Mentionsy
Jak wykorzystać stres na swoją korzyść? Psychologia sportu w praktyce | Joanna Basiaga-Pasternak
Stres w sporcie jest nieunikniony, ale czy może być sprzymierzeńcem? Odkryj, jak najlepsi zawodnicy go wykorzystują!
🧠 Pomagam ci eksplorować mentalną stronę sportu. Ty możesz pomóc mi rozwijać podcast: https://patronite.pl/glowarzadzi
W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiam z prof. AKF i dr hab. Joanną Basiagą-Pasternak, doświadczoną psycholożką sportu, która od lat współpracuje z czołowymi polskimi sportowcami. Dowiesz się, jak zmieniało się podejście do psychologii sportu w Polsce, dlaczego pewien poziom stresu jest niezbędny do osiągania wyników i jak skutecznie zarządzać swoimi emocjami podczas zawodów.
Profesor Basiaga-Pasternak dzieli się praktycznymi technikami budowania odporności psychicznej, które sprawdzają się zarówno w sporcie wyczynowym, jak i w codziennym życiu. Tłumaczy również, jak rozpoznać swój optymalny poziom pobudzenia i wykorzystać go do maksymalizacji wyników.
🌐 Pozostań ze mną w kontakcie, tak jak Ci najwygodniej:
IG: https://www.instagram.com/glowarzadzi/
LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/grzegorz-wi%C4%99c%C5%82aw-ab7ba953/
FB: https://www.facebook.com/glowarzadzi
WWW: https://www.facebook.com/glowarzadzi
Rozdziały tego odcinka:
(00:00) Istota treningu mentalnego
(03:57) Przedstawienie gościa
(06:05) Aktualne zainteresowania badawcze i praktyka w psychologii sportu
(13:55) Jak zmieniało się podejście do psychologii sportu w Polsce
(20:14) Najczęstsze problemy zgłaszane przez sportowców
(27:25) Czy sport może istnieć bez stresu?
(34:31) Interpretacja sytuacji stresowych - różnice indywidualne
(40:46) Jak rozpoznać granice swojego optymalnego pobudzenia
(47:44) Radzenie sobie z oczekiwaniami własnymi i otoczenia
(54:54) Systemowa praca nad radzeniem sobie ze stresem
(1:05:17) Wyzwania współczesnej psychologii sportu w Polsce
(1:13:43) Podsumowanie
Szukaj w treści odcinka
Trening mentalny czy też trening psychologiczny to jest trening, czyli jeżeli zawodnik czy zawodniczka decyduje się na właśnie tego typu współpracę czy pracę nad sobą,
Po pierwsze, musi mieć świadomość, że to nie będzie takie pyk, placebo, porozmawiamy raz sobie z psychologiem i już super, wszystko panuje nad sytuacją.
I to praca zawodnika.
Też zawsze mówię, że zawodnik może mieć 10 psychologów i 10 trenerów mentalnych, ale jeżeli sam nic nie zrobi, no to nic z tego nie będzie.
Zawodnik sam musi podjąć pewną pracę.
To jest podcast Głowa Rządzi, audycja o psychologicznych aspektach sportu, aktywności fizycznej i optymalnym funkcjonowaniu.
Ja nazywam się Grzegorz Więcław i zarówno z wykształcenia jak i pasji jestem psychologiem.
W ramach tego podcastu staram się odkrywać różne ścieżki prowadzące do mistrzostwa sportowego i osobistego.
Razem z moimi gośćmi poszukuję odpowiedzi na pytania związane ze sposobami na polepszanie wyników, utrzymanie dobrostanu oraz świadome i szczęśliwe życie.
Witamy w kolejnym odcinku podcastu Głowa Rządzi.
Mam dzisiaj niezwykłą przyjemność gościć u siebie w gabinecie i w podcaście panią profesor AKF i doktor habilitowaną Joannę Basiaga-Pasternak.
To niezwykła przyjemność móc usiąść, pogadać i jeszcze dodatkowo te pogaduchy nagrać dla szerszej publiczności z tak doświadczonym psychologiem.
Na łamach podcastu głowa rządzi nie ma wielu bardziej doświadczonych od pani.
Jest kilku, ale naprawdę nie ma ich aż tak dużo, więc mam nadzieję, że będzie to dzisiaj owocna rozmowa i wgryziemy się w różne ciekawe fragmenty tej naszej psychologii sportu.
Zanim jednak przejdziemy w ten flow rozmowy, chciałbym Panią zapytać i poprosić o to, czy może Pani opowiedzieć, co Panią obecnie w psychologii i psychologii sportu najbardziej interesuje naukowo, badawczo, dydaktycznie.
Gdzie Pani teraz siedzi w tej psychologii sportu?
Właściwie tak od początku moje pracy jako psychologa sportu interesowało mnie, zresztą od tych aspektów badawczych, interesowały mnie różnice indywidualne, jakby to było gdzieś tam takim punktem centralnym.
popularna i widoczna w psychologii.
Kwestia schematów poznawczych, błędów poznawczych.
Z kolei moja rozprawa rehabilitacyjna też tego dotyczyła, właśnie schematów poznawczych u sportowców.
I w tym momencie gdzieś tam jestem w trakcie badań, czyli już mam zakończone, więc tylko czekają, żeby wyjąć szuflady i dokończyć jakby w formie artykułów, publikacji, więc badania piłkarzy nożnych, juniorów z piłki nożnej, ta piłka nożna gdzieś tam się...
bardzo, bardzo często przewija przez mój życiorys zarówno właśnie jako badacza, ale też przede wszystkim jako psychologa praktyka.
No i też bokserzy, bokserzy, różnice indywidualne, różne tam badania mieliśmy, kadry narodowej i zarówno takie klasyczne typu, właśnie taka osobowościówka tak zwana, tak?
Ja gdzieś tam reprezentuję Akademię Kultury Fizycznej, mamy pracownię psychologiczną, testy wiedeńskie, które też pozwalają na badania aspektów psychomotorycznych.
Jeżeli chodzi o taki wątek praktyczny, no to tak jak mówię, gdzieś ta piłka nożna zawsze, zarówno z młodzieżą, od właściwie początku też mojej pracy, psychologa, współpracuję ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego Piłki Nożnej w Krakowie, także z tą naszą młodzieżą piłkarską, mamy przecież reprezentantów Polski różnych,
I również sławnych, którzy skończyli szkołę, ale nie wiem czy mogę wymieniać nazwiska, nie o to sobie życzę, więc naprawdę takie nazwiska tam były z górnej półki.
Natomiast też współpracowałam z różnymi klubami, takim powiedzmy bardziej...
bardziej rozpoznawalnymi, no to w Krakowie Wisła Krakowia, czy Hutnik Kraków, ale także był Ruchożów, Termalika, no i oczywiście też i pomniejsze kluby.
Indywidualnie przechodzą też sportowcy, piłkarze.
No i też współpracuję, tu mogę podać z nazwiska, dlatego że tutaj też ci zawodnicy o tym wspominali,
tak indywidualnie z naszymi kadrowiczami z tą Bortą.
To tak powiedzmy teraz.
No, fantastyczna sprawa.
Kultury, zmieniliśmy nazwę, już nie AWM, tylko AKF.
I tam pani pracuje zarówno jako naukowiec, jak i praktyk, a prowadzi pani też jakieś...
Jestem kierownikiem zakładu psychologii.
Uczymy, psychologia w zasadzie jest na każdym kierunku, więc sporo tych zajęć rzeczywiście mamy wraz z kolegami, koleżankami z zakładu.
Ja z wyboru, najbliższy jest mi sport, więc na kierunku, na Wydziale Wychowania Fizycznego i Sportu, w tym momencie wszystkie zajęcia, które mam, to właśnie na tym wydziale.
I na jakie przedmioty można trafić, będąc studentem na Akademii w Krakowie?
Na Wydziale Wychowania Fizycznego i Sportu to psychologia ogólna, wiadomo, też na każdym innym, ale mamy też psychologię aktywności fizycznej, która de facto ma dużo związku z psychologią sportu, psychologię sportu na kierunku sportu.
No ale też takie interwencyjne, bo mamy specjalizacje z edukacji dla bezpieczeństwa, czy mamy wychowanie fizyczne w służbach mundurowych, więc sytuacje kryzysowe, radzenie sobie w sytuacjach kryzysowych, więc też jakby w tą stronę.
To nie jest tylko i wyłącznie psychologia sportu, bo to oczywiście by było za wąsko.
No i na pozostałych wydziałach mamy Wydział Turystyki i Rekreacji, mamy Wydział Rehabilitacji Ruchowej, no i też mamy tam masa, masa zajęć, z tym, że ja akurat tam nie uczę.
Skupiłam się wyłącznie na Wydziale WF-u.
Pani jest aktywna w zawodzie wiele, wiele lat.
Nie musimy mówić ile.
Ale na pewno więcej niż ja.
I mając tak znakomitych, doświadczonych gości, zawsze nurtuje mnie pytanie.
i ich perspektywa na temat tego, jak to podejście do psychologii sportu zmieniało się na przestrzeni lat, zarówno pani jako psychologa, jak i też całego środowiska sportowego.
No na pewno w tym momencie jest lepiej dla pstologów sportowych, więcej zawodników współpracuje, przyznaje się.
No i ta pstologia sportu już myślę, że też trwale w świadomości ludzi się pojawiła.
Ale myślę, że też i środowiska psychologicznego.
