Mentionsy
95. Praca z przyrodą łączy ludzi. Szkoła z Zabrza pionierem edukacji klimatycznej!
Z Sylwią Kot, dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 26 im. Rodła w Zabrzu rozmawiamy o tym dlaczego zdecydowała się wprowadzić edukację ekologiczną w swojej placówkce i jak ona przebiega. Zabrze pokazuje całej Polsce, że "się da!", gorąco polecam posłuchać doświadczeniu 26-tki!
Ten odcinek jest częścią serii 6. podkastów, które nagrywam w ramach projektu Akademia Edukacji Klimatyczno-Środowiskowej dla nauczycieli - zapraszam do wysłuchania całości!
Projekt Akademia Edukacji Klimatyczno-Środowiskowej dla nauczycieli (oraz ten podkast) jest finansowany przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Realizują go Uniwersytet Śląski w Katowicach, Interdyscyplinarne Centrum Badań nad Edukacją Humanistyczną, Kuratorium Oświaty w Katowicach oraz Europe Direct Śląskie.
Więcej:
strona SP 26 w Zabrzu https://sp26.miastozabrze.pl/strona Po co to eko https://pocotoeko.pl
Szukaj w treści odcinka
Cześć, dzień dobry, dobry wieczór.
Zapraszam na 95. odcinek Po co to Eko?
Podcastu, w którym zastanawiamy się, co zrobić, żeby klimat i środowisko stały się naszą wspólną sprawą.
Dzisiejszy odcinek jest taką wisienką na torcie, jeżeli chodzi o rozmowy dotyczące edukacji szkolnej, edukacji klimatycznej prowadzonej w szkołach, dlatego że zaprosiłam panią dyrektor Szkoły Podstawowej nr 26 w Zabrzu, panią Sylwię Kot,
do opowiedzenia o swoim doświadczeniu.
Jak za chwilę posłuchacie, to co jako dyrektorka pani Sylwia zrobiła w swojej szkole, w szkole podstawowej, to jest doskonały przykład na to, że się da.
A myślę, że wiele osób, którym zależy na wprowadzaniu edukacji, na zmienianiu swoich szkół, zmienianiu swoich placówek i instytucji,
Czasami może brakować takiego żywego dowodu z krwi i kości kogoś, kto podjął pewne działania i zadziałały one i znaczną część z nich udało się wprowadzić sukcesem.
Dlatego dzisiaj właśnie taka rozmowa i jest to, jak pewnie się domyślacie, kolejny odcinek z serii, którą nagrywam w ramach projektu Akademia Edukacji Klimatyczno-Środowiskowej dla Nauczycieli.
To jest projekt, dodam dla formalności, finansowany przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, a realizują go Uniwersytet Śląski w Katowicach, Interdyscyplinarne Centrum Badań nad Edukacją Humanistyczną, Kuratorium Oświaty w Katowicach oraz Europe Direct Śląski.
Jak to się stało, że dyrektorka szkoły podstawowej w Zabrzu, szkoły numer 26, wprowadziła działania ekologiczne w całej swojej szkole, we wszystkich klasach?
jak to wygląda, jak to przebiega, jakie są tego rezultaty.
Zapraszam was do posłuchania tej rozmowy.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Pani dyrektor, przed chwilą spotkałyśmy się na spotkaniu konferencji podsumowującej projekt na temat edukacji klimatyczno-środowiskowej dla nauczycieli Akademii realizowanej w województwie śląskim, gdzie opowiadała Pani o tym, co robi Wasza szkoła, szkoła podstawowa, jeżeli chodzi o działania edukacyjne już od kilku lat.
I chciałam na początku zapytać, chyba zadać takie chyba najważniejsze pytanie.
Bo podcast, do którego nagrywamy rozmowę, nazywa się Po co to Eko?
I chciałam właśnie zapytać o to po co i dlaczego.
Czyli jak to się stało, że jako dyrektorka zaczęła Pani kilka lat temu wprowadzać właśnie zajęcia, działania edukacyjne w swojej szkole w Zabrzu?
Tak, no tutaj problem i temat jest dosyć długi, a jest związany przede wszystkim z moją pracą, z moimi przemyśleniami.
Przez wiele lat byłam nauczycielem, który pracował w różnych szkołach i tak w momencie, kiedy zostałam dyrektorem szkoły, miałam...
przed sobą grupę ludzi, którzy tak naprawdę nie wiedzieli czego się po mnie spodziewać, a ja już byłam w jakiś sposób nastawiona na edukację klimatyczną, bo całe życie jako przyrodnik, jako biolog, jako też edukator w ogrodzie botanicznym przemycałam miłość do przyrody na różnych szczeblach wiekowych, czyli w stosunku do różnych ludzi.
