Mentionsy

TurboHistoria
TurboHistoria
22.05.2026 20:06

Czy do zamachu majowego doszło przez… przypadek?

Czy zamach majowy był od początku starannie zaplanowanym przejęciem władzy, czy wydarzeniem, które wymknęło się spod kontroli? W "Turbohistorii" wracamy do dramatycznych dni maja 1926 roku, gdy Polska znalazła się o krok od wojny domowej. O kulisach przewrotu, politycznych napięciach II Rzeczypospolitej mówił prof. Andrzej Chwalba, autor książki "Maj 1926. Zamach, którego miało nie być".

Rozdziały (11)

1. Wprowadzenie i przedstawienie gościa

Krzysztof Grzybowski przedstawia profesora Andrzeja Chwalby i jego książkę o zamachu majowym.

2. Triada wydarzeń

Profesor Chwalby omawia triadę wydarzeń: zwycięstwo, napięcia wielkiego i zamach majowy 1926 roku.

3. Rola przypadku w historii

Profesor Chwalby omawia tezę, że zamach majowy 1926 roku był impulsem, a nie długotrwanym planem.

4. Analiza zamachu majowego 1926 roku

Profesor Chwalby szczegółowo analizuje sytuację przed i podczas zamachu majowego 1926 roku, podkreślając brak dowodów na jego planowanie.

5. Legiony i ich roli

Profesor Chwalby omawia konflikty między oficerami Legionów a Piłsudskim, podkreślając ich roli w wydarzeniach 1926 roku.

6. Zabójstwo prezydenta Narutowicza

Profesor Chwalby omawia zabójstwo prezydenta Narutowicza i jego wpływ na Piłsudskiego.

7. Konflikt między Piłsudskim a demokracją

Profesor Chwalby omawia konflikt między Piłsudskim a demokracją, podkreślając role różnych partii politycznych w wyborach prezydenckich 1926 roku.

8. Pamięć o wojnie polsko-bolszewickiej

Profesor Chwalby omawia konflikty wokół pamięci o wojnie polsko-bolszewickiej i jej wpływ na politykę w II RP.

9. Zmiany w ocenie dowódców wojny

Profesor Chwalby omawia zmiany w ocenie dowódców wojny polsko-bolszewickiej i ich wpływ na politykę w II RP.

10. Konflikty w polskiej polityce

Profesor Chwalby omawia konflikty w polskiej polityce, podkreślając ich wpływ na stabilność państwa i ambicje różnych grup politycznych.

11. Zamach majowy - rozmowy na mostu Poniatowskiego

Piłsudski próbuje zastąpić Witos i zdymisjonować rząd, ale nie zastał Wojciechowskiego. Rozważa plany i liczy na presję psychologiczną z buntujących się pułków. W trakcie rozmowy na mostu Poniatowskim Wojciechowski odmawia wejścia do Warszawy i nakazuje Piłsudskiemu wycofać się.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 16 wyników dla "Witos"

Z dwóch szkół podchorążych Warszawy, ale jedna i druga szkoła stanęły u boku prezydenta Wojciechowskiego i premiera Wincentego Witosa.

W związku z tym może, że strona druga, czyli Wojciechowski prezydent i WITOS oraz Ministerstwa Wojskowych nazywał się Juliusz Malczewski.

Witos również miał przekonanie, że jako wódz chłopski, król chłopów polskich, jak o nim mówiono, król polskich chłopów,

I zanim jeszcze powstał rząd, to Witos udzielił wywiadu, który jest jednym z najważniejszych wywiadów, a może moim przekonaniem najważniejszy wywiad Witosa, najczęściej cytowany.

Nie mówię tu dokładnie, nie chcę cytować Witosa, a więcej powiedział w ten sposób.

Powstanie rządu Witosa Piłsudski przyjął

I kolejna rzecz, mianowicie, że Piłsudski odpowiada Witosowi.

Żeby zdymisjonował Witosa, cofnął mu uznanie i powołał, czy desygnował na premiera, desygnował, powołuje Sejm, desygnował Kazimierza Bartla, no wybitnego skądinąd matematyka, profesora Politechniki Lwowskiej, no można powiedzieć, dzisiaj używając współczesnej nomenklatury lewicowego liberała.

Dzwoni premier Witos, mówi, że coś się złego dzieje.

Malczewski, wspomniany Ministerstwa Wojskowych, zażądał od dowódcy tych ułanów lubelskich, żeby wracali do koszar, a oni powiedzieli, że oni służą nie Wojciechowskiemu, nie Witosowi, tylko służą marszałkowi Piłsudskiemu i do kosza wracać nie będą.

Tym bardziej, że Witos nie był aż tak wielkim entuzjastą tworzenia rządu.

Wojciechowski też za Witosem nie przepadał.

Został więc Witos, no więc niech będzie ten Witos.

Powiesz Witos i ministrowie, że my już dalej się w rządzenie polską nie bawimy.

To niektórzy ministrowie zaczęli się wahać i zaczęli sugerować Wincentemu Witosowi, żeby jednak się podać do dymisji.

Niemniej jeszcze, Orys Drescher ma nadzieję, że jak Witos Wojciechowski zobaczy kolejne oddziały przyjeżdżające, między 17, tam 18, 18, 30, to jednak skapitulują.