Mentionsy

Głowa Rządzi
13.07.2025 10:00

GRz 144: Ola Pogorzelska | Na ile trenerzy potrzebują znać psychologię?

Wspieraj podcast Głowa Rządzi!- https://buycoffee.to/glowarzadzi- https://patronite.pl/glowarzadziWspółpraca: [email protected]ść i czołem! To jest 144 odcinek podcastu Głowa Rządzi, w którym razem z Olą Pogorzelską z Akademii Psychologii Sportu bierzemy pod lupę trenerów i ich przygotowanie psychologiczne do pracy we współczesnym sporcie… w Polsce. Dyskutujemy sobie i odpowiadamy na pytania:• Czym z naszych doświadczeń praktycznych, badawczych, edukacyjnych charakteryzuje się współczesny polski trener? • Jakie są różnice wynikające z dyscypliny sportu, płci, pokolenia które trenerzy reprezentują? • Jak trenerzy mogą budować i pielęgnować relacje ze swoimi podopiecznymi i współpracownikami? Co decyduje o relacyjnym sukcesie a co o porażce? Czy za relacyjnym sukcesem idzie też sukces sportowy? • Jak trenerzy mogą sobie radzić w relacjach ze sportowcami, które delikatnie mówiąc nie są najlepsze? A co mogą zrobić sami sportowcy? • Jaką wiedzę i kompetencje psychologiczne powinien mieć trener? • Dlaczego tak wielu trenerów wciąż jest sceptycznie nastawiona do współpracy z psychologiem sportu? Jak możemy to zmieniać? A może ten sceptycyzm już jest w odwrocie? • Gdzie trenerzy mogą sięgać po rzetelną wiedzę psychologiczną? Jak mogą weryfikować ludzi do współpracy w tym obszarze przygotowania i wsparcia? • Jaki przekaz dla współczesnych trenerów powinien iść ze strony środowiska psychologicznego? Co robią już dobrze? Co mogą poprawić? Jak zadbać o siebie? Mam nadzieję, że przypadnie do gustu Wam ten odcinek i podacie go dalej, swoimi kanałami! Do następnego, pa!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 646 wyników dla "Gdyńskiego Gabinetu nr 1 Centrum Zdrowia Psychicznego w Sporcie"

I każdy chciałby, żeby było tak, jak było zawsze.

Natomiast teraz, jeżeli patrzymy na różnice pokoleniowe i jakie dzieciaki, młodzież do nas trafia, to jednak trenerzy pragną zwiększać swoje umiejętności, kompetencje w dziedzinie psychologii, bo tak naprawwidzą, że sobie przestają z tym radzić.

Trener się zastanawia, czy on ma pełnić te wszystkie role.

Czy on musi mieć wiedzę dobrą z dietetyki, bardzo dobrą z psychologii, bardzo dobrą z treningu motorycznego, z mentalnego.

Tego przyszło bardzo dużo, ale ty trening trenerze potrafisz prowadzić bardzo dobrze.

Ty to umiesz, ty jesteś tym fachowcem, ty się do tego wykształciłeś, ty się w tym cały czas kształcisz.

A jednak ten element psychologiczny, który widzisz i który czujesz, on jest też ważny.

Bo trener chce pracować z psychologiem wtedy, kiedy psycholog podaje mu wiedzę, która jest dla niego użyteczna.

To jest bardzo ważne słowo, użyteczna.

Użyteczna, czyli ja mogę się wstać i iść to zrobić.

I takie trzy zasady, jakby trener wprowadzał od małego, no to już masz załatwioną rzecz, że dzieciaki w takim prowadzeniu mogą dłużej zostać w tym sporcie i przyjąć te cięższe treningi.

To jest podcast Głowa Rządzi, audycja o psychologicznych aspektach sportu, aktywności fizycznej i optymalnym funkcjonowaniu.

Ja nazywam się Grzegorz Więcław i zarówno z wykształcenia jak i pasji jestem psychologiem.

W ramach tego podcastu staram się odkrywać różne ścieżki prowadzące do mistrzostwa sportowego i osobistego.

Razem z moimi gośćmi poszukuję odpowiedzi na pytania związane ze sposobami na polepszanie wyników, utrzymanie dobrostanu oraz świadome i szczęśliwe życie.

To jest 144. odcinek podcastu Głowa Rządzi.

Tak, dwie formy dobre.

Cześć, witam was serdecznie.

Witam ciebie.

I gratuluję 144. odcinka i wytrwałości i tego, co robisz.

A ja jeszcze zanim wejdziemy w meandry dzisiejszej rozmowy, chciałbym powiedzieć, że to jest trzeci odcinek podcastu w historii, który nagrywam w Gdyni w gabinetach Zawodnik w Centrum.

Dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionych psychologów sportu Daniela Krokosza i Ani Łusorowskiej.

Tak, bywałam już w tych gabinetach, robiliśmy tu spotkania i różne nasze takie przemyślenia dotyczące psychologii sportu.

Też tu lubię przyjeżdżać, chociaż mam strasznie daleko, ale jak już tu jestem, to staram się wykorzystać ten czas najefektywnie, jak to jest możliwe.

Poprzedni odcinek podcastu z Mariuszem Wlazłym był już opublikowany w zeszłym miesiącu.

W tym zajmiemy się tematami związanymi z trenerami, czyli mam nadzieję, że ten

Ten odcinek dotrze przede wszystkim do trenerów, ale też być może do działaczy, którzy tych trenerów zatrudniają, organizacji sportowych wszelkiej maści i będziemy sobie odpowiadać na pytania związane z przygotowaniem psychologicznym trenera i tym, co ci trenerzy mogą zrobić, żeby być jeszcze lepszymi trenerami.

Zwłaszcza jeśli tego chcą i czują, że jest to im potrzebne.

Takie mamy dzisiaj imperatywy, ale żebyśmy dopełnili pewnych formalności Jola, chciałbym żebyś opowiedziała trochę o swojej dotychczasowej drodze w psychologii sportu, jak ona się prezentowała i gdzie cię zaprowadziła, gdzie ty jesteś teraz.

Więc cofam się do lat, jak to mówią moje dzieci nastolatki, 1990, kiedy sama byłam wyczynową zawodniczką w triathlonie.

Ścigałam się na poziomie takim profesjonalnym w Polsce.

Tam poznałam mojego pierwszego trenera, doktora Bogusława Tołwińskiego, który zaszczepił we mnie tą miłość do psychologii.

No i taka ścieżka AWF, zrobienie tenerki drugiej klasy pływania, praca trochę w zawodzie, psychologia na Uniwersytecie SWPS.

Potem założenie studiów podyplomowych na Uniwersytecie SWPS, które prowadziliśmy tam przez około 15 lat.

Też miałem przyjemność prowadzić jedne zajęcia.

Tak, chyba tutaj w Sopocie.

Próbowałam sobie przypomnieć w jakim to było roku, ale już nie znalazłam.

Natomiast Sopot piękne miasto, więc prowadziliśmy studia podyplomowe wspólnie z profesorem Andrzejem Nowakiem i profesorem Arturem Poczwardowskim z Uniwersytetu w Denver.

Taka piękna przygoda, którą postanowiliśmy kontynuować następnie już poza uniwersytetem.

W tej chwili jest to piąty rocznik Akademii Psychologii Sportu.

Sama po AWF-ie i po psychologii pracowałam jako psycholog sportu przez 15 lat.

No i kiedy przyszły na świat dzieci, to postanowiłam zająć się edukacją i w tym, czym się teraz specjalizuję, to organizowaniem procesu edukacyjnego, dydaktycznego w Akademii Psychologii Sportu.

I to, co chcę wnieść i cały czas wnoszę do tego, co się dzieje w polskim sporcie, to takie założenie sportu pozytywnego, które urodziło się w moim klubie w MKS Trussel-Elbląg, które zostało pisane naukowo przez profesora Nowaka, profesora Potwarowskiego, kolegów z Fundacji Sportu Pozytywnego.

Jest to też taka misja, którą realizuję, że oprócz programu, które mamy i które są komercyjne, to cały czas chcemy dawać dla społeczności, rodziców, trenerów wiedzę o psychologii sportu i treningu mentalnym.

Pozdrawiamy wszystkich tych ludzi, których wymieniłaś.

Wielu z nich było też gośćmi podcastu i można wrócić do tych odcinków o sporcie pozytywnym.

Ale dzisiaj, tak jak zapowiadałem, chcielibyśmy pod lupę wziąć tego współczesnego trenera, który nie ma łatwo w XXI wieku.

Nie ma łatwo to delikatnie powiedziane.

I zastanawiam się przygotowując się do rozmowy z tobą, czy ty w swojej głowie ze swoich tych doświadczeń i szkoleniowych i praktycznych i być może też badawczych masz taki obraz tego współczesnego trenera.

Niech będzie w Polsce.

To dobrze, że dodałeś, że w Polsce.

To jest dobra perspektywa.

To, co na początek powiedziałeś, że nie ma dzisiaj łatwo.

Chyba dlatego, bo ta nasza wiedza, jeżeli chodzi o psychologię sportu, ona cały czas się rozszerza.

I dzisiaj trenerzy dowiadują się coraz to nowych rzeczy.

zwłaszcza z psychologii sportu, z dziedzin mentalnych.

Ta wiedza oczywiście treningowa też się rozszerza.

Jesteśmy coraz mądrzejsi, coraz lepiej potrafimy trenować, być coraz lepszymi profesjonalnymi trenerami.

Natomiast nawet patrzę na takim przykładzie szkoleń, które prowadzimy o różnicach pokoleniowych.

Jest to coś, co szykuje trenerów.

I tak naprawdę każdy chciałby, żeby było tak, jak było zawsze.

Natomiast teraz, jeżeli patrzymy na różnice pokoleniowe i jakie dzieciaki, młodzież do nas trafia, to jednak trenerzy pragną zwiększać swoje umiejętności, kompetencje w dziedzinie psychologii, bo tak naprawwidzą, że sobie przestają z tym radzić.

Kiedyś działała przysłowiowa marchewka i kijek, a teraz dzieciaki i młodzież są o wiele bardziej świadome, mają dostęp do ogromnej wiedzy.

Jeżeli mówimy o autorytetach, które dzieciaki dzisiaj postrzegają jako osoby ważne w swoim życiu, to często są to ludzie social mediów.