Kiedy studiowałam na Uniwersytecie Jagiellońskim psychologię, nie było oferty psychologii sportu.
Tam jeszcze jakby nie zajmowano się innymi obszarami, natomiast akurat psychologii sportu nie było.
A poszłam na psychologię po to, żeby zostać psychologiem sportowym.
Bo w liceum przeczytałam artykuł w Dzienniku Polskim, to jest taka nasza krakowska, lokalna gazeta i był wywiad wtedy jeszcze z doktorem, obecnie profesorem Blacharzem, który pracował z piłkarzami.
Ja stwierdziłam, ja też chcę pracować z piłkarzami.
No i wtedy zdecydowałam, że idę na psychologię.
Na uniwersytecie jeszcze nie funkcjonowała, tak jak wspomniałam, psychologia sportu.
I trafiłam jako studentka wtedy jeszcze na AWF.
Poradziły mi tam iść mojej pani WF-istki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, pani...
Nowak i pani Irena Zuba, którym do dnia dzisiejszego jestem bardzo wdzięczna.
Minęło już tyle, tyle lat, ale dalej pamiętam, jak powiedziała, no niech pani idzie na AWF, tam są psychologowie sportu, tam pani pomogą.
No i rzeczywiście trafiłam pod opiekuńcze skrzydła zespołu pana profesora Janusza Zdebskiego, który wtedy był i rektorem, i kierownikiem zakładu.
Pani doktor Barbara Dracz, ale także oczywiście profesor, wtedy jeszcze doktor Jan Blecharz,
Marzanna Hercik, no ta dwójka to oczywiście bardzo znani psychologowie sportu.
No i oni tam się mną zaopiekowali, gdzieś tam jakąś literaturę na początek pożyczyli ja sama, zaczęłam tam się w to wdrażać, a później w ramach, można powiedzieć, takiego jakby stażu gdzieś tam się kręciłam po tym zakładzie, mogłam troszeczkę tam popodglądać.
obserwować.
No i miałam też tyle szczęścia, że akurat w momencie, kiedy kończyłam studia, zwolniło się miejsce pracy właśnie w zakładzie psychologii.
Ja mam też takie nieodparte wrażenie, że
Kiedy ja zaczynałem swoją pracę, to był przełomowy moment dla psychologii w sportu pod tym względem, że zaczęła się z tego robić praca nie tylko w ramach uczelni.
To znaczy można było zacząć pracować praktycznie gabinetowo poza uczelnią.
a psychologowie właśnie z tych wcześniejszych pokoleń, tak jak ja znam ich historię, to raczej za swoją bazę uznawali właśnie uczelnię i ten gabinet i ta praktyka była taką śmietanką tej pracy, powiedzmy, badawczej czy dydaktycznej.
No tak, Psorogia Sportu w Polsce już od dość dawna funkcjonuje.
Bo już tak na siłę troszkę to nawet jeszcze przed drugą wojną moglibyśmy tam jakieś tam delikatne tutaj rysy znaleźć.
Natomiast po drugiej wojnie światowej oczywiście właśnie przy AWF-ach czy wyższych szkołach
wychowania fizycznego, pracowali psychologowie, zajmowali się tą tematyką sportową.
Były badania naukowe, ale była też faktycznie współpraca ze sportowcami.
Oczywiście w owym czasie ta psychologia sportu mocno była związana z ideologią płynącą ze wschodu państwa polskiego.
Dzisiaj nazywane postkomunistycznymi.
Wzorcowe tutaj były wtedy trendy ze Związku Radzieckiego czy też sowieckiego, jak to chyba teraz poprawnie się mówi.
Ale jakby tak odciąć ideologiczne wątki.
No to była to rzeczywiście praca z tymi zawodnikami, treningi relaksacyjne były wprowadzane, więc polscy sportowcy mieli opiekę psychologiczną, ale na pewno nie na taką skalę, jak to jest teraz.
Na tych słynnych igrzyskach olimpijskich, nie przez wszystkich traktowanych jako igrzyska, w Moskwie w 1980 po raz pierwszy z ekipą Polaków pojechał psycholog,
Pan profesor Tadeusz Rychta, który kojarzony był przez całe lata z Akademią Wychowania Fizycznego w Warszawie.
No ale to był pierwszy raz, kiedy ten psycholog się tam pojawił.
No i profesor Rychta też współpracował z zawodnikami.
Pamiętam kiedyś czytałam jedną z książek Zbigniewa Bońka i on też wspominał jak to właśnie z kadrą piłkarzy w czasach, kiedy Bońek grał był właśnie Rychta.
Też były pewne ograniczenia medialne.
Nie było internetu, to nie było takie oczywiste.
Natomiast na pewno takim momentem przełomowym była współpraca profesora Blecharza z Adamem Małyszem.
I wtedy się wszystko zmieniło.
Trzeba mieć świadomość, że dla wielu osób współpraca z psychologiem różnie się Małka kojarzy.
Coś tam, jakieś problemy, coś tam może w głowie ma nie po kolei, tak już mówiąc potocznie.
Nawet niektórzy trenerzy, już tu nie będę przywoływać, ale wprost mówili, ja nie mam w drużynie wariatów, po co mi psycholog.
Natomiast te czasy, kiedy małysz, idol Polaków, gwiazda, zupełnie normalnie wyglądający człowiek, nagle mówi, a ja mam psychologa.
To spowodowało, myślę, że też taką pewną zmianę w patrzeniu na psychologa sportowego.
Został gdzieś tam postrzegany jako pewien element sztabu trenerskiego, osoba, która niekoniecznie musi wiązać się z problemami, bo przecież mało, że nie wygląda na osobę, która miałaby jakieś wielkie problemy, tak?
To był na pewno taki przełom i też mam takie wrażenie, że od tego momentu coraz więcej zawodników nie bało się mówić.
I to chyba był taki punkt przełomowy, jeżeli chodzi o polską psychologię sportu.
I coraz też więcej trenerów odważało się współpracować z psychologami sportowymi.
Ja mam świadomość, że to nie jest jeszcze taka idealna sytuacja w tym momencie, bo nadal są trenerzy, którzy niechętnie, czy są zawodnicy, którzy niechętnie.
Jak ja pracuję na przykład z drużyną, zawsze mam taką metodę, żeby to pierwsze spotkanie było, można powiedzieć, obowiązkowe.
Każdy zawodnik ma swój czas.
Ustalamy z trenerem, że ten powiedzmy od dziewiątej do dziewiątej trzydzieści takie pierwsze moje spotkanie indywidualne z tym zawodnikiem dziewiątej trzydzieści do dziesiątej.
Następne tak, żeby się przedstawić, poznać indywidualnie.
Natomiast nie każdy musi rozmawiać, ale żeby każdy chociaż ten raz się pojawił.
Dlatego, że też mam świadomość, że
trener mówi, a tu macie psychologa, ten psycholog, proszę bardzo, możecie do niego pójść.
No nie każdy pójdzie, bo tutaj inni patrzą, co oni sobie pomyślą, nawet jakbym chciała, czy chciał, no ale tak, może głupio, skoro nikt więcej nie idzie, więc może być pewna blokada.
Też nie zawsze jest korzystne, jak trener jakby wyznaczy, bo zarazem może to być takie naznaczenie, tak?
Tak mogą to odbierać zawodnicy.
Dlatego taka obowiązkowa rundka jest na tyle bezpieczna, że każdy przejdzie, że tak powiem, przez to stanowisko psychologa.
I ja zawsze wtedy pytam tych zawodników, czy chcą współpracować, czy w ogóle by sami przyszli.
Chyba dwa razy mi się w życiu zdarzyło, że ktoś powiedział, nie, nie jestem zainteresowany czy zainteresowana.
Ja to uszanowałam, bo wiadomo, że do spotkania z psychologiem zmuszać nie można.
Miałam też takie sytuacje właśnie, kiedy zawodnicy mówili, no wie pani, ja bym tak sam to nigdy nie przyszedł, no ale dobra, no skoro już mi kazali, przyszedłem, to się zastanawiałem, o czym moglibyśmy porozmawiać i w sumie to sobie pomyślałem, że możemy o tym i o tym.
I nagle się okazuje, że coś jest tam do przepracowania.
Więc w taki sposób i w trakcie takiej rundki z tymi zawodnikami mogą się wyłączyć rzeczywiście jakieś tematy do pracy.
Też sami zawodnicy mogą, jak chciałbym jeszcze, dalej tutaj współpracować.
I to jest takie bezpieczniejsze i już nie wygląda tak podejrzanie.
Więc w taki sposób gdzieś tam staram się działać.
No tak jak mówię, dwa razy się zdarzyło, że ktoś powiedział w życiu psycholog.
Dlatego oczywiście myślę, że też i chyba w każdym aspekcie pracy psychologicznej, nie tylko sportowym.
No musi być wola zainteresowana jako klienta, pacjenta, już jak zwał tak zwał, prawda?
No tej pracy akurat na siłę się wcisnąć nie da.
Tak, no może być obowiązkowy, tak jest.
Więc ja tutaj szanuję.
No i też oczywiście nie każdy może akurat chcieć tą czy tamtą osobę.
Więc też oczywiście może być opcja, że ktoś woli pracować z mężczyzną, ktoś z kobietą.
Mi się wydaje, że ja częściej z mężczyznami pracuję.
Teraz dzieją się też różne takie ciekawe zjawiska w moich obserwacjach, że wchodząc do współpracy z kadrą czy z klubem okazuje się, że zawodnicy, którzy pojawiają się też w takiej pierwszej obowiązkowej rundce mówią, że pracują już z kimś spoza organizacji.