I teraz, gdy rozpoczęłam moją pracę jako dyrektor szkoły, zrozumiałam, że jest to wielka szansa dla naszej szkoły, dla naszego zespołu i dla naszych uczniów, którzy borykali się z wieloma problemami natury po prostu psychiczno-depresyjnej, z agresją, z utopieniem się w sieci internetowych szaleństw, bo tak już bym wprost powiedziała.
Oni przeszli do świata internetowego, nie zauważając już, co się dzieje wokół nich.
Idąc do szkoły z komórką w ręku, zapatrzeni w jej ekran.
Czyli to było widoczne w codziennych relacjach uczniowskich.
Który to był rok, jak pani została dyrektorką?
Ja dopiero dwa lata temu, czyli w 2023 roku.
Czyli też ta młodzież taka świeżo po pandemii i po tych wszystkich...
Ale oni bardzo się rozbudowali właśnie w okresie pandemicznym i te urządzenia stały się ich codziennością.
I my w szkole przede wszystkim dostaliśmy mnóstwo problemów po ich powrocie, z którymi musieliśmy sobie jakoś radzić.
I takim pomysłem właśnie była przyroda.
Wszyscy wiemy jako osoby dorosłe, że gdy chcemy odpocząć, idziemy na spacer, czy do lasu, czy do zwykłego parku miejskiego, czy po prostu posiedzimy u siebie w ogródku.
I to jest dla nas odprężenie.
Natomiast dzieci tego nie rozumieją, nie traktują jako odprężenie, tylko jako nudny czas wśród owadów brzęczących, wśród alergicznej trawy.
Oni się wszystkiego boją.
Na dżdżownicy mówią żmija, nie znają przyrody.
I pierwsze wyjścia były tak naprawdę dosyć obciążone pytaniami, czy mamy żel na przykład na ugryzienia, czy mamy spreje przeciwko komarom.
Nie możemy iść do ogrodu, bo mam alergię.
No i należało to kroczek za kroczkiem w jakiś sposób pomniejszyć, bo wiadomo, że alergia jest alergią, ale my możemy wypoczywać dalej w świecie przyrody.
Tylko musimy chcieć.
I cały czas mam takie zdanie po jednych z warsztatów w pamięci.
Musimy nauczyć dzieci kochać przyrodę, bo jak coś kochasz, to o to dbasz.
I to jest dla mnie takie magiczne, bo oni kochają swoje komórki, a teraz mają pokochać nasz ogród botaniczny, nasze otoczenie i chcieć wyjść na podwórko, tak zwane.
To jest piękne, że tutaj jakby to ratowanie tych dzieci, tej młodzieży było tym takim wybijającym się powodem niż właśnie nawet to szumne ratowanie planety, bo to...
chociaż oczywiście robiąc takie działanie, tam się kilka rzeczy po drodze realizuje.
No i co zaczęliście robić?
Jak to zaczęło przebiegać?
Jak to wygląda dzisiaj?
Jako drużyna nauczycieli musieliśmy sami nauczyć się pewnych rzeczy, na przykład
Rozmowa na temat wody niekoniecznie ma się odbywać w szkole, tylko możemy wyjść i chodzić po kałużach, możemy wyjść z parasolem w ręku, gdy pada deszcz i porozmawiać o kropelkach wody, a wycinanie kropelek wody, a rysowanie plakatów,
To tak jakby niestety niewiele wnosi.
Może jakieś formy podsumowania, wyciąganie wniosków, ale my jako nauczyciele bardzo często ostatnio zamieniamy się w takich twórców plastycznych.
Robimy rzeczy z surowców wtórnych.
które za chwilę wyrzucamy, plakat na dzień ziemi, z którego nic nie wynika.
A tak naprawdę nasi uczniowie, jak wyszli do ogrodu i wzięli książki do rąk, oparli się o pień drzewa i czytają sobie zwykłą małą opowieść, nawet lekturę, albo rozmawiają ze sobą na języku polskim, albo recytują wiersze.
To jest dla nich zupełnie inny świat, ale taki zaskakujący i teraz chętnie już to robią.
A niedługo, niedużo czasu z nimi pracujemy.
Tak można powiedzieć, te dwa lata dużo zmieniły, ale całe grono pedagogiczne się przyłączyło do działań.
I od razu te wszystkie rzeczy też zaczęły się dziać w każdej klasie?
Tak, tak sobie rozplanowaliśmy w sierpniu.
Na pierwszych konferencjach ułożyliśmy sobie zarys takiej linii łączącej temat każdego żywiołu i ta linia przebiegała przez wszystkie przedmioty.