Dzisiaj trenerzy zadają nam pytanie, panie Olu, panie Grzegorzu, jak budować autorytet?

I my musimy w krótkich sześciu zdaniach opowiedzieć im o tym, jak zbudować autorytet, a tak naprawdę to jest bardzo, bardzo...

A kiedyś autorytet budowało się prosto.

Wystarczyło mieć doświadczenie, jakiś tam wiek, staż w sporcie i to wystarczało.

Jeżeli mówimy kiedyś, taki cytat naszego szkolenia był, kiedyś to było, teraz to nie ma.

Bo trenerzy to bardzo podchwycili i faktycznie musimy też sobie myśleć, jakie generacje teraz są.

Czyli jak ja zaczynałam w 90-tych latach swoją przygodę z triatlonem, to ja nie miałam dużego wyjścia, bo nie miałam butów, nie miałam roweru.

Załapałam się do klubu, tam okazało się, że może będziemy stać na rower i to był bardzo prosty sport.

Dzisiaj jak patrzę na moje dzieci, nastolatków...

to klęska urodzaju, jaką mają w podejmowanych aktywnościach, w dostępie do sprzętu, w dostępie po prostu do finansów jest ogromna.

Dzisiaj dzieciaki trochę inaczej widzą świat.

I teraz ten trener, jeśli nie ewoluował z tymi pokoleniami, to tak naprawdę pyta dzisiaj o nas, o autorytet.

Czemu dzieciaki, tak jak my kiedyś, nie patrzą na trenera jak w obrazek?

Kryzys wartości i autorytetu jest na pewno czymś co obserwuję również w swojej pracy praktycznej i jest to coś co może sprawiać że współczesny trener niech będzie w Polsce może czuć się zagubiony.

Może czuć się zagubiony, bo z jednej strony kiedyś koncentrował się na treningu.

Czyli mówiło się o tym, że musisz być dobrze wykształconym trenerem, który potrafi zorganizować proces treningowy, dobrać środki taktyczne, techniczne, motoryczne.

No i weszła ta psychologia, która za moich czasów w 90-tych latach 2000-tych dopiero raczkowała.

Wyszła psychologia, wyszedł trening motoryczny, dietetyka.

Tych puzzli się nagle zrobiło dużo więcej niż było w tych przysłowiowych latach 90.

W 1990-tych.

Dokładnie i teraz trener się zastanawia, czy on ma pełnić te wszystkie role.

Czy on musi mieć wiedzę dobrą z dietetyki, bardzo dobrą z psychologii, bardzo dobrą z treningu motorycznego, z mentalnego.

Czy większość trenerów zastanawia się, czy kontynuować to, co potrafią.

Natomiast jeżeli dzisiaj zawodnik młody, taki siedemnastolatek, którego ja mam w domu, osiemnastolatka,

zadaje pytania i wie o diecie, wie o psychologii, wie o treningu motorycznym, sam słucha kilku podcasterów, kilku youtuberów, influencerów, ma tej wiedzy bardzo dużo, no to faktycznie trenerzy czują się zagubieni, kto dzisiaj jest autorytetem i kogo tak naprawdę młodzi zawodnicy chcą słuchać i kto jest w tym procesie najważniejszy albo kto tak naprawdę powinien dyktować to, jak wygląda proces treningowy.

To jak ty widzisz w takim razie rolę tego współczesnego trenera?

Jest w stanie poskładać te wszystkie puzzle, czy nie?

Tak, pewnie zapytalibyśmy od razu o to, czy ma na to czas, czy ma na to środki, gdzie pracuje, czy pracuje w klubie takim w mieście, czy pracuje w związku, czy jest trenerem wysokiej klasy, może międzynarodowym.

To są takie podstawowe rzeczy, które musimy powiedzieć, czy ma na to czas i ma na to finanse.

To co powiedziałeś, że jest kryzys wartości, czyli przede wszystkim dzisiaj trenerzy wciąż zadają sobie pytanie, jakie dzisiaj wartości są dla mnie ważne.

Bo wiemy w Polsce, że w Polsce sport wygląda tak, że liczy się wynik.

Czyli gdziekolwiek nie jesteś, na jakimkolwiek poziomie klubu rozliczasz się za wynik.

Nie rozliczasz się za postęp, nie rozliczasz się za to, że zawodnicy wczoraj byli lepsi, a dzisiaj są jeszcze lepsi.

Rozliczasz się za punkty, za medale, za kwalifikacje i za wyniki.

Więc cały czas to kręci się wokół wyniku.

Natomiast jak weszła nam psychologia, mi bardzo bliska jest idea sportu pozytywnego, którą rozpowszechniamy już od wielu lat i badamy ją.

I mówi dzisiaj o tym, że jedna rzecz to jest wynik, ale druga rzecz to też jest życie.

Czyli zawodnicy, ci młodzi, chcą dzisiaj mieć wynik, ale chcą też żyć.

Chcą mieć relacje, chcą mieć życie, być może chcą sobie założyć kanał na YouTubie i jakby to wszystko się dzieje.

I teraz czy trener musi to wszystko wiedzieć?

Jasne, warto by było, żeby się w tym temacie rozwijać, natomiast profesjonalizować się w swoim zawodzie.

Jeżeli masz wiedzę ogólną dietetyczną, super.

Jeżeli chcesz się w nią rozwijać, masz czas, świetnie.

Ale jeżeli widzisz, że są specjalisti na rynku, którzy mogą cię wspomóc, którzy mogą ci służyć swoją wiedzą, fachowością, no to korzystaj z tego, bo nie dasz rady w tym jednym życiu nauczyć się wszystkich rzeczy.

Ja sobie tak o tym myślę, że trener, który pracuje w sporcie dzieci i młodzieży jest prawdopodobnie jedyną osobą, która ten cały proces będzie koordynować i raczej w większości klubów czy szkół sportowych nie będzie mógł liczyć na wsparcie specjalistów.

Natomiast jeżeli mówimy o sporcie kwalifikowanym, to bardzo mi się podoba ta idea zaczerpnięta z angielskiej piłki nożnej, gdzie nie mamy pierwszych trenerów, mamy menedżerów.

I ten menedżer tak naprawdę zarządza swoimi podzespołami.

Mamy zespół, który możemy określić jako sztab szkoleniowy i tam mamy analityków, trenerów asystentów, trenerów bramkarzy, trenerów od

formacji poszczególnych czasami nawet.

No i mamy ten zespół medyczny, gdzie mamy lekarzy, fizjoterapeutów, psychologa, fizjologa i tak dalej.

I chyba mi jest bliska właśnie taka idea tego, że jednak to jest robota zarządzania procesem treningowym, a w zarządzaniu procesem treningowym my zarządzamy różnymi osobami, które nam w tym wszystkim pomagają.

Tak, i wykonują swoje obowiązki, w których są fachowcami i profesjonalistami.

Jak mówisz to słowo menedżer, to one jest dla mnie bliskie w biznesie, ponieważ zajmuję się biznesem i wtedy pytanie jest takie, czy ten menedżer...

Czy to jest też ktoś, kto pracuje bezpośrednio z zawodnikami?

I to już troszeczkę wygląda inaczej, bo menadżerowie przecież w biznesach pracują z pracownikami, motywują ich, delegują im zadania, pokazują wartości, ustalają cele, realizują, egzekwują, więc to wszystko się tak naprawdę dzieje.

Natomiast tak jak mówisz, sport rozwinął się tak ogromnie, że te sztaby...

rozrastają się w tempie bardzo szybkim i na tym wysokim poziomie profesjonalnym ma to sens, natomiast na poziomie trenera klubowego, jeśli pamiętam swojego trenera lub moich kolegów, którzy są teraz trenerami, no to oni uczą się we własnym zakresie.

No ale wtedy ta podstawowa wiedza też pewnie wystarcza do tego, żeby zbudować jakiś fundament w głowie, w nogach zawodnika.

Jeśli myślimy o trenerze, który skończył Akademię Wychowania Fizycznego i Sportu, to od lat 2000 do dzisiaj uważam, że nastąpiła ogromna zmiana.

Kiedy ja studiowałam AWF, to tej psychologii było troszeczkę i to była głównie psychologia, a nie psychologia sportu.

Dzisiaj już na studiach licencjackich masz 15 godzin ćwiczeń, 15 godzin wykładu, na magisterskich dochodzi ci 30 godzin ćwiczeń, 30% wykładu.

Jeśli ktoś chce wybrać specjalizację, która akurat jest chyba tylko na AWF-ie naszym gdańskim, moim Alma Mater, to może wziąć trening mentalny, który jest specjalizacją.

Ta jest wtedy około 200 godzin, więc można powiedzieć, że dostęp na poziomie robienia licencjatu czy magistra już do psychologii sportu jest i nasi koledzy z branży dosyć dobrze już to, można powiedzieć, prowadzą i szkolą tych trenerów.

Znowu bym chyba się pokusiła o te różnice pokoleniowe, że zależy o jakim pokoleniu mówimy, bo widzę na szkoleniach, że trenerzy, którzy są na przykład pokoleniem baby boomer, dla nich ta psychologia, oni wiedzą, że ona istnieje, na pewno się już o nią otarli, bo mieli ją na szkoleniach związkowych i tak dalej.

Natomiast myślę, że jest coraz większa otwartość, zwłaszcza wśród tych młodych trenerów, na to, że to już jest naturalne.

Że przecież mamy tyle nagrań w social mediach, kanałów, influencerów, którzy o tym mówią, twój kanał.

Więc to już nie jest tak, że to jest jakaś wiedza tajemna.

Ludzie się już orientują w psychologii dosyć mocno.

Natomiast nie jestem pewna, czy wszystkie pokolenia orientują się tak samo.

W pierwszej kolejności różnicujesz tych trenerów na podstawie pokoleń i myślę, że to jest jakiś trop, ale zastanawiałem się też, czy można też ich różnicować na przykład pod względem płci.

Czy trenerzy i trenerki w twoim doświadczeniu do psychologii podchodzą inaczej?

Można by się pokusić o cytat takiego badania, kto najwięcej korzysta z usług rozwojowych, kobiety czy mężczyźni, w 90% kobiety.

Jeżeli influencerzy, czy ludzie, którzy sprzedają usługi rozwojowe, dzielą się z nami swoimi wynikami sprzedaży, czyli kto kupuje książki rozwojowe, to okazuje się, że bardzo dużo, to się zmienia i na przestrzeni 10 lat widzę, że coraz więcej mężczyzn zaczyna sięgać po te tematy psychologiczne, rozwojowe.