I wtedy to też trzeba w jakiś sposób wziąć pod uwagę, jak można wykorzystać tę trwającą współpracę na korzyść tego zawodnika, czy wręcz całego zespołu.
I ja mam w swoim doświadczeniu kilka takich naprawdę owocnych współprac, które nazwaliśmy sobie tak roboczo przekazywaniem.
zawodnika z ręki do ręki, brzydko to brzmi, ale nie podoba mi się to określenie, ale wiemy o co chodzi, gdzie za zgodą zawodnika, będąc psychologiem klubowym czy kadrowym, miałem zgodę na kontakt z psychologiem prowadzącym i w momencie, kiedy myśmy wyjeżdżali na mecz czy zawody, to dostawałem jakieś konkretne wytyczne od tamtego psychologa, na co mam zwrócić uwagę.
I to są takie też moim zdaniem cały czas niezwykłe momenty, kiedy my jako psychologowie sportu możemy też pokazać taką współpracę i etykę, kompleksowość tej opieki, którą otaczamy naszych podopiecznych.
To jest idealna sytuacja, bo rzeczywiście nas obowiązuje etyka i też takie wchodzenie w czyjś ogródek, tak może różnie wyglądać.
I jeżeli na przykład ja słyszę, że ta osoba współpracuje i to jeszcze wiem z kim, z jakąś konkretną osobą,
Jeżeli wiem, że to jest współpraca na pewno regularna z osobą, którą cenię, to niekoniecznie z tą osobą ja też później działam.
Oczywiście jak są na przykład jakieś grupowe spotkania, jakieś warsztaty, to tak, ale indywidualnie też szanuję decyzję, jak zawodnik powie, ale ja już z tym i z tym pracuję, no to ja wtedy odpuszczam.
To nie znaczy, że osoba, jakby miała ochotę, oczywiście zawsze może podejść.
Natomiast gdzieś tutaj, no już uważam, że tak jak z lekarzem, tak jak mamy jednego, no to już drugi się nie miesza.
No czasami właśnie zawodnicy szukają tej drugiej opinii.
A to jak sobie szukają, to proszę bardzo, to wtedy jak najbardziej.
Ale tak mówię, jeżeli znam osobę, wiem i ten zawodnik jest zadowolony ze współpracy, mówi, ale już tutaj z tym i z tym jest dobrze i wiem, że to jest psycholog, który krzywdy absolutnie nie zrobi.
No to tutaj jakby była taka sytuacja niedawno, że właśnie gdzieś tam spotkałam tego psychologa, no i padła taka wymiana zdań, że on też wiedział, że była jakby możliwość, żebym ja mogła z tym zawodnikiem i coś wspólnego, ale no tutaj zostawiłam jakby sprawę dla tego głównoprowadzącego psychologa.
Pewnie.
To są bardzo delikatne tematy i to jest taki kruchy lód, po którym się stąpa i wydaje mi się, że mało który zawód ma podobne sytuacje, których możemy my doświadczyć w naszym zawodzie.
No tak, bo my budujemy relacje z naszym klientem i też w jakiś sposób mamy tam gdzieś powiedzmy w głowie zaplanowane, co będziemy robić, jak będziemy pracować, nad czym będziemy pracować.
No więc...
Ktoś by to miał zburzać, no to mogłoby być trochę takie kłopotliwy i tak jak tutaj mówimy, no nie do końca etyczny.
Dlatego jakby to, co tutaj Pan powiedział, że konsultacje i współpraca między dwoma psychologami, to jest po prostu super wyjście.
Tutaj wszyscy mają poczucie, że nikt nikomu...
kompetencji nie odbiera, że szanuje się tego drugiego psychologa i zawodnik to też widzi, prawda, bo to jest ważne, żeby zawodnik widział, że jest właśnie ta współpraca.
To nie jest moja codzienność, tak bym powiedział, ale zdarzyło się kilka takich sytuacji i współprac, gdzie to, co przed chwilą opisałem miało miejsce.
Nie przyśniło mi się to w każdym bądź razie.
No ale to sobie tak na dobrą sprawę możemy porównać do tego, w jaki sposób funkcjonują inne zawody medyczne, jak współpracują ze sobą fizjoterapeuci, dietetycy czy lekarze.
jeżeli mówimy już o tych rundkach które przeprowadza pani w zespołach czy też jest pierwsza sesja z zawodnikiem w gabinecie to jakby tak pani mogła z refleksją opowiedzieć o tematyce z którą najczęściej teraz się sportowcy do pani zwracają
niemal prawie wszyscy jak jeden może, bo ja mam problemy z pewnością siebie bo nie jestem pewna siebie to jest teraz murowanie kiedyś częściej słyszałam hasło motywacja bo to tak, tą motywację wszyscy kojarzyli z psychologią
I trenerzy, i zawodnicy, czy jak coś było nie tak, to to pewnie motywacja jest problem.
Czy dzwoni trener i mówi, że chciałby tam na przykład jakąś współpracę, no bo zawodnicy, chłopaki mają problem z motywacją.
Oczywiście się okazywało, że to nie o motywację chodziło, tylko o coś innego, ale to był taki klucz.
No to teraz z kolei słyszę o tej pewności siebie.
Ale faktycznie, jak się okazuje, to dotyczy pewności siebie.
Kwestia nastawienia, kwestia myślenia, czyli też to, co mnie intryguje tak badawczo, te aspekty psychologii poznawczej.
Zawodnicy zgłaszają się z tym tematem tak z otwartą przyłbicą, czy raczej kwestie radzenia sobie z i w stresie wychodzą dopiero w trakcie pracy?
Myślę, że mówią, bo jeżeli już ktoś się decyduje, że będzie rozmawiać, czy nawet jak mam, tak jak wspomniałam, z tą szkołą współpracuję i tam mamy
Przecież masę zawodników, nie tylko mamy piłkarzy, też mamy z innych dyscyplin, może nie tak dużo, ale też bywają.
No to jak już przychodzi taka osoba, na przykład taki uczeń, to jest szkoła średnia, więc już 18-19-latki, więc już tak jak dorośli.
Więc to już jak chcą współpracować, przechodząc z własnej nieprzymuszonej woli, no to się sami też gdzieś tam zastanawiają, mówiąc, czy mają problem.
No i teraz też oczywiście w to wszystko wchodzi.
Człowiek jest całością, więc...
Jeżeli ma problemy z pewnością siebie, no to też pewnie się to będzie wiązało z napięciem, emocjami, no czyli też i stresem.
No i to wszystko gdzieś tam jedno działa na drugie.
I motywacja wtedy się zaczyna sypać, więc gdzie nie dotkniemy, to i tak trafimy na te podstawowe jakby aspekty.
Tak na dobrą sprawę ta taka kompleksowa praca psychologiczna w moim rozumieniu potrzebuje po prostu jakiś punkt zaczepienia, punkt wejścia, a potem jeżeli zawodnik jest wystarczająco długo w procesie, to prawdopodobnie i tak do wszystkich tych zakamarków dotrzemy, przynajmniej
Sprawdzić, jak tam określony aspekt czy umiejętność psychologiczna u niego wygląda.
Ja też myślę, że nie chcę broń Boże tu generalizować, ale tak sobie taki przegląd robię teraz w głowie.
Broń Boże nie uśredniam, ale wydaje mi się, że tak troszeczkę częściej na przykład u piłkarzy nożnych to jest jakby problem z byciem ocenianym.
Z byciem ocenianym no i z rywalizacją, bo jednak
No wiemy, że w piłce nożnej jest duża rywalizacja.
Ciągła selekcja i to już na poziomie młodzieżowym, to już idzie tak jak u seniorów.
I ciągłe to zagrożenie, że może mnie za chwilkę nie być.
Więc właściwie to jest takie źródło problemów gdzieś tam właśnie u, jak mówię, nawet u tej młodzieży, młodzieży sportowej.
Natomiast jak już rozmawiamy o zawodnikach indywidualnych, no to już to mogą być też inne sprawy.
Ale też oczywiście nie możemy zapomnieć, bo tak mówimy sport, sport, sport.
Sportowiec nie jest gdzieś tam w jakiejś próżni tylko ze sportem.
Choć słyszałam, że czasami zdarza się, że psychologi sportowi tylko się skupiają na sporcie.
Uważam, to nie jest korzystne.
Przecież zawodnik gdzieś funkcjonuje, gdzieś żyje, ma jakąś rodzinę, może pracę, może szkołę, ma inne problemy.
Więc też trzeba patrzeć tak wieloaspektowo.
I uważam, że psycholog sportowy, też i dlatego mówimy, że psycholog sportowy musi skończyć psychologię.
I też jakieś różne studia podyplomowe z psychologii sportu nie uprawniają do nazywania siebie psychologiem, trzeba to wyraźnie powiedzieć.
Natomiast psychologowie sportowi absolutnie powinni pasować na tej takiej podstawowej, bazowej.
psychologii, psychologii ogólnej, psychologii rozwojowej, kiedy pracujemy z dziećmi, z młodzieżą.
Także elementy psychologii klinicznej, bo przecież sportowiec przede wszystkim jest człowiekiem, a później sportowcem, więc wszystkie jakieś problemy emocjonalne też się dzieją.
Sportowcy coraz częściej mówią o zaburzeniach różnych, o depresji.