Czyli jeżeli język polski rozmawiał o latarniku, to był dobry dla nas moment, żeby porozmawiać na geografii o morzach i oceanach.
na historii o podróżach na przykład i nawet odkryciach Ameryki.
Dla biologa to już w ogóle jest rozmowa o różnorodności życia na przykład w morzach i oceanach.
Czyli gdzieś się zazębiliśmy i stworzyliśmy taką nić tematyczną na temat żywiołu.
A potem po dwóch miesiącach rozmów o wodzie, oczywiście nie na wszystkich lekcjach, bo...
To też, żeby ktoś nie pomyślał, że my przez dwa miesiące tylko mówiliśmy o wodzie.
To były wybrane lekcje, ale plan był taki, aby zrealizować ten nasz pierwotny pomysł, czyli tą nitkę łączącą temat.
Czyli rozumiem tak, że zaczęły się pojawiać takie wątki i połączone ze sobą widocznie, w sposób przemyślany w trakcie zajęć, w trakcie normalnych lekcji i to różnych lekcji i język polski i geografia i biologia i pewnie WF i religia też.
I oprócz tego jeszcze szkoła ma swój ogród, czy też po prostu realizuje, realizowała zajęcia w terenie, tak?
Szkoła ma swój ogród, ale mamy też ciekawe położenie naszej szkoły, bo całkiem niedaleko jest park miejski, jest pole, jest las w odległości 20 minut, więc gdzieś wykorzystaliśmy nasze walory po prostu lokalne.
To pozazdrościć.
Tak właśnie, to są nasze mocne strony.
A jak nauczyciele na to zareagowali?
Czy nie było takich obaw?
Czy ja będę mieć czas?
No bo wiemy też, że to jest trudna bardzo praca.
To jest ciężki kawałek chleba.
Często związany z wypaleniem, ze zmęczeniem.
I też spotkałam się z tym, że niektórzy nauczyciele reagują takimi obawami.
Co to za nowe pomysły?
Jak ja zrealizuję moją podstawę programową?
Właśnie tego typu zmiany w zajęciach, które wprowadziła Pani w swojej szkole, one jakoś zaburzyły faktycznie tę podstawę programową?
Czy z czegoś trzeba było zrezygnować, coś wyleciało?
Nie, nie, całkowicie nie.
Właśnie odwrotnie.
Zauważyliśmy, że podstawa programowa nie jest przeszkodą.
że ona może być realizowana w czasie jednej wycieczki na różnych przedmiotach, które się ze sobą zazębiły i podstawa również, a więc to wszystko można było ze sobą połączyć, ale nie powiem, że nie było problemów, ponieważ nauczyciel, który pracuje w trzech szkołach zdecydowanie do nas wpada, wbiega.
Jeżeli więc nie ma tego planu wcześniej ułożonego, co on robi i jaki ma okres na zrealizowanie danego zagadnienia, no to nie byłoby to możliwe, czyli nie da się działać spontanicznie.
W tej chwili po takim półtora roku działań już wiemy, co jest niewłaściwe i z czego zrezygnować, a które pomysły są dobre i po prostu je ponawiamy, powtarzamy.
Każde jakby tutaj przeszkody jesteśmy w stanie jakby przyzwyciężyć.
Wiemy, że na przykład na żywioł mamy dwa miesiące i w przeciągu tych dwóch miesięcy mamy dany cel zrealizować, żeby tematycznie po prostu dzieci mogły zgłębić problemy klimatyczne, problemy przyrodnicze.
A jeszcze do pytam, w sumie nie wiem, czy te żywioły w edukacji w szkole w Zabrzu, to najpierw zaczęliście to robić u siebie, czy to się pojawiło jako już działanie w ramach przyłączenia się szkoły do projektu właśnie Akademii Klimatyczno-Środowiskowej?
Zaczęliśmy wcześniej.
Czyli to, że kuratorium oświaty właśnie w Katowicach wprowadziło ten pomysł, bo takie coś jest realizowane właśnie obecnie.
To już było trochę na bazie waszych doświadczeń, tak?
To znaczy na bazie na pewno Uniwersytetu Śląskiego i ich doświadczeń, bo to jest grupa ludzi, która działa na wielu różnych płaszczyznach i właśnie przeniosła ten pomysł do kuratorium.
Natomiast my sobie skromnie u siebie w szkole zaczęliśmy po prostu technicznie działać.
Gdy pojawiła się Akademia, chętnie się przyłączyliśmy, ponieważ wiemy, że te pomysły też się gdzieś wyczerpują.