Mogę tutaj dodać, że mężczyźni są w zdecydowanej większości, jeżeli chodzi o słuchaczy podcastu Głowa Rządzi.

I to teraz też bym właśnie dopytała, czy to są psychologowie, czy trenerzy?

Tutaj też pewnie by było to ciekawe.

Więc czy trenerki, jeżeli bym patrzyła na studia, czy podyplomowe, czy naszą Akademię Psychologii Sportu, to dzisiaj w stosunku do poprzednich lat przychodzi pół na pół.

Czyli przychodzi połowa chłopaków, połowa dziewczyn i tak od kolegów z innych studiów też to wiem.

Jeżeli chodzi o AWF-y, też to zaczyna się różnicować, że przychodzi połowa kobiet, połowa mężczyzn, więc ma to duże znaczenie.

Nie znam badań, czy chętnie sięgają kobiety po psychologii sportu, bo w naszym środowisku dużo jest facetów i dużo jest babek.

No jasne, to nie będziemy drążyć tego tematu, bo skoro nie mamy danych, to musimy powiedzieć, że nie wiemy.

Ale zastanawiam się jeszcze, czy można tych trenerów jakoś zróżnicować pod względem dyscypliny sportu.

Czy są takie dyscypliny sportu, w których psychologia jest bardziej obyta i takie, które są bardziej oporne na tę psychologię?

No za sprawą jednej z najsłynniejszych książek, czyli tenisowych, gra wewnętrzna, tenis, wiemy o tym, że tenis w ogóle jest taką bardzo mega wymagającą grą mentalną, więc pewnie są takie dyscypliny jak tenis, gdzie dużo się odbywa w głowie, dużo się dzieje.

myślę sobie, że są dyscypliny długodystansowe, czyli ultramaratony, wiesz, triatlony, ironmany, gdzie tam głowa pracuje po kilkanaście godzin, więc dosyć sporo tam takiego wsparcia potrzeba.

Nie chcę minimalizować, że nie będzie go potrzeba na przykład w sportach walki, bo tam mimo, że walki mogą być krótsze, to te rozkminki mentalne, które się dzieją, czy ten trener, który ma kilka sekund, kilkanaście w rogu, żeby powiedzieć kilka słów, musi być wykształcony, bo on musi wiedzieć, co powiedzieć, on musi wiedzieć, jak powiedzieć,

I musi to zrobić w miarę sprawnie.

Więc czy są bardziej oporne dyscypliny na... Cały czas bym się jednak zmierzała do tego, żeby różnicować, czego dana dyscyplina potrzebuje, jakiego rodzaju wsparcia psychologicznego.

Natomiast w każdej dyscyplinie potrzebna jest koncentracja, tylko inaczej jej uczymy.

W długodystansowych mamy inną koncentrację, a w grach zespołowych inną.

W szybkościowych czy sprawnościowych mamy zupełnie inną koncentrację, więc tak naprawdę ta psychologia i trening mentalny jest potrzebny wszędzie.

Natomiast z moich doświadczeń z trenerami dzisiaj bardziej widzę, że chodzi o wiek i o dostępność do wiedzy i chęć pozyskiwania tej wiedzy.

niż to, że dyscypliny nie są otwarte, bo w każdej dyscyplinie znam trenera, który się bardzo chętnie dokształca i znam trenera, który jest sceptycznie nastawiony do danej dyscypliny.

Możemy to sprawdzić po związkach polskich, czyli kto ma psychologa zatrudnionego na stałe, z kim najczęściej jeżdżą psychologowie.

Jak widzimy, że jadą psychologowie na igrzyska, no to z jakimi dyscyplinami?

To potem możemy pewnie popatrzeć, które związki i które dyscypliny będą otwarte na zatrudnianie psychologów.

No to możemy powiedzieć, bo akurat na igrzyskach w Paryżu była rekordowa liczba sześciu chyba psychologów.

I było dwóch zatrudnionych przez Polski Związek Lekkiej Atletyki, który również ja reprezentuję.

Dwóch przez Polski Związek Strzelectwa, jeden przez Polski Związek Tenisowy, to mamy pięciu i Polski Związek Kajakarstwa.

Dokładnie i to byli oficjalni, ale też było sporo psychologów, którzy pracują i pojechali na igrzyska nieoficjalnie, bo nie dostali powołań, więc to bardzo cieszy, bo kiedyś jechało dwóch psychologów, pamiętam do Sydney pojechał jeden.

Chyba do Aten pojechało dwóch, więc to było bardzo mało.

Dzisiaj to pokazuje, że nasze środowisko rośnie, ta profesjonalizacja naszego zawodu rośnie.

Coraz chętniej jesteśmy zapraszani do pracy z kadrami, ze związkami, do wyjazdów na igrzyska, więc to się na pewno zmienia.

I tak naprawdę bym odwróciła to pytanie do tego, co my możemy robić jako psychologowie sportu, jako środowisko pracujące w sporcie, żeby ci trenerzy chcieli z nami pracować.

Bo trener chce pracować z psychologiem wtedy...

Kiedy psycholog podaje mu wiedzę, która jest dla niego użyteczna.

To jest bardzo ważne słowo.

Użyteczna, czyli ja mogę się wstać i iść to zrobić.

A nie będę to, mówiąc językiem naszej młodzieży, rozkminiał o co tam chodzi w tym badaniu czy w czymś.

Dlatego im lepiej my podamy tą wiedzę, im lepiej my pomożemy trenerom, tym oni chętniej wezmą nas jako psychologów do swoich sztabów.

Jest taki artykuł profesora Jana Blecharza, który sparafrazował jeden z podręczników psychologii społecznej i napisał tam tak, że sport podobnie jak świat społeczny może funkcjonować bez psychologów, ale bez psychologii już nie.

I myślę sobie, że to już jest jasne dla większości trenerów, że nie jesteśmy w stanie pomyśleć o jakiejkolwiek dyscyplinie sportu od szachów po szybownictwo, gdzie mentalnie gra roli.

Zresztą nie jesteśmy w stanie pewnie pomyśleć o takim obszarze życia, gdzie mentalnie będzie grać jakiejś roli.

Ta psychologia jest i ja obserwuję w swojej pracy coraz większą akceptację tego.

Ale akceptacje psychologów w tym procesie jest różnie.

I zastanawiam się, czy twoim zdaniem ten sceptycyzm trenerów względem współpracy z psychologiem czy z psychologiem sportu cały czas się utrzymuje?

A jeśli nie, to weź podaj kilka przykładów, gdzie to się odwraca.

Pierwsza rzecz, tak patrzę z najbliższego podwórka, robimy teraz pięciospotkaniowe szkolenie dla Instytutu Sportu, na który zapisują się trenerzy, tam oni w bazie mają 600 trenerów.

To jest typowo z psychologii sportu, ty też prowadziłeś to szkolenie i widzimy, że zapisuje się na te szkolenia po 200-250 osób.

Więc to pokazuje, że zainteresowanie jest.

Drugą rzecz, którą obserwujemy w tych szkoleniach, że ludzie są od początku do końca.

Czyli od pierwszej godziny do czwartej słuchają, ciekawią się, zadają pytania.

Z każdego szkolenia mamy całą listę pytań, na które odpowiadamy dodatkowo potem w dokumencie.

Czyli to oznacza, że tutaj śmietanka przychodzi tych trenerów i oni chcą.

Ja też byłem zaskoczony, jak na tych online'owych szkoleniach z Instytutu Sportu ten czat tam cały czas płonął.

Jak podzieliłem ludzi na takie online'owe pokoje, to tam dyskusja rozgorzewała od razu.

Trenerzy naprawdę chcieli o tej psychologii rozmawiać, ale to cały czas nie odpowiada na pytanie dotyczące sceptycyzmu do współpracy z psychologiem, praktykiem.

Bo z psychologiem szkoleniowcem to jeszcze...

Ja sobie coś wezmę z tej psychologii, bo to jest ważne.

Wiem o tym, że to jest ważne.

Ale tam wiesz, na parterze, na ground zero, no to jest różnie.

Mam nadzieję, że nie urażę nikogo ze środowiska z psychologii sportu, ponieważ sama wywodzę się z AWF-u i ze środowiska trenerskiego i ono jest mi najbliższe.

I zawsze ktoś mnie pyta, jakbym drugi raz skończyła studia, to poszłabym na AWF.

wię to zawsze otwarcie.

To jest dla mnie środowisko bardzo bliskie, ale też...

To jest środowisko, które potrzebuje konkretu, ono potrzebuje mieć autorytet, potrzebuje mieć pod kontrolą to, co robią i często psychologowie, nie wiem czy to jeszcze jest teraz, ale pamiętam jak w tamtych czasach,

W naszą stronę były kierowane takie zarzuty, że za dużo się wtrącamy.

Ja wiem, że dzisiaj ta profesjonalizacja zawodu idzie i ludzie wiedzą, co mają robić, kim jest psycholog itd., ale jak rozmawiam z kolegami trenerami, to oni chętnie się właśnie pouczą szkoleniowo, tak jak mówisz, ale niechętnie wpuszczą do sztabu kogoś.

No bo ten ktoś będzie mieszał w głowie, to są takie, można powiedzieć, zdania powtarzane przez trenerów.

Będzie mieszał w głowie, może się będzie wtrącał, będzie miał tajemnicę z zawodnikiem, a może nie ma takiego zaufania do tego naszego zawodu.

Aczkolwiek trzeba cały czas mówić to stanowczo.

To się zmienia i z biegiem lat, jak obserwuję ten proces już 25 lat, to to naprawdę jest bardzo dobrze.

Natomiast my jako psychologowie sportu musimy rozumieć, że

My jesteśmy członkiem sztabu szkoleniowego.

Jesteśmy jakimś wycinkiem tego, co ma się wydarzyć.

Jesteśmy wsparciem przede wszystkim dla trenera i dla zawodników.

I trener musi się czuć, że on też tam jest i uczestniczy w tym.

Jak psycholog jest zewnętrzny, czyli zawodnicy pracują z psychologiem, ale psycholog nie pracuje z trenerami, no to robi się ta przepaść związana z zaufaniem, z tym, co tam się dzieje, o co tam chodzi.

Dlatego to, co powinniśmy robić i my na przykład u nas na Akademii Psychologii Sportu mówimy to wszystkim.