Nawet nie tylko ci, którzy o tym mówią, więc taka podstawowa wiedza jest tu ogromnie ważna.
Wiadomo, że jeżeli przychodzi sportowiec i na przykład bazując też na naszej wiedzy podstawowej, zauważamy, że to jest już jakaś sprawa kliniczna, że wymaga konsultacji z psychoterapeutą czy nawet z lekarzem psychiatrą.
Ale tą bazową wiedzę musimy mieć, żebyśmy zauważyli sprawę, zauważyli problem.
Więc na pewno takie korzystanie z różnych, różnych dziedzin psychologii jest tutaj ważne, a
Wiadomo, że to też są naczynia połączone.
Mam problemy rodzinne, to będę wolniej biegał.
Mam problemy w szkole, to będę wolniej pływał, bo gdzieś to będzie mi się działo, że mogę powtarzać klasę, prawda?
I odwrotnie.
Nie wychodzi mi w piłce, nie wychodzi mi w pływaniu, nie wychodzi mi tam w jakichś innych działaniach.
no to martwię się tym, nie mogę się uczyć i mam gorsze oceny, zgrozi mi powtarzanie klasy.
Więc to trzeba popatrzeć jednak w taki sposób, bo my tak cały czas o tym sporcie, sporcie, ale jeszcze raz powtórzę, sportowiec to przede wszystkim człowiek z różnymi innymi też problemami.
No i też często powtarzam na łamach tego podcastu, ale też w różnego rodzaju działaniach szkoleniowych, że...
To środowisko kształtuje mental.
Oczywiście konsultacja z psychologiem może być wartościowa i pomocna i w tym wszystkim może przyczynić się do rozwoju umiejętności psychologicznych.
Ale jeżeli ona nie będzie wzmocniona przez działania środowiskowe w tym najbliższym otoczeniu, domowym, szkolnym, treningowym, to bardzo często te wysiłki psychologa, czy w kontekście treningowym, czy terapeutycznym będą iść po prostu jak krew w piach.
I tutaj często też staramy się jako psychologowie wpływać na środowisko, kształcąc trenerów, nauczycieli, rozmawiać z dyrektorami i działaczami, żeby to środowisko też jak najkorzystniej kształtowało poczucie sprawczości i dawało szansę na wykorzystanie tych swoich umiejętności, które się zdobywa w procesie treningowym.
Nie chcę już za dużo na ten temat mówić, ale też możemy zaobserwować, że te aspekty mentalne nie tylko psychologowie się tym zajmują, ale mamy też trenerów mentalnych.
Jednak trener mentalny, który nie ma tego wykształcenia psychologicznego,
Bo jak mówię, żeby być w pełni efektywnym, może nie jest to dobre słowo do końca, ale trzeba mieć tę wiedzę wykształcenie psychologiczne, żeby w taki naprawdę szeroki sposób spojrzeć na człowieka, na zawodnika.
Ja długo się zastanawiałem, jaki temat z Panią poruszyć tak głębiej i doszliśmy do takiego konsensusu, biorąc pod uwagę doświadczenia i badawcze, i praktyczne, żeby przyjrzeć się stresowi w sporcie i w życiu.
Ale tak dobrze tutaj meandrowaliśmy w tym wstępie, że...
Pewnie jeżeli ktoś z nami został do tego momentu, to jest albo psychologiem sportu, albo bardzo wytrwały.
Albo studentem AKF-u, ponieważ słuchają, oglądają, mówią.
Pozdrawiam.
Pozdrawiamy studentów, pani profesor, tych obecnych, byłych i przyszłych, którzy się pojawią w murach uczelni, ale doszedłem do wniosku, że nie ma żadnego odcinka na łamach podcastu Głowa Rządzi, a mamy już ponad 150, który jest dedykowany stresowi.
I na początku mojej pracy psychologicznej, w tym wymiarze praktycznym, to był jednak jeden z głównych powodów, dla którego się zgłaszali zawodnicy i nazywali to stresem.
Teraz być może nazywają to pewnością siebie, kiedyś w Pani doświadczeniu być może motywacją.
Ale tak naprawdę, jeżeli się przyglądaliśmy temu, co się dzieje z tym zawodnikiem poznawczo, somatycznie, to dochodziliśmy do wniosku, że po prostu doświadczają reakcji stresowej i nie za bardzo wiedzą, co z nią zrobić.
Czy w Pani rozumieniu tego tematu sport i życie może w ogóle odbywać się bez stresu?
Czy to jest możliwe, żeby tego stresu nie było?
Na szczęście jest to niemożliwe.
Już też bazując na różnych koncepcjach teoretycznych stresu, wiemy, że jakaś tam dawka stresu, dawka pobudzenia...
jest niezbędna, żebyśmy mogli rzeczywiście działać, funkcjonować, już nawet począwszy od jakże mających długoletnią historię prawie exeducona, prawda?
Które mówią o wależności między pobudzeniem a wykonaniem.
Jak jest niskie albo bardzo wysokie pobudzenie, no to wtedy kiepsko działamy, tak?
No bo się różnimy, różnice indywidualne.
On się też różni w zależności od dyscypliny sportu i charakteru zadania, które jest do wykonania.
To prawo jest docelne, czy hipoteza odwróconego U, bo też to tak funkcjonuje w literaturze zachodniej, zagranicznej.
Wskazują, że jakaś tam porcja jednak pobudzenia jest konieczna.
Też moglibyśmy dorzucić, jak już mówię o tym, no to jeszcze dwie inne zasady, które powinniśmy jako taką trójcę traktować, czyli ta strefa optimalnego funkcjonowania, Hanina.
gdzie też jest mowa o tym, że jest potrzebna jakaś porcja pobudzenia, moglibyśmy to tak naciągnąć do stresu, która jest niezbędna do efektywności, ale oczywiście znowu każdy ma inne zapotrzebowanie.
No i jeszcze trzeci element tutaj, no ten efekt katastrofy, gdzie z kolei jest mowa, że to wszystko działa, chyba że towarzyszy nam lęk poznawczy silny, wtedy nieznaczne przekroczenie tego poziomu pobudzenia, czy też leciutko za wysoki stres.
poziom stresu spowoduje obniżenie działania.
Lek poznawczy, czyli tak w dużym uproszczeniu dla niepsychologów negatywne myśli, przewidywanie, że coś nam nie wyjdzie, że zrobimy źle, że przegramy, że będziemy negatywnie ocenieni przez innych.
Więc nawet w takiej perspektywie, patrząc na te trzy prawidłowości, widzimy, że ten stres jest gdzieś tam potrzebny.
Ale to przecież i Richard Lazarus, związany z psicologią poznawczą, mówił, że stres może mieć różne oblicza, może być zagrożeniem, może być stratą, ale może być wyzwaniem.
I to wyzwanie właśnie jest bardzo ważne dla funkcjonowania człowieka, ale też dla funkcjonowania sportowca.
Interpretacja tego, prawda?
I to jest bardzo ważne.
Jak my interpretujemy, bo tu już wchodzimy właśnie w ten obszar psychologii poznawczej, czyli to samo zdarzenie, ta sama sytuacja może być zupełnie w inny sposób rozumiana, interpretowana przez ludzie.
Podam taki przykład, który zawsze też studentom podaję, czyli na przykład wystąpienie publiczne.
Ekspozycja społeczna jest uważana za jeden z takich większych stresów.
Jest to sytuacja stresowa, bolesna dla wielu ludzi.
I są osoby, znam takie osoby, które na przykład jak mają wystąpienie konferencyjne, już dwa dni wcześniej są mocno zaniepokojone, a nawet czasami tam trzeba coś łyknąć, żeby się troszkę rozluźnić, jakąś tabletkę.
Im więcej, tym lepiej.
Przyczyny mogą być na przykład w dzieciństwie, takie oceny, bo też podaję taki przykład w przedszkolu, dzień babci i dziadka, dzieci mówią wierszyki, jedno dziecko się zacięło, ktoś tam parsnął śmiechem, ktoś się zaczął śmiać, dziecko odczuwa wstyd, zakłopotanie.
No i od tej pory zaczynam kojarzyć taką sytuację wystąpienia jako właśnie coś takiego negatywnego, upakarzającego i być może też jako osoba dorosła już będzie tak patrzeć na tego typu sytuacje.
Czyli te wcześniejsze doświadczenia też mogą gdzieś tutaj oczywiście powodować, w jaki sposób my oceniamy dane sytuacje, ale dokładnie to samo może być tak zupełnie różnie odbierane.
Dlatego też zawsze uczulam na kursach trenerskich, bo to się nieraz słyszy, jak trenerzy mówią, no czego on się tam boi?
Jak ja byłem zawodnikiem, to okej, jak ty byłeś zawodnikiem, to byłeś ty, to była inna sytuacja.
On jest on i ma prawo patrzeć tak jak się patrzy, prawda?
I też ta ocena właśnie sytuacji może być dla jednych stresująca, dla innych niestresująca.
To to wszystko jest znowu złożone, prawda?
Tak czy siak, puentując, stres jest potrzebny, byleby go nie było za dużo, bo wtedy mamy problem, byleby go nie było za mało, bo wtedy nam się nic nie chce robić.
Ale ta ilość taka optymalna, no to właśnie już u każdej osoby będzie inna.
Czyli mamy zawodnika, który będzie kochał zawody o najwyższą stawkę, będzie uwielbiał, kiedy jest presja, wielka rywalizacja i on się będzie świetnie w tym czuł.
A inny dla innego zawodnika to będzie ogromny problem.