Ludzie też mogą czuć zmęczenie, ale gdy rozmawiają z innymi osobami, które jakby mają swoje pomysły i tą energię, wówczas wszystkie projekty idą lepiej.
Co by pani powiedziała innym dyrektorom, dyrektorkom,
którzy właśnie są w tym miejscu, co pani, czyli mają możliwość, mają tę przestrzeń, już nie muszą dreptać i dopraszać, bo sami mają taką możliwość ukształtowania tego działania szkoły w taki sposób, który wydaje im się słuszny.
i którzy słuchają naszej rozmowy i mają podobne wartości co pani, dla których ważna jest przyroda, którzy widzą, że sama taka edukacja książkowa to jest za mało, że wprowadzenie tej edukacji w terenie to nie tylko będzie w ogóle fajny sposób na poznawanie świata, ale też takie remedium na nasze bolączki właśnie tego przemęczenia cyfrowego, które dotyka, no bądźmy szczerzy, nie tylko dzieci i młodzieży, ale też chyba wszystkich dorosłych również.
Co by mi Pani powiedziała na taką zachętę?
Czy warto podejmować taką drogę i od czego zacząć?
Zdecydowanie warto, ponieważ uzyskaliśmy po tak krótkim okresie czasu drużynę grono pedagogiczne i uczniów, którzy ze sobą współpracują, a rodzice nas po prostu wspierają w tych działaniach.
Więc widzimy, że edukacja przyrodnicza, klimatyczna przekłada się nie tylko na wszystkie przedmioty, ale też na różne grupy wiekowe i można ją zrealizować.
Szkoła w ten sposób staje się takim ciekawym miejscem zżytym ze sobą, organizującym lokalnie życie społeczności.
Przychodzą do nas chętnie na różne wydarzenia i dziadkowie, właśnie i rodzice.
Instytucje naszej dzielnicy również się przyłączają do wielu działań i więc myślę, że działania w zakresie przyrodniczym łączą ludzi i jesteśmy ze sobą po prostu szczęśliwsi.
Może tak euforycznie, ale tak naprawdę jest.
Rozmawiamy ze sobą, łączymy te przedmioty, ale nie na siłę.
A wcześniej mieliśmy takie opory, jak to zrobić?
Jak połączyć tą chemię z biologią, skoro każda z nas gdzieś pędzi?
Ale jednak się da, więc ogólnie przychodzimy do pracy z przyjemnością i o to też chodzi w naszym życiu, żeby nauczyciele mieli poczucie zadowolenia.
A już o spełnieniu to nie powiem, bo naprawdę ta misja gdzieś się przenosi.
Wiem, że nie wszyscy lubią ten wyraz, ale to naprawdę przenosi się na nasze dzieci.
A odnośnie dzieci właśnie i młodzieży szkolnej, czy też zauważacie poprawę w kontekście tego, od czego zaczęłyśmy tę rozmowę, właśnie ich takiego dobrostanu?
Czy to jest jakkolwiek już po dwóch latach zauważalne?
Wydaje się, że tak.
Wprawdzie nie można idealizować, że już wszystkie problemy są tutaj załatwione, ale...
przestali się obawiać wyjścia.
Jest to dla nich czymś naturalnym.
Przyrządy przyrodnicze są umiejętnie wykorzystywane.
Relaks w ogrodzie nie jest stresem, jest przyjemnością.
I bardzo często też mówią, że robią tak u siebie w domu.
Więc to jest to, o co nam chodzi.
Mają pokochać przyrodę, żeby o nią dbać.
Sylwia Kot, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 26 w Zabrzu.
Bardzo dziękuję.
Ja również bardzo dziękuję.
Ostatnie odcinki
-
99. Czy resztki jedzenia ze szkolnej stołówki m...
31.01.2026 08:49
-
98. Uczą się gotować i nie marnować! Inspiracja...
30.01.2026 19:54
-
97. Jak (dobrze) żyć w czasach wszechkryzysu? Solo
16.01.2026 12:28
-
96. Czym jest kooperatywa spożywcza i jak ją za...
15.01.2026 21:37
-
95. Praca z przyrodą łączy ludzi. Szkoła z Zabr...
17.12.2025 07:42
-
94. Zmiana zaczyna się w glebie. Ogródki permak...
15.12.2025 13:04
-
93. Książki ratujące świat - od regału do lokal...
15.12.2025 10:56
-
92. Zmiana zaczyna się blisko - historia budowa...
15.12.2025 10:43
-
91. Czy szkoły przygotowują młodych do tego, ja...
15.12.2025 10:36
-
90. Solo o tym, czy istnieje szczęście po końcu...
26.09.2025 11:50