Kiedyś nasz ambasador Robert Korzenioski powiedział na spotkaniu dla psychologów, że jak ja sobie wyobrażam, że psycholog to po prostu jest w sztabie i on chodzi, kręci się na obozie i nawet może się kupić gazetę.

I ktoś wstał i powiedział, jak to kupić gazetę.

On mówi, jakieś poprosiłem psychologa, żeby kupił mi gazetę.

No i dzięki temu, wydaje nam się to takie, wiesz, dzisiaj wow, czemu tak powiedział ktoś.

Ale tak naprawdę chodzi o to, że psycholog jest częścią ekipy.

I my często chcemy być tacy profesjonalni jak w gabinecie.

że wiesz, trzymamy dystans, a w sporcie tak nie ma.

W sporcie jesteśmy blisko.

No tak i to już też wspominałem wielokrotnie na łamach tego podcastu, czy na warsztatach szkoleniowych, czy zajęciach dla studentów, że praktyka psychologii sportu stwarza wiele szarych stref, w których my musimy się nauczyć funkcjonować etycznie, ale też z korzyścią dla jak największej ilości osób, które nas otaczają.

I to są strasznie trudne wody do nawigowania, bo jak opowiadam to kolegom, koleżankom, klinicystom jak wygląda nasza praca w sporcie, no to wielu z nich się jednak za głowę łapie.

W sensie jak wygląda kontakt ze zawodnikiem, z trenerem?

No tak, jak jesz ze swoim klientem.

No i jak w związku z tym, jak chcesz inaczej zbudować relacje z trenerem i jak chcesz zyskać jego zaufanie, jak chcesz być członkiem ekipy, który jest na równi i robi podobne rzeczy.

To co mówisz, ta dyskusja etyczna, ona musi wybrzmieć w naszym środowisku.

Zresztą dużo rzeczy się działo w naszym środowisku i dzieje się w tym temacie.

Natomiast sport rządzi się takimi prawami, jakimi się rządzi, czyli

W sporcie, tak jak powiedziałaś, większość rzeczy jest naturalna, że z kimś jeżdżę, z kimś podróżujesz, że się przebierasz, że idziesz na trening i trenujesz, może wziąłeś rower, ubrałeś się w strój sportowy i jeździsz.

Dla mnie jako byłego trenera i psychologa było to coś naturalnego, ale ja bym zaczęła przede wszystkim od siebie.

Ja nie miałam nigdy problemu z tym, że jestem blisko zawodnikami na treningach, na obozach, w autobusach, w samochodach, ale też dlatego, bo miałam zbudowaną silną, wsiądym fundament swoich własnych wartości.

Jakby wiedziałam, gdzie ja jestem, co robię i co mam.

Dzisiaj zobacz, my dzisiaj rozmawiamy, żeby ludziom o tym mówić, że ludzie powinni to wiedzieć, a my mówimy, trzeba to ludziom mówić, trzeba uczyć etyki, bo ludzie nie wiedzą.

Ale czemu ludzie nie wiedzą?

No to też jest pytanie do nas psychologów.

I jeszcze tutaj chciałem w tym kontekście wrzucić taki jeden wątek, myślę, że ciekawy dla słuchaczy.

Mam nadzieję, że ciekawy.

Zespołu czy indywidualnego zawodnika czy zawodniczki z psychologiem.

I często jest tak, że będąc wrzuconym do sztabu w jakimś klubie, organizacji, jesteśmy dla wszystkich.

Ale jak byłem na stażu w niemieckim klubie FC Augsburg, to tam pierwszy raz...

Spotkałem się z takim rozwiązaniem, że trener pracuje ze swoim psychologiem, a zespół pracuje z kimś zupełnie innym.

Niektóre kluby Bundesligi miały takie rozwiązania i teraz przed nagraniem rozmawiałem też z kolegą po fachu, który mówił, że coś takiego też przyszło do nas.

Ja w swoim gabinecie też coraz częściej pracuję indywidualnie z trenerami, którzy przychodzą ze swoimi tematami, które chcą po prostu przepracować.

Jaka jest twoja opinia, gdzie ty stoisz tutaj w tym kontekście rozdzielania pracy psychologicznej między tej do zrobienia z trenerem jako osobą właśnie zarządzającą, wersus tej do zrobienia z jego podopiecznymi?

Bardzo mi się ta koncepcja podoba i ona jest mi bliska, ponieważ z racji tego, że jestem też coachem, pracuję z kilkoma trenerami indywidualnie i prywatnie.

Czyli trener sobie wynajął coacha zewnętrznego, zupełnie poza sztabem i omawia ze mną na przykład takie rzeczy jak menadżerka, jak zarządzanie sztabem.

Czasem idziemy w psychologię, ale faktycznie spotkałam się już kilka razy z kilkoma trenerami, którzy chcą mieć kogoś zewnętrznego.

No i uważam, że to jest fajna koncepcja.

A nie wynika to właśnie z tego, kto jest tutaj płatnikiem i gdzie ten zatrudniany będzie mieć potencjalne zobowiązania?

Tam też się te wody robią mętne.

Tak, tutaj trenerzy płacą bezpośrednio dla mnie i to jest jakby usługa indywidualna między nami, więc nie płaci za to ani Polski Związek, ani Sztabczy Ekstra Klasa, bo głównie są to trenerzy piłki nożnej, których stać na takie usługi, można powiedzieć, psychologiczno-biznesowe.

Ok, jest psycholog, który pracuje z ekipą indywidualnie, no ale most musi być, czyli cele muszą być ustalone z trenerem.

No nie może być tak, żeby psycholog robi trening wizualizacyjny i nie wie, co było celem trenera.

Słyszałam taką historię, że trener swoje ustalił z zawodnikiem, co będzie bieg tam załóżmy na maratonie, a psycholog zrobił swój trening wizualizacyjny.

Czyli most, który łączy trenera i psychologa, jeżeli nawet nie pracują bezpośrednio, no to są cele, to jest ustawienie co robimy, co jest w tych celach taktycznych, strategicznych.

I tak naprawdę psycholog pierwsze, co powinien zrobić, to powinien omówić to ze sztabem i omówić to ze związkiem czy z trenerem, a dopiero w drugiej turze wiedzieć, z czym ma pracować z zawodnikami.

Oczywiście ich prywatne rzeczy też są tam przepracowane i to już jest ich sprawa.

Natomiast most w postaci wiemy, dokąd gramy, do jakiej bramki, jakie cele, no musi być zbudowany.

No i dlatego uważam, że te wody są trudne do nawigowania.

Zawodnika i trenera.

I teraz pytanie, to co powiedziałeś, kto jest płatnikiem jeszcze?

Płaci ci Polski Związek?

I teraz ten klub też może mieć cele i ten Polski Związek też może mieć cele.

I teraz co w momencie, kiedy zawodnik na przykład diagnozuje mu niego zaburzenie jakieś, załóżmy lękowe albo kompulsywne i chcemy...

I zawodnik nie może trenować.

Cel jest taki, że jesteśmy w roku olimpijskim.

Trzeba dotrwać do tych igrz.

Trener mówi, że trzeba dotrwać.

Polski Związek mówi, że trzeba dotrwać.

A psycholog mówi po konsultacji z terapeutą, z psychiatrą, że nie da rady.

Zawodnik nie da rady dalej trenować.

Bo po prostu jest już na wyczerpaniu.

I teraz czyje cele, czyje rzeczy są ważniejsze?

Co tutaj psycholog ma zrobić w takim przypadku?

I to są właśnie te zburzone wody.

I też pewnie nie mamy tutaj jednoznacznych odpowiedzi na te pytania.

Możemy powiedzieć od strony etycznej, że zdrowie psychiczne i fizyczne zawodnika przede wszystkim.

To jest bardzo ważne.

Ale zobacz, temat w ogóle zdrowia psychicznego to jest też temat, który raczkuje.

Niby wszyscy o nim wiemy, ale teraz mamy pierwsze badania, które przeprowadził Wojtek Waleriańczyk ze swoim zespołem.

Zaczynamy się w tym orientować.

Ale podczas ostatniego szkolenia, które było z komunikacji, padło bardzo dużo pytań od trenerów.

Ok, dobrze, a jak pracować z kimś, kto ma ADHD?

A jak pracoww spektrum?

Trenerzy nie wiedzą tego, tej wiedzy jest jeszcze cały czas za mało.

I żeby budować mosty, no to trener, tak jak zapytałeś, no musi też się dokształcać.

No bo muszą wiedzieć w jakim stanie jest dany zawodnik i teraz na ile psycholog może powiedzieć o tym co się dzieje, na ile to cały czas się buduje, myślę ta profesjonalizacja zawodu cały czas się buduje i my chyba wszyscy zadajemy sobie pytania, dobra a jak to będzie etycznie, a jak to będzie fachowo, a jak to będzie profesjonalnie.

No i też z największą możliwą pomocą dla zawodnika, który się zgłasza po pomoc, albo trenera, który się zgłasza po pomoc.

Tak, albo się nie zgłasza po pomoc, tylko chce po prostu optymalizować swoje działania.

Też może się tak zgłosić do nas i to też będzie ciekawa praca.

Ja też mam takie odczucia i obserwacje, że jednak tych złotych standardów i takich uniwersalnych dróg naprzód nie ma.

I to nasze to zależy, z którego często sami się śmiejemy i śmieją się inne profesje, no jednak ma jakąś zasadność, no bo dodając kolejne zmienne do tego skomplikowanego algorytmu co zrobić, no jednak za każdym razem to może być trochę inaczej.

No mamy, tak jak powiedziałeś, mamy trenerów w różnym wieku, mamy zawodników w różnym wieku, mamy płcie, mamy dyscypliny, mamy wyzwania, mamy zaburzenia, mamy różne cele.

To wszystko po prostu taki jeden psycholog musi to, mówiąc znowu po młodzieżowym, ogarnąć.

I teraz pytanie, czy jeden psycholog, który wiąże się z Polskim Związkiem jest w stanie to ogarnąć?

Czy powinny pracować zespoły?

Czy powinny opieką obejmować taką, że jest też ktoś, kto pomoże rodzicom, ktoś, kto będzie pracował indywidualnie z trenerem, psycholog, który będzie pracował z zawodnikami, może ktoś do indywidualnych.

Wiesz, widzę to na różne sposoby.