Więc to też trzeba uwzględnić.
Też w międzyindywidualnej zawsze też czy studentom, czy trenerom zwracamy uwagę.
To jak sportowiec albo trener może rozpoznać te granice swojego optimum w pani doświadczeniach?
Skąd wiemy, że pobudzenia za dużo i zaraz serce mi wyskoczy i poplączą mi się nogi, a skąd wiemy, że tego pobudzenia jest za mało i tak na dobrą sprawę to najchętniej bym sobie uciął drzemkę i nic nie musiał robić.
No właśnie, trening mentalny czy też trening psychologiczny to jest trening, czyli jeżeli zawodnik czy zawodniczka decyduje się na właśnie tego typu współpracę czy pracę nad sobą,
Po pierwsze, musi mieć świadomość, że to nie będzie takie pyk, placebo, porozmawiamy raz sobie z psychologiem i już super, wszystko panuje nad sytuacją.
I to praca zawodnika.
Też zawsze mówię, że zawodnik może mieć 10 psychologów i 10 trenerów mentalnych, ale jeżeli sam nic nie zrobi, no to nic z tego nie będzie.
Zawodnik sam musi podjąć pewną pracę.
Między innymi ta praca to jest też praca nad świadomością, świadomością siebie, świadomością swoich emocji, świadomością swoich obszarów, które są takimi atutami, świadomością obszarów do jeszcze pracy, ale przede wszystkim świadomość własnego ciała, własnych sygnałów, które z tego ciała płyną.
Czyli określenie takiego swojego optymalnego poziomu pobudzenia.
Jak się czułem, jak się czułam, kiedy byłem efektywny, kiedy dobrze mi się biegało, pływało, grało.
Może to właśnie wtedy, może to właśnie tak.
Może nam to iść w kierunku tego stanu flowu.
Czyli tutaj zawodnik powinien poprzez swoje doświadczenie też odnieść się, co było, kiedy się za bardzo denerwowałem, jak ja to czułem, to już możemy w pracy z dziećmi przecież nawet już od tego zaczynać.
Jak się denerwujesz, to czy boli cię brzuszek, główka, żeby już gdzieś tam umiejscawiać te sygnały, które...
wskazują właśnie na to, że ten stres zaczyna być już niepokojąco wysoki.
Oczywiście, kiedy jesteśmy w reakcji stresowej, to serducho nam mocniej bije.
Ale jeżeli my to zinterpretujemy, no dobra, mój organizm się tutaj już przygotowuje do walki, będę walczyć, jest w porządku.
Ale jeżeli na przykład ktoś powie, ojejku, już spięte ręce, nogi, o serce mocnie bije, no to już po mnie zestresowałem się, jak to mówią sportowcy, no to będzie nam się to nakręcało.
I to jest to przekonanie, że w stresie nie można wykonać swoich zadań dobrze.
A my tutaj w gabinetach staramy się to przekonanie zburzyć i pokazać, że tak na dobrą sprawę, jeżeli ktoś nie chciałby się stresować, to najlepiej niech zejdzie z tego boiska.
I wtedy, przynajmniej przez chwilę, stresować się nie będzie.
Ale potem też może się pojawić cała paleta emocji, na przykład żal, niechęć, wstyd, że jednak się nie podjęło tego wyzwania.
też gdzieś tam takie dwa hasła podrzucam zawodnikom.
Pierwsze nawiązuje bardzo często do Arystotelesa Zasady Złotego Środka, żeby zawodnik miał świadomość, że za dużo, za mało nie jest zbyt korzystne, ale żeby znalazł ten swój taki optymalny poziom.
Oraz to, że po zawodach jesteś w stanie popatrzeć na swoją twarz w lustrze.
Jeżeli nie grałeś dzisiaj na 100%, bo cię bolał ząb i grałeś na 95% swojej normy, ale to jest full, co mogłeś z bolącym zębem, możesz popatrzeć.
Ale jeżeli odpuściłeś, przestałeś wierzyć, no to będzie bolało, jak się popatrzy do lustra.
To jest dokładnie to samo, żeby potem nie żałować, że można było też podjąć walkę z samym sobą w trakcie zawodów, tylko się odpuściło i się tak mówiąc kolokwialnie zawodnik nakręcił, sam też wyolbrzmił problemy, no i też gdzieś tam to negatywne myślenie się pewnie włączyło.
Ale to jakby taka świadomość tych swoich emocji, swoich stanów psychofizycznych, jakby to jest jedno.
No ale to też się wpisuje w kształtowanie rutyny, rutyny przedstartowej, którą też zawodnik powinien sobie tworzyć, mieć taką swoją rutynę.
To powinno być coś dla niego normalnego, naturalnego.
I w ramach tej rutyny mieć taki kuferek z różnymi patentami, różnymi metodami, technikami, które może w danym dniu, w danej sytuacji wykorzystać.
Ważne, żeby to było elastyczne.
No właśnie.
I to jest też takie przełamanie tych klasycznych teorii, o których Pani opowiadała, czyli ISOF, Jirkis-Dodson i tak dalej.
No i teraz mamy trzecią falę terapii poznawczo-behawioralnych, która właśnie na tej elastyczności bardzo mocno bazuje.
I tak na dobrą sprawę, jak się nad tym zastanawiam, to ona nie jest do końca w sprzeczności z tym wszystkim, ale ten centralny punkt jest ustawiony na tym punkcie wyboru.
To znaczy właśnie boli mnie ząb, stresuję się, niosę presję oczekiwań, ale decyduję się, że idę w to, robię.
I to niezależnie tak naprawdę od tego wewnętrznego stanu.
gdzie wydaje mi się, że w tej psychologii poznawczej te wcześniejsze rozwiązania bardziej polegały na tym, że najpierw się muszę uporać z tym swoim stanem wewnętrznym, żeby móc potem pójść zrobić.
Tutaj trochę pomijamy ten etap w tym podejściu trzeciofalowym, ale koniec końców efekt ma być taki sam, czyli ja mam pójść zrobić.
I to bardzo widocznie, na oczach milionów niejednokrotnie, prawda?
No i właśnie a propos tego występu, no bo pani tutaj podawała przykład i szkoły teatralnej, i dzieciaków, które występują przed dziadkami na dzień, babci, dziadka i sportowców oczywiście, którzy występują, starają się pokazać swój kunszt na oczach,
wielu, wielu ludzi, to niesie za sobą konkretne oczekiwania.
Moje oczekiwania względem samego siebie, czyli te oczekiwania wewnętrzne, ale są też oczekiwania otoczenia.
W tej pierwszej fazie rozwoju sportowego to pewnie
Rodzice, trenerzy, koledzy, koleżanki z zespołu, ale potem to już tak naprawdę cały świat, cały naród oczekiwał.
Co pani opowiada zawodnikom?
W którą stronę pani praca pod względem radzenia sobie z tymi oczekiwaniami idzie?
Myślę, że to nie jest nic odkrywczego, jakby wyjaśnianie, tłumaczenie zawodnikom, żeby skupiali się na zadaniu, unikali oceniania w trakcie zawodów, żeby mieli taką też świadomość, o tym też gdzieś tam korzystam z klasycznych modeli.
poznawczych, pokazuję, wytłumaczę.
Pracuję bardziej z dorosłymi lub z nastolatkami, z małymi dzieciakami bardzo rzadko, więc tutaj jestem w stanie to na poziomie poznawczym też przedstawić.
O wiele mało młodszych dzieci byłoby to trudniejsze i jakby nie w ogóle sensowny.
Więc jak to działa?
To chodzi mi nawet takie bardzo częste.
Oczywiście rozumiem się, że chyba wszyscy tutaj rozumiemy, o co chodzi, ale jest to bardzo takie zgubne nastawienie, kiedy ja słyszę, bo ja się chcę pokazać trenerowi.
Ja zawsze pytam, a ty jesteś pieskiem, kotkiem na wystawie?
I po prostu to nie jest ocena, ty masz wykonać zadanie.
To, że ty jesteś piłkarzem, koszykarzem, siatkarzem, ty masz zadanie związane z koszykówką, siatkówką czy piłką.
a nie pokazywaniem się.
I też to jakby wyjaśniam.
I również zawodnicy znają metody takie ratunkowe, jak już je się dzieje, gdzieś tam przykład mecz.
Czy tam technika stopowania myśli, czyli na poziomie poznawczym, czy oddechowe jakieś, czy szybkie przekierowanie uwagi.
To, co można zrobić, kiedyś już wykonuje.
Nic innego w tym momencie dłuższego nie zrobimy.
żeby wrócić na te tory.
Miejscem akcji jest arena sportowa, a nie ławka trenerska.
No i teraz, żeby właśnie skorzystać z tych narzędzi przekierowania uwagi, trzeba wiedzieć, na co ją przekierować.
Czyli trzeba mieć tam takie, ja to nazywam punkty zaczepienia, takie haczyki, gdzie mogę wrócić uwagą w momencie, kiedy właśnie złapię się na tym, że
moje myśli nie są tam, gdzie być powinny.
Dokładnie, ale to już nie będę odkrywcza o tym.
Już wiele, wiele lat temu mówił profesor Blecharz, mówił Darek Nowicki, mówiła Marzanna Herzig.
Była jakaś taka, pamiętam, wydana wiele lat temu książka w ramach chyba Biblioteki Trenera, bo jakaś taka seria bardzo...
Ciekawe i wydaje mi się przydatne książki, w co się to było wydawane.
