda się pokonać te trudności, które są na drodze, szczególnie trudności finansowe.

Ja mam jednak taką jedną refleksję, że te wszystkie instytucje, o których dzisiaj mówiłyśmy, muzea, teatry, biblioteki, galerie...

Archiwa może mniej, bo one są jednak bardziej takie służebne.

I ja mam nawet co więcej poczucie, że dzisiaj zwiedzanie muzeów, chodzenie do teatrów czy do galerii jest znacznie przyjemniejsze niż 20-30 lat temu.

Oczywiście.

Że człowiek aż szuka tych doświadczeń, nie?

Właśnie w ogóle nie są skostniałe.

W ogóle nie są skostniałe.

Pytanie, czy na przykład muzea kiedyś nie przejdą ze skrajności w skrajność i nie wydarzy się taka sytuacja, że na przykład nie będziemy chodzili do muzeów, które już nie mają tych aplikacji.

Albo do teatrów bez VR-u.

Chyba, wiesz, to jednak jest kwestia tego, że się poszukuje po prostu pewnej zmiany i różnorodności.

No ale po prostu widać duże podążanie za takim racjonalnym korzystaniem.

I widać też, że ile możliwości otwiera sztuczna inteligencja przed instytucjami kultury.

I o tych właśnie możliwościach właśnie będziemy rozmawiały 24-25 listopada.

października w Gdańsku.

Będzie tam bardzo dużo praktyków z instytucji kultury, więc pewnie o nich się dowiemy jeszcze więcej.

Ale mamy też do Was prośbę, jeżeli byliście na jakichś takich wystawach albo przedstawieniach, może biblioteki jakieś znacie, które super eksperymentują, to dajcie nam znać.

Super by było, jakbyście też o tych polskich napisali, bo my ciągle gdzieś jeździmy i ja na przykład już mówiłam, nie, to w kolejnym odcinku będę mówiła, wyprzedzam przeszłość, ale ostatnio odwiedziłam Muzeum Komiksu i Gier w Łodzi i jestem zakochana.

Wspaniałe, wspaniałe, bardzo polecam.

Nawet jak się nie interesujecie komiksami i grami, a to jest niemożliwe, wspaniałe.

Jest tam wszystko, jest imersyjnie, ale nie nadmiarem.

A na koniec tego odcinka tylko przypominamy, że można nas słuchać we wszystkich najważniejszych platformach podcastowych oraz w aplikacji TokFM.

A naszą wspaniałą wydawczynią, która niestety czasami musi mocno walczyć z materią, jest Katarzyna Michałowska.

Ja tylko też przypomnę, że można na nas głosoww konkursie Podcast Roku i że można do nas wysyłać pytania.

I za jedno i za drugie bardzo Wam dziękujemy, podobnie jak za wszystkie komentarze, całą korespondencję, którą nam podsyłacie.

0:00
0:00