My chyba nie mamy takiej jednej jasnej ścieżki kształcenia psychologów sportu,

Wiesz, jak jeździłam do Denver do profesora Poczwardowskiego oglądać ten ich system, bo jednak studia podyplomowe naszej akademia stały na tym systemie, żeśmy go podpatrywali i chcieliśmy robić coś podobnego, to tam idziesz na studia dwuletnie i tam się wszystko dzieje stacjonarnie, czyli tam są staże, tam są praktyki, tam są mentoringi, tam są...

i jakby wiesz, tego ci przyszli psychologowie, czy ci przyszli specjaliści od psychologii sportu, bo tam nie trzeba mieć magistra z psychologii.

Oni uczą się na bieżąco, przez dwa lata.

A zobacz, u nas kończysz psychologię, okej, idziesz na studia podyplomowe, ale uczysz się w trakcie.

Prawda?

Nie ma zespołów takich pracujących, które zajmują się.

I chyba tego nam brakuje, żebyśmy sobie zobaczyli, w jaki sposób można to profesjonalizować.

kto na ile się ogarnie, kto na ile będzie chciał iść dalej i nie poprzestawać na wiedzy zdobytej na studiach, które jednak w mojej optyce, w psychologii są jednak mocno teoretyczne i zorientowane na takie rozumienie literatury, tego jak są konstruowane badania, bardziej niż pracę praktyczną z drugim człowiekiem.

Myślę, że my jako psychologowie sportu jesteśmy zakochani w tej naszej teorii i w tej wiedzy, którą mamy i chcemy się nią dzielić.

Nie chcą słuchać, to jest po pierwsze.

Może nie, że nikt, ale ciężko się słucha o teoriach bez konkretnych przykładów i tak jak mówisz, może tam właśnie tych trenerów gubimy, że tego konkretu brakuje.

I dla nas w Polsce profesjonalizm oznacza, że jestem dobrze uczony, biorę kolejne szkolenia, douczam się, douczam, a wiesz, na przykład robimy staże dla trenerów i rodziców w akademii.

I ja słucham tego, co tam mówią, mówię, słuchajcie, prościej.

Prosty w sensie nie, że on jest mniej inteligentny od nas, tylko jego poziom postrzegania psychologii sportu jest bardzo prosty.

I my musimy zejść z tych naszego piedestału, tego naszego wykształcenia.

Super, że to mamy, bo ta teoria i to nasze doświadczenie, dyplomy, one zapewniają to, że my wiemy, ale my musimy się zniżyć do poziomu tego, jak ludzie rozumują psychologię sportu i podać na tacy proste rozwiązania, bardzo proste.

Nie powiedziałbym, że trzeba się zniżać, ale dostosować.

Wyrównać, że ja jestem psychologiem, ktoś jest rodzicem.

On nie kształcił się w psychologii sportu, on się kształcił w byciu rodzicem.

A chce nas zapytać, o co chodzi z tą rozwojówką.

No i przypomnij sobie rozwojówkę ze swoich studiów i ja sobie przypominam.

Dzisiaj rozmawiałam, jak ta rozwojówka nawet wygląda teraz na AWF-ach.

Ona jest nie do strawienia dla przeciętnego trenera i rodzica.

No nie, to trener nie zrozumie połowy rzeczy.

Musisz powiedzieć bardzo prosto, co dwunastolatek, a co trzynastolatek.

I wiem, że znowu powiesz, że to zależy, bo się dzieciaki różnie rozwijają.

Ale myślę, że zawsze można wyłuskać takie, wiesz, kamienie milowe, złote takie perełki, które będą trafiać do rodziców, które będą bardzo proste i do trenerów.

To teraz chciałbym, żebyśmy rozważyli dwóch takich trenerów.

Jeden nie chce współpracować z psychologiem, ale docenia psychologię.

I chce poszerzyć swój warsztat psychologiczny.

Nigdy nie powiem, że trener będzie najlepszym psychologiem, bo to tak jak żeśmy już powiedzieli, nie będzie na to czasu, zasobów.

Czasami te role mogą się też wykluczać, ale...

Uważam, że dobrze, żeby trener miał pojęcie o psychologii i rozwijał swój warsztat psychologiczny.

Więc mamy takiego jednego trenera.

I mamy drugiego trenera, który chciałby sobie dobrać kogoś do współpracy.

I pytanie tutaj byłoby, jak zweryfikować taką osobę.

Którą chcę pobrać do współpracy.

Albo dla siebie, albo dla swojego zespołu, grupy treningowej, jednego potopiecznego, organizacji, jakkolwiek.

Czyli widzę takie dwie ścieżki.

Z jednej strony trenerzy mogą się sami rozwijać i przemycać tą psychologię w takim codziennym treningu.

Drugi model, no to współpracuję z kimś, ja jako trener, albo jeszcze rekomenduję jakiegoś psychologa do współpracy.

Myślę sobie, że to jest trudne pytanie, ale nie chcę mówić, że zależy, tylko chcę powiedzieć o tym, że jeżeli trener nie chce współpracować z psychologiem sportu, a chce się rozwijać, to dzisiaj naprawdę ku temu jest okazji bardzo dużo.

Jak je weryfikować?

To, że tej wiedzy jest dużo i internet jest naprawdę przepełniony treściami, to może bardziej chodzi o to, jak weryfikować.

No i to jest bardzo trudne, jak weryfikować, bo dzisiaj jakbyś wziął przeciętnego człowieka, nawet nie mówię o tym, że trenera, i zapytał się go, i takie badania idą teraz, są robione, zapytał byś się go, z czego on najczęściej czerpie wiedzę?

Czyli gdzie on przegląda, wiesz, i co patrzy?

No to on tam patrzy, wiesz, gdzie?

W social media, na... YouTube, TikTok.

Bo jest proste, dostępne, szybkie, nie muszę się męczyć i wiesz, przeglądnę sobie pół internetu w pół godziny i mam swoje zdanie wyrobione.

Więc z tym nie jesteśmy w stanie już walczyć.

Jeżeli mówienie tego, że zabrońmy tym, żeby występowali tamtym, co są niekompetentni, z tym nie ma już co walczyć, bo to już idzie do przodu.

Jedyne, co my możemy robić, to tak naprawdę my poszerzać swój profesjonalizm.

Bo ty mnie pytasz, skąd on ma to wiedzieć?

No po pierwsze wie ze studiów.

Czyli był na studiach, spotkał psychologów sportu, bo już prawie na każdym AWF-ie jednak jest psychologa sportu.

Więc tam jest jego pierwsze spotkanie z psychologią sportu.

Być może jak był zawodnikiem klubowym, to już spotkał psychologa sportu, więc stamtąd może podpytywać.

Druga rzecz, mamy w Polsce sekcję psychologii sportu, więc można sobie tam wejść na stronę, patrzeć, że jakoś próbujemy się jako środowisko profesjonalizować.

Jak to idzie, to każdy może sobie na to odpowiedzieć, czy to jest wystarczająco, czy potrzebujemy więcej, czy chcemy nad tym pracować.

Więc można w ten sposób szukać.

masa psychologów, trenerów mentalnych czy terapeutów kończy jakieś kursy, więc też możemy patrzeć po tym, co skończył, co ma.

Od razu ci odpowiem, nie ma i go to tak super nie interesuje.

Ja powiem, że raz w życiu trener, który mnie zapraszał do współpracy, poprosił o dyplom.

Raz w ciągu całej mojej piętnastoletniej kariery pracy w sporcie.

Wiesz dlaczego?

Dobra, miał żonę, a dlaczego wcześniej nie pytali?

No dlatego, bo być może ty budowałeś swój warsztat, znaczy na pewno tak było, że budowałeś swój warsztat, budowałeś swój profesjonalizm, budowałeś swoją markę, ludzie przekazywali sobie o tobie informacje pocztą pantoflową, w ten sposób zdobywaliśmy pierwszych klientów i potem tak naprawdę umacnialiśmy swoją markę w środowisku.

Czyli dzisiaj, nie wiem, jak jest jakiś polski związek triatlonu, załóżmy z którego ja się wywodzę, no to jak prezes myśli o psychologach, no to wie dokąd zadzwonić, bo my tam się pokazujemy, bo my mówimy, hej są nasi, pracują, zobaczcie tutaj.

I tak samo każdy psycholog, czy trener mentalny, bo wiesz o tym, że my też kształcimy trenerów mentalnych,

Może ma stronę, może ma stronę wizytówkę, może ma swojego bloga, może skończył kursy, pokazuje to.

Jak wchodzi mój klient do mnie na stronę, to on musi wiedzieć, że jestem psychologiem, że jestem coachem, że mam dyplom, że od 10 lat się superwizuję.

Jakby to jest ważne.

Tylko czy trener, wiesz o co chodzi, czy ma na to czas, żeby to sprawdzać.

I w jaki sposób my chcemy powiedzieć im, żeby tak robili.

Możemy zrobić to przeszkolenia, które prowadzimy dla instytutu i mówić o tym, ale to trzeba cały czas edukować.

A, weryfikowanie informacji to jest obecnie chyba taka najtrudniejsza robota do zrobienia i jak już coś się opublikowało, no to jest to jakaś internetowa prawda, która czasami jest potem powtarzana.

Tak bez większego namysłu, co?

I zastanawiam się, czy jesteśmy świadomi jako środowisko, dokąd to wszystko zmierza.

Bo tak jak powiedzieliśmy, że nie zatrzymasz już internetów, nie zatrzymasz tego, co się dzieje na TikTokach, Instagramach i YouTubach.

Nie mamy na to wpływu.

Nie przyjdzie ktoś, kto będzie weryfikował, będzie etykiem i będzie mówił ci tak czy nie, bo tego jest miliony.

Jedyne co moim zdaniem, to możemy budować profesjonalne miejsca, ośrodki, osoby indywidualne, które pokazują swój profesjonalizm, które mówią o nim.

gdzie trenerzy i rodzice mogą sobie zweryfikować to, co słyszą, to, co wiedzą.

Natomiast nie damy rady dotrzeć do wszystkich.

Nie damy rady wszystkich przekonać, że nie słuchajcie tych trenerów osobistych czy jakichś móww, że oni mówią prawdę.

My na to nie mamy wpływu.

Uważam, że do nas przyjdą ci, którzy będą potrzebowali takiej pomocy i takiego profesjonalizmu, jakiego my oferujemy.

No dobra, to jak już ten trener się zdecydował.