Przekraczanie umysłu i możliwości ciała.
I tam Pani kojarzy, tam był taki właśnie rozdział autorstwa profesora Blecharza, Marzanny Herzig na temat uwagi.
Tam właśnie były też takie wskazówki, które dla dzisiejszego możemy śmiało wykorzystywać, czyli żeby też zawodnik miał świadomość, no w końcu to jest praca, trening, on to ma sam przemyśleć, nad czym się powinien skupiać, a co rozprasza, żeby też wyłonić, mieć świadomość, to mi przeszkadza.
Kiedyś rozmawiałam z takim bramkarzem w piłce nożnej i on tak się zastanawia, zastanawia, a wie pani co?
Jak w sumie tak, no nic się nie dzieje u mnie na mojej połowie boiska, tylko tam pod tą drugą, przepraszam, bramką, to ja tak zaczynam tak się patrzeć, co się tam na ławce dzieje, bo tak już zaczynam się trochę nudzić.
No i patrzę, co tam koledzy robią na ławce, co tam trener, a potem piłka tak pyk i mnie przelobowuje.
Ale uświadomił sobie na przykład, co odciąga jego uwagę.
Życie ławki rezerwowych na przykład, prawda?
Więc też takie uświadomienie, co mi przeszkadza, a nad czym powinnam się skupiać.
To jest znowu też praca taka no właśnie zawodnika, jego indywidualna.
No czyli zgadzamy się w aspekcie takim, że zarządzanie uwagą jest jakimś kluczem do radzenia sobie w tej sytuacji stresu i presji.
Jeżeli będziemy uwagą tam, gdzie być mamy, będziemy robić zadania, które mamy do wykonania, najlepiej jak potrafimy w danym momencie, no to jest szansa na to, że coś z tego będzie.
i będziemy zadowoleni na koniec dnia albo mecza.
Aczkolwiek nie wiem, czy to akurat byłby taki najważniejszy objaw.
Wszystko wypowiadałabym znaki równości, czyli też umiejętność kontroli emocji.
Czy jak czuję, że zaczynam się za bardzo tutaj ekscytować, że gdzieś ten poziom pobudzenia jest za wysoki, no to choćby te parę oddechów, że mi to w tym momencie spadnie.
czy znowu gdzieś tam te myśli negatywne, które mogą mi przeszkadzać i ja je stopuję, czy też już mam świadomość, że one przeszkadzają, że one wywołują określone emocje.
Może dla nas psychologów to jest oczywiste, natomiast musimy pamiętać, że nie dla każdego, nie każdy się nad tym zastanawia, prawda?
że myśl wywołuje określoną emocje, no a to już może spowodować, że się robi katastrofa, albo wprost przeciwnie, że nas to będzie wznosiło, prawda?
Więc te trzy na pewno, tutaj bym obszary gdzieś tak dała, takie trzy zbiory gdzieś tam ze sobą kompatybilne, czyli z jednej strony kwestia regulacji emocji, gdzieś tam to może nie ta kontrola, bo to też jest wyraz kontrola, tak trochę brzmi kiepsko,
Ale świadomość tych myśli i umiejętność też zarządzania nimi.
No i uwaga.
To są te trzy rzeczy, o których mówiłam.
Ale też jedna ważna rzecz, bo to gdzieś tam przecieczką wypłynęło i tak mi się skojarzyło z takim poczuciem też skuteczności zawodników.
Moim zdaniem to jest też kluczowa sprawa.
Poczucie skuteczności, takie poczucie sprawstwa, to jest ogromnie ważne.
Tak nawiązując do moich badań monografii habilitacyjnej.
Tam też to bardzo wyraźnie wyszło, że zawodnicy bardziej efektywni, zawodnicy pozytywniej myślący, bo też te aspekty były tam analizowane, lepiej sobie radzący ze stresem w ogóle i ze stresem sportowym, cechowali się wyższym poczuciem skuteczności.
Czyli ja jestem świadoma tego, co ode mnie zależy.
Też często mówię zawodnikom czy studentom, jak tam mamy zajęcia z pedagogii sportu, że możemy na przykład na trening... Dwie wersje treningu.
I zrobię wszystko, co trener każe, sumiennie będę pracować, zasuwać, ale bez refleksji, co ja robię i po co.
No trener pewnie wie, to robię.
Co gorsza, bywają trenerzy, którzy nie są chętni, jeszcze są tacy, którzy nie są zbyt chętni odpowiedzieć sobie, jak na przykład wysyłam zawodnika, no to idź porozmawiaj, tam chcę...
Ja wiem, ja panuję i tyle.
I jest zawodnik odesłany.
To nie pomoże w budowaniu takiej skuteczności.
A jest zawodnik, który idzie i wie po co, na co, dlaczego.
Jest w stanie też określić, czego jeszcze jemu czy jej brakuje.
Może to omówić z trenerem.
I też tak patrząc na tych topowych zawodników, wydaje mi się, że właśnie oni mają to poczucie skuteczności.
Oczywiście nie chcę tutaj, żeby wybrzmiało, że jak się ma poczucie skuteczności wysokie, to się zostaje super sportowcem, bo wiadomo, że to nie jest takie zero-jedynkowe, ale na pewno to jest coś, co pomaga.
Bo jesteśmy tacy bardziej świadomi w ogóle siebie, świadomi tego, co się dzieje wokół nas i możemy bardziej gdzieś tam pracować, sterować swoim życiem.
Jak Pani o tym opowiada, to myślę, że udowadniamy naszą tezę z wcześniejszej fazy rozmowy, że ta psychologia sportu to jednak naczynia połączone i tak naprawdę tematy radzenia sobie ze stresem, budowania poczucia skuteczności, samoświadomości, to wszystko nam się tutaj przeplata.
Ale ja bym chciał jeszcze wrócić do stresu i zapytać panią o to, jak może wyglądać systemowa praca nad zwiększeniem możliwości radzenia sobie w sytuacjach stresowych, czy w sporcie, czy w życiu.
No i z jakich narzędzi takich klasycznych możemy skorzystać, albo jakichś takich doraźnych sposobów, trików wręcz teraz się mówi, żeby w tym stresie wytrwać i zrobić swoją robotę.
To znowu tutaj nie ma tak zero-jedynkowo, bo powiem jak klasyczny psycholog, to zależy.
Zależy od sytuacji człowieka, jego takich zasobów psychologicznych, no bo rodzimy się jednak już na dzień dobry się różnimy od siebie, tak?
A kwestia temperamentu, no mamy temperamenty słabe, silne.
bardziej w kierunku niskiej reaktywności.
Tutaj już nie będziemy się może zagłębiać w szczegóły koncepcji temperamentu, czy tej koncepcji regulacyjnej Strelała, który się doskonale odnosi też do aktywności sportowej.
w takim minimalnym skrócie regulujemy sobie ilość bodźców, które są jakby dla nas najkorzystniejsze, prawda?
I tu mamy różne tam gdzieś wymiary, to tak dla niewtajemniczonych.
Różne tutaj wymiary się na to składają.
teoretycznie lepiej predysponowany.
Może też pod kątem poznawczym lepiej funkcjonować.
Lepsza spostrzegawczość, większe pole uwagi może gdzieś tam u niego wystąpić.
W dyscyplinach zespołowych to jest ważne.
Więc już na dzień dobry ma pewne predyspozycje.
Oczywiście też to nie jest tak, że ci, którzy urodzili się jakby z pewnymi tutaj zasobami, troszkę lepszymi, że to oni będą zwycięzcami, bo też i praktyka, doświadczenie, ale i badania wskazują, że to niekoniecznie tak jest, bo gdzieś tam kojarzę takie badania amerykańskie, które wyraźnie mówią, że to wcale tak niekoniecznie musi być, że jest dużo zawodników, mistrzów,
którzy są wysoko neurotyczni, wysoki poziom lęku, taki jako aspekt osobowościowy.
Czyli jakby te uwarunkowania takie na dzień dobry nie są najlepsze, ale jeżeli właśnie pracują nad tym, jeżeli stosują trening mentalny,
to są w stanie osiągnąć wszystko.
Ale wymaga to od nich trochę większej pracy.
No to właśnie może ich to zgłupić, bo tak zbyt luźno podejdą do swoich obowiązków.
No i przez to mogą przegapić pewne rzeczy.
Zresztą nawet tak jak pracujemy z ekstrawertykami, no to ich, tak troszkę żartobliwie powiem, cechuje słaba, silna wola, prawda?
Ich trzeba mobilizować, bo tysiąc pomysłów na minutę, no i przez to mogą rzeczywiście być niekonsekwentni, niedokładni w pracy, więc ich trzeba rzeczywiście czasami dyscyplinować, mobilizować.
Więc to nie jest powiedziane oczywiście, że te uwarunkowania takie wrodzone będą absolutnie indeterminowały, no ale mogą pomóc.
Czyli jeżeli mam na starcie niższy poziom neurotyzmu, niższy poziom reaktywności, czy tam te funkcje poznawcze jakoś tam u mnie lepiej działają i ja to mądrze wykorzystam, to oczywiście to już mi gdzieś tam będzie pomagało.
Możemy się też oczywiście uczyć, tak jak powiedziałam, w treningu mentalnym.
No i tutaj tak hasłowo te obszary, które w sumie dadzą nam w połączeniu korzyści w postaci radzenia sobie ze stresem.
Czyli znowu zacznę gdzieś tam od tych myśli, tak?
Tak brzmi, no rzeczywiście, no może nie najlepiej.