Czyli zakładamy, że uważa, że psychologia jest istotna, więc się szkoli, albo uważa, że psychologia jest istotna i bierze do współpracy psychologa.

Jaką wiedzę i kompetencje, umiejętności powinien według ciebie szlifoww takich poszukiwaniach i współpracach?

Wymień top 5.

Na pewno inni trenerzy mogliby ci polecić, na pewno mógłbyś popytać, gdzie kto pracuje, z kim pracuje, jak się pracuje, no bo trenerzy przekażą sobie taką wiedzę użyteczną pewnie, więc mógłbyś rozszerzyć swoje sieci społeczne i dopytać kto.

Jeżeli mówimy to z poziomu twojego podcastu, to moglibyśmy powiedzieć, jeżeli masz kogoś na oku albo ktoś ci kogoś polecił, no to sprawdź, czy ma dyplom, czy jest psychologiem, czy ma jakieś wykształcenie stosowne do tego, czego ty potrzebujesz.

No bo tak jak ci powiedziałam, trenerzy ekstraklasy biorą u mnie usługi coachowe.

Więc też może być taka potrzeba i takiego zawodu można poszukiwać.

Więc dobrze, no to sprawdź, czy ktoś ma dyplom, czy chcesz pracować z psychologiem.

No część może nie chce pracować z psychologiem, część może chce pracować z coachem, z trenerem mentalnym.

To wiesz, w naszym środowisku to nie jest jasno powiedziane.

Natomiast uważam, że zasięgnie języka, co się dzieje w polskich związkach.

Czy polskie związki zatrudniają psychologów?

No bo jeżeli zatrudniają, to już ich weryfikują.

Więc przyjrzyj się, co tam się dzieje.

Więc jakbym tak mówiła, że takie pierwsze kroki...

Tak, tak, ale teraz bardziej mi chodziło w tym pytaniu, Ola, o taki profil umiejętności psychologicznych trenera.

Co byśmy do tego profilu umiejętności, które poprzez te wszystkie działania trener miałby rozwijać, co byśmy tam wrzucili?

No ja bym z punktu widzenia biznesu powiedziała, że elastyczność, nie?

Na to, co się w ogóle dzieje ze światem teraz i jak ta psychologia, która jest wszechobecna jest nam potrzebna.

To jest to pierwsze, że trener musiałby o tym wiedzieć.

Kolejna rzecz to jest to, czy trener kieruje się, wiesz, dobrem zawodników, nie?

Czyli widzę jedną rzecz, stronę sportową, czyli jak oni są sportowo, mają talenty, tak są przygotowani, a druga, czy mam ochotę zaopiekować się tą stroną mentalną, psychologiczną zawodnika.

Czy taki trener powinien mieć też głód wiedzy?

Czyli ja też chcę rozumieć, co zawodnik czuje przed startem, czy potrzeba mu jakichś umiejętności, co w trakcie startu, co po starcie.

Więc to jest też taki głód wiedzy trenera.

Czy chce to rozwijać i czy widzi to, że to dzisiaj pełni bardzo ważną rolę w wyniku sportowym.

Więc myślałabym o jakiejś takiej elastyczności, że otwieram się na to, że są różne rzeczy.

Myślałabym o tym, że jestem otwarty na nową wiedzę.

Jestem otwarty na to, że mogą być inne różne rozwiązania.

Dzisiaj trenerom mam czas, umiem zarządzać swoim czasem.

Więc to jest dużo takich rzeczy, o które trener mógłby rozszerzać swoją wiedzę.

Te wszystkie rzeczy, które wymieniłaś wpadają mi do takiego worka jednak kompetencje miękkie.

I bardzo często powtarzamy na szkoleniach, że polscy trenerzy te kompetencje twarde naprawdę mają dobre.

Nie wszyscy oczywiście, no bo to możemy generalizować, ale myślę, że polscy trenerzy są wykwalifikowani w robieniu roboty trenerskiej, tylko że...

Do tych nowych pokoleń, zaczynaliśmy od tego, nie docierają przez to, że brakuje im tych miękkich umiejętności.

Co z tego, że ty wiesz, skoro nie potrafisz z tą wiedzą dotrzeć?

Trochę ten sam kłopot, który my mamy jako psychologowie, że wiemy dużo bardzo często, jesteśmy zakopani w teoriach, w literaturze, ale nie potrafimy tego...

przetłumaczyć na taki język, który dotrze do tego docelowego umysłu.

Ok, no przede wszystkim zobacz, jeżeli byśmy mówili o tych twardych, czyli trenerskich, no to jak trener z punktu, wiesz, widzenia tego, że jest sobie w klubie, jak trener ma zainteresować swoim sportem dzieciaki, nie?

No i jaki trener dzisiaj zachęci takiego, wiesz, pokolenie alfa albo te pokolenie zeta, nie?

Ale alfa mamy do 12 lat, no to jeszcze możemy o tych zetkach mówić, nie?

Czy trener musi mieć wiedzę tylko o treningu, czyli ćwicz, jak mówili u nas na WF-ie?

Czyli on musiałby tak, po pierwsze w pierwszej fazie, jak trenuje z dzieciakami, musiałby taki dać zastrzyk im pasji, tego, że one by tam się bawiły, że one by się spełniały tam społecznie, bo przecież to jest podstawa, że one by tam się spełniały od strony tego, że jest zabawa, że jest radość, nie?

To musi to wiedzieć.

Musi wiedzieć, że nie ma co brać dzieciaka małego i od razu lecieć z nim treningu mocnego.

Trochę się tego na AWFie uczymy.

Potem musiałby wiedzieć, jak roztoczyć tę wizję.

Czym jest wizja dla dwunastolatka?

Czy jest wizja dla dziewięciolatka?

Czym jest wizja dla szesnastolatka?

O tym, że ty kiedyś tam w sporcie będziesz, zobacz tego tutaj.

Bo nastolatek też widzi, że a tamten na YouTubie to po prostu patrząc dwa lata zrobił taki sukces, to ja się będę męczył 16 lat.

Czyli to też powinien trener potrafić.

Po drugie, jak zrobić, jak to mawia młodzież, żeby sport był fancy.

Żeby widzieć w tym sporcie też to, że poznam tam ludzi, to, że będę podróżował, to, że się czegoś nauczę.

A trenerzy widzą po prostu trening.

Że jest trening, przyklejam kartkę na pływalni, robimy ten trening i kto wytrzyma.

Ja dzisiaj mam takie poczucie, kto wytrzyma, kto dotrwa.

Tak, ale w związku z tym, że ta pula zawodników skurczyła nam się bardzo mocno i to w niektórych dyscyplinach drastycznie bym powiedział, no to znowu to nastawienie w tych czasach nie będzie działać.

No bo to nie jest już jakby kwestia tego, kto wytrzyma, tylko kto w ogóle w to wejdzie.

Także trenerzy bardzo, bardzo trzymamy za was kciuki, bo to jest ciężka dzisiaj robota i wiemy o tym, że ciężko zagarnąć dzieci do sportu, mówiąc tak kolokwialnie, że jak namóww ogóle dzieciaki, żeby przyszły do sportu, a co dopiero poprowadzi dziewięciolatka do pozycji seniora.

To jest już dzisiaj po prostu wielki wyczyn, żeby to zrobić.

No i dla mnie zarówno z tych doświadczeń, obserwacji praktycznych, jak i też ze znajomości badań literatury, tym języczkiem uwagi są kwestie społeczne.

I to w jaki sposób trener jest w stanie zbudować to środowisko, do którego chce się przyjść.

I tutaj myślę o relacjach, które są budowane na tym poziomie rówieśniczym, ale też o relacjach budowanych z tym trenerem, który nie ma autorytetu na wejściu, ale ten autorytet sobie buduje.

No dokładnie i dzisiaj te nasze dawne przekonania o tym, że trener to jest ktoś, kto krzyknie, kto jest twardy, kto tam puści parę trudnych słów do dzieciaków, kto będzie trzymał ciężką ręką, kto będzie cały czas powtarzał, że trenuj, trenuj, trenuj, no to już w tych pokoleniach młodych to już się nie sprawdza.

I teraz czasem obserwuję kluby, które mają bardzo dobre social media.

czyli pokazują, wiesz, wszystko, co się dzieje w klubie.

Na social mediach, wiesz, rolki, shorty, różne cuda.

I z jednej strony sobie myślisz, kiedy ten klub ma czas w ogóle na to, żeby to robić?

Ale potem, jak rozmawiam z właścicielami tych klubów, to mówią, że dzieciaki dlatego do nich przychodzą.

Bo widzą, że się dzieją fajne rzeczy, że fajne są akcje społeczne, że są fajne obozy, fajne wyjazdy.

No i trochę by nas to zatrważało, bo powiedzielibyśmy sobie, to rodzic musi przyprowadzić dziecko do sportu i dziecko musi w tym sporcie wytrzymać.

Ale wracając znowu do domu, no to pytanie jak rodzic, czy my w domu się ruszamy?

Czy w domu jest ogólna taka, wiesz, taki klimat, vibe tego, że fajny jest sport, fajna jest rekreacja.

Czy rozumiemy fazy rozwojowe dzieciaka, że jak za szybko go przyciśniemy do sportu, to tak naprawdę on bardzo szybko się z tego sportu wycofa.

Ta wiedza jest potrzebna cały czas.

I my psychologowie sportu jesteśmy potrzebni, żeby o tym mówić, żeby trenerów z tego kształcić.

Natomiast zadanie jest bardzo trudne, ponieważ klęska urodzaju, w sensie urodzaju, czyli tych atrakcyjności, które są w social mediach,

jest tak ogromna, że dzieciak dzisiaj sam nie wie, co ma wybrać.

Młody człowiek sam nie wie, co ma wybrać.

A co dopiero jak rozpościera się przed nim perspektywa 15 lat trenowania tego samego.

Wiesz, codziennie.

To trzeba mieć naprawdę motywację.

To jest nawet nie ten sam sport, a ten sam ruch.

Zobacz jak my wychodziliśmy w tych latach 90.

Ja nie miałam dużego wyjścia.

Byłam z trudnego jakiegoś domu, który nie miał pieniędzy i sport był dla mnie po prostu czymś, gdzie mogłam się wybić.

I po prostu ja wchodziłam do sportu i moim celem było to, żeby zdobyć medal, pójść na studia, mieć osiągnięcia sportowe.