Więc gdzieś tam zarządzanie tymi naszymi myślami, które tak jak już wcześniej wspomnieliśmy, generują emocje.
Czyli jak już tutaj w tym elemencie coś zrobię, większa szansa, że te emocje już będą pozytywniejsze na przykład, tak?
albo nie będę już tak silnie, tak silne, które mogłyby później gdzieś tam dezorganizować moją pracę.
To jest też kwestia ustalania sobie mądrze celów.
Właśnie tu wymienię wszystkie takie aspekty treningu mentalnego, bo to wszystko znowu gdzieś tam razem, prawda?
Czyli jak sobie zaplanuję, jeżeli wiem, co robię, jak jeszcze do tego mam to poczucie skuteczności, czy też jest to dla mnie istotne,
no to trochę się mogę poczuć bezpieczniej i mogę się tak mniej stresować, ten wyraz stresować, natomiast taki bardziej może kolokwialny, ale już niech tak zabrzmi, żeby to było zrozumiałe.
Więc jak mam wszystko jakoś tam zaplanowane, jest mi troszeczkę łatwiej, bo czuję się bezpieczniej.
No i do tego techniki, które stosujemy przecież w psychologii sportu, różnego typu, już począwszy od treningów relaksacyjnych, wiadomo nie w momencie występu sportowego, nikt nie będzie się kładzie robił szulca, ale taka umiejętność wchodzenia w relaks, umiejętność odczuwania czy świadomość tego, jak się czuję, kiedy jestem zrelaksowana, jestem spokojniejsza.
To są różnego typu techniki oddechowe, które już możemy, tak jak wcześniej wspominałam, w trakcie wykonania sportowego w jakimś tam momencie wykorzystać, czy tuż przed.
To są techniki z treningu uważności, które od jakiegoś czasu cieszą się dużą popularnością w psychologii sportu.
Ale to jest też oczywiście wsparcie innych ludzi.
Czyli dobre relacje w środowisku sportowym, dobre relacje z trenerem, z innymi zawodnikami.
Wsparcie otoczenia, wsparcie rodziny, jeżeli takowe mamy bliskich osób, no to też jest taki zasób, który jest dla nas bardzo tutaj oczywiście ważny.
A trzeba to też umieć zauważyć i docenić.
I z tym dużo zawodników w moim rozeznaniu ma kłopot.
Bo jak rozmawiamy o wsparciu i o tym, skąd ono może płynąć, to mimo tego, że ja wiem z narracji, która się utworzyła w procesie pracy, że ono jest i ono jest naprawdę znaczące, to sami zawodnicy nie są w stanie tego zobaczyć i też docenić.
Może to jest kwestia znowu różnic indywidualnych, tak jak pani wspominała wielokrotnie.
A może to jest jednak kwestia jakichś różnic pokoleniowych?
Nie wiem.
Zarówno z doświadczeń pracy w tym zawodzie, jak i z takich doświadczeń rodzicielskich, zastanawiam się, czy te współczesne pokolenia, już nie mówię o zetkach, które są dorosłymi osobami.
No właśnie, to moglibyśmy nowy odcinek na temat zetek stworzyć.
Czy te alfy i potem bety, które się jeszcze nie pojawiły, ale się pojawią, po prostu ten próg odczuwania stresu mają przesunięty przez środowisko, w którym funkcjonują?
To znaczy tak, na pewno jest zmiana, bo to widać, że jest zmiana.
Zmieniło się, zdecydowanie.
I tutaj już psychologowie wiele powiedzieli, skąd się to mogło wziąć, co wpłynęło i tak dalej.
My to widzimy, trenerzy to widzą.
Nie wszyscy trenerzy sobie do końca radzą z pracą właśnie z młodymi ludźmi, którzy jednak inaczej troszkę myślą, mają trochę inne oczekiwania.
Mają też inny świat dookoła siebie.
Mają inny świat, wyrastali w ogóle w innym świecie, więc to nie ma sensu porównywać, bo to...
Obecni młodzi ludzie, młodzież, ona nie stanie się taka, jaką na przykład, nie wiem, było moje pokolenie, prawda?
Więc to nie wróci.
Więc trzeba się jakoś tutaj do tego dostosować i...
No i też ze strony dorosłych umieć tak działać, tak współpracować, żeby to było jakoś kompatybilne, czyli dotyczy to zarówno trenerów, ale też na przykład świadomości rodziców, jak wspierać, w jaki sposób wspierać, jakie wsparcie jest potrzebne, żeby go nie było ani za dużo, ani za mało.
Ale oczywiście też mamy różnice indywidualne, bo są osoby, które są bardziej samodzielne,
I pomimo, że narzeka się, że właśnie te zetki, młodzież są mniej samodzielni i są bardziej tacy nieporadni w życiu, ale są ludzie, którzy są samodzielni, więc też nie możemy do jednego wora tego wrzucać i tak generalizować, prawda?
Więc jakby różnica to jest jedna sprawa.
Natomiast druga sprawa to też takie indywidualne zapotrzebowanie.
Myślę, że rozmowa, warto rozmawiać.
Rozmowa także i rodziców.
Jeżeli na przykład rodzic się wybiera na zawody i widzi, że zawodnik się krzywi.
bo to rozmowa, czy chcesz, nie chcesz czy ty lubisz jak ja jestem czy cię to może stresuje bardziej no gdzieś tutaj mieć taką świadomość wzajemnych oczekiwań ja sobie jeszcze tak przewertowałem swoje mentalne notatki i stwierdziłem, że pasuje mi do tej naszej dzisiejszej rozmowy koncepcja promowana nie wiem czy on jest autorem tej koncepcji ale na pewno jest promotorem
Badacz nazywa się Mustafa Sarkar i jest takim obecnie wiodącym badaczem w kwestii rezyliencji w sporcie.
I on mówi o takim paradygmacie high challenge, high support, czyli wysoki poziom wyzwania.
dla obecnych umiejętności zawodnika zespołu, moich własnych i tak dalej.
I wysoki poziom wsparcia.
Ale jak trzeba, no to jesteśmy dla nich, wspieramy ich, przytulimy, nakarmimy.
Doradzimy czasami, no różne to wsparcie może przybierać się formy.
I wydaje mi się, i to jest bardzo teraz luźna obserwacja, że
że my tworzymy społeczeństwo, gdzie tego wsparcia jest naprawdę wysoki poziom, ale wyzwania maleją.
I zgłaszają to zarówno trenerzy, jak i sami zawodnicy, że czasami przychodzą i mówią, kurde, chciałbym, żeby ktoś mi dokręcił tę śrubę, ale już mi nikt nie dokręcił.
Więc tak.
Bo trzeba, jest też taki, nie wiem, no przykaz, czy taka kultura tej poprawności, właściwej komunikacji i tak dalej.
I tutaj nie chciałbym wracać do czasów, kiedy trener chwytał, przepraszam za określenie, za mordę i kazał zawodnikowi coś zrobić, ale żeby jednak pewne standardy pracy były zachowane.
w dużej mierze też po to jest, żeby przesuwać granicę.
W pełni się zgadzam z tym, co Pan mówi i jakby cieszy mnie taka obserwacja, bo w sumie też jak prowadzę jakieś szkolenia ze studentami czy trenerami, to też na to zwracam uwagę.
Znowu mój ulubiony złoty środek, prawda?
Czyli żeby nie była to przesada ani w jedną, ani w drugą stronę.
Żeby oczywiście to nie było takie autorytarne traktowanie zawodnika, że trener jest tutaj Bogiem i tylko on może mówić, chcieć, zawodnik nie ma prawa się odezwać.
Ale to też nie może być takie zagłaskiwanie i ciągłe głaskanie po główce zawodnika.
Bo sport, nie oszukujmy się, działalność sportowa to jest działalność w stresie.
Do tego to, o czym mówiliśmy, te oczekiwania społeczne, porównywania...
Kiedy mówimy szczególnie o tym najwyższym poziomie, bo my tu też tak chciałam tylko dorzucić, mówimy o tych zawodnikach bardziej topowych, wyżej, ale też pamiętajmy, że mamy sportowców prezentujących niższy poziom.
którzy mogą przeżywać dużo podobnych emocji.
Przecież to jest tak samo, to jeżeli na przykład, nie wiem, piłkarz gra na poziomie A klasy, on tak samo może przeżywać swój mecz, tak samo może się denerwować, tak samo przeżywa swoje niepowodzenia.
Więc tutaj też chylę czoła przed sportowcami, którzy może nie są na pierwszych stronach gazet, ale tak samo dają serce w to, co robią, tak samo kochają sport.
I jako ludzie czują to samo przecież, więc też pamiętajmy też o nich.
Jeżeli za bardzo będziemy chuchać, dmuchać, za bardzo głaskać po głowie, żeby czasami się nam nie straumatyzował, nie zestresował.
w czasie treningu, no to to będzie miało płakane skutki, bo już na zawodach nie ma zmiłusie.
Tam już jest rywalizacja, tam już nikt się nie będzie patrzył.
Więc taki zawodnik faktycznie będzie mało odporny, będzie sobie gorzej radził w sporcie, ale pewnie w życiu też.
Na ile w Pani...
przekonaniu, za ten stan rzeczy odpowiedzialni są też psychologowie, którzy weszli do sportu.
No pewnie każdy dołożył gdzieś tam do ogródka.
Pewnie też.
No ale znowu magiczne to zależy.
Zależy od psychologów.