Dzisiaj moje dzieci nastolatki urodziły się w czasach, w których my mamy na wszystko.

Jakby my z moim mężem i pewnie większość z państwa stać nas na to, żeby kupić rower, żeby kupić karnety, żeby zatrudnić trenerów.

To nie są już wielkie pieniądze.

W związku z tym oni mają dostęp do wszystkiego.

Oni nie wiedzą tak naprawdę, że można się z ciężkimi rzeczami mierzyć.

Ja nie chcę powiedzieć, że to pokolenie ma lepiej.

One się urodziły w innych czasach.

I w związku z tym, że urodziła się w innych czasach, to ma inne motywacje, inne widzenie świata, urodziła się w pokoleniu cyfrowym i teraz czy my trenerzy, czy nasza edukacja nawet przestawi się do tego, co się dzieje teraz na świecie, do tego trendu, który jest z social mediami.

No a właśnie nie jest to po prostu okazja dla sportu do tego, żeby jednak, powiem kolokwialnie i może kontrowersyjnie, utwardzać tych miększych ludzi?

Znaczy sport taką ma rolę i zdecydowanie utwardza ludzi.

I jak dzisiaj spotykam byłych sportoww, no to ja od razu z nimi mam taki, wiesz, vibe bardzo szybki, no bo wiadomo o co chodzi.

Trenowaliśmy ciężko, wiemy co to ciężka praca, wiemy co to punktualność, wiemy co to systematyczność, można na nas polegać.

Utwardzać tych miększych ludzi, tylko jak oni tam trafią do tego sportu?

Bo przecież pierwszą osobą, która przeprowadzi ciaka do sportu jest rodzic.

Może trener WF-u?

I teraz zobacz, mamy taką piękną teorię autodeterminacji Reina Deciego, która mówi o tym, że trenerzy najczęściej rodzice w naszych ankietach zadają pytanie o motywację.

Czyli jak pomóc dziecku, żeby miało motywację, żeby trenowało?

No dobra, no to mamy te trzy potrzeby, czyli potrzeba kompetencji, czyli dziecko czuje się, że ono się rozwija w tym, co robi.

Czyli trener mówi, zobacz, wczoraj byłeś tu, dzisiaj jesteś tam, zobacz, takie rzeczy się nauczyłeś.

I dzieciak w ten sposób jakby buduje tą autodermiację, ale musimy o tym wiedzieć.

Czyli inni są, ja z innymi, ja dla innych ważny.

I takie trzy zasady, jakby trener wprowadzał od małego, no to już masz załatwioną rzecz, że dzieciaki w takim prowadzeniu mogą dłużej zostać w tym sporcie i przyjąć te cięższe treningi.

I teraz przy tych relacjach bym jeszcze chwilę został, bo nawiązałeś do znanej teorii, a ja wcześniej też mówiłem o budowaniu środowiska, w którym ludzie czują się dobrze i przez to, że czują się dobrze, to też zostają i są w stanie wytrzymać więcej.

To zastanawiam się, jak ci współcześni trenerzy w Polsce mogą budować i pielęgnować relacje ze swoimi podopiecznymi.

Więc to co powiedzieliśmy, przede wszystkim jak przychodzą do ciebie zawodnicy.

Nie każdy zaczyna od małych dzieciaczków.

Czasem zaczynamy od juniorów, starszych juniorów, młodzieżoww, czy dostajemy seniorów.

No to pierwsze, co bym zastanowiła się w tych czasach i tu w Polsce, zastanowiłabym się, żeby pogadać z zawodnikiem, po co trenuje, jakie są cele, o co chodzi, czego on potrzebuje w tym sporcie, żeby naprawdę to rozumieć.

Nie, że przyszedł i muszę go wytrenować, tylko przyszedł, bo ma jakieś ważne rzeczy tutaj do zrobienia.

Więc też takie nasze wyłożenie na tace naszych wartości.

Jakie ktoś ma wartości, jakie ja mam wartości.

Jeżeli jesteś trenerem dzieciaków małych,

To dzieciaki przychodzą i chcą się bawić, pamiętaj o tym, chcą się bawić i budować relacje.

One będą trenować, to będzie na początek trening taki wszechstronny, ale zbyt szybka specjalizacja i jakby na koszt tego, że nie będzie tych relacji, nie będzie tej zabawy spowoduje, że oni będą się wycofywać, więc też o tym pamiętaj trenerze.

Jeżeli masz grupę, trenujesz w grupach, czy to jest sport indywidualny, czy zespołowy, zawsze są grupy, to zobacz jak te grupy mogą sobie pomagać, jak mogą się wspierać, jak możesz pielęgnowwartości między dzieciakami, budowania tej komunikacji, takiej uczciwości, tego, że się wspieramy, że rozmawiamy.

To jest dla dzieciaków dzisiaj ważne.

Bo jak wiesz, że to jest miejsce dla ciebie i tam cię akceptują, to jest dla ciebie ważne, niezależnie czy jesteś mały czy duży,

Trener go wprowadzi, dzieciaki będą chciały trenować.

Przypomina mi się historia kolegi mojego, który nie był na treningu, jak żeśmy zmieniali sport z łyżwiarstwa na triatlon.

Trener mówi, słuchajcie, ja już nie trenuję łyżwiarstwa, jak ktoś chce, to możemy przejść do triatlonu.

I potem kupiliśmy rowery, on też kupił, zaczęliśmy trenować triatlon.

On mówi po roku ten, że co my teraz trenujemy?

Bo jeździliśmy na łyżwach, a teraz na rowerze biegamy.

No i Boguś mówi, teraz trenujemy triatlon.

I z naszej grupy wszyscy byli medalistami.

I wszyscy mieli ogromne wyniki, ale przede wszystkim chodziło o grupę.

Że wszyscy tam chcieli być.

Ja czasami używam takiej analogii szkolnej, że w tym pierwszym etapie edukacji ludzie młodzi, uczniowie szkoły podstawowej nie lubią do końca przedmiotu, tylko nauczyciela.

I zmieniają szkołę i nagle okazuje się, że oni tak naprawdę tego przedmiotu już nie lubią, bo zmienił się nauczyciel.

No dokładnie, że dzisiaj, tak jak powiedziałaś, że sport jest twardy.

No nie ma co się oszukiwać.

Sport to jest po prostu trening i jak przypominam sobie, wiesz, treningi w triatlonie, 15-20 w tygodniu, tam nie było miękkiej gry, tam było trzeba przetrwać.

Bo rano o 6 spotykałam moich kolegów, bo sobie żartowaliśmy, bo się wygłupialiśmy, bo razem jechaliśmy na trening rowerowy.

Bo na zawodach się super bawiliśmy, bo spędzaliśmy razem dużo czasu.

A dzięki temu ja chciałam też być coraz lepsza, bo oni byli coraz lepsi, to ja chciałam być coraz lepsza i dzięki temu wyszedł poziom sportowy.

Ale trener miał dla nas zawsze czas, miał dla nas zawsze dobre słowo, zawsze z każdym zagadał, zapytał, wiedział, co się u nas dzieje.

W związku z tym czuliśmy się ważni.

A jak się czuliśmy ważni w tym procesie, czy w tej tkance społecznej, to sport już, tak jak mówimy, czy ten sport, czy tamten, czy ten przedmiot, czy tamten, nie było już takie istotne.

Czas i rozmowa.

To są proste recepty, które trochę się chyba zgubiły w tym XXI wieku i myślę, że warto do nich wrócić, bo są to czynniki, które będą decydować o sukcesie relacyjnym trenera.

A czy za tym sukcesem relacyjnym pójdzie sukces sportowy?

Nigdy tego nie wiemy.

Ale jeżeli pójdzie sukces sportowy, to będziesz wtedy mieć podopiecznych, którzy będą cię dobrze wspominać, którzy będą, tak jak ty opowiadasz, o swojej karierze triatlonowej.

Po prostu cały czas zakochani w sporcie i mimo upływu lat cały czas zaangażowani w sport.

A jeżeli za sukcesem relacyjnym sukces sportowy nie pójdzie, no to przynajmniej masz człowieka, który nie został przez ten sport zmielony.

Tak i dalej może żyć i dalej jest wartościowy i dalej widzi to życie w pozytywnym wieku.

I może cały czas pozostaje aktywny fizycznie, bo to też jakby jest coś, na czym nam zależy w kontekście budowania też społeczeństwa, które jest aktywne.

I mogłabym podać takiego tipa z naszego szkolenia dla Instytutu Sportu dla Trenerów.

Jedna z naszych koleżanek, Kinga Legieta, przeprowadziła takie ćwiczenie dla trenerów.

Nazywało się Balmistrzów Sportu i poprosiliśmy trenerów, żeby wyobrazili sobie...

że ich zawodnik otrzymał jakąś nagrodę, otrzymał jakiś prestiż i występuje i będzie mówił o trenerze, za co mu dziękuję.

I trenerzy pisali sobie taką laurkę, co by chcieli usłyszeć po tych latach trenowania z zawodnikiem.

I wiesz, tam o wyniku może było nic.

Wszystko było o relacji.

Trener zawsze we mnie wierzył, trener mnie rozumiał, trener miał dla mnie czas.

Trener wspierał mnie, kiedy mieliśmy porażkę, kiedy mieliśmy sukces.

Zawsze trener był.

To trenerzy wiedzą, że chcą usłyszeć.

Czyli oni wiedzą o tym, że to jest istotne.

To piękna adaptacja takiego aktowego ćwiczenia, które nazywa się nagrobek.

I myślę, że robimy tego typu zabiegi po to, żeby wyłuskać wartości, które tak napraww długiej grze są najważniejsze.

Można sobie zrobić, jeżeli nasłuchacie coś takiego na własnej skórze.

Tak, co chcielibyśmy usłyszeć właśnie o sobie na koniec tej drogi.

Bo to nam, zobaczcie, to jest perspektywa długoterminowa, ale ona daje nam tak zwanego kopa tu i teraz do działania.

Czyli co ja dzisiaj mogę podjąć, jakie kroki, żeby tam i wtedy zobaczyć to na nagrobku, ten napis, jakie ja mogę podejmować działania.

I tutaj to nasze szkolenie wówczas...

Ona właśnie dążyła do tego, żeby trener dzisiaj odpowiedział sobie, gdzie on chce być kiedyś, na koniec swojej kariery albo wtedy, kiedy jego zawodnik jest na szczycie.