Ja się spotykam z takim zarzutem czasami w środowisku sportowym.
Pewnie są i tacy psychologowie, którzy może tak głaskają.
Ja tam specjalnie nie głaskałam tak po główkach w cudzysłowie, więc też starałam się jakoś tak to zrównoważyć.
No jednak sport to sport i jednak pewne rekuły są i zasady.
No nie wiem, skoro coś Pan słyszał, to pewnie tak się działo.
Teraz mi ciężko się odnieść, ale pewnie tak.
W przekonaniu któregoś trenera, z którym rozmawiałem, być może tak było, że przez psychologa zawodnicy miękną, gdzie uważam, że tak na dobrą sprawę my w sporcie często jesteśmy po to, żeby
pomóc odnaleźć równowagę.
Bo nie można tylko i wyłącznie dokręcać śrubę, ale trzeba ją też czasami poluzować, żeby z nią potem móc znowu dokręcić.
Na tym polega proces treningowy i periodyzacja tego procesu, że musisz docisnąć, ale potem, żeby mieć korzyści z tego, to potrzebne jest odpuszczenie, żeby znowu docisnąć.
Może też tak nie wrzucajmy wszystkich psychologów do jednego wora, tak samo jak lekarze, jak nauczyciele.
Mogą mieć różne wizje, różne podejścia, no i też jakieś błędy też się mogą zdarzyć komuś gdzieś, prawda?
Więc może to gdzieś tak, ale no nie wiem, ja się nie spotkałam z takim określeniem, więc też mi się ciężko odnieść.
Jakie pani największe wyzwanie w swojej pracy widzi na najbliższe miesiące albo lata?
Gdzieś tam siedzi mi z tyłu głowy coś, o czym nie chcę mówić.
W kontekście jakiejś książki z psychologii sportu.
Ale na razie to tak myślę, myślę, więc tak przyszłościowo.
Jeżeli chodzi o taką pracę praktyczną, no nie wiem, co przyniesie przyszłość, kto będzie potrzebował na pewien moment dalej działać, dalej gdzieś tam w tym środowisku sportowym funkcjonować.
Jak tylko mogę wskazywać, podpowiadać jakieś tam możliwości, no choćby właśnie radzenia sobie ze stresem, żeby to, co
do czego też psychologia, tak powiem, kolekwialnie służy, do poprawy jakości życia człowieka, więc też i do poprawy życia zawodnika, zarówno w aspekcie sportowym, jak i pozasportowym.
jest coś, co według Pani mogłoby się zmienić albo ulepszyć w polskim systemie sportowym, edukacyjnym, tak żeby psychologia była lepiej wykorzystywana, żeby psychologowie byli bardziej potrzebni i ich wiedza, doświadczenie były wykorzystywane na korzyść
środowisk, w których pracują?
Począwszy od samych psychologów, dobrze, żeby rzeczywiście w tym sporcie funkcjonowały osoby, które mają uprawnienie na psychologa sportu.
Żeby to nie było, nie wiem, bo trener ma kuzyna, psychologa, a to niech przyjdzie.
Są gdzieś tam spoza naszego środowiska, nie znamy, nie kojarzymy, nie są w tych naszych strukturach Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, które nadaje certyfikaty, w jakiś sposób gdzieś tam potwierdza, ta osoba jest psychologiem sportowym, zna się, działa, coś robi w tym zakresie.
No też są osoby, które kończą studia podyplomowe z psologii sportu, no takie, gdzie wiemy, że są rzetelne, gdzie rzeczywiście wiedzę wyniosą.
To wtedy jest w porządku.
Natomiast słyszy się o osobach, które twierdzą, że są psologami sportowymi, ale ciężko zweryfikować, gdzie się uczyli tej psologii sportu, jaką mają wiedzę, jakie doświadczenie.
Ja nie mówię, że oni robią złą robotę, ale zawsze jest ryzyko, że może jednak być ktoś, kto jest, tak powiem, też może brzydko niedouczony i zrobi trochę bałaganu.
Więc takie jakby formalne, już nie będę mówić o ustawie o zawodzie psychologa, bo to już w ogóle jest kolejny temat rzeka.
Ale żeby rzeczywiście osoby, które pracują ze sportowcami, były psychologami i znały sport i postępowały jakby zgodnie z pewnymi, no można powiedzieć, zasadami, które kierują psychologami sportu.
A pani tą zmianę widzi od góry?
To znaczy systemowo?
Jakieś pewnie regulacje systemowe, jeżeli chodzi o uprawnienia, to jakby jedna rzecz.
Natomiast też dobrze by było, gdyby jeszcze bardziej była popularna, więc nie jest już źle porozmawiać z tym, co było kiedyś, nie jest źle.
Ale wciąż są jeszcze zawodnicy, są trenerzy, którzy kojarzą psychologa sportowego także wyłącznie z problemami, wyłącznie z jakimiś zaburzeniami.
Przychodzą do nas sportowcy z problemami, przychodzą z zaburzeniami, no pewnie, ale nie tylko.
Przecież są też sportowcy, którzy trafiają do nas.
Ja pracowałam z takimi, czy z jedną drużyną sportową.
gdzie wszystko było super, świetnie funkcjonowali, przyszli jeszcze dodatkowo jakiś tam element wzmocnić.
Chociaż wcale nie było takich widocznych problemów, świetnie w rankingu, ale jeszcze chcieli coś wprowadzić do treningu.
Przecież są też i tacy sportowcy.
Więc żeby była taka świadomość, że naprawdę każdy może znaleźć coś dla siebie współpracując z psychologiem sportowym, ale też żeby i sportowcy mieli tą świadomość, czy też trenerzy, że nie jesteśmy czarodziejami.
Że to jest, jeszcze raz podkreślam, praca zawodnika, praca też trenera, no bo idealnie kiedy mamy też możliwość tutaj korzystania również ze współpracy z trenerem, nie tylko z samym zawodnikiem, oni też muszą pracować.
W zmianach, ulepszeniach?
Nie wiem, nie wiem.
No pewnie by coś tu można było jeszcze powymyślać, ale to tak mi przychodzi tak na gorąco.
No to takie życzenia trochę świąteczne, nie?
No święta, nowy rok, zawsze można.
W grudniu możemy sobie tak.
Bardzo dziękuję za całą tę rozmowę.
Mieliśmy się skupić na stresie i rzeczywiście trochę tego stresu było.
Jak w wielu dobrych rozmowach w podcaście Głowa rządzi, wątków pobocznych też było co niemiara.
Bo człowiek jest skomplikowany.
Beandrowaliśmy z Panią Profesor.
Mam nadzieję, że byliście z nami od początku do końca i będziecie wchodzić w ten nowy 2026 rok z porządnym przytupem, a może wśród celów na ten nadchodzący rok pojawi się też współpraca z psychologiem sportowym.
Tego życzę wszystkim naszym słuchaczom.
Pani profesor bardzo dziękuję za decyzję o nagraniu tego odcinka i życzę powodzenia na dalszej drodze kariery zawodowej w każdym wymiarze tego, co pani robi dla polskiej psychologii sportu.
Tu nawet nie było co decydować.
Od razu, jak pojawiła się propozycja, jadę.
Więc bardzo, bardzo dziękuję.
Pozdrawiam wszystkich słuchaczy, wszystkich widzów również podcastu.
No i serdecznie pozdrawiam całe środowisko sportowe.
w szczególności te z Akademii Kultury Fizycznej.
Oczywiście.
Do zobaczenia na sportowym szlaku i do usłyszenia w kolejnym odcinku.
Dziękuję za wysłuchanie tego odcinka podcastu Głowa Rządzi.
Nowe odcinki pojawiają się regularnie 1 i 15 dnia każdego miesiąca.
Jeśli nie chcesz ich przegapić, zachęcam Cię do subskrybowania podcastu na platformie, z której aktualnie korzystasz.
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli gdzieś w internecie zostawisz pozytywną recenzję audycji lub po prostu zachęcisz znajomego albo dwóch, żeby także jej posłuchali.
Mocno zachęcam też do wspierania działalności podcastu na moim profilu w serwisie patronite.pl.
Głowa rządzi, każde nawet symboliczne wsparcie przyczynia się do dalszej produkcji podcastu.
Aby być na bieżąco z moimi innymi działaniami, koniecznie odwiedź moją stronę internetową głowarządzi.pl oraz zajrzyj na Facebooka i Instagrama, gdzie można mnie znaleźć jako Głowa Rządzi.
Ostatnie odcinki
-
Jak wygrałem igrzyska olimpijskie z cukrzycą? H...
22.01.2026 17:00
-
Jak wykorzystać stres na swoją korzyść? Psychol...
07.01.2026 17:00
-
Co dzieje się w głowie chirurga podczas operacj...
21.12.2025 17:00
-
Drugie życie mistrzów. Jak odnaleźć siebie po z...
07.12.2025 14:00
-
Zdrowie psychiczne w sporcie. Waluta, którą pła...
23.11.2025 17:00
-
Klimat motywacyjny: niewidzialny czynnik decydu...
07.11.2025 17:00
-
GRz 148: Łukasz Partyka | ADHD w sporcie – supe...
17.10.2025 14:00
-
GRz 147: Marcin Widera | Czym wyróżnia się ment...
01.10.2025 10:00
-
GRz 146: Monika Słomska | Czego potrzebuje spor...
05.09.2025 16:00
-
GRz 145: Michał Trędowski | Jak mądrze zarządza...
01.08.2025 10:00