I tak naprawdę, co może teraz zrobić, co wdrożyć, czyli może więcej rozmawiać.

Ci trenerzy też przejrzeli się w lustrach z siebie nawzajem i usłyszeliśmy dużo takich rzeczy.

Muszę więcej rozmawiać z zawodnikiem, muszę mieć więcej czasu, muszę zapytać go o jego potrzeby.

Wiadomo, to bardzo brzmi psychologicznie, ale ty trening trenerze potrafisz prowadzić bardzo dobrze.

Ty to umiesz, ty jesteś tym fachowcem, ty się do tego wykształciłeś, ty się w tym cały czas kształcisz.

A jednak ten element psychologiczny, który widzisz i który czujesz, on jest też ważny.

I to co powiedziałeś, rozmowa i czas.

Często rodzice i trener pytają nas o wielkie, wymyślne rzeczy z psychologii sportu.

Powiedz mi, jakie zasady, wiesz, jak budować relacje z dzieckiem, z nastolatkiem.

Albo jak, Ola, jak wy budujecie w domu, że dzieciaki z wami gadają.

My mieliśmy zawsze czas i przestrzeń, bo wiedzieliśmy, że to będzie najważniejsze.

A czasem jak nie mamy tego czasu i przestrzeni, to chcemy coś naprawiać, co już nie jest do naprawienia.

Więc skupiajmy się na tym, czy jesteś trenerem, czy rodzicem sportowym.

Miej czas na wartościową rozmowę.

No i tutaj niektórzy trenerzy od razu by powiedzieli, no ale jak?

Jak to jest możliwe, kiedy ja mam w szatni 20, 30 zawodników i tego czasu po prostu nie ma.

Ja mogę tutaj od razu odpowiedzieć na to pytanie takimi dobrymi praktykami z Akademii Ekstraklasy, z którą współpracuję, gdzie każdy zawodnik ma dwie...

długie, ewaluacyjne rozmowy z trenerem.

Dwa razy w sezonie, po każdej rundzie, gdzie w tych młotorocznikach obecni są również rodzice, w tych starszych już to jest rozmowa jeden na jeden albo jeden na dwa, bo zwykle mamy dwóch trenerów na każdy zespół i to jest jakby coś, co jest gwarantowane.

A dodatkowo w takiej codzienności treningowej u nas z szatni na boisko jest może

100 metrów, 150, chłopcy niosą sprzęt i trenerzy dostali ode mnie takie zadanie, żeby za każdym razem na boisko iść z innym zawodnikiem.

I to jest dosłownie czasami 5-10 minut takiej...

codziennej rozmowy, które mogą zrobić różnicę w budowaniu tego środowiska promującego dobre relacje, a co za tym idzie, jak mówimy w tym podcaście, też utrzymującego ludzi w sporcie dłużej.

pozwalającemu im zdecydować się na to, żeby wytrwwięcej.

I patrzysz w takiej perspektywie, trenerze, że mogę mieć 10 sekund, żeby powiedzieć jakąś informację krótką.

Czasami to jest skinienie głowy.

Czasami to jest skinienie głowy.

Czasami powiedziałeś świetnie dzisiaj Marcel, świetnie dzisiaj

Wiadomo, chcemy, żeby to były nazywanie czasownikowe tego, co się dzieje, czyli że zadania wykonane, żeby też dziecko wiedziało, czy zawodnik co za tym idzie.

Czyli może być to skinienie głową, 5 sekund, 10 sekund, tak jak mówisz, droga do szatni, kawałek na treningu, nie wszystkich naraz nie da rady, ale rób to, czyli jest tak jak prowadziłeś ten nawyk.

I potem dwa razy ewaluacja, co już jest dużo.

I każdy wie, że może się tego spodziewać.

Każdy wie, że trener zawsze coś powiedział, zawsze dał jakąś skazówkę, jakiś fajny tip.

Pamiętam, jak uczyłam pływać, jak zaczynałam trenowanie u maluszków, to one dopływały zadanie i stały, tam 15 dzieci stało.

Ja się nauczyłam, że Jagoda, świetnie ręka, już dobrze prowadzisz.

Tomek, super nawrót, myśl sobie, żeby kosteczki były złączone.

I tak wiesz, szybko to trwało dwie minuty, ta informacja zwrotna dla każdego, ale dla nich to było clue tego treningu, bo ten trening był za ciężki dla nich.

Ale to, co usłyszały, to powodowało, że wróciły.

Powiedz mi, tak jakbyśmy powiedzieli słuchającym nas trenerom, ale nie tylko trenerom, bo myślę, że odcinek nie jest dedykowany tylko dla trenerów, ale dla wszystkich ludzi sportu.

Mam nadzieję, że słuchają nas też i działacze, i rodzice, i psychologowie.

I wszystkich was serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy wam za ciężką pracę.

Tak, bo jak dotrwaliście do tego momentu, no to znaczy, że jakiś trening na siłowni może dobiegać końca albo sprzątanie mieszkania, albo trasa, gdzie tam słuchacie tych podcastów.

Chciałbym, żebyś tak na koniec powiedziała taką rzecz, obróciła monetę na orzeł reszkę.

Co ci trenerzy jednak robią dobrze współcześnie w Polsce?

I co mogą poprawić, co może być tym takim game changerem dla nich w zawodzie.

Jestem przekonana, że trenerzy w Polsce dzisiaj się rozwijają.

Jestem o tym przekonana i czerpią nie tylko z AWF-u, który gdzieś tam kiedyś kończyli, ale na pewno się doszkalają, jeżdżą na szkolenia, czytają, dowiadują się między sobą i muszą cały czas wzrastać, zwłaszcza w sportach, które cały czas wzrastają na świecie.

Więc tutaj trener wie i wy trenerzy wiecie, że się trzeba dokształcać i wy to robicie.

O tym jestem przekonana, bo jesteśmy tego nauczeni na AWF-ach czy na kursach.

To, że mamy lata doświadczeń jako trenerzy, to też wiemy jak trenować.

Czyli mamy tą wiedzę dotyczącą taktyki, techniki, motoryki i tutaj naprawdę nasi trenerzy można powiedzieć, że są na wysokim poziomie.

Odwracając tą monetę, to co na pewno już stawiacie pierwsze kroki, to stawiacie pierwsze kroki w tym, żeby też rozumieć dietetykę, to co powiedziałaś, trening motoryczny i cały czas się rozwijacie.

Kolejne kroki, które stawiacie, to jest psychologia, czyli zaczynamy rozumieć, że wynik to nie wynika tylko z treningu ciężkiego i tylko z pracy ciała, ale wynika też z pracy głowy i to coraz bardziej.

I widzimy to na każdym kroku.

To, co możecie robić, to po prostu mieć czas, mieć przestrzeń na to, żeby rozmawiać z zawodnikami, to, żeby się dowiedzieć czegoś, to, żeby dać informację zwrotną, to, żeby zawodnik czuł się, że jest częścią społeczności, którą możecie budować, że trenowanie to nie tylko po prostu trening, ale też to, że sobie pogadamy, pośmiejemy się.

Tak jak uczyli nas na AWF jest część wstępna, główna i końcowa i w końcowej części jest zabawa.

I sprawdzajcie to, czy w waszym treningu jest też taki moment, kiedy możemy budować relacje, kiedy dowiadujemy się coś o sobie, kiedy budujemy społeczność.

To są rzeczy, które dzisiaj mogą przytrzymać dzieciaki, zawodników, dużych, małych w waszym sporcie długo.

No ja mam nadzieję, że gdzieś tam jesteśmy taką kroplą, która drąże skałę i będziemy szli w dobrym kierunku, nie tylko pod względem merytorycznym, treningowym, ale też te...

puzelki dookoła treningu, które wymieniłaś, takie jak psychologia, dietetyka, fizjologia, trening motoryczny, to też ci trenerzy będą coraz lepiej ogarniać albo sami na tym fundamentalnym poziomie, albo też będą szukać pomocy specjalistów.

Dokładnie, chociażby twój podcast, nie?

Zobacz, nagrywasz już 144 odcinek.

Jakby trener sobie przesłuchał powolutku wszystkiego, co było.

Wiesz, mi nie udało się wszystkiego przesłuchać, ale większość słucham.

Przecież tam było tyle tematów, nie?

Które naprawdę by dokształciły trenera świetnie, nie?

Przy różnych rzeczach i związanych z byciem zawodnikiem, trenerem i psychologiem.

I stosowaniem psychologii, więc tutaj jeśli mam coś zarekomendować, to po prostu słuchajcie takich fachowych rzeczy.

Stamtąd naprawdę dosyć sporo możecie się już nauczyć i mieć wytyczne, żeby powiedzieć sobie, ok, to chcę robić, może kogoś chcę zatrudnić, może chcę pójść do przodu.

Ale warto posłuchać specjalistów, którzy występują w takich podcastach, no bo tutaj mamy fachową wiedzę.

Moim i waszym gościem Ola Pogorzelska z Potelbląga.

Bardzo dziękuję za taką rozmowę i pozdrawiam wszystkich, całe środowisko i życzę wam powodzenia w zgłębianiu psychologii sportu.

Pozdrawiam serdecznie również z Gdyńskiego Gabinetu nr 1 Centrum Zdrowia Psychicznego w Sporcie.

Nagrywaliśmy dzięki uprzejmości Daniela i Ani zawiadujących tym wspaniałym miejscem.

Do usłyszenia w następnym odcinku.

Dziękuję za wysłuchanie tego odcinka podcastu Głowa Rządzi.

Nowe odcinki pojawiają się regularnie 1 i 15 dnia każdego miesiąca.

Jeśli nie chcesz ich przegapić, zachęcam Cię do subskrybowania podcastu na platformie, z której aktualnie korzystasz.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli gdzieś w internecie zostawisz pozytywną recenzję audycji lub po prostu zachęcisz znajomego albo dwóch, żeby także jej posłuchali.

Mocno zachęcam też do wspierania działalności podcastu na moim profilu w serwisie patronite.pl.

Głowa rządzi, każde nawet symboliczne wsparcie przyczynia się do dalszej produkcji podcastu.

Aby być na bieżąco z moimi innymi działaniami, koniecznie odwiedź moją stronę internetową głowarządzi.pl oraz zajrzyj na Facebooka i Instagrama, gdzie można mnie znaleźć jako Głowa Rządzi.